Test negatywny. Jednak mi przykro. Trochę o tym pomyślałam i mam nowy plan. Listopad będzie miesiącem leczenia. Pozbęde sie polipa, dokończę badania, wylecze gardło. Starania rozpoczniemy od grudnia. Od dziś ograniczę czas przed komputerem i zaczynam ćwiczyć pilates, czytam biblie. Jem więcej. Dopijam ziola o. Klimuszki na miesniaki (te ziola podobno działają na kobiety po menopauzie wiec chyba nie ma sensu tego pic). Probuje ziola na zrosty przez jeden cykl. A potem tylko ziola na 1 i 2 fazę (ziola na pierwsza i druga fazę próbowałam w jednym cyklu i byłam w szoku, bo prawie wogole nie bolał mie brzuch w trakcie @). Dalej jem melase buraczana (przeczytałam na forach angielskich, ze to łagodzi bóle miesiączkowe i ma dużo witamin). Co jakiś czas rano będę Piła ocet jabłkowy i olej lniany. No i wiesiolek na śluz. Żadnych dziwnych ziół, które nie wyrosły na polskiej ziemi. Próbuje jeść to co jadła moja babcia czyli proste polskie, on może plus owoce morza za którymi przepada mój maz.
Moja wielka miłość 

Kocham go ponad życie nawet jak jestem zmęczona dla niego zawsze znajdę siłę 
Dla takich chwil warto 

A w małżeństwie miłość kwitnie
mąż nie może się ode mnie odkleić 
Ciągle powtarza że działam na niego niesamowicie
i jestem jeszcze bardziej seksowna i pociągająca niż przed ciążą hi hi
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2014, 10:54
Śniła mi się dziś moja córeczka...
Dziwny sen, opiekowała się nią przez kilka dni moja siostra z mamą bo ja przez 2 dni miałam pracę i musiałam w niej być, strasznie chciałam ją mieć przy sobie a nie mogłam a ona dopiero co urodzona - taka maluteńka. Kompletnie byłam nie przygotowana na jej przyjście, nie miałam pieluszek, ubranek, łóżeczka... ale wiedziałam że ją strasznie kocham i że jest moją córeńką... Potem tuliłam ją w ramionach mówiąc: "moja córunia, moja kochana"
Widziałam maleńką twarzyczkę, cudną, piękną moją córeczkę...
W senniku wyczytałam że niemowlę to szczęście dla matek...
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2014, 13:01
Ovu wyznaczył mi owulację... Tylko, że ten skok jakiś mały mi się wydaje 
Jest, dzień po rocznicy ślubu, dzień przed rocznicą pierwszego transferu ❤️ przyszła na ten świat w wodzie, w 8,5 godziny od założenia tasiemki, w szybkim tempie ❤️ przyszła i obróciła świat do góry nogami, pokazała, że ekstremalność uczuć, myśli, doznań ma naprawdę szerokie granice, a to wszystko w zaledwie 3 dni ❤️ dziś mam nadzieję wracamy do domu i zaczynamy nowe życie w trójkę, a właściwie czwórkę, bo razem z psem ☺️
Tyle bitew wygrałaś pani Niepłodność, chylę czoła, bo byłaś godnym przeciwnikiem, który zawsze wiedział gdzie i jak uderzyć, ale ja też wcale nie byłam ci dłużna. Ostatecznie pierwszą wojnę o dziecko wygrywam ja. Mimo wszystko dziękuję za te lata walki. Mam nadzieję, że do zobaczenia.
Nowy miesiac, nowe nadzieje.
Miniony cykl dal wiele zludnych nadzei, marzen... ale chyba najbardziej to oszukiwanie siebie. Wysoka temperatura byla spowodowana choroba, ktora uderzyla ponownie, ale teraz juz jade na lekarstwach. Skok temperatury spowodowany kieliszkiem wina, w porze lanczyku ze znajomimy w pracy (musze skonczyc ten rytual, gra nie jest warta swieczki, aczkolwiek bede sie nadal socjalizowac;).
Wczoraj placzliwa, a dzis mam przyplyw energii ( o ironio spedzam dzien w lozku
. Nie lubie siebie zesmuconej i zmartionej. Smuce Meza, a on potrafi wyskoczyc z tekstem "to wracamy do Polski". Zeby tylko jeszcze to mialo sens to bym sie nie zastanawiala, ale co z tego jak mysl o powrocie do Polski jest o wiele gorsza niz bycie tutaj. Tutaj Maz jest blisko, nawet jak jezdzi na te glupie delegacje to wraca do domu - do tego kocha swoja prace, teraz moze mniej bo duzo stersow, ale ten typ tak ma. Polska mnie przeraza... a takze mysl, od pierwszego do pierwszego... Za co tam utrzymamy dziecko? albo za jaka cene, za jakie poswiecenia? Chcemy sie miec lepiej przeciez. Lubie nasz lifestyle, takim jak jest teraz. Szkoda, tylko ze rodzina tak daleko. Bo przyjaciele, no sorry. Nie mam zludzen, i tak ich juz nie ma... kazdy ma swoje zycie. Smutne ale przez to dorastanie, kazdy poszedl swoja droga..
Za duzo emocji. Czasami brakuje kogos do rozmowy. Moze to ja jestem antyspoleczna. Ciezko mi. Po wszystkich przezyciach ze znajomymi, ciezko zaufac i sie otworzyc. Bo czlowiek sie otwiera a oni spadaja i sie nie odzywaja... wiec po co ta walka? Z Mezem za to moze sie czasami smucimy tymi moimi humorami ale to najwieksze szczescie miec go blisko, moc sie przytulic w nocy, ogrzac zimne nogi....
Za duzo mysli, za duzo emocji we mnie. Koniec.
Nowy miesiac, nowe nadzieje i trzeba dac z siebie odrobine wiecej niz w poprzednim miesiacu (bez zatracania sie i zludnych nadzei).
58 dni do porodu wedlug belly, 33tc wczoraj zaczety. Pora wybrac sie na zakupy, kupic torbe do szpitala, szlafrok (jakos specjalnie nie nosze szlafrokow ale do szpitala wypadaloby miec jakis zakrywajacy posladki)
jeszcze jedna koszule do karmienia, podpaski a moze lepiej ogrooomniaste podpachy haha bo zwyklych to mam zapas oczywiscie po wyjsciu bede uzywac normalnych tylko w szpitalu te dozwolone zeby nie bylo. Jeszcze musze pomyslec czego mi brakuje bo do mlodego tylko posciel zamowic do lozeczka pozostalo no i wozek ale z wozkiem sie nie pali bo przeciez gdzie ja w styczniu pojade na spacer? oczywiscie kupimy ale pewnie bedzie uzywany w domu jak maly nie bedzie chcial zasnac. Z Amelia jakos nie spieszylo mi sie do pakowania torby. Mialam dwa terminy jeden wedlug usg drugi wedlug kalendarza i byl tydzien roznicy takze jakby nie patrzec urodzila sie teoretycznie tydzien po terminie a ja torbe pakowalam wieczorem przed wyjazdem do szpitala gdzie termin wyznaczyla mi dr
teraz wole spakowac sie wczesniej i miec spokoj. Oczywiscie planuje rodzic w terminie ale roznie bywa tak za dwa tyg pewnie sie spakuje. Pozniej zamierzam kupic jakis pas sciagajacy na brzuch zeby nie miec flaczka bo te "ruchome" wnetrznosci nie sa przyjemne heh
Jak obiecałam, tak piszę :-*
Dziś już 8-czekamy na nowego członka rodziny, ale siostra nadal chodzi w pakiecie z Maxiem
Szkoda, że nie ma mnie przy niej.W domu dopiero będę w styczniu i na żywo zobaczę mojego chrzesnika dopiero w styczniu.
Poza tym wszystko po staremu, dzisiaj mamy imprezkę, ciasto się piecze
Fajnie tutaj bo nie ma nudy, dom zawsze pełen ludzi
Co ja biedna będę robić po powrocie do domu? Zobaczymy.
no wiec dzis pierwszy dzien wrednej małpy @ oczywiscie brzuch boli jak cholera..
Przeryczałam wczoraj pol nocy, maz mnie pocieszał i przytulał mocko i jakos zasnełam.. czemu to musi tak bolec kurde....w grudniu jade na Swieta do Polski takze tam pojde do ginekolog o ktorej bardzo duzo dobrego słyszałam i moze ona powie co dalej robic moze jakies badania??
znalazlam w internecie cos bardzo ciekawego test na plodnosc dla faceta co o tym myslicie?? moze by7c wiarygodny...???
był dziś test:) kreska II była ale b.jasna, ale BYłA
25dc.wcześnie może na bardzo intensywny kolor powtórka w dniu spodziewanego okresu. I trzeba do dr. się umówić.
Miałam przeczucie i brałam dupka.. i biorę
kurna
samopoczucie do d***
z każdym kolejnym cyklem mam jakieś inne, dla mnie obce bóle
Nie wiem co się ze mną dzieje
Wczoraj była owu a dzisiaj znowu jajnik mnie boli i podbrzusze... może znowu coś jest żle?
Jestem po pierwszej stymulacji clostilbegytem. Brałam po 25 mg od 5 do 9 dnia cyklu. I co? wielkie nic... Wg monitoringu 11 i 13 dnia cyklu brak dojrzewajacych pechęrzyków...
Poniedziałek dzień długiego weekendu, ja pracuję ale jest spokój. Testy owulacyjne wykazały, że ovu przyszła w piątek/sobotę w 19 dn. cyklu... nie wiem co mam o tym myśleć, ostatnio cykl był krótszy 22 dni zawsze ale to zawsze 26 dwa razy w życiu mi się poprzestawiało ostatnio właśnie w ostatnim cyklu
ciekawe czy w weekend przyjdzie @...
Wbiłam się w przedciążowe spodnie, ale jest ciasno. Tydzień temu nie mogłam ich w ogóle założyć, więc i tak jest postęp.
Przemuś:
1. Budził się dziś w nocy co 1,5 - 2 h na jedzenie. Wcześniej to było 3- 3,5. Czy to oznacza, że czas zwiększyć porcję?
2. Jest marudą. Potrafi pół dnia gremlinować zamiast spać jak to piszą w książkach o noworodkach. Jak go nauczyć zasypiania? Kombinuję, ale coś ciężko nam idzie.
no i jednak zalatwilam sie cholera jasna! paracetamol i lozko..czuje sie koszmarnie!
Dieselek stał się naszym oczkiem w głowie, naszym największym skarbem i chyba swego rodzaju cudem według mnie... widzę jak z godziny na godzinę coraz mocniej pokazuje swój instynkt tacierzyński
jeśli tak będzie się opiekował naszym dzieckiem to jestem całkowicie spokojna 
Ten malec jest niesamowity, żadne jego siuśki czy kupka na panelach nie jest w stanie wywołać najmniejszych złych emocji - rekompensuje to lizaniem policzka i merdaniem ogonkiem jednocześnie 
Wycałowany jest z każdej strony i wydrapany każdy cm jego ciałka 
No cóż kanapa w salonie też już chyba zajęta 

Niedługo będzie miał więcej zdjęć niż my 
Prawdziwy przyjaciel wie kiedy pojawić się przy drzwiach z butelką wina...wieczór z dziewczynami 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2014, 19:48
Od ładnych kilku dni mam wysoką temperaturę jak na 1 fazę cyklu, czy cykl bezowulacyjny. Wczoraj przed pójściem na usg, kiedy liczyłam, że pęcherzyki pewnie dojrzewają, i pewnie trzeba podać zastrzyk z pregnylu zrobiłam test owulacyjny. I co? Wyszedł pozytywny. Potem się okazało, że pęcherzyki nie dojrzewają... skąd więc ten pozytywny test owulacyjny i ta wysoka temperatura. I zrobiłam test ciążowy, a co, sporo ich mam... No i szok, bo okazał się pozytywny. Skąd? co? jak? zrobiłam jeszcze 1 tej samej firmy i 1 innej firmy i też pozytyw... Dzisiaj odebrałam bete i znowu szok...2193,5!!!!! Boże ale co to znaczy, jak to możliwe??? Niestety to najprawdopodobniej ciąża pozamaciczna albo zaśniad... bo:
- od trzech cykli mam monitoring usg w 2 cyklach pęcherzyk nie pękł a w tym nie dojrzewają!!!
- mam 14 dzień cyklu, który to cykl rozpoczął się normalnym okresem który miał licząc plamienie na końcu to aż 8 dni!!!
- nie możliwe żeby facet na usg nie zauważył ciąży...
Ok załóżmy jakimś cudem, że zaszłam, to musiałoby być w poprzednim cyklu a ja miałam normalny długi okres a potem od 5 do 9 dc brałam clostilbegyt...załamka... Nie wiem o co chodzi... totalny szok i strach... Co robić??? 
Bajcia, mój ty piesiu kochany, walcz, walcz, walcz i przepędź tę babeszjozę. Musisz jeszcze z nami trochę pobyć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2014, 21:34
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.