Kolejny krok do przodu, od wczoraj zwiększone libido, dziś pierwszy skok temperatury a lewy jajnik boli tak że to chyba jakaś potrójna owulacja. Byłyby z niej co najmniej bliźniaki. Cieszę się, bo przynajmniej wiem że mniej więcej za 2 tygodnie przyjdzie @ a to oznacza że cykl w którym będziemy mogli rozpocząć starania rozpocznie się w okolicach 10 września :) to za już 2,5 miesiąca !!! Cudownie :-)

Marronek Maluj kolorami, które zostały Ci dane. 7 października 2019, 08:39

To już tydzień od transferu... A ja mam coraz mniejszą nadzieję? Dlaczego? Ano, dlatego, że przez te kilka lat starań bardzo dobrze poznałam swój organizm i wiem jak się zachowuje w poszczególnych fazach cyklu. Owszem, czasem pojawiają się drobne odchyły - powiedzmy, okres przewidywałam że przyjdzie w poniedziałek a przyszedł w niedziele wieczorem lub we wtorek nad ranem. No i czasem pewne objawy są a czasem nie. Ale jest kilka pewników.
Jednym z takich pewników jest plamienie - od soboty końcówka aplikatora jest zabarwiona na różowo + na wkładce resztki leku również lekko na różowo zabarwione. I tak wiem - plamienie implantacyjne itp. Cóż plamienia miałam zawsze, przy każdym in-vitro. Nawet wtedy jak się na chwilę udało (wtedy spowodowane były utratą jednego z zarodków).
Innym objawem, jest mój nastrój - jak chce mi się bez powodu płakać i wyć, to wiem że okres jest tuż za rogiem. Moje humory są bardzo zależne od hormonów...
Bóle krzyży też już są. No razem z bólami miednicy (po accofilu), ale krzyże były pierwsze no i one zawsze przed okresem/w trakcie okresu bolą.
Jest jeszcze kilka, takich typowo moich objawów, które u innych dziewczyn nie występują, albo występują, ale one jeszcze nie połączyły tych faktów z okresem.

Tak więc, zarówno objawy jak i kalendarz (okres przychodzi praktycznie zawsze co 26 dni), wskazują że w czwartek wszystko się zacznie. Oczywiście małą iskierka nadziei zawsze gdzieś tam się tli, tylko jest niestety coraz mniejsza.
Mąż jak zawsze pociesza, tuli, wspiera, pomaga i wręcz skacze koło mnie aby mi tylko dogodzić i odegnać na chwilę moje czarne myśli. Pisałam o tym nie raz, ale znowu się powtórzę - nie wiem co bym bez niego zrobiła, a równocześnie mam wyrzuty sumienia, że jego starania nie przynoszą efektu...

No nic, pozostaje mi tylko czekać.


Samopoczucie na dziś - zdołowana, smutna i rozczarowana. Ale w tej fazie cyklu to niestety normalne.

moonshine minionki rozrabiają 27 czerwca 2015, 09:35

To był bardzo ciężki tydzień. Nadal nie jest mi lekko, ale powoli zaczynam się uspokajać.
W zeszłą sobotę mój kot zaczął niedomagać - mniej jadł, nie załatwiał się i nie wychodził na dwór, tylko spał. W poniedziałek poszliśmy do weta, dostał leki i trochę się poprawiło. We wtorek kolejna wizyta, leki, próba założenia wenflonu (nieudana, bo na żadnej łapie nie dało się znaleźć dobrej żyły), kroplówka podskórna i pobranie krwi...wieczorem telefon od pani weterynarz z informacją, że kot ma białaczkę. W środę pojechałam jako opiekun na wycieczkę, więc do weta zabrała go koleżanka. Jak zadzwoniłam po południu, pani doktor potwierdziła, że nie da się już nic zrobić. Wróciłam w czwartek po południu i od razu zabraliśmy go na uśpienie...mąż od razu wyszedł z gabinetu, ja zostałam do końca. Potem ryczeliśmy oboje.
Dziś moje myśli powoli zaczynają krążyć wokół tematu dziecka, ale to już nie to, co było wcześniej. Nie mam już tego zapału i jest mi jakoś tak bardziej wszystko jedno. Wiem, że w końcu wszystko wróci do normy, ale jest mi ciężko. Niesamowite jak bardzo można zżyć się z małym wrednym futrzakiem... :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2015, 09:36

15/16 dc

hmmm chyba mam dni płodne... chyba bo nie jest to tak oczywiste jak w zeszłym miesiącu... Śluz jest ale jakby trochę go mniej.Jest rozciągliwy ale nie taki wodnisty... dziwne to... Poza tym minął właśnie 15 dc w zeszłym miesiącu jestem prawie przekonana że właśnie w tym dniu cyklu miałam owulkę bo ją odczułam... Za to dzisiaj nic, żadnych bóli, oprócz ogólnego złego samopoczucia i strasznego zmęczenia. Cały tydzień miałam dużo energii a dzisiaj katastrofa... Nawet w pracy to zauważyli. Podobno też źle wyglądałam... Nie wiem co o tym myśleć...

Moje serce mówi mi, że się uda, a rozum, że to nierealne i nie możliwe. Mam ogromne przeczucie, bardzo silne, że się uda. W życiu takiego czegoś nie czułam, ale z drugiej strony ciąża wydaje mi się tak abstrakcyjna...
No i ta moja niedowaga... :/

A tak z optymistycznej strony to serduszkowaniu nie ma końca ;-) Po serduszkowaniu świeca, poduszka pod tyłek i lulu i tak w kółko. Oby to zaowocowało pojawieniem się bąbelka...

dorcia8919 czas powiększać rodzinę 26 czerwca 2015, 23:59

Ciąża zakończona 26 czerwca 2015
25.06 godzina 20.10
Szymonek 3190, 54 cm :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2015, 15:16

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 27 czerwca 2015, 01:06

Ciężarne sie do mnie uśmiechają, cokolwiek to oznacza...

Czesc.
Wiem,wczesnie rano i w ogole ale musze sobie popisac...
Wczoraj padłam jak mucha,bylam wykonczona i razem z Ł juz chyba po 21 spalismy grzecznie w łózku. Obudzilam sie o 1 i dupa...meczarnia przez cala noc;(
Zdaje sobie sprawe z tego,ze to co napisze jest dosc głupie,ale wiecie,nie radze sobie z ta swiadomoscia ,ze znowu bede musiala jechac do tego szpitala. Nienawidze tego miejsca ;( boje sie go panicznie,boje sie lekarzy,boje sie obcej ,nieznanej przestrzeni i obcych ludzi..
Obliczajac ,ze przy gorszych(albo i nie) wiatrach ,spedze tam czas do piatku to beczec mi sie chce...
Ostatnio wygladalo to tak samo,bo caly czas plakalam i nie moglam sie uspokoic. Gdy Ł. pojechal ,czulam sie jakbym byla na obcej planecie i kompletnie sama a na dodatek brak mi bylo poczucia bezpieczenstwa.

nie wiem jak ja sobie tam poradze. Nie mam wyjscia,to nie podlega watpliwosci,chodzi przeciez o moje dziecko,ale naprawde czuje,ze znowu wybuchne placzem gdy bedzie mnie ktos badal lub o cos zapyta....


jestem dziwna,wiem,ale taka bylam zawsze. W szkole nigdy nie jadlam posilkow z innymi bo sie wstydzilam,nigdy tez nie zalatwialam potrzeby w WC w szkole,bo uwazalam,ze to nie moja toaleta i nie powinnam. Ciezko sie tak zyje.


Wiem na pewno ,ze do wtorku nie urodze,nie mam sie nawet po co łudzic.
ehh...

Wczoraj przyszła franca w końcu... Wczoraj zapadła decyzja tym razem zabieramy do domu dwa bąbelki <3 Już nie mogę się doczekać :)

lilyrose jeżeli chcesz pogadać musisz zaakceptować zaproszenie które ci wysłałam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2015, 09:51

Ita15 pogoń za gwiazdką 27 czerwca 2015, 08:47

Ciąży nie ma, mimo wczorajszego dnia i testów dzisiejszy poranny wskazał jednoznacznie wielką pustkę. Pustkę w moim sercu i duszy... nie było żadnego krwawienia, więc chyba poronienia też nie, a testy, testy po prostu mnie oszukały.

Jestem na siebie wściekła..miałam przestać z tym wszystkim (mierzenie temperatury) itd, ale kurcze nie umiem..:(I co ja zrobię jak mi się skończy darmowy miesiąc użytkowania? Pewnie zamiast odpuścić wykupie następny:P Porażka... W ogóle coś dziwnego się ze mną dzieje, od kilku dni normalnie chce mi się wyć przy totalnych błahostkach. Przedwczoraj przypaliłam bluzkę żelazkiem a wczoraj w ogóle nie wychodziły mi naleśniki....bozzzee jaka żenada

Nie mam kompletnie pojęcia co się ze mną dzieje, może zbliża się w końcu @ bo chyba oszaleje, ale w razie czego mam już wybranego ginekologa tutaj u mnie i myślę że niedługo się do niego wybiorę.

Hehe wczoraj mojemu mężowi tłumaczyłam, jak to jest że można wpłynąć na płeć dziecka, i coś tam sobie roił w tej główce. Szkoda tylko, że nie wiem co....mnie się marzy córa:)

A w środę lecimy na podpisanie umowy deweloperskiej w końcu:) i będziemy mogli wejść na budowę i mam nadzieję w końcu zobaczyć to nasze M.:)

Dzisiaj mialam sen. Byl na tyle realistyczny, ze plakalam nie tylko we snie, ale i w rzeczywistosci. Moja poduszka byla mokra od lez.

W pracy mam kolezanke, moja rowiesniczke. Kiedys bylysmy bardzo bliskimi kolezankami, ale troche nasza relacja sie poluznila. Kazda znalazla swoja grupke znajomych w pracy.
I tej nocy okazalo sie, ze ona jest w piatym miesiacu ciazy. I zaczelam w tym snie doslownie wyc z rozpaczy.
Moja rozpacz nie bylaby tak ogromna, gdybym nie wiedziala jaka ma sytuacje z mezem. Jej maz absolutnie nie chce miec dziecka. Jak to powiedzial ani z nia ani z zadna inna. Stad moja reakcja.
Lecz to tylko sen.
I nie myslcie sobie, zycze jej jak najlepiej.

Reakcja mojego męża: ty to nawet przez sen ryjesz sobie banie:) Mielismy wesoly poranek:) On jest optymista i zawsze wynajduje plusy w sytuacjach, ktore dla mnie wydaja sie tragiczne:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2015, 13:07

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 27 czerwca 2015, 12:14

Jest !!!!
Przekroczylismy pierwszy przystanek 35 tc czas start ♥
Jeszcze minimum 2 tygodnie.

Noce są koszmarne. Nie mogę spać źle mi się leży na bokach nie mówiąc nic o plecach.
Boli mnie kazda cześć ciała nawet palce u stóp.
Nie mogę chodzić każdy ruch nawet wyjście do WC kończy się silnym skurczem i mega bólem szyjki.
cierpliwości mi brakuje jestem tak rozdrazniona ze wyjście z psem kończy się moim płaczem. Kundel szarpie na prawo i lewo nie mogę dać sobie z nim rady....
Chciałabym juz mieć to wszystko za sobą i poczuć ten spokój.

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 30 sierpnia 2019, 13:50

‌byłam w pracy wypisać urlopy. Po wizycie w kadrach zajrzałam do mojego działu.

Jeszcze w ciąży,a nawet 5 miesięcy temu jak wpadłam z wizytą, gdy przychodziłam do pracy zawsze gadałam z mnóstwem koleżanek, zatrzymywałam się przy prawie każdym biurku. Taka wizyta by tylko donieść L4 potrafiła trwac ze dwie godziny. Będąc na l4 i na początku macierzyńskiego nawet trochę za nimi tęskniłam. nie byliśmy jakimiś super przyjaciółmi z ludźmi z pracy. Wielu z nas mieszka w trochę innym miasteczku, więc nigdy nie wychodziliśmy na żadne piwa po pracy, tylko każdy z nas wsiadał w samochód i wracał do domu. niemniej jednak nieobce nam były różne tematy, również te bardziej intymne.

Tym razem weszłam do mojego english działu, rozglądałam się.... nikogo nie znam. Rozpoznałam tylko dwie twarze. Cała reszta to jakieś młode "śpiki" ledwo 20+. Później dowiedziałam się że bardzo wiele osób przeszło do innych działów, chcieli więcej zarabiać więc zgodzili się na pracę w weekendy i w nocy, były też awanse. Inna grupa osób zdecydowała się na pracę z domu, jeszcze inna grupa osób calkiem odeszła z firmy.
Poszłam więc dalej do german teamu. Z tymi osobami też dużo przebywałam gdy pracowałam. Z częścią tych osób dojeżdżałam do pracy. Nie było większych zmian to przynajmniej tam sobie troszeczkę z dziewczynami porozmawiałam. Natomiast prawdę mówiąc to rozmowy były jakieś puste, trwały kilka minut skupiały się na dziecku, a potem wyczerpały się tematy.
Każdy w sumie pytał o to samo. Jak dziecko i kiedy wracam. Ewentualnie czy śpi. Ja zresztą podobnie. Dużo dziewczyn tam powracało z macierzyńskiego to pytałam czy zadowolone ze żłobka (tak) i jak jest łączyć pracę z dzieckiem (przewalone)

Krok dalej dalej w głębi naszego open space jest zespół VIP. Patrzę a tam siedzi z S. Ja ją szkoliłam. Stresowała się praca z klientem tak bardzo że była dosłownie zielona na twarzy i zapominała języka w gębie. musiałam jej dyktować co ma mówić a ona powtarzała jak papuga. Potem poprowadziłam ją za rączkę aby przyjęli ją do podzespołu sprawdzającego zgodność procedur... Przyznaję że jej awans mnie ubódł. Nie wiem dlaczego. Nawet raczej nie chciałabym byc na jej miejscu i spełniać tych porypanych próśb od klientów vip... Wiec nie wiem o co mi chodzi, ale trochę skoczyła mi gula.

ostatni krok w głąb open space doprowadził mnie w końcu do dyrektorki. Nie obawiałam się żadnych przykrości, wywracania oczami ani nic z tych rzeczy. urlop wychowawczy to u nas nic dziwnego. Liczyłam na jakąś rozmowę, nawet pięć minut. Jakieś wytyczne ile wcześniej zgłosić wymiar etatu, grafik urlopowy, grafik miesięczny,
ustalenie powrotu i takie tam organizacyjne pierdoły. A miałam wrażenie że ona jest zdziwiona że w ogóle do niej przyszłam, przecież mogłam pisać maila i wszystko tak załatwic. Może ja jestem trochę starej daty... Powiedzialam tylko że wrócę w maju a ona że spoko i żeby napisać wnioski urlopowe to zatwierdzi i podzekowala za wizytę.

Prawdę mówiąc poczułam się zbyta,olana i obco - zwłaszcza że nie znam niemal nikogo w moim dziale. I aż mi się odechciało. Jest taka K która przez złamaną nogę, ciążę, macierzyński, wychowawczy,znowu ciążę macierzyński i wychowawczy wróciła dopiero po 5 latach. Ciekawe jak ona sie czuła....


W pisaniu i w ogóle przekazywaniu myśli jestem kiepska, ale ogólnie doświadczenie było tak niefajne że pomyślałam sobie że praca,ludzie, znajomi i to wszystko jest jednak nic nie warte. Że tylko rodzina się liczy.


Od poniedziałku żłobek. Obawiam się że nie dam rady.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2019, 14:38

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 27 czerwca 2015, 13:06

8dc
Brak mierzenia temperatury i tylko sporadyczne obserwacje dobrze na mnie wpływają.. Jestem spokojna, uśmiechnięta, od dawna nie smiałam się szczerze.. Zawsze z tyłu głowy siedział mi dzień cyklu i plany na najbliższe dni lub wieczór.. Wczoraj pozwolilam sobie nawet na dwa piwka.. Fakt, że dzisiaj cierpię bo mnie glowa boli, ale cóż już tak mam:) Z jednej strony jestem spokojna i wyluzowana ale z drugiej cały czas myślę o wtorkowej wizycie u profesora.. Boję się że mnie zestresuje a zaraz po wizycie idę do pracy i nie chciałabym wpaść tam zaryczana.. Jak zalogowałam się pierwszy raz na ovu nie mogłam zrozumieć kobiet które piszą że muszą zrobić przerwę i że obserwacje je flustruja, teraz i na mnie przyszedł taki moment.. Trochę z przymusu, bo lekarz mi powiedział, że przy tych tabletkach nie warto nic obserwować bo raczej mądrego wykresu to z tego nie będzie... Mierze temperaturę co jakiś czas ale tylko po to żeby ovu wyznaczył owulacje i dodał pkt na abonament.. He he.. A wiem, że obserwacja jest zaklamana i odpoczywam psychicznie:)
Jadę zobaczyć maleństwo i ukochać zmęczona porodem mamę.. Mam nadzieje że się nie rozrycze..

I takie moje spostrzeżenie.. Kobiety są raczej wobec siebie zawistne, zazdrosne i generalnie wredne.. I ten nasz portal jest mega zaprzeczeniem tego.. Zdarzyło Wam się płakać nad wynikami albo pamiętnikach jakiejś ovufriendowniczki.. Bo mi nie raz.. Cieszę się każdym pozytywnym testem.. Nie znam Was a tak bardzo wsperam, rozumiem i trzymam kciuki..


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2015, 21:46

ZŁOŚĆ I FRUSTRACJA


Pierwszy raz od początku ciąży mam dość. Nie ciąży tylko swojego organizmu. Dietę trzymam, planuję z kartką i kalkulatorem co zjeść, odmawiam jak mnie ktoś częstuje, nie podjadam między posiłkami, więcej się ruszam, wkłuwam insulinę i co??? Qrwa dno bo cukier po śniadaniu 176 mg% (4 chrupkie pieczywka z wędliną) a po innych posiłkach i na czczo też daleko od rewelacji. Grrrrrrrrr

z miłych rzeczy zaczęliśmy remont :)

36 dc. Wczoraj temperatura spadła, dzisiaj też. Mierzę,bo myślę że dzięki temu czegoś się dowiem,ale nie..nie wiem nic. Zawsze było tak,że po spadku dostawałam okres niemal natychmiast. Wiedziałam,że jeśli dziś tempka spadnie, to dziś dostanę okres. Objawy nadal mieszane. Raz okresowe, raz owulacyjne. Wczoraj byłam pewna ,że @ przyjdzie i nawet założyłam podpaskę do pracy. Dobra wiadomość jest taka,że Przemcio kupił mi test i jutro wyrzucę z głowy głupią nadzieje,że to ciąża. Wiem,że to niemożliwe...To po prostu poje*any cykl, a ja sobie wmawiam. Z resztą nie dziwię się. Jestem dla siebie wyrozumiała, bo do tej pory było wszystko ok. Cykl czasem się wahał 1-3 dni, ale to raczej normalne.36 dc do dla mnie stanowczo za długo.

Jutro mam w planie pójść do kościoła. To moja pierwsza wolna niedziela w tym miesiącu,więc chcę skorzystać :). Może pójdę do spowiedzi ? Chciałabym... ale czy się odważę po 7 latach? To dla mnie ogromny stres. Chcę pójść,bo na spowiedzi przedślubnej nie odważę się powiedzieć prawdy,a nie chciałabym kłamać. Trzeba jakoś trzymać dobre relacje z Bogiem :) .

Za jakiś miesiąc będę oddwała suknie do krawcowej. Zaczną się przygotowania :). Przemek musi kupić garnitur ,ja buty i inne dodatki. Muszę umówić się do kosmetyczki.Pomyślę o oczyszczaniu twarzy i innych zabiegach upiększających :). Po wypłacie idę na mikrodermabrazje diamentową . Sprawdzę salon i wtedy zdecyduję :]

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 28 czerwca 2015, 08:52

Krótkie wieści z Alusiowego frontu...

Przez 1,5 dnia mega wymioty, tak silne, że z wysiłku pojawiły się brązowe plamienia. :/
Układ pokarmowy doszedł już dziś do siebie, plamienia nadal są. Lękam się ale co ma być to będzie.

Czuję się zmęczona, cały czas leżę.

Jak zawsze, proszę tylko o modlitwę. <3


moonshine minionki rozrabiają 30 czerwca 2015, 06:33

Jak dobrze wstać skoro świt...
Hehe, dziś zaczynają mi się wakacje, więc postanowiłam...się nie wysypiać. Chcę wrócić do biegania dlatego wstałam wcześnie i piję kawkę. (Nie)stety dziś nie pobiegam, bo mężulo ma niespodziewane wolne, więc raczej przewiduję inne ćwiczenia, ale wstać i się przestawić nie zaszkodzi ;)
Wykres skacze. Po zmierzeniu temperatury przesunął mi prawdopodobny dzień owulacji. Zobaczymy, co powie za parę dni.

Bole przeszly wieczorem. Jakos dziwnie mi z rana. Cos w rodzaju mdlosci. Ale nie nakrecam sie.

Rozpoczynamy kolejny tydzien pracy. Ten tydzien bedzie pelen pozytywnych emocji. W czwartek przyjezdzaja do nas goscie, wiec bede miala z kim milo spedzac czas☺
I w tym tygodniu testuje.

Milego dnia.

kolejny powrot do domu. odeslali mnie. fakt,jest ciecie cesarskie,ale na oddzial mam sie zglosic w poniedzialek,wtedy mnie przygotuja i we wtorek moj lekarz prowadzacy ciaze zrobi cesarke.
Stracilismy tylko znowu paliwo i wrocilismy wkurzeni.


szyjka zamknieta.


wskazaniem do cc nie jest waga malego,ale roznica w obwodach brzuszka a glowki.... moze sie zaklinowac przy sn i moze dojsc do smierci malucha,dlatego nie pozwola na sn.

ide spac.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)