USTALONA DATA ŚLUBU 6.12.2014!
Juhu! Ależ jestem szczęśliwa..
Jeszcze dwa dni temu, miał chęć brać w przyszłym roku, choć ja byłam pewna, że będzie to jeszcze w tym.
Wystarczyło słowo jego Taty ,,może być w grudniu " - Dawid obrócił się o 360 stopni. Serio, wykazał się takim zaangażowaniem,że wybrał juz miejsce, wybrał gości, świadków i nawet auto.
Wczoraj byliśmy u moich rodziców, powiedzieć, skonsultować,obgadać.. oczywiście Mama z Babcią się popłakały
Dostałam już od niej pieniądze na sukienkę, bo zawsze mi mówiła, że na sukienkę mi da 
Dzisiaj pomyślałam, że zadzwonię do urzędu zapytać o terminy i mieli tylko 6 i 13 grudnia, więc nawet obiadu nie zjadł jak wrócił z pracy, tylko od razu pojechaliśmy , bo może zawsze ktoś nas wyprzedzić
Tak więc stało się, dokumenty złożone, termin jest. Ale dziwne uczucie.. jak wpisujesz jego nazwisko przy swoim imieniu.. i to, jakie nazwisko nosiły będą dzieci.
Teraz przed oczami mam całą swoją miłość do niego.
Że to tak na poważnie, że już na zawsze !
.
.
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2014, 18:02
Poniedzialek- nie przepadam za tym dniem, ale chyba nie tylko ja
Niedziela to w sumie jedyny dzien, gdzie moge zrobic cos razem z mezem. Na ogol jednak jest tyle spraw do zrobienia, ze gdzies ten dzien ucieka nam przez palce. Wczoraj przeszlismy samych siebie, W naszym jedynym, wolnym dniu, zamiast lezec w lozku na maxa, wstalismy o godzinie 6.30 !! O co chodzi?!! Zawsze obiecujemy sobie,ze wstaniemy pozniej i co??!! Niby dluzszy dzien, no ale malzonek zabral sie za kosztorysy, ja za jakies lekkie porzadki, pozniej zakupy, on ze szwagem - oczywiscie elektronika, ja z siostra koncowe zakupy przed wyslaniem paczki dla bratanicy, potem basenm grill , jakis firm i spac.
Dlaczego nie potrafimy zaplanowac czegos innego, jakiegos wypadu za miasto, gdziekolwiek, tyle wokol nas pieknych miejsc , a my? zawsze ten sam scenariusz. Trzeba postarac sie to zmienc. Idzie jesien, wiec bedzie troche chlodniej.... no wlasnie chodniej....
Przez prochy, ktore biore ( chyba ) caly czas mi goraco, to chyba jest powod dlaczego juz nie spie , tak jak wczesniej. Cokolwiek bym nie zrobila, jest mi goraco. Chyba moje hormony oszalaly od tabletek. Do tego jeszcze co chwila, robia mi sie jakies nadzerki w buzi, wiecznie chce mi sie pic, no i nie ma @ . Ciaza to nie jest, jestem pewna, ale martwie sie ta batalia toczona w srodku mojego ciala. Co jakis czas czuje tez dziwny bol brzucha, jakies dziwne szczypanie, ciagniecie w srodu, Caly czas mysle,ze to @ , i nic
Chyba juz czas napisac do pani doktor i zapytac sie czy to tak powinno byc. Mieli mnie leczyc , a nie zatrzymywac moja @ !! jedyne pocieszenie, to takie,ze waga na razie trzyma sie na tym samym poziomie, a nie podnosi sie do gory, tak jak przewidywala p. doktor.. Zmienilam troche moje menu, zero chleba, ziemniakow, klusek, ryz raz na ruski rok, zamiast tego soczewica i salatki z Quinoi . owoce w ograniczonej ilosci, odpuscilam tez platki sniadaniowe. Zobaczymy jak to zadziala na dluzsza mete.
Przez to uczucie goraca, moje plany z silownia, znow odeszly na boczny plan
jestem straszny len, jedyne wytlumaczenie to takie, ze nie czuje sie zbytnio dobrze
nie chec mowic o tym zbytnio z mezem, bo on caly czas mowi, ze musimy wszystko zniesc, a potem to juz tylko inv. MUsimy???? To chyba ja musze
To mi grzebia wiecznie miedzy nogami i wynajduja co rusz to nowe rzeczy
to ja co rusz dostaje kiepskie wiadomosci, o tym ,ze cos ze mna nie tak...., to ja poddalam sie tej nieszcesnej kuracji, ktora wywraca moj cykl do gory ngami
To wlasnie ja czuje sie gorsza, bo to ja mam problemy z zajsciem w ciaze nie ON. Do czego sie wiec odnosi slowo MUSIMY. wlacza mi sie chyba deprecha
nie, no trzeba si wziasc za sobie !!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2014, 16:54
No i stało się. Znowu w punkcie 0. Aż szkoda mi słów... czy kiedyś się uda? Czy najpierw mąż mnie zostawi? Mąż stara się mnie pocieszać, że to pewnie coś z nim. Gówno prawda, na pewno coś jeszcze ze mną jest nie tak...
37 tyg. +4 dni
U nas wszystko o.k., w końcu trafiliśmy do endokrynologa, który uznał, że nie wie po co ja biorę Euthyrox N, bo wyniki wg niego miałam dobre
No tak, profesor z Polski musiał się pomylić uznając, że w moim organiźmie brakuje hormonu i trzeba go dostarczać, żeby dziecko nie miało braków... już nawet nie mam siły denerwować się tą służbą zdrowia 
Na ostatniej wizycie u ginekologa zostałam przywitana słowami "To już niedługo", a teraz wizyty będziemy mieli co tydzień. To już niedługo ? Kurczę, muszę przyznać, że jakoś nie czuję się gotowa, mam wrażenie, że ciągle jesteśmy w proszku. Nie wiem, może te moje odczucia to efekt tego, jak czuję się mieszkając tu, w tym domu...
Dziś miałam straszną noc. Chyba pierwszy raz od kiedy jestem w ciąży nie mogłam spać. Ciągle się kręciłam, budziłam, męczyła mnie zgaga. Jakiś taki niepokój mnie ogarnął, że to może zacząć się w każdej chwili. Zaczęłam panicznie bać się tego, że jak coś zacznie się rozkręcać, to nie dam rady dodzwonić się do Męża. U niego w pracy jest głośno i nie zawsze słyszy jak dzwoni komórka, a na telefon stacjonarny żeby się dodzwonić, to mogę sobie pomarzyć. Niby gotowi jesteśmy, torby mam w sumie spakowane, muszę jeszcze wybrać rzeczy dla małej na wyjście. Dziś prasuję ostatnie ciuszki i wypiorę śpiworki. Polujemy na upatrzony sterylizator, którego jak na złość nie ma na stanie akurat. Laktatora nie kupiliśmy w końcu chociaż mamy upatrzony model, bo na szkole rodzenia odradzili ten zakup przed urodzeniem się dziecka, a ponieważ nam się nie przelewa, uznaliśmy, że może faktycznie lepiej poczekać i zobaczyć jak sytuacja będzie wyglądała. Materac trzeba jeszcze wyjąć z folii do wietrzenia i to już chyba wszystko, chyba nie tak strasznie. A jednak czuję się całkiem niegotowa
I bądź tu człowieku mądry.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 08:07
Tempka w górę! no coś podobnego, tak wysokiej temperatury to ja w życiu swoim nie miałam.
Wszystko pobolewa jak na @, jajniki,piersi jakieś twarde i bolące, no nic we środę na przyjść @, zobaczymy jak będzie.
Wczoraj pierwszy raz na oczy widziałam mega rozciągliwy śluz płodny w dużej ilości
A dzisiaj jest go więcej i więcej
4 dzień cyklu
50,7 kg
Odwiedzin ciąg dalszy - dziś była u nas mama M., co jest swoistym cudem, bo odwiedza nas bardzo rzadko.
Przyszły dziś moje nowe książki o gotowaniu!
są super 
W czwartek do dentysty - szkoda, że nie udało się na jutro... Boję się strasznie. Mam nadzieję, że nie opóźni to naszych starań. Oby nie był konieczny jakiś inwazyjny antybiotyk, albo zabieg
Boję się jak nie wiem co...
A 4-go września wizyta u ginekologa...oby przyniosła same dobre wiadomości!
______________________
1 śniadanie: jajko sadzone w papryce z fasolką szparagową, szczypiorkiem i sezamem + kanapki z pomidorem i pieczonym indykiem + herbata z pokrzywy
2 śniadanie: banan
Obiad: pierogi ruskie produkcji mojej mamy
Podwieczorek: tarta z jabłkami i lody waniliowe - zostało z wczoraj 
Kolacja: brokuły z jogurtem i płatkami migdałowymi + sok z buraków i jabłek (wyciskany w sokowirówce)
Przez lata lekarze kazali mi schudnąć i miało to być receptą na moje problemy zdrowotne. Wszystko pięknie, tylko ja schudnąć nie potrafiłam. Nie byłam na to gotowa ani fizycznie, ani psychicznie. Fizycznie, bo ciało prędko odmawiało posłuszeństwa i waga stała w miejscu, a psychicznie bo poddawałam się, nie umiałam wytrzymać na diecie, pocieszałam się słodyczami.
Długą drogę przeszłam, zanim nazwałam swoją miłość do słodyczy uzależnieniem. A to właśnie to, zwykły nałóg. Niemożność obejścia się bez wysokowęglowodanowych przekąsek. Jedzenie dla pocieszenia, w nagrodę i z nudów. Potrzebowałam się zająć swoimi poranionymi emocjami, chorymi schematami myślenia. Potrzebowałam pokochać siebie. Wreszcie postanowiłam zadbać nie tylko o ducha, ale też o ciało. Ni stąd ni zowąd jestem na diecie już miesiąc. Nie pamiętam, żeby dotąd udało mi się wytrwać aż tyle.
Nie myślę o jedzeniu. To znaczy myślę, bo planuję posiłki, oceniam co zdrowe, a co nie. Ale w tym samym stopniu myślę o zakupach, sprzątaniu, czy myciu włosów
Jedzenie lub jego brak przestało być sensem mojego życia.
No i metformina, na którą nikt dotąd nie wpadł by mi przepisać. Ehh gdybym ją brała 5 lat temu, gdyby ktokolwiek zauważył wcześniej u mnie insulinooporność, pewnie nie roztyłabym się do takich rozmiarów. No ale nie ma co gdybać, było minęło
Teraz dbam o siebie, jem zdrowe rzeczy i czekam aż moje ciało obudzi się i zacznie być płodne 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2014, 18:20
5cs
23dc
9dpo
poniedziałek
Usg tarczycy ok.
Taka rozmowa wstępna: 
- Czemu pani robi usg tarczycy, co się dzieje?
- Wie, pan, staramy się o dziecko i nic... Mam podwyższone TSH, trafiłam do endokrynologa i ona zleciła mi usg tarczycy kontrolnie.
- A ile wynosi TSH?
- 2,7.
- To w normie.
- Nie dla staraczek.
- Dla kogo?
- Dla osób, które się starają o dziecko.
Slang ovufriendowski.
Poza tym:
Mój progesteron w 7dpo wynosi 10 ng/ml, co jest o połowę za mało.
Owulację miałam, bo było monitoring. Czyli poziom progesteronu nie zmienił się (taki sam był 2 cykle temu w 8dpo).
Podejrzewam, że mam niewydolność ciałka żółtego, a mój gin po prostu zapomniał mi przepisać luteiny, po tym jak pęcherzyk pękł. Zła jestem. Nie pójdę więcej do niego. Zmieniam lekarza. Dla niego to po prostu: "upppsss zapomniałem" albo "dobra olejmy temat" a dla mnie to kolejny miesiąc rozczarowania. 
wywiad z lekarzem na temat niewydolności ciałka żółtego - bardzo ciekawe, polecam
http://m.edziecko.pl/edziecko/1,113153,14865080,Coraz_krotsze_cykle_menstruacyjne__To_moze_byc_poczatek.html
Boże, ja chyba minęłam się z powołaniem. Powinnam raczej zostać ginekologiem. Po paru miesiącach bezowocnych starań, wiem chyba wszystko na temat hormonów, pęcherzyków, owulacji, ciałka żółtego, przyczyn bezpłodności. Nawet mąż jak z nim ostatnio rozmawiałam na ten temat to stwierdził, żebym mu to tłumaczyła językiem potocznym, bo slangiem medycznym już zasuwam. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2014, 18:37
Dzień od 16 do 21
Śluz szyjki macicy zmienia się, staje się nieprzejrzysty, mętny, gęsty, kleisty lub grudkowaty, nie da się go rozciągnąć w nitki, może też go być niewiele. Progesteron stale rośnie, także estrogenu jest więcej. Utrzymuje się podwyższona temperatura.
Kolejny dzień gorączki, bólu głowy, senności... Kurcze jakaś grypa na bank!
Dziś 28dc, duphaston odstawiłam w czwartek. Brzuch lekko pobolewa czasem.
Rano twierdziłam że czekam do czwartku, jeśli @ nie będzie to najwyżej zrobię test. Nie chce się zbytnio nakręcać bo wiem że szanse na ciąże były minimalne.
Teraz jednak sądzę że jeszcze parę dni takiej gorączki mnie wymęczy, trzeba iść z tym do lekarza. Więc wypadałoby zrobić test. Wiem że i tak skończy się negatywem i @ za parę godzin od testu. Standard.
No nic, popłaczę sobie znowu z dzień czy dwa, ale przynajmniej zacznę leczyć to moje choróbsko.
Wysyłam dzisiaj męża po test. Wieczorem wyjdzie? Czy trzeba czekać do rana?
Do rana pewnie i tak przyjdzie @...
Dziś wkroczyliśmy w magiczny 2gi trymestr
Jestem szczęśliwa, że udało nam się dotrwać do tej magicznej daty. Mam nadzieję, że nadal wszystko będzie dobrze z naszym Maleństwem :*
Niestety dziś wylądowałam u dentysty z mega bólem zęba, został zatruty i czeka mnie kanałówka
buuuu w ogóle to mam strasznie słabe te zęby. No trudno trzeba to trzeba. Jutra wizyta u mojego doktorka
także znów podpatrzymy nasze Maleństwo :* i jutro pobiorą mi cytologię. Ciekawe czy mi coś wyjdzie, bo ostatnio mam zielone brzydkie gluty wiadomo skąd(sorki za opis). Mam tylko nadzieję, że to nic poważnego. Niby nic mnie tam nie piecze ani nic. Bardzo czekam na jutro.
Urlop minął szybko, a jaką odczuwałam dziś z rana niechęć, gdy zadzwonił budzik i kazał mi zwlec się z łóżka! Istna tragedia! 
Pierwszy dzień w pracy po urlopie za to już za mną. Nie było źle, chociaż wróciły mi mdłości i byłam nieco zmęczona. Muszę się przestawić na dawny tryb - wcześniejsze chodzenie spać i wcześniejsze wstawanie. Pracy za to sporo, czeka nas kontrola więc wszyscy chodzą zestresowani, ogarnia nas chaos... Trzeba będzie to jakoś wyprostować.
Przez ostatnie kilka dni bolał mnie brzuch po bokach i podbrzusze. Trochę się bałam co może on oznaczać... Teraz wydaje mi się, że był on przyczyną powiększającego się bębenka! Nie dopinam się już w te ciaśniejsze spodnie, a te które dotychczas w pasie były luźne teraz są ledwo! Dlatego rozpoczęłam kompletowanie garderoby dla ciężarówki. Przede wszystkim spodnie, a do tego kilka sukieneczek. Im luźniejsze tym lepiej, ale też nie chcę wyglądać jak słonik 
W niedziele planujemy spotkanie rodzinne, na którym ogłosimy, że rodzinka się rozrośnie. Nie mogę się doczekać, już teraz jak o tym myślę to łzy szczęścia stają mi w oczach!
23 dzień cyklu
50,1 kg
Dzień dziecka utraconego... Byliśmy dziś na cmentarzu i po raz pierwszy się nie rozpłakałam! To chyba przez myśl o nadchodzącej owulacji i nowych nadziejach! 
Pamiętamy o Tobie Kruszynko i już NIGDY nie zapomnimy!!
już zawsze będziesz w naszych sercach!
Mama i Tata bardzo za Tobą tęsknią! Czuwaj nad nami Serduszko!! 
Witam serdecznie
Potwierdziła diagnozę z wczoraj. Refluks i bardzo dająca się we znaki żółtaczka plus niedojrzałość przewodu pokarmowego. Ostatnie wyleczy czas. Dwa pierwsze leczymy farmakologicznie. Na razie mój Ptyś kochany dostał na noc zagęszczone mleczko i hydroksyzynę czyli lek który niweluje świąd i wycisza. Usnął po pół godziny bujania. To niezły wynik. Zwykle schodzi nam 2-3 godziny. Co prawda wybudził się z krzykiem, bo brzuch daje się we znaki, ale skurcz minął i znowu śpi. Strasznie mi go szkoda. Namawiam moją mamę, żeby przestała sie bać wirusa, który był u nich w domu i żeby przyjechała w niedzielę. Ona bardzo chce, ale boi się że przywiezie choróbsko młodemu. Potrzebuję jej... Z mężem wchodzę na wojenną ścieżkę. Dziś sama w godzinach szczytu jechałam do lekarza na drugi koniec miasta. Ponad godzina w korkach. Dziecko wiadomo- z tych zdecydowanie płaczliwych. Ale on nie mógł wyjść z pracy pół godziny wcześniej... Jakoś kiedy ma swoje potrzeby to zawsze wychodzi o której chce... Jak wróciłam od lekarza, dałam mu synka i poszłam do apteki. Powiedział, żebym się pospieszyła bo on chce iść na basen. No i pojechał. Zostałam znowu sama z kąpielą, usypianiem itd. W domu syf jak ja pierd...le, ale nie ma kto posprzątać... Słów mi brak. Ja jestem psychicznie wykończona. Też bym chciała drzemkę popoludniową a potem iść na basen...
Aha, ku rozpaczy pierwszej laktacyjnej terrorystki w całej Polsce czyli mojej teściowej, mam odstawić małego od swojego mleka na przynajmniej tydzień. To spowoduje przyspieszenie spadku bilirubiny. Lekarka mówi, że za długo to już trwa i trzeba podjąć drastyczne środki. Jak się wszystko wyrówna to mogę go znowu raczyć swoim mlekiem. W międzyczasie mogę je mrozić lub... napić się wina i zjeść jakiś ukochany nabiał 
Przemuś waży już 4100g i jest pyzolem przepięknym. Ma najpiękniejszy, najbardziej rozwrzeszczany pyszczek na świecie 
21:50
Wrócił i przeprasza...
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2014, 21:53
Dziś przyszedł kubeczek menstruacyjny, który niedawno zamówiłam. Wprawdzie okres mi się kończy, ale postanowiłam przetestować go na chwilę
Lubię takie sprytne ekologiczne rozwiązania. Dalsze testowanie za miesiąc 
Jestem wyrodną matką- trudno! Jestem zła, nieczuła i w ogóle nie mam matczynych odczuć. Trudno! Ale ja naprawdę nie chcę karmić piersią... Nie chce mi się już wysłuchwać tyrad na ten temat. Nawet przez moment myślałam, że chyba jednak spróbuję. Oby tylko nie było pogryzionych sutków, zastojów, krwi, ropy i innych świństw. No i zaczęłam czytać... Hartowanie piersi! Brrrr, a w życiu! Nie będę sobie sprawiać bólu! A jesli przystawienie dziecka też będzie bolesne to natychmiast przestanę. Nie i już! I cokolwiek przeczytam czy usłyszę o swoim "negatywnym podejściu", że nie chcę dać dziecku tego co najlepsze, że myślę tylko o sobie, że jestem nieczuła i nienormalna, że to mów OBOWIĄZEK! Cokolwiek takiego będę słyszeć to i tak wiem swoje... Kocham moje dziecko już teraz. Poświęcam mu cały swój czas... Czytam o ciąży, odżywiam się zgodnie z tym co jemu potrzebne, wszystkie pieniądze wydaję już dla niego i czasem zapominam o całym swiecie, bo tylko mój dzidziuś się liczy... A karmienie piersią, poświęcanie się, kiedy się tego nie czuje, nie chce to nie jest nic dobrego... I nie będę robić nic wbrew sobei, nie będę się katować, bo to tylko odbije się na relacji z małym. Tak, jestem zatem bardzo wyrodną i bardzo kochającą mamą...
chyba zaczniemy serduszkowanie
tak na lajcie ..
co ma być to będzie 
Jesień nadchodzi wielkimi krokami... Dziś tylko 7 stopni i ulewa... Lubię jesień
A ta jesień będzie dla mnie wyjątkowa, wiem to! 
Od ponad pół roku mam silne przeczucie, że zajdę w ciążę w październiku tego roku :)Czuję też od kilku lat już, że będę miała synka
Nawet nie potrafię myśleć o swoim dziecku jak o córeczce, chociaż wolałabym mieć dziewczynkę ;P ale zawsze z tyłu głowy mam to przeświadczenie, że będzie chłopak
Moje przeczucia w 90% się sprawdzają, np. od stycznia czułam, po prostu skądś wiedziałam, że znajdę pracę w kwietniu i 2 kwietnia dostałam telefon a 7 kwietnia zaczęłam pracować
tak samo mam z ciążą... Po prostu wierzę, że Bóg do nas mówi, trzeba tylko nauczyć się Go słyszeć i słuchać 
W czwartek mam wizytę u ginekologa w związku z moją cudowną torbielą ;P lokalizacja: lewe podbrzusze (zapewne jajcor, bo miesiąc temu na usg jej nie było - obstawiam niepęknięty pęcherzyk), wielkość: 3,5 cm... No nie mała, ale tragedii też nie ma
Jeśli ginek będzie chciał mi przepisać antyki na nią, to go pogryzę, przysięgam! To właśnie przez to świństwo mam teraz problemy!
Wykresu nie prowadzę bo stwierdziłam, że temperaturka tak mi skacze, że nawet nie ma sensu próbować jej zapisywać i cokolwiek z niej wywnioskować ;P
A w międzyczasie czeka mnie jeszcze załatwienie szpitala, bo przede mną operacja - wycinanie woreczka żółciowego - kamica to mój najnowszy nabytek ;/
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2014, 13:41
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.