Wracajac do rozmow a raczej monologoe rozmowy sa wtedy kiedy ja nie placze i on moze obrocic wszystko w zart. Gdy placze nic sie nie odzywa.... Najwazniejsza byla czwartkowa a wszyarko zaczelo sie od tego ze zrobilam test owulacyjny ktory od razy byl pozytywny i mowie do mojego G ze jak bedzie owulacja to za 7 dni ide badac progesteron czy idzie ze mna?
- a po co?
- jak to po co przeciez rozmawialismy o tym. Zebys zrobil testosteron i zeby wiedziec czy tu jest wszystko ok czy nie trzeba lepkow brac.
-nie chce szlajac sie po lekarzach i brac drogich lekow. Przeciez biore mace wiec moze sie poprawi poczekajmy...
Dobra nie drazylam tematu ale wlurw juz przyszedl.
Wieczorkiem caly czas ochota na seks a ten co nic. Do tego wie ze mam owulacje. Mna emocje szargaja i zaczynam w lozku ryczec dobra godzine ryczalam za nim zebralam sie na odwage zeby mu odpowiedziec na moje pytania zwiazane z tym co sie stalo...
Jak to co? Dobrze wiesz co.chcesz dziecka ale szczerze?
Bardzo.
Cu tuz nie chodzi o seks a Twoje zdrowie do tego jak mamy sie starac o dziecko jak tego seksu u nas nie ma. Jak jest to ja musze o niego zabiegac i i tak wiedze ze Tobie sie nie chce... Jak dziecko w takich warunkach robic?
Bo ty chcesz na sile dziecka.
Na co ja ze bzykajac sie raz w miesiacu to my za 10 lat tego dziecka nie bedziemy mieli. Statystycznie zdrowa para stara sie rok o dziecko u nas mija 5 cykli od odstawienia tabletek z czego jeden moze dwa cykle moge nazwac prawdziwymi staraniami gdzie ja zabiegalam o seks i tradilam raz w owulacje. Reszta to nie starania wiec jesli u nas jeden seks na pol roku byl w okolicach owulacji to biorac to pod uwage to za 10 lat nam sie rok zbierze staran. Do tego w czasie dni plodnych tylko 20% szans na ciaze jest... Ze mamy do wyboru albo sie kochac po 2 razy e tygodniu albo sie badasz zeby sprawdzic co jest przyczyna twoich niecheci (bo jak nie hormomy to moze psychika a leczenie tego moze wiele lat zajac) albo celujemy w owulacje innego wyjscia nie ma. A jeszcze ty mi mowisz ze nie chcesz sie badac.
Grzesiek twoj najblizszy przyjaciel ma zone w ciazy nie to ze ich nie lubie ale przyszlo im to od niechcenia po prostu i ja nie bede chciala zaraz sie z nimi spotykac nie ze wzgledu na to ze nie mam dziecka a oni maja w drodze ale dlatego ze zdaje sobie sprawe ze z czyms takim to dlugo tego dziecka nie bede miala ze nawet sie nie starasz....
A jesli z namo jest cos nie tak? To kiedy zaczac sie badac? Podejrzewac cos? Sa pary ktore wiele lat sie staraja i nic mimo ze sa zdrowi wiec ja nie chce czekac. Moze dziecko przyjdzie za miesiac moze za 5 lat ale che czuc ze cos robimy i wolalabym przechodzic to bez streus kochac sie wtedy kiedy mamy ochote (zebys mial ta ochote) i zeby bylo tak jak powinno byc....
Dlugo jeszcze plakalam i usnac nie moglam a jego jedyne slowa na to... Nie wiedzialem ze az tak Ci zalezy.
Boli mnie to ze o dziecku mowi codziennie. Jak dostaje okres to chyba bardziej sie smuci niz ja ale potem znow nic z tym nie robi... Jaki sposob znalezc zeby chciaz zbadal ten testosteron? Nie chce go do niczego zmuszac bo to najgoeszy sposob ale chce zeby poczul ze o dziecko tez on musi sie postarac... Zeby zapytal czy nie pojdziesz ze mna albo co moge zrobic....
Do tego owulacja juz byla pewnie wczoraj... Zostal rano zgwalconu prawie dostlownie. Seks wykorzystany na spiocha ale nie w ramach robienia dziecka raczej zeby mi bylo lepiej ale nie pomoglo...
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2015, 08:03
Dzisiaj drugi dzień po transferze, wypadałby coś napisać ale w głowie straszna pustka. Pobolewa jajnik, brzuch wzdęty ale dzisiaj już prawie nie boli, cycki za to nadrabiają a o sutkach nawet nie będę się wypowiadała... no nic czekamy 
A zapomniałbym w drodze powrotnej z transferu krążył nad nami bociek, czy to dobry omen bo coś mi mówi że jak najbardziej 
Kochajcie się rano! Poranne współżycie może zwiększyć Wasze szanse na zajście w ciążę, gdyż ilość spermy rośnie w ciągu nocy.
No i niestety mój P. musiał dzisiaj iść do pracy, a z wczorajszego titisku nici z powodu jego zmęczenia i bólu głowy. Hehe kobieca wymówka w wersji męskiej jakoś nie pasuje:P
Ale dzisiaj nie odpuszczę, tym bardziej że według testu owulacyjnego mam zielone światło:) W końcu coś się zaczęło dziać
Chyba faktycznie przez te tabletki totalnie wszystko mi się rozregulowało i przesunęło??
Po wczorajszym usg 
Okazuje się, że mój ból w okolicy spojenia nie wynika z jego rozejścia. Otóż moja córcia ustawiona główką w dół jest już bardzo nisko - zbyt nisko. Doktor trochę się przeraził - bo wiadomo - na takie ustawienie jest jeszcze za wcześnie! Oczywiście nie muszę mówić jak przerażona byłam ja...Na szczęście szyjka mocno trzyma, jest długa (39 mm) i zamknięta
Ból wynika z tego, że mała główką wszystko tam rozpycha, napiera ... No kochana jest, chce mamusi pomóc żeby było jak najłatwiej przy porodzie
Dostałam zalecenie - ograniczyć aktywność, jak najwięcej leżeć i odpoczywać, nospa 3x1 do czasu wizyty, którą mam za tydzień. Martwi mnie to, nie powiem, choć sytuacja wydaje się być opanowana to jednak niepewność jest. Dr stwierdził, że mała wraz ze wzrostem może jeszcze "pójść do góry". Może ale nie musi. Trochę mi smutno, wygląda na to, że w najbliższym czasie pobliski warzywniak, piekarnia i apteka będą szczytem moich możliwości... Ale czego matka nie zrobi dla dziecka? 
Ach no i dzisiaj ból zelżał i wreszcie mogę poruszać się już nie jak 80 latka a jak 65 latka
Haha, nie wiem czy to zasługa nospy, czy mała uznała, że jednak przegięła i poszła troszkę w górę? tego nie wiem
Ale w dalszym ciągu czuję ją nisko i wiem, że naprawdę muszę się oszczędzać!
A Natusia waży już 1750g i ma idealnie przeciętną wagę w okolicach 50 centyla
Moja waga idzie w dół na diecie cud-cukrzycowej
schudłam w ciągu 3 tygodni ponad kilogram. Nie cieszy mnie to jakoś szczególnie ale to spodziewany efekt tej diety
Także na razie jestem +8 w porównaniu do wagi sprzed ciąży. Cukry mam naprawdę dobre, praktycznie bez wyskoków już od 2 tygodni
Pozwalam sobie czasem na loda (np wczoraj pół Magnum), kawałeczek ciasta czy gorzką czekoladę 
Myślę, że najwyższy czas zacząć pakować torbę do szpitala...ostatnie wydarzenia pokazują, że nigdy niczego nie można być pewnym no i lepiej żadnego bólu czy dyskomfortu nie bagatelizować. Wczoraj poprałam najmniejsze ubranka, muszę je poprasować i poukładać. A wózek mamy Bebetto Holland W2 na białym stelażu i do tego jeszcze kupiliśmy białą parasoleczkę
Dosyć klasyczna kolorystyka, nic ekstrawaganckiego 
Wrr znowu mi się usunął wpis, mam nadzieję ,że z tym już będzie wszystko ok
Wczorajsza wizyta u lekarza dość dziwna, dziwna bo bardzo szybka, trwała jakieś 15 min. Nie dostałam żadnego zdjęcia małej (znowu!) Następnym razem się o nie upomnę w końcu za coś płacę i tak nie małe pieniądze. Poznałam za to wagę małej Hani, która już wcale nie jest taka mała OOoo 900 g żywej wagi
No tak lekarz mówił od początku, że mała nie będzie moje 180 cm wzrostu i męża 196cm robi swoje 
Co mnie zaniepokoiło, nie zaokrąglam się jakoś bardzo, mam wrażenie, że większość idzie mi w brzuszek, a tu niespodzianka i aż wstyd mi się zrobiło jak na wagę weszłam! Od poprzedniej wizyty czyli miesiąc temu, przybyło mi prawie 6 kg, co daje w rezultacie 14 kg od samego początku Ooo! Nie objadam się, jem nie wiele więcej niż przed ciążą. Pytałam się nawet o to lekarza, powiedział, że jestem wysoka i taki mój urok no i może mi się woda zbierać w organizmie, więcej pić i unikać soli. Dla swojego spokoju od dzisiaj nie jem słodyczy, fast foodów i nic co mogłoby zachwiać moją wagę i mam nadzieję, że to coś pomoże 
A tak sobie rośniemy z Hanulką ... ♥ ♥ ♥
Udanego weekendu życzymy ♥ ♥ ♥
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:57
9 czy 10 cykl, przed owulacją ale to i tak bez znaczenia.
Wczoraj zrobiliśmy badanie nasienia. Potem czekając na wynik pojechaliśmy jeszcze do Koszalina, mieliśmy sprawę w Energii potem łażenie po galerii i do wróżki na godz. 15.
Badanie nasienia poszło sprawnie i szybko. Mój doskonale sobie poradził bez zbędnych ceregieli. Żartowaliśmy potem w samochodzie z tego wszystkiego. Poprosił, żeby wynik wysłali na nam maila i zabraliśmy tablet żeby go odczytać. Nic nie wskazywało na burzę, która się rozpęta...
Humory nam dopisywały, pewne decyzje dotyczące firmy podjęliśmy parę dni wcześniej żeby już mieć ustalone to i owo.
Kiedyś byliśmy u tej wróżki w związku z pewną inwestycją (już wtedy była w toku ta inwestycja) i ciocia poradziła nam żebyśmy poszli ( chodziło o spore pieniądze). Ja oczywiście dla jaj to zrobiłam bo w żadne czary -mary mój racjonalistyczny umysł nie wierzy ale....
Czasem jak trudno jest podjąć decyzję czy cokolwiek zmienić potrzebny jest impuls do działania , zdanie kogoś kto nic o mnie nie wie i tylko pozostaje kwestią mojego wyboru-czy się tym pokieruję, skoro sama się waham.
W tamtej sprawie miała rację, w wielu sprawach miała.
Nie wiem czy kiedyś byłyście u jakiejś wróżki ale do tego trzeba się przygotować. Jeśli usłyszycie na wstępie pewnie rzeczy, które miały miejsce a nikt o tym nie wie to same rozumiecie- zamiast śmiechów pojawia się niedowierzanie i myśl, że to wszystko jednak nie jest tylko zabawą. Ja takie informacje dostałam już za pierwszym razem, odechciało mi się śmiać, byłam w szoku-skąd ona to wie???Wpada w jakiś dziwny trans, mówi bardzo szybko-wtedy nie pomyślałam żeby nagrać jej słowa no bo to przecież for fun było, tak? Jak usłyszycie coś, co szczególnie uderzy w serce to potem trudno się skupić na reszcie więc tak jak pisałam: trzeba się przygotować.....
W każdym razie my akurat jesteśmy na wielkim życiowym zakręcie i wszystkie decyzje są trudne . potrzebowaliśmy impulsu-który zresztą dostaliśmy.
Czekając pod jej domem odczytywaliśmy wyniki nasienia. Z każda pozycją nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje. Zawiesiłam się na chwilę. Mój umysł chyba nie chciał przyjąć tego do wiadomości. Oczywiście czytałam wcześniej wszystko o wynikach, mamy forum, czytam wiele pamiętników ale przecież nas to nie dotyczy, prawda???Oczywiście nie spodziewałam się super extra wyników bo jednak wielokrotnie pisałam o stylu życia mojego, braku sportu, dużej nadwadze itd itd...Powiedziałam tylko : "te wyniki są straszne kochanie i dzisiaj wieczorem będę ryczeć w łazience - nie zdziw się. Wyrycze się i mi przejdzie, tak jednorazowo. A potem pomyślimy co dalej". On w miedzy czasie też je oglądał, widział normy , wiedział że jest beznadziejnie. Ale o dziwo nie było lamentu, gadania głupiego. Nic po prostu nic nie mówił.
Wiem, że każda z Was napisze , ze mężczyzne trzeba wspierać bo jego męskość, ego itd ale to akurat JA potrzebuje większego wsparcia bo on podszedł do tego o dziwo bez emocji. Przynajmniej nie przy mnie:)
Wychodzimy z samochodu , wchodzimy do wróżki. Ja pierwsza.
Nie będę opisywać wszystkiego, bo długo to trwa ale wystarczy sam początek.
Stawia pierwsze karty :tarota, dotyczące zdrowia. Ja je przekładałam: Mówi:
Pani ma problem z uszami ( wiecznie mnie przewiewa, byle wiaterek i już mam uszy przewiane:)i zapaleniami pęcherza ( kiedyś miałam duży z tym problem, po każdym sexie z moim ex cierpiałam niemiłosiernie, żadne leki nie pomagały, dopiero z mężem mi to przeszło) ale jest pani zdrowa , wszystko jest w porządku ( nie raz pisałłam jaki ze mnie cyborg który nawet się nie przeziębia, nie boli mnie głowa nic po prostu nic się ze mną nie dzieje), ale jest pani teraz słaba psychicznie, za dużo ma pani spraw na głowie, potrzebuje pani wsparcia od bliskich.
Stawia dalej te same karty , które ja przełożyłam i mówi:
Mąż ma problemy z kręgosłupem (operacja 3-lata temu)
I z nogami, bardziej lewą ( dwie operacje nóg 2 lata temu, staw skokowy prawa, lewa- pieta a to trudne do wyleczenia....)
Wiecie co ja pomyślałam w tej chwili????Nie! Na pewno nie wiecie!
I dalej:
dwie przedostatnie karty kładzie, na chwile ucichła,spojrzała na mnie i mówi:
Mąż nie ma plemników, jest problem z plemnikami. I hormonami.
Zbiera karty ( każda sprawa to nowe przełożenie kart).
Zadaje proste pytanie: firma
Firma- zamknąc i to jak najszybciej, nie widzi tam pieniędzy, może być jeszcze gorzej. Ja planuje jakiś wyjazd za granicę ( myślę ciągle o miesięcznym wyjeździe....)
Dziecko :
bez lekarzy się nie uda, czeka was in vitro, po in vitro będzie chłopiec. Widzi ciąże ale nie naturalną...
I ona to wszystko mówi z tych kurde kart. Ja zadaje tylko te krótkie pytania, na nic nie naprowadzam, nic nie sugeruję , nic nie potwierdzam bo nic nie można mówić. Wiele kłótni przed nami o to wszystko, o dziecko, o pieniądze ale postawiła dodatkowe karty i stwierdziła,że i tak będziemy razem chociaż będę groziła mężowi rozwodem. I to nie raz.
Dalej nie będę opisywać tego wszystkiego bo na tą chwilę nie mam siły. Możecie wyobrazić sobie szok jaki przeżyłam słuchając tego wszystkiego, 15. minut wcześniej oglądając te wyniki i mając w głowie ich beznadziejność???To był na prawdę szok dla mnie. Nie chce nawet jeszcze raz tego słuchać na telefonie bo nie ogarniam... no nie ogarniam i koniec.
Potem poszedł mąż do niej, wychodzimy od niej , stanęliśmy przy windzie a ja w ryk. No wiecie taki spazmatyczny płacz nie do pohamowania. Rycze na maksa , mój mnie przytula , pociesza i pyta tylko: powiedziała Ci coś o tych wynikach??? Tak! Łzy lecą dosłownie grochami po mojej twarzy, nie moge tego pojąć rozumem jak to możliwe?????????
Ryczałam całą drogę powrotną do domu. Mój mnie pocieszał, cały czas.
.....................................................................................................
Wyniki:
OCENA MAKROSKOPOWA:
Objętość : 1,3 ml ( wartość referencyjna >1,5ml)
ph: 8,1 (wartość referencyjna >7,2)
Wygląd: prawidłowy
Upłynnienie:prawidłowe
Lepkość: prawidłowa
OCENA MIKROSKOPOWA:
Koncentracja plemników : 1,1mln/mL norma: > 15 mln/mL
Całkowita liczba plemników w ejakulacie: 1,43 mln norma: >39 mln
Ruchliwość plemników:
- ruch postępowy(pr): 37% norma: >32%;PR+NP >40%
- ruch niepostępowy(np):13%
- plemniki nieruchome (im):50%
Morfologia plemników:
-prawidłowa budowa morfologiczna: 3% norma:>4%
-wady główki i akrosomu: 94%
-wady wstawki: 38%
-wady witki: 10%
-krople cytoplazmatyczne: 2%
-formy potworkowate: 0,0%
Żywotność plemników: 61% norma: >58%
Komórki spermatogeniczne: 0,00mln/mL norma:< 5mln/mL
Leukocyty: 0,00mln/mL norma: <1mln/mL
Bakterie: nieobecne
Autoaglutynacja: brak
Dziwnie mi z myślą , że normalny sex nie da nam dziecka... Nawet na inseminację się nie łapiemy.
Ale za to od ręki na rządowe in vitro z takim nasieniem..
To oligospermia bardzo silna.
Ania z forum mi policzyła, że mamy 30.000 tyś plemników. Do inseminacji sa potrzebne miliony. Nie wiem czy suplementacja da rade dobic do tych milionow i ile to będzie trwało????
Przetrawiam cały czas to wszystko. Nawet jeśli in vitro-na pewno nie teraz. Nie mam siły na to. Po prostu.
Moja babcia wczoraj powiedziała :
"wiesz po siedmiu chudych latach przychodzi siedem tłustych lat"
mam nadzieję, że ma racje bo 19.06 mija właśnie te 7 lat bycia razem......
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2015, 09:41
19dc (7dpo, według mnie 6dpo)
Mam nadzieję, że te wszystkie nieszczęścia się od nas w końcu odwróciły, wszystko w domu się już popsuło i mam nadzieję, że już koniec psujących się rzeczy itp.. Wczoraj G. dostał fajną premię, postanowiliśmy odłożyć wszystko na wentylację, fajnie jest już 2/3, zawsze łatwiej..
Modlę się codziennie za nasz cud.. I za wszystkie inne cudy na OF.. Dzisiaj się cieszę, że udało się sosence
I tak patrzę na tę moją temperaturę, na razie się trzyma, twardo w przedziale 36,75 - 36,78, ale trochę podejrzewam, że mogę mieć lekko podniesiona temperaturę przez przeziębienie, głowa boli, kaszel mega, gardło zdarte.. Z drugiej strony marzę sobie, że a nuż, jeżeli nie spadnie do 9dpo to wiem, że będę szaleć.. Robić testy itp.. I tak jestem z siebie dumna, już dzisiaj chciałam test zrobić, ale udało mi się powstrzymać.. Wiem, że to głupie, ale chciałabym wiedzieć czy się udało już teraz, natychmiast, ta nadzieja i oczekiwanie jest najgorsza, bo potem mocno spadasz na łeb.. Ja co miesiąc płaczę w łazience jak zobaczę @ i po prostu inaczej nie umiem.. Zawsze się nakręcam, raz mniej raz bardziej, ale zawsze wierzę, że mogło się udać.. Chwilowo plan jest zająć się czymś.. Mam fajny przepis na wołowinę, zrobię obiad.. Mam miliony zadań na ogrodzie, skończyć malowanie, powyrywać chwasty, posadzić jakieś tam kwiaty itp.. Muszę pomyć okna, ale to jest plan ostatni, bo myć ich nienawidzę..
Chciałabym też zadzwonić do tej mojej ciężarnej przyjaciółki, chodzi mi po głowie cały czas, zwłaszcza, że termin ma na 10.07, ale lekarz powiedział, że wygląda na to, że zacznie się wcześniej, bo mała jest bardzo duża, ale boję się, że zapyta jak tam te moje wyniki, z jednej strony chciałabym jej wszystko powiedzieć, ale z drugiej cały czas liczę, że jak je powtórzę okażą się pomyłką, fałszywym alarmem, że aż niepotrzebnie gadać.. Do tego wiem, że ona się o mnie bardzo martwi, ja nie potrafię o tym wszystkim rozmawiać bez łez, a nie chciałabym jej denerwować.. A kolejna sprawa to chciałabym się odezwać bo ostatnio zawsze ona dzwoni i nie chciałabym, żeby to odebrała jako znak, że mam ją gdzieś
ach...
Od kilku dni mam plaski brzuch jak wstaje z lozka rano. Ciagle przychodza zle mysli ale staram sie je odganiac. Nie wiem juz co robic. 9 lutego mam wizyte u midwife. Ponoc powinno byc juz slychac serduszko. Zobaczymy. 18 mam usg wiec troche trzeba poczekac.
Tempka trzyma poziom. Czy mozna to uznac za kolejna faze wyzszych temperatur?
NIE GRATULOWAĆ, MOJA RADOŚĆ BYŁA STANOWCZO PRZEDWCZESNA!! JAKA JA GŁUPIA JESTEM!
Czuję, że już po wszystkim zaczęły się brązowe lekko maziaste plamienia. Tak jak na okres. Dzwoniłam do lekarki, kazała zwiększyć dawkę luteiny do 4 tabletek, 2 rano, 2 wieczorem. Tak zrobiłam po przyjeździe z HCG patyczkiem upchałam ją głęboko ale patyczek już był brązowawy. Jeśli wynik wyjdzie zupełnie negatywny to się załamię, tylko jak dwa testy mogły się pomylić. Jeśli wyjdzie pozytywny tzn że coś tam jednak było.
Wstawiam fotki, żeby sobie to upamiętnić, jak chociaż przez kilka chwil byłam szczęśliwa.
Nie wiem czy coś widać bo zwykłym aparatem mi podświetla, telefonem nawet dobrze widać ale nie mam kabla, w ogóle z telefonu nigdy nie zgrywałam zdjęć na lapka.



Znów się podłamałam 
Bhcg - 352, progesteron 69. Wykończę się!! Tzn stres mnie wykończy, jeść nie mogę z tego wszystkiego.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2015, 13:54
Czeeść e-ciotki;)
Ogłaszam oficjalnie,ze do terminu zostalo nam 10 pelnych dni!
Czuje lekki strach powiazany z podekscytowaniem,ale dam sobie rade,wiadomo,bedzie bolalo i nie wiem czego mam sie spodziewac,ale marze juz tylko o tym ,zeby tego mojego malego rozrabiake juz miec przy sobie 
Zrobilam wczoraj pycha ciacho,to wszystko przez ta burze,ze stresu zaczelam pichcic;D
Ł. jak posmakował sernika na zimno to poprosil o zrobienie jeszcze jednego;D
bede miala zajecie i lekka robote bo na sprzatanie to mi sily brak.. Własnie Ł. zjadl sniadanie i poszedl myc klatke schodowa zebym sie nie meczyla;)
Pozniej Wam pokaze ciacho ;p
calujemy z Antkiem;*
73 dzień Okruszka

Po 10 tygodniach / 70 dniach rozłąki dostaliśmy wypis 

I tak ładnie rodzice wyszykowali mnie do domku

Nie wiem od czego zacząć bo tyle tego.
Pierwszy dzień był to istny "armagedon". Małe jak po powrocie obudził się o 18 na karmienie tak nie chciał spać do 23

Męczą go okropne kolki (mam nadzieję, że u wcześniaków jest tak samo jak u donoszonych dzieci, że te kolki mijają z 3miesiącem bo 3 miesiąc już niedługo). Położne jeszcze w szpitalu mówiły, że on tak jakby gorzej reaguje na tylko mój pokarm a po MM jest spokojniejszy. Wczoraj mu zrobiliśmy dzień mieszany 4 posiłki z mleka mojego i 4 z MM. I po tych MM śpi lepiej i mniej się pręży więc dziś na próbę tylko MM. A jeszcze co do pokarmu mamy to mogę mu go dać jak będzie większy bo na chwilę obecną lek. mówiła, że Dominik może częściowo nie tolerować laktozy a w MM tej laktozy jest znacznie mniej. Póki co na kolki dostaje espunisam ale chyba średnio mu to pomaga. Trzeba chyba przeczekać ten czas.
Staramy się też wprowadzić mu pewien schemat dnia: od 21 do 9 jest noc a od 9 można szaleć 
Wczoraj w końcu doszedł też do nas monitor oddechu i nie powiem psychicznie jakoś lepiej bo pierwsze dwie noce to było czuwanie na zmiany z czego mąż czuwał więcej bo ja po prostu nie dawałam rady. Aż mi wstyd i czuję się "złą" mamą
Ale jestem jeszcze przerażona 
Ogólnie mamy masę poradni do wszystkich udało się zapisać w terminie tylko na badanie słuchu brak miejsc w tym roku
więc wczoraj podjechałam do szpitala gdzie leżał Dominik i lek. dopisała, że pilne i może gdzieś nas wcisną bo badanie przed 3 mce życia ma być a Dominik ten miesiąc kończy już 1 lipca.
Ogólnie nadal poznajemy się wzajemnie. Mam mało czasu. Coraz mniej pokarmu w piersiach. I chyba przejdziemy na stałe na MM. Zobaczymy jeszcze jak to będzie.
A tak sobie Smyk leżakuje nad ranem w oczekiwaniu na śniadanie

A waga w dniu wypisu wpisana 2155g
- 24.06 kontrola w poradni patologii noworodka zobaczymy ile przez pobyt w domu przybrał. Oby było dobrze.
Jak kiedyś znajdę dłuższą chwilę to może jeszcze więcej napiszę 
Dzisiejszy monitoring pod hasłem "żal, dupa i kamieni kupa". Znów bezowulacyjny. Choć z drugiej strony... Pani doktor tak mi tam grzebała i nic nie mogła zobaczyć, że badanie trwało ze 20 minut. Takich długich USG to w ciąży nie miałam. Jeden jajnik powiększony, więc teoretycznie JEDYNIE na 90% nie było owulacji. No cóż, nawet jeśli była, to po tym grzebaniu i tak nic z tego nie będzie. Endo 9 mm.
Wizytę w Ovum odwołam. Clo mam, a nawet jesli jakieś nowe ustalenia to i tak od następnego jeszcze cyklu. Umówię się pod koniec tego, co będzie za okolo 10 dni. Czyli na za miesiąc. Clo planuję brać 2 cykle.
Błagam,wezcie sobie te upały a mi oddajcie zime,albo jesien chociaz!
Przeszlam kilka metrów i nie moglam oddychac!
ja nie chce lata;(
Przyszedl dzis zel, ktory polecily mi dziewczyny. Trzeba bedzie go wyprobowac w tym cyklu.
Jestem zmeczona, czuje dziwny bol w podbrzuszu i mam wzdecia. Nie wiem dlaczego, ale chwilami jest mi niedobrze. Chyba trzeba sie przyjrzec posilkom i nieco je zmienic.
Postaraj się nie być zbyt niecierpliwa w stosunku do terminu zajścia w ciążę. Według eksperta doktora Raymond Chang z Kliniki leczenia problemów z płodnością (Center for Reproductive Medicine and Infertility) dobrze jest traktować zachodzenie w ciąże jak los wygrany na loterii - ucieszyć się jeśli się zdarzy, ale nie oczekiwać, że od razu na pewno wygrasz. A zatem zoptymalizuj wszystkie możliwe czynniki sprzyjające zajściu w ciążę (upewnij się, że oboje z partnerem jesteście zdrowi i że wiesz kiedy jest najlepszy czas maksymalizujący Wasze szanse na poczęcie), a następnie „stań z boku”, bądź otwarta i pozwól naturze robić swoje.
15t2dz
Pojechaliśmy na to darmowe usg... masakra... mimo, ze była kolejka ludzie się wpychali:/ Tylko 20 pierwszych osób miało usg 4d, ja i tak bym nie miała bo od 20 tyg robili je. Zapisaliśmy się na zwykłe usg, bo liczyliśmy, że poznamy płeć. Przyjechaliśmy po kilku godzinach i ... płci dalej nie znamy bo lekarz powiedział, że jest za wcześnie. Miał podejrzenia ale wolał nie mówić bo wg niego różnie z tym bywa i na połówkowym dopiero można jakkolwiek określoną płeć brać na poważnie. Ogólnie pomierzył dzidzię, posprawdzał czy wszystko gra i dzidzia rozwija się idealnie, wszystko w normie i serducho i kości, żołądek, pęcherz itp. Posłuchaliśmy też serducha
Bardzo się cieszę, że z bejbi wszystko w porządku 
Mąż brał udział w demonstracji wiązania chusty i wygrał jakieś kosmetyki. Ja odpowiedziałam na pytanie od kiedy można chustować dziecko i wygrałam płytę. Oprócz tego widzieliśmy też instrukcję masażu Shantala.
A ja chora. Katar, kaszel, kichanie, prychanie i czort wie co jeszcze. Na szczęście gorączki brak. Czosnek i cebula to moi przyjaciele 
Nie wiem czy odreagowuje caly tydzien czy o co chodzi. Wczoraj poległam na kilka godzin i wstałam dopiero o 21.30 żeby zjeśc, zmyc makijaz i znowu isc spac...Druga rzecz to pobolewanie prawnika jajnika. Zastanawiam się czy sobie nie wmawiam objawów... Wariuje! Jeszcze siedze sama, luby bawi się na kawalerskim, a ja za duzo mysle.
Co jest możliwe w 4dpo? Przecież nie objawy ciąży! Głupia ja 
___________________
"Kto tak mądry, że zgadnie, co nam jutro przypadnie?
Sam Bóg wie przyszłe rzeczy, a śmieje się z nieba,
kiedy człowiek troszczy się więcej, niżli trzeba"
J.Kochanowski
4dc
Wczoraj rano poleciałam na badania.. Tragedia, załamałam się jeszcze bardziej..
LH 9,06
FSH 23,57 (i tym razem nie było po ćwiczeniach)
estradiol 39,24
AMH 0,139
Postanowiłam nie dołować się i poleciałam do lekarza, zwłaszcza, że mam ofertę pracy wyjazdowej od 1.07 i chciałam wiedzieć jaki on ma na mnie plan.. Ten mój lekarz jest boski, przestałam płakać i może nie jestem spokojna, ale na pewno spokojniejsza.. Powiedział, że on sam nie wie dlaczego te moje jajniki tak szaleją i dlaczego to AMH jest takie niskie, zwłaszcza, że patrząc na usg widać zawsze pęcherzyki i w ogóle obraz z usg jest niespójny z wynikami.. Postanowił dać mi hormonalna terapię zastępczą na trzy miesiące i zobaczymy czy te moje jajniki się uspokoją, mówił, że bywa, że po takiej terapii AMH wzrasta i jajniki normalnie pracują, czego on oczywiście nie obiecuje, ale jest to możliwe.. Powiedział też, że mam odpuścić sobie wykresy, mierzenie temperatury, testy owulacyjne itd bo te tabletki wszystko zaburzą.. Powiedział, że widać, że jestem tym wszystkim zmęczona.. jestem jestem.. Żal mi tylko trochę ovu.. Chyba odpuszczę sobie temperaturę, ale zostawię pamiętnik..
Ponadto powiedział, że chciałby jednak zrobić mi laparoskopię, pomysł umarł na chwilę, teraz znów wraca, dał mi numer żebym się umówiła, ale nie ma już terminów w tym roku.. Pani pielęgniarka podrzuciła mi pomysł, żebym dzwoniła co środę na oddział, wtedy są przyjęcia planowe i jeżeli ktoś się nie stawi, pakuje się i następnego dnia jestem w szpitalu..
Poza tym dał mi namiar do jakiegoś profesora, który zajmuje się in vitro, już się umówiłam na wtorek, zobaczymy co on powie na te wyniki i na ten pomysł z laparoskopią..
A tak poza tym to moje życie w tym tygodniu będzie opierać się na próbie wyjścia z papierów..
I przed chwila zostałam ciocią
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 21:04
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.