20 stycznia 2025
26dc
Zostało jakieś 3 dni okresu a coraz gorzej się czuje. Chyba wątpię że mi się wydaje to wszystko. 🤔 Miałam dwa dni lżej to się nie przejmowałam, ale dziś to aż mi się nic nie chce. Oczywiście znowu miałam jakieś głupie sny. Rano obudziłam się z bolącym kręgosłupem i piersiami do tego było mi trochę niedobrze że bałam się raptownie wstać. Do godziny 11 więc w ciągu 3 godzin byłam 5 razy w łazience na siku. Po śniadaniu bolał mnie brzuch albo takie skurcze ale przeszło mi po leżeniu . Coraz mam lekkie zawroty głowy, brak sił, niedobrze mi trochę, ciężko mi się myśli i funkcjonuje mimo pięknego słońca na zewnątrz. Miałam tyle pomysłów na dzisiejszy dzień a nie mogę się doczekać aż się skończy. Najlepiej chciała bym żeby już przyszedł dzień 🐒 i niech się wyjaśni czy idzie z zdwojoną siła czy co jest. 😂 Nie jest to zatrucie bo odkąd mężowi zaszkodziło ostre to od paru dni robię lekkie delikatne posiłki żeby mu pomóc więc sama też tak jem więc nie ma czym zaszkodzić. Od paru dni zaczęłam też dużo pić wody więc te objawy są dość dziwne i uciążliwe. 🙄 Może jakbym parę miesięcy temu nie była tak pewna siebie to bym miała teraz zapas testów a tak czekam na 🐒 z jednym testem bo szkoda mi go marnować jak wyjdzie negatyw a trzeba było może jednak poczekać parę dni i by wyszło czy był fałszywy czy nie.🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2025, 12:31

Jesteśmy po badaniach prenatalnych 🙂.

Pierwsze co: wszystkie ryzyka niskie, więc kamień z serca 🥹!

Z OM dzisiaj mamy 13+2, ale Bobas jest tak duży, że na USG wyszedł wielkościowo 14+2 😳, więc lekarz musiał ręcznie korygować wymiary na 13+6, bo inaczej program by go nie przepuścił dalej do obliczeń 🫣. Połówkowe więc mamy trochę szybciej niż jak pierwotnie planowali mnie zapisać 😅.

Bobas jest cudny, ma długie nogi, piękny nosek i tak się wygłupiał, że lekarz i jego asystentka nie mogli wytrzymać ze śmiechu 🤭. Lekarz chce sprawdzić kość nosową? Oczywiście, że Bobas akurat w tym momencie musi podrapać się po nosie i specjalnie go zasłonić!

Na szczęście nasz Łobuz jest cały i zdrowy, rośnie tak jak powinien, nie mamy żadnych odchyleń i nic czym moglibyśmy się martwić, kolejny kamień milowy za nami 🙏🏻.

No iiiii... Z kolejnych takich rzeczy...
Lekarz przy badaniu sam stwierdził do asystentki: "o, zobacz, jest pindol", powtarzał to później parę razy, a na koniec jak już zapytałam się na ile potwierdza płeć, bo nie wiem czy komuś mówić to stwierdził, że tak na bezpieczne 60% 😎.
Tak więc, prawdopodobnie mój sen z początku ciąży się spełni i Antosia będzie starszą siostrą małego braciszka 🩷🩵🥹.

Jasiu, jeśli tak szybko chciałeś pokazać nam tego pindolka to lepiej już nie zmieniaj płci i z tych 60% zostań już na 100% chłopcem 🤭.

Czekamy na Ciebie, Synku 🩵.

Screenshot-20250120-192145-Adobe-Acrobat-2.jpg
Screenshot-20250120-192157-Adobe-Acrobat-2.jpg

Emka06 Nasza historia 7 lutego 2025, 20:55

Ten tydzień to chyba najtrudniejszy czas w naszych dotychczasowych staraniach. Chociaż na początku starań czułam ogromną frustrację, bo nie udawało się w pierwszym, drugim, trzecim cyklu i to też były naprawdę ciężkie emocje dla młodej dziewczyny, która bardzo pragnęła dziecka, to te aktualne emocje są zupełnie inne. Dojrzalsze, ale też bardziej destrukcyjne. Nie ma dnia, żebym nie myślała o tym co się stało. Nie ma dnia, żebym nie przeszukiwała internetu w poszukiwaniu podobnych historii, które dają nadzieję. Czasem nie dowierzam, że za nami już pierwsza procedura. Niby krok do przodu, a jakby dwa kroki w tył.

Mąż nie pozwala mi myśleć, że to moja wina. W ogóle nie uznaje w tej sytuacji słowa "wina", ale ja bardzo przeżywam to, że nawet nie mieliśmy szansy na zapłodnienie z powodu moich komórek. Dla mnie informacja o tym, że nie ma ani jednej prawidłowej komórki była chyba trudniejsza do przyjęcia, niż gdybyśmy otrzymali telefon, że nie mamy ani jednego zarodka. Tak się czasem zdarza. Druga procedura daje zazwyczaj lepsze efekty. Słyszę słowa pocieszenia, że u nas też tak będzie, że pierwsza procedura to próba, że za drugim razem będzie lepiej. Ale ciągle wybrzmiewają mi w głowie słowa: "komórki nieprawidłowe morfologicznie". Czy to da się naprawić? Mam żal do swojego ciała, że zawiodło, kiedy tak bardzo na nie liczyłam. Dopiero teraz rozumiem co czuł mąż, gdy lekarze przez większość naszych starań za przyczynę niepłodności przypisywali nam czynnik męski.

Jako słowa pocieszenia usłyszałam też (oczywiście w dobrej wierze, jako motywacja do dalszej walki), że przecież nikt nie umarł, trzeba walczyć dalej. A ja właśnie czuję jakby coś we mnie umarło - moje marzenia, moje wyobrażenia o najbliższych miesiącach, o wakacjach z brzuszkiem, o świętach z dzieckiem na rękach, o zamknięciu tego cholernego rozdziału życia, jakim jest niepłodność. Wiem, popłynęłam, ale naprawdę wierzyłam, że wyczerpaliśmy limit nieszczęść i w końcu nadszedł nasz czas. Teraz łapią mnie wątpliwości czy on w ogóle nadejdzie, ale dopóki mamy siłę - będziemy walczyć. Większość moich znajomych, często z niełatwą historią, wygrało tę walkę. Czasem trzeba dotknąć dna, by się odbić, prawda?

Czekam teraz na miesiączkę. Powinna przyjść maksymalnie do tygodnia. Od 1 dc zaczynam antykoncepcję. Potrwa 21 dni, więc to będą trzy długie tygodnie. Może w międzyczasie przyjdą wyniki kariotypów. Dziś właśnie miałam sen, że mój wynik był nieprawidłowy. Nie chcę doświadczać tego poczucia żalu i niesprawiedliwości, które czułam w nocy. Mam nadzieję, że wyniki będą prawidłowe i to będzie kolejne badanie, które po prostu odhaczymy. Ten czas do kolejnej procedury chcę wykorzystać na poprawę jakości komórek. Zaczęłam pić inozytol. Dopiero teraz, bo wcześniej myślałam, że dawka, którą zażywam (500 mg) jest wystarczająca. Zwiększam dawkę koenzymu, dorzucam argininę. Wracam do jogi. Może ten czas do kolejnej stymulacji nie jest wystarczająco długi, by coś zdziałać, ale nie mogę siedzieć bezczynnie. Jeśli wyznaczę sobie jakiś cel, czas szybciej upłynie, a moja głowa też lepiej się poczuje, wiedząc, że robię wszystko, co w mojej mocy, aby się udało. Swoją drogą - przeraża mnie to, że czekam aż upłynie czas. Ciągle na coś czekamy, żyjemy od wizyty do wizyty, od badania do badania, a życie ucieka nam przez palce. Ciężko jednak cieszyć się codziennością, kiedy odczuwa się taką pustkę w domu i w sercu.

Każdy zakręt na tej nierównej drodze jeszcze bardziej umacnia nasze małżeństwo. Jesteśmy tacy silni.. z tym, że my już nie chcemy być silni, chcemy po prostu być szczęśliwi. Tylko tyle i aż tyle.

Screenshot-20250207-204120-Instagram.jpg

3 dc zbadałam amh wynik 1.48 w czerwcu przed Laparoskopia było 0.64 mega się ucieszyłam wiec moje szanse jeszcze az tak bardzo nie spadają 🫠
Tamten niski wynik zwalam na torbiel która jednak mogła namieszać .
Przez ostatnie 3 cykle miałam owulacje bo brałam Ovitrelle w tym nie wzięłam bo liczyłam ze organizm da radę sam nieraz tak było No ale dupa.. estradiol w piatek ponad 400.. wiec aktualnie jestem na Luteinie. Mam to ogolnie gdzies bo i tak mamy przerwę.. ale w weekend tak bolsl mnie jajnik ze chcialam już jechac na sor...

W piątek spotkała nas ogromną tragedia Szwagier mojego zmarł.. zawał reanimowali go 1.5 h ale niestety się nie udało... jutro pogrzeb .
Straszne to miał tylko 42 lata nadal nie możemy w to uwierzyć.. 😢😢
Nigdy niewiadomo kiedy widzimy osobę ostatni raz...

Ola.p Czułam, że tak będzie... 22 stycznia 2025, 00:22

23tc
Miałam już połówkowe, które potwierdziły chłopaka, jesteśmy już na 99% pewni, że zostanie Nikodem, jest teraz bardzo popularne, ale nic innego nam się nie podoba 🙈
Lekarka podczas badań zmartwiła mnie, że młody ma za mały brzuszek, o tydzień młodszy od reszty, na dokumentach za to napisała, że cały jest za mały. Na szczęście wizytę miałam 2 dni później, doktorowi wszystko wyszło idealnie, wymiarowo i wagowo zgodnie z terminem i o 100g więcej, więc bądź tu człowieku mądry 🙃

Z wyprawki ciągle nic nie mamy - oprócz tego co kupuje już moja mama 😅 ale już pomału będziemy się za to zabierać.
Ja narazie zajęłam się malowaniem na ścianie u młodego, zawsze marzyłam żeby stworzyć obraz od siebie dla dziecka, będzie drzewo na którym będzie sporo zwierzątek - słonik na huśtawce, ptaszek, wiewiórka, małpka, dookoła krówka, owieczka i żyrafy, projekt powstaje bardzo na bieżąco, a ja jestem na etapie gdzie mam drzewo i od 3 dni maluje liście i jeszcze dobre 3 dni przede mną, ale do porodu powinnam zdążyć 🙈

Czuje się dobrze, choć męczę się szybko, w nocy już słabo śpię, nogi jak balony, nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam swoje kostki, za to brzuszek ciągle bez szału i dobrze ułatwia mi to pracę, a i klientkom jeszcze nie mówię, chociaż nawet w leginsy już się przestaje mieścić więc będę musiała już pomyśleć o ciążowych 😅

Robiłam też przed świętami krzywą cukrowa, wybrałam się do labu 24.12 więc przez całe 4h oprócz mnie były jeszcze 3 osoby, jednoczenie polecam glukozę cytrynową, nie było tragedii 😅 a co do wyników to wszystko dobrze, cieszę się że mam to już z głowy 😅

a_aandzela 👩‍💼30 l 18 marca 2025, 13:18

Dziś mamy 6+6 ;) Dolegliwości są jak i były. Ciągle ból brzucha i wrazliwe piersi ,a właściwie to bardziej sutki ;)
Całkowicie odrzuciło mnie od kawy - co jest dziwne ,bo ja zawsze lubiłam jej smak ;) Ale to nic ! Czasem wydaje mi się ,że mnie mdli ,ale nie jest to jakieś uciążliwe ,jem normalnie. Najgorsze jest to zmęczenie - miałam teraz kilka dni wolnego,ale chodzenie spać o 19 to już dla mnie norma 😅😅
Cieszę się jednak,że objawy ciągle są i nie muszę się jakoś mocno martwić - chociaż wiadomo w głowie są różne scenariusze. Wczoraj zrobiłam wszystkie badania krwi,które zlecił lekarz - wszyscy wygląda w porządku - jedynie co to czekam jeszcze na grupę krwi ,ale tu wynik nie może byc zły ;D
Kolejna wizyta 2.04 -czekam z wielkim utęsknieniem!

Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Perth

Martinasek Gdzie jest buba? 18 marca 2025, 16:23

Mam do kończenia poprzednią historię i początki ze starań ale aktualnie chcę opisać tylko aktualny stan rzeczy.
Na dzisiejszy moment jestem totalnie zmęczona staraniami i wręcz zła ile zdrowia psychicznego mi to zabrało. Niestety nie potrafiłam tak łatwo odpuścić i gdy chcę coś dobrze wykonać to mega się wkręcam. Ostatnie dwa lata to był totalny rollercoaster emocjonalny, nadzieja, rozczarowanie, smutek i złość i tak w kółko. Większość moich emocji rzucałam w mojego męża i przez to nawet za gorszy dzień obwiniałam jego. Jest to totalnie złe i wiem że tak samo dużo go to kosztuje co mnie. Przebyliśmy długą drogę i jeszcze długa przed nami aby rozmawiać o emocjach i o tym co nas boli.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2025, 16:23

250 dni mojego szczęścia !
35 tygodni mojego cudu!
8,620g miłości !!
161 dni w domu !!!! ❤️‍🔥❤️‍🔥🍀

Co u nas ? Dobrze, jest cudownie ! Nela jest niesamowita ! Lekarze są pod wrażeniem jej rozwoju wyglądu ! Miałyśmy domową wizytę, pielęgniarka była zdumiona patrząc na Nelke, Nelka poprawnie powinna mieć 5 miesięcy, 25 lutego skończyła 8 miesiąc życia ❤️‍🔥 dowiedziałam że jej rozwój jest gdzieś pomiędzy tymi miesiącami.. 🥳 usłyszałam wiele pochlebnych słów, pierwszy raz ktoś mi powiedział tak w prost że to dzięki mnie jest jak jest, że to dzięki mojej trosce, wytrwałości i miłości Nela jest tu gdzie jest i w tej sposób. Poniekąd jestem dumna z siebie, ale gdzieś tu obok wciąż jest to uczucie winy.. od początku mówiłam że Nela jest kochana i tak bardzo wyczekana, nie tylko prze ze mnie ale przez Brata, tatę, babkę wszyscy jej tak bardzo chcieli..

To miłość działa cuda… a u nas miłości jest wiele pomimo grzmotów ..

IMG-0467.jpg IMG-0427.jpg IMG-0411.jpg IMG-0279.jpg

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 17 kwietnia 2025, 18:54

Zdecydowanie gorszy dzień.

Drogie dziecko, gdyby wszystko poszło z planem, już niedługo robilibyśmy pisanki; odbijałabym twoje paluszki umaziane w farbie na skorupakch jaj.


***
Wciąż w oczekiwaniu na wizytę. Badania krwi za 1500 zł nie wykazały żadnych anomalii (oprócz amh którego wynik całkowicie wywalił mnie z butów) ale oczywiście czekam na fachową interpretację przez lekarza.
Wróciliśmy do starań, jestem w trakcie drugiego cyklu, ale zupełnie nie pokładam w nim nadziei.
W ogóle nadzieja to u mnie drażliwy temat.

Wracam do walki jak feniks z popiołów. Rzadowy program in vitro przywrócił mi nadzieje😀 aktualnie jestem już po stymulacji i już jutro czeka mnie punkcja. Na poprzednim podglądzie lekarz doliczył się 13 pęcherzyków, oby tylko co najmniej połowa była dojrzała.
Bardzo proszę o kciuki✊️
To jest nasze 4 podejście do in vitro

Ciąży brak.
Torbiele, endometrioza na dwóch jajnikach. We wtorek kontrola w szpitalu czy doszło do owulacji.
Lekarz zadecydował konkretnie. Od maja wjeżdżamy ze stymulacja i od razu encorton i w ciul innych leków.
Obaw jest pełno, bo w planach jest / albo był/ w maju szpital na endokrynologii z powodu moich problemów z wagą i nie wiem co robić.
Walka o ciążę czy walka z nadwagą.
Czas ucieka.
Zaczynamy jazdę bez trzymanki.

Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Adelaide

White1 Już niedługo 24 października 2025, 10:04

Wiele razy zastanawiałam się kiedy jest odpowiednia pora, żeby dodać ten pierwszy wpis w pamiętniku. Czekałam na wystarczająco przełomowy moment, wyjątkowo ważną chwilę. Ale niestety taka nie nadeszła. W związku z tym wiele naszych małych porażek i sukcesów za nami, a jednak pamiętnik jest nadal pusty. Może pora to zmienić.

Minęło 1.5 roku odkąd podjęliśmy świadomą decyzję o rozpoczęciu starań o dziecko. Na razie nie chcę skupiać się na tym co się działo w tym czasie, tylko opisać obecną sytuację. Niestety nie ma tu jakiś przełomów czy zwrotów akcji. Jest to co zwykle - stymulacja, monitoring, zastrzyk, starania, czekanie, negatywny test, okres i od nowa. Łącznie 9 cykli na stymulacji, 10 jeśli liczyć ten ze zbyt małą dawką, 11 jeśli liczyć ten z drożnością bez stymulacji. Pozostałych cykli mój lekarz nie liczy, 8 miesięcy do kosza. Chciałabym zgłosić reklamację, bo słyszałam, że robi się tylko 6 cykli stymulowanych, później miałam być w ciąży. Niestety nie jestem i nigdy nie byłam. Leki, suplementy, wizyty i badania sabotują mój budżet od wielu miesięcy.

Mój nastrój można definiować przez rzut kością. Raz trafi się radosna neutralność, a raz nienawiść do losu za to wszystko. Zaczęłam starania mając dokładnie 24.5 roku. W takim wieku to podobno formalność, żeby zajść w ciążę. Parę dni temu skończyłam 26 lat i w takim też podejdę do in vitro, bo lekarz planuje stymulację w listopadzie i koniec. Najgorsze jest to, że ja nie tylko straciłam nadzieję na ten czy przyszły miesiąc, ale także na powodzenie pierwszego podejścia do ivf. Już po odpowiedziach lekarza czuję, że będzie to tylko testowa procedura. Zapłodnią tylko 6 zarodków, co pewnie z moimi słabymi komórkami nie da żadnego zarodka. A nawet jeśli w którejś procedurze pojawią się zarodki, to przecież nie mam immunologii zbadanej, nie mam histeroskopii z CD138, nie będę mieć zarodków zbadanych... lekarz nie chce robić tych badań przed nieudanym transferem, a mnie szczerze mówiąc nawet na nie nie stać.

Także tak, dzisiaj jeden z tych dni z gorszym humorem.

Cbag Trudna przeprawa, która trwa i trwa.... 24 października 2025, 16:06

Wizyta, monitoring i wyjazd. Powiem wam, że jestem bardzo spokojna cały czas pojawiają mi się białe pióra 🥰.
Ja już po wizycie mam w lewym 8 jajeczek, a w prawym 15 zatem bardzo dobry wynik.

Czwarty dzień stymulacji, Menopur i Rekovelle, dawki początkowe, najniższe, nie czuję się jakoś inaczej... po pierwszym Menopurze mam pięknego siniaka, kolejne zastrzyki juz super, nabieramy wprawy z mężem - ja szykuję sprzęty, on dezynfekuje skórę, ja się kłuję, on sprząta miejsce zbrodni, ja masuję :) podgląd jajeczek i badanie progesteronu w poniedziałek 10 lutego.

Edit. Dziękuję Lia za wskazówkę, wyszły mi ze trzy siniaki właśnie, od dziś przestaje masować po zastrzyku :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2025, 11:59

Emka06 Nasza historia 23 stycznia 2025, 19:31

ZACZYNAMY 🥳
Dziś trzeci dzień cyklu. Wróciłam z wizyty u Pani doktor. Na USG wszystko wygląda dobrze, endometrium ładnie się złuszczyło. Pęcherzyków antralnych mam sporo - na prawym jajniku 22, na lewym 16, więc pani doktor jest na razie ostrożna ze stymulacją. Od dziś do niedzieli mam podawać Gonal 150, a w poniedziałek rano całą strzykawkę Orgalutranu. W poniedziałek monitoring. Na wizytę mam zabrać wyniki estradiolu i progesteronu.

Oczywiście nie może być za łatwo - wyszły mi dodatnie przeciwciała IgM na cytomegalię. Pierwszy raz to badanie robiłam w kwietniu 2022 roku. Już wtedy miałam dodatnie przeciwciała IgG, czyli kiedyś przechorowałam CMV, nawet o tym nie wiedząc. Wiele ludzi nosi w sobie tego wirusa i nawet nie są tego świadomi, ponieważ u zdrowych osób jest on niegroźny i w większości przypadków nie daje żadnych objawów. Niestety w ciąży jest bardzo niebezpieczny dla rozwijającego się dziecka, więc musimy wykluczyć świeże zakażenie zanim zdecydujemy się na transfer. Wczoraj zrobiłam badanie na awidność - wynik powinien rozjaśnić sytuację. Czas oczekiwania na wyniki to 10 dni roboczych, ale mam nadzieję, że będą szybciej. Od nich zależy czy jest szansa na świeży transfer. Jednak nie nastawiam się, ponieważ w moim przypadku jest duże ryzyko hiperstymulacji. Powoli do przodu. Metoda małych kroczków. Najpierw skupiam się na stymulacji, a potem będę myśleć o kolejnych etapach.

To wszystko jest dla mnie trochę abstrakcyjne. Czasem nie dowierzam, że dotarliśmy do tego miejsca. Ale cieszę się, bardzo się cieszę, że mamy szansę, najwiekszą jak do tej pory, aby zostać rodzicami.

Idę po Ciebie, moje dziecko 💛

Edit. Mam wyniki. Awidność: 84,7% 🥳


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2025, 18:33

Pierwszy podgląd jajeczek - 7dc, 5 dni stymulacji za mną, czekam na wizytę, póki co mam wyniki estradiolu - 470 pg/ml.
W prawym jajniku 4 a w lewym 3 pęcherzyki, w miarę podobnej wielkosci, 9-10 mm. Dotychczasowej stymulacji nie zmieniamy, dodatkowo mam od jutra przepisany Cetrotide, do wstrzykiwań porannych.
Do dnia tej wizyty jeszcze twierdziłam że czuję się dobrze....


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2025, 23:55

Po kilku wizytach monitorujących moją owulację mamy termin transferu - 26 marca, idziemy po Ciebie Skarbek ❤️

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 20 marca 2025, 13:34

Czym jest dla mnie niepłodność?

Wiecie... To tona leków, zastrzyków i suplementów, które mamy brać z mężem kilka razy dziennie.
To ciągła walka z uczuciem zawieszenia w życiu, bo co gdy ta ciąża w końcu się jednak pojawi?
To pogrzebane nadzieje z każdym miesiącem, kiedy jednak widzisz jedną kreskę na teście ciążowym i gdy dostajesz w końcu okres.
To wino, którego nie chcesz pić i aktywności, których nie chcesz realizować, bo chcesz być w tym czasie w ciąży.
To zatracanie samego siebie w celu, który nie chce nadejść. To pogłębiająca się depresja w ciągle trwającym poczuciu beznadziei i stresie.
To próba odnalezienia siebie w życiu bez dziecka. Bo przecież może się nigdy nie udać. To brak nadziei, wiary i radości, gdy te kreski się w końcu pojawiają, bo strach i niedowierzanie dominują na tyle, że myślisz tylko o tym, że to może się zaraz skończyć, dokładając cierpienia i bólu.
To ukłucie zazdrości przy każdej informacji o ciąży innych osób oraz poczucie ogromnej winy za te myśli. To samoocena, która legła w gruzach przez kompleks niepłodności. To zarzucanie sobie tego, że dziecka w Waszym życiu nie ma, a innym wystarczy do tego tylko seks.
To walka nie tylko o siebie, ale i poczucie wartości własnego męża. Ciągłe trzymanie go na powierzchni i zapewnianie, że jest wartościowy.


Co teraz? Nie wiem. Myślałam, że ogromna chęć zostania matką już, teraz, natychmiast minęła. Teraz trochę nie wiem. Byłam luźna jak gumka w majtkach. Leciałam z prądem, zamiast pod prąd. Teraz muszę troszkę przetrawić, bo bardzo chcę wrócić spowrotem do tego stanu.
Odświeżyłam pasje, którymi mogę zająć myśli i jeśli nie będę w ciąży za rok, to... najwyżej będę szusować na austriackich stokach. Dziecko nie jest już moim jedynym priorytetem w życiu, co nie znaczy, że porażki mnie nie bolą. Przecież bolą, bo kopią w nerki z całych sił! Czuję zawód, rozgoryczenie i bezsilność, zwłaszcza dzisiaj, ale czuję, że łatwiej jest mi się pozbierać na równe nogi.
Rozwaliło mi się i tak już serducho, mam potwierdzoną arytmię komorową i przepisane leki. W żołądku pojawiło się jakieś zapalenie... Więc mam dosyć niszczenia swojego zdrowia nieudanymi staraniami.
Rozpoczęliśmy pierwszą procedurę IVF.
W lutym brałam przez 21 dni tabletki antykoncepcyjne z powodu torbieli krwotocznej. 🔴
27.02.2025 rozpoczęłam stymulację 💉 -> Rekovelle 8mcg + provera 10mg.
🔍 5.03.2025 monit I -> 40 pęcherzyków, największe ok 11mm
🔍 7.03.2025 monit II -> 40 pęcherzyków, większość do 12mm, kilka większych -> zwiększono Rekovelle do 10mcg, dodano menopur 200j na trzy dni
🔍 10.03.2025 monit II -> 40 pęcherzyków, większość do 13mm, kilka większych, estradiol 1006 -> od razu podano 300j mensinormu, wieczorem 1x ovitrelle i 2x gonapeptyl daily
🍳 12.03.2025 punkcja -> pobrano 9 komórek jajowych dojrzałych i 11 komórek jajowych które zostawiono na dobę na dojrzewaniu z pomocą mensinormu 75j.
🧫IMSI
Zapłodniło się poprawnie łącznie 13 komórek. 🐣Jeden zarodek zdenegerował. ❌
Większość zarodków zdegenerowała w 5 i 6 dobie. ❌
Został nam finalnie JEDEN niedobitek.
5BB ❄️


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2025, 18:21

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)