Dziś 16 dc, przegapiłam owulację 🙈 Tak mi szybko zleciał czas od końca okresu do owulacji, że nawet nie skupiłam się na objawach. Przez weekend byłam na wyjeździe integracyjnym i nawet mi do głowy nie przyszło, że owulacja ma być tuż, tuż. Nastawiałam się, że będzie koło 17,18 dnia, a nie 15 czy 16 😅 Dobrze, że działaliśmy z mężem co drugi dzień. Zastanawia mnie tylko, że nie miałam bólu owulacyjnego, który u mnie trwa z parę godzin czułam delikatnie lewy jajnik ale to przez jakieś 5 minut... No nic, zobaczymy czy jakiś bociek coś przyniesie. W tym miesiącu widziałam chyba z 20 i się zastanawiałam czy coś dla mnie mają 😆
Mamy 1dpt... jeszcze tylko 5 długich dni...
Poprzednio chyba też miałam tak skrajne myśli...
W jednej chwili widzę oczami wyobraźni dodatnia betę, zastanawiam się hak to by było w pracy, żeby w drugiej analizować, czy od razu drugi transfer, czy lepiej go odwlec i dłużej nadzieja na dziecko....Czy noże jednak szybko, zakończyć temat i nauczyć się żyć z tym co mam?
Znowu czuje się jakbym żyła w jakimś zawieszeniu 🫣 czy da się wyłączyć mozg?
Błagam, niech to się uda 🙏🙏🙏
5 dpt mam taki smutek w sobie jakbym wewnętrznie wiedziała, że si nie udało.
Ale szczęścia szukam w córce. Uśmiecham się do niej,nawet jak wymuszam ten uśmiech od ucha do ucha ale zaraz mi lepiej.
Dziś nawet poszłyśmy na basen,dźwigam ja do suszarki itd ale wydaje mi się że to na chwilę odczuwam zupełnie inaczej nic rok temu gdy musiał tego klocka dźwigać po schodach na 4 piętro. To ten brzuch napinał się okropnie.
Mój transfer zbiegł się z czasem kiedy czuję, że mogę zjeść wszystko i nie skończę na sorze. Także nerwy leczę słodyczami, pizza i nawet chipsy zjadłam.
Dieta po transferze... Przecież jak się nie uda to będę się chwiała za to pochlastac ale nie umiem inaczej rozładować emocji. Naprawdę nie mogę.
Te święta to jednak będzie wielki stres.
Wraca w głowie zarys mojej rodziny sprzed roku. Malutka Izunia, a ja w ciąży. Sesja że skarpetkami przy choince. Ta radość że życzenia świąteczne właśnie się spełniają...
A w tym roku... To tylko wspomnienie... Tak piękne, tak ulotne, ta chwila tak ważna, tak już daleka...
Prosiłam 3 razy męża żeby poszedł mi chociaż po test ale jest nieugięty.
Zrobiłam sobie zimową herbatkę z pomarańczą, miodem i cynamonem ale zabrakło mi goździków to mni nie puścił w obawie, że pójdę po test.
Kolejne święta z OVU 
Kolejny rok, kolejne święta,kolejny raz nie będzie wszystkich przy wigilijnym stole...ale...te święta będą inne. Po 10 latach na wigilii będzie także jeden z moich braci (mieszka w innym państwie i nigdy nie mógł mieć urlopu) także w końcu cała rodzina będzie razem ❤ te święta są również wyjątkowe,gdyż Bartuś jest już bardziej świadomy i widok jego radosnych oczu,szczerego uśmiechu na widok bombek,choinki to coś bezcennego ❤ staram się dla niego. Uśmiecham się dla niego. Piekłam ciasto dla niego, aby od małego święta kojarzyły mu się z pachnącym wypiekami i innymi pysznościami (kucharka ze mnie żadna, ciasto nie wyszło, ale zapach piękny był 🤣)
Kochane na nadchodzące święta Bożego Narodzenia życzę Wam mnóstwo szczęścia,radości, miłości i zdrowia. Życzę, abyście nigdy nie traciły nadziei i wiary,które umacniają nasze życie ❤
O Was mamusia też pamięta i jutro z rana u Was jestem 🤍🤍🤍
Marzyłam od lat, aby z Tobą piec pierniki na święta.
I wczoraj to się spełniło. Może nie było idealnie, bo grymasiłaś , ale to jak z zaciekawieniem dotykalas ciasto na pierniki i udało nam się zrobić AŻ dwa pierniki razem ,to wynagrodziło Twój nastrój.
Za rok i za kolejny będzie lepiej i ciekawiej.
Wszystkiego dobrego dla Was Dziewczęta na te święta. Zdrowych, spokojnych, pełnych nadziei Świąt Bożego Narodzenia ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 grudnia 2023, 08:37
Nasze pierwsze wspólne święta 😍🎄❤️
Marzyłam o tym od tak dawna, o tym żeby w święta było nas więcej, rok temu głaskałam się po brzuchu na ostatnich nogach, a dziś mam przy sobie najpiękniejszy prezent - spełnione marzenie ❤️. Tak cudownie było patrzeć jak otwierasz z dziadkami prezenty, jak pięknie wyglądasz w czerwonej sukieneczce i białych rajstopkach, jak podkradasz babci bombki z choinki, jak cieszysz się do wszystkich i jak wszystkim topnieją serca na widok Twojego uśmiechu ... To zdecydowanie najpiękniejsze święta ✨️🎄🎄
Jeśli ktoś tu zagląda to życzę Wam zdrowych, spokojnych świąt, spędzonych w gronie najbliższych, ukochanych ludzi ❤️ Wszystkim staraczkom wygranej walki o dzieciątko, tym którym się udało pięknego wymarzonego macierzyństwa. Trzymajcie się cieplutko kochane 😘
Święta święta i po świętach 😅
Mała aktualizacja, odcięłam się od forum, skupiam się na sobie, na nas. Za chwilkę koniec roku - i ten koniec roku też spędzimy razem w domu, ale też będziemy sie dobrze ze soba czuć i bawić ☺️
Zapisałam nas do naprotechnologa, wizyta w lutym. Mam nadzieję, że zrobimy jakieś konkretne dalsze badania, może coś się dowiemy dodatkowo.. w listopadzie na 5tą rocznicę planujemy lecieć do Dubaju 🥰 moja głowa teraz w planowaniu wycieczki, bo lecimy ze znajomymi ☺️
Odciągam od siebie złe myśli, odczucia, staram się jak mogę.
Cel na następny rok ? Złapać więcej dystansu..
W końcu się udało. Pozostało czekać na wyniki 🥺
Jutro kończę 37 lat 😮
Strasznie mnie to przytłoczyło. Życie za szybko biegnie, czas mija nieubłagalnie...przeraża mnie to,bardzo.
Jednocześnie jestem gotowa na ten wiek. Jestem gotowa na nowe wyznania, które przynosi mi obecny rok. Nie zmarnuje swoich szans. Czas "powrócić do żywych, do normalności"
Bartuś od września idzie do żłobka. Jestem podekscytowana tym, że wkraczamy w nowy etap,lecz i smutna zarazem,bo ja jestem typowa matka Polka i choć czasami jestem wykończona to celebruję każdy dzień z nim i uwielbiam spędzać z nim czas
ale dojrzałam do tej decyzji i klamka zapadła. Jest już zapisany. Ja wracam w końcu do pracy i zaczynamy życie od nowa. Lepsze życie. Wspólne życie. Nasze życie. ❤
Wróciłam z mężem z rowerów. Niby ciepło, ale jednak wiatr trochę zimny, przez co bolały mnie uszy. Ale fajnie było się trochę poruszać, choć trasa, jak na nas, krótka. Godzina i w domu, ale zamierzone, bo w domu czekaly obowiązki. Teraz siedzimy na tarasie, zjedliśmy obiad, pijemy piwko. Przez ostatni okres nie piłam alkoholu z wiadomych względów, więc mimo niedzieli pozwoliłam sobie na chillout z alko 😅
Pomyslałam że nakreślę trochę moje dotychczasowe starania.
Przez 9 lat brałam tabletki antykoncepcyjne, odstawiłam je w sierpniu 2023. Wtedy mówiłam, że wszystko na luzie, co będzie to będzie. Jednak zorientowałam się, że takie myślenie miałam tylko dwa miesiące, w 3 cyklu zależało już mi bardzo i o dziwo się udało, jednak poroniłam. I tak od stycznia próbuje, staram się myśleć pozytywnie, żyć normalnie, ale wiadomo, bywa różnie. Chodziłam do różnych ginekologów, badania hormonów wszystkie w normie, AMH 4.54, jedynie krzywa insulinowa na granicy insulinooporności. Jednak już dwóch lekarzy stwierdziło duże prawdopodobieństwo PCOS z USG. Od stycznia miałam tylko raz owulację, prawdopodobnie, bo pęcherzyk miał 20mm, ale nie wiem czy pękł.
Z desperacji że nie mam owulacji byłam nawet już w klinice niepłodności w marcu, i to właśnie tam dowiedziałam się o pęcherzyku 20mm. Ale koszt jednej wizyty i przebadanie parę hormonów 1500zl. Przeraziło mnie to. Dlatego postanowiliśmy z mężem że na razie się wstrzymamy z kliniką. Mam medicover więc spróbuję z ginekologami tutaj.
Ogólnie z medicover mam jednego lekarza u mnie, w moim mieście, chodziłam do niego kilka razy, on pierwszy zlecił badania hormonów, jak przyszłam z wynikami, stwierdził że książkowe i kazał przyjść za 2-3 miesiące. Stwierdziłam, ze w tym cyklu omówię się do niego koło 20dc, po pierwsze żeby zobaczyć czy była owulacja, po drugie żeby może zacząć przyjmować jakieś leki na wywołanie owulacji od przyszłego cyklu. Słyszałam że wiele kobiet przyjmuje CLO. Zobaczymy, mam nadzieję, bo większość lekarzy twierdzi że jeszcze jestem młoda więc mam się starać bez żadnej pomocy. Jednak dobija mnie to, czekam już prawie rok…
Może znacie jakieś metody na PCOS? Sposoby na wywołanie owulacji?
Nie wiem co mogłabym zrobić więcej, ćwiczę regularnie, przynajmniej dwa razy w tygodniu, jem względnie zdrowo, kaszę, ryże , makarony głównie brązowe. Na obiad głównie kurczak z warzywami. Piekę własny chleb, pszenno-żytni. Codziennie jakiś owoc. Sporo białka. Mało słodyczy. Przez ostatnie półtora roku schudłam 5kg, mój mąż ponad 10kg. Ja nigdy nie miałam problemów z wagą, zawsze szczupła, wysportowana. Co jeszcze mogę zrobić?!
Tak bardzo czekaliśmy, a Nasze szczęście odeszło😭
Nie umiem przestać o Tobie myśleć...
Tak bardzo za Tobą tęsknię mimo, że zdążyłam poczuć tylko Twoje kopniaczki...
Czuję pustkę w moim ciele...
Wraz z Tobą odeszła część Nas 😢
Choć z dnia na dzień płaczę co raz mniej, nie umiem się pogodzić z twoim odejściem💔
Pragnęłam dać Tobie Synku wszystko co najlepsze🤱
Wiem, że nigdy tego nie przeczytasz ale muszę wylać cały mój żal do świata...
Liczyłam, że będziesz naszą tęczą i promykiem na który tak czekałam, a muszę się pogodzić z Twoim odejściem 😔😔
Boję się odebrania wyników, choć dzięki nim będę wiedziała jak bardzo mógłbyś cierpieć przychodząc na świat kilka tygodni później😓... Boję się, że moje serce będzie cierpiało bardziej wiedząc o Twoim cierpieniu. Lecz wiem, że staralibyśmy się z Twoim Tatą zrobić co w naszych siłach, by twoje życie było jak najlepsze 💊💊
Staram się myśleć, że twoje odejście było dla Ciebie mniejszym cierpieniem 😔😔
Boję się, że mogę nie doświadczyć co to znaczy być Mamą😪😪
Boję się, że nie spotka nas już nic dobrego...
Boję się, że zatracę się w myśleniu, aby tylko mieć ukochane dziecko...
Twój Tatuś pociesza mnie mówiąc, że jesteś z Nami i przyniesiesz nam jeszcze dużo dobrych rzeczy🥺🥺
Choć jak tak może być, skoro nasz największy skarb i wszystko co najlepsze odeszło😭😭
Tak bardzo bym chciała żeby nasz ukochany Synek do nas wrócił 😭😭😭
Tak bardzo chciałabym Cię mieć w swoich ramionach❤️❤️
Zostaniesz na zawsze w moim sercu👣👣
3 miesiące i 2 tygodnie
Już tak długo a zleciało jak jeden dzień... mam wrażenie że wczoraj ocierałam łzy szczęścia gdy cię pierwszy raz trzymałam a teraz leżysz obok i opowiadasz po swojemu śmiejąc się do mnie... czasami dalej trudno mi uwierzyć że to prawda, a czasami czuję się jakby to była zwykła normalność trwająca od zawsze...
Udało się przejść na KP misia załapała o co chodzi i karmimy się piersią, cudowne uczucie leżeć brzuch do brzuszka i patrzeć w te słodkie niebieskie oczka.
Miesiączka dalej nie przyszła, z jednej strony super to zawsze kolejny miesiąc bez @ ale z drugie wiem że walka o kolejne maleństwo znów nie będzie łatwa...
Czasami zastanawiam się czy 3 miesiące po porodzie to nie za wcześnie na myślenie o kolejnym dziecku, tak naprawdę jeszcze nie nauczyłam się życia z jednym bomblem a tutaj już zaczynam myśleć o kolejnym... wiem że muszę jeszcze poczekać I starania ewentualnie będziemy mogli zacząć w wakacje ale gdzieś tam w głowie tli się już myśl o kolejnym...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2023, 23:04
Na dzisiaj jest i dobrze i zle...
Może po kolei...
Tymrazem zrobiłam te nieszczęsne NK, trochę wcześniej niż poprzednio planowałam, żeby zdążyć... Z moich 22% spadło na 15%... poprzednio był transfer przy 14%, więc zakładam że albo na samym encortonie albo czymś jeszcze transfer jest realny...
Po drugie, brałam te leki na stan zapalny i liczę że jak poprzednią cytologii była II, to teraz też taka będzie i chociaż tu nie będzie problemu...
Po trzecie, i tu jest ta najgorsza wiadomość, to co było na jajniku nadal tam jest, więc to nie była torbiel żeby siw wchłonęła... prawie zeszłam na zawal, jak usłyszałam że urosla od lutego o kolejny 1cm... Po czym okazało się, że mierzył nie pęknięty pęcherzyk... a to jest identyczne jak poprzednio, więc mam siw nie przejmować... W ciąży będziemy oglądać na każdym usg, a bez ciąży kontrolnie, na razie raz w roku... podobno nie zawsze to się kończy najgorszym...
Reasumując, jeżeli tylko mój cykl wpasuje się w prace kliniki przy majówce wydaje mi się że jest szansa że za około miesiąc będę po transferze...
🙏 daj mi uwierzyć, że to się może udać... 🙏
W końcu upragniony urlop 🥰
Aby się zmotywować do "życia" napisze tu, co i jak danego dnia robiłam 😁
Dzień 1 - czwartek 14.12, poszliśmy na jarmark bożonarodzeniowy w Gdańsku.
Dzień 2 - piątek 15.12, nowa fryzura męża. Załatwiliśmy rusztowanie. Umyłam auto.
Dzień 3 - sobota 16.12, ocieplanie dachu, malowanie impregnatem drewna.
Dzień 4 - niedziela 17.12, wycieczka do moich rodziców.
Dzień 5 - poniedziałek 18.12, malowanie desek pod rabatki. Pizza
Dzień 6 - wtorek 19.12, skończyliśmy płot, odebraliśmy wełnę.
Dzień 7 - środa 20.12, rozładunek drewna do kominka, rabatki, kąpiel kwiatków
Dzień 8 - czwartek 21.12, kąpiel kwiatków, sprzątanie, pawlacze
Dzień 9 - piątek 22.12, zakupy, sernik
Dzień 10 - sobota 23.12, gruntowanie ścian, pierogi
Dzień 11 - niedziela 24.12, święta u rodziny
Dzień 12 - poniedziałek 25.12, święta u rodziny
Dzień 13 - wtorek 26.12, -
Dzień 14 - środa 27.12, gruntowanie, ocieplanie poddasza
Dzień 15 - czwartek 28.12, gruntowanie, ocieplanie poddasza
Dzień 16 - piątek 29.12, gruntowanie, ocieplanie poddasza
Dzień 17 - sobota 30.12, zakupy
Dzień 18 - niedziela 31.12, relax
Dzień 19 - poniedziałek 1.01, relax
Dzień 20 - wtorek 2.01, spotkanie z wykonawcami
Dzień 21 - środa 3.01, spotkanie na budowie z wykonawcami
Dzień 22 - czwartek 4.01, spotkanie na budowie z sykonawcami
Dzień 23 - piątek 5.01, relax
Dzień 24 - sobota 6.01, spotkanie na budowie z wykonawcami
Dzień 25 - niedziela 7.01, relax
Dzień 26 - poniedziałek 8.01, relax, kąpiel kwiatków
Dzień 27 - wtorek 9.01 koniec urlopu
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2024, 00:57
28.12.2023
🌲🌲🌲
Z moich obserwacji nowego cyklu zauważam, że w dzień przyjścia @ zaczyna mi się kręcić w głowie, lekko rozmazuje mi się wzrok no i oczywiście boli brzuch. Poprzednich cykli tak nie miałam, może to stymulację tak na mnie działają?
Dodatkowo boli mnie pierś, w tamtym roku miałam zapalenie miesnia piersiowego, mam wrażenie, że ponownie wróciło...od dzisiaj maści rozgrzewające i powrót do ćwiczeń...
Dziś pierwszy dzień stymulacji letrozolem. Kolejny cykl. 16. Kto by pomyślał, że będziemy się tyle starać o dziecko.
Po nowym roku wizyta i podgląd 🥚
Jak na pierwsze podejście miałam duże nadzieję związane z IUI. Tak to drugie traktuje jak kolejny punkt do odhaczenia.
Na wizycie chce poruszyć temat badań po IVF.
🌲🌲🌲
Nawet nie wiecie jak się cieszę, że nikt w tym roku nie życzył Nam dziecka na swieta. To chyba był najpiękniejszy prezent dla Nas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2023, 10:42
6 dc
Poprzedni transfer zakończył się porażką, beta nawet nie drgnęła. Mimo wszystkich zajęć głowy nie skorzystałam z nich, bo po pracy spałam albo oglądałam seriale. Dużo stresu i przykrości mnie spotkało w tygodniu po transferze, więc może ten extra długi cykl w połączeniu z tym nie mógł dać dobrego rezultatu. Do 2 dc miałam ciężkie psychicznie dni, zarzekałam się, że żadnego trzeciego transferu nie będzie, aż wstałam rano w dobrym humorze i stwierdziłam, że rozpoczęcie cyklu w rocznicę związku może zwiastować tylko dobre wydarzenia, więc nadzieja i upór znów wygrały
Byliśmy na imprezie-niespodziance, wypiłam trochę alkoholu, potańczyłam, wybawiłam się jak dawno nie. Były momenty, w których pomyślałam, że powinniśmy tam być z dzieckiem, ale widocznie gdzieś indziej ono na nas czeka, na innej imprezie się razem pobawimy.
Dziś Dzień Dziecka Utraconego - nasze wspólne smutne święto. I ciężko cokolwiek mądrego napisać, bo jest to najtrudniejsza droga jaką mi osobiście dane było przejść, mimo tego, że w parze, rodzinie, przyjaciołach, a jednak nadal samotnie. Trafiłam wczoraj na taki cytat: "Kiedy nie widzisz rezultatów, kiedy czujesz, że chcesz się poddać, pamiętaj, że ostatnią rzeczą, która rośnie na drzewie są owoce". I mimo, że jest to trudne, trzeba mieć tą nadzieję i się nie poddawać...
29 tydzień sie zaczął jeszcze niecałe 3 miesiące i Zuzia bedzie z nami. Juz sie doczekać nie mogę.
Mała dziś miała pierwszą czkawkę, którą zauważyłam
Kocham wszystkie jej ruchy jak kopie niezależnie czy to jest bok brzucha czy pęcherz, który jest jej ulubionym workiem treningowym jak trzeba iść spać. To nie jest ważne ze chodzi sie co chwila do łazienki najważniejsze że kopie i czuć te kopniaczki coraz mocniej. M w sobotę przykładał ręke do brzuch i był w szoku że tak się rusza dawno nie przykładał ręki a teraz widziałam że aż zaniemówił z wrażenia.
Zamówiłam dziś w końcu łóżeczko miałam to zrobić co prawda w piątek ale oczywiście wątpliwości były czy aby na pewno zamówić komplet czy oddzielnie wszystko. Ostatecznie dziś doszłam do wniosku że wszystko zamawiam razem, bo nie dość że jak zamawiać oddzielnie to koszty przesyłki dochodzą to jeszcze cięzko jest wybrać takie zeby było najładniejsze. Powoli muszę sie zabierać za kupowanie reszty bo też mi sie na pewno zejdzie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2024, 10:35
9+5 tc 🤍
To już końcówka 10 tygodnia, a ja nadal nie wierzę.. Mdłości jednak nie odpuszczają, piersi bolą jak szalone. Mam nadzieję, że to dobry znak, choć nadal biegam do łazienki zobaczyć, czy nie krwawię, w nocy śni mi się poronienie, a głowa podpowiada różne dziwne scenariusze. Próbuję je przegadywać z mężem i jest mi po tym zdecydowanie lepiej. Choć nic tak nie uspokaja jak wizyta 🤍
W zeszłą środę (9+0) byliśmy na usg u naszego nowego lekarza prowadzącego. Wybrałam go na podstawie prawie 2 tys. opinii 5 gwiazdkowych - wielkie szczęście, że udało nam się dostać. Kliknęło między nami, bardzo miły, spokojny i profesjonalny pan. Widzieliśmy 2,39 cm naszego Dzieciątka, które wygląda już jak mały Człowiek: https://ibb.co/f1bqj9S.
Ma dużą główkę, tułów, malutkie rączki, a serduszko zasuwa jak szalone. Doktor nie zbadał mnie dopplerem, więc nie wiemy jak szybko bije, ale migotało dosłownie cały czas. Pobrał mi krew do założenia karty ciąży i dostałam zastrzyk z immunoglobuliny anty-d jako prewencję ryzyka konfliktu serologicznego. Lekarz powiedział, że powinnam przyjść od razu po krwawieniu, ale ja pomyślałam o tym dopiero tydzień później. Była przerwa świąteczna, dodzwoniłam się do randomowego gabinetu ginekologicznego i pani sekretarka po konsultacji z doktor (!) uspokoiła mnie, że tego zastrzyku nie potrzebuję. A jednak. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Oprócz tego pęcherzyk ciążowy odpowiedni rozmiarem, okrągły, brak krwiaków czy innych nieprawidłowości. Aparat usg wyznaczył nam termin porodu na 14 sierpnia 🤍 Następna wizyta w ten czwartek, usg odbędzie się już przez brzuch. Doktor wystawił L4 na następny tydzień i udało mi się wyprosić od niego receptę na heparynę ze 100% refundacją. Najpierw nie był przekonany, ale mój mąż wspomniał o podwyższonej homocysteinie (to mu się udało!), ja dodałam kwestię mutacji PAI i kilku poronień. Lekarz poszperał w komputerze i odpowiedział zadumany "myślę, że to przejdzie" 😉 Uff! Heparynę muszę brać do końca ciąży, więc to oszczędność rzędu jakiegoś 1000€ 🙏🏻
Wczoraj radosną nowinę przekazaliśmy rodzicom męża. Odnalazłam książki dla babci i dziadka, które czekały na nich od poprzedniej ciąży i dołożyłam zdjęcia usg. Wszystko zapakowałam w pudełeczko i umiejscowiłam na dnie kartonu - na górę położyliśmy baklavę, ciasto marchewkowe, które sama upiekłam, świeże bułeczki z piekarni, winko i prezent świąteczny od mojej mamy. Zawsze przyjeżdżamy do nich z zakupami, więc niczego nie podejrzewali. Kilka sekund zajęło im zrozumienie o co chodzi, a po chwili spojrzeli się na mnie z zaskoczeniem. Usłyszałam głośne "aaaaa!", teściu mnie wyściskał i prawie zaczął skakać pod sufit, a teściowa się popłakała 😅 Powiedzieli, że codziennie się o to modlili 🤍 Mama ciągle mnie przytulała i mówiła "Tylko nie skacz, nic nie podnoś, niech on nosi, ubieraj się ciepło..". Jakie to było słodkie. Mam fajnych teściów.
A teraz odliczam dni do kolejnej wizyty i wierzę, że nasze wyczekane Dzieciątko rośnie w siłę 🙏🏻
Edit: wyniki krwi z dziś:
Ferrytyna bez suplementacji: 78 ng/ml ❤️
Glukoza na czczo: 77 mg/dl 😍
BHCG: 75465,0 mIU/mL 🤯
D3: 31,3 ng/ml (to do podwyższenia)
❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2025, 16:32
wracam jak bumerang!
Kolejny rok sie kończy a ja nadal w jednopaku...
w listopadzie skonczyłam 37 lat i zastanawiam sie czy jest sens walczyć dalej...
miałam zbadac amh ale najnormalniej w świecie mi sie nie chce.. obraziłam sie na suple i nawet mi z tym dobrze
Czuje sie tym wszystkim zmęczona, przytłoczona .. co miesiac to samo.. kilka dni przed okresem nakrecam sie , trace fortun en atesty i doszukuje sie cienia cienia.. to chore..
Mam jeden cud , najwspanialsza córke na świecie i chyba czas zacząć sie tym jeszcze bardziej cieszyć i odpuscić .. tylko jak? jak co drugi dzień słysze od Helenki" mamusiu kiedy będziesz miała dzidziusia w brzuszku? bo ja też chce miec siostrzyczke, wozic ja wózkiem itd.." no serce wtedy pęka ale nauczyłam sie tego nie pokazywać i tłumaczyc jej ,że ja dostałam tak wspaniała dziecko ,że wiecej nie potrzebuje... takie to wszystko kurwa cieżkie..
Jakby mi ktoś powiedział jeszcze parę lat temu, że zajscie w ciąże jest tak skomplikowane to bym bo wyśmiała... życie bywa przewrotne..
Koniec 1cs o rodzeństwo 
Miały być starania na spokojnie a jednak trochę się w tym cyklu podziało 😅
Wredna @ nie chce się rozkręcić. Po sladowych ilościach krwi w śluzie przedwczoraj, wczoraj tej krwi było odrobinkę więcej ale nadal nie była to miesiączka a potem nagle w ciągu dnia ustala. Przez noc @ jeszcze się nie rozkręciła choć na tamponie jest krwi odrobinę więcej niż wczoraj. Test obsikany pokazuje cień cienia cienia czyli potwierdza to trochę moje podejrzenia że mógł przytrafić mi się biochem.
It's OK! Chce żeby już się @ na dobre rozkręciła bo taka niepewność i czekanie są najbardziej męczące 🤷♀️
Na wykresie zaznaczyłam już lekkie krwawienie tak że nowy cykl uważam za rozpoczęty
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.