Od paru dni coś pukało mi za oknem... Myślałam że może to jakiś kot albo kuna.
Dziś przyłapałam winowajcę na gorącym uczynku!
Sikorka 
Siada we wnęce okna i puka dzióbkiem w ścianę. Na styropianie to się niesie. Jakbym nie miała moskitiery w oknie to pełnie wleciała by do pokoju bo na moskitierze też siadała.
Cwana bestia!
Ja pierdziu nie wiem co mam robic. Naczytalam sie o mierzeniu tempki i nie wiem czy dobrze robie! Mierze na czole zawsze w tym samym miesjcu termometrem bezdotykowym a moze powinnam mierzyc w ustach ale czy mozna tym termometem??? Wczoraj zmierzylam i mialam w ustach 37,7 a a dzisiaj 36,6 natomiast na czole tylko 36,2
Zglupialam!!!
9 tydz 4 d 
24 % na wykresie...
wczorajsza wizyta
widziałam i słyszałam serduszko
raczki i nóżki
maleństwo się ruszało
Pani doktor powiedziała że jak na swój wiek ma odpowiednie wymiary i że wszystko jest dobrze
jestem w 9tyg i 4dniu,termin porodu na 5.05.15...kocham Cie szczęście
zostań z nami.nasze szczęście ma 2,74 cm

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2015, 19:50
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/2a85636803b5.jpg
Nie chciałam by poniewierał się gdzieś po szufladach.. Chce pamiętać o Arku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2014, 13:04
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/26ebcb38b03d.jpg
No i zaczęłam przygodę z luteiną... Miałam ją brać od 15dc ale sobie opóźniłam o 5 dni i biorę od 20dc. Miałam nadzieję na owulację, niestety nie przyszła przed tymi prochami
Teraz 10 dni będę się faszerować i zobaczymy co będzie w następnym cyklu.
Spacer 8,5km z tym kałdunem to jednak może dać w kość! Normalnie dupa mi odpada i jestem teraz zgarbiona, bo nadwyrężyłam odcinek lędźwiowy. Ledwo wstaję. Ale dostanę opierdziel jak mój wróci z pracy
On mi od tygodnia już kładzie do głowy, że mam się oszczędzać. Ale po co? Niech wyłazi dzieciorek! 
Mądra ja, oj mądra... Ale zachciało mi się nad tą kondycją jeszcze mocniej popracować no i wykorzystać ostatnie chwile.
Dziś Księży Młyn. Bardzo po łódzku, bardzo klimatycznie. Dawne robotnicze osiedle w trakcie rewitalizacji. Będzie z tego perełka miasta, aż jestem dumna 
A kolejny spacer już w piątek, bo mamy Light Move Festival 










Dziś wodnistego śluzu jest bardzo dużo. To jest to.
Tak jak w tamtym cyklu, na tydzień przed wysypało mi plecy . Dziś już też zaczyna boleć mnie prawa pierś i lekko ćmią plecy. Jak przyduszę górę kości łonowej, to boli z lewej strony.
Sądzę że jestem tuż przed przed owulką. Co pokaże monit? Zobaczymy.
No i jak zawsze- nie myliłam z tym, żeby przyjść na usg w środę.
So excited!

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2014, 17:54
Nadal przeziębiona
W tym tygodniu mój narzeczony pracuje 14-22. Bardzo tęsknię za nim
Miło było przed jego pracą poukładać papiery i poprzenosić meble z pokoju, gdzie ma mieszkać nasze maleństwo. Nie chcę na razie umeblować tego pokoiku, chociaż mój R stwierdził, że nic się przecież nie stanie jak kupimy wszystko teraz, a nie w pośpiechu, ale ja się boję że to pecha przyniesie
Dzisiaj nie czytałam pamiętników, bo ciągle trafiam na już przyszłe matki z niebiesko-fioletowego bellybestfriend. Wiem że dopiero zaczęliśmy starania, ale jednak chciałabym baardzo w tym już miesiącu być w ciąży i czekać na Kubusia/Anię. Z przyjaciółką (Justyna 22 letnia) nie rozmawiam, mimo że przed snem przeczytałam od niej wiadomość, że nadal będzie mnie lubiła, nawet z moim potworem. Potworem? really? Wiem, że nie lubi dzieci, a nawet unika ich, ale mówi o moim Skarbku, którego będę nosiła pod serduszkiem. Dzisiaj oglądałam film w którym baardzo spodobała mi się modlitwa matki i córki. Postanowiłam, że też jej się nauczę i z moim dzieckiem będziemy ją odmawiały co noc 
Mateuszu, Marku, Łukaszu i Janie.
módlcie się za moje odpoczywanie,
ześlijcie mi na noc sen błogi,
niechaj czuwa nademną Bóg drogi,
niech piątka aniołków nademną krąży,
już do snu powieka ciąży,
zanim dzionek wstanie nowy,
przepędzają grzechy z głowy,
Amen.
Możliwe, że ktoś już to zna, ale ja dopiero dzisiaj poznałam i bardzo mi się spodobało.
Owszem, jestem osobą wierzącą, ale nie obsesyjnie
Nie chcę palić ludzi na stosie za grzechy 
Chciałabym być taką matką, jak moja mama
Zawsze wie kiedy być przyjaciółką, a kiedy rodzicem.
Cieszę się że mam wspaniałego narzeczonego, który mnie wspiera i stara się sprowadzać mnie na ziemię. Sama radzę innym aby nie świrowali starając się o dziecko, a sama świruję. Może to już jest w nas zapisane, nieważne w jakim wieku, że chęć posiadania dziecka przesłania nam cały świat, w sumie dzieci stają się dla nas najważniejsze od chwili poczęcia. Wydaje mi się że my starające się, kochamy nasze dzieci jeszcze przed zapłodnieniem. Piękne
To chyba najpiękniejszy widok. Bardzo marzy mi się synek
lecz dziewczynka nie będzie mniej kochana
Oby zdrowe, to dla mnie najważniejsze będzie.
Trzymam za nas wszystkie kciuki, oby każda miała zdrowe dziecko i jak najszybciej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2014, 18:46
Wypłata przyszła dziś, popłaciłam wszystko w tym miesiącu i pozwoliłam sobie na zakupy witamin. Kupiłam magnez + B6, kompleks witamin z grupy B, żelazo z kwasem foliowym, i dla siebie CLA z zieloną herbatą bo dodatkowo chce schudnąć. Nastawiłam się typowo na zmianę trybu życia. To że chce zostać mamą po raz kolejny to jedno a to że czas się wyciszyć i zadbać o siebie to dwa. Dodatkowo zacznę pić melise. Kupiłam sobie herbatkę melisa z pomarańczą mam nadziję że mnie to wyciszy bo ostatnio strasznie nerwowo mamy w życiu a niestety stres nie działa zbyt dobrze na hormony i na organizm.
Zanim pozwolę ingerować lekami w swoje życie. Chce spróbować wziąść się w garść na spokojnie. Czytałam że prolaktyne można samemu obniżyć witaminami i spokojniejszym trybem życia. Co do TSH nie wiem zbyt wiele. Ale jutro pójdę do labu i zrobię prywatnie TSH i prolaktyne jak w poniedziałek pójdę do ginekologa to już z konkretnym badaniem.
czuje sie coraz gorzej - wszystko mnie boli,maly kopie okropnie mocno i sie rozpycha, jestem zmeczona i ledwo chodze i z niecierpliwoscia czekam az moj synus zechce wyjsc. Nie chcialabym przenosic ciazy gdyz mam cukrzyce ciazowa. Umowilam sie z synciem ze 10.10 wychodzi i juz !!!
ciekawe czy mnie poslucha
No i drugi cykl w toku. Czuję się dziwnie. To znaczy typowo drugofazowo. Sutki bolą, śluz biały. No lutealna jak się patrzy. Może ta luteina którą brałam pobudziła mi owulację?
Pojęcia nie mam.
Narazie temperatura rośnie, zobaczymy za kilka dni czy to faktycznie skok.
Dzis Amelia ma 6 lat, o tej godzinie byla jeszcze w brzuchu urodzila sie o 20.30 a teraz w tym samym brzuszku jest jej brat 
No to wczoraj Mały Człowiek zwany puki co Glusiem miał 4,31 cm.
Mam za nisko kosmówkę. Podobno grozi przodującym łożyskiem. Plan i tak jest na cięcie więc luz na sterach.
Ciągle jeszcze zastanawiamy się nad amniopunkcją. Mam wewnętrzne przekonanie, że wszystko jest super no ale....
No i siedzę w domu. Mało się ruszam. Mam się oszczędzać. Puki co nie przytyłam.
za 3 dni Maciej skonczy 10mcy
Byłam na wizycie u neurologopedy i logopedy, niestety 2 wedzidełka do podciecia. Dlaczego nikt nie sprawdził mu tego w szpitalu
Moze udałoby się kp, a tak myslalam ze mam mało mleka+refluks+alergia na bmk. Ahhh gdyby nie laktator to nawet ten miesiac bym pewnie nie karmila.... A teraz muszę jak najszybciej załatwic podciecie aby lepiej mu się jadło pokarmy stałe, bo widzę że bierze do buzi ale zaraz wypluwa. Nie ma ruchów lateralnych jezyka-na boki, dlatego żucie nie wychodzi. On po prostu jak mu smakuje cos to łyka. A ze od urodzenia krztusił się mlekiem, bo miał tez wiotkosc krtani (ciezko takim dzieciom współgrac jedzenie z oddychaniem), to nauczył się juz sobie z tym radzic i sie nie krztusi. Banany i miekkie warzywa je spoko. Ale niekiedy pluje jak juz nie ma siły jeść, a to jest dosyc szybko, poddaje się... WIdac ze mu to przeszkadza. Mam namiar na polecaną lekarke w Wawie, czeka nas podroz 250 km. Koszt ok 300 zł. No i potem masaze - a Maciej nie lubi jak mu sie do buzki zagląda, zebow nie cierpi myc, jest to wyzwanie. Blizej mnie w Bstoku tez jest polecane miejsce do podciecia ale termin na nfz to wrzesien a prywatnie 2 tys bo ze znieczuleniem ogolnym tam robią.
Z dobrych wiesci to Maciej chodzi juz na całego, a nawet ucieka ode mnie juz na dwóch konczynach
(jak mam mu zmienić pampka oczywiscie).
Noce lepiej, umie sam zasypiac na drzemki, głaszcze go wtedy po policzku + smoczek to must have - swoją droga jak ja go odzwyczaje... czytalam ze do 18m jest czas.
Spi w nocy srednio 10h a w dzien 2,5-3h w dwóch drzemkach.
Co najgorsze trwa juz jakis czas straszna mamoza. Bardzo czesto jezdze do kolezanek, albo u mnie są goscie. Maciek ostatnio tylko rece. Nie interesują go w ogóle zabawki. Jedynie bawi sie nadal odkurzaczem (odkurza jak ja), mopem i chce aby non stop go ciągać na autku 🙈 ciągle krzyczy brum brum. I woź panicza bo inaczej ryk.
Wczoraj znajomi byli z 12m córeczką to Ona tak pieknie sie bawila zabawkami. Ale przyjaciolka mówi ze to teraz taki etap. Oby!
Jesli chodzi o rozszerzanie diety to od paru dniu zamiast butli w dzien o 14 wjechała zupa. A wiec jje 4 posiłki stałe + 3 butle (przygotowuje 240ml a wypija róznie czasem całosc, czasami 180, zalezy czy sie najadł w dzien).
6 mleko
8-9 sniadanie 1
11-11:30 sniadanie 2
14 zupa
17 obiad
20 mleko
ok 1:30 mleko
Mysle ze za miesiac moze zaczne dawac kolację tak ok 19:30 i wtedy sam oceni ile jeszcze dopije mlekiem. Moze to spowoduje brak karmienia nocnego.
Po roczku musze zostawiac Małego na troche rodzicom aby się przyzwyczajał bo plan mamy takie że Młody idzie od wrzesnia do żłobka a ja do pracy od 28 czerwca, wiec w wakacje z Mackiem beda siedziec dziadkowie (tata jest na emeryturze a mama pracuje co 2gi dzien i ma urlop w lipcu) siostra ( jest nauczycielka) i tez moze 1 dzien posiedziec, i tesciowa moze wroci z zagranicy to moze 1 dzien by posiedziała tez w tygodniu.
Jak ja to przezyje 
A w pracy mam rewolcuje, juz drugi prezes się zmienił...
25dc - cykl bezowulacyjny... no cóż jak zwykle... ale to dobrze bo kilka razy zdarzy się nam
bez zabezpieczenia a do stycznia chcę poczekać. Przecież trzeba najpierw nasze czworonożne serduszko wychować 
Wzięłam cv i wyruszyłam w "miasto" zaniosłam w kilka miejsc a jutro wybiorę się w kolejne miejsca 
Nasza kluseczka ma już 9dni
oczka niestety nadal zamknięte ale wyróżnia się już z tłumu 


trochę nietypowa pozycja spania dla takiego małego szczeniaczka
coś nam się wydaje że będzie chrapał
to po adopcyjnym tatusiu 
kocham go coraz bardziej i aż mnie trzęsie jak pomyślę że jeszcze tak długo musimy na niego czekać 
już mi odbija na jego punkcie i znalazłam ubranka dla niego
nawet się zastanawiam nad kupnem ciuszków dziecięcych (bluzy, koszulki) i przerobieniem na psie ciuszki 
To nie jest tak, że ześwirowałam i teraz ten maluch zasłoni mi cały świat i będę żyła tylko nim. On daje mi siłę do pozbierania się i do życia ale też widzę ile we mnie nadal jest energii i miłości dla kogoś jeszcze 
29 dzień cyklu
4 dpo
51,0 kg
No i owulacja potwierdzona
Ciałko żółte krwotoczne na 4,5 cm (mam się tym nie przejmować, bo nie zagraża to ewentualnej ciąży!
). Endometrium nadal 9 mm, płyn w zatoce obecny. Mam nadzieję, że udało nam się trafić z
... nie wiem jak zniosę kolejne rozczarowanie 
POTRZEBUJĘ WIĘCEJ WIARY I NADZIEI!! bo miłość na szczęście już mam...
Dziękuję za miłe słowa odnośnie zdjęć, ale to jest pikuś. A moje spacery to tylko maluteńki wycinek, kropla w morzu łódzkich smaczków.
Zobaczcie zdjęcia brata mojej koleżanki:
http://www.darkframe.pl/portfolio/%C5%82%C3%B3d%C5%BA/
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1415825115312323.1073741832.1405692526325582&type=3
Wczoraj doznałam ciąży urojenia - wstałam z okropnym bólem głowy i mdłosciami - dodając plamienie - ciąża. Karmiłam się tą wizją calutki dzień... Wieczorem wpadłam na to, że to chyba była migrena. Dawno jej nie miałam dlatego nie skojarzyłam. Pomyślałam - zobaczymy - jak wstanę rano i będzie to samo znaczy się ciąża. Jak nie - znaczy migrena. No i wstałam rano i objawów zero... Żadnych mdłości, żadnego bólu głowy, żadnych napięty piersi... Wiem ze jeszcze za wcześnie na objawy ale mimo wszystko rozczarowanie czuję.
1 dc
Zaczynamy nowy cykl - trzeci po drożności. Od 10 dni siedzimy w domu przeziębieni. W piątek mieliśmy teleporadę z lekarzem rodzinnym, który z automatu wystawił skierowanie na wymaz. Pojechaliśmy tego samego dnia, czekaliśmy w kolejce 2 godziny i się nie udało. Od razu nałożono na nas kwarantannę. Pojechaliśmy rano w sobotę, u męża pobrali wymaz, a u mnie jak zawsze - lekarz zrobił literówkę w nazwisku na skierowaniu i nie mogą zrobić test. Dzwoniłam 2 godziny do swojej przychodni stojąc pod punktem i czekając, aż wystawią mi nowe skierowanie. Zwodzono mnie tyle czasu, aby się dowiedzieć 5 minut przed zamknięciem punktu, że mają problem z systemem i skierowania nie dostanę w tym dniu, dopiero w poniedziałek. Zadzwoniłam do szpitala, aby lekarz z izby wystawił mi skierowanie. Dzwoniłam o 10 rano, miał dzwonić w ciągu 5 godzin. O 17 dzwonię czy lekarz do mnie zadzwoni - mam czekać. Nic. Obudziłam się w nocy o 3 i zadzwoniłam jeszcze raz. Poprzedni lekarz i pani z recepcji już poszli do domu i przyszła nowa zmiana, która nic nie wie, więc rejestruje się raz jeszcze. O 5 dzwoni lekarka, rura nie z tej ziemi, ale skierowanie wystawiła😏Pojechałam rano i w końcu się udało, czekam na wynik. Mąż już ma - negatywny. Ciekawe, że nikt do Nas nie dzwonił, nie mówiąc o wyrywkowym sprawdzaniu, czy rzeczywiście siedzimy w domu. Jak w piątek wylądawaliśmy na kwarantannie, byliśmy zestresowani, że nie mamy jak z psami na spacery wychodzić. Podzwoniliśmy po rodzinie i nikt nie był chętny, ale jak sami potrzebują pomocy to świątek, piątek czy niedziela walą drzwiami i oknami. No nie wiem, jakbym się dowiedziała, że ktoś z rodziny, znajomych jest na kwarantannie, od razu zaoferowałabym swoją pomoc, a tu dupa, nawet pytania o stan zdrowia. Pomogli nam obcy osoby. Moja szefowa z mężem, którzy w sobotę cały dzień brali na spacery naszych psów. Zawsze mogę na nich liczyć, ale nie chciałam ich zbyt nadwyrężać, mają prace, dzieci, swoje sprawy do załatwienia. Jak jechaliśmy na test powiesiłam kartkę przy wejściu do budynku, że jesteśmy na kwarantannie i potrzebujemy pomocy w wyprowadzaniu psów do czasu wyniku testu bądź 10 dni. Mąż był sceptycznie nastawiony, ale odezwali się sąsiedzi z chęcią pomocy👍 To było super. Fakt, że na 8 piętrowy budynek odezwali się 5 osób, ale cieszę się, że poznałam bliżej 5 wspaniałych, otwartych ludzi. Na szczęście wieczorem mąż dostał wynik i nie musieliśmy angażować sąsiadów, ale wymieniliśmy się numerami i w razie potrzeby będziemy sobie pomagać🙂 Jestem tak pozytywnie naładowana, że nawet okres mnie nie podłamał😆 Postanowienie na wakacje - zmienię podwójne nazwisko na nazwisko męża, po prostu mam dość tych pomyłek,tak, właśnie to zrobię!!😃😁
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.