33+6tc

Maluszek ma już 2345g❤️. Dla porównania Marysia w dniu urodzin (36+2) miała 2070g. Także przebił już siostrzyczkę🙃

Za to ma powiększone jelito i będziemy sprawdzać za dwa tygodnie co o jak. Mam nadzieję, że to tylko tak wygląda. Lekarz stwierdzi że u mnie jest super widoczność (no, ba!, skoro nie mam ani grama tłuszczu i tylko chudnę) więc lepiej widać niż u innych. Dla mnie kontrola za dwa tygodnie z wolnej stopy (czyli jestem w domu i poprostu jadę na badanie) jest nadal w sferze niedowierzania.

Zobaczymy jak jutro wypadną moje kwasy żółciowe i czy wrócę na kolejny tydzień do domu🙏🙏🙏🙏

Niecierpliwie, Trzeba było drążyć od razu.... 3 października 2023, 07:15

21 cs, 3dc

Miniony cykl beż wpisu..bo tak naprawdę nie było o czym pisać...zaczynam kolejny...już 21 cykl...
Weekend był fajny, przyjechali do nas goście z 9-miesięcznym brzdącem...uroczy maluch.
Jako staraczka, niespełniona mama nie mam czegoś takiego, że odsuwam od siebie dzieci z racji kłopotów z posiadaniem własnych. Wprost przeciwnie, gdy tylko miałam okazję to przytulałam i bawiłam się z maluszkiem.
Łatwiej było o tyle, że jeszcze do niedzieli miałam nadzieję że @ nie przyjdzie...
W niedzielę, po wyjeździe gości rozpadłam się....płacz, pytania dlaczego...
Wczoraj też dzień miałam fatalny, 2 dzień miesiączki tak dał mi w kość, że nie byłam w stanie iść do pracy...bóle, wymioty...więc cały dzień spędziłam na leżeniu...

Czy mam plan na ten cykl? Robić "swoje", gdy okres się skończy...
Zgodnie z tym, co stwierdził dr w uczkin w sierpniu- cały czas mamy szansę na naturalne poczęcie...
Zdaję sobie sprawę, że jestem w dobrej sytuacji, mam regularne cykle, owulacje występują, biorę leki na hormony, mój mąż ma bardzo dobre wyniki...fakt, nad dietą można byłoby popracować...
Mam za sobą jedną ciążę biochemiczną...lekarze "pocieszają", że to się zdarza i to niczyja wina.
Ba. Jedna lekarka zasugerowała, że to dobrze, bo to oznacza, że organizm się budzi...
Patrząc racjonalnie - Rozumiem tę logikę i przyjmuję ten argument.
Patrząc emocjonalnie - Nie rozumiem i nie przyjmuję.
Biorąc ślub nieco ponad 2 lata temu myślałam, że super byłoby do 30-tki "wyrobić się " z jednym, a najlepiej z dwójką dzieci...
Ta magiczna data nadejdzie w styczniu...

Cóż...Do grudnia mamy czas, potem wracamy do uczkin jeżeli się nie uda...

Jadę na badanie. W sumie powinnam być już dawno po ale utknęłam w pociągu, który stoi w zaspie,trakcję zerwane.
Dzwoniłam do kliniki i może uda się, że jak w końcu dotrę to badanie zrobią.
Dobrze, że to nie transfer tylko scratching.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2024, 10:47

Sheelie Moje życie 17 stycznia 2024, 15:11

37 tydzień zaczynamy od jutra.

Znów gdy słuchałam detektorem serduszko , jednego bicia nie było ale tym razem pojechałam zmartwiona na KTG.
Gdyby to było rzeczywiście coś złego tzn działo się z serduszkiem , to mojego synusia mogłoby już nie być.
Zadzwoniłam do męża że jedziemy na KTG . Mąż przyjechał i pojechaliśmy do najbliższego szpitala.
Ominęliśmy IP , poszliśmy bezpośrednio na oddział.
Dzwonimy na domofon i pytamy się czy jest możliwość podpięcia mnie do KTG , opisuje pielęgniarkę całą sytuacje. A ona z niemiła postawa i wyrazem twarzy powiedziała że Szpital nie jest od tego aby robić KTG każdemu któremu się zachce tu przyjść, że tak to niech sobie idę gdzieś prywatnie bo oni mi tu nie zrobią, że sie zapytać trzeba lekarza czy poświęci swój czas na to .. A ona nie wie czy on poświęci.. ona się zapyta go .. a ja odpowiadam jej .. to od czego jesteście? Bo myślałam że Szpital jest od ratowania życia, a nie odsyłania do domu . Poszła się zapytać, a mój mąż powiedział dobra chodź pojedziemy gdzieś indziej.
Akurat w tym samym czasie pytała się ta niemiła pielęgniarka tej lekarki czy może mi zrobić ktg .
Ale my już nie chcieliśmy.
Usłyszałam od lekarki tylko proszę poczekać zrobię pani KTG. Widać że miała inne nastawienie niż ta pielęgniarka.
Ale my już wychodziliśmy.
Na schodach spotkaliśmy ordynatora , który widać że mnie kojarzył z czerwcowej wizyty , ponieważ leżałam na tym oddziale we wcześniej ciąży, bo plamiłam.
Powiedziałam tylko dzień dobry i tyle.
Mam nadzieję że gdy ordynator się dowiedział o tym jak ze mną postąpiła ta pielęgniarka to niezły ochrzan dostała.
Wsiadliśmy do auta i szukaliśmy prywatnych tzn dzwoniliśmy do przychodni które zrobią mi KTG za dopłatą.
Obskoczylismy moja przychodnie , ta w której jestem zapisana .. usłyszeliśmy że nie mają KTG. W prywatnych przychodziach usłyszeliśmy że zrobią ale z wpisem KTG musimy się skierować do lekarza prowadzącego , inni znów mówili że za 3 godziny lub 4 godziny jest termin na KTG.
A my już od słuchania detektorem tętna byliśmy bite 2 godziny na lodzie .
Mój mąż mówi jedziemy do Szpitala tam gdzie będę rodziła. Czyli w innym mieście.
A tam jakby inna bajka .
Powiedzieliśmy jaka jest sprawa .
Odpowiedź : Dobrze , proszę dać dowód osobisty i kartę ciąży.
Szybko zarejestrowała , poszliśmy i zrobili mi KTG. Jak usłyszałam serduszko które równo biję.. myślałam że się popłacze. Jego ruchy były bardzo mocne jak nie ten synuś mój ospały itd .
Jeszcze dodatkowo spotkałam mojego lekarza prowadzoncego , szedł chyba właśnie do pracy , bo w tym szpitalu pracuje . Nie zlekceważył mnie . Przywitał się, uśmiechnął i zapytał co mnie tutaj sprowadza. To powiedziałam że przyjechaliśmy na KTG.
A on powiedział tylko aha rozumie i odszedł.
Miną mojego męża była bezcenna hah .. bo on nie widział mojego lekarza , a mój lekarza prowadzący to ma prawdopodobnie tyle samo lat co my czyli jakieś ponad 30 lat . Podsumował jednym słowem.. jaki młody. I tyle .

Po KTG musieliśmy czekać na lekarza który mi wsyztski powie o wynikach tego badania , powiedział i dodatkowo zrobił nam usg , synusiowi i sprawdzał szyjkę czy jest już jakieś rozwarcie . Myslalam że oszaleje .
Tak mnie to bolało ale stwierdził że jest miękka I się przygotowuje.. a ja mówię no super jak tak ma te badanie wyglądać to ja podziękuję.
Powiedział również że z serduszkiem jest wszystko wporzadku , nie ma żadnych nieprawidłości .
I że nawet 2 skurcze się wpisały pod KTG .
Ślicznie podziękowałam i czekałam na wypis i szczęśliwie pojechaliśmy do domku .
Od tamtej pory małemu serduszko normalnie pracuje.
A gdy zapytałam się dlaczego tak słyszałam to serduszko , lekarz powiedział.. że to normalne , że czasami się tak zdarza i że po porodzie dziecku to przejdzie. Tyle.
Dzisiaj biorę ostatnia tabletkę duphastonu ..lekarz kazał mi go odstawić i czekam na poród.
Gdy nie urodzę do 25 stycznia mam kolejna wizytę u mojego lekarza. Skurcze są czestrze zauważyłam ale ból sue już nasila maluszek jakiś taki nie spokojny hest .
I ja mam również dziwne dolegliwości.
Dzisiaj ból podbrzusza, mdłości , ból kręgosłupa i ogólnie dziwnie sie czuje .

Sheelie Moje życie 17 marca 2024, 19:21

Mój synek w piątek skończył miesiąc! Jak ten czas szybko leci .. przecież dopiero co go urodziłam 🫠
Jestem w nim totalnie zakochana.
Patrze co jeszcze kupić mu, nie mogę się oprzeć pokusa i co rusz nowe rzeczy kupuje 😀
Jest słodki, a czasami diabełek..
Uczymy się siebie nawzajem .. swoich reakcji .
Nie wiem czy to gaworzenie ale pięknie wysławia się swoimi słowami. Lekkie usmieszki też nam funduje 🥰
Głodomor jak ich mało! Co 2 h jadłby mleka 90 ml .. może to za mało dla niego?
Ale strasznie ulewa czasami.. to takie ulewanie z wymiotami .. wydaje mi się .
Podobno każde dziecko ulewa.
A tak zaczerpnęliśmy wiedzy fizjoterapeuty dziecięcego.
Bąbel nie ma wzmożonego napięcia mięśniowego. Pani fizjo powiedziała ze czesto jest to mylone z napięciem kiedy maluszki się rodzą.
I rzeczywiście maluszkowi to całe napięcie zanika naszczescie .
Z mężem? Jest różnie.. ale obrałam na niego taktykę.. przez kilka dni byłam tak samo chamska tak samo wyzywałam go jak on mnie ..
Wiecie że chyba go to ruszyło?
Bo powiedział mi że ja się nie staram aby było dobrze.. a ja do niego ja się nie staram ? A ty przez ostatnie 3 dni jaki byłeś w stosunku do mnie ?
To nawet nie skomentował.
I pogodziliśmy się.. od tamtej pory jak narazie nieźle na idzie .
Ja wiem że mogę kopnąć go w dupe .
Ale kocham go mocno i chciałbym aby mój synek miał ojca .
Sama miałam ojca i był najlepszym ojcem jaki mógłby się trafić. Pomimo że nie ma go już na świecie 6 lat.. to kocham go nadal i gdy go wspomin to płakać mi się chce ..
Również smutno mi że mój maluszek nie poznał mojego taty czyli swojego dziadka.
Bardzo mi przykro z tego powodu. Chciałabym aby był na świecie ale zapewne bawi się i dba o mojego Aniołka, którego straciłam w 2021 roku.
Pomimo że mam syna ziemskiego to nigdy nie zapomnę o aniołku który był u mnie w brzuszku. Kocham go tak samo jak mojego synka. Pomimo że tak wcześnie go straciłam. Jeszcze się z tym nie uporałam .
Macie może sprawdzona vutamine D dla Maluszka?
My mamy juvit D3 no i myślę że szkodzi on synkowi. Nie wiem powoduje większe kolki czy coś innego ?
2 razy nie dałam witaminy d3 i był spokojny .. a gdy daje mu krople to po kilku godzinach tak płacze że nie da się go uspokoic .

Ironwoman Na linii startu 17 marca 2024, 20:16

Z jakąś nadzieją wstałam zrobiłam test. Negatywny. Zbliżają się zawody to te wolę być pewna. Popłakałam. Ale mąż mnie zabrał w góry. Potem na rower. Żeby przewietrzyć głowę. Zjedliśmy domową pizzę. A teraz pojawiło się plamienie, w sumie nie wiem co o tym myśleć.

Jutro po roku podejście nr 5 jak dobrze liczę. Co ma być to będzie.

31.03.2023, godzina ok 15 miałam transfer mrożaczka 4.2.1 Pierwszy raz przy transferze towarzyszył mi mąż i trzymał mnie za rękę. ❤️
4dpt rano zrobiłam pierwszy test - było biało. Nic nowego...
Płacz, rozpacz, najgorsze myśli przychodziły do głowy.
Wieczorem mąż wrócił z pracy i nie wiedząc nic o tym pierwszym teście poprosił żebym zrobiła sikacza. Nie spodziewałam się niczego, mocz numer X, rano przecież była rażąca biel i wtedy zobaczyłam pierwszy cień cienia.😭
5dpt beta 9,3
6dpt 24,7
8dpt 101,4 przyrost 308%

Tak, JESTEM W CIĄŻY! ❤️❤️❤️

🙏 Cudzie, tak długo na Ciebie czekaliśmy. Zostań z Nami. 🙏❤️

13 mcy w czwórkę :)

Jak ten czas zleciał!
Początki były bardzo trudne, Nina dała mi mocno w kość :( deprawacja snu wciąż trwa, choć i tak jest lepiej bo ze średnich 3,5-4 h snu przeszłam już na ok 5-5,5 h. Czasem zdarza się bonus i śpię ponad 6 h - szaleństwo! 😂🙈
Ale muszę też przyznać ze mimo iż czasem zastanawiałam co myśmy zrobili, po co nam (mi) to było, tak teraz w pełni czuje szczęście ze mamy dwie kruszynki. Wiem ze jeszcze będą momenty gdy będę wracać do tych rozważań czy to nie był błąd bo będzie okrutnie ciężko, ale chce uwiecznić ten moment gdy czuję wdzięczność i po prostu miłość do obu dziewczyn. I nie zmieniłam bym nic w naszej drodze.

Niaha Udało się 🥹 25 września 2023, 21:53

I kolejna małpa przyszła...

Postanowiłam zrobić sobie przerwę od wszystkiego, wierzę, że jak już tu wrócę za kilka miesięcy (mam nadzieję, że z już zakończoną budową i konkretnym planem pod in vitro), każda cudowna dino staraczka będzie z brzuszkiem 🥰
Trzymam za Was ogromnie kciuki ❤️🤞🍀

34+3 ❤️❤️❤️

Czy to nie jest głupie, że ja nadal nie zawsze wierzę w to, że TO już się dzieje... że to prawda...
Sama myśl o porodzie i przygotowaniach do niego wywołuje u mnie dużo strachu i lekką panikę... Bo przecież tyle czasu odsuwałam od siebie myśl o tym etapie, nie pozwalałam sobie w ogóle na wyobrażanie tej chwili... Momentu jak będę mogła przytulić nasze dziecko, naszego Synka.
A dziś odliczam dni i zastanawiam się czy za miesiąc będzie już po... Jak za chwilę będzie wyglądało nasze życie? Jak to jest jak najskrytsze marzenie się spełnia?

Z przyziemnych spraw jestem już po baby shower i to była jedna z lepszych imprez, na której na serio pozwoliłam sobie na prawdziwą radość z tej ciąży (w końcu ;) ). Mam zapakowane komodę małych pachnących ciuszków, pół walizki do szpitala i staram się ogarnąć ile się da spraw przyziemnych, żeby później nie zawracać sobie tym głowy.
Za tydzień mam wizytę w klinice (będzie to już 35+6!!!) i pewnie odstawienie wspomagaczy typu nospa i magnez i odliczanie do porodu...

Ps. Słyszycie jak to brzmi? Odliczam do porodu 🥰


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2023, 10:27

Virgo Odkopane na nowo marzenia 29 lipca 2023, 13:14

Bańka mydlana prysła. W czwartek odebralam obrączki, w piątek dostałam wiadomość, ze na ten moment nie możemy sie pobrać (sprawy związane ze statusem osoby osiedlonej, potrzebujemy dodatkowych dokumentów, których nie ogarniemy w kilka tygodni ani nawet miesięcy). Pochowałam wszystko do ślubu głęboko do szaf, aby nie widzieć ani nie myśleć. Postanowiliśmy, że sie nie załamiemy ani nie poddamy, ale na tą chwilę musimy oczyścić głowę, aby nie zwariować.
Mamy dwa tygodnie urlopu, za tydzień jedziemy na kilka dni w góry, w przepiękne miejsce, drewniany domek campingowy przy rezerwacie przyrody, jeziora, lasy. Wracamy na siłownię.
Po urlopie zajme sie rozwojem mojego malego gabinetu kosmetycznego. Musze znaleźć sobie, nam, nowe cele. Aby nie zwariować. Ale teraz potrzebuje kilku dni spokoju i ciszy. Głową muru nie przebije, więc przestaje sie szarpać.

miska122 Tęcza po burzy :) 29 lipca 2023, 13:41

Prawie 20 miesięcy
8 cs
Beta 6,69
Progesteron 7

Co czuję? Sama nie wiem. Chciałabym się cieszyć, ale ten próg i jeszcze plamienia...
Jestem w tej ciulowej sytuacji, że ani się cieszyć, ani płakać. Zostaje czekać. Nie ma nic gorszego niż czekanie.
Jutro wyjeżdżamy na wakacje. Więc powtórka bety w innym laboratorium, w innym mieście...

Wjechały leki, żeby podnieść tego nieszczęsnego proga. Wspaniałe dziewczyny z forum jak zwykle ratują mi dupę <3
Proszę trzymajcie kciuki

6dc. Poprzednie cienie były pewnie kolejnym bochemem, coś się zadziało, coś zaskoczyło, ale nie utrzymało się, pewnie przez kolejnego mięśniaka... Cykl z lewej sprawnej strony, serduszka na czas, ale kolejny plaskacz w twarz...
Spadłam z krawędzi... w końcu... tak długo się jej trzymałam, balansowałam, aż spadłam. Nie miałam już sił. Rozpadłam się na milion kawałków. Płakałam znowu cały dzień... wszystko spadło na mnie w jednej chwili i nie umiałam się już na tej krawędzi utrzymać.
Psycholog? Pewnie tak, pewnie by mi to pomogło, ale nie umiem wyjść z własnego kręgu, nie umiem pokazać relanie że jestem słaba i potrzebuje pomocy.
Nie umiałam znaleść niczego pozywtywnego z ostatniego 1,5 roku mojego życia... żadnej pozytywnej myśli... to był okropny dzień jeden z najgorszych dla mojej głowy...
Ale skończył się, a ja nie mogłam się poddać i kolejnego ranka zaczełam wdrapywać się na górę znowu....
Jutro USG w Policach. Nie dostałam sie na wizytę bo okres przesunął się i kolejne terminy na maj, ale najbardziej zależało mi na usg. Na tą chwilę 2 mięśniaki, jeden nie istotny ale rośnie, drugi ten najgorszy podśluzuwkowy i to on będzie dodatkowo zakłucał jakiekolwiek próby.
Jeszcze nie wiem czy kolejne próby będą. Ten cykl stracony bo owu z prawej ...
Eh... ciężko mi

Sheelie Moje życie 28 lipca 2023, 17:04

W poniedziałek badania prenatalne o godz. 11 i oczywiście już się stresuje nie jakoś tak bardzo .. ale czuję czuje że jest stres.
Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze , a także mam nadzieję poznać już mniej więcej kto mieszka u mnie w brzuchu 😊
Mam ochotę bardzo na kwaśne rzeczy, ciągle spałabym i jestem drażliwa.. gdy coś mi nie pasuje odrazu wybucham złością.

W tym samym tygodniu 3.08 wizyta u ginekologa.
Ciekawe czy mi przepisze duphaston jeszcze ?
Kończy mi się wystarczy mi tylko właśnie do 3 sierpnia . Mam nadzieje że mi przepisze jakoś jestem mniej zmartwiona jak łykam te piguły .
Bo wiem że pomagają mojej fasolce .

Życzę miłego dnia i początku weekendu 😁.
Pozdrawiam.

III weryfikacja i odstawienie leków.
Za 3 dni idę do kliniki na konsultacje z okazji niepowodzenia. Ciekawa jestem co lekarz nam powie, co zaleci… Smutek już przepracowałam wydaje mi się. Dziś już nie płakałam gdy zobaczyłam negatywną betę. Córeczka ma jutro 4-te urodziny, patrzę na nią i jestem totalnie wzruszona, że pojawiła się w naszym życiu, że jest taka cudowna. Kocham ją tak mocno a jej dzień urodzin pamietam bardzo dobrze, był jednym z najpiękniejszych momentów


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2023, 18:15

nie_spełniona97 Pamiętnik pisarki 25 września 2023, 22:01

Byliśmy z mężem na rejsie w trakcie rocznicy ślubu, już trzeciej. Pierwszy długi rejs, udało mi się oddzielić od prywaty i prowadzeia firmy. Poczułam się przy nim bezpieczna i otoczona miłością.

Przy powrocie, w ostatnich dniach wycieczki, serce mi pękało z bólu. Na szczęście na rejsie była zdecydowanie duża liczba seniorów, dzieci prawie nie widziałam. Ale dostrzegłam kilka scen, które wywołały we mnie sporo emocji.

Para tańcząca z niemowlakiem w nosidełku. Ich miłość unosiła się w powietrzu.
Dziewczynka, której rodzice nie rozumieli, że ma dość (uciekała z restauracji, biorąc torebeczkę), a później dziwili się, że uderzyła tatę (2 latka max). Była zmęczona i było to widać na odległość.
Para z dzieckiem, która jadła kolację na moich oczach, na szczęście tylko trzy razy, ciesząc się swoim szczęściem.

Co z tego, że mamy cudowny związek, skoro zawsze będę się winić, że nie mogę mieć dziecka? Miałam odpuścić. Zrezygnować z in vitro, wszystkiego, od następnego poniedziałku zaczynam studia. Ale nie umiem oddać listopadowego terminu innej parze. Czekam i czekam i płaczę... I nie wiem, co ma mi to dać.

Tak bardzo chciałabym zobaczyć te dwie kreski raz w życiu... W kwietniu kolejnego roku minie pięć lat... Przeraża mnie myśl, że muszę oswoić ten ból. Że mogę z nim żyć kolejne 50 lat.

Wróciłam na Ovu z Nowym Małym Człowiekiem ☺️
2800g i 54cm szczęścia, 10/10Agp. 🩵👶
Nie jest super niebiesko, bo nas rozdzielili. Ja na położniczym, Synek na oddziale intensywnej terapii noworodka🥺 Ale to dzielny wojownik i mam nadzieję, że wkrótce do mnie wróci. Jest piękny 🥰


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2023, 20:30

Zosis Pamiętnik starań Zosi 15 września 2023, 22:00

Noc po tym dniu. Jest ciemna, bezkresna. Trwa we mnie. Czuję, że wpadłam w czarną dziurę. Jestem w niej sama. Poza ciemnością i bezkresem nie ma w niej nic. Płaczę, zanoszę się łzami, wyję wręcz.

Miał być wspólny wieczór. Mieliśmy odreagować razem. Mieliśmy się przytulić i być razem. Mieliśmy spróbować.

Tymczasem Ty najzwyczajniej się spiłeś i poszedłeś spać. Znowu zacząłeś palić. Nie wziąłeś nawet supli. Nie przytuliłeś, nie objąłeś. Zostawiłeś mnie samą.

Próbowałam rozmawiać, ale padały złe słowa. "Żebyś w końcu przestała jojczyć" brzmi mi w uszach niczym wrzucony do głowy granat. Nie to chciałam usłyszeć. Chciałbym usłyszeć... Co? Jest mi przykro, liczyłem na tę inseminację razem z Tobą, widziałem jak znosiłaś stymulację, wiem że pakujesz w siebie hormony i też nie jest Ci lekko, dziękuję że jesteś, kocham Cię, damy radę, jeszcze będziemy rodzicami... Cokolwiek innego niż to, że pojechałeś tam dla mnie. Nie chcę tego dla mnie.

W dzień nawet Cię rozumiałam, starałam się być najlepszą żoną, przyjaciółką, choć też nie było mi łatwo. I nie, nie mam do Ciebie pretensji o to, że się nie udało. Stało się, trudno. Boli mnie, że nie jesteśmy w tym razem. Odtrąciłeś mnie. Teraz... rozpadłam się na kawałki. Czuję się sama. Jest mi tak okropnie źle. I niby wiem, że nie stało się nic wielkiego, nikt nie umarł, a jednak... Czuję pustkę. Czuję, że coś we mnie jest już zupełnie inne. Czuję, że nie mam już siły. Rozpadam się. I jestem w tym samiusieńka. I to mnie rozrywa i boli najbardziej. Nie ma wspierającego ramienia, nikt mi nie powie, że będzie dobrze, że damy radę, że jest i będzie, że na kolejne wizyty u lekarza pojedzie ze mną i będzie mnie trzymał za rękę, że jesteśmy w tym razem, bo razem chcemy tego dziecka. Ty... Zostawiłeś mnie samą. I choć jesteś obok czuję się... okropnie sama w tym.

😭😭😭


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2023, 22:19

25 września - dzień, w którym miałaś się urodzić.

"Odwiedziny w niebie"

Chciałabym wznieść się w górę, choć na godzinę,
by zobaczyć jak Ci się tam żyje.
Czy Pan Bóg dba o Ciebie?
Czy chodzisz na spacery tam w niebie?
Czy Cię ktoś przytula, pociesza,
Gdy jesteś smutna rozśmiesza?
Czy ból brzuszka nie doskwiera?
Czy w łóżeczku kręci się karuzela?
Czy mleczka nie masz tam mało?
Czy po kąpieli zbyt mocno nie wiało?
Czy ktoś Cię lula, kołysze?
Bo tutaj Twego płaczu nie słyszę..
I jeszcze jedno!
Czy Anioły przyśnić się mogą?
Bo tutaj ktoś bardzo tęskni za Tobą...

Zapisana na zdjęciu usg przewidywana data porodu wydawała mi się taka odległa. Kiedy minął ten czas? Powinnaś być tu z nami i nie opuszczać już do końca życia.
Pamiętam, jak w ciąży nie mogłam spać, bo pierwszą myślą po przebudzeniu byłaś Ty. Pamiętam, jak pewnego dnia położyłam się na dywanie i płakałam na głos ze szczęścia. Czułam.. Że mam wszystko. Że już będzie dobrze. Że najgorsze chwile za nami. Pragnęłam czerpać z każdego momentu jak najwięcej. Godzinami głaskałam się po brzuchu, mówiłam do Ciebie. Każdego wieczoru odmawiałam 3-4 modlitwy dziękując za to, że z nami jesteś. Prosiłam Boga, by miał nas w swojej opiece i pozwolił na szczęśliwe rozwiązanie. Gdy poczułam, że jest dobrze, zaczęły się krwawienia. Łzy szczęścia przerodziły się w ogromny strach.. Prosiłam Boga, błagałam, by Cię nam nie zabierał. Zabrał.
Byłaś najbardziej ukochanym, wyczekanym dzieckiem. Kochałam Cię i trzymałam blisko w każdej sekundzie Twojego życia. Nigdy nie pogodzę się z Twoją stratą. Część mojego serca już zawsze będzie należała do Ciebie, Córeczko.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)