W tym miesiącu odstawiłam antykoncepcje hormonalną, po 3 latach. Póki co nie czuje zmian w organiznie. Teraz tylko odczekac 2-3 mce i jazda z projektem "Dziecko".
5cs
9dc
Dziś wróciliśmy ze Szwecji. Było wspaniale. Darlana jest piękna... Myślimy poważnie nad emigracją. Wstępny termin: koniec czerwca 2015.

Cel na ten rok: opanować szwedzki w stopniu podstawowym. Podręczniki do nauki dostałam od przyjaciółki.
Dziś nie napiszę więcej, bo padam z nóg. Niby samolot leci 1,5 godziny, ale podróż trwa dużo dłużej. Z hotelu wyszliśmy o 9:00, w domu byliśmy po 17:00.
Już torba spakowana. Jutro mam drugą zmianę, więc planuje pospać do 9, później posprzątam, pomyje podłogi i zrobię obiad.
Dzisiaj przyjechała do mnie Mama. Poszłyśmy na lody, jak wróciłyśmy dałam jej dwa słoiki dżemu truskawkowego, jeden dla niej drugi dla Babci. No i tak jak zawsze musiałam zrobić Jej makijaż. Bardzo lubię Ją malować..widzę siebie w Niej.
Zostały 2 dni.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2014, 21:06
Najgorszy na świecie dzień miałam wczoraj. Najpierw kłótnia z M. Zaczęło się od pierdoły, a później przeszło przez wszytko: że nie chcę wyjechać z Polski, że mamy a jednak nie mamy kasy, że zrobiłam się wredna i, że generalnie całe zło to ja. Miałam ochotę się spakować i już nigdy nie wrócić skoro tak mu zawadzam. Hektolitry łez zostały wczoraj wylane. A jak już wszystko sobie wyjaśniliśmy, to słyszę pytanie czy dochowam tajemnicy i min. do września nic nikomu nie powiem. Okazuje się, że brat M. i jego partnerka (z którą wiecznie schodzą się i rozchodzą) spodziewają się dziecka, którego nie planowali. I to już 4 miesiąc. Wcale mnie to ie ucieszyło Nie przepadam za szwagrem i nie lubię tej jego laski. Poczułam się jakby mi coś odebrano, jakby nagle coś mi wyrwano ze środka i cały czas czuję taką pustkę w środku i mega smutek. Dobiła mnie ta "wesoła nowina". Rozryczałam się jak nie wiem i nie mogłam się uspokoić.
Życie jest mega niesprawiedliwe.
I już są ze mną moje maleńkie, cudowne, wspaniałe zarodeczki. W piątek był pick-up. Lekarz uprzedził o ewentualnym krwawieniu, ale nic takiego się nie stało. Po powrocie do domu przespałam parę godzin i było OK. Czekałam na telefon od lekarza i wiadomość jak poszło, ale nie doczekałam się. Weekend. Widocznie lekarz już o niczym innym nie myślał, albo nie dostał informacji z labolatorium. Nie wiem. W każdym razie dziś przed transferem oglądałam zdjęcia swoich maluszków, cudne winogronka. Udało się stworzyć 10 zarodków, z czego 6 sklasyfikowanych na grupę I a 4 na I/II. Ponieważ to inna klasyfikacja niż literowa np. AA, AB zapytałam co to oznacza. No i oznacza, że jest super. Sam transfer nie był bezbolesny jak zapowiadali. Moja szyjka była trochę oporna i lekarz ją musiał "poszczypać", przeprosił, ze to jego wina i może się pojawić plamienie, ale jak dotąd się nie pojawiło, więc chyba już nic się nie stanie. Oczywiście aplikuję Lutinus 3x1. Brzuch trochę pobolewał jak przed @, ale to też chyba normalne. Teraz cierpliwość, relaks, oszczędny tryb życia
Test 22/08. Mam nadzieję, że dni nie będą się ciągnąć w nieskończoność. Marzę o wyniku pozytywnym, tyle już razy przeżywaliśmy rozczarowanie na koniec cyklu, że może nasza pula już się wyczerpała
Jestem po długiej przerwie...
Od kiedy podjęliśmy naszą decyzję mam w sobie dużo więcej spokoju, którego brakowało mi przez ostatnie 3 lata. Przestałam mierzyć temperaturę, "nakręcać się", odliczać dni i... jest mi z tym naprawdę dobrze:)
Nie powiem, że nie mam wątpliwości, bo mam całe mnóstwo, ale mam nowy cel:)
Od 1 lipca wiele się wydarzyło:
Po 1: jestem o rok starsza;)
Po 2: posunęliśmy się o kolejny rok w naszym stażu małżeńskim (to już 4 latka...)
Po 3: 17.07. złożyliśmy komplet dokumentów w OAO i zostaliśmy "wpisani do rejestru rodzin"
Po 4: 19.08. mamy wizytę Pań z ośrodka ws. warunków mieszkaniowych
Także powolutku, maleńkimi kroczkami, posuwamy się do przodu.
Mamy nadzieję, że załapiemy się na szkolenie jeszcze na jesień, ale pożyjemy-zobaczymy.
Dzięki Dziewczyny za wpisy - kibicuję szczególnie tym "starających się inaczej" (jak ja:).
Godaweri ściskam Cię! Dziękuję Ci za to że jesteś
11 dc - jutro USG... zobaczymy.
Nie mam żadnych objawów mogących wskazywać nadchodzącą owulację więc nie nastawiam się za bardzo...
Przedwczoraj śniło mi się że byłam na USG i lekarz widział piękny pęcherzyk a że mi zazwyczaj śni sie na odwrót to pewnie jutro znów będzie klapa.
Dziś dokończyłam kompletowanie wyprawki do zerówki dla córki - odnoszę wrażenie że to ja się bardziej przejmuję niż ona tym całym wydarzeniem 
No to wyslalam Meza w delegacje... dzieki spacerowi na stacje zrobilam 2.88 km 
Nie rozpaczam bardzo... bo ovufriend wyznaczyl owulacje na czwartek!
choc co prawda testy owulacyjne nic nie wykazaly to mam nadzieje, ze cos zakielkuje w tym miesiacu! 
Staram sie myslec pozytywnie i bede obserwowala co sie dzieje w moim organizmie 
Zatem trzymajcie kciuki! 
W tym tygodniu jak uda mi sie wyrwac to kupie sobie
:

koszt 16.99 ale jest juz wszystko i bardzo dobrej jakosci...chce kupic dobre, bo planujemy jeszcze trojeczke zanim 40stka mi stuknie...mamy 12 lat
wiec juz bede miala na inne bobasy
teraz jestem pelna nadziei, ze z metformina mam swoja plodnosc...bardzo zle to znosilam, chyba jak kazda dlugodystansowa staraczka...mama miala nas czworke, siostra rodzi w tym miesiacu drugie a jest 7 lat mlodsza...jedna babcia urodzila 6stke, druga 10tke! u nas sa plodne kobiety, nigdy nie bylo pcos, problemow z cukrem czy nieplodnosci...teraz wiem, ze znalazmal receote na szczescie : dieta i metformin! dzisiaj do pracy dopierO o 16.00 cholera wie co ja bede robic...posprzatane na glancus cala chata i pogotowane...cholerka.
do szpitala się nie położyłam moja doktor się pochorowała. Teraz możemy wykorzystać ten ostatni długi weekend. Może gdzieś wyjedziemy mam jeszcze zwolnienie przez dwa tygodnie mój M. też ma wolne ale nad może nie ma co się szykować pogoda ma być kiepska;-( Jutro pomyśle i w ostatniej chwili się zbierzemy;-)
Nowy cykl to nowe szanse nigdy nie można się poddawać
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2014, 08:59
Kolejny dzień w szpitalu...
dziewczyny przychodzą i wychodzą,ja jestem już weteranem.
Czekam znowu czwartku na kolejne badanie usg.
Mam nadzieję usłyszeć teraz tylko same dobre wiadomości.
Póki co wiem tylko tyle, że heparyny do pompy mam aż do... poniedziałku 
Nie mam już siły, leczenie jest strasznie długie i kosztuje mnie coraz więcej psychicznie.
Trzymam się tylko myśli, że przecież musi być wszystko dobrze.
12 dc - dziś wielki dzień - okaże się czy faszerowanie się chemią na cokolwiek sie zdało...
nie mogę sobie znaleźć miejsca od rana i tylko czekam na wizytę.
Wczoraj mialam miec robione usg na przeziernosc karkowa owszem usg mi zrobil ale malenstwo zle bylo ulozone i tylko nozki bylo widac jakby cos zaslanialo
dwie proby usg dopochwowe, dwie proby usg przez brzuch i nic probowal wkurzyc malenstwo zeby sie przekrecilo ale maly uparciuszek machal sobie tylko nozkami jak to zobaczylam (pisalam w pamietniku ovu ze uwielbiam malenkie nozki to moje malenstwo pokazalo nozki) jak je zobaczylam lzy pojawily sie w oczach a jak lekarz wlaczyl dzwiek i do tego uslyszalam bicie serduszka poplakalam sie
szkoda ze P. Ktory siedzial na korytarzu nie mogl wejsc i zobaczyc i uslyszec naszealenstwo ale jak mu opowiadalam usmiechal sie i tez widzialam lzy w oczach
kobietki czy ktoras z was miala robione usg na przeziernosc karkowa i tez nie dalo rady odczytac a raczej zobaczyc wszystkiego co trzeba? Troszke sie boje ze nie zobaczylismy i co zaslania a raczej jakby uciskalo moje malenstwo lekarz powiedzial ze to nie przeszkadza ze maluch bedzie normalnie sie rozwijal ale ja jestem z tch osob ktore widza wszystko w czarnych barwach
moj P.je koloruje ale jednak cien watpliwosci jest...
12.08.2014 myślałam że się uda temperatura pięknie w górę, plamienie nie ustaje, a ból brzucha się nasila mąż mnie pociesza, nie teraz to w kolejnym cyklu, ale ile można czekać?? Pół roku starań, 2 poronienia za mną
Dobrze,że mam P. 
Przebudzilam sie dzisiaj w nocy i nie mogłam juz zasnąć. Myślami byłam juz w ciazy i zastanawiałam sie czy wszystko bedzie dobrze. Po takich doświadczeniach boje sie zajsc w ciaze, chociaż marzę o tym najbardziej na świecie. Boje sie tez angielskich wizyt kontrolnych bo oni kiepsko sie do tego przykładają. Ciaza dla nich zaczyna sie od 12 tygodnia. W 16 tygodniu pierwsze usg i pozniej tylko w 20 i to wszystko i porody tez tutaj są straszne. A wiem o tym bo Julka tutaj urodziłam w męczarniach. Troszeczkę wspomnę o tym, chociaż nie lubię. Zawsze sie trzęsę jak o tym myśle. A wiec wyglądało to tak: Wzięło mnie z zaskoczenia bo termin miałam na koniec listopada, poczatek grudnia. A zaczęło sie 15 listopada juz o 5 rano zanim moj narzeczony wstawał pierwszy dzien do nowej pracy. Zaczęłam krwawic, Zadzwonił na pogotowie i oznajmił, ze sie zaczęło a oni zapytali o skurcze a ja takowych nie miałam. Wiec on spokojnie pojechał do pracy a ja czekałam na dalsze objawy, bo byc moze to tylko jakiś fałszywy alarm. Niby mogło sie ciało dopiero przygotowywać, ze w sumie ja mam jeszcze czas. Wiec poszłam spać dalej... Około 9.oo obudziły mnie wody płodowego, jakby z wiadra sie ze mnie wylały. Dzwonilam do męża on w strachu po godzinie dotarł do domu i dzwoni znowu do szpitala, ze to juz, ze mnie przywozi to oni znowu o skurcze pytali a ja nic, ciagle nic tylko te wody ze mnie ciekły. I powiedzieli, ze i tak mi ńic nie zrobią ze mam w domu czekac az dostanę skurcze co 5 min. Wiec czekamy i czekamy i tak az do godziny 15 i wreszcie przyszły jakieś liche skurcze lecz niezbyt częste, ale my w auto i jedziemy do szpitala. A tam niespodzianka zbadali mnie zmierzyli rozwarcie, nie było żadnego, skurcze słabe co kilkanaście minut proszę jechać do domu i czekac na skurcze... Masakra jakaś . No, ale nie będe sie kłócili z lekarzami chyba wiedza co maja robic. Wiec pojechaliśmy do domu i czekamy... I około 17 zaczęły sie częstsze skurcze co 10 pozniej co 5 min. Wiec sie zebraliśmy i pojechaliśmy... I znowu zbadali rozwarcie a ja słabe na 3 palce tylko. Wiec kazali czekac na poczekalni az znajda dla mnie sale. A mnie w tym czasie złapały parte skurcze bez pełnego rozwarcia. Było po 18 jak wzięli mnie na sale porodową i męczyłam sie na sucho przez cała noc. Na moje nieszczęście nie chciałam znieczulenia dali mi tylko takie miejscowe w uda. I męczyli mnie do 7 rano i zdecydowali, ze trzeba pomoc wyjść dziecku kleszczowo bo sie zatrzymało w kanale i dalej nie chce juz wyjść. Trwało to do 8.oo o tej godzinie urodził sie Julek
byłam szczęśliwa, ze juz go mam w swoich ramionach... Cudowne uczucie i dla mnie był najpiękniejszy i najcudowniejsze na świecie i do dzisiaj jest
. A jeszcze zapomniałam napisać, ze tutaj poród przyjmuje położna a lekarz dopiero przychodzi jak idzie cos nie tak. Podobnie jak w pl chyba. Lecz ona sobie wychodziła co chwilke i ja zostawałem z mężem sama i to on odbierał mi poród chwilami ( moj bohater) krzyczał dziubek...dziubek dawaj główkę juz widać dawaj maleńka... I taka jest moja historia porodu w angli naszczescie skończyło sie dobrze... Mam nadzieje, ze nikogo nie zrazilam do bycia mama
jestem mała zaledwie 155 cm i waga 40 kg a oni kazali mi rodzic naturalnie moim zdaniem powinnam byc chociaż przygotowana do cesarki a nie jak juz za późno to na sile wyciąganie. Przecież to zraża, odechciewa sie juz dzieci. Ale nie mnie ja zawsze chciałam miec gromadkę najmniej 2. Z drugim zaszłam bez problemu, ale niestety stało sie najgorsze z najgorszego i staranie na następne nie moga sie udać juz tyle czasu. Załamka na maxa jak tu wszyscy obok z brzuchem chodzą i czuja sie swietnie. Ja nawet moge wymiotować całą ciążę, oby tylko moc w nia zajsc... Chociaż teraz czekam z nadzieje na 39 dzien cyklu, chociaż nigdy nie miałam takich długich, ale mogło sie cos przestawić po dwoch miesiącach łykania antykoncepcji ( naraya plus) i inofolicu... Nie poddam sie, będe walczyć póki nie będe za stara... Póki zdrowie pozwoli... Amen....
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2014, 06:43
Ostatnio dziwnie się czuję...bardzo bym chciała, żeby to było spowodowane ciążą, ale nie chcę sobie robić nadziei...znowu się niby wszystko zgadza i tempka i objawy, ale robiąc test pewnie znowu wyjdzie negatywny jak zwykle...zawsze obiecuję się nie nakręcać, ale ciężko jest
Ogólnie to mi smutno, mąż na drugim końcu Polski, chciałabym już być przy nim, ale jeszcze 3 tygodnie...Dzisiaj rozmawiałam z kuzynką u której też lekarz zdiagnozował PCO, ale stwierdził że nie da jej żadnych leków...ja na jej miejscu bym zmieniła lekarza i porobiła badania na hormony, ale ona stwierdziła, że "po co? nie będę sobie wyszukiwała chorób"...dziwnie podejście jak dla mnie, tym bardziej, że marzy o dziecku
Ale cóż to jej życie, może aż tak jej nie zależy jak mi. Ja latam i robię wszystkie badania o jakich usłyszę, bo wolę wiedzieć co mi jest i jeszcze jak da się to leczyć...Dziwi mnie bardzo, że niektórym ludziom nie zależy na tym kto i jak ich leczy!
Od paru dni bolą mnie piersi i brzuch, tak jakbym miała dostać @, ale nadal mam nadzieję widząc podwyższoną temperaturę.
Emocje - samotna, zniecierpliwiona - chcę wracać do domu!
10DC
Mam gigantyczny apetyt ;/ Pół czekolady, pączek, dwie bułki, pół bagietki (tej małej), nektarynki...i to wszystko przed 14!! Nie wiem...na owulacje?? pełnie??czy zwykłe łakomstwo??
Teraz mam wstręcik do siebie i pewnie nic już nie zjem...Jutro trzeba się zważyć. Poprzedni miesiąc był bez biegania to może być różnie z kilogramami, jeśli pykło mi 60 to jutro zaczynam UMARTWIANIE GRRRR
A wracając jeszcze do mojego poprzedniego wątku zw. z mamą - jakie jest jedno z moich największych marzeń związane z ciążą??
Że będę mogła sprawić mamie niewiarygodną radość informując że będzie miała w końcu upragnionego wnuka!... Wszystkie koleżanki i rodzina wokół już ma wnuki a moja mama nie. Strasznie mi zależało żeby ją ucieszyć, żeby sprawić jej radość, coróż wyobrażam sobie ten moment jak się cieszy, rózne scenariusze tego jak jej powiemy...
Nawet w kwestii mojego dziecka ciągnie się za mną pragnienie akceptacji i usatysfakcjonowania mojej mamy... Czy to schiza? To chyba temat do rozłożenia na czynniki pierwsze przez psychoanalityków.. 
Chciałabym umieć odpuścić sobie pragnienie zadowolenia innych, by móc wreszcie zadowalać siebie samą.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.