Spuromix A może to już czas? 1 lipca 2025, 08:37

Nie jestem zadowolona z wczorajszej wizyty 🥺 lekarz to jakiś buc... A usłyszeć na tym etapie "ciąża jest w dobrym miejscu proszę iść pod jedynkę na pobranie krwi na HCG i umówić się na wizytę za tydzień" nie napawa optymizmem 🥺
Lekarz na NFZ nie powiedział mi nic, czy jest pęcherzyk, zarodek, czy jest serduszko, ile cm, który tydzień, jaki termin... Po wizycie się popłakałam, ale mąż nie dał mi się oddać i kazał umówić do niego za tydzień a w między czasie poszukamy innego lekarza z sercem... Jak trzeba będzie to zostaniemy u niego żeby ciągnąć skierowania ale po szczegółowe informacje i fotki będziemy sobie chodzić prywatnie gdzieś 🥰

Objawów zero czuję się wyjątkowo super 😉
W pracy powiedziałam w zeszły weekend że po gorącym sezonie będą musieli szukać kogoś na moje miejsce 🥹 bardzo się ucieszyli w sumie jeszcze nie odeszłam a już pytają kiedy wracam 🥹 i na chwilę obecną nikt więcej nie wie... Powiem przy najbliższej okazji ale muszę Tomisi kupić koszulkę "awansowałam na starszą siostrę" 🤭 ciekawa jestem reakcji jak ją zobaczą w tej koszulce 🤣

Lecę szukać lekarza... Tam nie ma opcji na prowadzenie ciąży ze spokojem umysłu...


Edit:

Udało się! Znalazłam swoją gin która prowadziła 1 ciążę 😍 poprowadzi również tą w poniedziałek lecę do niej 😍
Do zobaczenia groszku! 🥰 W końcu pod ludzkimi skrzydłami 😍


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2025, 12:41

7 lipca- pierwszy ząb 🦷 MAMY ZĘBA 🥳
Synku Twojego pierwszego zęba pamiętam do dziś 1 czerwca- pierwsza dolna jedynka. Chyba każda mama pamięta te ważne i ważniejsze daty.

Moja radość jest większa niż w niedzielę przy kostce czekolady 🫣

Jestem dumną mamą dwójki dzieci.

Dziękuję Tobie życie !


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2025, 09:09

Zero poprawy. W pracy jest po prostu gnój. Siedzę i becze po kątach bo albo ktoś mi dowali tekstem, że ostatnio byłam "okrąglejsza" albo tak.mnie zawalają robotą, że po prostu ręce opadają, a ja myślami jestem gdzieś indziej. No nie umiem się tak skupić na 8h myślenia na najwyższych obrotach.
Wczoraj uznałam, że pracuje w swoim tempie, że na spokojnie to dzisiaj mam takie plecy, że patrzę na tą kupkę papierów i już mi się chce płakać.
Trudno. Uznałam, że na pół roku zaciskam zęby, a jak nie uda się kolejna próba to muszę znaleźć inną robote.
Jest opcja płaszczenia się do dyrektorki mopsu żeby mnie wzięli spowrotem.
Wcześniej tamta robota tak mnie dobijała bontam same matki polki kościołowe, wszyscy po znajomości i jeszcze ta cała patologia. Jak czytałam te sprawy tych biednych dzieci to dobijało mnie to podwójnie, że ja nie mam. No ale dzisiaj jestem silniejsza, dzisiaj mam mój skarb, a robota sama w sobie była chyba łatwiejsza pod tym względem że stres był mniejszy. Bo czego nie zrobiłam dzisiaj to zrobiłam jutro. A teraz zapieprzam jak na produkcji a wymagają od nas precyzji zegarmistrza i wiedzy prawników. A jeszcze jakby za tym pieniądz szedł... A ja zarobię najniższą krajową+150 zł także wiele nic.

A teraz byle do urlopu...

W kwestii ciąży to coś się dzieje w macicy. Jestem już po 2 miesiączkach po poronieniu ale okole pierwszy cykl to wiadomo, że mógł być różny to teraz jak mam już 3 to jednak niepokoi mnie to, że ciągle plamie. Okres się skończył i przeszedł w planie ja od razu i tak jestem sobie teraz chyba w 15 DC i ciągle coś tam mam na majtkach. To brązowe to czerwone.
Wspomnę też, że teraz 3 DC miałam taki krwotok, że Podlaska wystarczała mi na jakieś pół godziny. Chyba nigdy tak nie krwawilam. Jeszcze byliśmy na imprezie więc nie nadarzałam się przebierać.
Umówiłam się na wizytę do gienka na NFZ ale do ordynatora szpitala. Tylko że on kiedyś nie chciał mnie zbadać w okres a nie wiem czy mi tak znowu nie wypadnie wizyta. Mam nadzieję, że nic tam nie porosło a to kwestia wciąż gojenia się tych naczyń, z których krwawilam w ciąży.
Wyszła mi też cytologia 2 i nie wiem czy powtarzać już bo skoro plamie to też nie bardzo.
A mój tato ma raka i jakoś tak mnie strach oblatuje z tego wszystkiego.
Dziadek zmarł na raka jelita, teraz tato.ma i jest nieoperacyjny. Myślę też o kolonoskopii i muszę tego pilnować co kilka lat.

Plan z badaniami jest bez zmian. Cross w sierpniu. Immuno konsultacja i zobaczymy co dalej ale leczenie i tak zaczynam po wrześniowym urlopie.

Phiczek Przeterminowana ... 12 lipca 2025, 19:13

Moja mała rozpiska leków i suplementów

Formetic 500mg - 2x
Diabufor XR 500mg -1x
Witamina D3 4000 j.m. - 1x
Koenzym Q10 200mg - 3x
L-karnityna 500mg - 3x
Melatonina 5mg - 1x (na noc)
Prewenit Intensiv - 1x

Dodatkowo żel Androtop, a gdy się skończy kolejne tabletki.
Jest tego sporo, ale łykam.
Po melatoninie zupełnie inaczej mi się sypia. Szybciej bez męczarni, która zawsze miałam. Narazie czuje się dobrze. Mimo, że przychodzą gorsze dni.

Zaczynam urlop więc trochę głową odpocznie.

W piątek jedziemy do androloga. Mój dostał wyniki i lekarka kazała się zgłosić na wizytę. Zobaczymy co Pan powie na to wszystko.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2025, 19:13

W końcu! W końcu jesteśmy całą czwórką razem w domu 🥹.

Ten tydzień strasznie mnie przeczołgał. Narodziny Jaśka dwa dni przed terminem donoszonej ciąży, później ja leżałam na patologii, a on na wcześniakach. Niby mogłam go odwiedzać, próbować przystawiać do piersi i tulić, ale bycie świeżo po CC tego nie ułatwiało. Do tego pierwsza taka parodniowa rozłąka z Tośką... Nie miałam na nic siły, psychika mi siadała, więc w poniedziałek wypisałam się ze szpitala na własne żądanie, a Jasiek niestety został w szpitalu, no ale przynajmniej miałam już Tośkę 24/7. Przez chwilę było dobrze, ale później znów siadło mi na głowę, że my tu w domu szczęśliwa rodzinka, a Jasiek leży sam w szpitalu, chociaż przecież odciagalam mleko i jeździłam do niego codziennie na parę godzin. Dzisiaj na szczęście okazało się, że wszystkie wyniki ma dobre, żółtaczka tylko fizjologiczna i nie do naświetlania, więc możemy zabrać go do domu 🥹.

Więc od dzisiaj nasza rodzinka jest już w komplecie, możemy się tulić, bawić i poznawać 🥰.
I już nic więcej nie jest mi potrzebne do szczęścia, mam Wszystko 🩷🩵!

MałaMi89 Przygotowania do inseminacji 8 października 2025, 23:35

08.10
Dzis od rana stres dzień inseminacji.
Dwa pęcherzyki na usg w tym jeden w trakcie pękania drugi gotowy do pęknięcia.
Sama inseminacja była bezbolesna jedynie towarzyszył mi delikatny dyskonfort.
Po około 3 godzinach od zabiegu zaczęłam plamić wystraszyłam się na amen ale szybko wykonałam telefon do lekarza i mnie uspokoił. Pobolewa mnie podbrzusze.
Czekam na 2 kreski ale nie nastawiam sie na 100 procent chociaż nadzieja jest.
21 beta więc dowiemy sie co i jak.
Dam znać jak sie czułam po kilku dniach i czy zaszły jakieś zmiany

Zupełnie nieświadoma że moje dziecko szykuje jakąś niespodziankę na dzień mamy w żłobku zadałam mu z głupa pytanie "Bartusia a na dzień mamy coś w żłobku szykujecie?" A mały mi odpowiada "Mamo mamo coś Ci dam, jedno serce które mam..."i recytuje cały wierszyk. To co poczułam jest nie do opisania. Łzy szczęścia i wzruszenia leciały mi bezwarunkowo. Jeszcze nie tak dawno wydawało mi się, że nigdy czegoś takiego nie usłyszę, że nie będzie mi dane usłyszeć takiego wierszyka z ust mojego dziecka. Tak, zdecydowanie mój Syn jest dla mnie cudem ♥️ dzisiaj mam siłę walczyć dla niego o siebie. Dzisiaj wiem że zrobię wszystko,aby był szczęśliwym i kochanym chłopcem. Dzięki niemu odbiłam się od dna,które niemiłosiernie mnie ciągnęło wgłąb siebie. On mnie uratował. On sprawił że mam dla kogo żyć. I to właśnie on powiedział dla mnie dzisiaj ten cudowny wierszyk ♥️🥹

14dpt
Dzisiaj ewidentnie lab ćwiczył moja cierpliwość... pierwszy raz miałam wyniki dopiero koło 19 🤯.
12 dpt - 369
14 dpt - 995
Czy odetchnełam? Nie, to by było za proste... wiem, wygląda obiecująco i chciałabym po prostu uwierzyć... a z drugiej strony, tak bardzo boję się przywiązać do tego okruszka... przez poprzednio też beta rosła książkowo...
Błagam 🙏 niech to 5te dziecko z nami zostanie... 🙏🙏🙏

33w6d

Witam się z Wami ze szpitalnego łóżka. Przedwczoraj złapała mnie prawostronna kolka nerkowa III stopnia spowodowana zastojem. W lewej również zastój, ale mniejszy. Dobrze, że lewa przejęła większą pracę bo czekałby mnie cewnik do samego moczowodu lub dren w lędźwiach... Nie widać piasku ani kamienia, prawdopodobnie Mała leży tak niefortunnie... Powiem szczerze, mimo wysokiego progu bólu nie sądziłam, że taki jego rodzaj w ogóle istnieje. Po kolei. O 5.20 rano byłam na Sorze. Stamtąd trafiłam na położnictwo. Lekarz przebadał mnie kompleksowo, na szczęście z Maluchem ok. Później trafiłam na ginekologię, mnóstwo papierów do wypełnienia, długi wywiad. W końcu mnie położyli. 4 kroplówki nie pomogły w ogóle. Nie mogłam wystawać, leżeć, siedzieć, nic... Wizyta u urologa potwierdziła domysły. Usłyszałam od niego i mojego lekarza prowadzącego, że mam się przygotować na ciężki miesiąc bo to przejdzie, owszem, ale po porodzie... Wypiłam 8 litrów wody w niespełna 2 dni z nadzieją, że może jednak coś wypłuczę. Nic... Kupiłam wodę Jana, może ona coś wskóra, ale nie łudzę się specjalnie. Pielęgniarki przed 5 mierzą temperaturę, o 6 słuchamy dzieci, o 9 KTG, o 16.30 i 21 znów podsłuchiwanie. To chyba jedyne plusy pobytu tutaj. Mam nadzieję, że dziś wyjdę bo nie widzę różnicy w cierpieniu w szpitalu czy w domu. Tzn widzę, cierpienie w domu wydaje się bardziej znośne. Jedyne co mogą mi rozpisać do domu to paracetamol i nospę. Tutaj dostaję w formie płynu. Jeśli atak się powtórzy mam wrócić... Chłopcy przyjeżdżają codziennie, a ja emocjonalnie jestem galaretą. Często płaczę, mój Synek mówi, że mnie porwie do domu, Mąż pisze wiadomości o tym jak w domu pusto beze mnie i nie może spać. Jeszcze trochę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2025, 22:21

Aurora13 Zanim się poznamy 7 lipca 2025, 20:55

Ojej, dużo się działo.

Dzisiaj mamy 8 dzień stymulacji. Zastrzyki są okej. Dzisiejsze USG wykazało 8 jajek, niezły wynik, ale powoli rosną. Może być więcej, ale lewy jajnik się chowa bardzo i ciężko go obejrzeć. Widać na nim 3 jajka, ale bardziej cieszy mnie to, że w prawym jest 5! A miał on mniejszy potencjał, bo po usunięciu jajowodu przytulił się do macicy. Może na lewym też będzie więcej, tylko lekarz bał się naciskać za mocno na brzuch, żeby go bardziej było widać w USG. Za dwa dni kolejne badanie, tym razem już razem z badaniami krwi no i po tym decyzja, czy punkcja w piątek czy sobotę. Wszystko wydaje się być okej. Ja też jestem jakaś spokojna, jak chodzi o samą procedurę. Pewnie zacznę się martwić o kolejne kroki, czyli jak pobiorą komórki. Ile będzie dojrzałych, ile się zapłodni, ile przetrwa do odpowiedniego etapu, czy będzie transfer, czy będzie co transferować? Na razie robię wszystko co mogę, potem będę się modlić, aby moje jajeczka dały z siebie wszystko.
Tak wiele nadziei pokładam w tej procedurze, ale odkąd wiedziałam, że ją zaczniemy coś wewnątrz podpowiadało mi, że to zdecydowanie jest nasz moment. Tu zmierzaliśmy. Taki był nasz cel. Wierzę, że się uda. Nie myślę nawet o powodzeniu pierwszego transferu, a skąd! Może drugi, może trzeci? Wierzę, że to jest nasz czas. Proszę lipcu, bądź dla mnie dobry.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2025, 20:55

Meggy88 Moja codzienność 🌿 3 lipca 2025, 18:02

6 tygodni i 3 dni szczęścia 💙
Tyle już jesteś z nami, Skarbie 💙💙💙

Byliśmy dzisiaj w klinice na kontroli po porodzie i połogu. Wszystko jest w jak najlepszym porządku, dostałam zielone światło na aktywność jak przed ciążą, w tym gorącą kąpiel! Jak ja o tym marzę! 😁
Naszej Pani Doktor daliśmy piękny bukiet, by podziękować za wszystko - to w dużej mierze dzięki niej mamy nasze szczęście. Oczywiście zabraliśmy królewicza, żeby go przedstawić 😁💙
Gdy Pani Doktor wyszła zanieść kwiaty do wody, zostaliśmy w gabinecie sami z mężem i tak wspominaliśmy, że na tym ekranie jeszcze niedawno pokazywał się nasz gremilinek... Był taki malutki... mniejszy niż jego najmniejszy paluszek u stópki 🥰
Niesamowite uczucia mną targają.

Życie z naszym gremliniem jest inne, czuje się zupełnie inna osoba. Już chyba nie pamiętam, jak było przed 🙈😁 to uczucie kiedy się uśmiecha... Jak patrzy tymi pięknymi oczkami... Przepadłam na dobre! 😁
Odpukac, wszystko idzie dobrze, ładnie przyrasta na wadze, wszystkie badania wychodza super, karmienie piersią to przyjemność.
Niedługo czeka nas szczepienie - tego się boje! Będę ryczeć z młodym równo...


💙💙💙
Życzę tego szczęścia każdej staraczce ❤️ ❤️ ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2025, 09:12

12.05 💉=> 24🥚=>🫧20
13.05 =>🫧18
17.05 => PGTa => 5 doba❄️4.1.1✅️; ❄️4.1.1✅️;❄️4.2.2❌️; ❄️4.2.2✅️; ❄️3.2.2❌️; ❄️3.1.2❌️
18.05 => 6 doba❄️4.2.2✅️; ❄️4.2.2❌️



27tc+3 - 😢 [*] 11.20
37tc+3 - 🌈
6tc+4 - 😭 [*] 07.24 - żegnaj okruszku...
3tc+4 💔

age.png
preg.png
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _

X.21 - 1️⃣ IVF - 3️⃣❄️

23.12.21 - 1️⃣FET ❄️4AA
25.08.22 - 37+3 - 3220g i 54cm cudu jest juz ze mną
...
_ _ _ _
04.06.24 2️⃣FET ❄️3AA
06.07.24- 7+2 💔
_ _ _ _
05.09.24 - 3️⃣FET ❄️4AB
11.10.24 cp; Metotreksat 7+5 💔
___________
02.25 - 2️⃣ IVF - 1️⃣❄️
22.03.25 - PGTa ❌️
___________

30.04.2025 - 3️⃣IVF

24.09.2025 - 4️⃣ FET ❄️4AA
4dpt. ⏸️; 5dpt 6.18 ; 7dpt 26.7; 10dpt 160; 12dpt 389; 14dpt 995 🥹; 22dpt 🙏🙏
16.10.2025 🙏

Czekają na mnie: ❄️4AA ❄️4BB ❄️4BB


"Ojcze, jeśli możliwe, oddal ode mnie ten kielich
Ojcze, jeżeli trzeba, chcę Twoją wolę wypełnić"


I jak nie urok to... :D
Po sobocie w pracy walczę z czymś co przypomina zapalenie zatok :|.
Dzień drugi, mam nadzieję, ze tymrazem bez krwotoku - jak to jest, że krwotok z nosa to nic nadzwyczajnego, a krew z żyły nie chce płynąć - ostatnie pobieranie krwi na krzywą cukrowa to tak się wkluwala w 6 miejsc, że wyglądam jak narkoman...
A teraz co? :D myślę o tym, żeby zeszło z zatok do konca cyklu, bo zaczynamy walkę z zastrzykami na pękanie pęcherzyków... czekam na ten 10dc i wizytę u lekarki jak na zbawienie... jakbym znowu uwierzyła, ze może kiedyś się uda...
Wierzę, córeczko, ze pomożesz, że będziesz czuwała, żeby rodzice kiedyś byli szczęśliwi... A teraz mam wrażenie, ze do szczęścia brakuje mi tylko żywego dziecka...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2025, 12:43

37+6
Ok... Mam dużo do nadrobienia 🙈

Zaległości w skrócie:
• wizyta 10/06: serduszko bez zmian, przyrosty dużo lepsze. AC wskoczyło z 3 centyla na 17 - kolejna kontrola u lekarki od prenatalnych 8/07 (37+3)
• Wizyta 25/06: wizyta u prowadzącej. Przyrosty ok, serduszka nie sprawdzała bo to nie jej kompetencja. Szczepienie na RSV zrobione
• Wizyta 08/07: kontrola serduszka i przyrostow - jedno i drugie gorzej. Dysproporcja w serduszku się powiększyła, obwód brzuszka znowu spadł i jest na 6 centylu. Od razu wizyta u prowadzącej (zastępczej bo moja jest na urlopie) i decyzja o indukcji za 2 dni 🤦‍♀️

To tak w skrócie.
Ogólnie informacja o indukcji spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Niby wiedziałam że może tak być ale jakoś i tak mnie to zszokowało. Historia się po prostu powtórzyła z końcówki ciąży z Mayą :/ lekarka chciała robić indukcję na nast dzień ale się nie zgodziłam bo mąż był za granicą i dopeiro wieczorem następnego dnia wracał.
Lekarka zrobiła masaż szyjki i kazała czekać pojutrze na tel ze szpitala o której mam przyjechać na indukcję.

CDN.

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 25 lutego 2025, 16:44

93 dc. To drugi cykl po odstawieniu antykoncepcji, mimo że odstawiłam ją już we wrześniu. Przeczołgało mnie to psychicznie, bo już kilka razy myślałam w tym cyklu, że jestem w ciąży. Niestety nie. Za to przyszła nowa diagnoza- PCOS. Podejrzewałam to już dawno, przy staraniach o Majkę, jednak nikt nigdy tego nie stwierdził, mimo że wtedy owulacje występowały tylko po lekach. Zmieniłam ginekologa i szybko zaczął działać. Dostaliśmy skierowanie do kliniki leczenia niepłodności. Termin 7 kwietnia. Do tego czasu muszę powtórzyć badanie na insulinooporność. Niech dojdzie jeszcze to a będę miała pakiet All Inclusive z moim Hashimoto i niedoczynnością. Mam wrażenie, że tylko zamknęłam oczy a przybyło mi aż 14 kg. Mam przez to okropne wyrzuty sumienia, że tak to zaniedbałam. Ciężko zaczął się ten rok. Wiem, że nie będzie łatwo ale mam motywację do działania. Do tego, żeby spełniły się nasze marzenia. Dieta wdrożona już 3 tygodnie temu, waga powoli spada, na szczęście. Ale i tak czuję się fatalnie. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Ale teraz ogarniam się szybko i pędzę na randkę z mężem. To już 5 lat po ślubie. Kiedyś myślałam, że będziemy w innym miejscu w tym czasie. Wcale nie pomaga mi to, że Maja za miesiąc skończyłaby 4 lata.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2025, 07:44

37+6
10/07 zadzonili koło południa ze szpitala żebym przyjechała na indukcję.
Tuż przed wyjściem z domu odszedł mi cały czop śluzowy co dało mi nadzieję że porodu nie zacznę totalnie od zera.

Postępowanie przy indukcji jest tu spokojniejsze niż miałam przy Mai. Tutaj najpierw zaczęli od pre-induckji i włożyli mi do szyjki pessar z prostaglandyną. Jest to hormon który jest powoli uwalniany w ciągu 24h. Ma teoretycznie wpłynąć na rozwarcie, zmiękczenie szyjki i potencjalnie skurcze.

Minęło już w tej chwili ok 19-20h i jak na razie skurczy nie ma, jedyne co czuje to jakbym wczoraj na rowerze dużo jeździła plus chwilę temu zaczęło mi się plamienie więc może coś się powoli tam rozwiera 🤞🙏

Kolejna kontrola o 14 (wtedy minął 24h) i wtedy albo od razu przebicie wód jeśli będzie ok 2cm rozwarcia lub tabletka do szyjki czyli to samo co miałam z Mayą.

CDN.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2025, 18:49

Lea jest już na świecie! Ale najpierw kontynuacja opisu porodu :)

Po kontroli o której pisałam powyżej niestety nie byłam gotowa na przebicie wód, tak że podano mi tabletkę i kolejna kontrola za 6h. Miałam duża nadzieję że tabletka szybko i mocno zacznie działać (takie doświadczenie miałam z Mayą) ale niestety skurcze po niej były umiarkowane i wjechała po 6h kolejna tabletka.
Zaczęłam dopytywać lekarkę jaki jest dalszy plan działania i co jeśli druga tebletka też nie zadziała.

Lekarka powiedziała że mogą mi podać do 3 tabletek i jeśli nie będzie postępu to kolejny pessar na 24h.
Na to się kategorycznie nie zgodziłam. Powiedziałam że po jeśli 3 tabletki nie zadziałają to mają od raz przebijać mi wody (rozwarcie na 2-3cm już miałam)

Na szczęście druga tabletka zaczęła działać praktycznie od razu. Podano mi ją ok 21 i skurcze od razu mocno się nasiliły. Ok 24 były już tak częste i mocne że zabrano mnie wreszcie na porodówkę gdzie od razu poprosiłam o epidural.

Anestezjolog został wezwany do nagłej cc tak że podanie epiduralu mialo opóźnić się o 1h no ale co zrobić.
W międzyczasie przyszła do mnie szefowa położnych zachęcić mnie żebym na razie zamiast epiduralu wzięła zastrzyk przeciwbólowy który również działa na rozwarcie i zmiękczenie szyjki - zgodziłam się.

Po zastrzyku ból faktycznie mocno ustąpił a razem z nim ustały mocno skurcze, do tego stopnia że nawet troche pospałam. Mniej więcej od 3 do 7 spałam a mąż przy mnie czuwał 💛

Rano zaczęły wracac skurcze. O 8 wezwałam położna żeby zrobiła mi kontrolę - na dziennej zmianie zajęła się nami położna Abby (🩵 anioł!). Abby zasugerowała żebym do 10:30 ruszała się jak najwięcej żeby dalej pracować nad szyjką a potem przebiją mi wody i podadzą epidural.

Jak już przebili mi wody miałam spróbować dalej ruszać się przez ok godzinę przed epiduralem ale ból był już nie do wytrzymania i po 15-20 min już wzywalisny anestezjologa.

Epidural zadziałał jak powinien - bóle mocno ustąpiły ale skurcze nadal czułam, od tej pory chodzić już nie mogłam ale Abby dbała o to żebym regularnie zmieniała pozycje i była w jak najbardziej pionowej pozycji na łóżku żeby grawitacja mogła działać na szyjkę i ułożenie Lei.

Po jakimś czasie silne bóle wróciły więc dostałam kolejna dawkę znieczulenia, tym razem jednak zadziałało nie symetrycznie tylko na jedną stronę więc ból w lędźwiach po prawej stornie był ostry podczas gdy po lewej nie czułam nic.
Abby zmieniła mi pozycje tak żeby rozprowadzić epidural ale wtedy już wszędzie zaczęło mnie mocno boleć. Poprosiłam o kolejna dawkę ale Abby stwierdziła że głowka jest już na tyle nisko że lepiej już spróbować zacząć rodzic ale bez kolejnej dawki znieczulenia.
Trochę przerażona że będzie bardzo bolało zgodziłam się 🙈

CDN.

Karo_27 Moja walka - wygrana? 12 lipca 2025, 20:25

Po pogrzebie.

Zdecydowałam- nie poddam się, będę walczyć, nawet jeśli to walka z samą sobą. I będę wierzyć - do końca.

Przede mną:
1. 20-dniowa kuracja metronidazol dopochwowo + doxycilinum doustnie
2. 2 zastrzyki diphareline (sztuczna menopauza) - w sierpniu i we wrześniu
3. W sierpniu pierwsza od miesiący wizyta u mojego lekarza z kliniki oraz teleporada z immunologiem, na której mam nadzieję zostaną rozpisane leki przed - do transferu (immunosupresja)
4. Planowana wizyta kwalifikacyjna 2.09 a zaraz po niej moje urodziny i urlop

Chciałabym, żeby transfer nr. 6 odbył się pod koniec września/na początku października. Będzie dobrze- musi być. Ja muszę zaufać, że to co przyjdzie, miało przyjść i cokolwiek się wydarzy - to jest dobre i tak miało być.

Czasem boli potwornie, ale chyba już nie chcę walczyć z losem. Chcę zaakceptować i cieszyć się ty, co mam. Mimo wszystko, oczywiście wierzę, że w końcu nam się uda - że i nam przeznaczone jest zostać rodzicami. W ten, czy inny sposób.

A przede wszystkim chciałabym wierzyć, że cokolwiek się nam przydarzy nie dzieje się bez przyczyny i realizujemy po prostu plan na swoje życie. To od nas zależy, z jakim nastawieniem przeżyjemy nasze życie. Dlatego odpalam program: koniec buntu, czas na odpuszczenie i przyjęcie tego, co jest. Czas na skupienie się na tym, żeby w moim życiu było więcej spokoju, dobra, pozytywnej energii i wdzięczności.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2025, 20:27

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 16 lipca 2025, 21:42

Rok temu, 10 dpo już byłam pewna, że jestem w ciąży. Strach przeplatał się z niedowierzaniem, a radości było mało.
Dzisiaj ta blada kreseczka leży koło mnie, a mi nadal ciężko uwierzyć.
Nasz synek ma 4 miesiące - i nie powiem, że jest łatwo - ale wiem, że wszystko co gorsze w końcu minie.
Jestem wdzięczna za to, że mogłam być w ciąży (czasem nadal dotykam brzucha i wyczekuje tych małych kopniaczków), no i jestem wdzięczna, że go mamy.

Nasz mały cud.

Choć przyznam, że to 5 lat starań chyba na zawsze z nami zostanie. No ale, taka jest nasza historia. Zdecydowanie wiele nas to nauczyło, scementowało nasz związek. Warto było walczyć.

Często myślę o tych z Was, które jeszcze czekają i mocno wierze w to, że się uda.

Są dni takie jak dzisiaj, że w uszach słyszę dźwięk wypowiadanych słów "serduszko nie bije", "zauważyliśmy przy saturacji 40,nic nie dało się zrobić, przepraszam", "to dziecko nie ma szans na przeżycie" i wciąż zastanawiam się jak ja to wszystko wytrzymałam. Nie wiem. Kocham moje dziewczynki, ale czasami jestem już tak bardzo zmęczona właśnie tymi myślami, wspomnieniami że złych chwil, że mam dość. Staram się myśleć pozytywnie, każda ciąża nauczyła mnie czegoś nowego, doświadczyła mnie w inny sposób. Dzisiaj czasami zastanawiam się czy wszystko co przeżyłam to naprawdę było moje życie,bo to aż niemożliwe żeby tyle przetrwać. Tak,wiem że ludzie mają większe problemy, większe trudności życiowe i szczerze ich wszystkich podziwiam, ale zastanawiam się jak to wszystko mogło się stać. Czas mija tak szybko, tak nieubłagalnie...nie ma skrupułów. Albo korzystasz z życia albo nie. Tylko co w sytuacji, gdy braknie sił? Dzisiaj człowiek jest, a jutro moze go nie być. Przeraża mnie to. Bardzo. Dzisiaj jest szczęśliwy, a jutro może wszystko stracić. Życie to jedna wielka niewiadoma. Nie nadążam ..

Karo_27 Moja walka - wygrana? 9 października 2025, 12:35

6dpt - beta 43,90

Nie wierzę w to, jestem oszołomiona. Nie byłam jeszcze w tym miejscu. Szczęśliwa, ale jednocześnie przerażona, co dalej ... Co mogę zrobić, żeby pomóc maleństwu, co może mu zaszkodzić...

Boże, miej w opiece, Niko <3 Tak bardzo chciałabym, żeby został z nami już na zawsze. W sobotę planuję zbadać przyrost, a w poniedziałek - kolejna beta dla kliniki. Proszę o dobrą myśl/kciuki


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2025, 20:03

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)