38% ciąży, rozpoczęliśmy 16 tydzień
Fizycznie może już troszkę lepiej, zaczyna mi się nudzić, bo ileż można dzień w dzień robić to samo.. Katar mnie dobija, nie wiem czy to przez pylącą teraz sosnę, ale mam dość już od lutego... Okna zamykam, włączam nawilżacz powietrza, może to coś da..choć noc przebiegła w miarę spokojnie bez smarkania.
Wczoraj już ogarnęłam moje pukające i gilające dziecię
dziś się potwierdziło- zaczynam czuć ruchy :)Jakby glizda była pod skórą
trochę plecy jeszcze doskwierają, ale bez tragedii 
Za 2 tyg. mamy wizytę, w sumie same nudy, bo nie mam żadnych pytań, nawet nie wiem o co mam pytać lekarza, skoro nic mi nie doskwiera 
Zakupami dla dziecka jakoś też się nie stresuje (że nie zdążę albo coś) bo wiem co mam kupić, raczej też wszystko jest oczywiste, a jak czegoś zabraknie to zawsze sklepy są otwarte... no i czekam na przypływ gotówki, bo chorobowe dopiero pewnie przyjdzie za miesiąc.. a remont idzie jak krew z nosa.
Z droższych rzeczy do kupienia to wózek i łóżeczko i chyba droższych nie widzę 
Ubranka w najmniejszym rozmiarze, na początek, w razie gdyby synek okazał się mniejszy niż przypuszczam (
) to mam od koleżanki, która rodzi we wrześniu
a tak to kupuję rozm 62, nawet jakby były za duże to nie za bardzo się tym przejmę, bo będzie zima 
muszę jeszcze racjonalnie kupować, żeby nie nabawić się zbyt dużej ilości ubranek takich niepotrzebnych, może rozejrzę się po sh, można kupić za groszaki nawet ładne ciuszki, mówię o jakiś cieplejszych bluzach, sweterkach na później.
idę się odpocząć
miłego dnia, bo mój jest smarkaty! 
Czekam na te usg, 20 dni bez okresu, nie mogę się doczekać,
a póki co straszne bóle krzyża, mam nadzieję, że może jednak się okaże,
że testy z allegro są do dupy i jednak jestem w ciąży...
Julian 

Maximilian 

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2015, 14:19
W pracy na razie odroczenie wyroku - w piątek szef odwołał mi dzisiejszy dzień wolny z nadgodzin i kazał przyjść do pracy na poważną rozmowę. Na wszelki wypadek od razu w piątek wzięłam L4 od internisty, ale dziś okazało się, że nie musiałam go wyjmować. Rozmowa była nieprzyjemna, bo naprawdę widać było efekty depresji w efektach mojej pracy w ostatnich tygodniach, ale na razie formalnie jeszcze żadnych postanowień nie ma. Wygląda, że wszystko rozstrzygnie się według korporacyjnego kalendarza, czyli pewnie w połowie czerwca albo nawet na początku lipca. Prawdopodobnie zdążę więc dostać normalne zwolnienie od psychiatry.
Powiedziałam szefowi, że moje problemy wynikają z depresji, którą leczę i że mam nadzieję, że po 2 miesiącach bez projektów powinnam dojść do siebie. Zobaczymy, czy to cokolwiek zmieni w decyzjach personalnych, nadziei sobie nie robię, ale przynajmniej liczę, że kiedy będę później szukać nowej pracy, będę w stanie otrzymać od niego dobre referencje skoro wie, co stało za tym wszystkim.
Gdybym tak jeszcze mogła wiedzieć, ile będę musiała się starać o kolejną ciążą i czy tym razem wszystko zakończy się szczęśliwie po 9 miesiącach... Dlaczego tych spraw kurczę nie można zaplanować?! Biologia rozrodcza człowieka jest zdecydowanie wadliwie zaprojektowana 
38 t 6 d
7 dni do porodu
Pierwszą myślą jak się obudziłam o tej czwartej było "o cholera dostałam okres" Bolało mocno, promieniowało aż do kolan. Często jak mam okres, to mam tzw Wrażenie Pustych Kolan. Nikt tego nie kuma poza jedną moją siostrą która też to ma. Pozostałe nie mają. To takie bolesne uczucie jakby kolana były wypełnione watą albo w ogóle puste. Towarzyszy bólom okresowym. No więc obudziłam się z naparzającą macicą i pustymi kolanami i myślę "okres". Zacisnęłam mocniej oczy żeby zasnąć i przespać ból, może się obędzie bez tabletek. Ale z reguły się nie obywa, bolało, tak falami, więc pół przytomna próbuję skojarzyć gdzie mam jakiś ibuprom max.
I coś mi świta że nie mogę ibuprofenu.
Czemu to ja nie mogę? tylko paracetamol jak już?
A no przecież... Zosia.
ZOSIA! o kurdę. Ja w ciąży jestem. O kurdę! na końcu już! O KURDĘ! JA MAM SKURCZE!!!!
Czyżby...?
:D:D:D
Zaraz oprzytomniałam.
uruchomiłam aplikację i zaczęłam mierzyć.
i od razu wiedziałam że to jakaś ściema tylko, bo nieregularne były że hej. Co 10 min, co 7, co 15, co 5, co 3....
ech... to pewnie po wczorajszym wywoływaniu. Bo choć wiem, że urodzę 1 czerwca, co mi szkodzi stosować 3XS? Sprzątanie, spacer, sex:)
No więc to pewnie po wczorajszym wieczornym trzecim S te skurcze.
Upewniwszy się że to tylko ćwiczenia spokojnie czekałam na rozwój wypadków znacznie się uspokoiwszy. Po godzinie się wyciszyło samo.
Ale już coś wiem.
Wiem, że skurcze bolą jak paskudny okres. podobno "przepowiadacze" nie bolą. Tiaa... skoro "to" nie boli to co w takim razie boli? i jak bardzo? 
Ze ciężko czasem wyłapać kiedy się zaczyna i kończy skurcz, bo jak są często, tak co 3 min, to się trochę zlewają w ciągły ból i to jest nie fajne.
Jestem typem "nie dotykaj mnie nic do mnie nie mów zostaw mnie" podczas skurczu. Mąż akurat przez sen chciał się przytulić, to była ostatnie rzecz na jaką miałam chęć. Zamykam się w sobie zaciskam oczy i usta i nieruchomieję, i nie chcę być dotykana. Jest zatem nadzieja że obejdzie się bez scen i dramatyzmu i darcia się wniebogłosy na porodówce:P
Wiem jeszcze jedno, chyba najważniejsze. Wystarczy że zauważyłam że Zosia się nie rusza, a wszystko inne przestało mieć znaczenie. Że boli, jak długo, jak mocno... nie ważne. Ważne było tylko czy z Maluszkiem wszystko dobrze?
I w nosie miałam że to fest bolało, bo chciałam tylko mieć pewność że Zośka się trzyma.
Jak wreszcie dała o sobie znać znów mogłam przeżywać swoje małe dramaty, zagłębiać się w analizie skurczy i poddawać przerażeniu że poród będzie straszny:P
Bo będzie. Nie ma się co oszukiwać. Ale na końcu zobaczę wreszcie Zosię!
więc w sumie nie mogę się doczekać
7 dni! równo tydzień!
Jupi!
A jeszcze dopowiem, że jestem jakaś jednocześnie przerażona i dziwnie spokojna. Może przerażona, bo jestem tylko kobietą, zwykłą zwyczajną, a przede mną poród... 
A spokojna, bo wszytko zawierzyliśmy Bogu.
I św. Gerardowi, ponoć jest patronem matek rodzących i opiekunem dobrych porodów, więc bardzo Go poprosiliśmy o pomoc.
Z Bożą pomocą musi być dobrze. Po prostu musi. Jestem tak wyraźnie prowadzona przez Najwyższego przez całą tą ciążę, że ufam że i finał przejdziemy razem.
Amen!
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2015, 14:13
No i po wizycie, młody ma ponad 800g - całkiem już dużo jak dla mnie
no i ogólnie wszystko ok. To dziwne cudo w prawym górnym rogu dalej jest, nie wiem czy to dobrze czy nie, nie ważne
Maksiu kopnął pare razy w usg
nie bardzo chciał dać nam posłuchać serducha, bo uciekał strasznie
dostaliśmy skierowanie na prenatalne 3 no i następna wizyta 22go czerwca, potem już co 2tyg
. Prenatalne III 20 czerwca, jest do czego odliczać hehe
na razie odliczamy do 7 czerwca, kiedy mam zacząć 3 trymestr
już tak blisko do porodu, a jeszcze taaaak daleko
Dziś moje święto! Właśnie wróciłam z akademii szkolnej synka. Wzruszam się zawsze, jak słyszę wierszyk i piosenkę dla mnie.
Gdyby Nasz Aniołek był z nami to od września szedłby do przedszkola:(
Jestem dobrej myśli, że jeszcze zaprowadzę tam swoje maleństwo.
A tak poza tym nic nie rozumiem z mojego wykresu.
Cały czas biorę Luteinę i raz mdli mnie, raz mam wilczy apetyt, drugi raz nic mi się jeść nie chce. Nie dziwię się naszym facetom, że czasem mają nas serdecznie dość
Wszystkim Mamom a szczególnie tym przyszłym życzę dużoooo wytrwałości, cierpliwości i dużo wiary w dążeniu do spełnienia naszych marzeń.
Jacie krece,ostati wpis w grudniu a tu juz czas na rodzenie;D
Nie pisałam bo brak dostepu do internetu. dopiero teraz odzyskałam modem z naaprawy ;x smieszne,wiem.
Dzis mamy 36 tydzien wszystko boli,wszystko denerwuje,ale na szczescie czas rozpaczy i humorkow sie u mnie zakonczyl. Teraz juz panika poszla w bok i czekam na tego naszego Antosia. Czekanie w tych ostatnich tygodniach jest najgorsze,dluzy sie straasznie. Maly warzy juz ponad 3400,czy to nie za duzo jak na 36 tc? tzn ja wiem,ze to przez cukrzyce ciazowa bo jestem pod opieka diabetologa,ale zastanawiam sie czy ja czasem przez ta wage malucha nie trafie szybciej na porodowke. Termin z OM mam na 24 czerwca,no gin mowi ze 20-22 czerwca,a z USG wynika 16. Teraz strzelajcie,kiedy nastanie ten wielki dzien ;p ..
8dc
Po podglądaniu mamy tylko jeden pęcherzyk - 13,5mm endo - 7,7mm
Jestem trochę zdziwiona, po takiej stymulacji 'gonalowo - clostilbegytowej' spodziewałam się chociażby dwóch pęcherzyków. Jednak swoje robi ta torbiel na lewym jajniku. Pewnie ona tak miesza.
Najprawdopodobniej dojdzie do 1 w moim życiu inseminacji! Nigdy, przenigdy się nie spodziewałam, że to mnie spotka.
Przez weekend czułam się trochę poddenerwowana, dziś mi wszystko minęło, po prostu o tym nie myślę, nie nastawiam się na efekty. Po prostu nic. Co ma być to będzie i tak tego nie zmienię. Wszystko w rękach Opatrzności.
W szpitalnej windzie jechałam dziś z matką i dzieckiem 2-3 miesięcznym. Śliczne to dziecko. Ale pomyślałam sobie tak, czy ja tego naprawdę chcę?? Czy ja chcę dziecko??
Nie było mnie troszkę, nie wiedziałam co pisać .... wyniki złe nawet nie wiem jak bardzo złe ... ale sama nie będę tego osądzać,
Proszę błagam mniej papierosów i zero piwa - na razie nie widze poprawy 
Może z piwem hmmmm
ide w czwartek z wynikami do mojej pani gin zobaczymy co powie jakie badania dodatkowo trzeba zrobić żeby umowic się na wizyte do androloga
Co więcej bardzo dziewczyny na forum mi pomogły, jest nas naprawdę sporo - nieplodnosc nasza choroba cywilizacyjna
Ale ja nadal wierze ze to chwilowe ze zle wyniki będą niedługo wystarczające zebysmy wkoncu doczekali się naszego maleństwa
Na razie maz rozpoczal regularne przyjmowanie ANDROVITU i SALFAZINU zobaczymy co po czwartku
Nie mierze temperatury bo po co ??
Jajniki pracują ....
end
znowu kolejny tydzien sie zaczal, dzis mam jakis wodnisty sluz, zobaczymy czy przyniesie on owulacje?
a poza tym do wszystkiego jakos spokojnie podchodze zeby sie niby pozniej gleboko nie rozczarowac jak w ostatnim cyklu jak @ przyszla
ciekawe tylko jak dlugo bede spokojna?
teraz zaczelo sie odliczanie do owu, o ile wogole bedzie u mnie w tym cyklu?
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2015, 12:59
a tak z innej beczki, to kiedys myslalam ze jak facet i kobieta sa zdrowi i kochaja sie podczas owulacji to mozliwosc ciazy jest prawie 100% a ostatnio przeczytalam tylko nie pamietam gdzie, ze w sytuacji w/w jest 25% szans, kurcze to malo!!!
Nadal pozytywnie u mnie
okazało się że moja przyszła sąsiadka jest w ciąży i bardzo się cieszę z tego, moje dzieciaki będą miały sąsiadów w swoim wieku
kuchnia zrobiona, czekamy na szafki teraz na warsztat wchodzi łazienka, później już tylko pare płytek w korytarzu i malowanie i .... przeprowadzka! to już tak nie długo!
Clo czas start
stop 8dc. Dzis powinnam dostac wyniki glukozy i insuliny.
Mamy 32t 4d
waga 72,7kg
Waga troszke podskoczyla
Mialam goscia z Londynu i trzeba bylo koniecznie wypic goraca czekolade i zjesc cieplego muffina na miescie 
Dzis yoga pocwiczona 
Czuje sie fantastycznie, czuje ze porzadnie dotlenilam swoj organizm 
Mam dzis wolne bo bylam z Adasiem na wycieczce z przedszkolem...hehe Fajne te dzieciaki ale trzeba miec duuzo cierpliwosci do nich. Pani nauczycielka mowi ze kazdy rodzic ma pod opieka 2 dzieci I bardzo wazne jest zeby tzrymac za reke bo niektorzy chlopcy sa bardzo aktywni..Mysle sobie..hmm..ciekawe o kim ona mowi??? Wiadomo ze o moim Adasiu, ktory lata jak szatan caly czas. Ogolnie wszystko poszlo ok I jestesmy juz w domu. Wyslalam go na ogrodek z lopatka..niech chlopak pokopie to sie moze zmeczy troche.
Martwie sie troche o mojego P., bo mi zakomunikowal w zeszlym tyg ze chcialby zmienic prace bo nudzi sie w obecnej pozatym kasa nie jest rewelacyjna. Sama nie wiem, niech chlopak szuka jak chce bo widze ze w niedziele jest w kipeskim nastroju, ja tez jakos nie kocham swojej pracy z reszta kto normalny lubilby grzebac ludziom w zebach???hahahah Ale ma ona inne pozytywy jak brak szefa, nienormowany czas pracy I raczej nie narzekam na nude. Mam troche problemow bo pracuje dosc daleko, dojezdzam ok 120 km w jedna strone. Szczegolnie teraz meczy mnie ta jazda I ogolnie niee daje za bardzo z siebie wszystkiego co zostalo ostatnio skomentowane przez moja pielgniarke, na co jej powoedzialam ze ma sie zajac swoja praca a ja sie zajme swoja, wiec rozstalysmy sie w piatek w niezbyt przyjacielskich nastrojach..hmmm..zobacze co z tego bedzie. Ona nie wie ze jestem w ciazy bo postanowilam zachowac to dla siebie do 12 tyg. Za 2 tyg mam urlop wiec jest ok. Jakos przezyje I wtedy zadecyduje co robic.
Jutro mam skan, czyli usg, w sumie dobrze wyszlo bo dzis rano zauwazylam na papierze toaletowym brazowy sluz???? nie bylo go duzo ale wyraznie tam byl. Moj P.(ekspert) ze to nie zywa krew wiec nie mam panikowac. Wzielam sobie nospe I magnez I pojechalam na wycieczke. Biore heparyne I crinone dopochwowy progesterone, czytalam ze on moze powodowac plamienia bo podraznia szyjke ale nie wiem. Jutro powiem lekarce I zobacze co ona zadecyduje z reszta zobacze co usg pokaze. oby wszystko bylo ok. Nadal nie dostalam listu ze szpitala na kiedy mam 1 wizyte..czekam juz 2 tygodnie..wtf..tutejsza opieka jest bardzo do tylu w porownaniu do polski, nawet prywatnie nie mam gdzie isc..bo tu ginekolodzy nie przyjmuja prywatnie.
Dzisiejszy dzień mija jakbym cały czas była po jakiejś suto zakrapianej imprezie. Nie mogłam zasnąć prawie całą noc. Chociaż czułam zmęczenie, to albo mi było niewygodnie, albo coś mnie swędziało, albo po prostu nie mogłam spać. Dzisiaj chodzę cały dzień jak na rauszu a nawet nie ma po czym
JEstem już po drzemce, teraz walczę o dewegetowanie do pójścia spać.
W nocy w tych moich półsennych omamach zaświtała mi myśl, że na pewno w tym cyklu się udało
Że w czwartek dowiem się u ginekologa, że pęcherzyk pękł i kiedy zatestuję około 30 dnia to na pewno zobaczę dwie kreski
Przepełnia mnie wewnętrzny spokój chociaż wiem, że to tylko moje marzenia... Ale dzisiaj jajnik już nie daje o sobie znać, więc może faktycznie owulka zebrała się na odwagę i się pojawiła
Czerwcowy długi weekend zapowiada się imprezowy, więc będę chciała wcześnie zatestować.
A dzisiaj zarezerwowaliśmy stolik w azjatyckiej restauracji na ocznicę ślubu
a potem skoczymy do spa i na sauny
zapowiada się fajny relaks 
***(8t4d (zgodny termin z om i usg)
*** maluszek ma już 2,10 cm
*** waga 60 kg
*** objawy: lekkie kłucie przy pachwinie, senność innych brak
widziałam dzisiaj swojego malucha - tak pod sercem czuje że to dziewczynka - HELENKA ale jak każda mama liczy się dla mnie samo dziecko a nie jego płeć
hehe jeśli jednak będzie chłopak to trzeba będzie pomyśleć nad imionami ... kilka typów już jest - ostatnio bardzo podobają mi się "Starodawne" imiona więc mam w czym wybierać. Dzisiejsza wizyta mnie uspokoiła - ale jak każdą aniołkowa mama wiem że to chwilowy spokój ... wiem że będę mieć jeszcze gorsze dni ale najważniejsze to POZYTYWNE NASTAWIENIE.
no i oto mój skarb

co się dzieje u Maleństwa:
Moje maleństwo z zarodka przemienia się w płód! Swym wyglądem coraz bardziej przypomina malutkiego człowieczka. Jego ciało się prostuje, dzięki czemu nie jest już tak skulony. Maluszek otoczony jest płynem owodniowym, który utrzymuje stałą temperaturę w macicy, dzięki czemu jest mu ciepło. Poza tym płyn owodniowy chroni go przed czynnikami zewnętrznymi, np. przed urazami, uciskiem.
Główka malca robi się coraz większa. Twarz zaczyna nabierać wyrazu - pojawia się nosek wraz z dziurkami, gałki oczne z powiekami, górna warga oraz struktury zewnętrzne uszu. Rysy stają się coraz bardziej widoczne. Skóra pokrywająca ciałko malucha jest prawie przezroczysta, widać przez nią wszystkie naczynia krwionośne.
Ręce i nogi dziecka stają się bardziej proporcjonalne. Kończyny wzmacniają się i wydłużają, przy czym ręce są wyraźnie dłuższe od nóg. Dotychczasowe "płetwy" nabierają kształtu i coraz bardziej przypominają paluszki u rąk i nóg. Widoczne jest też zgięcie w okolicy łokcia - maluszek potrafi już zginać rączki w łokciach i nadgarstkach.
Organy wewnętrzne rozwijają się na tym etapie w zaskakującym tempie. Wszystkie główne narządy płodu są już wstępnie uformowane i teraz będą się dalej rozwijać.
Musisz jednak wiedzieć, że nie wszystkie narządy są na swoim miejscu docelowym i nie wszystkie zaczęły już funkcjonować - niektóre podejmą pracę w późniejszym okresie.
Co się dzieje w 8. tygodniu ciąży?
powstają zawiązki nadnerczy;
powstają pierwsze połączenia synaptyczne w układzie nerwowym;
rozwija się przysadka mózgowa odpowiedzialna za produkcję hormonów i wzrost maluszka;
zaczynają "działać" nerki - rusza pierwsza produkcja moczu;
rozpoczyna się okres determinacji płci płodu - co prawda płeć została ustalona już podczas zapłodnienia, ale dopiero teraz narządy rozrodcze zaczynają się różnicować;
rozpoczyna się proces kostnienia - tkanka kostna zostaje stopniowo zastępowana komórkami kostnymi. Zaczynają tworzyć się stawy. Tułów zaczyna się wydłużać, w związku z czym łatwiej go odróżnić od reszty ciała. Na tym etapie kręgosłup można przyrównać do małej igiełki, a żebra do cieniutkich niteczek. Wzrost kości świadczy o przemianie zarodka w płód;
jelita podejmują pracę - zaczynają usuwać z organizmu maleństwa zbędne produkty przemiany materii. Rosnące jelita przestają się mieścić w maleńkim brzuszku, dlatego zostają wypchnięte na zewnątrz. Ale spokojnie - wszystko wróci na swoje miejsce w odpowiednim czasie. Jelita maluszka tworzą długie pętle, w wyniku czego niektóre z nich wsuwają się do pępowiny. Proces ten określa się mianem przepukliny pępowinowej i cofa się on ok. 10 tygodnia rozwoju;
wykształcają się zastawki: aorty i tętnicy płucnej. Serce pompuje coraz więcej krwi, tętno się stabilizuje;
powstaje przewód słuchowy zewnętrzny - pojawiają się struktury uszu. Ucho wewnętrzne, odpowiedzialne za słyszenie i zmysł równowagi, jest już w pełni ukształtowane;
nadal kształtuje się żuchwa;
rozwijają się oskrzela - swym wyglądem przypominają na razie gałązkę;
zaczynają tworzyć się powieki - będą one zamknięte aż do ok. 27. tygodnia ciąży. Oczy dziecka są już całkiem zawiązane i zabarwione pigmentem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2015, 18:19
10 tc (9t3d)
Co kilkanascie minut czuje taki jedno-dwusekundowy, promieniujacy, klujacy bol od szyjki macicy gdzies wyzej, po prawej stronie (tak jak jest zarodek).
Minal tydzien wzglednego spokoju w domu od krwawienia, od jutra wracam do pracy - a tu takie cos? 
Zastanawialam sie nawet, czy jechac do lekarza - ale nie krwawie, no i juz mam rachunek do zaplaty na prawie 1000 EUR za ostatnie badania, a i tak sie spodziewam, ze lekarka jedynie by kazala sie oszczedzac.... Wiec leze w lozku i sie oszczedzam, a przy okazji oszczedzam pieniadze... Sama nie wiem, wariuje juz - a S do srody wieczorem jest w Szwecji... Jestem przez to wszystko wsciekla, bo oczywiscie zawsze cos sie dzieje jak jego nie ma
Dzwoni codziennie, pyta jak sie czuje, a poniewaz dzis czuje sie podle - rozbeczalam sie i wylaczylam komorke... Nawet nie wiem czemu mam do niego pretensje - moze dlatego, ze on siedzi sobie z rodzinka i swietuje, a ja sama sobie gotuje, piore, sprzatam i nikt mi nawet nic nie poda w momentach kryzysowych. I leze tak sobie ryczac w przerwach miedzy bolem. Nawet nie ma sie do kogo odezwac... jeszcze ten humor podly, ze to sie nie uda, ze zbyt wiele razy cos sie dzialo by wszystko moglo byc ok... I zostalam z wszystkim sama... 
7t1d
Ciąża to stan błogosławiony? To czemu rzygając dziś jak kot obszczałam przy okazji łazienkowy dywanik? Nie no, luz, jest przecież niezwykle uroczo 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.