Tradycją się staje, że u nas na północnym zachodzie PL wiecznie na majówkę pogoda się psuje. W śr pięknie - 20 C wczoraj pięknie, ale już chłodniej - 15 C, a dzisiaj pochmurno i tylko 9 C. No i jutro ma być jeszcze chłodniej...a grill miał być jutro podwójnie urodzinowy - mama i teść. Co więcej tydzień temu zamówiony prezent dla mamy choć wysłany nadal nie doszedł
Pechowo.
Jedyne pocieszenie w tym, że włączam rano radio (a jestem wiernym słuchaczem Trójki) i co słyszę? Polski TOP wszechczasó
I od razu uśmiech się pojawia 
M. wstał o 8 i od rana siedzi z gitarą przed kompem i szlifuje swój nagrywany kawałek. Kocham ten widok 
No i mamy już konkreten plany na wakcje
W tym roku po raz pierwszy jedzuemy na festiwal w Jarocinie - skłoniła nas do tego Anathema, a utwierdziło kilka kolejnych zespołów - Coma, Kult, Czesław Śpiewa, Indios Bravos 
A w sierpniu wypad w magiczne Bieszczady

Już się nie mogę doczekać!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2014, 11:49
Od kilku dni mam podwyższoną tempkę i dziwny śluz kremowy z drobniutkimi grudkami jak kasza manna, nic mnie nie swędzi ani nie boli. Moja mama miała taki śluz jak była ze mną w ciąży. Aż boję się myśleć, że się udało... Muszę dziś zrobić test, chociaż nie wiem czy to nie za wcześnie, dziś 27 dc (do miesiączki ok 3 dni). Drogie forumowiczki czy któraś z Was miała taki śluz w początkach ciąży?
Boję się... Boję się, że ten czas za szybko leci. 36% ciąży za nami. Już coraz bliżej do kompletnej zmiany życia. Zmiany bardzo oczekiwanej, ale jednak takiej która mnie przeraża. Czy poradzimy sobie? Czy zaakceptuję "uwiązanie" przy dziecku? Czy będę dobrą mamą czy może taką rozżaloną na cały świat? Czy z drugiej strony nie stanę się tylko matką, nie zapomnę o byciu przede wszystkim kobietą? Mam tyle negatywnych wzorców dookoła... Tylu znajomych, którzy sprzedając mi te "piękne" teksty o ciąży, tyciu, zmianie życia itd, przekazują nam tak naprawdę swój żal na cały świat, bo nie jest tak jak chcieli... Bo nie całkiem sobie radzą... Marzę o takiej relacji z dzieckiem jaką ma Michaela, a ostatnio też Chiang Mai. Ale czy to się uda? Teraz jest dobrze. Czuję się świetnie, mam energię, czas na wszystko. Ale ten czas za szybko leci... Z jednej strony czekam na kopniaki i naprawdę zastanawiam się czy to o czym pisałam poprzednio to mogły być już ruchy dziecka, ale z drugiej strony wiem, że kiedy te kopniaki poczuję to będzie oznaczało, że już połowa ciąży za mną... Jak będą wygladały nasze wakacje? Teraz siedzimy i strzelamy palcem w mapę- Rumunia, Macedonia, Albania, Czarnogóra i może Korfu? Nie zastanawiamy się czy tam bezpiecznie, czy czysto, czy są lekarze... Jedziemy poznawać świat i tylko to się znowu liczy. Pakujemy walizki, wsiadamy w auto i w drogę. Nie ma planowanych noclegów, nie ma reżimu. Śpimy gdzie się da, jedziemy gdzie chcemy, zostajemy gdzie nam się podoba. I tak od paru lat. Czy wyjazd za tydzień będzie ostatnim takim? Nie! Proszę nie! Nie chcę jak moja bliska znajoma uwiązać się przy dziecku do tego stopnia, ze 5-latek nigdy nie został w domu na noc sam z dziadkami. Oni nie ruszają się bez niego. Nie da się z nimi rozmawiać, bo niby słuchają ale cały czas są zwróceni do dziecka i trajkoczą "o traktorek, masz? Ładny! Ślicznie jedziesz! Bucik zawiąż." itd itp. Chcę być mamą dobrą, chcę kochać moją kruszynkę. Ale chcę pozostać sobą...
nadal nie ma @, jutro chyba zatestuje , zobaczymy co wyjdzie
Chciałabym móc już starać się o dziecko. Ale co chwilę coś mi przeszkadza. Kolejny cykl zmarnowany przez ospę szalejącą w domu siostry. Ostatnio nawet u niej byłam, a mała ma jeszcze wysypkę na twarzy więc mogłam się zarazić.
Mogę więc albo odczekać miesiąc albo zrobić badania które wyniosą mnie ponad 100 zł.
Staję się niecierpliwa, denerwuje mnie gdy słyszę jak moja babcia czule mówi coś o siostrzenicy. Jestem chyba zwyczajnie zazdrosna, że i ja nie mam takiego maluszka.
Dzisiaj po dwoch dniach od drugiego badania beta 1211,0 mIU/mL a progesteron 27,52 n/mL czyli wzrosl od drugiego badania ale nadal nie jest tak jak za pierwszym razem, widocznie taka moja uroda. Oby tak dalej, teraz tylko zobaczyc dzidzie na usg, w kolejnym badaniu uslyszec serduszko i pilnowac zeby nie wystapil konflikt serologiczny.
Wrocilam od lekarza, ciaza w macicy. Bylo widac pecherzyk ale zarodka jeszcze nie bo za wczesnie 5tc. Kolejna wizyta za dwa tyg.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2014, 12:23
2 maja
Jakoś nie potrafię sobie znaleźć dziś miejsca . Jestem rozdrażniona i nic mi się nie chce . Zmusiłam się do skoszenia trawy , więc zrobiło mi się trochę lepiej
Potem słodkiego mi się zachciało ... jak na złość w domu pustka . Musiałam na szybko coś wymyślić , no i czuję już zapach pieczonego ciasta . Nie wiem czy będzie dobre , ale myślę że zadowoliłby mnie nawet cukier w tej chwili 
No więc za chwilkę kawa , ciasto i tarasik 
Lecę , żeby nie spalić
Dziś planowo powinna nadejsć @. Brzuszek troszkę pobolewa, ale nie jakoś mocno. Zobaczymy, mam nadzieje, że jej nie będzi:D:D:D Mąż na rybkach od rana ja na ovu znów siedzę i czytam, czytam , czytam. To juz jakaś obsesja:D Idę troszkę popracować, czym innym się zająć
Dziś wizyta u ginekologa ostatnia właśnie czekam bo jest poślizg pani doktor jeszcze nie ma a wizyta była na 12 więc robi się tłok badania moczu znów źle gorsze niż ostatnio zobaczymy co dziś powie trzymajcie za mnie kciuki pozdrawiam :-*
Boże, dlaczego cały czas mówisz NIE?????????!!!!!!!!!!!!?????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!???????????????????????
Odchodzę z OVU. Nie chcę już tu być. To nie jest miejsce dla BEZPŁODNYCH. To jest miejsce dla tych, którzy maja problemy bądź nie, ale potem już ich jedynym problemem jest płacz niemowlęcia. Mnie to nie dotyczy. MNIE już dawno nie ma..
Wizyta kontrolna tym razem u lekarki którą wybrałam na prowadzącą,
nie chcę już każdą rzeczą pędzić do szpitala tylko mieć dla bezpieczeństwa numer
do mojej prowadzącej...
Książeczka założona, Kropuś rośnie dziś ma 4,2 mm, badanie usg zrobiła bardzo szybko ze względu na to iż ostatnie było kilka dni temu i jak już było po to zdążyłam tylko zapytać czy jest serduszko?
Ona mi na to, że widziała, że jest.... no super ale mogła mi chociaż dac posłuchać,
zezłościłam się...
Przez te plamienia dostałam 3 tyg L4 do następnej wizyty. Mówiła, że zawsze przy plamieniu jest zagrożenie i żeby nie wychodzić nigdzie... Na razie przezd nami 3 najdłuższe tygodnie oczekiwania...
Dziś dopadłam fajne książki:
1. Zdrowa ciąża
2. Twoja ciąża tydzień po tygodniu
3. Ciąża poradnik dla rodziców
zaczytuję się... mąż wysprzątał mieszkanko, przyniósł śniadanko do łóżka- kochany...
Majówka w domku z ukochanymi osóbkami może być równie wspaniała jak najlepszy wyjazd.
Wczoraj dopadła mnie ogromna ochota na pizzę, jaka była radość jak wpadli znajomi z 2 letnią siostrzenicą i mąż z wymarzoną pizzą
tak niewiele a taka radość 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2014, 11:14
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2014, 21:34
Zabieram sie za pisanie.
Caly czas czekam na obnizenie sie brzucha..dysze profilaktycznie z rana i sprawadzam czy mi sie oddycha lzej..nie wiem..bo caly czas mam nos zatkany..takze marne to doswiadczenie.
Bylam u nowego lekarza poloznika o wdziecznym nazwisku w polskm tlumaczeniu Siurczynski.
Niespotykanie spokojny czlowiek..albo taki zmeczony bo bylam jego przedostatnia pacjentka.
Wtoczylam sie do jego gabinetu wraz z Robciem...zapisal na laptopku wszystkie moje analizy , usg, flussometrie inne szkarady, zrobil podsumowanie, dal liste badan..kazal mi się przygotowac do badania ginekologicznego..zbladałam..Jego poprzednik nigdy tego nie robił bo wszystko widział na monitorku i raczej nie brudził sobie rączek..
No ale w szpitalu publicznym obowiązują pewne zasady..Przełknęłam slinę i poszłam się rozbierac do pokoiku..
Na szczęście moja kobieca intuicja działała niezawodnie i tego ranka stosując niesamowicie skomplikowane akrobacje i skłony niczym mistrz jogi wydepilowałam sobie okolicę bikini, więc pod tym względem byłam spokojna..
Po przeparadowaniu z gołym tyłkiem przez gabinet osiągnełam swój cel - samolot.
Badanie krótkie i bezbolesne potwierdziło tylko o czym juz wszyscy wcześniej wiedzieliśmy..a więc banalne = dziecko nisko, szyjka zamknięta, duża głowa ale do urodzenia.
Przy wstawaniu z samolotu tak żwawo się z niego zerwałam,że poczułam wszystkie więadła i spojenia, mimo bólu z czystą gracją niby Afrodyta popłynęłam w kierunku swoich ubrań..
Lekarz położnik rozczarował mnie lekko mówiąc,że nie ma takiej potrzeby bym do niego wracała..za 2 tyg monitoring, wiyta uanestezjologa a potem sobie mam pocekac spokojnie wdomu aż sie zacznie.
Wyszłam taka..nijaka..zamyśliłam się jakoś..
Chyba przeraziło mnie to ,że żarty się skończyły i niedługo urodzę dziecko.
Jakieś traumy z preszłości dały o sobie znać..
Rogalik z czekoladą też mnie nie pocieszył.
Robcio stwierdził,że czuje się teraz bardziej spokojny..no tak równowaga w zwizku musi byc..
Ola stwierdziła z dziecięcym optymizmem,że ciąża i poród to świństwo i ona nigdy nie będzie mieć dzieci.
Oczywiscie obiecnie staram się zachować resztki normalności i nie myślec o zbliżającym się porodzie..torbę mam spakowaną, papiery gotowe..jeszcze tylko te ostatnie bdania zrobię i spokój..spokój kurtka na wacie..a pod pokrywą aż wrze..
Staram się nie zachwycać każdym skurczem niewiadomego pochodzenia..nie wiem o tym nic..
zielono mi..Olę mi wywołali oxytocyną i raczej z naturą to nic nie miało wspólnego..skąd mam wiedziec..no wiem,że na poród nie można raczej zaspać, tym się pocieszam.
A tymczasem?
Jutro zaczynam 37 tydzień..mimo,że staram poruszac się najzgrabniej jak tylko potrafię i udawać,że brzuch jest jeszcze jak najbardziej integralną częścią mojego ciała to kaczy chód jest o niebo wygodniejszy niż stawianie nożki za nóżką..brzuchem zawadzam o wszystko, moczę w sosie i w rosole przy obiedzie, ze stopami widzimy się tylko kiedy siedzę po turecku..zakładanie butów to stretching dla nóg..ale nie załamuję się, wmawiam sobie ,że jestem nadal piękna i urocza, chociaż demon seksu to siedzi chyba na dnie szafy i niech tam zostanie lepiej.
A kiedy staję się niewidzialna?
Wystarczy,że wsiąde do autobusu - wszyscy zaczynają się gapić w okna 
Już się pogodziłam z włoską ignorancją także nie bulwersuję się,grzecznie stoję w kolejkach do kasy czy w aptece.
Mały Makaroniarz jest nadal aktywny bardzo, kiedy własnie umyślę sobie odpoczywac i relaksowac się - zaczyna mecz piłki nożnej..milanista przyszły..już zasądzone.
Przyznaję, że ciężko mi w tę majówkę. Co roku w tym czasie od kilku już lat jeździłam na festiwal filmowy z grupą znajomych. To był zawsze super tydzien pełen wrażeń i pamiątek. W tym roku nie ma mnie z nimi, choć na bieżąco piszą do mnie SMSy i wysyłają na bieżąco zdjęcia. Na pewno byłoby inaczej, gdyby był ze mną tu mój mąż, a tak rozdzieleni o 300km wyczekujemy na poród... on też tęskni, chciałby być tu ze mną, ale woleliśmy jego wolne i urlop zostawić na czas po porodzie. Robalu nasz, wychodź już proszę w przyszłym tygodniu!
test negatywny
Nigdy nie będę matką 
Nawet nie mam ochoty pisać co się stało.
Miałam nadzieję, że jak wstanę rano to wszystko co wydarzyło się wczoraj okaże się złym snem, ale jednak nie.
Ten tam u góry, który kieruje moim życiem ma wyjątkowo dziwne poczucie humoru. Zrobił sobie ze mnie bohaterkę tragikomedii 
Dzisiaj trzeci dzień stymulacji jest dobrze nic nie boli nic nie kłuje aby tak dalej 
We wtorek wizyta i zobaczymy co tam nam urosło 
mam czesc wynikow. na reszte musze czekać.
-TSH 3,38 norma 0,27-4,7
-FT3 5,21 norma 4,0-8,3
-FT4 15,08 norma 10,6-19,4
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.