http://wiadomosci.onet.pl/prasa/pamietam-choc-chcialbym-zapomniec/lv6f4
Historia jakby z mojego życia. Szczegół w szczegół. Tylko im byłam starsza tym więcej rozumiałam, tym wspomnienia bardziej wyraźne...Tyle że historia ta toczy się dalej u moich rodziców...nienawidzę gdy dzwoni do mnie zapłakana mama i się skarży. Doskonale wiem co przeżywa. Tata jest naprawdę dobrym człowiekiem jak nie pije. Ale jak "jest na głodzie" albo już się upije to zmienia się w potwora. Mama niestety całe swoje życie ma powiązane z alkoholikami, najpierw jej ojciec a potem mąż (mój ojciec). To samo przeżywała i moja babcia. Zaraz przed moim ślubem powiedziała mi coś takiego - że bardzo ją to boli gdy patrzy na mamę jak ona cierpi i jak sama kiedyś cierpiała. Że lepiej samej z dzieckiem klepać biedę niż żyć "na poziomie" z alkoholikiem. Wzięłam sobie te słowa do siebie. Mam nadzieje że mój mąż się nigdy nie zmieni. Tak przynajmniej kiedyś mi obiecał...


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2014, 12:51

Witam was kochane... niestety nie obylo sie bez lez strachu... w poniedzialek zaczelam plamic wiec co? lzy i mysl ze juz koniec.. biegiem lekarz a on ze nic nie pordzi polecialam wiec do szpitala i tam mi moj kochany lekarz pomogl.. jest wszystko juz ok bylam 3 dni na podtrzymaniu moj gin uratowal nasze dziecko.. jest kropek 7 tygodniowy i ma az 2 mm ..2 mm mojego szczescia serdunio bije jestem szczesliwa

cath Pamiętnik Cath 28 maja 2014, 13:15

W piątek mam umówioną wizytę u ginekologa na 21:10. :) Późno ale trzeba. :) Zapewne dostanę skierowanie na badania i wtedy pójdę na betę. :) Przeraża mnie myśl, że tyle kłucia będzie w ciąży :D

CassieMK Spełnić ostatnie marzenie 28 maja 2014, 13:44

Dawno nic tu nie pisałam... Nie było o czym. Dziś muszę, bo z emocji aż mnie nosi. Za godzinę wychodzę z domu i jadę na wizytę do nowego ginekologa. Ma świetne opinie jako specjalista w szpitalu w sąsiedniej miejscowości, a w moim mieście uznawany jest za najlepszego ginekologa. Wiążę duże nadzieje z tą wizytą. Bardzo bym chciała dowiedzieć się, że wykryta 2 dni temu torbiel 6x5 cm to jednak torbiel czynnościowa i że wchłonie się sama, ewentualnie przy niewielkiej pomocy Duphastonu... Laparoskopowe usunięcie mi się nie uśmiecha, ale z drugiej strony chyba nawet wolałabym to, niż 3 miesiące na pigułkach antykoncepcyjnych. Przecież ja chcę mieć dziecko, a nie stosować antykoncepcję hormonalną! Bunt sprzed dwóch dni troszkę zelżał, łzy też już przestały płynąć, ale może to dlatego, że wciąż tkwi we mnie jakaś nadzieja. Jeszcze się głupia naczytałam, że takie torbiele lubią pojawiać się na obu jajnikach we wczesnej ciąży, a później same znikają. A ja mam w tym cyklu taki ładny wykres.... Ech, naiwność kobiety pragnącej dziecka nie zna granic. Mam tylko nadzieję, że nie usłyszę dzisiaj samych złych wieści... Chciałabym już tam być, rozmawiać, zdobyć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, wiedzieć coś na pewno, mieć jakiś sensowny plan działania... Chciałabym wiedzieć, na co tak naprawdę powinnam się psychicznie przygotować.

Jutro odbieram jeszcze wyniki z prolaktyny i progesteronu. Tego też jestem bardzo ciekawa, bo jak dotąd wszystko inne (LH, FSH, TSH, FT3, FT4, anty-TPO) wyszło w normie.

Jedno jest pewne - w czerwiec wkroczę z pełną świadomością na temat stanu mojego zdrowia i mojej płodności. A co będzie dalej? Pewnie przekonamy się po urlopie.

Ewela0313 lottery ticket 28 maja 2014, 14:10

No i jak myslalm, nadeszla , tym razem nawet wczesniej. Juz nawet z moja regularnoscia jest na bakier. Pryszcze jak u malolaty. Wygladam odlotowo !!
Zastanawiam sie, co jeszcze moge zrobic dla siebie, ale nic nie przychodzi mi do glowy. Mysle,ze to ostatni miesiac brania tych roznych specyfikow. Ja wiem, to tylko mineraly , witaminy, wyciagi, jednak nie dzialaja.Moj organizm jest toporny na tego typu uzdrawianie.
Czas na zmiane.....

wielki dzień zbliża się wielkimi krokami ...
ja jednak nastawiam się na czarny scenariusz.. łatwiej mi będzie to wszystko potem przetrawić .. :(

wielki dzień zbliża się wielkimi krokami ...
ja jednak nastawiam się na czarny scenariusz.. łatwiej mi będzie to wszystko potem przetrawić .. :(

14 dc i owulka tuż tuż. Od tego cyklu więcej wody + wiesiołek (mała dawka - 2-4 kaps dziennie) i chyba są efekty - dzisiaj dość dużo rozciągliwego śluzu. Fajnie :) Szkoda tylko, że w tym cyklu bez staranek :( Po 1. urlop - nie chciałabym dowiedzieć się, że udało się na 2 dni przed wyjazdem...a znając mojego życiowego farta...Po 2. mąż teraz pracuje naście godzin dziennie, jest mało serduch bo nawet nie ma kiedy i pada ze zmęczenia :( pierwszy raz coś takiego...Ech, trochę mi smutno, że ten cykl odpuszczamy,szkoda tego miesiąca ale może z drugiej strony czasem trzeba odpocząć i zobaczyć jak ten mój organizm funkcjonuje bez całego staraniowego amoku...

Mamax Walka o Bobo. 28 maja 2014, 15:19

13+3

Dzisiaj jest dzien lenistwa. Pogodna paskudna, ciagle pada wiec nudy okropne. Na szczescie najmlodszy zawsze znajdzie sobie cos ciekawego do zabawy, ale i tak zal mi go tak trzymac w domu. Wczoraj tez tak siapilo i po za rannym wypadem do sklepu tez siedzielismy w domu. W sklepie bylismy w celu zakupienia prezentu dla synia na dzien dziecka. Nadal poplamuje przez co dzisiaj caly dzien leze w lozku i zdecydowalismy sie na ten zakup nieco szybciej zeby juz bylo. Oczywiscie prezent czyli rowerek biegowy stoi w kacie i czeka na ladna pogode. Dobrze ze mlody jest jeszcze na tyle maly ze wystarczy mu noszenie kasku ;-) A te plamieńia zaczynaja mnie coraz bardziej niepokoic, zwlaszcza ze przez 2-3 dni bylo czysto a teraz znowu brudze :-( Ne wiem czy nie zaszkodza to dzidzi, no bo ilez mozna,...Czuje sie coraz slabsza, wczoraj przed sklepem zrobilo mi sie ciemno w oczach, musialam szybko usiasc, wziasc pare glebszych oddechow i jakos przeszlo. A przeciez bylam po sniadaniu, duzo wypoczywam i bardzo na siebie uwazam. Skad wiec to oslabienie??? Kurcze a do wizyty jeszcze dobre 3 tygodnie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2014, 15:35

34+4 wlasnie wrocilam ze szpitala od wczoraj rana bylam przyjeta na oddzial a wszystko przez bole brzucha jak okres ,uczucie parcia potem rano twardnienie bolesne brzucha i tak oto sie okazalo ze mam skurcze regularne co 10 min na dokladke do 80-100% na wykresie choc wcale nie czulam zeby byly tak silne,dali mi dwa zastrzyki wczoraj i dzis na wszelki wypadek na szybszy rozwoj pluc malutkiej i 5 kroplowek nawadniajacych i przeszlo dzis juz bez skurczow szyjka ma juz tylko 20mm dwa tygodnie temu miala 22mm tak bardzo bym chciala wytrzymac chociaz do 37tyg nie wiem czy sie uda jak juz takie rzeczy sie dzieja na poczatek chce choc do soboty wytrzymac do 35tyg wiem ze juz nie ma takiego zagrozenia bo moj synek urodzil sie w tym tyg i bylo wszystko dobrze cale szczescie udalo sie zatrzymac akcje teraz mam zakaz chodzenia z czym bedzie problem bo musze sie zajac starszym dzieckiem zaprowadzac i odprowadzac ze szkoly bede zmuszona chodzic :/poki co jestem w domku i mam nadzieje bedzie ok :)

24 tyg. +6 dni

Muszę się pożalić, bo leży mi coś na sercu :(
Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka ze swoim 6letnim synem. Podczas tej wizyty wydarzyło się coś, co mnie zdenerwowało, przeraziło i zdołowało.
Syn koleżanki delikatnie mówiąc przeszkadzał nam podczas spotkania. Miał swoje kolorowanki, tv z bajkami, a i tak ciągle wtrącał się w nasze rozmowy, kręcił się itp. Kiedy koleżanka powiedziała mu, że w moim brzuchu jest mała dzidzia, ten podszedł do mnie i przystawił ucho jakby chciał posłuchać. Nie widziałam w tym nic złego... ale po chwili ten smarkacz zaczął mi drzeć się do brzucha. Zamurowało mnie. Intuicja podpowiadała mi, że tak nie wolno i że powinnam go natychmiast od siebie odepchnąć i równo opier..., ale z drugiej strony nie chciałam wyjść na przewrażliwioną mamusię, która robi wielkie halo z byle drobnostki. Powiedziałam, więc żeby tego nie robił, bo malutka śpi, a ten smarkacz znowu zaczął się drzeć. Najbardziej zadziwiła mnie reakcja koleżanki, zamiast ostro pokazać mu, że źle robi, to ona tylko spokojnie mówiła mu, żeby tego nie robił. Po prostu zbagatelizowała sytuację.
A ja teraz od tamtej sytuacji mam kaca moralnego i straszne wyrzuty sumienia. Wyrzucam sobie, że zareagowałam zbyt delikatnie, że nie natrząchnęłam tego dzieciara. Czuję się jak wyrodna matka, która nie obroniła swojego dziecka przed krzywdą. Przecież on najnormalniej w świecie robił jej wtedy krzywdę, a ja zamiast odepchnąć go, nawrzeszczeć na niego, powiedziałam tylko, żeby tego nie robił, bo nie chciałam zareagować zbyt ostro... a ona jest taka malutka, bezbronna, ma tylko mnie, strasznie mnie to męczy. Jeszcze naczytałam się, że teraz właśnie małej ukształtował sie słuch i jest bardzo wrażliwy, a ja jej tu zafundowałam taką rewelację. No po prostu nie wierzę w swoją głupotę, bezmyślność. Dlaczego nie zaufałam intuicji ? Gdybym mogła, to sama bym siebie zlinczowała za to :( Chociaż już sobie obiecałam, że nigdy więcej nie zbagatelizuję mojej intuicji, choćbym miała wyjść na przewrażliwioną, to jednak co rusz wraca to do mnie, męczy mnie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić :( Mam żal do koleżanki, że nie zareagowała inaczej i unikam kontaktu z nią. Nie spodziewałam się tego po niej. Ale i tak, największy żal mam do siebie i nie potrafię sobie tego wybaczyć. Jeszcze rodzice mi dokładają, bo mówią, że przecież nie znałam tego dzieciaka, a co by było gdyby mnie uderzył w brzuch ? No właśnie, kto wie, co mogłoby mu jeszcze odbić... ech.

,,Inteligencja emocjonalna"

Zastanawiałam się o czym napisać po tej pierwszej nieudanej próbie in vitro. Zaczęłam myśleć co w in vitro jest najważniejsze.

Czas i kontrola emocji.

Ja poległam. Zapanować nad sobą - najłatwiejsze w trakcie stymulacji, punkcji, podczas transferu. Najtrudniejsze - oczekiwanie na testowanie. In vitro uczy pokory, ćwiczy Twój spokój i opanowanie, zacieśnia albo rozwala relacje z partnerem, uczy dyscypliny, boleśnie daje odczuć, że różnicie się od innych par, wyostrza percepcję na rodziny z dziećmi, na telewizyjne reklamy czegokolwiek dziecinno -ciążowego, czasem daje nadzieję - by ją po ok. 2 tygodniach być może brutalnie odebrać.

W klinice, w której poddaliśmy się procedurze nie ma pre- spotkań z psychologiem. Wg mojej wiedzy nie jest to częścią refundacyjnej procedury. Powiedziałby ktoś i tak mamy rządową finansową pomoc. Oczywiście. Lekarz uprzedza o możliwości niepowodzenia na pierwszej wizycie. Oczywiście. Pary w większości czekają z ujawnieniem rodzinie, znajomym informacji - staramy się w ramach in vitro. Dzieje się tak, że zostają sami, kobieca samotność jest wielokrotnie większa. Nikt nie podaje brutalnej prawdy przed wejściem w procedurę. Nie idzie o finansowe aspekty, a o psychologiczne, te w naszym wnętrzu i zewnętrzu także. Przygotujcie się na sine ręce po wielokrotnych pobraniach krwi, na fioletowe wylewy na brzuchu po iniekcjach, które być może same będziecie sobie wykonywać, na życie z kalendarzem, zegarkiem i planem biznesowym, być może na ekspresowe wizyty lekarskie, być może na niedoinformowanie, na nerwowe poszukiwania w internecie i u tych, które już coś wiedzą, być moze na brak lekarza prowadzącego, byc może na niezbyt jasne reguły procedury.

Czy wytrwacie? Jestem pewna,że tak. Przetrwacie wszystko, bo Wam zależy. To jest siła chęci posiadania dziecka.

Ja zniosłabym lepiej moje pierwsze podejście, gdybym wiedziała o tym wszystkim przed. Wierze, że to, co napisałam nie zniechęci, ale Was wzmocni.

Walczcie! Przede mną kolejna próba. Jeśli nie będzie medycznych przeciwwskazań -podejmuję wyzwanie!


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2014, 16:34

Laparoskopia na 13 sierpnia. Kauteryzacja i pełne badanie "na żywo" pod kontem niepłodności. Trzy tygodnie przed muszę zrobić wymaz czystości/badanie czystości pochwy , bo to obowiązkowe do operacji, tak więc zarejestrowałam się do przodu na 26 lipca.

Tak jakoś jestem bezsilna... cały czas jestem głodna i burczy mi w brzuchu... Jeść nie mogę bo wszystko zwracam.... jestem taka wesoła ale ciało nie pozwala mi tego okazywać ;( w dodatku coś mnie męczy od środka czuję się jak jakaś torturowana osoba nie czuję się sobą ;(

A tak z innej beczki... dziś to już 10 tydzień :) w pracy wszyscy wiedzą i zabraniają mi wielu rzeczy, eh muszę się przyzwyczaić :) już wiem jakie śpioszki chce kupić, co do łóżeczka i różne takie :P ale z zakupami jeszcze się wstrzymam nie wierzę w zabobony ale wole dmuchać na zimne :) Słuchałam dzisiaj radia nie wiem jakiego ale puszczali niekiedy taki piękny śmiech dziecka, aż się popłakałam jak to słyszałam. Koleżanka z pracy stwierdziłą ze niedługo już mój maluch tak się będzie śmiał :)

i tak po cichutku mówiąc czuję że będzie córa :)

Pozdrawiamy serdecznie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2014, 17:15

Ewela0313 lottery ticket 28 maja 2014, 19:16

Nastepna niespodzianka.......okresu brak, przynajmniej na razie. Jeszcze rano bylam swiecie przekonana, ze nadszedl moj okres. Niestety..... chyba jeszcze nie. Juz nic z tego nie rozumie w tym cyklu. Czyzby juz naprawde wszystko sie pierdzielilo?
Wczoraj wieczorem, po obserwacji , stwierdzilam, ze to chyba juz czas, na wkladce brudny sluz.... mowie mezowi- ostatni dzwonek, a pozniej wstrzemiezliwosc, wiec korzystaj... skorzystalismy z okazji :) Po wszystkim sluz juz byl bardzo zabarwiony krwia, wiec mowie, ze to juz to. POzniej dlugo myslalam dlaczego juz? przeciez to dopiero 11 dzien, no ale rano duzy spadek temperatury, wiec zludzen nie ma. Jednak krwawienia tez nie ma, za to jest uczulenie. Ciekawe na co? No ale nic , wapno w ruch i czekamy. Wygladam troche nieciekawie, a w sobote impreza eh..
Ciekawa jestem dlaczego te plaienia, kiedys ich nigdy nie bylo.. czy wszystko ze mna ok?? To juz nie chodzi o kilka dni w ta czy w tamta, tylko jak widze takie plamienia, przypomina mi sie moja kolezanka. Plamila tak ze 3 miesiace, jak sie zbadala, okazalo sie ,ze ma raka.
Obecnie jest po operacji i przchodzi radioterapie. Mama 2 dzieci i mlodsza ode mnie 5 lat. ZYCIE!! To wlasnie spedza mi sen z powiek, bo w sumie to nawet nie powiedzialam lekarzowi o tych plamieniach. Zapomnialam, pozniej , pani doktor wyjechala na dluuugi urlop, a zaraz po tym dostalam dosc silnego plamienia( to juz jak krwawienie wygladalo) pare dni po owuacji.
Czekam cierpliwie kiedy wroci. Podobno na dniach, mam nadzieje,ze rozwieje moje wszystkie watliwosci


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2014, 19:17

To miłe, że ja się pogodziłam z porażką już w poniedziałek, a Wy ciągle wierzyłyście :* Niestety byłam na 99% pewna i moje przypuszczenia właśnie się potwierdziły, beta poniżej 2 :(

Jest wielki smutek, ale już nie tak ogromny jak w poniedziałek.


Postaram się nie płakać...


Żegnaj mój Wojowniczku <3

judith tylko bez paniki :) 28 maja 2014, 20:23

Od wczoraj jesteśmy w domu. Piszę dopiero teraz, bo nie mam na nic czasu, jest wspaniale! :)
Nasz syn Leon Antoni urodził się 23.05.2014 o 10:10, miał 3920gram i 55cm.
Okazał się jakieś 200 gram lżejszy niż na USG jednak lekarz prowadzący, który osobiście wykonywał cc, powiedział potem, że z wymiarami mojej miednicy nie było szans, abym urodziła naturalnie dziecko powyżej 3 i pół kg.
Przede wszystkim moje dziecko jest ZDROWE, więc te wszystkie historie z krótką kością udową i wielowodziem uważam za zamknięte na zawsze i niech odejdą w niepamięć natychmiast. Co prawda ma swoje przypadłości, jak chyba każdy noworodek - prawdopodobnie przez zielone już wody płodowe miał bardzo mocno opuchnięte oczy oraz rumień na całej buzi i trochę na pupie i pleckach. Nie wyglądał więc najpiękniej, ale dla mnie i tak był śliczny. Teraz jest to wszystko zaleczone i mój syn wygląda super. Samego zabiegu nie chce mi się opisywać - w każdym razie nie taki diabeł straszny, myślałam ze będzie gorzej. Oczywiście jak znieczulenie puściło i miałam wstać z łóżka po 6 godz od zabiegu, myślałam że zemdleję z bólu( pod prysznicem właściwie zasłabłam, na szczęście był ze mną K), ale z dnia na dzień jest coraz lepiej i dziś - 5 dni od porodu jestem prawie zupełnie sprawna.

Zmieniło się wszystko. Mimo, że nie mam na nic czasu i czuję zmęczenie to latam nakręcona jak motorek. Jestem jak na haju przy Leonie, bardzo mnie motywuje :) Miałam chwilę wzruszenia zupełnie niespodzianie któregoś momentu gdy go karmiłam. Nie potrafiłam powstrzymać łez a właściwie szlochu - ze szczęścia oczywiście. Jestem totalnie zakochana w synu i muszę pochwalić, że jest niezwykle grzecznym dzieckiem. Marudzi tylko jak jest głodny. Dostając cyca lub butlę mruczy jak misiaczek ze szczęścia. Można go rozbierać i ubierać do woli, zmieniać pieluchy, wycierać pupę i robić wszelkie inne zabiegi - albo śpi abo ziewając, rozgląda się po suficie :) Dziś też była pierwsza kąpiel - Leon chyba uwielbia wodę jak jego rodzice - ani przez chwile się nie skrzywił, bardzo mu się podobało :) Na pewno będziemy chodzić z nim na basem :)
Od początku staram się karmić piersią, ale niestety musimy dokarmiać mlekiem sztucznym, bo laktacja dopiero mi się zaczyna a Leon jak już pisałam, strasznie denerwuje się i wrzeszczy tylko w jednej syt - jak jest głodny. Wielki z niego żarłoczek, głodny jest ciągle i ciągle też jest karmiony. Moje piersi są jeszcze większe niż na początku ciąży, co nie wydawało mi się możliwe. Niestety leci z nich wolniej niż z butli, więc mój syn ma humory i bywają karmienia kiedy nie ma cierpliwości do piersi i domaga się butli. Nie poddaję się jednak, ściągam pokarm laktatorem i karmię przez nakładki silikonowe - naprawdę polecam, szczególnie jak się ma płaskie brodawki.
Ogólnie czuję się niesamowicie szczęśliwa i spełniona, jednocześnie mam mnóstwo nowych obaw i lęków, ale jest to bardzo motywujące - jakbym dostała kopa do życia dzięki tej Kruszynce <3

ab2fa8a6b5aa14bfmed.jpg

Agi Radość.. 28 maja 2014, 20:35

i dalej okresu brak .. kiedy po dupku okres przychodzi? testy negatywne:/

judith tylko bez paniki :) 28 maja 2014, 20:51

Ciąża zakończona 28 maja 2014

cath Pamiętnik Cath 28 maja 2014, 21:38

Martwi mnie codzienny ból prawego jajnika. Oprócz tego bólu i wrażliwych sutków nie mam żadnych objawów ciąży. Ten ból jest bardzo intensywny. kłuje, rozciąga, gniecie i nie wiem co jeszcze. Po domu muszę chodzić bez majtek bo tak uwierają. Mąż nie protestuje. :) Zobaczymy w piątek co ginekolog powie :) trzymajcie kciuki

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)