Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 12 czerwca 2015, 10:11

Idziemy do domu :)

Mały ma się dobrze. Minimum dwa tygodnie musi posiedzieć a za max 4 dobre by było żeby wyszedł. Ze względu na te moje poronienia dla młodego szybszy poród = większe szanse.
Tak więc lecę do domu i szykuje się do przyjścia mojego Nathana na świat.

Jeszcze do tego Zus zadzwonił ze do 23.06 wypłaca Mo l4 a tam piękna kwota ;) same dobre wieści .
Odliczam dni do porodu ♥

Pokahontaz Starania iskierki 12 czerwca 2015, 10:14

out.php?i=1000266_imag0217.jpg

magic1 2 procedura ICSI, musi się udać! 12 czerwca 2015, 10:45

3 dpo
dno dna noż k**** mać co to za temperatura jasna cholera czyżby pęcherzyk nie pękł??? i kiedy ja teraz dostanę okres, wizyta w Bocianie 22.06 i mam mieć wtedy okres ale pewnie się znowu rozczaruje jak zawsze fuck fuck fuck

NIE MAM POJĘCIA GDZIE MAM RODZIĆ!!!!

No masakra! Czasu coraz mniej, a decyzja coraz trudniejsza...

Czego ja bym chciała?
Rozważam poród w wodzie, jeśli będzie taka możliwość. Bo na razie biorę acard i to mnie dyskwalifikuje. Poród w wodzie oznacza że żadnych znieczuleń nie dostanę, nawet gazu, ale rzadko zdarza się że kobieta pęka i nie nacinają. Podobno tkanki w wodzie są bardziej elastyczne i jest łatwiej. Do tego dziecko ma łatwiejszą drogę przy przyjściu na świat, bo minutę pod wodą go zostawiają.
Rozważam znieczulenie zewnątrzoponowe, jeśli nie będę rodzić w wodzie.
Chętnie dopłaciłabym do położnej żeby sobie ją wybrać, jeśli będzie to kwota ok 500zł. Powyżej 1000zł raczej bym się nie decydowała.
Fajnie rodzić tam, gdzie pracuje prowadzący gin.
Chciałabym żeby szpital był czysty i nie budził obrzydzenia.

Dostępne opcje:
1. Zabrze, ta nowa placówka na zamkowej. Tam pracuje moja gin. 30min samochodem.
Opinie są oczywiście różne, bardzo złe opinie są o starej siedzibie i większość argumentów polega na 'nowe miejsce ale ekipa ta sama'. Znam 2 opinie z 1 ręki rodzących tam, jedna bardzo zadowolona, położne fajne wszystko ok, choć znieczulenie zewnątrzoponowe chciała i nie dostała. Druga bardzo nie zadowolona, bo nie dali jej znieczulenia zewnątrzoponowego, ale przy dłuższej rozmowie przyznała że położna była spoko i ogólnie wqrwia ją brak znieczulenia bo chciała. Moje pytanie brzmi, czy gdziekolwiek dają te znieczulenie, bo ogólnie z tego co słyszałam to nie chętnie...
Zdecydowanie na plus jest to że placówka jest całkiem nowa, więc wszystko czyściutkie, nowiutkie i nie budzi obrzydzenia. Mają nowe sprzęty, fotele wanny itd, ale REF I więc sprzętu specjalistycznego do ratowania dzieci w jakiś krytycznych sytuacjach nie mają, wysyłają dzieci gdzie indziej...

2. Tarnowskie Góry, tam miałam zabieg...15min samochodem.
Lekarze byli fajni, pielęgniarki okropne. Nie wiem jak położne. REF II więc sprzęt do ratowania dzieci z jakimiś większymi problemami jest na miejscu. Znam jedną rodzącą tu przez cc, ogólnie była zadowolona ale leżała tam miesiąc i przetrzymali ją przed cc to tego momentu że jej dziecko już wód płodowych nie miało, co moim zdaniem jest niedopuszczalne. Druga rodziła tu siłami natury, ponoć bardzo trudny poród, ale ogólnie nie narzekała na personel. Zapomniałam zapytać o znieczulenie...
Dla mnie na minus są moje wspomnienia o tym miejscu, wygląd szpitala typowy dla polskiego szpitala...

3. Godula w Rudzie Śląskiej. Z 45min samochodem.
Ref III więc ratują nawet wcześniaki poniżej 1500g. Na minus jest to że dla nich normalne porody są nudne, bardzo często kierują na cc w połowie porodu sn. Bratowa męża tak właśnie miała...

4. Gliwice, ok 45min samochodem.
Ref II, nie wiele wiem ogólnie ale podobno można wynająć sobie położną. Na minus jest to że jest to dość daleko i zupełnie go nie znam. Znajoma rodziła to sn, ale nie chciała żadnych znieczuleń więc nie wiem jak by było gdyby chciała, mówiła że szalała ze szczęścia jak się okazało że położna idzie do domu i przychodzi nowa bo była bardzo nie fajna. Druga miała tu cc, co daje średnią wiedzę porodową...

Najchętniej rodziłabym w Zabrzu, ale boje się że w głowie zrobiłam sobie mydlaną bańkę że skoro moja gin tam pracuje i wszystko jest ładne to znaczy że będzie tam super. Moja decyzja wydaje mi się mało racjonalna, zwłaszcza że jest tam tylko ref I. No i wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę jak mówie że rozważam zabrze...

A tu więcej o tych refach jak by ktoś nie wiedział:
http://www.polozna.net.pl/szpitale/72-szpitale-stopnie-referencyjnosci.html


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2015, 11:30

Dzisiaj rano czułam się trochę dziwnie i tak jakby miał przyjść @, i strasznie mnie kuło w prawym boku ale przeszło. Kurcze a już miałam nadzieję, że przyjdzie @ a tu lipa i dalej czekam.
Ciekawa jestem czy w ogóle Pani Doktor mi odpisze na tego maila czy powinnam wybrać się tutaj do lekarza?
Piątek, piąteczek, piątunionio...hehe jakby to powiedział Daniec w kabarecie i szczególnych planów na dzisiaj nie ma, jedynie wieczorem może skoczymy na rowery z P. i może dzisiaj wypali titisek;)
A jutro oby tylko miał wolne to byśmy spędzili razem jakoś fajnie czas;)
Zobaczymy jak to wyjdzie jeszcze:)

Edycja Moje marzenie.... 3 kwietnia 2016, 23:17

13 dc.

Czuję owulację.Boli mnie podbrzusze, jajniki.Takie ćmienie.Dzisiejszy test owulacyjny praktycznie pozytywny.
Jutro jeszcze będziemy próbować działać, bo po wczorajszym muszę się "zregenerować".

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 12 czerwca 2015, 11:51

Nic mnie tak nie uszczęśliwia jak Twój uśmiech.
Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało.
Dzięki Tobie czuję się spełniona i czuję, że moje życie ma sens.
Kocham Cię Córeczko <3

f01e921dd7bd8afamed.jpg

U nas wszystko super :) Lila powoli przyzwyczaja się do nowego trybu karmienia i organizacji dnia – z chaosu wchodzimy w coraz większy ład.
Lila je co 2,5 – 3 h, godzinę spędzamy na zabawie, później godzinka lub dwie snu na spacerku albo z mamusią :-)
Dzięki nowemu porządkowi po kąpieli od około 20:30 moja dzidzia budzi się w nocy jeden jedyny raz na karmienie i śpi do ok 7-8 rano <3
A rano wita mnie przeogromnym uśmiechem gotowa do zabaw :-D
Cudowna sprawa!
Trochę to trwało zanim się nam ustabilizował dzień ale warto było.

629012c9ad7c1d99med.jpg

d45d3f87ee4f5ee3med.jpg

Niebawem czeka nas wesele mojej dobrej znajomej, na które postanowiłam nie zabierać Lilci. Zostanie z moimi rodzicami, a ja przyjadę na kąpiel i wieczorne karmienie małej. Później jak mała zaśnie będziemy mogli się troszkę pobawić :-) a po oczepinach do domku. Plan wygląda nieźle, zobaczymy jak wyjdzie w praktyce :-D

Za 4 dni obchodzimy rocznicę pozytywnego testu ciążowego <3 to już rok odkąd Lilka jest z nami :D z perspektywy czasu strasznie szybko zleciało !

triste Hope 12 czerwca 2015, 12:31

Po wizycie u ginekologa:

1. Mam już nie brać luteiny, od dzisiaj zaczynam brać Cyclodynon (wyciąg z niepokalanka mnisiego). Póki co mam brać codziennie, do skutku ;) terapia ma trwać 3 miesiące, jeśli po tym czasie nie będzie zielonej kropeczki ani efektów to ponownie wizyta u lekarza.

Cyclodynon:
Produkty lecznicze zawierające wyciąg z niepokalanka, takie jak Cyclodynon, stosowane są w przypadku podwyższonego poziomu prolaktyny; będącej główną przyczyną zaburzeń równowagi hormonalnej.
To niehormonalny lek pochodzenia naturalnego, który w swym składzie zawiera opatentowany ekstrakt z niepokalnka. Wyciąg uzyskiwany z czerwono-czarnych owoców niepokalanka zaiwra substancje czynne,wiążące się z receptorami dopaminowymi w podwzgórzu wywołując obniżenie poziomu prolaktyny we krwi. Tym samym przywrócona zostaje równowaga hormonalna, a zjawiska towarzyszące podwyższonemu stężeniu prolaktyny i zaburzonej gospodarce hormonalnej, związane z zaburzeniami drugiej fazy cyklu ulegają złagodzeniu.

2. Ogólnie dowiedziałam się że trzeba pilnować ph miejsc intymnych - musi być ph kwaśne, dostałam paseczki abym mogła sprawdzić ;) wydaje mi się że akurat ph jest ok bo nie mam skłonności do infekcji. Na czas wyjazdu do Egiptu mam brać: Provag

3. Na razie badań żadnych mam nie robić, póki co wspomagamy naturalnie ;)

4. Na szczęście mogę brać allertec na alergię, jak i lek na zemstę faraona

5. Ogólnie doktor życzył mi udanego urlopu i aby @ nie przyszła po powrocie ;)



TO BĘDZIE MÓJ CYKL :)

Ralpina Matylda? 12 czerwca 2015, 12:33

Piątek
22dc

Zmęczona jestem. A to jeszcze nie koniec czerwca'15 pod hasłem "zero wolnych weekendów". Wczorajszy dzień to istny maraton (a nie od dziś wiadomo, że do długich dystansów się kompletnie nie nadaję). Rano do pracy tylko na chwilę. O 12:00 już byłam umówiona po drugiej stronie Krakowa. Ponieważ kolega jest w szpitalu w Katowicach, a jego żona (szczęśliwa posiadaczka synów w liczbie trzy) nie posiada prawa jazdy. Zdeklarowałam się, że pomogę jak mogę. Tak więc wożę ją co kilka dni do tych Katowic. Z małym Lolkiem, bo Lolek jest mały i póki co odseparować się od cyca nie da. Żona odwiedza męża, a ciotka - szofer zajmuje się młodzieżą (gdyż wprowadzania zwierzyny wszelakiej i małych obywateli tego kraju na oddział się zabrania). Droga męcząca, bo w jedną stronę zwężenie + wypadek, a w drugą korek, bo wybił fajrant. Odstawiłam ich do domu, a sama biegiem, bo na 17:15 umówiłam się na hybrydę (w końcu jutro najważniejsze wesele tego dziesięciolecia - ale o tym potem). Jakbym nie zdążyła, to nie dość, że już mi nikt tych pazurów przed jutrem nie zrobi, to jeszcze zapłaciłam z góry i zwyczajnie by przepadło. Udało się. Zdążyłam. Zrobiłam.
Do domu wróciłam. P już tam był. Kazał mi się zawijać spowrotem, bo jedziemy po auto. Mój samochód jest do wymiany i rzeczywiście od jakiegoś czasu szukamy. Właściwie P szuka. No i akurat wczoraj znalazł. Niestety nie blisko. Ale postanowiłam nie marudzić, zęby zacisnąć i zapakować odwłok do samochodu, bo przecież na wymianie tego mojego sfatygowanego Polo już od dawna czekam...
Kupiliśmy. Wróciliśmy do domu ok 22:00. Byłam tak zmordowana, że się nawet cieszyć już sił najmniejszych nie miałam ;)

Dziś odczuwam silną potrzebę weekendu. A jutro o 8:00 już muszę być u fryzjera... :/

TWOJA
CIĄŻA

Jesteś w 32 tygodniu ciąży
(31 tyg. i 0 dni)


Miesiąc: 8

Trymestr: 3

Wiek płodu: 29 tydzień

Data porodu:
14 sierpnia 2015
(pozostało 63 dni)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2015, 12:34

pati87 kolejne starania, czy warto? 12 czerwca 2015, 12:47

rano bylam na becie, wynik okolo 15ej,

potem poszlam na hybryde na stopy i pozalatwialam sobie troche spraw,

jutro czeka mnie podroz jade z corka na turniej taneczny do innego miasta okolo 140km, a jak bedziemy wracac wstapimy nad jezioro tam gdzie mamy domek letniskowy i tam zostajemy do niedzieli do wieczora

Beta 275,4 :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2015, 06:46

Angelike Mam to gdzieś... ;) 12 czerwca 2015, 13:23

Dziś już nastawienie trochę lepsze, wczoraj jakaś taka roztrzęsiona i zdenerwowana cały dzień chodziłam, co skończyło się dla mnie rozwolnieniem. Dziś nadal czuję zdenerwowanie, szczyptę strachu i obawy, ale i podskórną radość i ekscytację :)
Jeśli chodzi o stan fizyczny - brzuch uwydatniony nadal jest, ale to już efekt tłuszczyku i porzucenia ćwiczeń a nie leków. Nie ma za to już obrzęku i napompowania. Za to mega spuchły mi cyce, nie wyglądają juz jak piersi, raczej jak dojki, krowie wymiona hehehehe. Z nabrzmiałego brzucha przeniosło się na cycki. Trochę pobolewają, są tkliwe, a sutki to już w ogóle masakra, nie mogę ich dotykać bo boli, tak są wrażliwe.

Dziś mój (prawie już były) "ukochany" prezesiunio na moją informację o tym, że w przyszłym tygodniu też mnie nie będzie i nie wiem na jak długo, zareagował odpowiedzią "Ale 18tego jesteś w biurze, musisz tu być, to bez wątpienia"
18 czerwca mamy walne zgromadzenie. Ja zawsze na tego typu spotkaniach jestem niezbędnie potrzebna i teraz prezio sobie nie wyobraża żę mnie nie będzie. Ale..
To walne miało się odbyć 9tego, specjalnie się mnie wszyscy pytali czy będę. I byłam? Byłam! Ale oni na tym spotkaniu podjęli decyzję że jednak walne przesuwają na inny termin.
No i teraz będa mieć lipę bo mnie nie będzie. Prezio myśli że mnie zmusi do przyjścia. Tak jak już do wielu rzeczy mnie zmuszał w przeszłości. Ale teraz? Taaaaa buahahaha już to widzę. Od poniedziałku biorę chorobowe na przynajmniej 12 dni. Do czasu zrobienia bety. Nie zamierzam targać ciężkich segregatorów po transferze, ani denerwować się tragiczną atmosferą spółki, ani wysłuchiwać "kurew" prezia itd.
Mój prezio to człowiek udający że ma serce i współczucie, tak mi się czasem wydaje.
W poprzednim tygodniu gdy siedziałam na monitoringu w Białymstoku, zadzwonił do mnie "Ja bym chciał żebys jednak była w poniedziałek" A mówiłam mu że mnie nie będzie do 9go. Na 9tego miałam być na to walne. Potem w poniedziałek wydzwaniał do mnie kilka razy gdy ja akurat czekałam w sali na punkcję, odpisałam mu że nie moge rozmawiać, odezwę się póxniej. Zrobili mi punkcję a ten dalej wydzwaniał. W końcu mój M odebrał i powiedział że po narkozie jestem i dopiero dochodzę do siebie. Celowo nic nie mówiłam w pracy, gdzie jadę, dokąd, i w jakim celu, powiedziałam tylko że jade w sprawach zdrowotnych. Dopiero po rozmowie z moim M odpuścił tefony. Dobrze że to mój M odebrał, dobze że mu powiedział o narkozie, bo mojemu szefowi nie wystarczy tak nieistotny stan jak zwykła choroba. Narkoza podziałała i na niego. Ale tylko na chwilę.
We wtorek 9tego jak się pojawiłam w pracy to pytał trochę o zdrowie, jak się czuję itd. Wspomniałam mu że w przyszym tygodniu będe miała powtórkę z rozrywki, że też mnie nie będzie.
A dziś co?
Wie że mam "jakieś" sprawy zdrowotne, że to coś powaznego skoro w rachube wchodzi narkoza, powiedziąłam ze w przyszłym tyg mnie nie bedzie. A on OCZEKUJE, bez względu na to czy mogę czy nie mogę, bez względu czy będę pod narkozą czy kroplówką, bez względu na mój stan zdrowia, on OCZEKUJE że ja w czwartek 18tego będę w pracy!

Co o tym sądzicie? Interesuje mnie to pod kątem psychologicznym.
CZy jemu moja niezbędna obecność na zebraniu przesłoniła zupełnie racjonalne myślenie i jakąkolwiek troskę o mój stan zdrowia? Jest bezdusznym dziadem? Sama go nauczyłam że może mnie wykorzystywać jak mu się podoba? Czy może to niewiedza?-"nie wiem co jej jest, pewnie to nic powaznego i może przyjść"
Bycie prezesem to umiejętność bycia czasami bezczelnym a także umiejętność egzekwowania od pracowników tego czego się żąda.
Wydaje mu się że będzie mógł ode mnie wyegzekwować obecność 18 czerwca. Normalnie był była. Ale sytuacja nie jest normalna. Tu już nie chodzi tylko o mnie. Mną mogli pomiatać, kiedyś, ale teraz? Nie zrobię niczego co mogłoby zaszkodzić bejbikowi. Żadne groźby ani prośby nic nie dadza gdy chodzi o dobro dziecka.

Ostanio usłyszałam anegdotę, że mój prezio miał kiedyś w domu kanarka. to był pewnie kanarek jego dzieciaków. I gdy zdarzyła się sytuacja że żona z dzieciakami wyjechała a on został w domu sam to zapomniał o tym ptaszku. Zapomniał o tym że on jest, zapomniał go karmić. Kanarek zdechł...
Z głodu :( :( :(
Nie mogłabym żyć z takim człowiekiem, który ma za nic inne stworzenia :(

Dobra, zbieram się do domu pakować. I w długą ;)

Dzieciątko - przybywamy!
Rodzice <3 :)

Czy dzis zaryzykowac i wypic koktajl? ;D


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2015, 14:41

23t6d


Mały rozrabiaka - tak pielęgniarki nazwały mojego synka, gdy udałam się dziś rano na kolejne podejście do krzywej cukrowej :) Dlaczego?
Generalnie wszystko znosiłam dobrze, lekko słabo robiło mi się tylko przez pierwsze 30 min po wypiciu roztworu, jak Arturek kopał. Po godzinie czułam się świetnie, jak oddawałam krew. Aż tu nagle po 1,5 godziny, gdy już tak mało zostało do końca, Maluszek znów tak zaczął kopać, że zdołałam jedynie szybko dojść do łazienki... Nie zdążyłam zapalić światła, dorwałam pierwszy lepszy sedes i w ciemnościach wymiotowałam do niego.
Pielęgniarki w szoku, przecież wszystko było już ok. Ale cóż, kopniaki dostałam i ruszyło ;) Mimo to dokończyliśmy i oddałam jeszcze tą ostatnią krew, bo babeczki uznały, że do krwi już dotarła ta dawka glukozy, która powinna dotrzeć. Mam tylko w razie czego powiedzieć lekarzowi przy interpretacji wyników, że po 1,5 h zwróciłam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2015, 14:04

Moje słoneczko oficjalnie przestało drzeć się na przewijaku. Ba, nawet się czasem uspokaja jak się ją przebiera. Za to wczoraj histerię zaczęła jeszcze w wanience :P Ale chyba bolał ją brzuszek. Została turbo zaplastrowana na tę przepuklinę i teraz kąpiel do kitu, bo plastra mamy nie moczyć (a trzymać go trzeba 2 tygodnie aż, a potem wyleczyć odparzoną skórę i powtórka z rozrywki) więc wody tyle co nic. W każdym razie jak poszła kupa to i skończył się dziki ryk, chociaż marudzenie zostało.

Dzisiaj uśmiechnęła się tak prześlicznie, ale tylko raz i to po 10 minutach strojenia do niej głupich min. Pewnie sobie pomyślała, dobra, uśmiechnę się to da mi spokój :P Aż się popłakałam...

A wczoraj jak byliśmy w parku mój mąż został bohaterem :) Idziemy dróżką, a on do mnie: Widziałaś małe perkozy? Zauważył stadko przy brzegu rzeczki , ja bym w ogóle nie zwróciła uwagi.. No to oczywiście podeszłam prawie do samych perkozków się pogapić. Były dwie samice i kilka młodych. Już miałam sobie pójść, kiedy przy samym brzegu chlupnęło, wyglądało jakby któreś z młodych chciało wyjść sobie na trawkę. Ale nie wyszło i ruch ustał, a matka perkoz pływała w pobliżu i skrzeczała cały czas. Zastanowiło mnie to i podeszłam jeszcze bliżej. Był tułów, a główki nie... Okazało się, że małe wsadziło łepek między takie paliki drewniane i nie mogło go wyciągnąć. Nie było tego zupełnie widać, jeszcze tę główkę listek nakrył. I nikt nie był świadom, że tuż obok rozgrywa się taka tragedia. Jako, że ja się ptaków boję dotykać (nie pytajcie czemu, nie mam pojęcia) zawołałam męża i on dzielne to małe oswobodził (ja stałam obok i odganiałam matkę perkoz, bo chciała nas zjeść za to, że jej małe ruszamy) i całe stadko popłynęło sobie zadowolone dalej. No przecież taki fart, nie dość, że mąż przypadkiem zauważył, że są małe perkozy, że ja podeszłam bliżej, że w ogóle zachciało mi się sprawdzić czemu tak chlupie i nie wychodzi...

Radosna Twórczość Simby

Jesli wiecie co to blues
I co znaczy: wrzuc na luz!
Dzisiejszego dnia to niuuuuus
Mam dorodny sluuuuuuz!

Yeah yeah yeah!!!!!!!

zacnie!

f374afe68c1b7450med.jpg0f5648622c4bace5med.jpg

Troszkę się zmieniłam przez 2 miesiące :)

Żania SYZYFOWE PRACE 12 czerwca 2015, 15:02

Nikt nie mówił, że żyć będzie łatwiej
kiedy Ty nie wiesz, że...
ta lwia część,która tęskni za Tobą
która we mnie jest
a we mnie ta lwia część
która myśli za Tobą
jak to jest możliwe?

Płakałam dziś dużo słysząc tą piosenke gdy ją usłyszałam i zobaczyłam teledysk coś we mnie pękło moja interpretacja mnie tak dotkneła ....Piosenka dla nienarodzonego dziecka na które tak czekam za którym tak tęsknie jak to możliwe kochać tak kogoś kto się jeszcze nie poczoł kto się jeszcze nie urodził

https://www.youtube.com/watch?t=64&v=Vs8gCrTxbvg


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2015, 15:12

44%

Na szczęście mam dobre wieści. W środę będziemy mieli już podłączone ogrzewanie i wodę :)!
A już myślałam że się nie doczekam :P Także na przyszły weekend będziemy malować i kłaść panele, rozkładać meble no i wreszcie będę mogła poukładać rzeczy na swoje miejsca :)
Jedziemy dziś po materac do łóżka (jest do odebrania od jakiś dwóch miesięcy) więc moooże za dwa tygodnie będę spać jak człowiek (bo więcej miejsca będzie) :)

Jestem wypompowana. Wczoraj wykończyło mnie zbieranie truskawek, plecy dostały w dupę, przeszywa pośladek. Robiliśmy dżem. Odkurzałam. Byliśmy na dużych zakupach, później sprzątałam w kuchni. Dziś odkurzanie, mycie podłóg, ogarnięcie syfu w przyszłej sypialni i łazience :)nawet komputer rozkręciłam i odkurzyłam :) a no i okna pomyłam u siebie ;)
Szkoda że trzeba później odchorowywać :)

Widzę ze moj D. Coraz bardziej cieszy sie naszą ciążą bo od tygodnia gdzieś codziennie rozmawia z brzuszkiem, całuje i się przytula... jak ja go strasznie kocham!!! Będzie cudownym tatusiem!!! Dziś stwierdził ze jeszcze pół roku musi czekać zeby malenstwo zobaczyc...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)