Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 23 stycznia 2015, 08:28

19 dc (11 cs) 6dpo

I dopadło mnie choróbsko! Gardło napierdziela zdrowo, jak przy anginie, zatkany nos, bolące zatoki. Dobrze, że gorączki nie mam. Chociaż jak wczoraj wieczorem, po tym jak dwie godziny leżałam plackiem na kanapie bez ruchu, mąż dał mi zmierzyć temp. i zobaczył na wyświetlaczu 37 to stwierdził, że "mam gorączkę" :P W nocy ciągle się budziłam, a dziś nie mogę "poleniuchować" w domu jak wczoraj, bo zadzwoniła Szefowa, że mam być dziś już na 9.

No cóż, słyszałam, że spadek odporności organizmu sprzyja zagnieżdżeniu zarodka :D Kochany ewentualny Zarodku, jeżeli jesteś to zagnieżdżaj się na zdrowie, ja wszystko zniosę, nawet to spuchnięte gardło i brak możliwości przełykania! :D

Tydzień 12
11+0
Właśnie zaczynam 12 tydzień. Ale ten czas leci. Za 13 dni wizyta. Ostatnie dni spędziłam wyłącznie na leżeniu, spaniu lub krótkich spacerach... Zastanawiałam się nad tym ile razy dziennie myślę o pracy... Wcale. I dobrze. Nie wrócę tam zbyt szybko...

Mój kochany mąż codziennie zasypuje mnie pocałunkami. Toną pocałunków... Chyba ma większą świadomość, że będzie tatą niż ja, że będę mamą. Po takim czasie albo się zaczęłam bać albo jestem tak szczęśliwa, że nie potrafię tego okazać... Nie mam na razie potrzeby kupowania ciuszków - to pewnie strach. Za to przestałam płakać na reklamach mleka dla dzieci, reklamach samochodów, gdzie jedzie cała rodzina, reklamach leków i specyfików dla niemowląt... To chyba radość :D :D :D

Ciuchy ciążowe noszę w sumie od sierpnia czy września... Ze względu na mój dość duży brzuszek i sadełko, spodnie nie wpijały mi się w tyłek i brzuch. Czuję się swobodnie i wygodnie.

Może niedługo wybiorę się po jakieś nowe ciuszki na wiosnę...

Jestem szczęśliwa?
Jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie!!!
Czy się boję?
Jak cholera.
Czego się boję?
Na tym etapie wszystkiego.

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 23 stycznia 2015, 08:54

34 tc + 6 dni
36 dni do terminu porodu

Czekam na obchód i jestem dobrej myśli,aczkolwiek dostaję antybiotyk dożylnie. Zobaczymy czy istnieje sansa na branie go w tabletkach w domu.

Wczoraj w końcu miałam zrobione usg ! :-)
Moje maleństwo niestety się nie obróciło - ułożenie miednicowe.
Chyba za bardzo nie mam co marzyć dalej o porodzie naturalnym, ale przecież nadzieję mogę mieć do końca, prawda?
Lilka waży 2300 gram !!! <3
Więc ładnie przybiera i nic złego się nie dzieje. Lekarz przepowiada wagę urodzeniową na 3300-3500 kg - idealna do porodu naturalnego...
Wody są na poziomie pomiędzy 7-8 AFI, więc nie za wiele. Ale przyznaję się bez bicia,że ostatnio w szpitalu piłam mniej wody,będę musiała sie zmobililizować i pić i pić i pić.
Nie wiem dlaczego,ale boję się cesarskiego cięcia. Może jestem do niego źle uprzedzona? Tak czy siak, liczy się zdrowie mojej córci.

Zireael Smętnik 23 stycznia 2015, 09:33

Pogadaliśmy z mężem. Od paru dni widziałam, że jakiś nieobecny jest, w sobie zamknięty. Wiem, wiem, że facet czasem musi "pójść do jaskini" - i wtedy pytania o co chodzi i czy może coś zrobiłam na co jest zły, powodują tylko wydłużony czas przebywania w owej jaskini. No ale tym razem nie nagabywałam i wczoraj sam zaczął. Otóż po kilku dniach rozmyślań doszedł do tego, że chyba obawia się odbioru tych badań nasienia. Że wyjdą złe, że ta cała suplementacja gó...o dała. A w domyśle, że będę mieć do niego żal. I dlatego tak zwlekał z odbiorem (ponad tydzień). Fajne takie rozmowy, mimo że trudne i trzeba się wzajemnie poprzyznawać do swoich lęków. Zawsze po nich ogarnia mnie wzruszenie, że mam męża, który ma kontakt ze swoimi emocjami - nie musi na przykład robić awantury, żeby sobie z nimi poradzić. Że nie idzie w zaparte, nie obwinia mnie, tylko najpierw przygląda się sobie. Ja z resztą też i chyba dlatego rzadko się kłócimy, a jak już o krótko i o pierdoły.
A badania idziemy odebrać dzisiaj razem. Denerwuję się strasznie, ale ja z kolei jestem z tych, co wolą wiedzieć nawet najgorsze jak najszybciej. Ale że idziemy po południu, to ja zmykam na fitness. Dobrze mi robi moja "walka z tłuszczem" - tak się wkręciłam, że obsesja ciążowa nieco straciła na swej sile. Nawet pojawiła się myśl, że jakbym w tym cyklu nie zaszła, to w sumie miałabym miesiąc więcej na walkę nadwagą (a tej tak w ogóle nie mam wcale i podejrzewam, że z tym poziomem tłuszczu to jakiś błąd się wkradł...ważę 57 kg przy wzroście 166! No ale mam cel).
Może zadziała paradoks, że jak mniej chce, to bardziej dostanę? Jak to mawiają nastolatki: "Miej wyjebane, a będzie ci dane" :-)

15dc serduszko prawdziwe prawie 3 dni przed ovu cykl bezowocny na pewno :(

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 23 stycznia 2015, 10:01

Uprzejmie donosze, ze temperatura robi mnie w tym miesiacu w bambuko. Ot co. Nie wiem, czy to kwestia baterii w termometrze, czy podwyzszonej prolaktyny, czy tam jeszcze jakichs ciekawych hormonow, ale zaczyna mnie to powoli i skutecznie irytowac.
Poczatkowo po owulacji tak sobie ta moja tempka rosla powoli, rozkrecala sie, po to, by w 8 dniu po owulacji wg OF (7 wg. mnie) osiagnac calkiem wysoki poziom i dac mi nadzieje, mimo braku innych objawow.
W 9 dniu po owulacji wg OF, spadla sobie do bardziej realistycznego poziomu dajac mi do zrozumienia, zem naiwna dziolcha jest, i ze szczesliwe zakonczenia sa tylko w bajkach Disney'a... Jako, ze wczoraj byl ten 9 dpo, sprawdzilam sobie jeszcze temperaturke wieczorkiem z ciekawosci - i az mnie zatkalo. O godzinie 21.30 wyniosla... 36,43 stopnia.
Mysle sobie, no jasne, teraz przynajmniej wiadomo o co chodzi. W oczach mi sie cos zaszklilo, a potem poszlam spac. Budze sie dzis rano z mysla, ze silna jestem i ze zadna temperatura mnie nie zlamie, nawet 35,2 przyjme z godnoscia ;) - a tu spowrotem na termometrze pojawia sie 36,95. Drugi raz mnie zatkalo.
O co chodzi? Chyba calkowicie mi sie rozregulowal cykl.
A moze jednak to ta bateria?


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 17:06

witam!
musze cos napisac, bo znow zapominam o moim pamietniku!
Humor i energia dopisuje, choc mam slabsze dni..nadal pracuje i jestem bardzo aktywna...
dzisiaj 29tc+2..jestesmy od 3 dni w 30 tygodniu juz!!!!!!!!!!!!
waga od 3 tygodni taka sama, ale za to brzusio mocno rosnie :D
troszke krucho z kasa, ale to tylko trzeba sie przemeczyc przez nastepne 3 tygodnie i bedzie luzik..w sumie poltora tygodnia i juz bedzie z gorki,az do nastepnego stycznia...styczen jest jednak slabszy w studiu co roku a oplaty takie same...musze w tym roku oszczedzic wiecej kasy na styczen wlasnie.
Dla malutkiej mam juz wszystko w sumie..brakuje tylko klapek/papci do szpitala, pampersow, przydalyby sie jeszcze 3-4 pary bodziakow z krotkim i z dlugim rekawem na rozmiar 56 bo dopiero zauwazylam niedawno,ze mam mnostwo bodow, ale rozmiary 62/68cm, wiec za duze jak na sam poczatek..potrzebuje jeszcze bepanthenu i jeszcze z 2 paczek podpasek poporodowych...
widzielismy sie z naszym serdecznym kumplem/przyjacielem i w razie szybszego porodu czy w czasie mam do niego dzwonic a on nas zawiezie o kazdej porze! no i super bo w sumie martwilam sie o to, bo taksowka nie chce jezdzic, sa wstretni ci taksowkarze w naszym miescie! niegrzeczni a w momencie skurczow moge niekontrolowanie wybuchnac i zabic dziada :P
samochod mamy, ale jak juz wczesniej pisalam, tylko ja mam prawko..w sumie do szpitala to tylko 1km, ale maz samochodem nie odjedzie, parking po 2 dobach bedzie z 10f/15f! i nie wyobrazam sobie prowadzic samochodu ze skurczami czy wracac z obolalym tylkiem... aha no i zpstala cholera fotelik do samochodu! w sumie to jest najwazniejsze jak na razie, bo bez niego nie wypuszcza mnie ze szpitala...
ostatnie 2 dni mam mnostwo energii, mysle,ze to zasluga sokow, ktore sama robie..w sumie robie tylko marchew-jablko bo najbardziej mi podchodzi, ale dzieki temu lepiej trawie, nie jest mi ciezko no i mam mnostwo energi! musze wlasnie zaraz leciec po 3kg jablek i 2kg marchwi bo juz wszystko wysokowalam :D
zaczelam prac i prasowac rzeczy malej, dobrze,ze zabralam sie do tego teraz bo juz po chwili plecy napierdzielaja..a tak to pomalutku i bedzie zrobione. teraz czekam az kolorowe wyschna i bede prasowac...dzisiaj do pracy rowniez ale od 13.00 do 19.00 wiec mam czas cos do 13.00 zrobic...ludzie dzisiaj fajni bede wiec i czas szybko zleci.

zebralo mi sie na wspominki dzisiaj..wkladalam kiedys to zdjecie ale do pamietnika po rozowej stronie..to zdjecie mojego synka...rozczula mnie strasnzie..p[amietam jak od malego strasznie sie smialz byle czego..taki maly smieszek :D teraz nadal tak samo, sam entuzjazm ten nasz chlopak :D

out.php?i=938719_p6l4w.jpg

a i dokupila skarpetusie dla Sarci! :

out.php?i=938720_white-with-pink-bow.jpg

a i posciel, 2 pary

out.php?i=938721_645818145-o.jpg

out.php?i=938722_668838002-o.jpg

wczoraj zaczęliśmy 11 tydzień 10 + 0 więc zrobiłam zdjęcia brzuszka, mam zamiar robić co tydzień ;)
1srbyvs644wb_t.jpg
457nqxocnin5_t.jpg

a tu nasze maleństwo, zdjęcie z poniedziałku 9 + 4 :)
w2df6ohnj7ki_t.jpg <3 <3 <3

Poprzedni weekend miał minąć troszkę w innym nastawieniu. Jednak zamiast świętowania 50tki teściowej wspieraliśmy ją i brata mojego męża po wypadku. Otóż mieliśmy w sb. jechać i zrobić teściowej niespodziankę w pt późnym popołudniem dowiedzieliśmy się, że mojego brat jechał z ich mamą i mieli czołówkę :| Szczęście w nieszczęściu takie, że żyją ponieważ jak każdy widzi samochód po tym zdarzeniu to mówi, że to CUD i ja też tak uważam. Niestety sprawca wypadku zmarł w szpitalu..jaki by nie był to jednak zginął człowiek i to trochę też podłamało teściową..więc wsparcie było potrzebne. Na początku mieli Ją wypuścić w sb. ale przetrzymali aż do pn więc Nasz pobyt się wydłużył..Dlatego też tak długo nie pisałam bo jakoś dochodziłam do siebie bo mimo wszystko to jednak było dla mnie przeżycie stresujące..Dziękujemy Bogu, że wyszli z tego cało (no prawie) bo teściowa ma połamane żebra ale trochę poboli i się zagoi a szwagier ma nogę w gipsie wybity brak i biodro, zszyta głowę i jest mega poobijany ale jak to mówią "ból minie". Ważne, że żyją!!


an-50F20F25-000000ffffffxxxxxx20002-1-0-200-purplepink.gif za NAMI <3 <3
Skończyliśmy pełen 20tc więc zaczynamy 21tc :) (wg.BBF 20t+2dz, wg.OM 20t+0dz) Jak to szybko zleciało :) :)
Oby Nasze Szczęście trwało <3
Do USG połówkowego u prowadzącego pozostało an-3F20dni-000000ffffffxxxxxx20002-1-0-200-silver016.gif mini-graphics-smileys-995866.gifmini-graphics-smileys-995866.gifmini-graphics-smileys-995866.gif Boże proszę miej Nas w Swojej opiece <3 By na USG było wszystko dobrze :) no i może w końcu uda się podpatrzeć płeć <3
Kolejne badanie połówkowe w prenatalnej poradni genetycznej 29.01.
A przed Nami ciąg dalszy pakowania i przeprowadzki.
Dziś w planach wypad do sklepu meblowego by zobaczyć meble do sypialni no i trzeba dokupić klosz do światełka nad lustrem.
Udało mi się umówić na pn z fachowcem od łazienki by zrobił dokładnie prysznic bo po ostatnim zrobieniu prysznic cieknie :| mam nadzieję, że dodatkowo za to kasy nie weźmie i że się ogarnie z tym raz dwa bo mnie jeszcze w pn na 18:30 czeka USG połówkowe a nie chcę na wizytę jechać poddenerwowana by ciśnienie było w normie. Chociaż im bliżej dnia wizyty tym większy niepokój :( - ale nie damy się !! Myślimy pozytywnie.
W planach na dzisiejszy obiad naleśniki z twarogiem dawno nie było więc można poszaleć :)
Ostatnio uzależniłam się od owoców a już w szczególności jabłek :O :O
A no i wczoraj byłam robić badanie ogólne moczu, morfologię i toxo. No i tak morfologia idealna niczego nie jest za dużo ani za mało - lepsza niż przed ciążą :O
Mocz jest na moje oko OK - nawet ph spadło z 8,5 na 6,5 - może to zasługa jedzenia żurawiny i picia wody z cytryną i zwiększenia ogólnie ilości płynów :) A toxo bez zmian :P IgG dodatnie a IgM ujemne. Dzięki temu jestem lżejsza o kolejne kilkanaście zł - ale czego się nie robi dla dobra Dziecka <3
Ogólnie czujemy się dobrze :) Dziś muszę jeszcze na spokojnie usiąść i zrobić listę pytań do lekarza chociaż o niektóre rzeczy tak "głupio" mi się pytać faceta :D Ale w końcu jest lekarzem to chyba dla niego norma takie pytania :P
Swoją drogą ciekawe ile kg będzie na plusie :x
Udało też mi się pożyczyć 3 pary spodni ciążowych i leginsy :) i tak patrzę na te spodnie a ta gumka przy nich taka duża i myślę sobie "pewnie jeszcze na mnie poczekają" ale tak z ciekawości dziś je przymierzyłam i szok :O :O leżą idealnie :D więc myślę, że 3 pary starczą a i tak najczęściej chodzę w tunikach :D
A dziś świętujemy oczko <3 <3 i tak prezentujemy się w 21tc :)
Mamusia i mieszkanko Bobaska <3 - profilowe <3
nls84j.jpg

Mamusia i Bobasek - z przodu <3
o5aq8p.jpg

A i jeszcze na koniec się pochwalę: ostatnio zapisałam się do klubu mojego maluszka na stronie www.hipp.pl i dostałam list :) z próbką mleczka dla kobiet w ciąży :) mini przewodnikiem oraz z kuponami rabatowymi do Rossmanna na kosmetyki dla kobiet w ciąży z firmy HIPP - one na pewno się przydadzą bo te kosmetyki dla ciężarnych nie są wcale takie tanie :P

:) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 12:36

12+1
Egzamin napisany.
Wyniki jutro prawdopodobnie.
Spacer po plaży i gofry u teściów spowodowały drzemkę na dwie godziny. Hi hi hi hi


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2015, 23:59

Dawno nie pisałam :) mało piszę jak jestem szczęśliwa. Dziś mocne odruchy wymiotne, oj mocne :D choć cycki nie bolą, ale nie przejmuję się tym :) W poniedziałek idziemy się podglądać!!!

Praca męża chyba uratowana :) jego ruch ma zostać sprzedany do węglokoksu :) drugi ruch tej kopalni ma zostać oddany do restrukturyzacji, pewnie powoli go zamkną bo tam to się naprawdę nie opłaca...

Co jeszcze? Mieszkanie... nadal nie wynajęte... eh... najemcy nas wqrwiają na maksa bo nie pozwalają nam go pokazywać. Zawsze coś, jakaś wymówka, jakiś problem. Bo ich nie ma bo coś tam, a potem mąż jadąc do pracy przejeżdża koło mieszkania i widzi że się światło pali... szkoda słów. Smutne jest to że ja naprawdę staram się być wyrozumiałym wynajmującym i iść na rękę gdzie tylko mogę, a potem tak nam się odwdzięczają...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 10:31

Ralpina Matylda? 23 stycznia 2015, 10:35

No i się przywlekła zaraza i się odczepić nie chce :( Dzisiaj w nocy już było marnie. Wprawdzie nie mam gorączki, ale pocę się, dreszcze mną szarpią, nie mogę spać. Słaba jestem taka, że ledwo się na nogach trzymam. Postanowiłam nie odwlekać nieuniknionego i z samego rana powlekłam się (dosłownie) do placówki opieki medycznej. No i mam antybiotyk :( Dopiero jak do domu wróicłam, to sobie przypomniałam, że przecież cień szans istnieje że zajdę w tą ciążę w tym miesiącu. I powinnam o tym panu doktorowi powiedzieć. I nie powiedziałam. I wyrzut sumienia mnie dręczy... I brać to, czy nie brać?
Moja niezawodna kobieca intuicja (która doskonale się sprawdza, a od urodzenia Majki sprawdza się nawet lepiej) mówi mi, że nie jestem w ciąży. Że nie miałam owulacji, bo przecież ją czuję najczęściej, a w tym miesiacu nic. I testy nie wykazały, a temperatura może i skoczyła leciutko, ale przecież chora jestem, więc nie mogę jej (tej temperaturze) wierzyć.

Na początku dolegliwości były znikome. Bolał mnie cały czas brzuch jak na @ i miałam strasznie wrażliwe sutki. Jednak z każdym dniem dolegliwości przybywało. Na tą chwilę mam potworne mdłości trwające 24h na dobę, poranne wymioty, bóle brzucha zwłaszcza wieczorem, bolące piersi i często skurcze w pochwie. Lekarz każe się nie martwić bo to są zwyczajne dolegliwości kobiet w ciąży tylko jedne odczuwają to bardziej inne mniej, a jeszcze inne wcale.
Wczoraj byłam na wizycie kontrolnej w szpitalu u doktora by sprawdzić jak rozwija się maleństwo.
A więc jest widoczna akcja serduszka. Bije 126 na minute :-) i ma 0,75mm :-). A oto kolejna fotka ;-) :-) <3 <3 <3 <3l]


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 22:37

Bergo Bergo - nowa ja 23 stycznia 2015, 11:13

Uff, las ocalał! :) :) :) A tak się bałam- o las, zwierzęta, dworek...

Zrobiłam zupę ogórkową... Zjadłam drugie śniadanie i chciałam poleżeć a tu ktoś wierci...
W sumie to powinnam się uczyć, bo za tydzień mam poprawkę egzaminu i nie mogę go oblać.
Ale tak jakoś mi się nie chce... Strasznie mi się nie chce
I co zrobić??? Może jak postanowię, że od jutra się za to wezmę, to może jakoś się zmobilizuję...

Jednak przyczyna moich nudnosci i wymiotow byly witaminy prenatal :( 2 dni juz ich nie biore..i mozna by rzec ze przeszlo jak reka odjal :) cale szczescie,bo takie dni jakie byly to masakra..nie dalo sie normalnie funkcjonowac :(
Ciezko jest z endokrynologiem..przejrzalam wszystkie luxmedy i najblizszy termin to 2luty :( ehh ale dzisiaj zadzwonilam z ciekawosci na nfz i termin byl na 11lutego..ale jak powiedzialam ze jestem w ciazy,to powiedziala zeby przyjsc w poniedzialek po 11 i porozmawiac bezposrednio z pania doktor to pewnie przyjmie..oby ;)
Ale ze przeciez nie moge do konca cieszyc sie ciaza,to musi byc zawsze jakies ale..od wczoraj bolala mnie dolna czesc szczeki :( no i to chyba dziasla..albo jakis zab choc zaden mnie nie boli..oby tylko nie stan zapalny..poki co plukam septosanem,eludrilem i dzisiaj ide do dentysty na 13.30..wizyte co prawda mialam miec w poniedzialek ale do poniedzialku jeszcze hoho..i lepiej zobaczyc co sie dzieje..ewentualnie za wczasu leczyc..
Takze,jak widzicie gdy konczy sie jeden problem zaczyna sie nastepny.. :( nic tylko pozazdroscic takiej ciazy-tzn.zmartwien podczas tej ciazy.. Nie martwie sie o siebie tylko o synka..bo ja zniose wszystko kazdy bol.. Tylko zeby jemu nie zaszkodzilo nic..
<3 <3 <3

odkad urodzilam maz codziennie sobie gdzies wychodzi : to na basen, to na silownie, to na piwko w kumplami, to do spa a ja sama z malym- mowi ze musi odpoczac i sie zrelaksowac - ale co ja mam powiedziec ? jestem wymeczona, wymordowana chociaz jeden usmiech Nikusia i zapominam o zmeczeniu ale chcialabym czuc wsparcie ze strony meza...
Rozumiem gdy chodzil do pracy to nie pomagal - ale nawet w weekend potrafil gdzies pojsc i nic nie robic...
Teraz od stycznia jest na bezrobociu/szuka pracy ale jakos sie nie zmienilo za bardzo
Rozmawialam z nim i mowilam co mnie boli ale jak grochem o sciane...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2015, 13:51

Z tego wszystkiego już mi się ryczeć chce... moja gin przyjmowała dzisiaj tylko do 13.00 a teraz szukaj wiatru w polu... w ostateczności pójdę do szpitala... jeśli nikt nie zechce mnie dzisiaj przyjąć... buuuuu :( cały czas pod górkę!

dancerina czekając na naszegk aniołka 23 stycznia 2015, 13:51

Dziś byłam u ginekologa i mimo że mam hormony powyżej normy to mnie opieprzył ...powiedziałam mu ze napisałam do lekarza z kliniki ...opieprzył mnie ...przepisał bromcorn jedynie ...to była przykra wizyta

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)