czekajka Czekamy na Ciebie Słoneczko 27 lutego 2015, 08:44

Wczoraj chciałam zapalić znicza u taty (maiłby wczoraj swoje urodziny) i to się nawet nie udało! Budy ze zniczami i kwiatami już o 15,30 zamknięte! czy to normalne? Ile osób chodzi w godzinach pracy na cmentarz, a ile CHCIAŁOBY pość po pracy? To nie najlepiej zamknąć i mieć wszystko w D...! Chciałam zapalić świeczkę tacie i mojemu maleństwu które straciliśmy! Dziś własnie jest termin porodu który miałam mieć!
Idę dziś do lekarza (ogólnego) z wynikami hormonalnymi- prosiła mnie żeby je jej pokazać, wiec pokarze, bo do Ginka nie mam kiedy nawet pojechać! Musiałabym się urywać z pracy, a nie mam jak!Późnym wieczorem też nie mam jak bo kawałeczek drogi mam! Ehhhh wszystko się pieprzy!!!!!

Huh - chciałam to mam :) @ pełną gębą - do tego stopnia, że chyba pierwszy raz w życiu brałam w nocy no spe.

Wczoraj wieczorem ustaliłam termin pierwszego monitoringu - przyszły piątek 12:15! Od niedzieli łykam CLO. Spytałam panią doktor o dawkę CLO, czy aby nie jest za duża na początek (wstydzę się zawsze pytać o takie rzeczy, bo czuję się jakbym podważała czyjeś kompetencje i wiedziała lepiej - cholerny internet!) - ale powiedziała, ze 1 x 1 tab. to standardowa dawka na początek.

Jak dobrze, że dziś już piątek. Od poniedziałku muszę skończyć swoje lenistwo i w końcu wziąć się porządnie do roboty. Koniec sesji...czas zakasać rękawy i wziąć się za pracę.

Niech tylko wyjdzie słoneczko, proszę...

vintoyra o obawach i nadziejach 27 lutego 2015, 08:55

Jeśli masz problemy z jajeczkowaniem, lekarz może zaproponować Ci stosowanie leków zawierających cytrynian klomifenu (np. Clomid). Z uwagi na fakt, że ok. 95% poczęć następuje podczas pierwszych 6 cykli brania leku (potem ta liczba się zmniejsza), nie zaleca się stosować go dłużej niż 6 cykli. Pamiętaj również, że lekarz oprócz przyrostu pęcherzyków powinien także w czasie brania tego typu leków bacznie monitorować Twoje endometrium (błonę śluzową macicy), ponieważ efektem ubocznym stosowania cytrynianu klomifenu może być zbyt cienka błona śluzowa uniemożliwiająca zagnieżdżenie się zapłodnionej komórki jajowej w macicy.

39 dni do porodu!!!!!!!!!!!!! ja pierdziele :D :D :D :D :D :D
tylko 11 dni do donoszonej ciazy :D
dzisiaj 34+2

z mniej fajnych wiadomosci? dalej jestem chora :( ciut lepiej, nie powiem ale nie moge mowic, stracilam glos..mam nadzieje, ze dojde do siebie zanim porod sie zacznie bo nawet oddychac mi ciezko z co dopiero rodzic :(

dzabuch moja terapia 27 lutego 2015, 10:15

Phi... Chciałam mieć objawy to dziś dopadła mnie zgaga. O nie o zgagę to ja się nie prosiłam. Zresztą to chyba za wcześnie na zgagę. Pewnie sobie wymyślam. Chociaż po wypicu cytrynowego napoju to każdy może mieć zgagę. Dziś idę do lekarza. Szkoda, że nie ma w gabinecie USG. Ale zleci. Zobaczymy jeszcze tylko 3 godzinki. Urwę się z pracy i lecę. A tak swoją drogą dopóki lekarz nie potwierdzi na 100 procent to nikomu tu nic nie mówię. Ale podobno ciężarnej należy się chodzenie na badania i do lekarza bez żadnych problemów w pracy.

27dc zaczely się plamienia,
@ jutro lub w niedziele

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 27 lutego 2015, 10:36

Hej ciocie! Jestem Liliana, a to moje dzisiejsze poranne foto – już w domku! , które udało cudem zrobić się mamie :-)

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

73eeeb01e8380bd7med.jpg

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Od wczoraj z Lili jesteśmy w domu, wyszłyśmy już po trzech dobach ze szpitala, więc w miarę szybko jak na poród przez cięcie.
Pierwsza nocka w domku za nami, nawiasem mówiąc – koszmarna :-P
Wróciliśmy do domu koło 15 i od razu nakarmiłam małą i poszłyśmy obie spać. Tak twardo zasnęłam, że nie słyszałam kiedy Lila się obudziła, dopiero jak zaczęła głośno okazywać swoje niezadowolenie z przewijania mojego M, otworzyłam oczy. Jestem w szoku, że tak twardo zasnęłam ! W szpitalu byłam non stop na trybie „czujka”, a widocznie odprężyłam się wiedząc, że sama nie jestem. Wstałam z potwornym bólem głowy – niestety jest to powikłanie w moim przypadku po cięciu. Migrena będzie mi się utrzymywała jeszcze przez nawet tydzień :-/
Ale jadę na paracetamolu jak zaczyna być naprawdę źle.
Później zaczęli się schodzić domowi „gapie” :-P
Mój tata – świeżo upieczony dziadek, poleciał i kupił Lilce baloniki z helem na czerwonych wstążkach :-) Mojej mamie załączyło się trochę wtrącalstwo, ale myślałam, że będzie gorzej.
W odwiedziny wpadła przyszła chrzestna Lili,a moja siostra cioteczna. Posiedziała z nami chwilkę i poleciała się uczyć do domu. Pamiętam jak ja miałam te 18 lat i bałam się podejść do takiego malucha, nie mówiąc już o braniu go na ręce :-) To samo ma właśnie Paula, od razu się przyznała, że się boi, więc na siłę nie będę jej namawiać, żeby się nie stresowała.
Dzisiaj pewnie czekają mnie odwiedziny reszty cioć, prababć i praprababci Lilki :-)
Ale nikogo nie wpuszczę do domu, póki Michał nie wróci z pracy. Po pierwsze wietrzę ranę, po drugie wietrzę brodawki, więc w sumie siedzę na waleta i dzięki temu jakoś funkcjonuję.
Wracając do wczorajszej nocy...
Najpierw Lilika zasikała cały przewijak, mnie, ubranka z czego w sumie się uśmiałam, chrzciny zaliczone :-P
Po nakarmieniu nie mogła zasnąć i widziałam, że ją coś męczy. Myślałam, że to brzuszek i nosiłam ją, cudowałam, masowałam... a dziecko chciało tylko pospać na innym boku, co się okazało po dobrej godzinie walki. Gdy wstała złapała ją czkawka po karmieniu, podejrzewam, że zjadła za dużo, bo karmiłam ją aktywnie prawie godzinę. Zasnęła na chwilę, a gdy tylko coś ją przebudziło, czkawka wróciła... tutaj była już godzina gdzieś pierwsza w nocy. Gdy przeszła czkawka znowu nie mogła zasnąć – oczywiście nie wpadłam na pomysł, że może ma pieluchę do zmiany. Tutaj ratował mnie mój mąż, gdzie płacz Lili też nie dał mu spać. Przebraliśmy ją i było już okej, do czasu, gdy nie poszła kolejna kupka, a gdy zapięłam pajaca i wzięłam ją do łóżeczka następna... suma sumarum poszłam spać o 4:00. Więc chodzę trochę dzisiaj jak zombie :-P

O cięciu napiszę jak będę miała dłuższą chwilę :-)


vintoyra o obawach i nadziejach 27 lutego 2015, 11:27

Wczoraj byłam u kosmetyczki zrobić sobie pazury. W końcu wyglądają jakoś bo już były odrośnięte na maxa. Dzisiaj czeka mnie fryzjer. Ale po pracy chce wpaść do IKEI po żyrandol. Może uda się kiedyś dokończyć sypialnię.

Niestety mam gdzieś z tyłu głowy fakt, że póki nie wymażemy byłej zony Tomka z naszej przyszłości to ona zawsze będzie jego przeszłością.

Niech się pinda odpisze od domu, żeby robić w nim remont tak na 100 procent a nie prowizorkę.

My musimy odpisać ją od kredytu i będzie spokój.

Ale nie o tym chciałam pisać. Ta głupa baba spędza mi sen z powiek. A najbardziej wkurwia mnie fakt, że ona w ciąże zaszła z moim T. w pierwszym cyklu po odstawieniu pigułek. A ja...

Ahh powinnam czuć obawy bo wiem, że nie jest ze mną dobrze, ale cieszę się na wizytę u ginekologa. Może uda się ruszyć, coś się będzie działo może będzie już krok bliżej do mojego "bycia - mamą".

Myślę, że bez pomocy psychologa się nie obejdzie. Znalazłam wspaniały pamiętnik "ciążowy" jednej z dziewczyn ba BESTBELLY - ebrzozowska. Wyciszyłam się .. Ta dziewczyna jest wyciszająca. I mam postanowienie - nauczę się szydełkować.

idka Być szczęśliwą 27 lutego 2015, 11:31

Jeśli masz problemy z jajeczkowaniem, lekarz może zaproponować Ci stosowanie leków zawierających cytrynian klomifenu (np. Clomid). Z uwagi na fakt, że ok. 95% poczęć następuje podczas pierwszych 6 cykli brania leku (potem ta liczba się zmniejsza), nie zaleca się stosować go dłużej niż 6 cykli. Pamiętaj również, że lekarz oprócz przyrostu pęcherzyków powinien także w czasie brania tego typu leków bacznie monitorować Twoje endometrium (błonę śluzową macicy), ponieważ efektem ubocznym stosowania cytrynianu klomifenu może być zbyt cienka błona śluzowa uniemożliwiająca zagnieżdżenie się zapłodnionej komórki jajowej w macicy.

Potwierdzam! U mnie w czwartym cyklu stosowania Clostilbegytu udało się. Liczę na to że za moment znowu będę się cieszyła z dwóch kreseczek, uzyskanych dzięki Clo :-)

31 dc

Coraz to bardziej czuje nadchodzącą miesiączkę ;/

Mam nadzieję, że zdążę dziś wieczorem jeszcze pobaraszkować :D

Wieczorem łzy płynęły mi jak grochy ale bez okazji :D Jaka ja jestem dziwna przed @ :D hahaha


Noc dzisiejsza była okropna, ból żołądka i straszne sny niczym z horroru ...

Piersi przestały mnie boleć :D Jedna z pozytywnych doznań tego dnia jak dotąd ;)

Czekam na mojego Misia ;P

sikorka@ Taka tam pisanina.... 27 lutego 2015, 12:05

Ciąża zakończona 27 lutego 2015

sikorka@ Taka tam pisanina.... 27 lutego 2015, 12:08

Oto ja z powrotem, ciaza sie nie utrzymala... Witaj rozowa strono mocy

Czuje ze zbliza sie @ :-(. Znow czuje sie rozczarowana, zawiedziona i poirytowana...

Czuje ze zbliza sie @ :-(. Znow czuje sie rozczarowana, zawiedziona i poirytowana...

Angelike Mam to gdzieś... ;) 27 lutego 2015, 12:25

Dziś przyszły mi do głowy dwie myśli:
Pierwsza: już niedługo wiosna i otworzą mój ulubiony ośrodek nad jeziorkiem!!!!! :D Tak się strasznie cieszę :D Uwielbiam to miejsce. Mój M mnie tam zabrał pierwszy raz około pół roku temu. I od tamtej pory parę razy juz się tam zatrzymywaliśmy na weekend. Opiekunami ośrodka są klienci mojego M, bardzo sympatyczni, poukładani ludzie. Ostatnim razem okociła im się kotka i bawiłam się z trzema przesłodkimi małymi kociętami :) Aż serce ściskało żeby zabrać jednego do domu. Spalismy w drewnianym domku z łazienką, kuchnią, salonikiem i sypialnią. Domek ma taras a przed domkiem zew natury :D ropucha biegająca po trawce, wiewiórka biegająca w tą i z powrotem, głośny dzięcioł na drzewie, w nocy koncert żab. Nawet ulewa, wiatr, grzmoty i pioruny wyglądają i brzmią cudownie bo w środku jest tak słodko przytulnie :) Taka wspaniała oaza spokoju. Chyba zakochałam się w tym miejscu. A to wszytko za śmieszne pieniądze!!! Dawno nie widziałam tylu cudownych "dzikich" zwierząt tak po prostu przed tarasem, na wyciągnięcie ręki. W mieście zatracamy swój kontakt z naturą.
Zaraz obok ośrodka jest plaża, po drugiej stronie małe miasteczko z barem, w którym serwują świetne żarcie :D
Trochę internetu w komórce, trochę gazet, trochę telewizji i można zapomnieć o wszystkich problemach dnia codziennego.
Wszędzie wokół jest mnóstwo tras rowerowych, i mnóstwo innych jezior połączonych kanałem do spływów kajakowych. Zjeździlismy już niezła część terenu, piękne widoki :)
Kiedyś zabraliśmy tam na weekend teściów. Oni nigdzie nie jeżdżą, raz że nie mają kasy, dwa że nawet jak się trafi "tania okazja" to nie chcą, a trzy to teściu jest trochę pochorowany i długie podróże go męczą. Namówilismy ich, nie za bardzo chcieli jechać ale w końcu się zgodzili. I byli zachwyceni :) Blisko od naszego miasta, tanio, może nie za czysto bo domek taki polowy, no ale to przecież taki piknik a nie hotel all inclusive ;)
Wyobrażałam sobie wielokrotnie jak przyjeżdżamy tu z dzieckiem, siedzimy sobie na tarasie a mały łobuz biega po trawie za konikami polnymi, jak siedzimy na plaży, próbujemy się zrelaksować, poczytać książke ale się nie da bo ciągle trzeba małego (lub małą) pilnować :) Wyobrażałam sobie że przyjeżdżamy tu z dzieckiem i teściami na rodzinny wypad weekendowy, jest zamieszanie, chaos, kilka osób na zmianę pilnujących dziecka, koniec z beztroskim alkoholizowaniem się... :) Przyjdzie na to czas ;) Będę pewnie wtedy szczęśliwa i zmęczona. Dziś za to jestem szczęśliwa i odpoczywam, korzystam z ciszy i spokoju, ładuję baterie na przyszłe czasy ;) Czy lepsze czasy? Dziś też są lepsze czasy, tylko inne :)

Druga myśl jak mi dziś przyszła do głowy to liczba marzeń typu
"chciałabym aby była niespodzianka na wigilię",
"chciałabym zrobić niespodziankę na zajączka",
"to byłby idealny prezent urodzinowy/imieninowy",
"to byłby świetny prezent na naszą rocznicę"
"to byłby cudowny prezent na dzień ojca/mamy/dziadka/babci/dziecka"
"chciałabym takiego prezentu na walentynki/na dzień kobiet"
Ile jest takich dni w kalendarzu, w których setki kobiet czekają na cud?...
A potem się rozczarowuje?...
Myślę że nie warto czekać na te "świąteczne" dni, bo to tak jakbyśmy sobie same dawały limitu czasu, a potem gdy przychodzi rozczarowanie czujemy się jakbyśmy oblały kolejny sprawdzian. A przynajmniej ja tak się czułam - tyle było świetnych okazji i dupa... Ale!
Każdy dzień jest dobry aby odkryć lub ogłosić ciążę :) Przecież nie potrzeba do tego świąt. Sama ciąża będzie dla nas najwspanialszym świętem :))))))) ;)
Nieprawdaż? ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lutego 2015, 14:40

Bergo Bergo - nowa ja 27 lutego 2015, 12:43

2nlspdf.jpg

czy

2iittz9.jpg

No co za trudny wybór... ;) Ta chałwa taaaaka pysznaaa ;)

Dla zainteresowanych opisze diete jaka stosuje w domu.
Zaczne od tego, ze nie jest to zadna dieta nie czytam co wolno a co nie wolno. Ma byc lekko, pozywnie i zdrowo.
Odrzucilam: chleb bialy, produkty z maki i sama make, oleje, sery, slodycze ( o przekaskacg nie wspomne).
Dodalam: warzywa, kasze wszelkiego rodzaju, owoce( bez wzgledu na kalorycznosc), chude mieso: drob, indyk, poledwica. I oczywiscie ryby.
Zasady:
1. Mozna jesc ile sie chce.
2. Wszystkie warzywa przygotowane na parze( ryby tez)
3. Kasze: gryczana ( zwylka, parzona,biala) ryz: bialy i brazowy, kasza jaglana, kuskus, jeczmienna, platki ryzowe.
4. Ziemniaki: nie sa kaloryczne ale w malych ilosciach
5. Mieso: przygotowane praktycznie bez tluszczu. Wiecie , ze poledwica ma w sobie tyle wody ze nie trzeba nic a nic oleju???:)))
6. Salatki przygotowane do pracy w pudeleczkach. Ogromne ilosci warzyw lub z owocami.
7.Na talerzu: najwiecej warzyw lub kaszy najmniej miesa lub tego co jest kaloryczne. Wizualnie talerz ma wygladac na bogato:) Nie jakies male porcje tylko duzo warzyw i kasz:)
8. Owoce bez ograniczen
Zupy
Ja jestem maniaczka gotowania zup calkiem naturalnie. Zadnej kostki u mnie nie znajdziecie:) zupa gotowana powoli z duza iloscia warzyw bedzie pyszna. Gwarantuje. Gotuje zupy albo na kurczaku albo na niczym( czasem moj nie jest w stanie poznac :))) Z kurczaka sciagamy skore- tam jest najwiecej tluszczu:)
Uzywamy przypraw!!!!! Sa one po to zeby doprawiac a nie po to zeby jedzenie byli mdle i bez wyrazu....
Smietanki nie uzywamy , z reszta zupa naturalna wcale jej nie potrzebuje:)
Owoce morza mozna smialo jesc.
Wierzcie mi na slowo, ze takie jedzenie to bomba witaminowa. Warzywa na parze smakuja oblednie:))) w sklepach jak robie zakupy odkrywam zupelnie inne dzialy niz zwykle. Same przeciez dobrze wiecie co jest kaloryczne a co nie. Zadne kabanoski i inne cuda nie sa light.To samo tyczy sie serow , jogurtow( oprocz naturalnego), sosow z paczki i innych...
Oczywiscie do tego twarog chudy, jajka jak najbardziej podaje bez ograniczen( mimo, ze zoltko jest kaloryczne ale co tam).
A no i jescze jedno: nie ma czegos takiego jak jedzenie poza domem. Niestety trzeba to sobie wybic z glowy. Wiecie ile mala pizza ma kalorii??? Ponad 2000( a to tylki jeden z pisilkow...)))
Efekt: moj schudl 8 kg. Bez wyrzeczen praktycznie. Bez glodowania. A co najwazniejsze twierdzi , ze takie jedzenie mu odpowiada i ze juz przy tym zostaniemy:)))))

Pierwszy dzień cyklu to zawsze dobry moment, żeby zapisać sobie plusy tego stanu.
OK, więc dlaczego dobrze, że nie jestem w ciąży? Ciekawe? No to lecimy z koksem (obiecuję, że wytłumaczenia nie zawsze będą racjonalne ;) ):

- mogę zjeść sushi !!!
- mogę zjeść ser pleśniowy !!!
- na koncercie Stinga (13.03) nie będę musiała się martwić, że coś się stanie dziecku
- za 2 dni biorę się ostro za ćwiczenia, czego nie mogłabym zrobić w wiadomym stanie ;)
- mam czas na podleczenie krążenia i schudnięcie
- nie urodzę kolejnego Skorpiona (a tak by się stało, gdym była właśnie w ciąży, hahaha!) <3
- mogę zacząć szukać nowej pracy, bo obecna mocno mi zbrzydła ;)

To tyle na początek :) Mało? Spokojnie, coś jeszcze wymyślę :D

Aganeska Pragnąc najważniejszego 27 lutego 2015, 13:10

Postanowiłam pisać ten pamiętnik bo... dzisiaj poczułam największe rozczarowanie w życiu. Nie miałam pojęcia, że takie emocje we mnie siedzą, które w sekundzie doprowadziły mnie do potoku łez.
Staram się o dziecko i oczekuję na dzień testowania jak każda kobieta znajdująca się na mojej pozycji w tym temacie. Na każde testowanie czekałam, po prostu. Biorąc test do ręki czułam emocje, podniecenie, niemalże gorączkę. Tym razem było inaczej. Pierwszy spóźniony okres ale luz w dupie. 7 dzień spóźnialstwa @. A co? robię test bez nastawienia, że wyjdzie pozytywny. Może po prostu, ot tak się okres spóźnia. W końcu organizm kobiety lubi różne anomalia. A może jednak się udało. Aczkolwiek na spokojnie, bez stresu. Nie czułam żadnych z tych emocji jakie mi do tej pory towarzyszyły przy testowaniu. Test zrobiony - negatywny. Spoko :) Przecież tego się nawet spodziewałam. Wróciłam do łóżka. Poleżałam z godzinkę. Otworzyłam stronę OF i pochwaliłam się negatywnym wynikiem. Siedziałam wpatrzona w laptopa. Co tam widziałam, nie wiem... Rozryczałam się jak bóbr zastanawiając się dlaczego płaczę, skoro przez cały cykl nie myślałam o tym, że tym razem się uda, tylko o tym, że pójdąc na następną wizytę do gina dowiem się szczegółów o mojej owulacji, zacznę pić ziółka na płodność. Skąd te łzy do cholery? Co mnie boli?
I w głowie usłyszałam własne pytanie : "Czy tak wiele oczekuje od życia?"
Wiele.
Dziecko nie jest byle czym. Jest wszystkim.
Boże, nie chcę pieniędzy, kariery, pięknego domu, wystawnego życia, nie chce mieć nadszczęśliwego życia.
Ja pragnę życia normalnego, prostego. Pragnę mieć kogoś, kto pokocha mnie bezwarunkowo, a ja jego. Dla kogo będę przyjaciółką, opieką, ostoją, poradą, pocieszeniem w gorsze dni.
Chciałabym, żeby był w moim życiu ktoś, kto poda mi rękę na stare lata, zechce mojej rady, zapłacze na moim grobie i mnie wspomni jako kochającą matkę.
Nie wiem, czy jeszcze napiszę coś w tym pamiętniku. Dziś miałam taka potrzebę. Chyba czuję złość. To nie dobrze :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)