No lekko nie jest... Byliśmy kontrolnie u neurologa i pani doktor powiedziała, że dziecko mam całkiem zdrowe i bardzo inteligentne, ale... daje czadu za dwóch! Powiedziała, że mam tak jak z bliźniakami. Temperament nie do okiełznania, uparciuch na dodatek i straszny krzykacz. Także szczerze mówiąc myśli o kolejnym już dawno mi wyparowały... Może za 5 lat, jak się uda. A jak nie to pozostaniemy przy jednym tajfunie
Spędziliśmy piękny weekend ze znajomymi i miałam okazję zobaczyć inne dziecko, 2 miesiące starsze jak się zachowuje na codzień. Spokojne,opanowane, ostrożne. Siedzi, bawi się klockiem, ładnie je i nie lubi obcych. Mój zapierdziela po całym domu i robi wszystko jakby jego główną misją było samounicestwienie. Jak mu zabierzesz kabel np, to drze się jak obdzierany ze skóry. Na słowo "nie" reaguje śmiechem i spieprza jeszcze szybciej śmiejąc się na głos. Nowi ludzie? No problem! Uśmiech numer 134 i już ich kupiłem! Jedzenie? Nie mam czasu! A już szczególnie karmienie łyżeczką to katorga. Jedzenie rączką jest fajne, bo można wszystko zrzucać na podłogę i patrzeć jak spada. A jak już trzeba tą łyżeczką, to otwiera dzioba, patrzy zalotnie, bierze do buźki zupę, po czym odwraca się na bok i pluje na podłogę ciesząc się, że tak fajnie leci... Z mordki kapią hektolitry śliny, coraz więcej zębów widać, ale nadal nic nowego się nie przebiło. A kapiąca ślina też jest super. Można pluć na podłogę i rozcierać rączką. Przynajmniej wtedy siedzi chwilę spokojnie... Boi się miksera, odkurzacza, suszarki do włosów, ale... jeśli tylko odpalę motocykl i go na nim posadzę to jest radość niesamowita. Huśtawka też jest super, ale trzeba wysoko bujać... Hmmm po kim o to ma?
Jest wesołkiem, ma ogromny urok osobisty, ale daje w kość okrponie!





obudził mnie ból... nowy cyklu witaj. OBYŚ BYŁ ŁASKAWY !
boli przeokropnie, nie poszlam do pracy. Nie dalabym rady, tym bardziej ze pracuje z dziecmi, byloby mi ich szkoda, ze nie moge sie zaangazowac w 100%. na dodatek po pracy musialabym zostac dwie godziny bo mam wizyte u endokrynologa, zwyczajnie nie byloby sensu wracac do domu tyle kilometrow.. ciekawe jak tam moje wyniki tarczycowe.. zobaczymy
wyniki tsh w normie. balam sie przyznac lekarzowi, ze nie biore lekow. ale chyba wyszlo mi to na dobre
za 3 miesiace kontrola
no i nie mam brac nic yeah
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2015, 21:56
🙂
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2019, 16:50
Mój synek ma już 9 miesięcy. Po bardzo trudnym początku przyszły szczęśliwe chwile i ogromna radość z tego cudownego małego człowieczka 
140 dni do porodu
21tc.
Mam super extra wiadomość dla siebie i przede wszystkim dla siebie
JUHU HU!
Moje chorobowe niebawem wpadnie mi na konto $$$$$$$$$$$ , bo dziś zostało wysłane zlecenie przelewu ! ACH ! wspaniale
a już się bałam że będę na pierwsze czekać 60 dni!
Brzunio zaczyna kształtować się już od góry, od mostka.
Moje małe cudo .
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/dbd666af8511.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a305c21eda53.jpg
Dzisiaj o 17 jedziemy na usg, żeby zobaczyć kto u mnie mieszka, bo dostałam extra zaproszenie od lekarza do szpitala
(dlatego że raz stwierdził chłopaka, a później już nie wiedział
)
Jutro spotykam się z koleżanką, która ma termin na październik
nie widziałyśmy sie ponad rok czasu, mieszka w Szwecji.
Idę w kimonko
później dam znać 
Ale mój się napracowała w nowej firmie. Zaledwie 2 dni.
Pracodawca obiecywałam pracę po 8 godz. Okazała się od 12-15 h w temperaturze -23 stopnie.
W niedzielę aż dostał stanu podgorączkowego. Zabroniłam mu iść do tej pracy, nie kosztem zdrowia.
Pracodawcy jak widać oszukują gadają co innego i robią co innego zwalniając naiwnego człowieka.
A u mnie jutro zapewne @ tempka spada. W koncu kolejny cykl. Jeszcze 3 do ivf. Chyba że żnow cos się przesunie.
Hej. My w szpitalu. Wczoraj zalozyli nam holter i dzis czekamy na wyniki. Moze nas puszcza do domu. Oby!
Maly wczoraj zle spal w dzien. Malo itl. Ale w nocy zaszalal bo od 22 do 4 w nocy spal
takze mamusia wyspana heh.
W tamtym tyg zaczelam zupki i po tyg msz powiedzial ze widac ze schudlam
teraz w szpitalu to bulki itp ale juz jak wroce do domu to wracam na zupki i ostro zbijamy wage.
musze kupic baterie do wagi bo padly i na manualnej nie lubie sie wazyc.
Juz mi sie chce do domu.
Od wczoraj mam dziwne bóle bardzo nisko w podbrzuszu... takie jakby kłucia w macicy a do tego co jakiś czas czuję kłucia w obu jajnikach. Mam nadzieje, że to dobre oznaki
26t2d
Chociaż bardzo się broniłam przed znudzeniem ciążą, to mnie dopadło
Chciałabym przyśpieszyć czas do października, aby Artur już się urodził i abym mogła się nim zajmować - chociaż wiem, że lepiej byłoby wykorzystać ostatnie 3 miesiące wolnego czasu, za którym jeszcze chyba zatęsknię.
Do tego to pewnie obawa przed 3. trymestrem, bo jestem coraz bardziej niezgrabna, coraz trudniej czuć mi się sexy (nie mogę zwinnie pokręcić się w tańcu i wyglądam w lustrze czy na zdjęciach jak beczułeczka
), do tego w nocy męczą mnie bóle nóg i przeszkadzają w spokojnym śnie.
Właśnie, najgorszy jest chyba ten ból nóg - jak leżę na jednym boku, to mi się czasem aż różowy plac na skórze biodra odciska i biodro boli. Co to, czyżbym była za ciężka? Czy ktoś tak miał? O tym nigdzie nie pisali ;P
A co będzie, jak synek będzie ważył 3 kg?
Ćwiczenia też są coraz trudniejsze do wykonywania. I nie ogolę się już sama tam na dole... 
No cóż, damy radę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2015, 13:28
Jak strasznie się boję.
Boje się że pojawi się krwawienie, że okaże się że testy się pomyliły, że beta będzie za niska.
Rano zauważyłam na papierze znowu takie brązowe coś, teraz jest już lepiej. Napisałam do gina, stwierdził że mam wypoczywać, brać nospę co 8h i przyjść jutro na wizytę.
Do tego wszystkiego za betą muszę czekać do jutra, myślałam że za dopłatą uda mi się zdobyć wynik wcześniej a tu lipa... Mam tyle lęków w sobie.
Jedynie co mnie cieszy to brak bólu brzucha. Przy Arku brzuch bolał mnie mocno i parę dni przed krwawieniem. W przypadku tej ciąży bolał mnie w sobotę, ale to chyba przez pracę. W końcu 14h na nogach i zapier*** jak małą żółta kopareczka nie pomaga.
Dziś wymyśliłam grypę by nie iść do pracy, jutro mam zamiar iść do pracy i powiedzieć że odchodzę. Nie ma co ryzykować. A nawet jeśli znów nam się nie uda... Nie dam rady wrócić tam do pracy.
Cały czas mam wrażenie że coś ze mnie leci, wizyta w wc wywołuje panikę i strach. Do tego wyostrzyło mi się odczuwanie wszelkiego bólu. Najmniejsze ukłucie chociażby w żołądku wywołuje strach.
Ale wiecie co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Byłam pewna że do końca roku się nie uda, odliczałam czas do stycznia by móc zacząć myśleć o adopcji.
Kruszynko nie zostawiaj mnie i Ty, bo drugi raz tego nie zniosę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2015, 13:37
W ciąży nie jestem, to pewne. Czekam na okres. Brzuch boli, piersi ogromne. Niestety albo stety mimo wakacji nic z tego.
Widocznie żołnierze mojego męża faktycznie nie są w najlepszej formie.
We wtorek widziałam się z koleżanką i powiedziała mi mądrą rzecz. Nie moge podchodzić do naszych starań tak: próbujemy, ale pewnie i tak sie nie uda. Racja racja. Postaram się o tym totalnie nie myśleć do czasu powtórnych badań M. A ona wie co mówi, bo sami starali się chyba z 1,5 roku. I teraz czekają na syna 
Pytanie: czy geny górują nad charakterem ukształtowanym przez życie? Tak bardzo uogólniając, bo nie chce sie wdawać w szczegóły. Chodzi o M. rozmawiałam z mamą i powiedziała to co ja widze od jakiegoś czasu - mąż zaczyna coraz bardziej przypominać swojego ojca. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że chodzi o cechy negatywne. Rozmawialiśmy jeszcze przed ślubem i on wie, że jeśli będzie taki jak swój ojciec ja z nim nie będe. Nie będe w stanie.
Rozmawiałam z nim już wielokrotnie, ale wczoraj chyba już bardzo dosadnie.
Trzeba mu pomóc, bo kocham faceta jak szalona. Mówi, że chce sie zmienić, więc trzeba dać szanse.
Jutro ostatni dzień w pracy. Ale jazda 
Czesc wszystkim!!
Hmm za 7 dni koniec okresu testowego a tu nic i jeszcze 53 dzień cyklu, i co ja mam teraz zrobić?? Nie mam zielonego pojęcia...może na razie faktycznie powinnam odpuścić?
A jak mnie drażni ten mój pęcherz, biorę urofuraginum już któryś dzień z rzędu i nie raz tak czuje jakby mnie bolało...zwariuję normalnie:/
Wczoraj to miałam bardzo dobry dzień i to nawet aktywny, bo postanowiliśmy z P. że będziemy jeździć na rolkach. Trochę ruchu z pewnością nam się przyda:)
A wieczorkiem spotkaliśmy się ze znajomymi na piwko na plaży...ogólnie bardzo pozytywny weekend:)
I te plecy mnie bolą od jakiegoś czasu...nie wiem, chyba zaczynam się sypać hehe:P
Podjęłam decyzję, nie będę przedłużać konta. Jeżeli przez najbliższe pół roku tak mniej więcej nic się nie zadzieje to tutaj wrócę
i mam nadzieję, że wtedy już na fioletową stronę
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2015, 14:13
Dzisiaj typowo pmsowy dzień. Zadzwonili do mnie z drugiej pracy że pilnie potrzebują zastępstwo na dzisiaj i chociaż było mi to bardzo nie na rękę to zgodziłam się bo nie mogli znaleźć nikogo innego. Ale byłam taka zła że aż się popłakałam
tak po prostu ze złości, tragedii nie ma bo miałam zaplanowane tylko sprzątanie. Ale mąż auto wziął i na lekcje muszę iść 2,5km w jedną stronę na 60min lekcji
i ogólnie jestem zła bo naprawdę potrzebuję wolnego i spokoju a nie takich nagłych zastępstw. Jutro kończę ostatnią lekcję z jedną grupą i FINITO. Nie ma mnie już zawodowo przez jakiś czas. Do tego piersi bolą niestrudzenie i krzyż coś się czasem odzywa a @ ma być dopiero za około 2 tyg! I to cholerne gardło cały czas boli. Nie chcę się najadać lekami na wypadek gdyby nam się udało. I spaaać. Mogłabym spać i spać. Śpię w nocy po 8-9 a w ciągu dnia i tak jestem senna. Badałam tarczycę niedawno i była w normie więc nie wiem. Może za mało kawy.
Ale z drugiej strony nie mogę się doczekać testowania. Chyba się zastestuję w niedzielę. Wiem, że to dopiero 27dc ale po ewentualnej owu myślę, że będzie już tydzień więc może czemu nie? Jeśli wyjdzie jedna kreska to będę spokojniej czekać na @. A jeśli wyjdą dwie to będzie super
bo czemu właściwie miałyby nie wyjść?
Hej kobitki, dawno mnie tu nie było...
Moje Kochanie wraca 21 lipca już na stałe <HURA!> wiec czas na staranka codzienne a nie co miesięczne jaak to było dotychczas.
Mój nowy cykl zaczął się 19.06.15, postanowiłam sobie ten miesiąc odpuścić z tymi tabletkami, znaczy nie miesiąc bo tylko do 16 lipca. Okresu nie dostane bo bez tabletek to lipa ze mną, ale przynajmniej żołądek odpocznie, już czuje poprawę ZERO bólu zołądka.
Od 16 lipca zaczynam brać clostilbegyt a od 22 lipca estrofem, mam nadzieje że ten cykl coś przyniesie, bardzo bym chciała ale zobaczymy.
Monitoring owulacji też odpuszczam w tym miesiącu, chce się nacieszyć misiem 
Ogólnie odpuszczam i wyłączam myślenie, nadeszło lato więc pora na zmiany w domu, pora na relaks i opalanko 
Pozdrawiam Was wszystkie
Buźka :*
Dokładnie rok temu zachodziłam w upragnioną ciążę 
Mam nadzieje, że w rocznice straty naszego maleństwa będziemy mieć małą fasolkę na pocieszenie ...
Postanowiłam zacząć pisać pamiętnik 
Chyba bardziej dla siebie,żeby się wyżalić,ale nie będę go ukrywać bo być może czasami komuś ja pomogę,a czasami ktoś mi.
W tej chwili nie chce mi się opisywać mojej historii,jest za długa.Po krótce napiszę,że u nas problem polega na donoszeniu ciąży ,a nie zajściu w nią. Choć to już 4 cykl starań po poronieniu i dalej cisza:/
Dzisiaj byliśmy w poradni genetycznej i wizyta trochę mnie zaskoczyła bo byłam przekonana,że wyjdę z listą badań do zrobienia , a okazało się że mam sprawdzić tylko homocysteinę i dopiero jak będzie nie w porządku to wtedy mutację MTHFR ,a poza tym to się starać o kolejną ciążę i w 10 tygodniu przyjechać,żeby ustalić plan działania:)Ponoć jestem bardzo dobrze przebadana:)
Wymyśliłam sobie,że dopóki nie zajdę w ciążę będę znajdowała sobie coś na pocieszenie gdy @ przyjdzie. I tak zapisałam się w lipcu na makijaż permanentny brwi:) Moje są rzadkie i ciągle muszę je malować cieniami,a jak się zgrzeję to wszystko spływa. Jeśli zajdę w ciążę to, to odwołam i będę się cieszyć ciążą,a jeśli nie to pocieszę się makijażem:)
To tyle pierwszego wpisu.
I zaczelismy 12 tydzien
jak ten czas szybko leci...
za tydzien wizyta i bedziemy miezyc bobaska
jak zwykle nie moge sie doczekac hehe
ale to normalne
wytrzymam i za tydzien bedziemy ogladac moje Szczescie:)
Kochane cioteczki - dziekujemy bardzo za moc zyczen, jakie otrzymalismy w naszym specjalnym dniu 
Przesylam niesmialo zdjecia z ceremonii... i uciekam sie pakowac na Majorke 
Pozdrawiamy!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2016, 17:07
No to piwko na pociesznie... co ja gadam jakie pocieszenie
świętujemy 
Poszłam do internisty dowiedzieć się jak to jest z tymi moimi wynikami z RCKiK - więc jest tak że anemia to nie jest, aleria także nie bo wynik byłby wyższy a jeśli chodzi o pasożyty to tym bardziej odpada 
Mój kochany internista wku*wił się niesamowicie i klął jak szalony
mówił że Jego córka też miała problemy z podobnym idiotą 
Dla pewności dostałam skierowanie na morfologię 
Kochany ten mój internista, na prawdę 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.