Dzisiaj 25dc, w poniedziałek powinna przyjść @. Chociaż oczywiście wolałabym, żeby nigdy nie przyszła. Mimo to jakoś nie mam nadziei, że się udało. Czuję typowe objawy. Bóle podbrzusza jak na @, kłucie w pochwie, obniżony nastrój. Wkurza mnie to. Co jest nagle nie tak?
W międzyczasie wyszła mi też endometrioza. Denerwuje mnie najbardziej to zbywanie przez lekarzy. Bo przecież zachodze w ciążę. Jesteśmy "zdrowi". Ale nikt nie patrzy na to, że byłam trzy raz w ciąży, a mam przy sobie jedno dziecko. W tym momencie czuję złość i rezygnację. Staram się nie patrzeć na testy ciążowe i ich nie robić, bo i tak wiem, że zobaczę to samo co miesiąc temu.

37+1
Zostało tylko 20 dni do terminu 🫣 ciąża oficjalnie donoszona i jak to piszą... mogę urodzić za 3 tygodnie lub 3 dni 😂
W poniedziałek ostatnia wizyta u ginekologa, a teraz w poniedziałek miałam ostatnią wizytę u położnej na edukacji przedporodowej. Powiedziała mi, że brzuch mi opadł, a jak wróciłam do domu to odpadł kawałek czopu śluzowego. Coś zaczyna się dziać, zobaczymy czy ruszy coś wcześniej. Staram się dużo ruszać i ćwiczyć na piłce, w weekend planuje z mężem umyć okna, bo w końcu ładna pogoda ☀️ wydaje mi się również że jest nisko, bo znów pojawiły się bóle w miednicy. Nabrałam też wody, moje dłonie i kostki są mega opuchnięte :( ruchy małego są częste, mocne ale czuć, że nie ma już miejsca. Wczoraj mąż był w szoku jak czuł pod swoją dłonią jego malutką rączkę ❤️🥹

Czekamy na Ciebie Filipku 💙🗓️


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego, 22:00

Staram się wytrzymać... Dzisiaj kolejny dzień cyklu. Samotny test ciążowy leży w szufladzie i kusi. Zrobić czy nie zrobić? Jak zrobię i tak wyjdzie ujemny. A może jednak? Jest jakaś nadzieja? Są lepsze i gorsze momenty. Wczoraj było mi trudno, jakiś gorszy dzień, wieczorem mocno bólowy czas. Nie wiem czy to bóle endometrialne. O diagnozie wiem od niedawna i zawsze po prostu myślałam, że tak już mam. Nikt nie chce się nią zająć. Mówią, że bez sensu skoro chcę zajść w ciążę. Przecież ciąża leczy. Tylko trzeba w tą ciążę jeszcze zajść.
Bije się sama ze sobą w moich myślach. Od wczoraj mam chwilowe mdłości, przeszkadza mi trochę zapach mojego perfumu. Zawsze musiałam chować ten perfum jak byłam w ciąży. Czuję, że się nakręcam, bo to niemożliwe, żeby to były mdłości ciążowe. Nie tak szybko. Zawsze miałam od ok 6-8tc. Mam wrażenie, że mój organizm sam siebie nakręca i oszukuje. Z jednej strony niby mdłości, a z drugiej ból jak na @. Do tego okropne napady głodu i tak już wagę mam 2kg na plusie, mimo treningów, więc pewnie puchne... Na @, no bo na co innego? Chciałabym żeby był jakiś inny sposób, żeby można było podejrzeć, co się tam w środku dzieje. Wiem, się mogłabym iść na bete z krwi, ale nie chce wydawać 6 dych po to, żeby się rozczarować. Tak bardzo bym chciała, żeby był już ten poniedziałek. Tak blisko, a tak daleko...

Oczywiście nie wytrzymałam, zrobiłam test ciążowy. Dzisiaj 11 albo 12 dpo, nie jestem pewna. Test ujemny. Więc myślę, że temat zamknięty. Czekam na @ i zobaczymy co dalej. Myślę nad konsultacją u innego lekarza, ale nie wiem czy jest sens. Czy powie mi coś innego. Czy wydam pieniądze w błoto. Trudno mi cierpieliwie czekać. Wolałabym działać .

stayaway W oczekiwaniu... 27 lutego, 16:32

Ciąża zakończona 27 lutego 2026

Aurora13 Zanim się poznamy 27 lutego, 16:23

7dpt, cudzie, trwaj.
https://ibb.co/rGxMvZrG
https://ibb.co/gLDqK91n

Nie wiem dlaczego, nie jestem w stanie dodać żadnego nowego wpisu?

Cud nie przetrwał. Niestety nie było przyrostów bety.
10 dpt - 30,70
12 dpt - 34,90
14 dpt - 32,20
Niestety.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca, 15:42

White1 Już niedługo 28 lutego, 21:04

19dpt (84%)
Beta 3997mIU/ml
To ostatnia, obiecuję 😅
Powoli uczę się żyć w tej rzeczywistości. Może to w końcu pora przestać zabezpieczać się w głowie na wypadek gdyby nie wyszło i uwierzyć, że wszystko będzie dobrze. W to, że dzisiaj jest dobrze łatwo uwierzyć jak widzę wynik bety, ale w to, czy będzie dobrze za dzień, tydzień, miesiąc, kolejnych 8 miesięcy... uczę się tego, powoli, szukam odpowiedzi na pytania w głowie, układam to i małymi kroczkami zaczynam wierzyć w nasze maleństwo oraz odrzucać niepewność i złe scenariusze. Wiem, że w innym wypadku stracę te piękne chwile na chłodnej kalkulacji ryzyka, która nic nie wnosi.
A tak poza tym, bo nie pisałam, widziałam przepiękną (jak się później okazało) podwójną tęczę, w pierwszym dniu po transferze z samego rana. Mocno myślę o niej, jako symbolu, że już wszystko będzie dobrze 😊🌈
20260210-070603.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego, 21:06

Marz91 Chwile 1 marca, 17:00

Jeszcze nigdy nie miałam dodatniej bety a od kilku dni już czuje się jak wyrodna matka. Ten czas po punkcji do kolejnych kroków był tak dobry, że od kilku dni kwestionuję sens tego wszystkiego. Mam wrażenie, że dobijam do 35 lat, w końcu wiem czego chce, w końcu mam skonkretyzowane marzenia, w końcu zbudowałam zajebistą pewność siebie, w końcu w pracy mam tak jak być powinno, czuję się doceniona, ogarnęłam typa co wprowadzał złą atmosferę i jeszcze podwyżkę podpisałam 😅. I nagle bach, wizyta w klinice, nie jestem w stanie jej przełożyć. I chillując sobie w komorze doszło do mnie, że niszczy mi to wszystkie plany. I nie tylko mi. W pracy cały grafik ludziom na cały tydzień się sypie. Obstawić nockę nie jest tak prosto. Jak sobie pomyślę, że znowu będą komplikację żeby zacząć cały proces, całą stymulację to ja mam dość. Cały proces zabrał mi już prawie 2 lata życia. I zabiera mi kolejne marzenia, kiedy w końcu wiem czego chce...
Po kolei, zostawię to tu sobie na przyszłość, aby wracać do czasu kiedy pierwszy raz w życiu czuję się dobrze w swojej skórze.
Zrzuciłam trochę kg. Cieszyłam się z 10, chciałam do urlopu trochę się ogarnąć. Ostatnio waga tak mi zaczęła lecieć, że jest 60kg, chciałam się zatrzymać na 65 😅 łącznie uciekło 18kg i świetnie się czuje we wszystkim co założę. Wróciłam do rozmiaru M z xl. Zazdrościłam dziewczyną płaskiego brzucha, a udało mi się do tego doprowadzić. Już nie mogę się doczekać lata, żeby móc ubrać krótkie topy 🙂
Zaczęłam tyle rzeczy robić dla siebie, gdyby nie klinika, do komory chodziłabym cały czas. Ale niestety muszę to odwiesić na kołku 😞 finanse na badanie zarodków potrzebne...
Samochodu też nie kupię takiego jaki mi się marzy ale taki na jaki mnie stać, na obecną chwilę, bo klinika...
W ogrodzie wyłożyłam kostką miejsce pod meble ogrodowe i donice, które chciałam kupić i zrobić taki swój kącik odpoczynku...no ale jak powyżej...finanse potrzebne na klinikę.
W końcu czuje całą sobą, że marzy mi się ślub w egzotycznym rejonie. Zanzibar, Dominikana i tylko my i dwoje świadków...no ale kolejne marzenie trzeba odwiesić na kołku 😞
Mam umówionego dentystę, okulistę, chciałam ze swoimi problemami z odcinkiem szyjnym pójść do osteopaty może do fizjo, ale wizyty w klinice wszystko mi burzą...
Tyle rzeczy jeszcze chciałam zrobić, tyle miejsc odwiedzić, a muszę liczyć każdą złotówkę.
Pierwszy raz myślę czy to ma sens. Nie ma gwarancji, że się uda. Dlaczego miałabym nie być w tym procencie osób, którym się po prostu nie udaje? Skoro nikt nie może znaleźć konkretniej przyczyny. Jeszcze jak patrzę na inne dziewczyny, to ja nadal jestem w połowie diagnostyki, nie mam wielu badań, leków, to czemu ma mi się udać...
Wiem, że pewnie ktoś by mnie zlinczował za to, że nagle przestałam to wszystko czuć, a wszyscy dzielnie walczą. A ja bym chciała po prostu spokojnie żyć i spełniać marzenia i być po prostu szczęśliwa. Dziwne jak zmieniła mi się perspektywa... Ja ostatnio nawet myślę, że 80 metrowe mieszkanie z ogrodem jest za małe na 3 osoby. Skurczy mi się moja przestrzeń którą uwielbiam. Już nie mówiąc, że mój pedantyzm i porządek dookoła zostanie zniszczony jeśli się uda.
Może to tylko typowa chandra drugiej fazy cyklu. A może czuję, że tracę najlepszy moment swojego życia, oddając się procesowi, który się nie uda. I obudzę się któregoś dnia z myślą, że zmarnowałam kawał życia, będę sfrustrowana, załamana i w punkcie wyjścia...

Dzisiaj powinnam dostać @. I czekam, jest za chwilę 18 godzina i nic. Zaczynam czuć nadzieję, zaczynam czuć bóle piersi i już sama wiem czy to siedzi w mojej głowie czy nie. Zrobiłabym test ciążowy rano, ale wczoraj wszystko zamknięte, a ja od rana w pracy. Ale za chwilę kończę, o 19 wyjdę i pojadę prosto po test i zapewne zrobię go jeszcze dzisiaj. Czy wyjdzie? Czy nie wyjdzie? Może będę miała zbyt rozcieńczony mocz, bo dużo dzisiaj piłam. Może lepiej poczekać do rana? Pewnie jak wyjdzie dzisiaj ujemny, to powtórzę i tak rano. Chociaż pewnie tym testem wywołam @. Starałam się nie czuć tej nadziei, ja nawet nie chciałam jej czuć, ale... To jest silniejsze ode mnie. Chcę zobaczyć te dwie kreski. Chcę móc się cieszyć. Chcę znowu płakać z radości, nie tylko z rozpaczy. Mam dość strat. Mam dość patrzenia na pomnik swojego dziecka. Mam wrażenie, że od lipca, kiedy przeżyłam poród swojego martwego dziecka nie czułam większej radości. Ciągle żyje w stanie zawieszenie i oczekiwania na szczęście. Nie zrozumcie mnie źle. Kocham mojego syna, którego mam, jestem codziennie za niego wdzięczna, najbardziej na świecie. Kocham go ponad życie. Ale mimo tej radości i miłości do niego, jest we mnie rozpacz, żal i nadzieja. Jestem we mnie tak wiele emocji i tak wiele nadziei. Nigdy nie myślałam, że po tym co przeżyłam, będę w stanie czuć takie radosne oczekiwanie. Boję się tylko, że nie zobaczę dwóch kresek i ta moja nadzieja mnie kiedyś zniszczy. Wiem, że @ może przyjść jutro albo za godzinę. Ale muszę zrobić ten test, bo nie będę mogła znaleźć sobie dzisiaj miejsca. Jak wrócę z pracy najpierw poprzytulam synka, poczytam mu książkę, położę spać, a później na spokojnie zrobię test... Musiałam to z siebie wyrzucić. Nie mogę tego dusić w sobie. Tak bardzo chciałabym ogłosić całemu światu... Jestem w ciąży!

Serce matki zawsze pamięta.
Dzisiaj świętowali byśmy Twoje 8 urodzinki. 8 lat.
8:35 godzina, w której moje serce wypełniła tak wielka miłość, której nie da się opisać. Twój pierwszy krzyk będę pamiętała do końca życia. Zakwililas 3 razy jak maleńki kotek. Lekarz powiedział, że jesteś silna dziewczyna, że pomimo 570g wagi dałaś radę w ogóle zapłakać!
To był najpiękniejszy dzień mojego życia mimo ogromnego strachu.
Kocham Cię i nigdy nie przestanę. Każdego dnia bardziej. Tęsknota nie zniknie nigdy. Czas nie leczy ran, przyzwyczaja nas tylko do życia z bólem i tęsknota.
8 lat.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca, 15:36

I to by było na tyle z nadziei. Nie ma ciąży, ani miesiączki. Wczoraj powinnam ją dostać, a tu cisza, dwa testy białe. Teraz pytanie o co chodzi. Owulację miałam w terminie. Nie mam monitoringu, ale wg testów lh wszystko terminowo się zgadzało. Może miałam cykl bezowulacyjny? Sama nie wiem, już nic nie wiem. Aktualnie jestem zła. Mogłaby chociaż przyjść ta wredota, żeby wyzerować cykl i móc próbować od nowa.
Tak w sumie to najbardziej jestem zła na siebie, że pozwoliłam sobie na nadzieję, naprawdę, ale ja naprawdę byłam przekonana, że się udało. Nie mam żadnych bóli menstruacyjnych, cisza. Wczoraj już się wypłakałam, ale aktualnie czuję niechęć i czuję złość, i mam wielką chęć pozwolić sobie na trochę smutku. Cieszę się, że jest tu taki pamiętnik, gdzie mogę to z siebie wyrzucić, gdzie po prostu mogę wylać z siebie te emocje i napisać tu to, czego w sumie nikomu nie mówię, poza mężem.
A propos męża, myślę czy nie sprawdzić mu czy nie ma insulinooporności i sprawdzić poziom testosteronu. Obiecał, że jak teraz się nie uda, to pójdzie zbadać nasienie. Jestem mu wdzięczna, bo wiem, że nie ma opory, ale z drugiej strony na już zrobiłam wszystko co mogłam. Przebadałam się, schudłam, ogarnęłam io, trzymam w miarę możliwości dietę, staram się ćwiczyć. A jednak on na otyłość, pali papierosy. Wiem, że wcześniej nie mieliśmy problemów z zajściem, ale chcę po prostu to sprawdzić, żeby stopniowo co miesiąc coś wykluczać. Nie będę czekać rok, jak mówią lekarze. Ja muszę coś robić, muszę coś sprawdzić.
Edit wieczór: przyszła @. Obżarłam się po chamsku czekoladą chyba bardziej po to, żeby zagłuszyć swój żal. Mam ochotę odpuścić w tym cyklu. Nie że starania. Mam ochotę odpuścić kontrolę. Odpuścić testy lh, odpuścić patrzenie na kalendarz.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca, 23:41

Phiczek Przeterminowana ... 3 marca, 19:33

Po wizycie.

Pęcherzyk ciążowy jest. Zarodka brak.
Na 6 tydzień ciąży z hakiem powinien być już zarodek, a go brak.
Według USG pęcherzyk jest za mały bo 1.4cm żeby był zarodek.
Może być tak że w następny piątek będzie widać zarodek, a może być tak że zarodek obumarł, biorę leki dlatego jest pęcherzyk ciążowy i stąd te krwawienia bo okres się nie może rozkręcić.

Lekarka kazała mi zrobić 2 bety. Najlepiej jak najszybciej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca, 19:44

Przyszedł stary i mówi: „Ej, blondyna, chcesz mieć syna?”. Podnoszę wzrok znad krzyżówki i nasłuchuję. A1 sobie rysuje, a A2 bawi się domkiem dla lalek. No, ewidentnie coś się za nudno zrobiło.
– No, chcę.
– To ściągaj majtki, będziemy się całować.
I wiecie, zaczęło się od żartów, ale jakoś tak od heheszków, pojawił się taki błysk w oku. A co, jeśli? Może jednak? I oto znowu jestem.
R. był dziś na badaniu nasienia i ilość jego super chłopaków to grubo ponad normę. Także tata ma dobre paliwo, teraz mama musi o siebie zadbać.
Jestem aktualnie w 3dc, więc to naprawdę taki świeży start, ale to dobrze. Będę miała wszystko uporządkowane.
Dziś wieczorem zamierzam zaparzyć sobie zioła o.Sroki. Ostatnim razem, gdy po nie sięgnęłam i piłam regularnie jak ksiądz nakazał - zaszłam w ciążę chyba w drugim cyklu od picia. Piszę, że od picia, ponieważ wcześniejsze 4 miesiące to był krwawy zawód.
No, więc zobaczymy. Ja osobiście czuję się za stara i z jednej strony cieszę się, że najmłodsza ma już 2 lata, usamodzielnia się i mogę w spokoju rozwiązać krzyżówkę, ale z drugiej strony… Jestem pewna, że rozumiecie i nie muszę tego tłumaczyć.
Także trzymajcie kciuki. Karuzela ruszyła i na razie niech nikt jej nie zatrzymuje! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca, 18:01

Mąż dziś do mnie, że pachnę tak, jakbym była w ciąży. Spojrzałam na niego trochę z pobłażliwością, bo chyba z 10 razy mówiłam mu, że dostałam okres. De facto lżejszy niż zwykle i zaledwie plamienie, a jeden dzień był taki, wiecie, konkretny – ale jednak.
Potem koleżanka pisze, że ona do 3m nie wiedziała, że jest zbrzuchacona, bo normalnie plamiła w dniu miesiączki. No to mi już się odpaliła schiza, że skoro zawsze mam takie obfite i bolesne miesiączki, a w tym miesiącu to jakby okresu w ogóle nie było, postanowiłam zrobić test. Bez oczekiwań, bez nastawiania się. I cyk. Jedna kreska i spokój w głowie.
Co jednak zauważyłam, że najwięcej poczęć jest wtedy, kiedy w królestwie zwierząt – na wiosnę :D Może to nastrój się poprawia, może układ planet. Nie wiem. Ale coś czuję, że nie bez powodu wzięło nas na produkcję właśnie teraz.
Wszyscy jesteśmy zwierzętami! :D

Phiczek Przeterminowana ... 4 marca, 17:39

Beta-HCG (30dpt)
10570 mIU/ml
Ja już nie wiem co o tym wszystkim myśleć.

Dobra podjęłam rękawice i dostałam 3 sierpowe i leżę na deskach...
Narazie nie wiem co dalej...

Jak zwykle w staraniach teraz na coś czekam ale już nie naprawie tego co się po drodze zepsuło.
Ach... Czemu to tak wszystko eozdziera na kawałki.

Phiczek Przeterminowana ... 6 marca, 18:30

Beta-HCG (32dpt)
9885 mlU/ml

Spada 🥺

620 dni szczęścia !
88 tygodni mojego cudu !!
531 dni w domu !!

Wróciłyśmy po kilku tygodniach z Tajlandii i i było fajnie, było ciepło, przyjaźnie i dużo plażowania ! Musiałam odpocząć, zresetować się by nabrać sił do walki i walczę ! Dostałam propozycję pracy w tej samej firmie na lepszych warunkach, okres próbny, czy przyjmę ? Nie wiem 🤷‍♀️ dostałam też inną propozycję na innych warunkach dobrze płatną i co dalej? Nie wiem 🤷‍♀️ na razie jest dobrze, siedzimy w domku, skupiam się na dzieciach, zaczęłam chodzić na siłownię, jeszcze chwilę mam by pomyśleć 🤔

Muszę zadbać o siebie, o swoją głowę bo było już źle, wszystko mnie tak bardzo przytłoczyło 🙄 chodzę na terapię, muszę nauczyć się przestać bać i obwiniać za każde zło.. postanowiłam że Nelcia zacznie przedszkole od czerwca chyba że przyjmę ofertę pracy to od maja choć ciężko mi o tym myśleć, boję się, tak cholernie się tego etapu boję, ale muszę ją uwolnić z tej banik którą stworzyłam niszcząc siebie i jej przestrzeń.. ohh
Także wczoraj próbowałam spać bez niej choć łóżeczko jest u mnie w pokoju 😂 ale odłożyłam ją do łóżeczka (wielkie brawa dla mnie) nie mogłam zasnąć do 1 w nocy 😂 za to gdy już zasnęłam obudził mnie krzyk mojej córki po 2 😮‍💨 cóż nie podobało jej się spanie w łóżeczku, wzięłam ją do siebie, wtuliła się we mnie jak w swój ulubiony koc 😭 oh to była cudowna chwila odetchnęłam i spałyśmy aż do 9! Czy to możliwe że ją uzależniłam od siebie ? Czy to złe? Sama nie wiem.. zobaczymy co z tego wyjdzie..

Nelcia już prawie, już za chwileczkę będzie chodzić !
Były pierwsze kroki, był pierwszy siniak na czole 🙄 są pierwsze buciki, takie różowe z kokardeczką 😀

Było też USG i nie ma śladu po cyście ! Nelcia jest czysta jak łza ! Dziś miałyśmy fizjo i jest super, rośnie jest silna i zdrowa ! W przyszłym tygodniu mamy okulistę, oh proszę żeby było wszystko dobrze to tak na sercu byłoby lżej !!

W lipcu lecimy do Polski, a później ? Nie wiem 🤷‍♀️

Dziś jestem odważniejsza i silniejsza l, bo to co mnie nie zabiło, wzmocniło !

Mój syn rośnie, prawie 14 lat 😱 w szkole idzie mu dobrze, ścisłe przedmioty na górnej półce ! Dumna jestem, języki w małym paluszku 🥰 cóż duma mnie rozpiera !

Kocham, kocham 🥰
IMG-9083.jpg 648-FD0-FE-2-FDA-4-A73-9120-630-DC0-D373-FD.png IMG-9675.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca, 22:04

Okej, jestem już na końcu miesiączki. Emocje opadły, wróciły jakieś siły na działania. Plan na ten miesiąc: wysłać męża na hormony i badania w kierunku insulinooporności, a poza tym odpuszczam testy lh. W kalendarz pewnie nie będę umiała nie patrzeć, ale mam dość sikania na te testy i mówienia mężowi - dzisiaj musimy! Chcę żeby to było swobodne i sprawiało nam przyjemność, no bo ile można? Zobaczymy jak będzie, co będzie. Trudno mi znowu mieć pozytywne myślenie. Chciałabym nie mieć żadnych oczekiwań.

event.png
3_39+5
event.png
2_35+1
event.png
event.png
2_35+2
event.png
1_31+2
event.png
event.png
3_40+0
event.png
event.png
event.png
event.png
event.png
2_36+0
event.png
1_32+0
event.png
1_32+1
event.png
2_36+2
event.png
1_32+2
event.png
1_32+3
event.png
2_36+4
event.png
event.png
event.png
2_36+5
event.png
event.png
2_37+0
event.png
1_33+0
event.png
2_37+2
event.png
1_33+2
event.png
2_37+3
event.png
event.png
2_38+0
event.png
1_34+0
event.png
2_38+2
event.png
event.png
1_34+5
event.png
2_39+0
event.png
1_35+0
event.png
1_35+1
event.png
2_39+2
event.png
1_35+2
event.png
2_39+4
event.png
event.png
2_39+5
event.png
event.png
2_40+0
event.png
1_36+0
event.png
event.png
1_36+2
event.png
1_36+4
event.png
1_36+5
event.png
1_37+0
event.png
event.png
1_37+2
event.png
1_37+3
event.png
1_38+0
event.png
1_38+2
event.png
1_39+0
event.png
1_39+2
event.png
1_39+4
event.png
1_39+5
event.png
1_40+0
event.png
event.png





26tc+6
Jutro zaczynamy 3 trymestr... 27 tc... Boze Ty wiesz, jak bardzo trudny dla mnie... błagam, pozwól mi za tydzień napisać, ze go przetrwalismy, ze mamy 28tc i nadal moj synek jest ze mną...
Córeczko, pilnuj go, zwłaszcza w tym tygodniu... najbliższa wizyta w środę, synek powinien mieć 1100-1200g... z taka waga juz ratują dzieci... Boze błagam, daj mu jak najdłużej byc tam gdzie jest, daj mi uwierzyć ze jest tam bezpieczny...
Liczac po dniach ciąży, poprzednia skończyła sie 27+1... Boze błagam, Ty wiesz o co... 🙏🙏🙏


Boże, Ty wiesz o co Cie prosze, blagam🙏, nie pozwól zeby zycie zadrwilo z nas kolejny raz... 🙏

Błagam, niech ten cud trwa...

Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏 nie mogłam zatrzymać córeczki, błagam zostaw mi chociaż synka... 🙏🙏🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca, 11:21

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)