Zaczynam siebie podejrzewac o jakieś psychiczne sado-maso. Jak to kiedyś musiało być fajnie, jak nie bylo internetu i nie można bylo pakować sobie głowy informacjami.
Naczytałam się właśnie o niedrożnych jajowodach.
Oczywiście nie mam nawet jeszcze terminu badania HSG ale jako ciekawska dusza po prostu musiałam, musiałam wpaść na ten pomysł. Ech, masakra. No nic..liczmy, że jednak wszystko jest ok. Że są drożne. kropka kropka kropka
Ok dziękuję 
marta Gratulację 
Strasznie dzisiejszy dzień jest zakręcony....
od rana dalszy brak chęci do wszystkiego....
strasznie ucieszyła mnie wiadomość że moja przyjaciołka będzie mieć córeczke
bardzo jej zazdroszczę miał być chłopiec ale jednak córeczka,,,,
ach jak chciałabym mieć córeczkę....
to mnie podniosło, dostałam takiej energii że szok?!
wróciłam do domku ucałowałam mężusia, poćwiczyłam troszkę ale wieczorem znowu przyszedł smutek 
o wszystko po trochu...
trochę posprzeczałam się z M 
nadenerwowałam się a tylko nie potrzebnie i on też...
już jutro czwartek, na weekend mamy trochę planów więc znowu szybko zleci... ach...
życie ucieka mi przez palce
buziaczki i dobranoc
wierzę w każdą z WAs z osobna i we wszystkie razem :*
dziękuje za wszystko
wyszło mi jakieś uczulenie na czole nie wiem czy nie od wiesiołka hmmm
ja w internecie na forum czytałam że dopiero po 3 miesiącach można zacząć kolejne starania. jak to z tym jest? Że podobno wszystko powinno się zregenerować i odbudować?
Pobudka nastąpiła o 4:58 i już nie udało mi się zasnąć, wspaniały śpiew ptaków o tej porze skutecznie zasypianie utrudniał...do tego na pszenicę do ogrodu wpadły bażanty i trzeba było trochę wcześniej zacząć dzień;-)Rano byłam w lesie, zbierałam rośliny do ogrodu a teraz po śniadaniu zmykam się nimi zaopiekować
Liczyłam, że dziś zmierzę temperaturę o odpowiedniej porze a tu niespodzianka. i w takim ważnym momencie w okolicach domniemanej owulacji temperatura na wykresie spokojnie płynie...ale niech tak pozostanie...
naprawdę? a ty miałaś robiony zabieg czy sama macica Ci się oczyściła?
dziewczyny powiedzcie mi dlaczego w szpitalu podawali nam rutinoscorbin? przecież to witaminy na odporność...
48 dc i @ nadal nie ma. Dzis tempka 37,1
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2013, 19:27
Asik a w którym Ty tyg. byłaś?
juZ odliczam do testowania i bardzo się boję czy się udało
jeszcze tydzień względem ovu do miesiączki.
Dziękuje dziewczyna za wsparcie czasami dobre słowo jest na wage złota poprawia samopoczucie i człowiek wie że sam nie jest z takim problemem jakim jest dar macierzyństwa. Czekam na Te dni widomo jakie narazie tempka w normie 36.7- 36.8 niech w końcu będzie 37.0 ale jeszcze tydzień wg. ovu do działania (serduszkowania). Pogoda ładna że w domu nie chce się siedzieć chyba za warzywnik dziś się wezme sianie itp. Duużo osób wyszło z wózkami brzuszkami aż zazdoszcze i czekam kiedy ja będę mogła się pochwalić.
Kochane moje dziewuszki. Dzisiaj byłam na wizycie u gina. Babcia mojego ukochanego miała racje. Jednak będzie mały Mikuś a nie Nadia. Będziemy mieli syna.
znow mam plamienia, a @ nadal brak, gubie sie juz. nie wiem co mam o tym myslec? kupiłam test, ale chyba jednak go nie zrobie. nie ma sensu, niech zostanie na nastepny raz...
witajcie moje kochane dziewczeta.nie zagladalam,bo sobie odpuscialam.maz wylatywal w kwietniu na swieta,to sobie mysle po co mam sie spinac,a niech mi akurat ovu wypadnie jak go nie bedzie...wiec z tego odpuszczenia mamy dzidzie:)maz zostawil nasionko nim wylecial:)jestesmy w 11tyg,przeszczesliwi.i chyba swietna metoda jest brak metody i pelen luz,wtedy dzieci przychodza:)tego wam kochane moje zycze.
Hormony zbadane, do odbioru w srode a w czwartek gin, ciekawe co moja Pani dr powie jak zobaczy, ze bez jej wiedzy zrobilam badania. Jakos to, ze ona twierdzi, ze jestem jeszcze mloda i hormony mam pewnie dobre nie przekonuje mnie.
Piekny dzis dzien, spedzony z coreczka na placu zabaw, na spacerku a teraz odpoczywanko.
Moje dziecko napedzilo mi dzisiaj stracha wybiegla ode mnie przed jadacy samochod, cale szczescie, ze bylo to na osiedlowej drodze i auto zdazylo zachamowac. Zawsze podczas specerow ucieka mi zadne tlumaczenie ja nie przekonuje zeby tak nie robic, teraz sie przestraszyla i mam nadzieje ze juz nie bedzie mi uciekac ...
Caly tydzien samotnosci...niech juz bedzie sobota, please!
2:30 Bezsenność... Dziś jeszcze nie zmrużyłam oka nawet na minutę. W ogóle nie pamiętam już kiedy ostatnio przespałam całą noc. Od urodzenia Dawida to niemożliwe, bo ciągle coś. Ale jednak pomiędzy pobudkami spałam. ostatnio jednak problem leży po mojej stronie. Jestem zmęczona, kładę się, zamykam oczy. I nic, sen odchodzi. Wierce się, kręcę, siku, pić, jeść. Książka, tv, szperam w necie. Jak tylko czymś się zajmuję czuję znużenie i senność, jak zamknę oczy sen odchodzi. Leki bez recepty nie działają, w nocy dalej się tłukę, w dzień za to chodzę skołowana. We wtorek, czyli w zasadzie już jutro wracam do pracy. Po prawie 3 miesiącach nieobecności. Chce już wrócić i zająć się czymś konkretnym, zająć głowę, ale czy dam radę skoro prawie wcale nie śpię?
Do tego jeszcze ta sytuacja na Ukrainie. Jak jeden szaleniec może zburzyć spokój całego świata? Źle było jak był ustalony ład i pokój na świecie? W Kijowie został też znajomy z pracy, Ukrainiec. Nieszczęśliwy splot zdarzeń sprawił że nie wyleciał do USA do zony i obecnie jest tak, że on w środku wojny, w Kijowie, żona w Stanach, a córka z babcią gdzieś na Ukrainie, próbują dostać się do Polski, żeby stamtąd dziewczynka mogła polecieć do matki. Straszne to. Nawet nie mogę sobie wyobrazić co oni teraz czują. To jakiś kolejny koszmar. Tylko czemu nie mogę się obudzić? Ha! Przecież ja nawet nie mogę zasnąć... Ciągle mam cichą nadzieję, że stanie się cud, Putin opamięta się i uda się zatrzymać ta spiralę przemocy. Ale z każdą minutą coraz mniejszą...
W dzień staram się o tym za bardzo nie myśleć, żyć normalnie ale noc jest bezlitosna...
Od grudnia same nieszczęścia i nie zapowiada się, żeby było lepiej. To wszystko jest takie skomplikowane. W głowie natłok myśli. Strata ciąży, śmierć dwojga bliskich osób (brat dziadka i jego żona, starsze schorowane małżeństwo, byli mi bardzo bliscy, bliżsi niz dziadkowie), kryzys małżeński, problemy "mieszkaniowe" i ogólne poczucie, że nie jestem szczęśliwa, nie tak miało wyglądać moje zycie. A mimo wszystko ciągle myśle o powiększeniu rodziny. Nie teraz, najwczesniej za kilka miesięcy. Ale jednak. Kombinuje kiedy dokładnie zacząć starania, jak przekonać męża. Liczę, że pokonamy kryzys, że poprawimy naszą sytuację mieszkaniową, że sytuacja na świecie się uspokoi. Bez sensu, wiem. Ale jak tu oczyścić umysł??? No jak???
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2022, 03:03
Po działce bociany już spacerują.... a my ciągle czekamy, czy "coś" nam przyniosą... Kolejny cykl zaczął się normalnie... no może trochę bardziej boleśnie niż dotychczas... ale to ujdzie... Znowu brałam wspomagacze - CLO... ale mimo to jeden mój jajnik podniósł bunt i nie chce nic reagować...
w drugim coś się dzieje, miejmy nadzieje, że to wystarczy... Lekarz zdiagnozował mi owulację gdzieś koło 16 dnia, także jeszcze mamy szansę, możemy walczyć, starać się... więc co... do dzieła...
jeszcze mam odrobinę nadziei... ale nie wiem jak długo jeszcze...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.