25dc, 11dpo
Tak się bałam, że się spóźniliśmy z owulacją, a tu jeb - udało się temu szczęśliwcowi.
Czy groszkowi uda się teraz dobrze zagnieździć to już inna sprawa. Wpieprzam ananasa i pestki dyni, oby pomogło.
Rano byłam na becie. O 14 wyniki. To będzie najdłuższe 3,5h ever.
Z objawów - brak, poza tym, że głowa mnie ekstremalnie boli i cycki przestały boleć. Trochę się boję, bo zazwyczaj przestają boleć dopiero w dniu okresu.
No i czuję lewy jajnik. Nie boli, ale to takie uczucie… Rozpychania bardziej. Nie wiem, jak to opisać.
Trzymajcie kciuki, żeby to nie był mój pierwszy w życiu świadomy bio-chem.
Edit: Beta 14,9
Mam normy, ale nie umiem ich zinterpretować.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2023, 14:56
Wieki mnie tu nie było...
Kiedyś pisałam prawie codziennie... ale w moim wypadku to dobrze, bo zrobiłam sobie tutaj kącik moich negatywnych emocji, żalu do świata, z przekonaniem, że jeśli ktoś to czyta (po cc przekonałam się jak wiele z Was było z nami, chociaż myślami ...), to albo zrozumie, albo nie odważy się odezwać..
A teraz? Teraz jest po prostu dobrze... dalej czasami patrzę na z zazdrością na małe dziewczynki... ostatnio poznałam dziewczynę, która ma 2 córki, obie miesiąc młodsze od moich dzieci... Jak słyszę taka dwuletnia dziewczynkę, której buzka się nie zamyka, widzę ile straciłam... ale teraz jest etap, że wtedy tymbardziej przytulam mojego Bąbla, mowie mu jak bardzo go kocham i wiem, że "dzięki temu co się stalo" potrafię lepiej docenić każdą chwilę która mogę z nim spędzić...
Powoli myślę o powrocie do pracy, ale też o kolejnym transferze... Zawsze chciałam mieć dwójkę dzieci z niewielką różnica wieku... Czy z moich dwóch zarodkow doczekam się jeszcze chociaż jednego? Chcialabym jeszcze kiedyś poczuc ze rośnie we mnie nowe zycie, mimo wszystko to cudiwne uczucie... potem przytulić takie malenstwo... Nie wiem, czy kiedykolwiek będę jeszcze w ciąży, jeśli będę, czy urodzę żywe dziecko, chciałabym bym, ale teraz ta będą inne starania... jeżeli się nie uda, drugiej procedury na pewno nie będzie... Mam za dużo lat, nie chce nic na siłę, będę musiała nauczyć się żyć z tym, że będzie tylko on... ważne, że mam chociaż jego... 🥹
On ma już 8 miesięcy🥹, 4 zęby i kocham go najbardziej na świecie 🥹
8 miesięcy temu leżeliśmy już razem, byl taki malutki, bezbronny... moje 54cm i 3220g szczęścia... dzisiaj mamy 70cm i 8560 🥹.
To było cudowne 8 miesięcy... 🥹
Może któraś z Was ma tak jak ja, a mianowicie - czasami mam bardzo bolesne skurcze w podbrzuszu niezależnie od fazy cyklu. W zeszłym cyklu męczył mnie w dzień owulacji, w tym cyklu miałam wczoraj i parę dni temu. Niektóre z Was mogą mieć też naprawdę bolesne miesiączkowanie. Tabletki mogą działać, ale trzeba poczekać na efekt.
I tu wchodzi ona - cała na biało - suszarka do włosów.
Wczoraj jak zwijałam się z bólu w łazience, to akurat suszyłam włosy. No i jako że mam już jedno dziecko i wiem, co jej pomagało na kolki, to postanowiłam spróbować tego samego.
Słuchajcie - zaczęłam sobie wiać ciepłym nawiewem na brzuch i ból minął na caaaały wieczór.
Polecam
Odebraliśmy dzisiaj wyniki Pappy.
Ufff.
T21 1:200 / 1:3890
T18 1:484 / 1:9682
T13 1:1520 / <1:20000
T21 po korekcie sporo lepsze niż przy Marysi, bo tam było coś koło 1:2500, za to T18 przy Marysi było powyżej 1:19500. Tak czy siak kamień spadł mi z serca, chociaż ten lęk przed nieprawidłowościami pozostanie do porodu.
(Mąż jeszcze będzie czytał o Niftach, ale raczej już skłaniam się do tego, że nie robimy. Dadzą nam tylko max 4% więcej pewności do statystyk plus inne ewentualne wady, ale już doczytałam też, że przy chorobach immunologicznych i nowotworach to te wyniki mogą być zaburzane, więc tym bardziej nie wiem czy w moim przypadku byłyby one wiarygodne).
O dziwo, samoistny poród przedwczesny też znacznie lepszy niż przy Marysi, bo z nią było coś ok 1:50, a tutaj 1:714.
Preeklampsja przed 34tc i przed 37tc też ok.
Jedynie ryzyko zahamowania wzrastania płodu przed 37tc 1:41. To przez to, że Marysia była hipotrofikiem, ale z ewentualną powtórka liczyliśmy się w sumie zawsze rozmawiając o drugim dziecku. Wdrożony mam Acard i na razie to jedyne co możemy w tym zakresie zrobić🤷
Bardziej niż hipotrofii boję się bloku serca dziecka, który może zostać wywołany tym, że mam bardzo wysokie przeciwciała Ro (+++)😔 Malutki plusik tego jest taki, że będziemy podglądać malucha na czasach AV od 16 do 24tc (zastanawiam się tylko dlaczego nie do 26tc bo wszędzie czytam, że zagrożenie jest do 26tc, ale to jeszcze dopytam.
Przez to, że relatywnie późno "wykryłam" ciążę, to jakoś mi się czas skrócił i kurczę, aż nie mogę uwierzyć, że już mamy termin USG połówkowego pod koniec czerwca😱
Mam tyle badań i wizyt lekarskich że do końca czerwca mam po max 2 dni bez perspektywy widoku białego kitla...a i to nie pewne😅
Maluszku rośnij zdrowo❤️
9 dpt
Beta z dzisiaj 152 mlU/ml
Przyrost 141% czyli w normie, a nawet (chyba) ładnie.
Mimo to mam jakiś gorszy dzień. Spadek energii, czarne myśli, świadomość, że teraz trudne 3 tygodnie przede mną. Wczoraj pod wieczór mnie ścięło i dziś już jestem jak dętka. Brak sił i taki nastrój wszystko na nie, płaczliwy wręcz. Powody do płaczu:
1) Kaszotto wyszło mi niesłone i rozwodnione
2) Pranie jest nieposkładane
3) Mam się umówić w klinice na USG za 3 tygodnie. Nie ma dokładnie wtedy mojego lekarza, jest tylko lekarka do której nie chcę iść. Wizytę umówiłam więc dopiero 7 listopada, do mojego lekarza, ale to jest 3 tygodnie i 5 dni i to już był powód do nerwów i prawie płaczu przez telefon. Ehhh
Sprawdziłam w kalkulatorze i dzisiaj jest 4+0. W poprzedniej ciąży plamienia i krwawienia zaczęły się od 5+0
Wrzucam tutaj historię naszych starań, która znalazła się na blogu u Niki345, wśród innych historii zakończonych happy endem. Niech niosą nadzieję innym ❤️
https://www.mamapoinvitro.pl/niska-koncentracja-plemnikow/
Cześć!
Na początku życzę wam miłego i jak że pogodnego weekendu!
Mój mężu pojechał do pracy a ja z kawusia po pracy pisze ten wpis 
Ogarnęła mnie pozytywna energia ..może dlatego że zaczęłam suplementować sanprobi super formuła , witaminę d3 i omegę? Być może to mi daje takiego kopa . Wgl to mój pierwszy dzień płodny a ja mam tak dużo śluzu płodnego jak nigdy .. czy to zasługa badania drożności jajowodów ? Nie wiem nie mam pojęcia.
Chciałam dzisiaj zacząć ćwiczyć ale czytałam żeby unikać ćwiczeń w dni płodne i koło owulacyjne . Tak więc się stosuje .
Rozmawiałam z moim Mężem i zdecydowaliśmy iść do lekarza od niepłodności ale dopiero gdy nie zajdę w ciążę do końca roku .
Tak więc dlatego chcę zacząć ćwiczyć może to podniesie moje hormony i zmiejszy wagę na tyle by fasolka się zagnieżdziła u mnie .
Wogóle co się dzieje z tymi lekami ? Luteiny ppdjezykowej praktycznie brak wczoraj wzięłam kupiłam 2 opakowania bo tylko tyle mieli na stanie .. tak samo clostilbegyt miałam na recepcie 2 opakowanie .. kupiłam 1 opakowanie ponieważ nie było wiecej na stanie i nie ma w hurtowaniach także tych leków.
Czy to prawda że luteina jest refundowana ? Bo ja płacę za moją 100 % . A Pani z apteki mówiła że ona także się leczy i ona ma refundowana .
I że to nie ma reguły czy lekarz z NFZ czy prywatny.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2023, 18:04
Przyszły wyniki badania AMH. Jakoś się Nim bardzo nie stresowałam, nie wiem czemu. Może dlatego, że jak byliśmy w klinice lekarz przeglądając moje wszystkie badania stwierdził, że raczej nie powinnam mieć złego wyniku bo owulacje są. Chyba z takim nastawieniem szłam na to badanie, ale wiadomo różnie może być. Mój wynik to 3,600 ng/ml. Interpretując ten wynik w moim przedziale wiekowym 30-34 lata jest 0,576-8,13 ng/ml wiec się mieszcze, ale jest jeszcze jedna tabelka kobiety z PCOS 1,86-18,90 ng/ml i tam też się mieszcze, ale nie miałam stwoerdzonej nigdy PCOS. Znowu dużo pytań w mojej głowie. Czy ten wynik jest ok? Czy nie jest za mały może? Albo Czy jednak mam PCOS a żaden lekarz tego nie odkrył? Mętlik znowu.
31 dc 15 dpo
Cykl się przedłuża. Księżna 🐒 powinna być już wczoraj, a do tego momentu jeszcze nie przyszła. Dzisiaj tylko ok. 11 miałam plamienie takie bladoróżowe, przy podcieraniu, ale to był jednorazowy incydent i później czysto. Ciekawe... Na plamienie implatacyjne raczej za późno... Nigdy do tej pory takiego plamienia nie miałam. Jeśli już były przed 🐒 jakieś plamienia to raczej brązowe, a tu taka nowość... Chwilami czuję się okresowo, zwłaszcza rano. Chwilami nie. Bardzo ciekawe...
Ale to dobrze, że się spóźnia. Nawet jeżeli to nie 🤰 to każdy dzień spóźnienia oddala kolejną owulację od daty HSG. To dobrze. Może ten kolejny cykl nie będzie taki na straty...
No zobaczymy, co przyniosą najbliższe dni. Chciałam jutro rano zatestować, ale Mąż mówi, żeby sobie odpuścić - co ma być, to będzie.
Ja to się lubię nakręcać😮💨 dziś się testowałam i niestety negatywny okres ma przyjść 18-tego więc czekamy i staramy się w następnym cyklu
9cs 27dc
Monitor wskazuje, że zostały już tylko dwa dni do spodziewanego krwawienia - można więc testować.

Wynik mnie nie zaskakuje, bo szczerze na nic się nie nastawiałam. Resztki nadziei zniknęły na leżance u ginekolog, gdy stwierdziła fakt, że wg niej owulacji nie było, a ja czuję niesamowity przypływ energii, ekstra wyniki na treningach i wpadam w manię sprzątania, bo wkurza mnie syf. No i jestem żarta - mogę zjeść dużo różnych rzeczy i nadal czuć się lekko głodna. To jest mój PMS.
Więcej testów już nie robię w tym cyklu. Nie ma sensu.
Przy ostatniej próbie wybarwiły się cienie, a tym razem nic.
Nastawiam więc swój wzrok na najbliższy 10 cykl starań. Czeka mnie kolejny poważny krok. Uważam, że badanie sonoHSG pozwoli rozeznać się troszkę w aktualnej sytuacji, ale choć nie wiem jak mocno bym chciała to nie pozwoli ujrzeć nawet kawałka drogi przede mną.
Jestem świadoma, że po operacji mój jajnik jest mniejszy, sklejony z macicą i to on może być prowodyrem pewnych problemów. Jeżeli tak jest to trzeba się z tym rozprawić.
Było ciężko znowu rozmawiać o tym z mamą.
Bardzo nie lubię przed nią okazywać słabości. Zostałam rodzicom po tym jak moja młodsza siostra zmarła mając roczek, ja w tym czasie miałam zaledwie dwa latka. Nie pamiętam jej, ale rodzice w obawie o kolejną stratę wpadli w tryb nadopiekuńczości. Nie mam im tego za złe, choć były i są nadal momemnty, gdy potrafią przytłoczyć mnie swoją troską. Wiele razy słyszałam, że jestem rozpieszczona, więc od nastoletniego życia przyjmuję swoją chłodną postawę twardej babki. Choć w rozmowach nie okazuję emocji i odsuwam od siebie wszelkie objawy "puszczenia" to oczywiście przeżywam to co się ze mną dzieje.
Rozmowy z mamą są bardzo rzeczowe i staram się naprawdę nie wchodzić na grząski grunt emocji. Wygląda to mniej więcej tak:
Ja: wiesz teraz się znowu nie udało. Czekam na okres, za dwa dni ma być i wtedy dzwonię umówić się na to hsg.
Mama: nie martw się, wszystko będzie dobrze. Zobaczę co da się zrobić z tym zabiegiem, może coś pomożemy znajomościami.
Ja: nie przejmuj się jak się nie uda. Michu pojedzie ze mną, bo nie będę pewnie mogła prowadzić.
Mama: poczekajcie jeszcze, zobaczysz że wszystko się ułoży. Odpuść sobie myślenie.
Ja tylko się uśmiecham w odpowiedzi i ją przytulam na czym rozmowa się kończy. Mi to w zupełności wystarczy.
Czy chcę rozmawiać z nią o emocjach? Nie, bo nie potrafię i nie mogę tego zmienić. Ona rozumie mnie bez słów, bo jest matką i przeżyła swoją dużą stratę. Jest też spokojniejsza widząc moje opanowanie, wie że nie robimy niczego pochopnie i na pewno przemyśleliśmy każdą decyzję po kilka razy.
______
Mamy maj i dokładnie teraz mija rok odkąd staramy się świadomie o dziecko.
Nie umiem robić podsumowań, czy planów "noworocznych". Podczas tego roku towarzyszyło mi wiele różnych emocji - od strachu o zdrowie własne i męża, przez niepewność czy naprawdę jesteśmy gotowi na rodzicielstwo. Czułam też chwile radości odnajdując spokój w normalnym, codziennym życiu, ale też czułam ciepło w sercu na myśl, że może już jestem w ciąży.
Jestem gotowa na nową rolę matki.
Jestem gotowa na pozostanie żoną bez dzieci.
Idzie nowe życie.
A teraz cieszą mnie ciepłe promienie słońca na mojej skórze i cudnie pachnący bez w ogrodzie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2023, 21:07
Powiedziałam o ciąży mojej przyjaciółce. Była zdziwiona ale ogólnie przyjęła to ok. Ona też od lat biła się z myślami czy mieć drugie dziecko. W końcu się nie zdecydowała, że względów głównie ekonomicznych. Jedynie co, to ubolewanie nad naszymi planami (podróże, wypady) ale obiecałam, że do 40tych urodzin się ogarnę, dzieci zostawiam z mężem i ruszamy razem w świat.
32 dc 16 dpo
Cudów nie ma. Bielsze ⚪ nie będzie. 16 dpo. 🐒 pewnie spóźnia się przez chorobę i antybiotyk. A ja, głupia, dopuściłam do siebie jakieś strzępki nadziei. No cóż... Test wykonany. Rytuał przywołania 🐒 zrealizowany.
Ja już się zastanawiam, czy to w ogóle się uda... Ja mam 34 lata, Mąż 38... Późno się zdecydowaliśmy na pierwsze dziecko. Ja chciałam mieć wszystko mniej więcej poukładane, zanim zaczniemy starania. Pracę, dom... Nie chciałam dziecka na umowie zleceniu i bez perspektyw samodzielnego mieszkania... Nie chciałam ledwo wiązać końca z końcem i musieć myśleć, czy naprawić auto czy pozwolić sobie na masaż czy kupić dziecku nowe ubrania. Chciałam mieć zabezpieczenie finansowe, chciałam wiedzieć, że nawet jeśli chwilowo będziemy mieszkać z Rodzicami, jak przyjdzie Maleństwo to jednak nie potrwa to długo. Chciałam mieć poczucie, że będę w stanie zapewnić temu dziecku wszystko, czego będzie potrzebować. No późno się to wszystko udało, nie ma się co okłamywać. Może za późno? Może to się nigdy nie uda? Może z tym się po prostu trzeba pogodzić? To już za chwilę będą dwa lata starań bez najmniejszego nawet cienia na teście. A wcześniej też się jakoś nie zabezpieczaliśmy szczególnie i wpadki nie było. Tutaj nic nawet nie próbuje wystartować. Nic. Może nie jest mi pisane wcale zostać Mamą? Może mogę być tylko Ciocią, najlepszą, którą byłam zawsze, a ostatnio to sprawia mi wiele trudno i przyprawia o ukłucie bólu... Ehh... Może po prostu trzeba to odpuścić? I znaleźć sobie inny cel w życiu niż założenie szczęśliwej rodziny z biegającym Bombelkiem...😭 Tylko po co nam wtedy taki duży dom na wsi? Po co to wszystko? 😭
Mąż jeszcze śpi. Dzisiaj w planach mamy, oczywiście, budowę, a ja nie mam najmniejszej ochoty tam jechać. Po co nam te cztery pokoje? Kto tam będzie mieszkał? Pies będzie miał zamiast budy własny pokój? Może tak...
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2023, 06:46
Dzis pozytywny test owulacyjny. W końcu, bo na początku cyklu tez mialam pozytywny i zwariowałam... Mysle ze był to efekt kolejnej CB w poprzednim cyklu, bo w dzien 🐒 mialam bladziochy i znikająca kreskę. Znikajaca kreska czyli w chwili wykonywania testu od razu pojawią się wyraźna kreska, ktora po chwili blednie, az calkiem znika. Przy pierwszej CB mialam identyczne...
Po wykonaniu domowego testu płytkowego na ilosc plemników i bladym wyniku, zamowilam kubeczek ułatwiający zapłodnienie FartiLily. Ma on zatrzymać jak najwięcej spermy w pobliżu szyjki, mysle ze przy slabych plemnikach jest to zawsze jakies wsparcie. Wczoraj go pierwszy raz używałam, jedyny minus to krępujący moment, kiedy "zaraz po" zamiast sie poprzytulac, to lekkim skrępowaniu wkladasz sobie dziwny sylikonowy przedmiot z "antenką" 😅 Stary sie za głowę złapał, jak to zobaczył 😅 no ale cóż począć, każda próba jest w dobrej wierze ❤️🍀
https://youtu.be/xYJhxIskNs0
https://youtu.be/WAcELjbwMIk
Piszecie, ze jest wysyp 🍀w maju! Cieszę się bardzo, ze tylu parom sie udalo na wiosnę ❤️ Ostatnio czytalam, ze wg badań najnowszych udowodniono, ze męska płodność jest największa marzec - kwiecień - maj! Co do pory dnia to plemniki maja największy power wieczorem ok 22 i rano ok 7 😊.
16 maja jedziemy do Aberdeen na badanie nasienia. Cieszy mnie to, w końcu cos do przodu. Ale w między czasie oczywiście nie poddajemy sie i do dzieła ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2023, 22:47
Ale ten weekend krótki bywa , aż 1 dzień odpoczynku , jutro ponownie do pracy .
Jestem trochę zmęczona ale muszę przycisnąć z kasa bo chce auto sobie zmienić na " nowe " oczywiście używane ale dla mnie będzie nowe ha 😆
Wiecie że są testy owulacyjne w Action ? Tak samo ciążowe.
Wczoraj zakupiłam i przetestowałam ten owulacyjny i ładnie się wybarwia .. też super cena ich była bo za 5 testów 12 zł to nie jest tak dużo.. pacząc że w Rossmanie masz za 20 zł 5 testów.
Ciążowe są także w 2 paku i kosztują od 7 zł do 13 nastu bo ten droższy jest niby najbardziej czuły i w ulotce jest napisane że może nawet ciąże pokazać 4 dni przed spodziewana miesiączka.. ciekawe ..
Rosołek się robi , mąż spi , a ja chyba kawę sobie zrobię .
Polecacie jakąś marke jeśli chodzi o witaminę d3 i omegę 3 ? Chce zacząć suplementować .
3 dc, 23-ci cykl starań
No więc przyszła 🐒... Chwilę po zrobieniu testu, jakby specjalnie chciała narobić mi nadziei i złamać.
Zaczęliśmy więc 23-ci cykl starań. To nie miało trwać aż tak długo. No, ale trwa. Nic na to nie poradzę.
Ten cykl ma duże plany:
✔️ 22.05 - zaczynamy monitoring - sprawdzamy, jak rośnie pęcherzyk i czy pęka - będzie kilka wizyt u Doktorka;
✔️ 22.05 - też muszę zrobić czystość pochwy - mam nadzieję, że teraz wyjdzie już wszystko OK, trochę się obawiam, bo brałam ten antybiotyk, a będę musiała jeszcze na niego wrócić (o tym za chwilę) - biorę probiotyk, więc mam nadzieję, że nie wybił wszystkich dobrych bakterii, po 🐒 wezmę jeszcze Lactovaginal osłonowo dowcipnie i zobaczymy;
✔️ 25.05 - HSG, mam nadzieję, w końcu.
***
Pożarłam się z Mężem.
Najpierw w sobotę, kiedy przyszła 🐒. Mnie ona mocno zdołowała. Mąż zaczął pytać, o co chodzi, więc Mu zaczęłam opowiadać, co odebrał jako wyrzut... I poszło... Ehh... Trochę potrwało, zanim doszliśmy do tego, że to niczyja wina, po prostu te starania się przeciągają. Cóż...
Później wczoraj poprawiliśmy. Bo mieliśmy Komunię w Rodzinie, więc rodzinna impreza, dużo dzieci. Jak mnie to gryzło po sobotnim złamaniu to tylko Wy możecie sobie wyobrażać. A doszły jeszcze pytania o to, kiedy dziecko u nas. Wewnętrznie wszystko się we mnie gotowało, a mój Mąż... Mój Mąż, jako że nie lubi takich spędów rodzinnych, miałam wrażenie, że dba tylko o siebie i trzyma się z daleka, zamiast być przy mnie i wspierać. Jak to ja, strzeliłam focha i przestałam się do Niego odzywać. Po powrocie, oczywiście, On wrócił do normalnych relacji ze mną, ale mnie foch trzyma, więc powiedziałam Mu tylko, że owszem, jestem obrażona i mam zamiar traktować Go w dokładnie taki sposób, jak On mnie na tej imprezie. Czy zrozumiał? Pewnie, jak to facet, nie. Nie chcę się z Nim kłócić, a jak się odezwę to wyrzucę z siebie, że w moich oczach zachował się jak tępak. Czekam więc aż mi przejdzie.
***
Co do powrotu na antybiotyk. Przy ostatniej infekcji dostałam antybiotyk. Wzięłam całe opakowanie. Po 7 dniach poszłam do lekarki na kontrolę. Kazała brać antybiotyk jeszcze 3 dni i zalecała jeszcze poleżeć. Tylko że ja nie mogłam już leżeć, bo dałam asystentce urlop i musiałam wracać do biura. Stwierdziłam też, że skoro już się dobrze czuję to dokuruję się mniszkiem lekarskim i darowałam sobie te dodatkowe trzy dni antybiotyku. I wszystko szło ku dobremu aż... Aż wczoraj na tej Komunii zmarzłam - najpierw pod Kościołem gorąco, później sala okazała się mega chłodna. I od wczoraj mega boli mnie gardło. Znowu mam powiększone migdałki. No i chyba przeproszę się z tym antybiotykiem i go kupię i wybiorę. Muszę do przyszłego tygodnia być 100% zdrowa, bo jeszcze mi nie zrobią tego HSG... A zwykłe tabletki na gardło nie pomagają... 😔
***
DZIĘKUJĘ ZA WASZE WSPARCIE! Tyle dobrych słów, jakie od Was przeczytałam po sobotnim wpisie i tutaj i na forum. To jest piękne, ile tutaj jest wspierających kobiet. Cieszę się, że tutaj trafiłam. Dziękuję za każde Wasze ciepłe słowo i motywujące kopnięcia. Jesteście cudowne. Oczywiście, plany są i plany awaryjne też. W sobotę jednak to było chwilowe załamanie. Walczymy dalej!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2023, 12:59
17+6
Wizyta u drugiego gina.
Szyjka trzyma. Ma 3,1cm. Łożysko się podniosło i to najważniejsze.
Odpoczywam mimo wszystko po problemach w pierwszej ciąży.
W majówkę wyjechał M. Jesteśmy już sami dwa tygodnie.
Z rana jest znośnie.
Wieczorem już mnie wszystko boli. W łóżku jesteśmy już po 20, a dla mnie to środek dnia 🫣
Pięciolatek też czasem ma inne zdanie i nie mam siły wieczorem już na nic. Dlatego wolę się położyć i mieć spokój.
Dzieciaczki rosną. Dwa tygodnie temu miałam również wizytę i miały 151g i 152g.
Ginka twierdziła, że dla niej dwie dziewczyny.
Nakupiłam podwójnych dziewczęcych rzeczy a dzisiaj ten lekarz dalej twierdzi, że jest parka 🫣
Oboje rosną równo.
♀️213g, ♂️223g
Na majówkę również poczułam wyraźnie już ruchy. Niestety M nie dotrwał tego momentu. Nie wiadomo czy zdąży na rozwiązanie. Za długo go trzymali w domu. Z drugiej strony przy bliźniakach nic nie jest pewne i lepiej nie planować 🫣
Synek dzisiaj bardziej fotogeniczny. Córeczka nie ma zdjęcia niestety, bo za bardzo fikała.

3 miesiące
Malutka jest mało wymagającym dzieckiem, zwłaszcza teraz, gdy kolki odeszły już w niepamięć. Zaczyna wydawać jakieś nowe dźwięki, gaworzy, piszczy i uśmiecha się bardzo często. Ostatnią jej nową umiejętnością jest trzymanie w rączce zabawki albo szczebelek od łóżeczka, gdy budzi się rano ☺️ Czy tylko mnie cieszą takie małe rzeczy, czy każda mama tak ma ? 😄 Za zgodą fizjoterapeuty, nosimy ją już bardziej na siedząco przodem do świata, co bardzo się jej podoba 😄 Podróże w wózku czy foteliku nadal są na drzemkach, bo jeśli nie śpi to jest problem w postaci płaczu i marudzenia, chociaż jest już bardziej rozumna i czasem udaje się ją zagadać.
Daje nam codziennie tyle szczęścia, rozjaśnia każdy, nawet najbardziej pochmurny dzień. Każdego dnia dziękuję za nią Bogu i z całego serca cieszę się, że jest ❤️
Im bliżej tym więcej myślę... tak bardzo się boję, że za miesiąc będzie po drugim transferze, a ja nadal nie będę w ciąży...a więcej szans nie mam... błagam, tak bardzo chciałabym żebyśmy mieli jeszcze chociaż jedno dziecko... chciałabym żeby on mógł dorastać z rodzeństwem w domu... 🙏
8 dni... błagam daj mi siłę i cierpliwość 🤯
08.01 poradnia genetyczna , rozszerzone BRCA1 i bardzo dobre wyniki ufff
Tutaj nie muszę się martwić.
Pani dr chce rozszerzyć teraz BRCA2 że wzg na to ,że w rodzinie mama babcia ciocia rak.
Kolejna teleporada 19.02
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2024, 00:55
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.