A to moja Kruszynka :*
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e423ec8c8031.jpg
Badania nasienia:
Posiewy tlenowe negatywne, grzybów nie wyhodowano.
Pozostałe badania:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/519cf134aad4.jpg
Ogólnie wyniki chyba jak na męża pracę dość dobre, tylko ta lepkość i czas upłynnienia złe. No ale skoro dochodzi do zapłodnienia to tragedii chyba nie ma?
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2014, 13:36
BYŁAM dziś u bratowej na kawie .. bawiłam się z jej 2 letnim synkiem taki urwis ze hoho
wiadomo temat : dzieci..
ona do mnie ze chciałaby po rozpieszczać maluszka kogoś z rodziny żeby tak na chwile i oddac mamie
a ja do niej : no przecież staramy się!
a ona opowiedziała mi o znajomej swojej : dziewczyna 30 lat brała tab anty od początku i teraz z mężem rozmawiali o dziecku i odstawiła anty i od razu zaszła...!!! no ja się pytam gdzie tu sprawiedliwość!!! pomyślałam no zajebiście..'' ja tu se flaki wypruwam '' zeby spotkał mnie CUD a taka tu od razu!
JUŻ BRAK MI SIŁ CHODZ STARAM SIĘ O TYM NIE MYŚLEĆ ... ALE JAK.. TO NIE JEST TAKIE PROSTE.. CZASEM MYŚLE SOBIE ZE JA! JA...NIE ZASŁUGUJE NA DZIDZIE.
ŻE COŚ JEST ZE MNĄ NIE TAK.. BIJE SIĘ Z MYSLAMI... WINNA CZY NIE..
Nie mam apetytu, brzuch jest gigantyczny o_O. Jest mi strasznie źle, chcę ryczeć, ale od rana już wyczerpałam limit. Wszyscy mnie wnerwiają, nic nie powinnam najlepiej robić, tylko leżeć i tyć... Milion dobrych rad od teściowej... W USC brak wolnych terminów na ślub -_- Co zaświat...
Jestem chora, zdenerwowana, nie mam nawet chwileczki wolnej. Do tego PMS mnie dobija, mąż schodzi z drogi, a Robal nie rozumie, że jej humory chorobowe nie są dla mnie najprzyjemniejsze. Biorę się do kupy średnio co 5 minut, żeby jakoś przetrwać ten dzień. Masakra...
Mała przyniosła z przedszkola, jak się okazało, pięknego paciorkowca. Wali już drugi antybiotyk, który wczoraj przepisał laryngolog. My z mężem dopiero jutro idziemy do lekarza, a wszyscy jesteśmy rozłożeni. Pan laryngolog stwierdził, że na jego oko mąż ma szansę się przed paskudztwem wybronić i poradził mu metodę homeopatyczną: kroplę wody w szklance whisky. Spoko, jak wykupiłam leki w aptece, to stwierdziłam, że whisky jest wspaniałym i tanim pomysłem. Wczoraj wieczorem wypił sobie T. drinka, dziś lepiej. Namawiam go, by dzisiaj wypił więcej (sam z siebie pije raczej niechętnie
), może jutro będzie do użytku zdatny? Szkoda tylko, że i ja nie mogę sobie golnąć...
Muszę się pochwalić - "NIE WYKRYTO DNA WIRUSA HPV"
tak bardzo się cieszę 
A z drugiej strony jak nie to, to czemu do jasnej ciasnej już drugi rok nie udaje? Po wyleczeniu e-coli (dzisiaj zaczynamy działać z antybiotykami) zrobię badanie co poleciła mi Sandra89 - (dziękuje Ci:)) i będę jeszcze walczyć o laparoskopię bądź HSG. Tak więc przez min 6 tygodni
tylko w gumkach a potem posiew. Mam nadzieje że w końcu się pozbędę tego dziadostwa. Na razie więc ze starań nici...szkoda mi tylko tych cykli które zmarnuje ale i tak większość z Was ze względu na leczenie czasem musiała zawiesić starania.
Co do zębów to pozbyłam się drugiej ósemki w czwartek. I nie było tak łatwo jak na wtorkowym wyrywaniu. Ząb siedział b.głęboko i nie chciał wyjść. Lekarzowi gdy trzymał kleszcze (lub coś podobnego) i próbował wyrwać, wyślizgnęła się ręka i sam skaleczył się na moim dolnym siekaczu. Usłyszałam tylko "kur** mać" otworzyłam oczy i patrze że mam w buzi kleszcze a on sobie poszedł palca opatrywać! I musiałam tak siedzieć z zawieszonymi kleszczami na zębie dobre 3 minuty! Jak w jakimś horrorze! Trzęsłam się ze strachu i z nerwów jak galareta bo nie wiedziałam ile będzie się jeszcze z tym zębem bawił ale potem już gładko poszło. Ból praktycznie żaden, jedynie troszkę bolało po zejściu znieczulenia. Ale tabletka ketonalu pomogła a potem już nie była potrzebna. Tak więc jeśli któraś z Was ma ósemki do wyrywania i boi się bólu to pocieszam - praktycznie nic nie czuć
a jeśli chodzi o dodatkowe sensacje jak moja wyżej to już tego niestety nie przewidzę i nie skomentuje. Niestety każdy ząb jest jednak inaczej ułożony... Tak więc jestem lżejsza o dwie ósemki 
Kolejna dolna będzie wyrywana 9.10 i niestety będzie już bardziej skomplikowana. Tak więc jeśli dojdzie do skutku zdam potem relację 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2014, 15:08
Dzisiaj 19 dc. Jutro ostatni dzien owulacji.
Mam nadzieje , ze ostatni w najblizszych miesiacach 
Za 4 tygodnie wylatujemy do Hiszpani na 8 dni.
Chcialabym aby nasza fasolka byla z nami a z drugiej strony czuje jakis dziwny stan, ze moze jeszcze nie teraz ...
Dziwne to - caly czas bardzo chcialam a teraz jakies watpliwisci...tylko czym to jest spowodowane....
W zyciu nie mozna miec wszystkiego. .. sesje sie kreca , coraz wiecej zlecen .... to idealny moment na dziecko a ja... sama nie wiem. A moze to dobry znac- ze w koncu sie uda....
Dopadlo mnie przeziębienie, czyje sie fatalnie. Dobrze, Żr to w tym tygodniu bo w następnym powinna byc owu. Jest nadzieja
jutro mam zamiar zrobić sobie przyjemność i kupić pare ładnych rzeczy, wyluzować sie zapomnieć o obowiązkach, moze pójdziemy do kina. Przez prace oddalilismy sie troche od siebie... no ale cuz pracować trzeba tylko pózniej nawet nie ma kiedy tych pieniędzy wydać jak wraca sie do domu i pada na pysk. Jakbyśmy mieli dziecko to juz do tej pracy nie wracam!!
Dopadlo mnie przeziębienie, czyje sie fatalnie. Dobrze, Żr to w tym tygodniu bo w następnym powinna byc owu. Jest nadzieja
jutro mam zamiar zrobić sobie przyjemność i kupić pare ładnych rzeczy, wyluzować sie zapomnieć o obowiązkach, moze pójdziemy do kina. Przez prace oddalilismy sie troche od siebie... no ale cuz pracować trzeba tylko pózniej nawet nie ma kiedy tych pieniędzy wydać jak wraca sie do domu i pada na pysk. Jakbyśmy mieli dziecko to juz do tej pracy nie wracam!!
Dzisiaj zobaczylam malutka plamke zywej krwi na papierze chcialabym zeby to mialo cos wspolnego z implantacja 
No to czas na refleksję potransferową. Jakże ważne jest to kogo spotykasz na swojej drodze. Dziś spotkałam 3 przemiłe kobiety dzięki którym moje "zmedykalizowane poczęcie dziecka" było bardziej ludzkie. Pani doktor pomimo, iż widać było że jest zmęczona wszystko wytłumaczyła, pani pielęgniarka przyciskająca głowicę USG do mojego przepełnionego pęcherza pogłaskała mnie po ręku i przepraszała za niedogodności. Wreszcie pani z laboratorium IVF, uśmiechnięta pokazała zarodek na TV i kiedy wyszeptałam, że marzę o córeczce powiedziała, że ma nadzieję, że tak będzie. Dzięki temu było bardziej znośnie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2014, 18:07
Paciorkowiec cham, czyha na zdrowie moje i mojej rodziny!
5cs
6dc
Oj, wielka balanga w czwartek.... morze alkoholu i reset 
Wydaje mi się, że odpuściłam. Nic na siłę.
Rozmawiałam z kolegą, którego żona poroniła w 8 miesiącu (!!!!?!!!). Co ma być, to będzie. Luzuję.
I dopóki nie będzie zielonej kropki, to biegam więcej, szybciej, mocniej.. a jak nie biegam, to ćwiczę w domu. Będę sobie za to kiedyś wdzięczna 
Ciąża zakończona 27 września 2014

Taaaak... 
Dziekuje dziewczyny
fajnie jest miec tu wsparcie
)
KOCHAM MOJĄ RYBKĘ
Dziś w końcu po kilku dniach smyra mnie cudownie od środka
:D:D:D
Wiesz Kochanie, ja nie potrzebuję kogoś kto będzie mi powtarzał „będzie dobrze”. I mam dość słuchania o tym, że zawsze muszę być twarda jak skała. A nawet jeszcze twardsza bo przecież skały też czasem tracą cierpliwość i się rozsypują. Potrzebuję kogoś kto pozwoli mi być słabą, bezbronną i zupełnie zagubioną w tych wszystkich uliczkach pokrętnej rzeczywistości. Pozwoli mi wypłakać serce a później podniesie je z podłogi i włoży na miejsce. Kogoś, kto pozwoli mi rozpaść się na kawałki i będzie wiedział jak z powrotem ułożyć mnie w całość, właściwie to wcale nie piękną ale wiesz, taką prawdziwą. Uzna za całkiem ładną tę moją delikatność która tak uparcie przebija się przez bladą skórę. Przyjrzy się jej uważnie po czym przykryje swoimi ciepłymi ramionami, aby nie zamarzła od zimnej obojętności tego świata. Bo świat nie zrozumie, że muszę być bardzo silna właśnie dlatego, że jestem taka słaba.
Wczoraj miałam gości ...babcia męża przyjechala obejrzeć nasz dom...pow ze jest piękny wiec cos nas podbudowalo dalo sile ....nareszcie usmiechnelam sie...i bylam szczesliwa ze dzieki naszej pracy cos mamy...ze mimo ciężkich chwil cos osiągnęliśmy...
Dzis jestem w pracy ...mam nadzieje ze zleci jakos ten dzień...od rana mnie mdli chyba się czymś zatrulam ...chodz jadłam tylko swoje...albo poprostu nerwica sie odezwała...ale od jutra 6 dni wolnego to odpocznę sobie ... 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.