dzabuch moja terapia 15 maja 2015, 10:15

16+1
Jejku jak ten czas leci! To już 17 tydzień i zastanawiam się co ze szkołą rodzenia. Chyba musicie mi pomóc. Z jednej strony moja mama, która nie komentuje i nie odzywa się, tylko pozostawia mi wszystko do decyzji. Tatusiek, który pracuje do późna i oznajmił mi, że dobrze wiem, że go przy mnie nie będzie i teściowa, która stwierdziła, że szkoła rodzenia nie jest mi potrzebna, bo od tego mam rodziców jednych i drugich, aby w razie potrzeby mi pomogli!

Jednak wszyscy zauważają, że to moja decyzja! No i tu pojawia się problem no bo co ja robię? Wpisuję w google i czytam! I mianowicie doczytałam się, że mimo fajnych ćwiczeń oddechowych, podczas porodu na pewno z nich nie skorzystam! Po prostu kobieta o tym nie myśli!
Jakoś myślałam o szkole rodzenia z myślą o porodzie, bo już usłyszałam, że już cała kolejka ustawiła się do zmiany pieluch Tatusiek jest na jej początku a ja niestety na końcu! Nikt nie brał pod uwagę, że przez 9 miesięcy to ja to dziecko będę pod sercem nosić i ja je urodzę! Dobra niech zmieniają te pieluchy niech im będzie! No i jeszcze jedno co było dla mnie ważne czyli możliwość poznania szpitala, który wybrało się by rodzić. I tu klops, bo szpital w którym planuję rodzić prowadzi jedynie płatną szkołę rodzenia, co więcej nawet jeśli zapłacę to na pierwszej stronie internetowej, jest wielki informacyjny napis " ze względu na komfort naszych pacjentek, podczas zajęć szkoły rodzenia nie organizujemy wycieczek po oddziale!". Czyli nic z tego bym poznała szpital! No i co tu zrobić sama nie wiem. Czas pędzi nieubłaganie!

O ja naiwna...
Pewnie po prostu przez chorobę w tym miesiącu nie dostanę.
Ale za to chyba zbliża się owulacja, która normalnie powinna być za jakieś 6 dni gdybym dostała w terminie, bo owulacyjny cos tam pokazał.

vypi1c.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2015, 10:41

Wiara mi się kończy... To takie... Przykre!

Padam tak mnie krzyż boli nie ważne czy stoję, wiedzę czy leże tak mnie napie*dala !

Mam doła.

Smutek
Rozczarowanie
Łzy

Twoja ciąża

Jesteś w 28 tygodniu ciąży
(27 tyg. i 0 dni)


Miesiąc: 7

Trymestr: 3

Wiek płodu: 25 tydzień

Data porodu:
14 sierpnia 2015
(pozostało 91 dni)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2015, 10:51

III Trymestr
Tydzień 28
27+0


Dzisiaj wkroczyliśmy w III trymestr!

Szwagierka zadzwoniła z pytaniem: co porabiam? 10 min później kupiłyśmy z teściówką komodę do kąpania. Wydała tyle kasy, a jest zadowolona i szczęśliwa hehehehe

Dogadałam się już na termin zamówienia wózka, żeby nie było, że wózek będzie później niż Sebastian.

Teraz biorę się za zamówienie duperelków dla mnie do szpitala i dla małego do kąpieli itp.
Trochę kremików wezmę na zapas, żeby nie było.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2015, 12:39

Asik88 Moje wielkie marzenie... 15 maja 2015, 11:46

No i zaczynam nowy cykl, w którym szanse będą mierne bo z moich wyliczeń wynika, że mąż będzie wtedy niedostępny:( Może przynajmniej trochę o tym wszystkim zapomnę, chociaż żal mi będzie kolejnego straconego miesiąca. Przeraża mnie fakt , że taka sytuacja może się powtarzać. Powiem wam, że wczoraj w związku z tym, że nie miałam żadnych objawów zbliżającej się @ kupiłam test ciążowy, no ale jak można się domyślać okazał się negatywny:( W sumie to nie wiem czemu się łudziłam, ze coś może z tego w tym miesiącu wyjść. buuu..... A i czeka mnie samotny weekend....

Ale przygoda... miałam dzisiaj kontrole z ZUSu... byłam taka zestresowana że zapomniałam spytać co by bylo bdyby mnie nie było... :/ i dalej nie wiem..

Angelike Mam to gdzieś... ;) 15 maja 2015, 12:24

Wczoraj był drugi zastrzyk, tym razem zrobił mi go mój luby.
Oczywiście robi przy tej okazji cały czas cyrk bo jego to bawi :), cały czas gada że jest doktorem Housem, zamachuje się pustą ręką, udaje że mi wbija rozpędzoną igłę w oko, łapie mnie za rękę i "klepie" żyłę na zgięciu łokcia (wie że tego nie znoszę bo kojarzy mi się to z narkomanami szukającymi żyły, a narkomanów boję się i nienawidzę!) i cały czas specjalnie mnie tak dobija bo wie że boję się zastrzyków i że mnie to obrzydza :)
Wczoraj ostentacyjnie założył wielkie gumowe rękawice, wybrał sobie miejsce na moim brzuchu, zdezynfekował wacikiem, wyciąga strzykawkę, strzela w nią palcami jak wytrawny znawca a potem złapałam sobie fałd skóry dwoma rękami żeby mu ułatwić sprawę i odwróciłam wzrok.
Wpuszczał mi to powoli, myślałam że całą wieczność to trwa :) ale nie szczypało mnie tak jak u położnej. I czerwona plama była mniejsza. Za to po wyciągnięciu igły chwilę mnie bolało.
Ok, 2 zastrzyki za mną. Jeszcze tylko 12 :D A potem pewnie kolejne.. ;)
Cały czas punktuję siebie i oceniam samopoczucie. Narazie czuję się świetnie. Ostatnio zauważyłam że brzuch mi się trochę zmniejszył, za to cycki spuchły. Dawno nie były takie fajniusie :D Tyle że dziś rano już mnie trochę pobolewały jak na nich leżałam. Ciekawe jak będzie dalej.

Potem na wieczór wpadli do nas rodzice, moi. W końcu przyjechali z Niemiec, w końcu trzeba było im powiedzieć o ivf :/
Powiedzieliśmy. Strzeliłam buraka, brakowało mi tchu i śliny w gardle jak mówiłam. Mimo że to mój M miał tym razem opowiadać bo ja już opowiadałam jego rodzicom i mojemu bratu. No trudno.
Był szok, słuchali uważnie, mama nawet zadawała pytania bo wychodzi na to że trochę kojarzyła te tematy.
Tato zdrętwiał i zaniemówił, zapomniał że stoi przed nim jego ulubione piwo, stało i się wygazowywało.
Mama po wszystkim wstała i poszła zapalić papierosa na balkon. Tato o dziwo zapomniał nie tylko o piwie ale i o papierosach bo to on zawsze pierwszy wyrywa się na balkon palić.
Trochę się zmartwili ale chyba i ucieszyli poniekąd, bo po pierwsze dostaliśmy się do programu a to bardzo ważne, a po drugie być może się uda i pojawi sie bobas.
No ale póki co powiedziałam im że to tylko 30% szansy i że narazie trzeba poprostu trzymać kciuki.

Dwie sprawy mnie tylko trochę zmierziły. W sumie to może trzy.
1. Moja mama kilkakrotnie zapytała czemu dopiero teraz mówimy, że nic wcześniej nie puściliśmy pary z ust. Czyli zadała mi to (głupie) pytanie, na które byłam uczulona i którego spodziewałam się od teściów. :/ A teście o nic takiego nie zapytali za to moja mama podręczyła nas trochę tym pytaniem aż mnie zaczęło to trochę denerwować. - A czemu mielibyśmy wczesniej mówić? Wczesniej nie było o czym.

2. Moja mama od x-lat utwierdzała mnie w przekonaniu że jestem mięczara. Bo się boję lekarzy, krwi, sprzętu medycznego. I można powiedzieć próbowała to we mnie delikatnie wytępiać, mówiąć że to przecież wszystko ludzkie i powinnam się przyzwyczajać itd. Wczoraj ja im mówię że hsg mnie potwornie bolało, że normalnie dziewczyny cewniki nie bolą a mnie bolało, że bolało mnie przy inseminacjach. A mama co na to? "No bo ja mam wrażenie że to przez to że ty jesteś taka przewrażliwiona" :/ No nie wiem, to mi tu często dziewczyny piszą, że jestem twarda i silna, a tu mama mówi, że jestem przewrażliwiona. Trochę mnie to wczoraj wkurzyło bo zamiast pocieszać, pokrzepiać to takie słowa słyszę. Ale nie mówiła tego jakoś kpiąco czy z wyrzutem. Obie od razu wpadłyśmy na pomysł że muszę sobie kupić jakieś herbatki ziołowe na uspokojenie.

3. Po za tym, nie wiem czy moja mama zawsze taka była czy ja to ostatnio tak odbieram, ale czuję jej oschłość. Jest miła, daje buziaki jak przyjeżdżają i wyjeżdżają, dziękuje za prezenty, sama często nam coś kupuje, pomaga, daje. Ale wszystko tak jakoś trochę na dystans, nie umiem tego dokładnie określić, nie czuję się komfortowo przy mamie a tak być raczej nie powinno. Wczoraj akurat miała urodziny więc uściskałam ją składając życzenia. Ale tak poza tym przez cały wieczór nawet mnie nie dotknęła. Nie trzymamy się nigdy za ręce, nie głaszcze mnie po policzku, nie przytula bez powodu (urodziny). Nawet czasami jak mówi do nas, do mnie i do M, to mam wrażenie że woli patrzeć na niego niż mi w oczy. Nie poklepała mnie wczoraj po plecach. Nic. A jakoś tak czasem miło dostać miłość w formie dotyku. Nawet mój młodszy brat jest bardziej "dotykalski", potrafi czasem po prostu bez powodu wsadzić rękę w moje włosy żeby potargać mi kłaki, a wie że ja to uwielbiam :)
Ja sama uwielbiam okazywać w ten sposób uczucia mojemu M, często go całuję, przytulam, ściskam i w ogóle, zwłaszcza gdy śpi sobie na kanapie tak niewinnie, to dostaje atak buziaków w czoło, nosek, policzki wszędzie :)

No nic, moja mama chyba po prostu już taka jest.
Dobra, zapomnę o sprawie, duperela, nie chce mi się wkurzać o takie coś. To wszystko powinno być dla mnie zupełnie nieistotne. Nieistotne co myślą inni :)

Rodzice wiedzą, wreszcie ten temat z głowy i nie chcę już do tego wracać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2015, 12:25

Pola Irene Moje zapiski ze starań 15 maja 2015, 12:28

W poniedziałek czyli już za 3 dni idę na usg połówkowe. To będzie 22 tydz i 2 dni ciąży. Mam nadzieję,że ostatecznie dowiem się czy mam chłopca czy dziewczynkę... Tak naprawdę to mam nadzieję, że dowiem się, że to dziewczynka... Byłam na usg w 18 tygodniu ( w tajemnicy przed wszystkimi)i sytuacja była taka, że na usg 2D nie było widać siusiaka, a na 4D nic nie było widać, od razu ukazywały się kości miednicy... Zła byłam na siebie, bo zrobiłam sobie nadzieję, że to dziewczynka, a przecież jeszcze różnie może być... Byle do poniedziałku...

Poza tym od paru dni mam większy apetyt:( Wczoraj byłam w Costa Coffie i kupiłam: kanapkę, ciastko i słodką latte z syropem... Ani to zdrowe, ani to tanie, a tylko kupa kalorii. Niestety ważę już 77 kg, czyli od początku ciąży przybyło mi 4kg:(

Jest mi tak okropnie zimnooooo...
Juz trzy dni tak jakby miała przyjść grypaa!

dzabuch moja terapia 15 maja 2015, 12:49

Kurcze dopiero przed chwilą zauważyłam na liczniku 40%. Ja się pytam kiedy? No kiedy to minęło?

I opinia kolejnej koleżanki o szkole rodzenia, jedyne co było dla niej ważne to, że mogła spotkać się z innymi kobietami w ciąży. Czyli dla mnie kolejny argument na nie! Przecież mam was! :) :) :) :) :) :) :) :) :)

Żania SYZYFOWE PRACE 15 maja 2015, 13:04

Jestem załamana byłam na monitoringu i ovitrelle nie pomogło pecherzyk nie pekł ma 19mm a to moj 20 dc straciłam juz nadzieje że peknie kazali mi przyjsc w przyszlym tyg ale przeciez do okresu zostal mi tydzien nie wiem czy sa szanse żeby coś jescze sie ruszyło nie wiem czy jest sens żebym traciła znowu kase w tym cyklu juz jestem do tylu 500 zl rozplakalam sie jak wyszlam z kliniki plakalam całą droge ...Znowu sie nie udało znowu musze czekać od nastepnego cyklu od drugiego dnia mam brac Lamette Boze ja juz nie mam siły na to wszystko jeśli sie okaże ze nie mam owulacji to koniec z marzeniami o dziecku . Czuje sie wybrakowana niezdolna do posiadania dzieci czuje sie najgorsza ze wszystkich ........

I do tego zamówiłam właśnie leżaczko bujaczek ... Normalnie szał zakupowy. A jeszcze nie zaczęłam robić zamówienia dla siebie...

A dzisiaj niespodzianka :) coś mnie tknęło, żeby sobie zrobić ten test owulacyjny. Wróciłam do domu z pracy, idę do łazienki a tam śluz ładny ciągnący :) To czemu nie.

Wynik chyba nie jest pozytywny ale już mu niedużo brakuje :) Jutro powtórzę o tej samej porze i zobaczę co będzie.
CO myślicie?
edit
jak patrzę na to zdjęcie to w rzeczywistości kreska wydaje mi się ciemniejsza ;) może za dzień dwa obie będą tak samo ciemne :)

vq6zq8.jpg

Martwi mnie tylko to, że miałam się nie nakręcać i chyba mi nie wychodzi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2015, 14:28

12 dzień któregoś tam cyklu ale za to cyklu bez mierzenia:)
Na wstępie dziękuję z całego serca Margo84 , ze mnie namówiła do tej wizyty. Od lekarzy trzymam się z daleka, na nfz to mnie ostatnio widzieli jak dzieckiem byłam, bałam się co na niej usłyszę. Ale wiem też że chyba musiałam dojrzeć tutaj żeby się starać tak na poważnie. Potrzebowałam czasu, zrozumienia wielu spraw ( chociaż wiedza mogła w tym przypadku być minusem) i jednak co wiele głów mądrych to nie jedna moja - pisze tu o koleżankach z mojego chata:) Swoją drogę przez tego chata zaniedbałam pamiętnik:)

Zacznę od tego, że przygotowałam wykresy, ostatnie badania które zrobiłam, ubrałam się odpowiednio wygodnie żebym nie miała dyskomfortu ( czasami dobrze pomyśle sama:)

Najpierw założono mi kartę i takie tam, wchodzę do gabinetu.
Po wymianie uprzejmości mówie:
Przyszłam ponieważ od 3 lat staram się (!) z mężem o dziecko i nam się nie udaje. (uffff powiedziałam to!).
I zaczynają się pytania: czy sex regularny, długość cykli, krwawienia śród cykliczne, czy czuję owulację itd.
Więc mówię: staramy się regularnie , zawsze w dni płodne, wcześniej nie mierzyłam temperatury ale robiłam testy lh które pokazywały pik, od października zaczęłam mierzyć i niby zawsze mam owulację ale jednak się nie udaje więc nie jestem tego taka pewna.
Ona: w między czasie przegląda moje wykresy ( jak powiedziałam że regularnie serduszka są to akurat znalazła wykres gdzie tylko 4 były i spojrzała na mnie spod byka:))))) i ogląda moje badania.
Mówi:
Chciałabym zacząć od wyników badania nasienia Pani męża. Jeśli będą one złe od razu daje państwu skierowanie do Kliniki zajmującej się In vitro. Jeśli problem leży po pani stronie możemy podjąć działania. Jeśli u męża- takich działań nie będziemy podejmować. ( oczywiście nogi się podemną ugięły bo z grubej rury poleciała:).
Moim zdaniem na pani wykresach nie ma owulacji (!!!!!!!!!!) ponieważ ten skok powinien wyglądać inaczej niż u Pani ( narysowała mi to), temperatura skacze. Będziemy musiały dokładnie się temu przyjrzeć. Wykonamy szereg badań poniewaz stosunek lh do fsh wskazuje na policystyczność. Reszta wyników jest w normie. Mogłabym Panią stymulować ale nie będę tego robić, nie wiadomo jak się Pani będzie czuła. Widzę, że bierze Pani oeparol-proszę brać go dalej , jest bardo pomocny -nie tylko na włosy i cere.
Ja:
No właśnie zauważyłam po oeparolu śluz płodny, co prawda wodnisty raz tylko rozciągliwy ale jest. Do tego wydłużył mi faze lutealną i przyśpieszył owulację ale nie wiem czy to możliwe żeby zwykły wiesiołek tak zadziałał...
Ona:
Proszę się rozebrać, zrobimy cytologię, sprawdzimy wszystko także na usg.
To ja chyc do pokoju ściągam co mam ściągnąć, wskakuje na fotel. Najpierw sprawdza coś tam palce wkłada, jakieś jeszcze coś ,naciska na brzuch , robi cytologie i mówi:
Szyjka ładna, wszystko wygląda bardzo dobrze!
To ja w skowronkach bo w gacie robiłam ze strachu o nadżerkę ( co to jest????) torbiele i inne cuda a ona że wszystko cacy pięknie. To już się zluzowałam trochę ale dalej mi się płakać chce co z moją owulacją??????
Następnie przystępuje do usg.
Wkłada mi to coś z prezerwatywką i coś tam grzebie grzebie ogląda , ja schiza że na pewno wianuszek pęcherzyków ogląda a ona dalej rusza tym czymś ja jeszcze większa schiza. W końcu spojrzała na mnie i mówi:
Gdybym nie widziała wcześniej tych wyników nie uwierzyłabym, ze może to tak wyglądać. Ma Pani piękny pęcherzyk, który pęknie za dwa dni, idealne endometrium ( coś tam zaznacza , mierzy) podała mi wymiary ale sorki nie pamiętam:))) Macica czysta , wszystko wygląda idealnie. Nie ma oznak policystyczności. Wszystko jest w porządku. Pani wykresy jednak nie kłamią.
I odwraca monitor w moją stronę a ja idiotka patrze w czarny ekran i mówie:
Gdzie Pani widzi ten pęcherzyk????
A ona : Pani patrzy na jego środek a on jest tu. Ten pęcherzyk został wybrany w tym cyklu.
No to ja mało sie nie poryczałam z tego wszystkiego, ona drukuje i sama jest zdziwiona tym wszystkim.
Za chwilę mówi:
Jednak Panią postymuluję w tym cyklu. Proszę nie robić żadnych badań już na własną rękę, nawet progesteronu. Mąż koniecznie badania nasienia. Chciałabym zobaczyć czy ten pęcherzyk pęknie. Jeśli nie to sobie z tym poradzimy ale zanim przechodzę do stymulacji chciałabym to wszystko wiedzieć. I dam Pani kilka zadań do wykonania.
Ja na to: lubię zadania do wykonania :) Ja też wolałabym nie brać niczego na wyrost. Powiem szczerze , że unikam leków jeśli tylko mogę.

I umowiłyśmy sie na poniedziałek w szpitalu u niej na kolejne usg ( sprawdzimy czy pęcherzyk pęka).
Oto zadania:
1. Sex, sex i jeszcze raz sex do wtorku.
2. Duphaston 2x1 od 16 dc , po 13 dniach od owulki test ciążowy jeśli będzie pozytywny nie odstawiać.
Tak to powiedziała że aż ja uwierzyłam, ze on może byc pozytywny:)))))Powiedzialam, że zrobię chociaż nie lubie robić. Ona na to, że teraz mam zrobić bo wszystko wygląda idealnie.
3. Nasienie męża.

No i to by było na tyle :)
Wiem jestem głupia że tak się cieszę z tego pęcherzyka i ogólnie z tego wszystkiego przeciez wiem, ze to nic nie znaczy... Ale to nie zmienia faktu że ryczałam jak wyszłam bo ten pęcherzyk jednak mam i macice też mam, jajniki mam:))))
Ten pęcherzyk jak ogarnęłam wzrokiem to jakbym dziecko zobaczyła na prawdę tak się czułam:) Wzruszyłam sie strasznie bo to takie potencjalne jakby dziecko, nie????
Jak wyszłam to dzwonie do męża ale już mi się głos załamuje z tego szczęścia a on do mnie mówi:

JAK GABINET?????
A ja:
TO JA WIDZIAŁAM TWOJE POTENCJALNE DZIECKO NA MONITORZE A TY SIE MNIE PYTASZ JAK GABINET?????

Olewam,
Idealnie okrąglutki piękny pęcherzyk:))))) " Wybrany w tym cyklu " jak to pięknie brzmi!
Idealna macica, zero nadżerek, torbieli hmmmmmmmmmmm


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2015, 15:45

Uwaga, wulgarnie!


Kurwa mać!
Znowu te jebane kurestwo mi wróciło!
Brak mi słów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wiem już, że po seksie! Tak mi się wydaje.
Dwa dni temu było barrrrdzo gorąco a dziś co? Znowu te jebane piździelstwo!!!!!!

Nikt mnie nie rozumie, szczególnie eM, jak mnie wkurwia jak sobie żartuje z tego!
Nagadałam mu, że to przez niego, bo pewnie ma jakieś baterie, które mi po seksie sprzedaje.
Ale gdzie tam, to moja wina, bo na wietrze w krótkiej sukience stałam kilkanaście minut!
FAAAAAAAAAAAAAAK!
Najgorsze, że nie mogę brać leków, bo dopiero w poniedziałek mam zrobić posiew.
Kupiłam sobie naturaginum z żurawiną, osobno żurawinę, rumianek, pyralignę i czekam.

Dziewczyny ja mam tego dosyć! To nie jest takie zwykłe zapalenie, że piecze przy sikaniu,
ale normalnie funkcjonujesz, to jest tak kurewskie uczucie parcia połączone z pieczeniem,
bólem, gorączką i uczuciem że zaraz zemdlejesz, kiedy oblewa cię zimny pot!
ostatnio dosłownie 4!! godziny siedziałam na kiblu,
bo nie byłam w stanie z niego zejść, zdaje sobie sprawę, że mało kto mnie rozumie,
bo np. moje koleżanki nigdy czegoś takiego nie miały i im się wydaje,
że przesadzam i jeszcze fochem rzucają, że nie chcę rozmawiać.

Boże! 4 dni spokoju i horror zaczyna się od nowa, TRZECI raz w ciągu dwóch miesięcy!
Kiedy ten koszmar się skończy?!



Tak jak wspomniała khalan u siebie,ja też przez chat całkowicie zaniedbałam pamiętnik.

Jak dotąd wiele się nie wydarzyło. @ nadal ani widu, ani słychu. Strasznie mi wszystko śmierdzi i pobolewa mnie podbrzusze, zwłaszcza po prawej stronie. Jak dotąd, według OF owulki nie było i podejrzewam, że już nie ma szans aby się pojawiła.

Najgorsze jest to, że dopóki nie pojawi się @, to mam w głowie cały czas taką iskrę nadziei, że może jadnak coś się udało? A może OF się pomyliło i owulka jednak była? Popieprzone to wszystko.

25 maja jedziemy do Słupska na badania nasienia. Musze się zapoznać z normami, bo inaczej dostanę zawału przy czytaniu wyników. Boję się co to będzie. Mam w głowie setki pytań o to co będzie jeśli się okaże, że kijanki są martwe? Albo nieruchawe? Albo ich za mało? Co wtedy? Już jakiś czas temu wykluczyliśmy in vitro. I jeśli okaże się, że u Jacka też jest problem to jesteśmy w dupie. Goodbye macierzyństwo!

Chyba okres zbliża się wielkimi krokami, dzisiaj wszystko mnie irytowało, mąż kilka razy dostał bure za niewinność. I jeszcze te cholerne uczulenie na rękach przez które nic nie mogę prawie w domu robić, ani pozmywać, ani posprzątać - większość życzy trzeba robić rękoma męża i krok po kroku tłumaczyć co i jak zrobić.

Wczoraj mialam prenatalne..maluszek rosnie..nic złego sie nie dzieje..a ja? Ja odliczam kazdy dzien, kazda minute ktora przybliza mnie do porodu..wierze ze porod bedzie o wlasciwym czasie..wiem juz ze na 100% bedzie cc choc mialam nadzieje na porod sn...dzisiaj ogarniaja mnie czarne mysli odnosnie cc..mialam juz jedna i wiem jak to mniej wiecej wyglada ale teraz jakos tak strach mnie ogarnia...durna jestem bo do porodu jeszcze daleko a ja zaprzatam mysli takimi glupotami... :/ Boze daj mi prosze siłe aby przejsc to wszystko..

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)