10cs
26dc
czwartek
Dziś spadek. Wieczorem w wc krew, żywa, jasna, rzadka. Mało. Piersi przestały boleć, tak jakby ktoś je odczarował.
Na razie nie zaznaczam krwawienia, bo ovufriend otworzy mi kolejny cykl.
Jutro powinnam rano iść na bHCG i sprawdzić, czy to ciąża biochemiczna, czy zwykła @. Prawda, że powinnam iść na krew?
Szczerze, wolałabym ciążę biochemiczną niż niepłodność... bo w przypadku tej pierwszej, przynajmniej wiem, że zajść się udaje, ale utrzymać się nie da... w przypadku tej drugiej, ręce opadają.
No to tak... Wychodzimy powoli z chorób i w związku z tym staram się na nowo pokładać nasz dzień. Mały jest uparty i w ciągu dnia nie chce spać. Max 30 minutowe 2-3 drzemki. Nawet na spacerze budzi się po 40 minutach. Więc poćwiczyć w domu nie mam jak. Ale jeszcze z tydzień, dwa i idę spowrotem na fitness. Mąż będzie z nim zostawał. Na razie stara się spędzać z nim więcej czasu.


A na spacerze spotkała nas "ptakoinwazja" przy Białej Fabryce 


Będzie Synuś 😍😍❤️❤️
Także Mama miała dobre przeczucia od początku 😉
Znowu mam doła... od 19 dc mialam plamienia po stosunku, pozniej jakims cudem podczas jednego przytulanka ani grama krwi nie bylo, a teraz od 28 dc mam non stop plamienia... dzis jest 30 dc... skok prawdopodobnie mialam 27 dc, prawdopodobnie bo pozniej nie mierzylam i pewna nie jestem... zobaczymy jak jutro z tempka... jakby co adres do mojego wykresu; www.enpr.pl/9160
Dawno nie dostałam takiego ciśnienia, jak dziś.
Poszłam odebrać wyniki seminogramu M. Za trzy dni mam zacząć się szprycować do kolejnego IVF. Jak zwykle ilość plemników 1,5 mil/ml, czyli malutko i jakieś 20% w ruchu postępowym. Ale najgorsze było, że jest ZERO o prawidłowej budowie.
Wpadłam w panikę lekką. M ostatnio miał dwa razy gorączkę, brał nawet antybiotyk. Pomyślałam, że pewnie trzeba będzie ze wszystkim poczekać. Zagadałam z położną. Powiedziała żebym dzwoniła teraz do lekarza, a jak się nie dodzwonię, to najlepiej zapisać się na jutro na wizytę, żeby te wyniki skonsultować i dowiedzieć się czy mam zaczynać. Oczywiście lekarz nie odebrał. Zapisałam się na jutro, wsiadłam do samochodu i pojechałam. W samochodzie spróbowałam jeszcze raz zadzwonić. Na szczęście tym razem lekarz odebrał. Powiedział żeby się tym nie przejmować, bo zawsze coś tam dobrego się znajdzie i że robimy IMSI, a M nie ma problemów genetycznych, to tym bardziej znajdą plemniczki prawidłowe.
Tak więc po kryzysie. Startuję w niedzielę.
Już po owulce, tempka w góre wiec pozostaje mi czekać.
Dzisiaj zwichnęłam kostke bo sie poślizgnęłam. No masakra. Chyba tylko ja tak potrafię, Przeziębienie mnie dalej męczy ale nie tak bardzo. Dzisiaj za to mogę ciągle pić. Tragedia. Wypiłam średnia wodę mineralną, dużego Kubusia, i kończę duży sok pomarańczowy 
Do tego czuję się wiecznie zmęczona a w pracy oczy mi się kleją.
Mimo,że owulacji na 99% nie było to i tak zrobiłam dzisiaj test. Oczywiście był negatywny. Nadzieja matką głupich. Po raz pierwszy biorę duphaston i wiadomo wywołał objawy typowe dla 2 fazy i jak na mnie ta druga faza jest już dość długa. Wcześniej miałam okres po ok 7 dni, bo niby owulacji.... No nic nie ma się co łudzić. Temperatura też nędzna, niby trzyma się nad kreską, ale nisko i wykres jest bardzo płaski - czyli, że to, że jest nad kreską to zasługa tylko i wyłącznie duphastonu.
AAAA!! ZACZELAM II TRYMESTR!!
odliczalam czas do tego dnia i wreszcie on nastapil
ciesze sie, dotychczas ciaza nie dala mi powodow do zmartwien, zadnych plamien, skurczy itp.
Ciazowe objawy raaczeej do przezycia
jedyne co mi dokucza to:
-strasznie mieszany i zmienny nastroj (do konca 10tyg plakalam okolo 3-5 razy dziennie i nie moglam nic na to poradzic
)
-niechec do miesa bleeeeh, ale pilnuje sie zeby nie brakowalo go w mojej diecie
-rozstepy! doslownie rozrywa mi skore na biodrach, udach i piersiach... ale... co tam... to nie sa problemy ktorymi moglabym sie przejmowac 
-problemy ze snem 
-ostatnie 2 dni straszne mdlosci rano, nie jestem w stanie wypic kropli wody a moj organizm reaguje atakiem paniki na kazde 'naciagniecie' heh
-bole w krzyzu i kosci ogonowej, to jest najgorsze, sprawia, ze boje sie o maluszka, nie moge lezec, siedziec, stac
z tego co czytam w necie bedzie jeszcze gorzej
ostatnio poratowala mnie nospa, ale uwazam na wszelkie leki- jestem przewrazliwiona, bo ciaze zaczelam od antybiotyku 
Wczoraj mialam badania krwi i moczu, wyniki i wizyta u gina we wtorek 
Tak mierzę sobie dzisiaj tempkę i pokazuje mi 36,30. Czyli spadek nie wiem czy to dobrze.. Jedyne co to boli mnie pracy jajnik. Jakiś dziwny ten cykl. Śluz nadal trochę rozciągliwy ale wymieszany z kremowym. OF wciąż nie wzynaczyło mi owu. hmmm....
Dzisiaj ide do pracy na 7 godzin. Lubię swój grafik na ten miesiac. Wcześnie kończe i wolne mam wtedy kiedy chciałam a do tego 3 weekendy wolne 
Jestem czy nie jestem - oto jest pytanie. Dziś chcialam się Was zapytać, czy czasem czujecie się w ciąży zanim jeszcze zrobicie test. Bo ja tak, czuję sie tak "prawie w ciąży" już chyba trzeci raz! Przecież pomiedzy owulacja a ewentulaną @ też mozna być w ciaży nawet jesli póżniej test wychodzi negatywny. Nawet zamin mowa o ciąży biologicznej.
Dlaczego, wszyscy to lekceważą? Na przyklad:
9dpo - temperatura wysoka jak na mnie, ale nie wzrastająca. Sutki bolą, a od dzis zaczynają piersi. Od dwóch dni czuję ciężki brzuch (normalnie tak nie mam). Coś tam się z pewnościa dzieje i tylko czas powie czy się utrzyma. Oświadczam, że dziś czuję, ze zachodzę w ciążę.
Oczywiście pomimo moich przeczuć, przy moich długich 38-dniowych cyklach, jest zdecydowanie za wsześnie na testowanie. Kalendarz przewiduje @ dopiero na 15 stycznia.
Nie wiem, kiedy się testować, nie chcę się znowu rozczarować...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 04:37
Nie jestem w ciąży i jeszcze przez jakiś czas nie będę a każde wydarzenie tego roku podporządkowuję pod ewentualny stan błogosławiony.
Facepalm.
Dieta ? No ok, przydałoby się zrzucić pare kilo, ale jeśli rozreguluje sobie hormony? Odpada.
Ćwiczenia ? W zdrowym ciele zdrowy duch, aleee .. jw.
Ślub kuzyna ? Czy ja pójdę ? Jak będę wyglądać ? Może będę sie toczyć jak słoń, może będę miała takie mdłości że nie wyjdę z domu ..
Rocznica ? Wyjazd ? a czy to w ogóle będzie możliwe? aaaaaa !
Nie jest łatwo
Mam milion myśli na minutę.
Łącznie z tymi że jednak coś bedzie nie tak i będziemy mieli problem. Patrząc na to co sie dzieje i jak sie dzieje .. Ah, zero sprawiedliwości na tym świecie.
Ze spraw pilnych - koniecznie muszę zrobić testy na alergie pokarmowe. Coś jest ewidentnie nie tak. Pomijam fakt swędzących, pojawiających się od czasu do czasu bąbli .. mam zaparcia stulecia ! Zatkało mnie od zeszłego tygodnia tak że jelita mi zaraz uszami wyjdą. Swoją drogą przy rozluźnieniu mięśni spokojnie w tym stanie wyglądam na 5 miesiąc ... Ciekawy widok 
Ta noc była okropna i zdecydowanie za długa, położyłam się spać po 22.00, obudziłam się o 23.00 myśląc, że jest już 3.00, chciało mi się siku, trudno mi było usnąć, ale się udało, później znowu się obudziłam o 2.30 znowu siku, a o 3.00 tak strasznie byłam głodna, że musiałam wstać i coś zjeść, nie mogłam znowu usnąć, kręciłam się z boku na bok, jak już usnęłam to obudziłam się o 6.30 i nie mogłam już się doczekać 7.00 żeby zmierzyć w końcu temperaturę i wstać z tego łóżka, na dodatek zaczęło mnie mdlić...
Teraz mnie denerwuje to OF, ciągle mi zmienia datę owulacji
a lekarz wyraźnie powiedział, że owulacja będzie wcześniej niż 16 dc! Wrr...
To jakaś masakra- zaczynam mieć bóle brzucha i jakoś dziś ogólnie źle się czuję. Jest mi niedobrze i nie mogę się skupić na pracy. Oby jutro temperatura nie zaczęła spadać i nie odebrała mi tlącej się iskierki nadziei. Tym razem będzie ciężej niż zawsze...czy choć raz nie może być wszystko ok i po prostu dwie kreski na teście...Co miesiąc to samo piękny wykres, objawy, nadzieja i na koniec dupa nic przychodzi wredna @ i tyle...Rozumiem jeden, dwa no trzy cykle ale rok...i ciągle brak skierowania na jakikolwiek badania a jedyna propozycja od gina to- może inseminacja? nie dziękuję koleżanka opowiadała mi, ze po inseminacji czuła się jakby jej ktoś napluł, jeszcze pokłóciła się z mężem który stwierdził, ze nie wie czy to jego nasienie...oczywiście w ciążę nie zaszła. Ja tak nie chcę...i nawet upić się nie można...
Tydzień 10
9+0
Aż trudno uwierzyć, że zaczynam 10 tydzień.
Siedzę w przychodni i czekam na papierek.
Strasznie dużo ludzi siedzi. Chyba muszę się ewakuować żeby mnie ktoś nie zaraził
No i odebrałam wyniki, niektórych nie jestem w stanie zinterpretować, ale chyba nie jest dobrze
. Postanowiłam sobie, że do wizyty u lekarza postaram się o tym nie myśleć i nie zadręczać się. Za dużo stresów ostatnio miałam, nie będę sobie dokładać następnych, zwłaszcza, że nie jestem lekarzem.
moje wyniki:
Morfologia i krzywa cukrowa wyszły w porządku.
TSH 2,11 - wzrosło bo jak robiłam ostatnio było poniżej 1
FT3 4,14
FT4 1,37
anty-TPO <10
estradiol 26 pg/ml
FSH 4,03 mlU/ml
LH 4,30 mlU/ml
kortyzol 25,40
prolaktyna 42,90 ng/dl
testosteron 26,94 ng/dl
DHEA-S 614,80 jak zwykle dużo ponad normę
17 - OH progesteron 2,44 ng/ml
androstendion 4,76 ng/ml
SHBG 32,99 nmol/l
testosteron wolny 5,57 pg/ml
Z krwi pobieranej w nocy:
prolaktyna:
22:00 - 11,40 ng/ml
2:00 - 33,70 ng/ml
6:00 - 80,60 ng/ml
kortyzol:
22:00 - 4,60
6:00 - 26,20.
Nie pozostaje mi nic innego jak czekać do 23 marca (to tylko dwa tygodnie hehe) i żyć zgodnie z zasadą co Cię nie zabije to Cię wzmocni.
Łapa pokłuta, badania pobrane czekamy na wyniki. Nie spodziewam się żadnych dziwnych rzeczy poza nieprawidłowym badaniem moczu bo od pewnego czasu coś mi tam przeszkadza przy sikaniu i jem żurawinę. Mam nadzieję, że obędzie się bez antybiotyku 
http://zapodaj.net/b01de71e96843.jpg.html
zdjęcie misia Haribo 
wszystkie badania w normie, mocz też także zostaje żurawina 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2015, 21:50
Przed wejściem do gabinetu mojej lek. rodzinnej zrobiło mi się słabo i niedobrze. Jestem po normalnym śniadaniu, ale jak jadłam, to czułam, że nie wchodzi mi jak do tej pory.
Teraz coś bym wypiła... Ale co???
Herbatę, inkę, wodę, nie wiem ... To będzie ciężki dzień...
Może pójdę po prostu spać i odpocznę...
Wczoraj tyle godzin na badaniach, potem prasowanie, gotowanie i wieczorem padłam...
Dzisiaj sobie odpuszczę...
M. przyjedzie z pracy to przygotuje stół na kolędę i jutro śpimy do 12!!!! W zeszłym roku nawiedzili nas w moje urodziny. Byłam po nocy, wstałam z myślą, że jak zaczną chodzić od 12 to u nas będą po 14 albo 21. Odebrałam kilka tel. z życzeniami, poszłam pod prysznic, wyszłam z łazienki a oni trzy mieszkania przed nami!!!!
Co to była za prędkość!!!!! Świece, kropidło, krzyż to była masakra!!! Głęboko kochane gdzieś w pawlaczu sięgnąć nie mogłam... Obrus nie wyprasowany... Koperty w domu nie ma!!!! Kasa nie przygotowana!!!! Szok...
W tym roku postanowiliśmy, że nie dajemy koperty. A jak księciu zapyta o kopertę, to powiem, że on ma mi mieszkanie poświęcić a nie okradać...
Ehhhh nie lubię księcia... Kiedyś było inaczej... Jeździłam nawet na kolonie z księdzem a teraz????? W dupach im się poprzewracało!
przełożyli mi poniedziałkową wizytę u drugiego ginekologa dopiero na 19tego....
szkoda.
Badań wciąż nie zrobiłam nie jestem w stanie wyjść z domu bez śniadania bo mi nie dobrze. Jak pomyślę że mam się tłuc autobusem 40min i siedzieć w kolejce na pobranie i jeszcze wracać tyle samo to wiem że nie dam rady więc czekam do poniedziałku aż D będzie miał na popołudnie i mnie rano zawiezie bo autem jedzie się 10 minut.
W poniedziałek wracam do Wisły i z D zobaczymy się się ok 2-3 lutego jak przyjadę na kolejną wizytę. Pracy jest niestety za dużo żebym mogła w domu siedzieć, muszę pomóc rodzicom.
Mam jeszcze nadzieję że dostanę się w poniedziałek w Krk do innego gina i po znajomości wystawi mi L4 bo chcę odciążyć rodziców. Nie chcę żeby płacili mi ZUS i jeszcze wypłatę. A tak naprawdę to chciałam żeby mama mnie ubezpieczyli tylko dlatego że staraliśmy się o dziecko. i tak pierwszy miesiąc na L4 bym jeszcze im pomogła a potem bym wróciła już do domku i odpoczywała. Zobaczymy co da się zrobić.
aaa i czekam z niecierpliwością na mój akt urodzenie, jakby w poniedziałek doszedł rano to jeszcze byśmy przed pracą D i moim wyjazdem zdążyli iść po termin ślubu do USC, jednak chcemy wziąć cywilny, zaprosić 15 osób z najbliższej rodziny, 0 znajomych żeby nikt się nie po obrażał a potem jechać na ostatnie wakacje we dwoję
i może kupić większy samochód. A kościelny zawsze można wziąć razem ze chrzcinami
np w grudniu
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2015, 10:46
Tak czesto brakuje mi radosci i pokoju, a jest we mnie sporo leku, obaw i niepokoju. Przeciez aby moje dziecko bylo szczesliwe, musi miec szczesliwa i radosna mame, pelna spokoju, przyjmujaca zycie takie, jakim jest. Po tych przemysleniach natrafilam na dzisiejszy komentarz, mysle, ze jest bardzo cenny i dla mnie aktualny na ten czas.
"Doznanie pokoju, radości, wolności nie jest efektem żadnej wypracowanej przez człowieka techniki, zdobytej zasługi, za którą otrzymuje się zapłatę. Jest to łaska Boga. Doświadczając własnych ograniczeń, przychodzimy z ufnością do Jezusa, który może nam tego daru udzielić: wyrwać nas z zamknięcia i skupienia na sobie i uzdolnić do daru z siebie, miłości na Jego wzór i Jego mocą."
Panie napelnij mnie pokojem i radoscia i uzdolnij do dzielenia sie nia z tymi, ktorych stawiasz na mojej drodze. 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.