W tym tyg. sporo stresu... Czeka mnie 5 godzinny występ publiczny, do którego nie miałam odpowiedniej ilości czsu żeby się przygotować, już mam sny na jego temat i budzę się oblana potem... Ale znalazłam idealną metodę na wyciszenie
Muzyka relaksacyjna z odgłosami nautry... Dziś odpowczywałam nad włoskim morzem, moczyłam nogi w strumyku i słuchałam świerszczy leżąc na kocu i obserwując gwiazdy
Ten sam "spacer" powtórzę przed snem. Ale nawet po 15min. czuję się spokojniejsza 
39+3
4 dni do terminu porodu!
Sytuacja robi się napięta... 
Świadomie nie odpisałam na porannego smsa koleżanki, w którym dopytywała się czy to JUŻ.
No nie JUŻ, bo jakby JUŻ to przecież bym się odezwała i zawiadomiła. Przecież nie będę robiła tajemnicy z narodzin dziecka. Po południu nie mogła juz wytrzymać napięcia i zaczęła dzwonić. Byłam zajęta. Nie odebrałam. 5minut później dzwoni mąż - Pisze do mnie jakaś G. czy wszystko u Ciebie w porządku, bo jej nie odpisujesz? O co chodzi?
Aaaa... a gdybym rzeczywiście rodziła? Czy ona myśli, że zdawałabym jej relacje minuta po minucie?!
Tak samo rodzice i część znajomych - To jak zaczniesz rodzić to dasz nam znać?
Nie, nie dam. Odezwę się jak już będzie PO.
Słuszną radę gdzieś usłyszałam - Od samego początku podawaj wszystkim datę 2tygodnie późniejszą. Nie będzie takiego ciśnienia.
Do zapamiętania i wykorzystania w przyszłości.
37+2

38+4 (sexi majty z biedronki
)

39+3

plus 16kg (gdzieś mi uciekł 1kg w ciągu ostatniego tygodnia!)
111cm w pępku - wyglądam jak dorodny arbuz :]
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2014, 21:11
O histeroskopii. Zdecydowałam się w końcu poprosić gin z nfz o skierowanie na to badanie, choć twierdzi że jak wyjdzie dwurożność to i tak nic z tym nie zrobimy. Chcę wiedzieć! Na pewno nie uda się zrobić tego badania w tym miesiącu, na razie mam jeden termin w szpitalu na początek lutego, ale o zgrozo twierdzą, że będę tam leżała tydzień!!! Chyba ich pogieło! Popytam jeszcze gdzie indziej i zobaczymy co i jak, może w styczniu się uda, chyba że jakimś cudem zajdę jeszcze w tym roku. Na razie starania
. Dowiedziałam się, że nie wiadomo jeszcze czy zrobią mi hsg czy hsc, to będzie zależało w zasadzie od lekarza i wywiadu już w szpitalu, najbardziej zależy mi na tym żeby to badanie nie kolidowało ze staraniami, ale zobaczymy co się da zrobić. Może będę musiała zrezygnować, może nie... W poniedziałek pójdę do mojej drugiej gin i zapytam czy da się to zrobić tam gdzie ona pracuje. Eh będzie co ma być...
Po po jutrze ślub!
__________________
Zbierałam się chyba z 8 czy 9 dni do wpisu ;P
Wchodzę na ovu w przyjaciółki, bo chyba ze 2 tyg. w nie nie wchodziłam i klapa- nie ma nawet komu gratulować.
Nikt w ciążę nie zachodzi, jakiś plagiat, czy co.
Ani ja w ciążę zajść nie mogę, ale niech dzieje się co chce, dziecka zaadoptować nawet kiedyś, kiedyś w przyszłości, chyba bym się nie odważyła. Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić, wolałabym zdać się chyba na los
No ale różni są ludzie i zdania podzielone w tym temacie 
__________________
Wszystko już gotowe, w sumie nic szczególnego robić nie trzeba było..największy mój wysiłek to naklejki na butelki i kokardki
Buty, sukienka, garnitur,czekają na wyciągnięcie z szafy i wywieszenie,uszykowanie do wyjścia. Jutro idę na paznokcie, w piątek trzeba pojechać zawieźć kwiaty dla rodziców, do restauracji.
Do stresu jedynie zaliczyć mogę niechcianych gości na twarzy, jakieś syfki - modlę się,żeby nie było ich dużo
Okres na szczęście pojawił się, mam nadzieję, że do soboty się skończy.
Od poniedziałku po południami mamy ciągle gości, jutro jedynie ja będę gościć się u kogoś
Pojawił się plan nowej, stałej pracy, tylko jest problem z dojazdem, ale no jeżeli się nie spróbuje to mogę żałować. W piątek mogę przynieść dokumenty i pewnie od środy mogłabym już pracować..Ale zobaczymy:D
Kolejna praca, jako praca dodatkowa związana będzie z makeupem, wizażem i asystą.
13 i 14 grudnia mam dwie sesje "ciążowe" (mejkapowe), i już nie mogę się doczekać.Jak na razie za darmo, bo wiadomo, trzeba się pokazać, trenować na różnych twarzach- sesje również są darmowe. Będę współpracować z bardzo fajną dziewczyną, mamą dwójki dzieci, która ma fajne, realne plany otworzenia studia fotograficznego w przyszłym roku,która sama zaproponowała mi współprace. Nie mogę się doczekać! 
Ostatnio polubiłam robić drożdżaka, z czymkolwiek co mam na stanie, nawet smarowałam dżemem i kładłam jabłka. Ale chwila - moment i po blaszce, rozchodzi się w mig. Dostawałam wiele uwag (od teścio***)typu " a moja mama jak robiła " , na co ja "ale ja robię po swojemu" - jak ja tego nienawidzę ! gdy ktoś podważa moje umiejętności, nie daje mi zrobić tak, jak ja chce. nosz kuźwa.co mnie to.
_____________________________________________________________________________________________
A ślubu już doczekać się nie mogę ! jestem szczęśliwa, a w małżeństwie będę chyba jeszcze bardziej 
Buziaki !
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2014, 22:18
27 tc + 4 dni
87 dni do porodu
Nie jestem do końca pewna, ale Lili chyba obróciła się główką do dołu. Czuję kopniaczki pod żebrami 
Sprawdzimy to na kolejnej wizycie, do której jeszcze trochę czasu - 13 dni.
Za to dokładnie wiem, kiedy mała ma czkawkę, a ma ją przynajmniej raz dziennie.
W porównaniu do wcześniejszego tygodnia Lili już tak nie rozrabia, chyba ma mniej miejsca. Ale liczę ruchy i są ponad normę, więc nie mam za bardzo chyba o co się martwić ?
Wczoraj wstałam z taką energią, że wysprzątałam nasze gniazdko na błysk. I przyszedł zamówiony przez nas wózek ! Jeździ jak marzenie i jestem nim zachwycona
Jest leciutki i z łatwością sama go złożyłam.
Jestem dumna jeszcze z zaoszczędzonych sporych pieniędzy...
W hurtowni obok naszego domu zapłaciłabym 1800 zł. W sumie jeszcze nie ma tragedii, ale.
Na olx, natknęłam się na wyprzedaż
Nowiuśkie wózki w kilku kolorach do wyboru za 1300 zł !
W tym kolor, który mnie najbardziej interesował.
No i po jednym telefonie to cudo było nasze.
TAKO Moonlight Omega 2 w 1 



Nie mam zdjęć spacerówki, bo jej nie rozpakowywałam. Jeszcze się nie przyda i poleży troszkę w kartonie 
Dzisiaj miałam też pracowity dzień i robiłam zaproszenia na chrzciny dla swojej znajomej.
Skromnie stwierdzam, że wyszły piękne !


Jutro robię mamy sesję zdjęciową
nie mogę się doczekać 
czuję, że mam dość diety, zapisywania, obserwowania, pilnowania się na każdym kroku i wg - dlaczego nie mogę sobie żyć tak jak inni ? Co ja takiego zrobiłam, że spotkała mnie taka kara ?
Witam musiałam zrobić sobie przerwe chociaż i tak codziennie zaglądam tu i czytam wasze historie...
Odliczam dni do wyjazdu do Polski na badania z nadzieją, że wkońcu moje hormony się uspokoją i przyjdzie upragniony okres(wkońcu 2 razy do roku to mało) a z tym przygoda z Clo miejmy nadzieję zakończona sukcesem.... Pocieszam się czytając Wasze pamiętniki tym , że wiele z Was miało i ma to szczęście malutkie dzieciątko... Czasami już nie mam na to wszystko siły na szczęście mam mojego kochanego męża, który mnie wspiera i mówi, że nasze szczęście napewno do Nas przyjdzie ... Czasami mam ochote rzucić to wszystko, ale za bardzo pragnę zobaczyć te dwie upragnione kreski....
Szybko poszło w naszej klinice 
Nie dość, że się zakwalifikowaliśmy to jeszcze na styczeń 
Za jakieś dwa tygodnie zaczynam Estrofem, potem USG i stymulacja 
Jestem dobrej myśli bo gdzieś przeczytałam, że najpłodniejszy miesiąc to miesiąc urodzenia a ja styczniowa jestem
Poza tym naprawdę wierzę w szczęśliwe zakończenie tej historii, a nawet powiem, ze w jej pierwszy rozdział, bo planuję też drugi 
Za rozdraznienie dziecka i placz od 20 do 23.30 dziekuje tesciowej. Za tekst "nie zaluje ale gdybym wiedzial to bym sie nie zdecydowal" dziekuje mezowi. Za postawienie sie w sytuacji zaleznej od meza dziekuje własnej naiwnosci i glupocie. Oj nie wiem czy nie czas na rewolucje w zyciu... Moze lepiej teraz poki synus nie bedzie pamietal...
Dzis gastroenterolog. Jade sama z malym.
Jak ten czas w oczekiwaniu na coś ważnego się dłuży
. Jako, że musiałam wybrać cały zaległy urlop siedzę w domu już od początku grudnia. Miałam coś tam podczytywać do egzaminu ale opornie mi idzie, moje myśli koncentrują się zdecydowanie na czymś innym
. Szukam sobie jakiegoś zajęcia ale nie do końca mi to wychodzi..... jeszcze trochę i znów będę się stresować w oczekiwaniu na wyniki criotransferu. A z innej beczki to czekam na śnieg 
"Kiedy decydujesz się na dziecko,zgadzasz się, że od tej chwili twoje serce będzie przebywało poza twoim ciałem."
Jedno moje serduszko biega już szczęśliwe po tym świecie chce uszczęśliwić następne

notatka dla mnie żeby nie zapomnieć...
POSTANOWIENIA NOWOROCZNE NA KOLEJNY CYKL 
1. mierzenie temperatury rano i wieczorem - pozwoli mi dokładniej wychwycić moment skoku temperatury (w końcu owulacja może trwać tylko 24h..)
2. paski owulacyjne od 14 dc. przez kolejne trzy dni - 14,15,16...aby wychwycić moment skoku LH
3. Seks przed skokiem temperatury - skok temperatury często następuje już po owulacji.
4. no i standardowo - Oeparol, WITAMINA B!!, kwas foliowy./ Salfazin dla mężego 
5. joga/ćwiczenia
5, na nowy rok- badania nasienia
6. po nieudanym 6stym cyklu HSG
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2014, 20:08
Ruszylam pare rzeczy z miejsca i jestem bardzo zadowolona 
Jakas aktywna sie zrobilam w tym tygodniu. Nawet w pracy robota pali mi sie w rekach
Dobrze, dobrze, no dobrze jest.
Bylam dzis na pobraniu krwi do badan. Poszlo szybko, sprawnie, wyniki najprawdopodobniej jutro, moze nawet dzis wieczorem. Musialam zaplacic z wlasnej kieszeni za jedno badanie (AMH - 30 EUR), ale nawet mnie to dzis nie ruszylo. Spojrzalam tylko na mojego S, a on sie przestraszyl mojego humoru i od razu zaproponowal ze zaplaci
Chyba bywam czasem mala terrorystka, biedny ten moj kochany S, oj biedny 
Zaplacilam, podziekowalam Paniom z rejestracji i w ramach dywersyfikacji dzialan terrorystycznych zmusilam mojego kochanego do zadzwonienia do kliniki i umowienia sie na pobranie nasienia. Z mina zarzynanej swinki zadzwonil, umowil sie na 10 grudnia, a po odlozeniu sluchawki przez 10 minut dywagowal czy to na pewno konieczne, i ze moze zajde w ciaze do tego 10 grudnia
Obwiescilam mu, ze kobieca intuicja mi podpowiada, ze w ciazy nie jestem - i ze skoro ja laze caly czas po lekarzach i laboratoriach, to on sie tez moze zorganizowac raz i wykonac to badanie 
Ladnie mi dzis temperaturka skoczyla - i gdyby nie to, ze jestem praktycznie pewna, ze to nie ciaza (piersi mi nawet jeszcze bardziej sflaczaly, nie myslalam ze to mozliwe...) - moglabym w swojej naiwnosci zaczynac sie cieszyc. A tak to tkwie sobie w oczekiwaniu na okres, w miedzyczasie sie zastanawiajac czy moge sobie pozwolic na niewinne grzane winko na jarmarku swiatecznym. Wczoraj dopadly mnie wyrzuty sumienia, wiec wypilam wersje bezalkoholowa (bez porownania).
Wczoraj znow test ovu ze słaba drugą kreską tempka tycke w dol hmmmmmm, bądź tu człowieku madry 
Zawsze mam problem, żeby wejść tu i napisać do Was. Nie mogę się nauczyć jak tu się wchodzi....pełno kombinacji!!!
A więc byłam u lekarza. Niestety jeszcze serduszka na usg nie widać bo za wcześnie byłam ale podobno wszystko dobrze jak na ten etap ciąży.Dostałam skierowania na badania i 16.12 mam kolejną wizytę i wtedy już na pewno będę widzieć moje maleństwo. Lekarz dał mi zwolnienie więc przestałam pracować a dziś zaczął się 7 tydzień
Z jednej strony czas szybko leci z drugiej strasznie mi się dłuży.....
Lekarz zapisał mi luteinę i duphaston, witaminy na żylaki. Byłam w aptece wydatek prawie 200 zł. ale to nic ważne żebym urodziła zdrowego dzidziusia. Może za wcześnie ale już planuję jak to będzie wszystko wyglądało, jak urządzić sypialnię i takie tam. Ból piersi już znikł tylko te ranne mdłości to koszmar. Rano się budzę i biegiem muszę się napić wody bo tylko to mi pomaga puki co. Martwię się tymi lekami że ich tak dużo ale to profilaktycznie bo lekarz wież że mi trudno ciążę utrzymać chociaż wszystko jest bardzo dobrze. Moja gin teraz mi obiecała , że już będzie mi mówić prawdę nawet jak będzie coś źle a nie tak jak ostatnio gdy poroniłam - podobno nie chciała mnie martwić, ale wytłumaczyłam jej że to wyszło jeszcze gorzej bo byłam w szoku i nie rozumiałam czemu poroniłam. Więc teraz jest naprawdę DOBRZE!!!!
Bardzo się cieszę 
Trzecia wizyta poloznej i ostatnia przed porodem. Wszystko ok tetno malego rowniusienkie nawet nie drgnie z czego ja sie ciesze. Brzuch wysoko,dotrwamy do terminu, maly glowka do dolu tak jak dotychczas (chyba mu tak wygodnie hehe) potwierdzila to co powiedziala dr ze dobije do tych 4kg. Co mnie powalilo to to, ze na pierwszej wizycie sadzila ze moje biodra sa ok nie za waskie, ze rowne z ramionami a dzis ze no rzeczywiscie jest pani waska hahaha
Wogole to mnie nastala ze 20 minut wczesniej niz sie umawiala bo kobita u ktorej miala byc sie przeprowadzila niedaleko mnie i nie miala jej nr mieszkania i mowi to przyszlam do pani bo co bede chodzic no ok sobie mysle ale nie zdazylam makijazu zrobic ;p
Jutro zaczynamy 37t (36t0d)
Nie ma to, jak praktycznie na mikołajki dostać okres. Dziękuję Mikołaju.
No k... niech by to sz... trafił! Niech mnie ten szlag trafi, będzie z głowy.
Czekałam na cud, no bo niby dlaczego miałabym nie mieć nadziei? Przecież wszystko jest w porządku, wszystko robimy, tak jak należy, więc dlaczego nie?
Ale skończyło się, jak zwykle.
Jak mam nie płakać?
Wstałam o dziwo z dobrym humorem, trochę zaspana, ale dam rade
Robię postępy ponieważ bardzo lubię wszelkiego rodzaje napoje energetyczne i jak tylko jestem w sklepie to je kupuję, to stwierdziłam, że lepiej kupię sobie za tą samą cenę dwa jabłka 
Odliczam czas do wyjazdu do polski jedziemy 13 Grudnia . Spiszę sobie, aby o niczym nie zapomnieć:
---13 Grudnia wyjazd
---15 Grudnia badania z krwi
-Androstendion
-Testosteron
-Insulina
-DHEA'S
---15 Grudnia wizyta u ginekologa (USG) godz.15
---20 Grudnia wizyta u Endokrynologa godz.8
I mam nadzieję, że po tych badaniach cokolwiek sie wyjaśni bo mam dośc brania 3 razy dziennie tabletek, że zaczną się regularne miesiączki, ponieważ w tym roku miałam jedną 4 lutego a następną 17 lipca (na dodatek dwa dni przed ślubem ) więc to stanowczo za mało..... Boję się dalszej drogi.... Bardzo się boję...
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2014, 12:15
eh co za dzień rano gdy otworzyłam oczy pierwsze co zrobiłam zmierzyłam temperatura no i dupa nisza o 1 kreskę ;/ więc już mi się odechciało wszystkiego wiec do 11 nie wstałam z łóżka. nawet na roraty nie poszłam czego później żałowałam. Cycki dalej duże nie dobrze mi ale to wszystko pewnie przed @ i z nerwów. kurcze tak bardzo pragnę tego dziecka dlaczego ja nie mogę zajść...
pozostaje mi tylko modlić..
znowu wylewam tone łez..
brzuch nie boli tylko od czasu pojedyncze skurcze ale bardzo delikatne i jak by mnie macica bolała..
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.