Mersalla W poszukiwaniu tęczy 🌈 13 czerwca 2025, 17:55

Well, trochę się zmieniło od ostatniego wpisu. Z najważniejszych rzeczy - optymizmu brak, limitu nieszczęść nie wyczerpaliśmy. W lutym i maju pojawiły się ciąże, niestety biochemiczne. Jestem po wizycie u nowego ginekologa. Ma na mnie plan, nie chcę szczepień teraz, więc zamiast tego dostanę Encorton. Oprócz tego standard, heparyna, acard i progesteron. M. często wyjeżdża na poligony, więc starania są tym trudniejsze.
Nie ukrywam, że jestem tym trochę przybita. Jest łatwiej niż poprzednio, bo mamy już Helenę. Ale naprawdę sądziłam, że chociaż teraz pójdzie łatwiej. I powoli zbliżam się do swojej granicy. Jeśli się nie uda chyba nie mam sił na dalszą walkę. Jest Hela, to już dużo. Kilka lat temu bałam sie, że w ogóle nie będę mieć dzieci. Wiem jaką jestem szczęściarą mając ją, więc chociaż ewentualna porażka w staraniach o drugie dziecko będzie boleć jak cholera, ale dam radę się pozbierać i być nadal szczęśliwą. Chociaż staram się nastawić na negatywny scenariusz, żeby się nie rozczarować to część mnie nadal wierzy, że się uda. Więc motto na dziś to „pożyjemy, zobaczymy”.

W tym miesiącu wyjeżdżam na tydzień nad morze bez Starego. Ze względu za to że owu byłoby pod koniec mojego urlopu albo w tuż po powrocie zdecydowaliśmy z moją gin że w tym miesiącu robimy przerwę od leków. Mam się zgłosić po powrocie i będziemy decydować czy robimy jakieś badania czy bierzemy duphaston na wywołanie okresu. Obecnie jestem nad morzem i mega się spaliłam, co jest dziwne bo pogoda taka zmienna ale trochę mnie słońce przypiekło.😁 Ja jak zwykle mądra po szkodzie i na początku się nie smaruje filtrami bo chce się trochę szybciej opalić a później mnie skóra przy każdym ruchu boli😂 w zeszłym roku było to samo ale byłam w sierpniu na wakacjach a jak byłam w zeszłym roku na początku czerwca to się wcale nie opalulam 😉 więc założyłam że w tym roku będzie to samo. Człowiek się uczy na błędach. Jak przyjade tu znów w sierpniu to już będę się smarować 50tką😂
W zeszłym miesiącu dostałam wyniki badania histopatologicznego łożyska. Miałam ostre zapalenie łożyska i płytką implantację. Moja lekarka stwierdziła, że to był przypadek i nic nie będzie można zrobić (żadnych leków na wszelki wypadek itp.) żeby się przed tym zabezpieczyć, ale na wszelki wypadek i dla mojego spokoju proponuje założyć szew w kolejnej ciąży około 15tc. bo wygląda na to że do tego miałam niewydolność szyjki. Stwierdziła to po tym że pomimo infekcji crp na przyjęciu do szpitala było niskie.

Jabłkowesny Ile uniesiemy? 13 lipca 2025, 23:19

Chyba już pora stąd zniknąć.
Ciąża, która miała się nie rozwijać według moich przewidywań, ma dzisiaj 10 tygodni i 5 dni.
Pora zniknąć, bo mimo, że to forum jest skarbnicą wiedzy - dzięki niemu wiedziałam, co badać, a nawet do jakiego lekarza pójść - jest też ogromnym wyzwalaczem. Wpadam w ataki paniki, jak widzę, że któraś poroniła w 11 tygodniu, mając wszystkie objawy, ba, nawet zarodek urósł prawidłowo. Siedzę i płaczę, jak widzę listę poronień w stopce i myślę od razu, że tak na pewno będzie ze mną. Nie jest oczywiście powiedziane, że nie będzie. Chyba jestem najbardziej sceptyczną osobą na ziemi. Ale jeśli ma być, nie chcę do tego momentu załamywać się co chwila, bo kasi123 przydarzyło się to, co niestety przydarza się zbyt wielu kobietom. Oczywiście też to, że nie będę czytać o stratach, nie sprawi, że one znikną. Po prostu ja znikam. Dla własnego zdrowia. Może wrócę napisać tu kolejny rozpaczliwy post za kilka tygodni. Lecz tak bardzo mam nadzieję, że czekają mnie już tylko łzy szczęścia.

Aurora13 Zanim się poznamy 14 sierpnia 2025, 11:38

Oczywiście, że życie zweryfikowało moje podejście do pozytywnych "znaków". Wszystko co mogło pójść źle, to poszło. Siedzę i grzeję ławkę rezerwowych. Z pierwszej procedury nie mamy żadnego zarodka. Mamy jedynie żal, smutek i rozczarowanie. Minął prawie miesiąc, a ja dopiero teraz czuję, że jakoś się pozbierałam. Zbieram się, ale zauważyłam, że potrzebuję coraz więcej czasu po każdej "porażce". We wtorek na wizycie dowiedziałam się, że jedną owulację już miałam, i chyba zaraz będę miała drugą. Jajniki jeszcze szaleją po stymulacji. Jeśli się nie uspokoją, to nici z drugiej stymulacji na razie. Lekarz planuje wprowadzić leki na wyciszenie. Nie jest to zły scenariusz, bo może to pomóc w uzyskaniu większej ilości oocytów dobrej jakości. Na razie nie wiem co będzie dalej, wszystko się rozstrzygnie jak zacznie się nowy cykl. Marzę o cudzie. Marzę o naturalnym cudzie, bez tego czekania, stresu, zastanawiania się czy w ogóle się uda. Nie poddam się, oczywiście, że się nie poddam.

32w1d

Ciężki czas nastał dla mnie. Jestem trochę podziębiona, suchy kaszel, nos zatkany, oczy łzawią. Mam nadzieję, że domowe sposoby zadziałają i będę męczyć się krócej, nie dłużej. Upały nie pomagają, piję dużo wody, ale też dużo zatrzymuję. Od 5 dni mam arytmiczny rytm serca, biorę leki, ale jakiejś drastycznej zmiany na lepsze nie dostrzegam. Ciąża zimą była mniej wymagająca 🙃 W piątek wizyta, mam nadzieję, że poznamy już termin CC, chociaż nie będziemy przywiązywać się do niego bo jak pokazuje przykład szkolniaka, dziecko i tak wychodzi kiedy chce :P Odliczamy powoli dni. Czas pomyśleć o przemeblowaniu, praniu ciuszków i pakowaniu torby. Na razie nie mam na to siły. Zacznę działać gdy poczuję się lepiej 🥹


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2025, 12:13

Znów mam jedna tylko blastocyste 6 dniowa 5aa z 4 zaplodninych komórek.
Coraz mniej wierzę w cud..ale póki jest chociaż 1 śnieżynki jest nadzieja

Spuromix A może to już czas? 14 lipca 2025, 14:04

Zrobiłam kontrolnie betę...
W czwartek: 93636
Powtórka w sobotę i niestety spadła.... Niby niewiele ale jednak 🥺
W sobotę: 90830

I choć dzisiaj już szłam na wizytę z przekonaniem że nic z tego, że okruszek już zgasł i mimio że byłam nastawiona psychicznie że to koniec, poszłam na wizytę, przyjęłam ze spokojem że ciąża obumarła, umówiłam się na zabieg w piątek... Doktorka widziała że psychicznie byłam na to gotowa... Widziała że radzę sobie z tą informacją....

A jednak 🥺

Wróciłam z Tomi do domu, położyłam ją do spania, zrobiłam kawę... I pękłam na milion kawałeczków, łzy polały się jak rzeka... Myślałam że będę silna... Nie jestem, ból sprzed lat wrócił...

Okruszku walczyłeś dzielnie 🥺 coś zawiodło i odszedłeś 🥺 ale nie mówimy jeszcze dość...

Emka06 Nasza historia 14 lipca 2025, 19:49

Kolejny pierwszy dzień cyklu. Kolejny miesiąc bez cudu. I choć twierdzę, że takie cuda nie są dla mnie, to trochę się łudziłam, że może jednak. Dziś w miejsce tych okruchów nadziei pojawiły się myśli: "A co, jeśli nigdy?".

Na poprawę humoru otrzymałam dziś wynik piątkowego badania AMH - 3,83 ng/mL. Dwa pierwsze badania robiłam w klinice - w 2023 roku wynosiło 4,1 ng/mL, a w styczniu tego roku, przed rozpoczęciem pierwszej procedury - 3,7 ng/mL. Teraz badanie robiłam w innym laboratorium, więc ciężko jakkolwiek porównywać te wyniki, ale jestem naprawdę szczęśliwa, że mimo dwóch procedur i obecności przeciwciał atakujących jajniki, moje AMH nadal jest na bardzo dobrym poziomie. W środę mam konsultację z dr PS, która wykonywała mezoterapię jajników. To miała być wizyta kontrolna po zabiegu, ale udało mi się załapać na wizytę za symboliczną złotówkę w ramach miesiąca świadomości niepłodności, więc wezmę ze sobą całą naszą dokumentację medyczną, żeby pani doktor mogła wgłębić się w naszą historię. Być może rzuci nowe światło na naszą sytuację.

Konsultacja z immunologiem miała odbyć się 5 sierpnia. Termin zaklepałam już dawno, by wszystko zgrało się w czasie. W zeszłym tygodniu okazało się, że pani doktor w tym terminie będzie na urlopie i zapoponowano mi termin w drugiej połowie sierpnia. Nie chcę zaczynać kolejnej procedury bez konsultacji z dr MJ. Chcę poznać jej opinię, chcę mieć pewność, że leczenie jest wystarczające. Jest to dla mnie tym bardziej istotne, że nie przysługuje nam już refundacja i cała procedura jest odpłatna. Zadzwoniłam więc do kliniki, opisałam naszą sytuację, a kolejnego dnia otrzymałam telefon, że pani doktor wyznaczyła nam dodatkowy termin, jeszcze w lipcu. Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem pani doktor. Nie zdążę niestety wykonać badań immunologicznych, które zleciła na ostatniej konsultacji. Parę dni temu gorzej się czułam i miałam podwyższoną temperaturę. Nieznacznie, ale koordynatorka potwierdziła to, co przeczytałam w internecie - w przypadku wystąpienia infekcji z podwyższoną temperaturą ciała, badanie należy wykonać po czterech tygodniach od zakończenia leczenia bądź ustąpienia objawów choroby. Co więcej, po zażyciu leków przeciwbólowych też trzeba odczekać, a że u mnie dziś pierwszy dzień cyklu, to nie obyło się bez tabletki przeciwbólowej. Badania muszę więc odłożyć w czasie, ale to nie szkodzi, bo one są nam potrzebne do ewentualnego transferu, a to na razie jest w sferze marzeń.

Aurora13 Zanim się poznamy 16 lipca 2025, 10:52

Dzisiaj mija nam ze Starym 11,5 roku razem.

11 lipca miałam punkcję - z 10 pęcherzyków otrzymaliśmy tylko 5 oocytów. Tylko 4 były dojrzałe, a tylko 3 nadawały się do zapłodnienia. Następnego dnia poinformowali mnie, że tylko 2 zarodki się prawidłowo zapłodniły. Trochę smutno, ale z 5 komórek to chyba i tak super wynik. Datę transferu wyznaczyli na - dzisiaj. Jeśli oczywiście uzyskamy blastocysty. No i zaczęło się. Brak telefonów ze strony kliniki, to dobra informacja. Zarodki się rozwijają, nie ma potrzeby kontaktu. To chyba były najtrudniejsze dni pod względem cierpliwości, kontrolowania emocji. Jestem dumna z siebie, że przetrwałam to w miarę godnie. Codziennie prosiłam wszechświat o to, aby moje dwa okruszki miały szansę spróbować powalczyć o przyjście na świat. Chciałam, żeby poczuły ciepło i miłość, nawet jeśli tylko na chwilę. Nie muszę chyba wspominać, że cichutki płomyk nadziei szepcze, że może zamieszkają pod sercem na dłużej.

Wierzycie w znaki?
Wszystko rozgrywa się w tym samym czasie, co pierwsza ciąża. Już za 6 dni minie dwa lata od pierwszych 2 kresek na teście. Gdy wróciłam do domu ze szpitala miałam sen, w którym wlatuje we mnie cała gromadka motyli, a jeden z nich siada mi na ustach. Od tamtej pory pod blokiem, w tym samym miejscu na chodniku czasami czeka na mnie motyl. Dosłownie, w tym samy miejscu. Całe lato. Mąż - sceptyczny, ale wymysłów mi nie zarzuca. Przychodzi jesień, zima, po czym zaczyna się robić znowu ciepło i wraca motyl. Znów to samo miejsce na chodniku pod blokiem. Tym razem nie tylko ja go widuję. Pierwszy raz, gdy go zobaczył Mąż dostałam telefon: "nie żebym Ci nie wierzył, ale on tu siedzi". No przecież wysyłałam Ci zdjęcia za każdym razem! eh... No siedzi. Przylatuje cały ciepły okres. Niestety, wciąż nie ujrzeliśmy kolejnych 2 kresek. Minęło lato, przyszła zima, a z nią 2025 rok, zaczęło robić się ciepło i .... motyl wrócił. To samo miejsce na chodniku pod blokiem.
Dlaczego wspominam teraz te historię? Kiedy zaczęliśmy procedurę In vitro, znalazłam czterolistną koniczynę. Dzień przed punkcją jak piłyśmy sobie z siostra mrożoną kawkę, na mój balkon na czwartym piętrze wleciał motyl. Nie powiem, super, że zrobił to przy siostrze, bo już trochę brzmiałam śmiesznie, ciągle trajkotając o tym, że przylatują do mnie motyle. Natomiast dzień po punkcji, kiedy dostałam telefon o 2 prawidłowych zapłodnieniach, wychodząc na balkon zobaczyłam tęczę. Od tamtej pory klinika się nie odezwała. Czy to wszystko to były znaki mówiące, że wszystko będzie dobrze? Moim celem w tej stymulacji było uzyskać chociaż jeden zarodek do transferu, dwa to już było marzenie. Czy się udało, dowiem się za mniej więcej 4 h.

Aktualizacja - już wiem, że moje zarodki nie rozwinęły się do blastocyst. Transfer odwołany. Jeszcze się nie zatrzymały, ale szansę mają niewielkie.

Neutral-Elegant-3-Photos-Hand-Drawn-Lines-Instagram-Story.png
photo stockage


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2025, 11:51

28 dc.
Beta-HCG 254,5 mIU/ml
To się dzieje. Naprawdę. 🥹🌈

26 dc. Test ciążowy pozytywny.
Tak strasznie się boję. Wiem, że nigdy nie odzyskam już tej beztroski i szczęścia, które czułam, kiedy byłam w ciąży z Mają.
Aplikacja wyznaczyła mi termin porodu na 24.03.2026... W dzień urodzin Mai. W dzień jej 5tych urodzin. Czy to może być przypadek? Totalnie mnie to rozwaliło. Córeczko, czuwaj nad nami. Niech tym razem wszystko będzie dobrze.

Tak dawno mnie tu nie było. Tyle się wydarzyło po drodze. I dobrych i gorszych rzeczy.
Ale nie o tym..
Tym razem chce zostawić tu ślad moich natrętnych myśli. Od ostatniego transferu co jakiś czas wraca do mnie myśl o kolejnej ciąży. Nie wiem czy jest to fakt że ostatni transfer skończył się biochemem - jedynym potwierdzonym beta a nie tylko testem. I może przez to mam wciąż w sobie taką myśl że po raz któryś zawiodłam.. Niby umysł mówi „tak miało być” a jednak serce gdzieś tam za tym jednym szczególnym zarodkiem odrobinę tęskni.
Wciąż jestem na etapie że kolejne dziecko byłoby trudne do ogarnięcia w naszej rzeczywistości, choć też wiem że im większa przerwa, tym byłoby łatwiej bo dziewczyny są już naprawdę fajnie ogarnięte. Ale jakoś tak mój organizm chyba tęskni za ciążą… głupie to, ale z tego jednego powodu chyba podświadomie czekam na menopauzę bo czuję że uwolni moją głowę - wtedy już się nie będzie dało, nic się nie da zrobić.
A ten cykl jakoś szczególnie robi źle mojej głowie, bo zaczął się 20.06 - dokładnie tak samo jak przy 1 udanym transferze. Moja głowa weszła w tryb że byłoby to piękne zamknięcie cyklu gdybym znowu w tym samym czasie była w ciąży. A przecież musiałby się zdarzyć cud. Tak jak wyżej - teoretycznie jakieś biochemy trafiały się po drodze ale równie dobrze mogła być to kwestia wadliwego testu. Nie wiem czemu nie potrafię się od tego uwolnić tak na 100%. Normalnie żyję i funkcjonuję gdy nie ma s**su wcale albo w terminie totalnie poza owulacją. Jeśli zdarzy się w okolicach to zaczyna się liczenie, śledzenie cyklu, myślenie o zrobieniu testu… ehh mam nadzieję że przejdzie mi to niebawem bo w tych dniach widzę sama że robię się bardziej drażliwa. A nie chce. Po co mi to? Przecież jest tak jak miało być :) taki był plan od początku :)
Chyba jedyne co mogę stwierdzić, to że od bycia staraczka kobieta się nie uwalnia 🙈

Edit 17.07:
No i taka sytuacja kilka dni temu. A dziś przyszedł okres. Nie byłam na krwi więc pytanie czy oszukaniec czy biochem… bo to nie pierwszy raz, z różnymi testami próbowałam. Więc albo mam pecha i ciągle trafiam na felerne, albo czasem coś się próbuje zadziać ale nie wychodzi…
1114f2e5a40bd.jpghttps://zapodaj.net/plik-7Ey55RROuF


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2025, 13:44

Cztery koleżanki ogłosiły ostatnio ciążę. Dwie kolejne się starają — i pewnie szybko im się uda, bo mają już dzieci. A ja… na razie nie mogę. I to „na razie” boli najbardziej. 🥺

Z jednej strony cieszę się ich szczęściem, z drugiej – trudno mi się w tym odnaleźć. Czuję się jakby trochę obok, trochę w innym etapie, którego nie wybrałam. Staram się nie zamykać, ale też nie chcę udawać, że wszystko mnie cieszy.

Jutro mam badanie MUCH przed drożnością. Kolejny krok. Może mały, może spóźniony, ale jednak krok. Lepiej późno niż wcale, prawda?

Dziś daję sobie prawo do tego, żeby się poczuć trochę zmęczona. Ale jutro — zobaczymy.

Ufam, że zmierzam do celu 💖

Z praktycznych rzeczy: jutro badanie pod drożność - MUCH. Poza tym wizyta w klinice na 25 sierpnia. 💖


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2025, 13:57

Kolejny cykl z letrozolem za mną oczywiście nieudany ☹️. Miałam monitoring, jajeczko pękło, płyn w zatoce douglasa był, prog 7dpo 26, ale w 8/9 dpo dostałam gorączki. Po południu mnie złapało i puściło rano. Mam wrażenie, że organizm odrzucił zarodek albo tak sobie wmawiam 😶‍🌫️. Po teście miałam mega doła i wkurwa, ale cóż otrząsnęłam się i ruszyłam dalej. Byłam z mężem u lekarki. Jego wynik poprawiły się, chociażby morfologia wyszła 14%, a fdna 92%, moje nienajgorsze, ale coś widocznie przeszkadza. Czekamy na wyniki kariotypów. Mąż ponownie zrobił badanie na wiązenia z hialuronianem, jestem ciekawa jak wyjdzie. MUCHa, Ch jest okej, czekam na wyniki MU 🙃 i na następnej wizycie pewnie dostanę skierowanie na histeroskopię. Jeśli endo bedzie ok, to zostało powalczyć z immunologią ☹️. Ale to jeszcze za trochę, na razie zbliża się urlop w Albanii i tego się trzymam. W tym roku skończę diagnostykę, a w następnym ruszę w IVF 🙂. Dieta niestety nadal słabo, co schudnę to przytyję. Teraz mam załamkę, po weselu koleżanki waga pokazala +2kg 😢. Mam nadzieję że woda się zatrzymała, ale i tak mi przykro. Nie ukrywam i trochę alko się wypiło i pyszne jedzonko, ale też dużo tańczyłam. Bawiłam się do 4 🥳 🥳🥳 cóż ponownie trzeba wziąć się w garść i iść dalej. A miałam ostatnio usg tarczycy, niby widział 2 guzki, muszę zrobić badania i skonsultować czy jest sens robienia biopsji. Z pozytywów Usg cycków wyszło ok 🙂. W chwili obecnej jestem 20dc, brak piku lh mimo że miałam ewidentnie ładny śluz. Jajników nie czuję i nastawiam się na cykl bezowulacyjny. Mam tylko nadzieję, że się bardzo wydłuży albo skróci, żeby na wyjeździe nie cierpieć. Takie słodko gorzkie są nasze starania 🦋

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 19 czerwca 2025, 16:32

Nie będzie teraz transferu.
Nie wiem kiedy będzie tak w sumie. To zależy od wyników.
Nic już nie planuję, bo i tak wszystko wyjdzie w praniu. Jedyny plan jaki mam to oczywiście wyjazd wakacyjny 2.10.2025r. i aktualny urlop przed rzeźnią w pracy (który miał służyć do spokojnego transferu).

Jedyny medyczny plan to scratching endometrium 27.06. Prywatnie. Mój szpital nie bada cd138, a nie mam czasu ani ochoty szukać na NFZ placówek we Wrocławiu, jeśli chcę się ogarnąć przed transferem. Nie stać nas w sumie na ten prywatny zabieg, ale zrobimy go za wszy i ruskie czołgi. 💀

W tym miesiącu nieplanowo pójdzie 2tys. na same badania i konsultacje dot. niepłodności. Nie liczę leków.
W weekend zmobilizowałam się i zaspokoiłam swoją ciekawość ile kosztowało nas to wszystko do tej pory. Zdecydowanie wolałabym wydać to na wyprawkę dla dziecka, ale co zrobic. Mielibyśmy całkiem fajne autko albo wyjazd na Seszele "ol ikskjuzmi" i to kilka razy.

Miałam nie pisać tego wpisu, ale jednak jest. Nie wiem kiedy będzie kolejny, nie wiem czy będę udzielać się na forum i tu, nie wiem czy podzielę się data transferu jak będzie znana, czy tylko jego wynikiem kiedyś tam. Powoli buduję dookoła siebie twardą skorupę obojętności.

▪️crossmatch: 25,3% -> immunosupresja encortonem od 1dc transferowego 30mg-20mg-15mg-10mg od transferu.
▪️Białko S wolne: 75% (normy 65,4-138,7%), białko c aktywność: 140% (normy 70-140%) ✅
▪️biopsja endometrium z cd138: słabo dodatni - doxycyclinum 1x100 przez 14 dni (wyniki do wglądu osobiście, odbiorę na wizycie)

Jak widać jestem po konsultacji z dr Jarosz. Do tego oczywiście dostałam accofil na KIR AA do transferu. I to chyba tyle z tego co u mnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2025, 13:34

Spuromix A może to już czas? 25 czerwca 2025, 11:54

Dzień taty 🥰
Tomisia ma przygotowane pudełko z prezentem dla taty 🙈 (breloczek z napisem "wszędzie dobrze ale u taty najlepiej! Kocham cię 23.06 córka Tomirka" ) i ja również mam przygotowany prezent 🥹 od groszka. Nie mogę się doczekać jego reakcji na to że zostanie tatą po raz kolejny 🥰
Jutro będę się umawiać na pierwszą wizytę 😍
Termin z wyliczeń 14 luty 🥰
Groszku rośnij ☺️ jesteś taki maleńki a tak ogromnie cię kocham 😍

Musiałam przekopiować wpis bo nawet nie zauważyłam że otwarło mi ciążowy 🫣

Na dzień dzisiejszy ?
Zero objawów, zero dolegliwości, zero oznak ciąży 🤭 tatuś się cieszy i z dnia na dzień coraz bardziej to do niego dociera 🤭 w pierwszej chwili jak otrzymał pudełko nie wiedział o co chodzi z pięć minut zastanawiał się co to 🥹 a później zrobił ten swój uśmieszek, który nie pojawia się często zostawia go na specjalne radosne okazje 🥹 i choć nie chciał tego pokazywać to ja to widziałam ☺️ ten błysk w oku i ten uśmiech 😍

7dea68ec8012e.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2025, 11:55

Jadę właśnie w góry to idealny moment na wyciszenie i uspokojenie głowy.
Jest 4 dc, smutek odchodzi na bok i zostawia miejsce nowej nadziei. Zaczynam planować zdrowy tryb życia po powrocie z urlopu jestem znowu pełna nadziei i wiary. Na urlopie odpoczywam, nie analizujemy, pijemy wino i cieszymy się chwilą. Jak wrócimy z naładowanymi bateriami bierzemy się za siebie!
Ładujemy baterie i działamy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia, 17:25

Cześć pamiętniku.

Dawno mnie tu nie było, a w ciągu tych dwóch lat wydarzyło się wiele. I oczywiście zbyt wiele by tu było do opowiedzenia bo dwa lata to szmat czasu ale korzystając ze córka ma chwilę na bajkę to pragnę zostawić tu po sobie mały ślad. 🙂

Mój skarb niedawno skończył 2 latka i 5 miesięcy i nie da się opisać jak wdzięczna jestem za nią ❤️

W styczniu udało nam się sprzedać mieszkanie a zarazem zarezerwować nowe i tak oto z czwartego piętra w Centrum przenieśliśmy się na parter na osiedlu i ciężko wyrazić jak cudownie nam się tu mieszka i jak bardzo jesteśmy zadowoleni ❤️

W lutym pożegnaliśmy nasza 14 letnią suczkę i do tej pory serce mi pęka a przeglądając zdjęcia lub filmy lecą nam łzy.

I najważniejsze nigdy nie mów nigdy. Postanowiliśmy wrócić do kliniki i skorzystać z mrożonych zarodków. Mieliśmy marzenie tworzyć rodzinkę 2+2. W grudniu 2024 odbyliśmy wizytę po przerwie, badania z krwi, plan na transfer w styczniu. I tak oto 22.01 odbył się nasz drugi transfer a 29.01 dzień przed drugimi urodzinami córki zobaczyliśmy dwie blade kreski na teście. ❤️

Dziś jestem w 26 tc, wdzięczna za wszystko co mnie w życiu spotkało. Droga niepłodności którą przeszliśmy sprawiła że jeszcze bardziej doceniamy to co mamy. W październiku nasz świat wywali sie do góry nogami po raz drugi. Czekamy na Ciebie synku ❤️

Dobry wieczór....
Niech mnie ktoś uszczypnie...Do tej pory nie wierzę, po prostu nie wierzę, że jestem tutaj... Na FIOLETOWEJ STRONIE 😭❤️
Po prawie 3 latach... Zobaczyłam ponowie dwie piękne kreski na teście ciążowym....Beta HCG 242, progesteron 18,4...
Cudzie trwaj....Okruszku walcz i zostań z nami...Twój starszy braciszek nie może się Ciebie doczekać... PROSZĘ ZOSTAŃ Z NAMI... TAK BARDZO SIĘ BOJĘ POWTÓRKI... ALE WIERZĘ CAŁYM SERCEM, ŻE TAM NA GÓRZE CZUWAJĄ NAD NAMI I ŻE BĘDZIE WSZYSTKO DOBRZE.
🙏🙏🙏

No I lipa...
Nie wiem na co liczyłam w związku z dzisiejszą wizyta...
Może to znak, żeby w końcu odpuścić? Moze to już nie ma sensu?
Transfer odroczony przynajmniej do września 😢

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)