siesiepy Niepłodna niemama 🥀 14 sierpnia 2024, 22:10

Jeszcze stoję na kolanach,
Ale już na nich idę do przodu.
Jakoś posklejałam pęknięte serce. ❤️‍🩹
Nie znalazłam dwóch kawałków,
Z ich miejsca spoziera na mnie pustka.
Może kiedyś wypełni je tęcza. 🌈

Patrzę na siebie, patrzę na nas.
Już wiem, czemu to wszystko było nam potrzebne...
Cierpienie umocniło nas w sobie.
Każdego z osobna i obu razem.
Nie było więc to wszystko tak bezcelowe, jak myślałam, chociaż było okrutne. 🍂

Tyle gwiazd spadło z nieba, a życzenie w sumie tylko jedno. ☄️

IMG-20240814-003705.jpg

Trwam w dziwnym zawieszeniu, znowu zostawiona samemu sobie. Oczekuję na wyniki płynnej cytologii w nadziei na to, że nie zobaczę znowu wyroku i potwierdzi pomyślne wyniki drugiej zwykłej, robionej podczas ciąży.
Od teraz każde oczekiwanie na wynik cytologii to będzie strach...

Tak bardzo chciałabym mieć w pełni otwartą drogę, a nie jak teraz: za uchyloną bramą.
Gdzie przez szparę wyciągam rękę do świata skąpanego w promieniach słońca, który obiecuje nadzieję. Co jeśli ta brama się nagle zamknie z głuchym łoskotem?🏚️

IMG-20240812-210743.jpg

Znowu zastanawiam się czy będę miała owulację, czy jest sens mieć nadzieję. Jeśli nie, od przyszłego cyklu sama sobie podam letrozol. Mam go jeszcze, wiem jak reaguję. Będzie bez zastrzyku. Zweryfikuję tylko czy pęcherzyki pękają bez niego i zrobię badania 7dpo, aby zobaczyć czy ciałko żółte jest wydolne bez boosta z chorigonadotropiny.

Nastawiam się na HSG, jeśli cytologia wyjdzie dobrze. Histerolaparoskopie chciałabym zrobić na koniec roku lub nawet w początku nowego. Chcę wykorzystać maksymalnie czas, jaki mi dano po poronieniu, aby złapać tak nieuchwytną tęczę. Nie ważne jakim kosztem.

Mój niepoważny "naszczęściaku", w które miałam już nie wierzyć... Przynieś mi proszę tęczę. 🌈
Walczymy o Ciebie, nasz dinusiu. Z całych naszych sił. 🦕

IMG-20240814-141214.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2024, 22:21

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 15 sierpnia 2024, 09:05

7+5 wg OM

Byliśmy wczoraj na USG - 7+4, zgodnie z poprzednim USG 5 sierpnia, dzieć powinien wyjść 7+3. Wyszedł 7+1 - 1,03 cm - i ja wiem, że to tylko dwa dni i milimetry - ale patrząc na naszą historię - moja głowa przygotowuje się na na najgorsze. Zwłaszcza. że no wiem kiedy ta owulacja była, bo było podawane i ovi i był monitoring - i o ile 1 dzień to rzeczywiście mi nie robi różnicy, tak już 3 robią większą... USG było to samo, lekarz inny.

Owszem sama widzę, że dr może nie do końca dokładnie go zmierzył... No ale mimo wszystko, jest ze mną bardzo średnio.

3f9311ba9662f.jpghttps://zapodaj.net/plik-70cNZ3eihF
Obrazek jest bardzo ładny - maluch trzyma w rączce balonik, widać że się dobrze rozwija - tak myślę, bo widzę, że formuje się główka, rączki...

Serduszko - tu kolejna rzecz, na początku dr powiedział, że nie widzi bijącego serduszka - mimo, że my z mężem widzieliśmy od razu. Więc wiecie - ciśnienie już mi mocno skoczyło. Ostatecznie zmierzył tętno na zegarku i wyszło ok 136/min.

No co ja mogę powiedzieć, jestem przerażona. Już nic więcej nie mogę zrobić.

Dobra wiadomość, plamienia chyba w końcu ustały.

Czekamy dalej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2024, 09:06

4.11 USG piersi u radiologa, bo usłyszenie, że wszystko jest dobrze jakoś mnie nie usatysfakcjonowało😑
Muszę mieć potwierdzenie od lekarza, który zna się na guzach😶‍🌫️
Uff...😄 Na stanie gruczolakowłókniak i torbiel😅


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2024, 19:01

Ola.p Czułam, że tak będzie... 6 marca 2025, 19:59

31tc

Dzisiaj zrobiłam ostatnie prenatalne i miałam wizytę u doktorka. D udało się wziąć wolne i w końcu też fajnie zobaczyliśmy buźkę małego😍, już widać że będzie miał nosek kulfonik po tacie 😅 to były zdecydowanie najfajniejsze badania 😍 Z małym wszystko jest dobrze, raczej jest z tych drobniejszych więc zapowiada się ok 3200 w dniu porodu, w tej chwili ma ok.1500. Mi tylko trochę popsuła się morfologia i dostałam żelazo, chociaż możliwe, że to przez ostatnie przeziębienie, od 2 tyg walczę z zatkanym nosem 🤧.

Jadąc do Gdyni - oczywiście po tym jak wyjechaliśmy na styk - trafiliśmy na korek, okazało się, że Pan zasłabł na pasach, mijaliśmy go akurat podczas reanimacji🥺. Ten widok + to, że biegłam spóźniona dało ciśnienie 150, za 3 pomiarem dopiero się uspokoiło.

Oycho Ufaj dalej, nie poddaj się :) 1 listopada 2024, 10:23

Tak sobie myślę, że z tym LUFem to może być przesada. Pan doktor, u którego byłam, winą za niepękanie pęcherzyków obarczył lek, a nie moją fizjologię…
W każdym razie aktualnie rozpoczynam drugi cykl niestymulowany. Wyjeżdżamy na wakacje idealnie w połowie cyklu, więc na pewno zrobi nam to dobrze na głowę i nasze starania. Tym razem owulacja powinna być z lewego jajnika. Nie mogę się doczekać wyjazdu :) odpoczniemy, wygrzejemy się. A jeśli nie uda nam się w ramach pamiątki przywieźć dziecka, to nadal jeszcze mamy perspektywę dalszych działań, czyli zmianę leków i cztery cykle stymulacji :) Jestem pełna dobrych myśli. Zawsze mnie zadziwia, jak perspektywa się zmienia, jak tylko przyjdzie okres. Wiesz, że zbliża się kolejna szansa i się mobilizujesz. Niesamowite!

Ayayanee Hurricanes and Suns 1 listopada 2024, 13:39

Nie pogodzę się z tą strata nigdy.
Nigdy nie zaakceptuje.
Nigdy nie zrozumiem dlaczego my.

Nigdy nie zapomnę.

Rozerwana między dwoma światami.
Kocham.

Właśnie straciłam pracę po 11 latach..
Bo mam małe dziecko 🙄

Jak się coś wali to do końca..
spać nie mogę..
Schudłam kolejne 5kg..
stany lękowe się nasiliły..
życie proszę przestań mnie kopać ! Leżę, pozwól mi wstać ! 😭

1 dc
Chociaż ten miesiąc starań był bardzo dobry pod wzgledem psychicznym, nastawienia i relacji to od wczoraj czuję smutek. Bo wiem, że muszę czekać kolejny miesiąc na owulację. W tym cyklu po owulacji głównie bolał mnie lewy jajnik i dość szybko pojawiały się bóle podbrzusza, a od 3 dni są bóle piersi. Dziś też zobaczyłam negatywny test i temperatura spada. A 2 h później przyszła miesiączka.

Chociaż mówiłam sobie, że nie będę się smucić negatywnym testem to jest mi cholernie źle, nie umiem kontrolować łez i smutku. Do końca roku zostały mi 4 cykle. Czy któryś z nich będzie tym szczęśliwym?

W poniedziałek zostałam poproszona o bycie matką chrzestną dla drugiego bratanka, który urodził się w czerwcu ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2024, 13:55

1 cykl po Laparoskopi nieudany.. człowiek niby wiedział ale się łudził..
Plan był tski żeby przedłużyć cykl progiem ale się to nie uda dzisiaj dostałam plamien i okropnego bólu 🫣
Wiec kolejny cykl bez stymulacji bez starań bo mojego akurat nie będzie chyba że owulacja bardzo się opóźni.. No zobaczymy.
Na pewno chce zrobić jeszcze jeden cykl ze stymulacja potem koniec w przyszłym roku czeka procedura.. nie uda się naturalnie i trzeba się z tym w końcu pogodzić..
Ale chce dla własnego zdrowia samopoczucia wybrać się na akupunktura 😊 ale to po tym cyklu ostatnim stymulacji.
Dla zdrowia psychicznego tez odsuwam się od forum czasem bede tylko zaglądać i kibicować wam 🫠 za wszystkie trzymam kciuki 🍀✊️

Na pokładzie ostatni zarodeczek 8a.

Szłam cyklem naturalnym.
Najpierw wizyta w 9 DC i Endo było ładne 9 mm ale pęcherzyk tylko 12mm. Później kontrola 13 DC i pęcherzyk 18 mm, endo 10,5 mm.
Przyjełam ovitrell i od 14 dc zaczęłam brać proga.
Także w 2 fazie cyklu mam wspomaganie.
Nie wiem czy pęcherzyk pękł bo nie miałam dziś USG. Ale mam nadzieję, że tak bo to zawsze dodatkowy progesteron, a ja mam z nim problem.

Doktor zamiast wlewu zaproponował 2 pełne zastrzyki z acofilu. Nie wiem czy to kwestia tego że MZ nie zaleca takich działań czy naprawdę nie chciał grzebać w macicy.

Także przyjęłam cały zastrzyk 13 DC i dzisiaj 17 DC w dniu transferu.
Progesteron besins i cały acofil i ledwo na nogach stoję. Łeb pęka, stawy mi z bólu wykręca.

Byle do jutra bo wiem, że już powinno być lepiej.

Nie wie..kiedy pójdę na betę.
Tym razem chyba zrobię testy i betę dla kliniki 10 dpt lub później jeśli wyjdzie kreseczka.

Teraz po weekendzie idę zbadać proga to zrobię jeszcze TSH i morfologię.

Aries94 IVF bo o naturalsie możemy zapomnieć 1 października 2024, 21:15

Cykl: nie wiem, chyba 4, nie liczę | Dzień cyklu: 7
Ostatni wpis był dawno.
Książka się pisze, choć sama nie wiem czy to dystopia czy Fantazy, z resztą nieważne i tak piszę dla siebie.
Sporo się zmieniło, dużo, bardzo dużo.
Z przypadku wylądowaliśmy w KLN Invicta Warszawa. Ot wizyta promocyjna, więc mówię do chłopa: "chodź, co nam szkodzi, za darmo to uczciwa cena". I poszliśmy. I nagle wszystko ruszyło z kopyta.
22 sierpnia 2024
Po badaniach, które nam zlecono lekarz powiedział wprost: "szanse na naturalne poczęcie w Państwa przypadku są nikłe. U Pani: PCOS, u Pana leży morfologia, najpewniej kwestia chemioterapii".
I wtedy zwątpiłam, serio, bo zobaczyłam, jak lekarz bierze wdech, by kontynuować i byłam pewna, że powie, że możemy się pożegnać z marzeniem o dziecku.
Tak się nie stało.
Usłyszeliśmy od lekarza: "In vitro. To moja sugestia, pary z gorszymi wynikami doczekały się dzieci dzięki tej metodzie".
Już kiedyś rozmawialiśmy o in vitro, tak ogólnie, więc wiedzieliśmy, że żadne z nas nie ma z tym problemu, chociażby etycznego.
Czas... Czas jest naszym sprzymierzeńcem i wrogiem jednocześnie.
Wystarczyło jedno wymienienie spojrzeń i powiedzieliśmy jednocześnie: "zgoda".
Tego samego dnia zapisaliśmy się na kolejne badania, które zalecił lekarz i zapisaliśmy się na kolejną wizytę.
11 września 2024
Tego dnia obchodziliśmy trzecią rocznicę ślubu. Tego dnia o 8.20 byliśmy już w gabinecie lekarza.
Poszło sprawnie:
- Bez wątpienia kwalifikują się Państwo do in vitro, podpiszemy wszystkie dokumenty... - tyle usłyszałam, tyle pamiętam, resztę zagłuszył huk spadającego mi z ramion ciężaru.
Później było coś o tym, że mamy wskazania medyczne do zapłodnienia większej ilości komórek, coś o filtracji nasienia. Pewnie przekręcam coś i mieszam. Bez znaczenia, jesteśmy w programie.
Jesteśmy w długim protokole.
43 podpisy.
Podpisanie wszystkiego to 43 podpisy, każdego z nas. Tylko tyle i aż tyle.
I teraz znów czekam.
Najpierw czekałam na wizytę "promocyjną" i nie mogłam się doczekać.
Następnie czekałam na wizytę kwalifikacyjną i nie mogłam się doczekać.
Później czekałam na 🐵 aby, zgodnie z protokołem, zacząć brać Rigevidon i pierwszy raz w życiu nie mogłam się doczekać tej cholery.
Teraz czekam na wizytę kontrolną i... Nie zgadniecie. Nie mogę się doczekać.
07/10/2024 mam stawić się w klinice, na dowcipne USG i rozpisanie stymulacji.
A później znów będę czekać, najpierw na punkcję, później na info od embriologa, aż wreszcie na termin pierwszego transferu.
Jedyne czego chcę by do pierwszego transferu doszło jeszcze w tym roku kalendarzowym. Mam cichą nadzieję, że na święta już będę w dwupaku, ale wiem, że to zapewne mrzonka. Staram się nie nakręcać ani nie nastawiać.
Niech czas przyspieszy...

Maya 2 latka i 5 miesięcy

Z okzacji miesięcznicy Mai ( 🤪) czas na mały update o bombelce.

Maya ostatni tydzień przechodziła jakiś skok rozwojowy, mieliśmy kilka bardzo ale to bardzo ciężkich dni pełnych płaczu o w dosłownie wszystko. Maya ogólnie nie jest płaczliwym dzieckiem więc taka zmiana dość mocno w nas uderzyła. Najgorsze dla mnie byly poranki - histeria dosłownie o wszystko, a jak dołączyć do tego mamoze level hard no to myślałam że już sobie w łeb strzele...
Dzisiaj w nocy postanowiłam spróbować przerwać to błędne koło i obiecałam sobie ze jak Maya się przebudzi nad ranem to pójdzie do niej Oskar (jak to jeszcze nie tak dawno zawsze było) a nie ja. Ku naszemu zaskoczeniu Maya przebudziła się o 2 w nocy (co również jej się od bardzo dawna nie zdarza) no więc wysłałam do niej męża. 30 min darła się że chce mnie, 30 min płaczu w nocy - nie bylo łatwo nie wymieknac ale dałam radę i w końcu przytuliła się do O. i usnęła.

Rano nastał najlepszy poranek w historii życia Mai 😍 ja wstałam koło 6:15 i na spokojnie cała siebie ogarnęłam do pracy, przygotowałam Mai rzeczy do żłobka i zrobiłam nam śniadanie. O 7:35 poszłam obudzić Maye i bez ŻADNEGO płaczu wyszykowalysmy się do wyjścia 🤩 po wejsciu do żłobka po raz PIERWSZY od kiedy chodzi tam czyli od kwietnia uśmiechnęła się do zdjęcia które robią nam codziennie przy wejściu. Na koniec wisienką na torcie było to że nie płakała przy oddawaniu - również po raz pierwszy od bardzo dawna 🤩

Nie chce sobie robić nadziei że kryzys już za nami, ale z drugiej stoeny nadzieja umiera ostatnia więc cieszę się na razie tym co mam bo ten poranek był po prostu IDEALNY 💛💛💛

18 miesięcy

Tak czytam, co działo się 3 miesiące wcześniej i w sumie to ze snem nocnym nadal są problemy, ale już nie tak częste, przede mną pierwsza impreza po porodzie, co za tym idzie czeka nas rozłąka w nocy, mąż zostanie z małą i widzę, że jest pełen obaw co do usypiania jej. Z jednej strony go całkowicie rozumiem, bo wiem coś na ten temat 😂 a z drugiej podobno jak nie ma matki to dziecko zachowuje się zupełnie inaczej i tego się trzymam. Kiedyś zaśnie, a jak nie to najwyżej razem skończymy imprezę 😂 chociaż nie ukrywam, że ogarnia mnie lekki stres...

Za nami pierwsze wspólne wakacje, było naprawdę super i nie mogę doczekać się kolejnych. Mała super się zaadoptowała w nowym miejscu, widać, że fajnie spędzała czas i podobało się jej, była mega szczęśliwa. A my razem z nią ❤️ nawet trasa, której się bałam przebiegła lepiej niż myślałam.

Na tą chwilę pojawiły się 4 nowe zęby (wychodzą wszystkie nieraz..), i o ile ząbkowanie znosi naprawdę dobrze to sen nocny się znacznie pogorszył, znów ma kryzysy, wybudza się, ma ciężko zasnąć. Coraz więcej słów umie powtórzyć, kilka razy udało się jej nawet złożyć zdanie, więc jestem w szoku, z mężem się śmiejemy, że jak już naprawdę nauczy się mówić to chyba nas zagada patrząc na to, ile gada teraz po swojemu 😂 ale czekam na te nowe rzeczy z niecierpliwością, a zarazem z lekkim przerażeniem jak sobie myślę jak to wszystko szybko mija, jak czas leci i ani się obejrzę, a ona wyrośnie już na nastolatkę 🥹🫣

Ironwoman Na linii startu 1 października 2024, 23:37

6+5
Tak naprawdę nigdy jeszcze nie byłam na tym etapie. 6+0 ciąża potwierdzona, zobaczyliśmy serduszko. Dalej się strasznie boję. Przewertowałam wszystkie fora. Nie mam mdłości. Znaczy miałam jeden dzień i minęły co w mojej głowie napisało najgorszy scenariusz, oczywiście doczytałam też że mdłości mogą występować ale nie muszą. Namówiłam męża na dodatkowe usg jutro. Mieszkam również za granicą i tak naprawdę pierwsze USG wykonuje się tutaj w 12 tygodniu ciąży. Jakbym miała tyle czekać chyba bym oszalała. Muszę się wziąć w garść

Po tygodniu spadła na 50, po kolejnym na 20... liczę że za 2 tygodnie będzie po wszystkim...

I mamy listopad, miesiąc którego nienawidzę najbardziej... dzisiejszy dzień też jest dziwny...
Nadal nie rozumiem dlaczego... a za 13 dni miną 4 lata... moje dziecko miałoby 4 lata... do tego moje 2 male okruszki... czy można to zrozumieć, pogodzić się? Ja nie potrafię...

Nieprzejrzysta Niepewność 18 sierpnia 2024, 12:36

Wczoraj zaczęłam 7 miesiąc starań 🙃 Stwierdziłam, że nie odpuszczamy starań. Co ma być to będzie. Damy radę. Chociaż wiadomo, że fajnie by bylo złapać pracę na umowię i mieć z tego korzyści.
Nie mam zamiaru już z tym zwlekać. Zawsze czekałam na odpowiedni moment :na w miarę zdrowe serce, na to, że dziewczyn nie chciałam zostawiać w pracy na sam koniec roku, na to, że mogą mi nie przedłużyć umowy. Zawsze stawiałam coś ponad siebie. Teraz pierdziele. Wiem, że jeżeli ciąża mi się trafi wtedy kiedy świeżo podpisze umowę i będzie to wyglądać dziwnie. Cóż. Teraz myślę tylko o naszej rodzinie.
W końcu moi rodzice, postanowili działać coś w sprawie działek, także myślimy też o kredycie na dom. Mam nadzieję, że mimo wszystko znajdę szybko pracę i szybko zajdę w ciążę. Żeby chociaż trochę czuć się bezpiecznie z dzidziusiem. I to nie jest tak, że brakuje nam pieniędzy. Mój mąż ma działalność gospodarczą, ale jestem nauczona, że mam swoją pracę i pieniądze. I oczywiście nie po to pracowałam tyle lat żeby nie dostać pieniędzy z chorobowego na ciążę... Zobaczymy co nam los przyniesie. Chciałabym urodzić w maju, tak bardzo mi się marzy poród w tym miesiącu. We wrześniu mamy rocznicę ślubu, już 4 i moje 29 urodziny... 🤔Dodatkowo urodziny mamy, teściowej, brata i szwagra. Może dojdzie kolejna data do świętowania tylko dla nas?

PS. Piccolo chłodzi się już od grudnia 😅
A małe trampki kupiłam już w październiku 😢

31 dzień cyklu, cykl naturalny

Po wizycie w klinice - owulacja była, ciałko żółte jest na lewym jajniku, endo ładne 12,5 mm. Biorąc pod uwagę ból, który czułam, owulka była prawdopodobnie w 24 dniu cyklu. Strasznie się cieszę, może zmieścimy ten cykl poniżej 40stu dni. Ciąży oczywiście żadnej nie widać, a test zrobię chyba najwcześniej w sobotę, chociaż uczucie “pustej macicy” dalej mi towarzyszy.

Pech jest taki, że okres dostanę prawdopodobnie będąc w Katarze, a z wwiezieniem leków do stymulacji może być ciężko, dlatego czekamy do następnego cyklu. Tylko teraz dylemat: wdrożyć sobie antykoncepcje, po powrocie uderzyć od razu na USG i działać na cyklu sztucznym, czy jednak zdać się na te swoje powalone cykle naturalne i zaryzykować, że może trwać 50-60 dni?

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 17 sierpnia 2024, 17:13

3dc

Dwa tygodnie temu, w piątek, byłam u lekarza nr 1. Zbadał mnie, oczywiście owulacji nie było. Już prawie zaczął wypisywać leki na stymulację owulacji, ale jak się dowiedział że morfologia, w badaniu spermy, wynosiła 0, to stwierdził że nic nie przepisze. Trochę się zdenerwowałam, bo znowu wizyta bez sensu. Myślę okej, w poniedziałek mam ginekologa do którego chodzę regularnie, pewnie on coś w końcu przepisze.
W poniedziałek wizyta. Lekarz nr 2 w ogóle mnie nie zbadał. Stwierdził że mąż musi zrobić ponownie badania. Jak będą złe to klinika niepłodności, jak dobre to znowu mam przyjść koło 10 dnia cyklu i „będziemy monitorować”. Tutaj zdenerwowałam się bardziej, bo chodzę do niego regularnie, od prawie roku. Ciągle tylko każe przyjmować mi suplementy, badać temperaturę i nic więcej.
Jak zapytałam się dlaczego na USG nie widać owulacji, a wykresy są dwufazowe, to usłyszałam że na USG nie zawsze wszystko widać..
byłam lekko załamana, bo kolejna wizyta nic nie wniosła.
Mąż zrobił badania tydzień później i okazały się prawidłowe, morfologia również dobra.
Po odebraniu wyników, mąż namówił mnie żebym poszła jeszcze do innego lekarza.
Bo lekarz na 1 nie ma dostępnych terminów, lekarz nr 2 mam go po prostu dosyć.
Umówiłam się kolejnego dnia. Lekarz nr 3 pracuje w klinice niepłodności. Od razu przepisał lek na stymulację owulacji. Kazał zrobić drożność jajowodów i jeśli będziemy chcieli to w listopadzie możemy przystąpić do in vitro z programu rządowego.
Wyszłam z wizyty bardzo zadowolona, po pierwsze w końcu dostałam lek na stymulację, o którą prosiłam od kilku miesięcy. A nawet jak się nie uda, to zostaje in vitro.
Dzisiaj wzięłam pierwszą tabletkę. Mam je brać 3-7 dzień cyklu.
Liczę że w końcu się coś ruszy 🍀

Oycho Ufaj dalej, nie poddaj się :) 2 października 2024, 08:41

Zrobiłam ten test… i zrobiłam też test dwa dni później. Negatywny, nie chce być inaczej. Szkoda.
Bolą mnie bardzo piersi, nadal mam skurcze brzucha, czuję się bardzo zmęczona. W tej sytuacji zakładam, że to uboczny skutek brania Duphastonu.

19+5 wizyta 💛

Update po wizycie:
Lea waży już 315g i wszystko wygląda pięknie :) szyjka ma 3,98cm a serduszko bije 151bpm

Następna wizyta u mojej gin za miesiąc 2/04, wtedy też będę miała badanie krzywej cukrowej. W między czasie 17/03 jeszcze czeka nas najważniejsze badanie czyli połówkowe!

Czas mi strasznie szybko leci w tej ciąży :) to już połowa! Lea już regularnie daje o sobie znać kopniakami i co cieszy mnie najbardziej przyrasta prawidłowo i jak na razie nie daje mi żadnych powodów do zmartwień (w przeciwieństwie do tego jak wyglądały sprawy z przyrostem wagi plodu w ciąży z Mayą) 🙏

Co do Mai 💛 to już za tydzień jej 3 urodzinki! Ołemdżi! Ale zleciał ten czas 🥹 jak to możliwe!?
Oczywiście będzie imprezka w tematyce Frozen ;) (bo jak że inaczej haha). Planujemy zorganizować wszystko u nas w ogródku i mam nadzieję że nie będzie kłopotów z tym bo obecnie trwa u nas remont ogródka i mam nadzieję że skończą na czas 😬 planu B na razie nie mam 🙈😂

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)