Test 10 dpo tak biały, że aż razi 🥴
M. zawiedziony, był pewien że teraz to już wszystko kliknie bez jakichkolwiek problemów. A mówiłam, a tłumaczyłam. Ech 🤷♀️ Zresztą co ja się go czepiam, sama jestem zawiedziona, a przecież wiedziałam 🥴
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia, 08:16
24+2 🤰
https://ibb.co/yn5mdPQf
651g fikającego szczęścia ❤️ Nasza córka 🥰
Ładnie przybrała od ostatniej wizyty.
Wszystko dobrze.
Szyjka ma 3.84 cm, ładnie trzyma.
Brzuszek stale się powiększa 😍 chętnie robię zdjęcia i obserwuje jak zmienia się w czasie.
Czas mocno przyśpieszył, pędzi jak szalony. Jestem w 6 miesiącu ciąży 🙈 mam +8kg, dwa podbródki, żylaki na łydkach, hemoroide 😅 i jestem najszczęśliwsza, bo rośnie we mnie moja Hania 🐧🥰
Umówiłam termin sesji zdjęciowej i już nie mogę się doczekać. Modelka ze mnie żadna ale na pewno będzie to przepiękna pamiątka.
Oglądam filmy ze szkoły rodzenia, w czerwcu idziemy z mężem na zajęcia stacjonarne.
Porządkuje ubranka dla Naszej gwiazdy. Mam już ich dużo za dużo bo dostaje od rodziny i koleżanek całe torby 🙈 chyba muszę powybierać te,które najbardziej mi się podobają bo nie pomieszczę się w szufladach w komodzie.
Kupiliśmy wózek 🥰 wybór padł na Vennici Upline 2 w kolorze Taupe, już nie mogę się doczekać pierwszego spaceru. Zamówiłam przepiękny kokon i rożek 🥹 te rzeczy dla maluszków są tak przepiękne, że trudno mi się powstrzymać przed zakupami ale nie chce mieć tego wszystkiego za dużo.
Dla siebie zamówiłam koszule rozpinane na całej długości i szlafrok.
Mąż ma ostatnio przypływ ojcowskich uczuć i chętnie bierze na ręce dzieci znajomych albo pcha wózek 🤭 mówi, że nabiera wprawy i bardzo mu wózek pasuje. Zgadzam się, +15 do męskości! Mężczyzna pchający wózek z dzieckiem jest HOT 🔥
Już wie, że jak zaczepi go pani na ulicy i powie 'ale ładna dzidzia' to ma powiedzieć, że po mamusi taka ładna 😅😉
Rośnij Haniu i dawaj mi te cudowne kopniaczki 🦵🏻🥹
13dc
Punkcja za mną. Pobrano 11 komórek. Mam nadzieję że wyjdą z tego chociaż 4 zarodki 🤞
Brzuch mam cały w siniakach od zastrzyków podczas stymulacji. Całe szczęście że tą cześć mam za sobą.
Za dwa dni, czyli w piątek, mam dzwonić do embriologów.
Myślałam że uda się więcej pęcherzyków wyhodować, ale mam nadzieję że są dobrej jakości. Nie zawsze więcej znaczy lepiej.
Jeśli wszystko będzie dobrze to w poniedziałek transfer 💚
11+3
Jesteśmy po pierwszym badaniu prenatalnym 🥹 Ufoludek ma 4,7 cm, wszystko na miejscu 🥳 Starym spadł z serca kamień o wadze chyba tysiąca ton 😅
Jestem wdzięczna, wzruszona i powoli zauroczona w tej istocie, która rośnie pod sercem 🥹
22 dpt bhcg 12386, progesteron 22,7
Dokładam kolejny Cyclogest 400 mg
Znalazłam też przeterminowany prolutex ale i tak wzielam.
Wizyta 23 dpt
Jest dobrze. Tzn wiadomo,że nie idealnie ale pokazał się lokator!
Malusieńki ale jest!
https://zapodaj.net/plik-A888Y9Hm7V
Najpierw myślałam, że zejdę na zawał. Patrzymy a tam pusta plama. No czarna dziura, widzę, że większa niż ostatnio i pusta. Jeździ w każdą stronę, aż mnie wykręca i mówi,że coś mu minęło. Ja nie widziałam. Kazał iść się wysikać i wrócić na fotel. Wyobraźcie sobie co to było za sikanie pełne strachu.
Wróciłam i pokazał się!
Crl się nie bardzo zgadza ale według mnie obraz wciąż był tak słaby, że to nie jest do końca miarodajne. No i lekarz mówił, że przez moment widział jak pulsuje. A to oznacza tylko jedno, że on żyje!
Coś pięknego!
Błagam Boże daj mi to zdrowe dziecko na świecie 🙏🙏🙏🙏
Kolejny siłacz rośnie ❤️
24 dpt
6+1 tc
Jeden dzień... Tyle trwała moja radość. Właśnie mam krwotok. Poszłam po zakupy
Kilogram ziemniaków, 900g karkówki i warzywa na rosół. Razem może 3 kg.
Weszłam do domu i chlusnęła ze mnie krew. Tak, że jak miałam wkładkę to na spodniach zrobiła mi się plama krwi wielkości talerza.
Zmieniłam już 5 podpasek. Ból i skurcze podbrzusza i krwotok... Zalewa mnie krew. Wcześniejsze krwawienia były delikatne. Teraz to powódź.
Nie wiem czy to już koniec. Znam to. Przesyłam to..ale tym razem ilości tej krwi są przerażające. Leżę z dupą do góry a jak tylko drgnę to wylewa się szklanka krwi...
To chyba koniec 😔
Na IP nie jadę. Byłam zbyt wiele razy. Wiem.ze oni nic nie wskuraja, a jak powiem.ze miałam usg wczoraj i że to nie jest zagrożenie ciąża pozamaciczna to nawet nie zrobią USG albo będą chcieli mnie położyć na oddział żeby tylko leżeć.
Leki w domu mam. Dołożyłam co mogłam. Wzięłam dodatkowy cyclogest ale wypłynął więc wzięłam duphaston, estrofem, 4 scopolany i magnez w dużej dawce. Leżę plackiem.
Dzisiaj nie wezmę acardu.
Wiem, że wciąż nogę liczyć na cud.
Jeśli ktoś tu ze mną jest, jeśli wierzycie w Boga w cokolwiek to błagam pomódlcie się za mnie i za moje dziecko.
27dc
Znowu się nie udało. Zastanawiam się ile będzie tych znowu.. ile jestem jeszcze w stanie znieść.
W tym cyklu stwierdziłam że zwiększam dawkę Aromek. W dwóch poprzednich zero pęcherzyków, więc sama, bez konsultacji lekarza, zwiększyłam dawkę. Dobrze zrobiłam bo w 11dc miałam prawie 22mm pęcherzyk na lewym jajniku i 16mm na prawym. Lekarz stwierdził że następnego dnia powinna być owulacja. Choć na moje oko była dwa dni później, jeśli w ogóle była, bo skok temperatury był tak 4 dni później. Naczytałam się ze skok temperatury może wystąpić do 4 dni, ale nie wiem czy jest to prawidłowe.
Zrobiłam dzisiaj ten test bo: po pierwsze nie wiedziałam czy dokupywać Aromek, a jednak kosztuje prawie 60zl, po drugie zaraz wyjeżdżam i nawet nie wiedziałam czy tampony wziąć ze sobą. Choć mam nadzieje że okres przyjdzie do niedzieli, bo jednak podróżowanie z okresem nie jest przyjemne. Przynajmniej mogę wypić dzisiaj drinka, takie pocieszenie na ten smutny dzień.
10 stycznia jestem umówiona na wizytę do klinika w sprawie in vitro. Staram się trzymać tej nadziei. To tylko i aż miesiąc
Zawsze w okresie zbliżających się urodzin którejś z dziewczynek zaczynam myśleć,analizować... Już/aż 4 lata temu o 22 usłyszałam ostatni raz bicie Twego serca... Nic nie wskazywało na to, że kolejnego dnia już tego dźwięku nie usłyszę. 4 lata temu o tej godzinie miałam jeszcze nadzieję, że wydarzy się cud. Mówiłam do niej,dotykałam brzuch i się modliłam. Na nic to wszystko się zdało. Poród z Gaja był dla mnie fizycznie najgorszy, jakiś koszmar. Czasami chciałabym tego nie pamiętać ale się nie da. Pamiętam każda minutę, każdy ból, kazdy skurcz. Bolało. Bardzo mocno bolało ale i tak był to mniejszy ból niżeli ból mojego serca. Wiedziałam że kolejny raz zawiodłam. Kolejny raz się nie udało. Kolejny raz będę musiała pochować swoje dziecko. Dzisiaj po tylu latach nie wiem jak to wytrzymałam, nie wiem jak dałam radę. I choć dzisiaj jestem na innym etapie swojej żałoby to właśnie w dniach przed każdymi urodzinami to wraca...wraca i co roku otwiera te rany i ten ból na nowo. Dzisiaj powinnam być matką 4 dzieci. Oczywiście jestem wdzięczna Bogu za to że mimo wszystko jest mi dane mieć chociaż jego przy sobie ale... Nic nie wypełni tej pustki,nic nie jest w stanie zagoić rany po utracie dziecka. Nic.
9.12 ostatni raz słyszałam bicie Twego serca ♥️
10.12 usłyszałam kolejny raz słowa "serduszko nie bije" 💔
11.12 o 4:35 urodziłam Aniołka 👼
Pojutrze transfer. Pojutrze transfer. Pojutrze transfer?
Podczas trzeciej stymulacji uzyskaliśmy 8 pęcherzyków, wszystkie zawierały dojrzałą komórkę. Dziś zadzwonili do nas, potwierdzając, że 6 z 8 się zapłodniła, a pozostałe dwa są dalej obserwowane. Nie jesteśmy w lepszej sytuacji, nie jesteśmy do przodu. Jest dobrze. Przyjmuję to wszystko na chłodno. Wczoraj był dobry dzień, bo było 8 komórek. Dziś jest dobry dzień, bo 6 się zapłodniło. a w niedzielę... w niedzielę, jeśli dobrze pójdzie będziemy mieli swój pierwszy transfer. Zdecydowaliśmy się na transfer trzydniowca, ze względu na to, że nasze zarodki zatrzymują się przed piątą dobą. Nie wiem jaki będzie jego wynik, ale na pewno ta chwila będzie magiczna i tylko to się teraz liczy.
13.12.2018 - tego dnia pierwszy raz zobaczyłam dwie kreski na teście. Do tej pory trzymam ten test w szafie ukryty w pudełeczku . To były piękne święta. Nie cały miesiąc później nasz sen prysł i od tamtej pory święta czy w ogóle zimowa pora były dla mnie trudnym czasem.
13.12.2024 - dziś wkraczam w trzeci trymestr. Dziś wybija mi 28+0 i 84 dni do terminu porodu. W pokoju obok od dwóch dni stoi wózek i inne gadżety czekające na naszego synka. Budząc się co rano muszę chwilę się zastanowić czy to się dzieje, czy to nie był sen.. Maluch kopie coraz mocniej, brzuszek rośnie, a mimo to wciąż nie mogę w to uwierzyć i choć jestem szczęśliwa to z drugiej strony czuje strach. Czy ten sen się nie skończy. Jestem w stanie zrobić dla tego szkraba wszystko, żeby tylko było dobrze. Nic się dla mnie nie liczy, tylko to żeby był zdrowy i ciąża jak i poród przebiegły najbezpieczniej jak się da 🍀🩵
16 dpt - beta Hcg 4555 mlU/ml
Jesteś i masz się najlepiej na świecie 💜
RADOŚĆ NIEZMIERNA I BRAK SŁÓW.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2025, 11:45
Jestem po histeroskopii. Wyszło bardzo dużo syfów. Byłam przekonana, że coś wylezie, ale że aż tyle, no to się nie spodziewałam.
Spodziewałam się zrostów, bo jestem po ureaplasmie. Wyszły zrosty przy ujściu szyjki do macicy. Było ich tak dużo, że lekarz po zabiegu (dr Zaczyk, Barska Clinic w Nowym Sączu) mi rozrysował graf i wytłumaczył, że zaraz przy wejściu szyjka ma 100% prześwitu. Natomiast przy ujściu do macicy pozostawało około 20% prześwitu. Masakra. Masakrycznie też bolało. Nie miałam na żywca, byłam znieczulona jak do robienia zęba. Coś w tym stylu. Przeciwbólowo dostałam ketonal dożylnie, potem jeszcze jakiś lek znieczulający w szyjkę macicy (zastrzyku nie czułam). Ale jak się zaczął przebijać przez te zrosty myślałam, że zejdę z fotela. Ból okropny, tylko na początku przypominający najsilniejszy okres. Miałam piłeczki do ściskania, nogi mi drżały, no i w pewnym momencie zamiast śpiewać, zaczęłam bluzgać i płakać. Z bólu. Szczęście, że jak mówiłam "przerwa", to lekarz dawał odsapnąć. Coś jeszcze pogmerał, zrobił usg kontrolne i potem widzieliśmy się w gabinecie. Zanim tam dotarłam musiałam opanować trzęsienie się nóg (niezależne ode mnie, stres i ból, okropieństwo) oraz płacz.
W gabinecie dowiedziałam się, że znalazł ogniska stanu zapalnego endometrium. Że jest to o tyle zaskakujące, że pacjentki mają stan zapalny całej macicy, a u mnie są ogniska. Że to na plus owszem, ale leczenie to i tak doskycylina i metronidazol 2x dziennie przez 3 tygodnie. W tym czasie mam się obstawić probiotykami, bo taka dawka antybiotyków sieje spustoszenie w organizmie oraz mam zakaz współżycia.
Najciekawsze zostawił na koniec. Usunął z przedniej ściany macicy 2 ogniska ademiozy. Oraz wytłumaczył mi co to jest. Jest to endometrioza w macicy. Jeśli komórki endometrium uciekają do jelita - endometrioza jelitowa, jeśli uciekają do macicy jest to endometrioza macicy, czyli ademioza. Skąd się to licho przypałętało? Nie mam pojęcia. Te 6 lat temu podczas laparo-histero nic nie wyszło. Byłam szczęśliwą posiadaczką braku endometriozy. A tu??? Szlag mnie trafił. Muszę się trochę z tego tematu (jeszcze!!!) doszkolić. Coś tam mi klika pod sufitem o chorobie autoimmunologicznej, o diecie przeciwzapalnej itd.
Wracałam bardzo zmęczona, z obolałym podbrzuszem. Dziś jest już zupełnie ok. Mam zwolnienie do końca tygodnia, więc na spokojnie sobie siedzę w domu i robię obiady. Odpoczywam. Należy mi się.
Dzień dobry mój pamiętniczku.
To czas na wpis. To dobry dzień na taki wpis. To dobra pora na taki wpis.
Staram się żyć i trwać z pięknie ułożonym planem, ale plan ten już kuleje, bo nie piję ani zakwasu z buraka, ani koktajlu z pietruszki. Niestety.
Ale bardzo się pilnuję, żeby kawę z mlekiem pić 2h po posiłku i 4h przed posiłkiem lub żelazem, żeby nie zaburzać wchłaniania tegoż.
Wzbogaciłam listę swoich suplementów o lepsze dawki, formy, dodatkowe leki.
Co teraz biorę? Dużo. Może kiedyś rozpiszę to na pierwszej stronie...
Dużo chodzę, lekko biegam. Trzymam kalorykę, staram się zdrowo jeść. Konsekwentnie się kłuję zestawem Rekovelle 10 + ganirelix. Dzisiaj 3 dzień stymulacji, zaczęliśmy 5dc. Bo mój "cykl nie jest do niczego nam potrzebny". I dobrze.
I pamiętniczku drogi, sprzedałam konie. Sprzedałam ponad połowę swojego życia. Pusto mi bez nich i smutno mimo tego, że cieszę się z takiego obrotu spraw. Łapię się na tym, że chcę iść je karmić, zerkam w miejsce gdzie stały przez ostatnie 8 lat codziennie. Słyszę w głowie ich rżenie, jak tylko wychodzę z domu, chociaż ich już nie ma. Bo są w nowym domu. Jednym z najbardziej wymarzonych, jakie mogły im się trafić. Naprawdę, jestem szczęśliwa, że są tam, gdzie są. Ale tęsknię. Czuję się wydmuszką człowieka, nie sobą. Nie ma mnie, moje wnętrze pojechało do nowego domu...
Pamiętniczku, mam genotyp AA dla KIR. Nie tak miało być, nie miałam aż tak być nieprzyjazna dla naszych zarodków. Miało to być badanie zrobione na pałę, żeby ograniczyć koszty generowane po kolejnych nieudanych transferach, a skończyło się na tym, że wykupiłam właśnie konsultację u dr Jarosz i kontaktuję się z laboratoriami w sprawie crossmatch. Obwiniam siebie. U męża mogliśmy obejść jego problemy. Wystarczyło wielkie powiększenie i voila. A u mnie? Komórki bez potencjału energetycznego, niezdolne wyżywić zarodek, nieprzyjazne środowisko endometrium dla zarodka, każące mu spadać... Brakuje jeszcze tego, żeby mój organizm atakował komórki mojego męża, a w efekcie mordował nasze zarodki.
Popłakałam dzisiaj. Nad swoim dużym kompleksem niepłodności. Nic nie zrobię, muszę się z tym pogodzić. Jedno jest pewne. Przed obstawieniem lekami tego problemu, ja nie wpuszczę do swojego brzucha żadnego kolejnego z naszych zarodków.
Co jeśli nasz zarodek nie przyjął się, bo moje KIR mu nie pozwoliło, a był zbyt słaby żeby sam je przezwyciężyć? Ale inaczej by mu się udało?
Co jeśli moja jedyna ciąża, która została pustym jajem, jest z powodu KIRu AA i gorszej wersji HLAC męża? Bo to możliwe.
Czy wyjdzie nam coś więcej? Być może. Wszak rozgrzebujemy właśnie immunologię. Hej ho, hej ho, pieniędzy wydam ponad (kilka)sto.
Plusy tej sytuacji? In vitro zniszczyło mi skórę i cerę. Tak bardzo, że popłakałam nad dolą swoich stanów zapalnych i pryszczy wszędzie. Zainteresowałam się tematem dermokosmetyków oraz budżetowych ich odpowiedników i skompletowałam minimalną pielęgnację w pełni wystarczającą mojej skórze we wszystkich jej partiach ciała. W końcu wiem, czego potrzebowało ode mnie moje ciało i moja skóra. Widzę, jak wszystkie problematyczne miejsca się goją i jak moja twarz robi się przyjemna w dotyku. Jak stopy są prawie doprowadzone do porządku, a skórek na ustach już nie mogę obgryzać, bo ich nie ma. Jak skóra mojej głowy wycisza swoje atopowe zapalenie i łuszczycę... W końcu, po 20 latach...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2025, 23:20
Witam na pokładzie
Dzis zabrałam do domu moja jedyna blastocysta 3ab
Zostałam obłożona lekami i tak mam przyjmować
Luteinę podjęzykowa 50 mg 4x1
Luteinę dopochwowa 2x1 200 mg
Utrogestan dopochowow 2x1 300 mg
Clexane 1x1
Acesan 1x1
Wierzę że tym razem się uda i moja iskierka zostanie z nami
Cykl miałam naturalny endometrium 12mm
Lekarz zastosował również embrioglue
Maluchu walcz 💪
Testowanie kolo dnia matki wiec bardzo proszę o najpiękniejszy prezent😁
Mogę mieć teraz spokojniejsza głowę bo grafik mi męczył trochę głowę.
Oby tylko teraz okres przyszedł w miarę z kalendarzykiem 🙏🏼
Wstępnie na monitoring mam ranne zmiany, a później urlop. Liczę, że punkcja wypadnie w dni urlopu.
Trzymajcie kciuki żeby to wszystko się ułożyło po mojej myśli ☺️
31 dzień cyklu
Czekam na okres, odstawiłam Cyclogest 3 dni temu.
Miałam dziś rano wizytę, chciałam upewnić się co to za torbiel na jajniku, i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że miałam owulację
Naturalnie, bez stymulacji! Endometrium 9,6 mm pięknie wysycone, ciałko żółte na lewym jajniku. I tak, jest tam jakaś zmiana hiperechogeniczna, ma jakieś 11 mm, ale według pani doktor nie jest to nic, czym należy się martwić, według niej nawet owulacja mogła się przyczynić do powstania tego i bolesności jajnika.
Bardzo się cieszę z tej owulacji, może to losowe zdarzenie, ale wmawiam sobie, że to owoc dbania o dietę, suplementację i ruch
Najwidoczniej jestem takim długodystansowcem, w 15 dc nie było żadnego pęcherzyka dominującego, endometrium miało może z 4mm, więc owulacja musiała być na pewno później niż 20 dc.
Z drugiej strony, niby szanse w tym cyklu były zerowe i dobrze o tym wiedziałam, bo staraliśmy się za wcześnie, poza tym żołnierze M. póki co słabe (mam nadzieję, że „póki co”). Potem z kolei dostaliśmy już nakaz zabezpieczania się. Ale nadzieję ciężko stłumić. Negatywny test zabolał, może nie tak mocno, ale trochę jednak zabolał. A ten okres to mógłby już przyjść, trochę zazdroszczę dziewczynom, których cykle mają po 24-28 dni. Wtedy ta akcja przebiega jakoś sprawniej… ale wiadomo, trawa zawsze jest bardziej zielona u sąsiada 
No nic, lecimy dalej. Modle sie tylko o poprawę wyników M.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2024, 14:20
Mój Mąż ma dziś urodziny. Świetnie się złożyło bo ma akurat wolny dzień. Jak dobrze móc zjeść wspólnie śniadanie, wypić kawę, poleżeć, pośmiać się ☺️ Czekamy jeszcze na Synka i będziemy celebrować rodzinny czas 🥳 Pomimo okropnej pogody my uśmiechnięci z rozgrzanymi serduchami 💞
Rano zrobiłam test. Wyszedł widoczny cień. Pojechaliśmy z Kubą do labo, nakłamałam żeby nie zapeszyć, że muszę powtórzyć badania 😈 Właśnie dostałam wyniki. Beta 11.7 🥳 Nie wierzę, cała się trzęsę. Chyba zarezerwuję stolik w Naszej restauracji i wieczorem przekażę mu wieści ♥️ Edit. Dziś 4dpt.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2024, 14:27
4w4d
Pierwsza wizyta za Nami. Widzieliśmy całe 0.26 cm szczęścia 🥰 Endo 17mm. Dostałam receptę na lek przeciwwymiotny. Mam też zwiększyć dawkę acardu do 150. Maluch położony jest centralnie w macicy, ulżyło mi gdy zlokalizowałam go na ekranie w dobrym miejscu. Bałam się zagnieżdżenia w bliźnie po CC, ale wszystko jest super 🥹
Kolejna wizyta 20.12. Jest szansa na serduszko, ale staram się nie nastawiać. Wtedy też skierowanie na badania. Dziś zrobiłam tylko TSH. Z Leośkiem trochę wariowało na początku więc warto sprawdzić.
Na dworze okropna jesień, a w sercu maj 🌱🪻
Edit. TSH 2,02.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2024, 17:52
Intensywnie
Brak czasu na plany
Brak przestrzeni na zawahania
Wczoraj zrobiłam w końcu coś dla siebie... Coś co odkładałam wiele lat ze względu na starania, ciążę i to słynne a co gdyby... Wczoraj w końcu ten dzień nastał 🥰 zrobiłam sobie tatuaż, ten zwykły na całe życie a dla mnie z pewnym znaczeniem... Księżyc i niebieskawa róża...
Księżyc - symbol bogiń natury i płodności
Niebieska róża- symbol nadziei i marzeń często też oznacza nowy początek
Czuję że po jego zrobieniu zamknęłam pewnie etap, ten dla mnie najcięższy w życiu. Ten który mimo czasu goi rany ale pozostawia blizny. Zakończyłam walkę! Ze sobą, ze swoimi myślami, z moimi pragnieniami... Już nie che walczyć o szczęście ja mam przy sobie ogromne szczęście, mam męża który pomimo ciężkich lat jest nadal przy mnie, wspieram mnie, kocha, podąża nie za mną ze mną ramię w ramię i kochaną córeczkę, nieprzewidywalną szaloną i bystrą, maleńki promyczek, wulkan energii i pokłady miłości....
Nie zakończyłam starań, nie postawiłam grubej krechy przy planach posiadania kolejnego malucha.... Zakończyłam walkę o kolejnego malucha.... Koniec z wyrzeczeniami, z liczeniem i odliczaniem.... Koniec z bzykaniem jak z zegarkiem w ręce... Co ma być to będzie.... Jak ma nie być.... Trudno.... Dojrzałam już chyba do tego etapu, że najwyższa pora cieszyć się z tego co mam a nie podążać za tym co by się chciało 🥹
![]()
5w4d
Od wczoraj koszmarne mdłości. Rozpisałam po raz x leki i mnie to przytłoczyło, a może jednak to wina hormonów? 🫣 Łzy pociekły jak grochy, ale już zebrałam się do kupy.
Rozpiska:
Estrofem dopochwowo 3x1
Luteina 200 dopochwowo 3x2
Luteina podjęzykowo 3x1
Euthyrox
Prolutex x1
Clexane x1
Witaminy prenatalne. D. Magnez. DHA. Kwas foliowy metylowany. B metylowana. Acard 150.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2024, 12:13
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.