czy coś się zmieniło? Chyba moje podejście. Przestałam się tak ultra stresować, wiem że nie mamy najgorzej i to dziecko będzie. Czy w tym miesiącu, czy za 3 czy za 6 miesięcy. Będzie. Mój kochany lekarz mnie uświadomił, że jak byłam w ciąży raz to będę znowu i żebym sobie odpuściła. Fakt, robię zastrzyki accofilem, byłam na wlewie, mam 2 x ovitrelle, witaminki, zdrowe jedzenie, kiełki, czarnuszka, warzywa. Mój mąż się cały czas suplementuje, trenuje, troszkę schudł więc jesteśmy bliżej niż dalej.
Ciesze się, że już tyle o naszych ciałach się dowiedzieliśmy i jesteśmy o te 30 cykli więcej. Mam przewagę.
Jedna historia z życia wzięta: urodziny znajomego, kilka osób. Ja akurat miałam w tym dniu wieczorem wziąć 1 dawkę accofilu więc nie piłam. Obok mnie była znajoma, już w drugiej ciąży (dziewczyny, czasami warto sprawdzić facebooka przed żeby nie było przykrej nowiny) no i zaczęłam się tłumaczyć, że mam antybiotyk. A ona: W CIĄŻY JESTEŚ.
Tak, bo każda z nas tak szybko zachodzi jak ty. Ogarnij się babo.
Ale wiecie co, nawet się nie rozpłakałam, coraz mniej płaczę. Wiem, że cud na mnie czeka i już się zbliżamy do tego cudu.
Dziś się zdenerwowałam na lekarza chciałam się umówić na monitoring, a on nie odpowiada, trudno i tak olałam ten cykl, bo byłam na wyjeździe, ale jutro będę dzwonić i się umowie na badania w przyszłym miesiącu i będzie musiał mnie przyjąć, a ja specjalnie badania robiłam 😂.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2025, 15:43
14 sierpnia 2025
40+0 tc 🤍 Dotrwaliśmy!
Dziś planowany termin porodu, ale naszemu synkowi nie spieszy się, żeby przyjść na świat. Dobrze mu u mamy 😄
Byliśmy na wizycie, maluszek waży już 3436 g i mierzy 52 cm. Na ktg zapisało się kilka nieregularnych skurczy o mocy 50-60. Szyjka skrócona do 1/3, ale nadal zamknięta. Ilość wód płodowych, przepływy, wygląd łożyska, ułożenie dziecka - wszystko jest w porządku. W poniedziałek mamy podjechać na kolejną wizytę, chociaż doktor był co do niej sceptyczny - powiedział, że teraz poród może rozpocząć się w każdej chwili.
Od kilku dni czuję bóle miesiączkowe w dole brzucha i krzyżu, co według niego jest bardzo obiecującym znakiem. W pachwinach pojawia się czasem wrażenie ucisku i jestem zmęczona jak nigdy. Synek też mniej się rusza - choć zawsze, gdy dotknę brzucha, zasadzi mi uspokajającego kopniaka 😊 Poza tym z myślenia "będę tęsknić za brzuszkiem, nie spieszmy się" przeszłam na "bardzo chciałabym go już poznać". Według mojej położnej to też znak, że zaczęły działać hormony przygotowujące ciało i umysł do porodu. W sobotę całkiem nagle złapała mnie myśl, że już zaraz go przytulę. Pierwszy raz wyobraziłam sobie to tak realnie, że aż pojawiły się łzy wzruszenia. Niesamowite uczucie.
Możliwe, że to mój ostatni wpis przed porodem. Nie mogę się już doczekać 🤍
119 dni mojego szczęścia ❤️🔥
17 tygodni małego cudu 🍀
30 dni w domu !
To już miesiąc odkąd jesteśmy razem w domu! ❤️🔥 Nadal jestem tak szczęśliwa że trudy związane z karmieniem czy brak snu nie są wstanie tego zmienić.
Jesteś tu a to było dla mnie najważniejsze.
Nela waży 3750g teraz już nie jest kruszynką, to prawdziwa kluseczka tak ją fajnie czuć w ramionach. Starszy brat jest nieziemsko cudowny 🤩 wspiera, zrobił mi ostatnio obiad bo utknęłam z Nelką przy cycu cały dzień 🥹 kocha ją.
Ten strach który mi towarzyszył, znikł, tak po prostu uleciał. Nadal nie dowierzam że jesteśmy tu i teraz. Ciągle mam do siebie żal, to wszystko co było tak bardzo nas zmieniło.. tyle dni strachu, bólu i poświęcenia, dziś to wszystko wspomnienia … 5 transfuzji, sterydy, szczepienie przeciw krztuścowi, dwa razy magnesium, szczepienie anti d co trzy tygodnie .. udało się jesteś tu ze mną..

Kocham swoje dzieci 🥰 dla nich wszystko.
Dzisiaj postanowiłam napisać list do dzieciątka, które odeszło. Jest to dla mnie forma autoterapii, ale też chciałabym, żeby nasze Słoneczko usłyszało te słowa🥹
Kochane Słoneczko,
W tym roku listopad był zupełnie inny niż wszystkie dotychczas. Jego zwiastunem było otulające ciepłem słońce, które na moment zamieszkało w moim łonie. Radość i niedowierzanie były tak ogromne, że nie byłam w stanie pomieścić w sobie tak barwnych i nasyconych nadzieją emocji. W moim życiu pojawił się najpiękniejszy cud, którym jesteś Ty.
Poznałam i pokochałam Cię już o wiele wcześniej. Jednak ta krótka chwila razem była najcudowniejszą rzeczą w moim życiu. Jestem Ci bardzo wdzięczna, że zaszczyciłeś mnie swoją obecnością i miłością. Wiem, że jesteś największym darem zesłanym mi przez niebiosa. Dziękuję Ci, że stanąłeś u progu moich drzwi. Wierzę, że następnym razem rozgościsz się bardziej.
Mimo że teraz w moim wnętrzu bucha chłodem, to w sercu nie czuję pustki. Jest ono wypełnione najjaśniejszą iskierką - Tobą. Wiem, że nie byłeś gotowy, żeby zostać ze mną dłużej. Rozumiem to, choć jest to dla mnie bardzo trudne. Niczego bardziej nie pragnę na świecie niż Twojej obecności w zdrowym ziemskim ciele.
Jeśli jest coś, co mogę zrobić, byś poczuł się pewniej na ziemi, to powiedz tylko słowo, a poruszę gwiazdy i księżyc, by móc w końcu przytulić Cię do piersi.
Kocham Cię całym sercem, całą duszą, każdą cząsteczką ciała fizycznego i eterycznego. Kocham Cię tak bardzo, że trudno mi bez Ciebie żyć. Choć dałeś mi dowody na to, że przy mnie jesteś, ja czekam, aż znów zamieszkasz pod moim sercem. Czekam i szczerze tęsknię. Ale wiem, że jesteś i że wrócisz tam, gdzie Twoje miejsce.
Kocham Cię
Mama
Wciąż nie mogę uwierzyć w wydarzenia z ostatnich 10 dni.
Transfer się odbył. To był bardzo szczęśliwy dzień i mogliśmy z mężem spędzić go razem. Aktualnie oczekujemy na jego wyniki.
Został podany w 3 dobie zarodek 10A (10 komórek, pierwsza klasa). W tym samym dniu powiedzieli, że rozwija się jeszcze jeden 8A i trzy zarodki drugiej klasy. Te wiadomości, razem z transferem pomogły wytrzymać do 4 doby hodowli, ale potem... mimo ogromnej radości, stres był coraz silniejszy, właściwie to strach, bo bałam się okropnie, że znów niczego nie zamrożą. ALE UDAŁO SIĘ!
Na zimowisku czekają 2 mrozaczki - 3.1.1. i 3.1.2.
Ogromna ulga, ogromna wdzięczność.
0_3_0
Ostatni zastrzyk za mną... 😍 jeżeli będzie mi dane, do strzykawek wrócę w kolejnej ciąży dopiero...
Nie mówię ze teraz, już, natychmiast, ale chciałabym kiedys jeszcze być w ciąży... może ze świadomością że "potrafię" urodzić żywe dziecko byłoby łatwiej?
Boże, jeżeli zechcesz dac mi kiedyś jeszcze jedna szansę, będzie cudownie, obiecałam Ci ze nie zostawię zarodków w klinice... wiesz, że to nie było wbrew Tobie... ja po prostu nie umiałam wyobrazić sobie życia bez dziecka tutaj... jeżeli uznasz, że wystarczy mi tego szczęścia, zrozumiem i będę wdzięczna ze dałeś nam chociaż jego...
Nie wiem kiedy minęły te 3 tygodnie... za tydzień maz wraca do pracy 🤯 A te 4 tygodnie miały być tak długie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia, 01:02
40 dzień cyklu
I co? Wpadliśmy. Nie, nie W TYM sensie. Haha, chciałabym.
Wpadliśmy w machine in vitro. Jesteśmy po pierwszej wizycie w klinice niepłodności i thank god, że klepnęłam te wizytę, bo już wiedzą, że w styczniu będą mieli zatrzęsienie procedur.
Podpisaliśmy na razie regulaminy, jesteśmy na liście oczekujących, w styczniu będziemy podpisywać już umowę o refundację. Fajnie się ułożyło, bo dziś pobrali wymazy, krew od nas obojga i to już idzie z refundacji, więc jesteśmy tyle do przodu.
Co dalej, to na razie nie wiem. Ze względu na mój wyjazd służbowy w styczniu procedura pewnie przesunie się na luty. Trochę żałuję, a z drugiej strony, co to jest miesiąc przy reszcie tego czasu, który już czekamy na dzieciątko. A przynajmniej człowiek trochę świata jeszcze zdąży zobaczyć 
Na razie oczekiwanie na 🐒 i mam zacząć z antykoncepcja. Głowa już zaczyna mi plątać figle, bo ciągle mam myśli, że może właśnie w tym cyklu by się udało, a ja go zmarnuje przez antykoncepcje i przegapię naturalny cud 🙈 Najgorsze że u M. też to samo. Na szczęście w poniedziałek terapia, będę mogła przegadać te natrętne myśli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2025, 14:35
O jejuniu! Jak mnie tu dawno nie było! Nie mogłam dodawać wpisów, dopiero dzisiaj wpadłam na pomysł, że może się uda przez stronę i mam! Nadrobię te 3 lata! Oczywiście w telegraficznym skrócie 😁
Rok 2023 oczywiście pod kątem starań jak możecie się domyślać był totalnie nieudany! Końcem września rozpoczęliśmy procedurę in vitro. Stymulacja nie szła tak jak sobie wyobrażałam. Od 2 do 7 dnia stymulacji miałam okropne bóle krzyżowe uniemożliwiające mi normalne funkcjonowanie. Później wszystko zniknęło. W obrazie USG 14 pęcherzyków, estradiol, progesteron super. Punkcja i strzał w twarz! 3 komórki .. tylko 3. Zapłodnienie, wszystkie się zapłodniły prawidłowo. I tu kończy się dobra wiadomość. Po 2 dniach dwa zarodki przestały się rozwijać, trzeci walczył. Dotrwał do trzeciej doby i go zamrozili żebyśmy nie zostali z niczym. U mnie od czerwca wychodził stan zapalny endometrium i walczyłam z nim do lutego 2024 a więc transfer był odkładany bez przerwy. W listopadzie pojechałam na 3 tygodniowe szkolenie z pracy, później święta i tak minął ten bardzo stresujący i niezbyt dobry dla mnie rok .. jutro napiszę co działo się w 2024 roku! 🥰
30 dc, test negatywny, duphaston odstawiony. Zdziwienia zero, bo przez budowę, rozjazdy i masę obowiązków zwyczajnie przegapiliśmy moment i ze staraniami było cienko. Także czekam na 🩸
Nie wiem co robić w następnym cyklu, Lametta chyba mi się skończyła, wizytę w klinice mamy na 11.12. Nie nadążam trochę z pracą, domem i jeszcze wciskaniem tych wizyt. Do tego zaczęłam terapię, więc już w ogóle - po dosłownie 20 minutach usłyszałam od terapeutki “A nie diagnozowała się Pani nigdy pod kątem ADHD?” 😂 Ponoć jestem książkowym przykładem (mój styl wypowiedzi, gesty, problemy z którymi przyszłam + kwestie genetyczne, bo mam brata autystyka). Trochę pooglądałam jakiś konferencji na ten temat, płakać mi się też zachcialo, jak psychiatra opowiadał o tym, z jakimi trudnościami mogą się borykać dziewczynki z ADHD i o matko, wszystkie okropne wspomnienia ze szkoły, której tak szczerze nienawidzilam… 😂 Zobaczymy jak to dalej się rozwinie, szczególnie, że przyszłam do tej psycholog z zupełnie inną sprawą.
No także w życiu i w głowie chaos chaos chaos
Pocieszam się, że jeszcze tylko 3 poniedziałki do urlopu 😇
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2025, 14:33
5 długich lat.
5 długich lat żyje bez Ciebie córeczko.
5 długich lat uczę się codziennie żyć na nowo.
5 długich lat tęsknoty, smutku i. . bezsilności.
5 lat temu przyszłaś na świat.
5 lat temu Cię przywitałam i od razu musiałam pożegnać.
Mam nadzieję że tańczysz na chmurkach, uśmiechasz się i....jesteś ♥️
Kocham Cię. Mama.
Zastanawiałam się, czy usunąć wpis z czerwca, bo aż wypala mi oczy. Ale zostawię, bo może ktoś kiedyś przeczyta i uwierzy w cuda. Uważam, że właśnie cudu doświadczyliśmy. Od samego początku przyrost bety nie przekroczył 33%. Chodziłam co tydzień na USG w celu potwierdzenia obumarcia ciąży. W 9 tygodniu pojawiły się krwawienia, które trwały do 15 tygodnia. Do tego czasu każde usg było jedynie po to żeby sprawdzić, czy to już koniec. Tymczasem, pomimo wszystkiego złego co się po drodze działo, dziecko rozwijało się prawidłowo.
Dziś zaczynamy 22 tydzień ciąży, a nasza mała dziewczynka fika w brzuchu koziołki, na co patrzymy jak zaczarowani. Badania połówkowe wyszły prawidłowe, brzuch się zaokrąglił i zaczynamy wierzyć, że w lutym powitamy naszą księżniczkę na świecie 😍 Oczywiście psychicznie jestem przetyrana ale po mału zaczyna wychodzić słoneczko.
9 lat walki, 3 procedury ivf, hiperstymulacja z zagrożeniem życia, 3 poronienia, depresja... widzę to jak przez mgłę. Teraz pozwalam sobie na odrobinę optymizmu i mimo wszystko z radością w serduchu czekam na przytulenie córeczki 💗 Poproszę o mocne zaciskanie kciuków 😘
Surprise, surprise! Przyszła miesiączka. Kolejny cykl na straty. Umówiłam się już na usunięcie polipa i histeroskopię na przyszły czwartek w Barska Clinic w Nowym Sączu. Muszę specjalnie wziąć wolne na ten dzień, żeby jakoś dojechać z Krakowa. Zastanawiam się co poczniemy w tym cyklu, skoro owulacja przypada mi akurat na okres świąteczny w domu rodzinnym, ale chyba jakoś to ogarniemy 
Dzisiaj przepłakałam pół dnia w pracy. Niech żyje praca zdalna! Przynajmniej nie muszę się kryć ze swoimi emocjami. Lubię chodzić do biura, chodzę tam 2-3x w tygodniu, ale jednak czuję się wtedy dużo bardziej zmęczona po powrocie do domu. A jeszcze dzisiaj Project Owner opowiadał nam o procesji, w której bierze udział jego córka z okazji dnia św. Łucji (najwyraźniej jest to bardzo popularna tradycja w Szwecji) i do końca spotkania myślałam już tylko o tym, jak pięknie byłoby mieć córkę Łucję. ADHD mi nie ułatwia tej przygody...
Cały czas czekam z niecierpliwością na luty. Miną wtedy 3 miesiące od rozpoczęcia suplementacji przez Męża. Mam nadzieję, że przez ten cały czas nie urośnie mi jeszcze bardziej moja 2.8cm torbiel endometrialna.
Ostatnio mam wrażenie, że jest jakieś zatrzęsienie dzieci. Wszyscy są w ciąży albo dopiero co urodzili. Sąsiadom niedawno urodziła się córka, moja najlepsza przyjaciółka jest właśnie w drugiej ciąży (dziewczynka), a parę dni temu dowiedziałam się, że kuzynka urodziła dziewczynkę, a nawet nie wiedziałam, że była w ciąży. Dostałam zaproszenie na jutro na obiad, ale nie idę. Wiem jak to się skończy - kolejni znajomi ogłoszą ciążę. Czuję się jak ostatnia zołza, bo nie umiem cieszyć się z ich szczęścia. Rozpłakałabym się tam momentalnie. Oczywiście może też być tak, że to jest zwykłe spotkanie towarzyskie bez żadnych większych wieści, ale nie będę ryzykować, tym bardziej że wiem, że przez ostatnie parę miesięcy intensywnie przygotowywali się do tej ciąży. Tak czy siak, prędzej czy później będę musiała się przyznać przed znajomymi czemu nie chcę się już z nimi spotykać... Przynajmniej na razie. Czemu to musi być takie trudne? A nawet nie staramy się aż tak długo... Czy ja przesadzam?
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2025, 17:16
25+3
Kolejna wizyta za nami. Nasz mały człowiek rośnie bardzo szybko i na ten moment z USG jest o 2 tygodnie większa. Mamy już ponad 1000 gram 🥰
Na dzisiejszej wizycie krzywa cukrowa, a potem odrazu KTG. Po tej glukozie taka była zabawa w brzuchu, że ciężko było wyleżeć 😆
W ciąży z Mają trafiłam do szpitala w 25+6 tc.
Dlatego przed dzisiejszą wizytą byłam naprawdę zdenerwowana... Ale szyjka ma ponad 4,5 cm, więc nie wygląda, żeby sytuacja miała się powtórzyć. Mamy pozwolenie jechać na święta do Polski 🎄 Bardzo się cieszę, nie tylko na spotkanie z rodziną, ale też będziemy mogli odebrać wszystkie zamówione dla Neli rzeczy.
Dzień przed Wigilią zaczynam 3 trymestr.
27+0.
W tym dniu ciąży urodziła się Maja. Mam nadzieję, że kiedy ten dzień minie, mój strach trochę się zmniejszy. Ja naprawdę bardzo staram się wierzyć w to, że tym razem wszystko będzie dobrze...
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2025, 13:17
6dc
Przedwczoraj byłam na wizycie, ale minęła się ona trochę z moimi oczekiwaniami. Miałam nadzieję na analizę co poszło nie tak, z jakich powodów i co możemy zmienić, a dostałam stwierdzenie "przy pcos może tak być (dużo niedojrzałych komórek" oraz "bardziej mnie martwi tak duży odsetek niezapłodnionych komórek". Przebolałam to jakoś chociaż dwa dni chodziłam przybita. Nie powinnam się tak czuć ani skupiać na tym w tym momencie, a jednak. Powinnam się cieszyć, że już niedługo transfer, że to moja pierwsza tak duża i realna szansa, że może ta blastka jest naszym przyszłym maluszkiem. Niestety w głowie zatrzymałam się w pierwszej dobie po punkcji. Na szczęście do ciąży potrzeba ciała a nie głowy, więc biorę sobie estradiol po 3 tabletki dziennie, za tydzień mam wizytę, za niecałe 2 przejdę na progesteron, a za 2.5 podejdziemy do transferu. Zmieniłam trochę suplementację, jeszcze bardziej skupiam się na unikaniu stresu, dobrym śnie i popijam sobie melisę. Odstawiłam ubichinol, biorę większą dawkę magnezu, dokupiłam witaminę E. Fizycznie czuję się dobrze, psychicznie potrzebuję czasu, żeby mieć pierwszą stymulację za sobą.
31+5
W piątek zostałyśmy wypisane do domu. Podali mi 48-godzinne wlewy Tractocile i brzuch faktycznie całkowicie przestał twardnieć. W dniu wypisania szyjka wynosiła 1,91 cm, więc mogłam wrócić do domu jednak muszę bardzo się oszczędzać i leżeć. Lekarz nie chciał założyć mi Pessara, bo stwierdził, że ta szyjka jest na niego za dobra... i zadecyduje w poniedziałek na kontroli. Jednak na kontroli byliśmy już dzisiaj rano, bo myślałam, że w nocy odszedł mi czop śluzowy... Ale wszystko jest dobrze, raczej to nie było to. Szyjka znowu dzisiaj została sprawdzona no i ma około 2 cm.
Zwariuję do końca tej ciąży 😫 to naprawdę ogromny stres. Nastawiam się, że mała urodzi się nieco wcześniej, ale liczę jeszcze na chociaż te 3 tygodnie w brzuchu 🙏🏻
Hejo.
Ostatni wpis był aż w Sierpniu no wiec mega dawno .
ale nic nie pisze bo nic sie nie dzieje u mnie jesli chodzi o starania przerwalismy je jesli chodzi o pomoc medyczna .
ale narazie dobrze nam obojgu z tym.
Dzisiaj jednak zrobilam sobie pare badań wiec chce miec je tutaj.
Estradiol 201 wiec pewnie owulacja lada chwila.
Tsh 1.33 wiec no ideolo ale ja nigdy nie miałam w sumie problemow z tarczyca.
Morfologia krwi tez wyszla bardzo dobrze. Nie bede tu tego rozpisywac bo za duzo tego by było.
Ob 2 (2-15)
Żelazo 18.2 (9-30)
Witamina B12 606 (197-771)
Kwas Foliowy 16.20 (4.00-37.30)
Ferrytyna 47.40 (15-150)
Jak na moje oko to wyniki calkiem spoko chociaz ta Ferrytyna moglaby byc lepsza ale zazwyczaj mialam okolo 30 wiec i tak mysle że okej.
Zobaczymy czy do owulacji dojdzie faktycznie za kilka dni jesli tak to bylyby to 3 owulacja pod rzad . wiec moje ćwiczenia jednak przynosza delikatne efekty i to mnie cieszy jak narazie .
Kwalifikacja za nami i oficjalnie jesteśmy już w programie ✨️ dostałam rozpiskę leków z kalendarzem kiedy podawać. Leki są w bardzo małych dawkach, na tyle małych, że zakładam niewielką ilość pęcherzyków. Może to nie taki zły pomysł? Stymulację zaczniemy w nowym cyklu za 2 tygodnie. Uff, dobrze, że przed nami gorący okres przedświąteczny, a później święta, czas nie będzie się tak dłużyć. Planuję wziąć na punkcję 2 dni wolnego i biję się z myślami czy mówić kierownikowi o in vitro.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2025, 08:28
Mam jakiś ciążowy radar w swoich oczach. W zasadzie nie trzeba mi mówić o ciąży - ja już to wiem. Wyczuwam to na kilometr. Każda mała wskazówka jest mielona przez moją głowę 24/7, nawet jeśli nie jestem tego świadoma i pewnego dnia się budzę i stwierdzam - oho, XYZ jest w ciąży. Stuprocentowa skuteczność.
To nie jest supermoc o którą prosiłam.
Dzisiaj piekliśmy pierniki. To był Bartusia drugi rok z rzędu. W domu pięknie pachnie piernikami...lubię ten czas. Uwielbiam patrzeć jak mój chłopczyk rośnie, jak uczy się świata...jestem wdzięczna Bogu za to, że mogę uczyć go uczyć tych tradycji, a i samo pieczenie ma już zupełnie inny wymiar ♥️ jego śmiech, radość i chęć poznawania tego wszystkiego przyprawia mnie o dreszcze szczęścia 🥹
Napisaliśmy już list do Mikołaja
zamówiłam dla niego film od Mikolaja i napisałam kartkę świąteczną w jego imieniu
mam nadzieję że będzie fajna niespodzianka. Z roku na rok, gdy mały jest już świadomy tego co się dzieje jest fajniej,ciekawiej .. teraz wyczekujemy na mycie butów i Mikołaja,który włoży jakiś drobiazg
Bartuś już liczył ile ma par butów i myśli że w każdą parę Mikołaj włoży mu prezent 🤣 w przedszkolu także zapowiada się super czas. Za kilka dni warsztaty z lepienia pierników, odwiedzimy Mikołaja, warsztaty świąteczne z rodzicami ♥️ 6.12 będziemy ubierali choinkę..
magiczny czas przed nami ♥️
Dziękuję Ci synku za rozświetlenie mojego życia, dzięki Tobie ma ono sens ♥️
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.