Jutro napisze co sie działo w weekend....bo dzis nie mam siły....powiem tylko jedno współczuję ludziom tak ciężkiej pracy jaką jest handel wiązankami i zniczami...skąd ta siła...!!!!
jutro powinna przyjść @. Na razie nie ma nic co by na nia wskazywalo ale sadze ze to cisza przed burzą
aaaaa zaraz się wściekne. R=Testy leża w szufladzie a ja chyba wole rozczarować się okresem niż jedna kreską.
Brak okresu?! Dziś 37 dc , jak małpa nie przyjdzie to w czwartek robię test
Przegladam wykresy na tablicy, czytam pamietniki z happy endem i tak mysle, czy ja kiedys doczekam dwoch kreseczek? Trace nadzieje. Czy ja jakas pechowa jestem? Czemu sie nie udaje do cholery? Mam ogromna nadzieje, ze wizyta u lekarza cos mi wyjasni.
Ten cykl i tak stracony. Jak sie starac, kiedy maz w domu co drugi weekend. W takiej sytuacji nie predko zostaniemy rodzicami. Jesli w ogole... Mam czarne mysli:( W dodatku OF wyznaczyl mi owulacje za wczesnie. 11 dc, to chyba nie mozliwe. W zeszlym cyklu 17 dc, co z reszta wydawalo mi sie za pozno, a teraz 11? Zglupialam juz. Moze zle mierze temperature, w ustach pierwszy cykl. Chyba kupie nowy termometr. Nie wiem juz co robic. Czuje sie bezsilna...
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2014, 21:24
Pomocy! Mały terrorysta daje czadu. Od rana jest aniołkiem. Zjada 100ml, robi kupę i śpi. I taki sielankowy rytm trwa do wieczora. Po kapieli zaczyna się koncert wycia i trwa do jakiejś 1-2 w nocy. Nie wiemy o co chodzi. Przed wczoraj uleczył go czopek glicerynowy Prężenie się wskazywało na problemy z brzuszkiem. Próbowaliśmy kropelek, ciepłej pieluchy na brzuch, masażu, noszenia na ramieniu itd. Dopiero po czopku się wypróżnił i błogo zasnął. Wczoraj powody nie były już tak oczywiste. Po prostu wył do 2 w nocy, aż w końcu zasnął. Żadne masowanie, tulenie, nic nie pomagało. Aż się boję co będzie dziś...
dzisiaj powinna przyjść @. Czekam na nia z niecerpliwościa. Pojawi sie czy nie. Dzisiejszy test negatywny wiec nastawiam sie na najgorsze.
Ciąża rozpoczęta 2 listopada 2014
niby dziś powinnam testować ale wstrzymam się jeszcze parę dni bo po ostatnich przygodach nie wieżę tym testom. wolę widzieć dwie mocne krechy niż cienie bo potem jest płacz i lament a tak to uniknę niepotrzebnego stresu.
Choć ciekawa jestem strasznie-ale z moim szczęściem to pewnie @ przyjdzie. Coś mi się cykl poprzestawiał w sensie wydłużył, może to przez tego polipa endometrialnego. Nie wiem już sama.
PS. dobrym sposobem jest nie kupowanie wcześniej testu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2014, 09:27
Poniedziałek, powrót do rzeczywistości, niby dni płodne a testy owulacyjne nic nie wykazują
może to przez ostatnią zmianę w moim cyklu zawsze @ była co 26 dni a ostatnio pojawiła się już w 22 dniu
nic pozostało mi testować dalej... gubię się już w tym wszystkim.. jakiś wewnętrzny strach mnie prześladuje...
16 ms starań, 14 cs, 12 dc
Święta, święta i po świętach. Jakoś przeżyłam. Na szczęście w tym roku bez życzeń, w góle. Było coś ogólnie dla wszystkich po prostu powiedziane w stylu "dobrego nowego roku i zdrowia". I cieszę się bardzo. Bo możliwe, że bym się popłakała, a tak to uniknęłam niewygodnych momentów.
Z mężem ostatecznie przegadaliśmy wszystkie możliwości i podjęliśmy decyzję. Już tak na 100%, już pewniak, już klamka zapadła. W najbliższym tygodniu wymazy - oby się udało. I oby były w porządku. W styczniu histero jak wyjdzie okej w wymazach. I jak histero wyjdzie w porządku to w marcu zaczynamy procedurę. W lutym chcę jeszcze jechać na narty. 
Nie chcę robić teraz histero-laparo. Nie chcę iść do szpitala samiuteńka na 2 dni. Nie chcę kolejnych nacięć w brzuchu, szwów... A przynajmniej nie teraz. Histero mam zrobione, wiem co i jak w macicy (będę wiedzieć przynajmniej). I tak robimy ivf. Laparo nie jest mi do ivf potrzebne. Jeśli coś w naszym planie się posypie w przyszłości to wtedy będę myśleć o laparo. Ale na teraz odrzucam tę opcję.
Chciałabym już marzec. Chciałabym już zacząć. Mam wielkie marzenia i oczekiwania względem ivf. Boję się spaść z wysokiego konia. Tym razem to już z konia giganta. Boję się, że nie wyhoduję dobrych komórek, albo tego, że się nie zapłodnią. Albo tego, że zdegenrują. Albo nieudanego transferu. Boję się tego wszystkiego. Teraz już mam coraz większą świadomość, że ivf to wcale nie jest łatwiejsza droga. Pod wieloma względami jest wręcz trudniejsza. Na pewno nie jest to droga na skróty. A ja na pewno nie jestem słaba bo zdecydowałam się na ivf. Wręcz przeciwnie. Jestem cholernie silna. I dlatego wiem, że cokolwiek spotka nas na naszej drodze damy radę. Razem. Może być cholernie ciężko, ale mamy też cholernie dużą wolę walki, gigantyczne marzenie i wciąż dużo czasu żeby o to marzenie walczyć.
Tak no to się zmobilizowałam i anestezjologa zaplanowałam na środę , jak się uda zwiedzę też szpital bo w tym jeszcze nie rodziłam ...
Kolejny przypływ energii ha umyłam lodówkę więc teraz na zakupy trzeba się wybrać co by ja zapełnić haha
Dla młodego już wszystko gotowe wystarczy tylko wszystko poskręcać, poupinać, poustawiać,
W tym miesiącu ostatnie zakupy apteczne i wszystko będzie dopięte na ostatni guziczek... no tak tylko pokoje jeszcze nie pomalowane a kanapa nie przyszła i będzie dopiero za da tygodnie... Wojtuś czekaj jeszcze tam grzecznie w brzuszku...
czas mija expresowo .... 34 dni ....
Mulenie nie było od bólu brzucha jednak
Wczoraj rano miałam sen: robiłam test ciążowy i od razu pojawiła się druga kreska, więc ja wniebowzięta chcąc fajnie tą informację przekazać Mężowi, zaczęłam na brzuchu pisać coś w stylu "nie mogę się doczekać aż Cię zobaczę Tato", pamiętam, że coś mi to koślawo wychodziło
Obudziłam się, popatrzyłam na zegarek w telefonie, była 6.30, szybko wstałam i poszłam do łazienki zrobić test. Przeniosłam wszystko do kuchni (siki i test). Ustawiłam czas na piekarniku na 5 minut, zanurzyłam pasek testu z Allegro na 20 sekund i położyłam go na blacie a sama usiadłam na kanapie i przykryłam się kocem. Czas mi się tak okropnie dłużył jak nigdy, spać mi się chciało i tylko myślałam, żeby szybciej te minuty leciały, bo chcę iść do łóżka spać. Po około 2 minutach, które ciągnęły się okropnie, spojrzałam na test i nic nie było, nic (tylko kreska kontrolna. Pomyślałam sobie, że no trudno ale jeszcze poczekam. Wynik na tym teście odczytuje się do 5 minut. 5 minut minęło, spojrzałam raz jeszcze i jeszcze raz i jeszcze.. i nie wiedziałam, czy mam zwidy, czy co, bo ja tu widziałam cień! Zrobiło mi się gorąco, poszłam do sypialni, zaświeciłam światło i budzę Męża:
-Kochanie, wstawaj, widzisz coś?? Kochanie..
-Co? co? nic nie widzę
był zaspany, w sumie też bym nie widziała od razu hehe
Ale po chwili przetarł zaspane oczęta i mówi, że "no, widzę"
Także tak na minęła niedziela- na rozmyślaniu, że jestem w ciąży i komu jak szybko powiemy itp.
Byliśmy u Męża rodziców na obiedzie, Teściowa pytała którą mam zmianę itp a ja nie chciałam kłamać ale próbowałam odpowiedzieć tak na około, żeby nie wyszło nic, bo pierw chcemy potwierdzić ciąże betą. Po obiedzie u Teściów pojechaliśmy jeszcze do sklepu po dwa testy ciążowe i po powrocie do domu zrobiłam test o czułości 25 i wyszła też blada kreska 
Dziś rano zrobiłam jeszcze dwa testy i na tym z allegro wyszła mocniejsza kreska a na Quixxie blada nadal.
Więc dziś rano pojechałam do szpitala i po 14 będzie wynik bety. Nie mam wątpliwości, bo czuję takie zmęczenie czasami, jakbym krew oddała normalnie. To jest idealne porównanie, niestety mój Małż nie rozumie, bo nigdy nie oddawał
Poza tym muszę często jeść, bo czuję taką pustkę w żołądku, jakbym pół dnia nie jadła
Czasem kwaśno w buzi, troszkę mdło ale to rzadko jeszcze jest. Ogólnie bardzo się cieszę z objawów. Nie idę dziś już do pracy (mam warunki szkodliwe), czekam na wynik bety i wizytę u pani dr
Brak okresu, powoli odczuwam lekki ból piersi i ciągniecie w brzuszku. Dziś 38 dc wow mega długi !! Mam nadzieje ze wszystko będzie dobrze...
Ostatnie noce mijają mi tak, że dosyć często się budzę... Mam nadzieję, że nie ma to wpływu na temperaturę... Bo budzę się na przykład godzinę przed pomiarem, czyli nie zachowuję minimum trzech godzin ciągłego snu przed zmierzeniem temperaturki... A dzisiaj zasnęłam z termometrem w buzi
Dobrze, że się nie udusiłam, hehe 
W środę do Gina. Ciekawe czy Aromek się spisał 
Heja ciocie!
Byłem dziś na pobraniu krwi. Jestem mega dzielny i nie płakałem
Proszę o kciuki za jutrzejsze wyniki!

A wczoraj wieczorem... Matka się stara, tuli, karmi a ja się drę!

Wczoraj to znaczy raczej juz dzisiaj po o 01:30 mialam bol jak na @ tylko byl inny niz zawsze byl lzejszy i trwal gdzies tylko z 10 min a zawsze trwa do 2 godzin i nie moge wtedu tchu zlapac ... ale zo z tego ze ten bolbyl inny jak juz teraz na papierze sa brazowe nitki wiec @ do wieczora sie rozkreci
nie mam sily
nienawidze juz tego okropnego zycia
... testu nie robilam i juz raczej nie zrobie bo jak zawsze nie ma po co 
Nie mam 100% pewności, ale chyba była owulka. To już druga, nie wierze normalnie. Czyli coś się zmienia, leki i dieta działają, tylko dlaczego waga nie chce zejść w dół, ehh. W sumie nie na tym mi najbardziej zależy 
Mam nadzieję, że tempka się utrzyma. Monitoringu w prawdzie nie miałam, to tylko moje domysły. Temperatura się uspokoiła,był śluz, ból,teraz jest już druga wyższa. A i cycory rosną
wiec mam nadzieję, że to nie jakiś żart (torbiel).
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2014, 10:48
Ten weekend chyba nie należał do najlepszych.
Jestem chora/przeziębiona. Kaszle, kicham, boli mnie głowa i kości. Do tego problemy jelitowe. I druga połowa cyklu.
Staraliśmy się w tym cyklu o brata/siostrę dla Arka, choć nie tak często jak bym chciała. Mimo wszystko boje się że to moje choróbsko nie byłoby dobrą podstawą do rozwoju jakiegoś malucha. Staram się leczyć sama, żeby nie brać leków i nie zaszkodzić. Pije herbatę z cytryną i miodem, jem czosnek. I leżę w łóżku. Spać mi się chce choć wstałam przed 9.00. Gorąco mi - Łukasz każe mi się wygrzać i wypocić. Niby to ma mi pomóc.
Poszłabym do lekarza po jakieś tabletki ale boje się.
Sytuacja jest strasznie podobna jak w styczniu. Gdy staraliśmy się o Arka to też miałam problemy żołądkowe-dostałam wtedy leki, czasem myślę że to one mogły zaszkodzić.
Siostra wtedy urodziła córkę, teraz bratowa urodziła syna.
Chciałabym by w końcu się udało, ale boje się że moja choroba może zaszkodzić.
Odmawiam przyjęcia jakiegokolwiek leku. Boje się jednak że przez to nabawię się czegoś gorszego i dopiero będę musiała brać jakieś mocne leki. Tak źle, tak niedobrze.
Łukasz mówi - za dużo planujesz. Może i ma racje, staram się powstrzymywać od planowania wszystkiego choć nie zawsze mi to wychodzi.
15 dc
Kolejny fajny weekend za nami a na następny planujemy wypad na sanki 🛷. Ostatnio na sankach siedziałam gdy byłam dzieckiem. Bardzo się cieszę i nie mogę doczekać. Na nasze szczęście wypad na pobliskie stoki to 20-30km w jedną stronę. Kupiłam nam już sanki na allegro, sobie zamówiłam buty w decathlonie które sprawdzą się także podczas naszych zimowo-górskich wędrówek. Zamówiłam też ciepłe rękawiczki 🧤 idealne na tarzanie w śniegu które nie będą po 5 minutach mokre. I to by było na tyle pozytywnych tematów 🙄
Miałam dziś tak głupi sen że do tej pory o nim myślę i mam "niesmak"? Śniło mi się że mieliśmy dziecko. Nagle pojawił się niemowlak. I ja go karmiłam i byłam taka szczęśliwa. Położyłam je na łóżku i poszłam do kuchni. Wróciłam a na łóżku spał mąż. Po dziecku nie było śladu... I ja się rozpłakałam bo je zgubiłam...?!?! I szukałam go po całym mieszkaniu i już myślałam że sobie je wymyśliłam. W końcu je jednak znalazłam - leżało za kanapa. Szczerze to wolałabym nie mieć tak głupich snów. Mam cała niedzielę wyrzuty sumienia tak jakby to się stało naprawdę. No dramat. 😢
Byłam dziś u siostry, miał być miły wieczór ale mój mały piesek pokłócił się z jej dużym pieskiem o miskę i żarcie. I rzuciły się na siebie z zębami. Już myślałam że będzie po mojej. 😢 Bo jak 30kg łapie zębami 11 kg to wiadomo kto wygra. Na szczęście udało nam się je szybko rozdzielić, obie wyszły cało z zajścia. Wzięłam moja pod pachę i wróciłam do domu.
Jeszcze mój mąż dołożył nam do wydatków w tym miesiącu mandat za przekroczenie prędkości w wysokości 100 zł. Dobrze ze tylko tyle. 💵
Jestem w fazie dni płodnych, testy owulacyjne na razie wychodzą negatywne, ale u mnie owulacja wypada zazwyczaj w 18/19 dniu cyklu. Działamy ❤️❤️❤️
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.