Ciuszki i Pościel
Dzień 1. wyprałam i rozwiesiłam tylko pościel bo zaczęło padać,
Dzień 2. wyprałam wszystko, łącznie 8 pralek
Jestem wykończona, co do
prasowania jak narazie tylko pościel (nienawidzę prasować). Krzyż mi wysiada, prasując
na stojąco, a na siedząco jakoś nie potrafię, kabel mi się zaraz plącze 
P.S. Zaczynam rozumieć dlaczego wcześniej warto się zabrać za te czynności, w tym tempie będę to robić z dwa tygodnie 
Pranie Dzień 3. Prasowałam godzinę, plecy bolą, próbuję na siedząco ciężko, znowu przeszkadza mi kabel, biorę skarpetki tu trochę lepiej, jedna skarpetka, trzecia,
dziesiąta o matko ile tego!
Skończyłam dużą miskę ufff, zaczynam mniejszą miskę jeszcze połowa i .. o nie odwracam się, a tam wanienka dla małej z górą pełną prania ehh.. Tonę!!
Wspominałam już jak ja nie lubię prasować?!
Dzień dobiegł końca, uff... koniec prasowania bolą plecy, tyłek (od siedzenia) chyba się przeciążyłam bo pobolewa mnie brzuch. Koniec na dzisiaj a jutro przyjemniejsza część - układanie w komodzie i w końcu ogarnę ten bałagan 
Dzień 5. Segregacja, składanie no właśnie i tu pojawia się kolejny problem, niby mało ważny,
a jednak dla mnie jako perfekcjonistki niezwykle istotny. Jak złożyć skarpetki dziecięce? Tu z pomocą przyjdą pojemniki z Ikei do podziału szuflady. Podział wygląda następująco po kolei w każdym z pojemników: skarpetki, buciki, czapeczki, śliniaczki, opaski. Ale to w późniejszym czasie, w Ikei będę za około miesiąc, dokupię wtedy też jakiś kosz na bieliznę i zużyte pampersy
Pieluchy, kocyki, ręczniki postanowiłam zwijać w rulonik w ten oto sposób nic mi się nie zagniecie po moim kilkunastogodzinnym prasowaniu uff... Nie mam jeszcze pojęcia co zrobić z sukienkami, nie mam szafki na ciuszki wiszące, z boku komody będą tylko dwa wieszaczki ale to raczej na ręczniki do kąpieli dla małej. Macie może pomysł jak to zorganizować? 
Na ta chwilę wygląda to tak, ale na pewno jeszcze poprzekładam wszystko z 10 razy 

No to teraz pozostaje złożenie łóżeczka i czekać na poród
Wspaniale to brzmi
Pozostało nam już/jeszcze (!) 72 dni. Mam jednak nadzieję, że nastąpi to troszkę szybciej, jeśli miałabym mieć wywoływany poród w 38 tygodniu pozostałoby już tylko 58 dni ehhh... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:58
Są to trochę inne wakacje niż w tamtym roku Ranki są koszmarne dzisiejszy był najgorszy jestem nerwowa i męczą mnie mdłości najgorsze ze one przychodzą nagle i nieoczekiwanie dziś np byłam pewna ze zdarze dojść na śniadanie bo nic nie zapowiadało mdłości niestety przyszło mi wymiotować na chodniku do woreczka bo na wszelki wypadek go zabrałam... tak więc na śniadanie nie doszłam bo biegiem wracałam do kwatery
.. A. Mi je doniósł i jemu biednemu się dostało bo mu wykrzyczalam ze go jego wina a przecież nie jego... Potem jest już dobrze jak zjem.... A. Miał dziś zawody kulturystyczne startuje w kategori męska sylwetka lub fitness plażowe mężczyzn zwał jak zwał wiec po śniadaniu mogłam mu kibicować... po zawodach poszliśmy na pizzę która zjadłam że smakiem... A potem na plażę gdzie za parawanem pod parasolem i na lezaczku smacznie sobie spalam chroniona przed słońcem A. Zadbał o moje bezpieczne plażowanie... Potem wróciliśmy do pokoju gdzie ja teraz odpoczywam a A. Poszedł na spotkanie z innymi zawodnikami nie chciał mnie zostawiać chciał iść razem ale stwierdziłam ze teraz to nie dla mnie bo tam będzie alkohol i generalnie głośno więc wolałam zostać i troszkę odpocząć od ludzi a on niech idzie bo wiem ze sprawi mu to przyjemność taka przynależność do grupy zawodników sportów sylwetkowych
tym bardziej ze to były jego drugie zawody dopiero i fajnie ze sie trochę zintegruje z innymi zawodnikami... mi koroną z głowy nie spadnie jak ten wieczór śledzę troszkę sama potem jak A. Wróci pójdziemy coś zejść no chyba ze to będzie późno i będę spać... to zanim pójdę zjem zawartość lodówki... buziole dziewczyny
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2015, 17:52
A jednak...3 cykl za mna. Dzisiaj @ przyszla. Jeszcze rano ta iskierka nadzieji byla, wiec zatestowalam no ale mimo wszystko licznik wlaczyl sie od nowa. Ale jest ok
spedzilam milo czas z siostra na zakupach, pozniej przyjechala kolezanka z narzeczonym i tak swojsko minal dzien. Mezus obiecal wieczor z dobrym winem, wiec jest jakos tak blogo. A jak jednak smetne mysli przychodza to przypominam sobie wczorajszy tekst lubego jak juz lulał mnie na dobranoc:
-jestes piekna...mhmm...(tu sie zaciagnal) i pachniesz choinka.
Uwielbiam Go
faceci to jednak duzo maja z dziecka. Sa totalnie nieprzewidywalni!
Co do mojego cyklu. Mial oszalamiajaca dlugosc -26 dni. Nie wiem co sie z moim organizmem dzieje ale cykle sa coraz krotsze. W grudniu 41, pozniej po 30pare a teraz 26? Ktoras tak miala? Moze jednak powinnam zbadac hormony?
Chyba mi sie termometr zawiesil hehe.. Nie bylo spadku jednodniowego ani skoku ktory sie utrzumuje. Wykres raczej nie ciazowy.
10 cs - 14 dc
Poprzedni cykl trwał 56 dni... masakra. Chyba nigdy nie miałam tak długiego cyklu. Mam nadzieję, że więcej się nie powtórzy. Lekarz powiedział, że mógł to być wynik zabiegów na macicy bo i histeroskopia i HSG w niedługim odstępie czasu. Oby to było to.
Ten cykl jest pierwszym cyklem stymulowanym Aromkiem (1 tabletka 2,5 mg od 2-6 dc). Pierwszy monitoring w 10 dc - brak pęcherzyka dominującego, kilak pęcherzyków poniżej 10 mm na lewym i prawym jajniku. Ponowny monitoring w 13 dc, pęcherzyki 11 mm, wciąż brak dominującego. I to by było na tyle jeśli chodzi o ten cykl. Mam już nie przychodzić na monitoring, tylko poczekać na okres i przyjść w 2 dc żeby sprawdzić czy nie ma torbieli i zwiększymy dawkę leku bo ta na mnie nie działa.
Mentalnie leżę na podłodze zwinięta w kłębek a życie kolejny raz kopiąc mnie w brzuch pokazuje mi środkowy palec i mówi z szyderczym uśmiechem - miałaś na coś nadzieję naiwna idiotko?!
Na zewnątrz staram się trzymać, ale jest coraz trudniej, chociaż nadziei we mnie coraz mniej. W poniedziałek zaczynam nową pracę - tak bardzo wieżę w sukces naszych starań, że zdecydowałam się na zmianę pracy, to chyba coś znaczy. Myślę sobie, że jednak życia nie można zawieszać i odkładać na później, bo nie wiadomo kiedy nam się uda. Może za miesiąc? Może za rok? Może za 3 lata? Może za 5 lat? A może nigdy?
Zastanawiam się kiedy należy iść do kliniki, czy to już ten moment? Może jeszcze dam szansę mojemu lekarzowi - a raczej lekarzom, bo teraz co wizyta to na monitoringu jest ktoś inny i też wszystko konsultuje. Może skoro się już pozbyłam zapalenia endometrium (oby nie wróciło...) i jestem na lekach, które z efektów dają tylko te uboczne (głowa mnie boli przez 5 dni brania Aromka), może jak dobierzemy odpowiednią dawkę to w końcu wyjdzie dla nas słońce? Może cykl wróci do normy, może owulacje wrócą i będzie tak jak przed zabiegiem... Nie rozumiem tego, przez prawie 2 lata owulacja zawsze była samoczynnie w 17-19 dc, cykl zawsze 32-35 dni, a tu nagle po histeroskopii i wyleczeniu stanu zapalnego endometrium wszystko się rozjechało i owulacje są w 40-którymś dniu cyklu. Jak to możliwe? O co w tym chodzi?
Idzie wiosna, mam nadzieję, że promienie wiosennego słońca obudzą mnie do życia, może też obudzą jakieś życie we mnie...
Dziś ostatni dzień urlopiku nad morzem
powiem szczerze że już tęsknię za swoim łóżkiem i swoimi kochanymi piesami
one też tęsknią bo moja mama się nimi opiekuje i dzwoniąc do mnie muwila że pieseje są smutne i niechca jeść 
Dziś mieliśmy najlepsza pogodę a zapowiadoło się całkiem odwrotnie no ale wiadomo z pogodą bywa różnie 
Jestem po dzisiejszym dniu padnieta,nogi mam jak balony i bolą jak Cholera a na dodatek sobie je spiekłam i mnie szczypią
ale jestem szczęśliwa że tu przyjechaliśmy
morze to wspaniały widok, taki bezkres
ale będę szczera wolę jednak Mazury hihihi
tam woda czysciutka,cieplutka i płyciutko
jestem szczęśliwe zmęczona
jak zajade do domeczku to dodam zdjęcia z wypoczynku
Idąc sobie na spacerze z córeczka obmyslilam plan. Podejdę do transferu w listopadzie. No jesli wszelkie inne zdarzenia mi w tym nie przeszkodzą. Muszę dograć klinikę w której są mrozaczki z lekarzem stacjonarnym. Listopad wydaje sie odległy, ale muszę zebrać do tego czasu wszystkie siły i te zdrowotne i finansowe. Dlaczego to wszystko jest takie trudne. Dlaczego nie możemy mieć naturalnie dzieci - tak poprostu. Jesteśmy zagadka medycyny, do tej pory żaden lekarz nie ustalił co nam jest. Psychika nie odgrywa tu roli, czy chcemy czy nie chcemy to i tak nie wychodzi. Musimy płacić grube pieniądze na stworzenie naszych dzieci. Niestety nam nie było dane, ze mogliśmy mieć refundacje in vitro. Ale dzięki Bogu nam sie udało i mamy córeczkę. Teraz bedziemy walczyć o braciszka no ewentualnie siostrzyczkę
Przemuś zaczyna chodzić. Nie nadążam za nim. Jestem totalnie wyczerpana na koniec każdego dnia. Zasuwa tajfun jak szalony. Kable, kontakty, lustro na ścianie, ziemia w doniczkach- wszystko to najbardziej go interesuje. Nie zabawki, książeczki! Psocenie- to jest to! Mega szybko się uczy. Pokazałam raz "papa" i już robi. Macha rączką i słodko mówi "papa". "Dwójki" idą na nocnik, więc mam nadzieję, że szybko wyjdzie z pieluch. Bawi się ze mną w chowanego, łapie mnie za ręce, staje na wprost i "tańczymy". Ma 5 zębów i szósty w drodze. I jest absolutnym maminsynkiem!
Zaczęłam przygotowania do licencji spadochronowej. Słabo mi idzie, czasu brak, permanentne zmęczenie, a tego nie można zrobić "po łebkach". Każde przeczytane w materiałach zdanie jest jak świętość. Od tego zależy moje życie. A ja chcę latać, a nie zginąć przez głupi błąd, przez niewiedzę...









Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2015, 21:28
Kochane chciałam Was zachęcić do złożenia swojego podpisu na petycji do Prezydenta o podpisanie ustawy o leczeniu niepłodności. Trzeba zebrać 5000 podpisów a mimo, że już od kilku dni trwa zbieranie wciąż jest ich mało.. Zapraszam Was do podpisywania u udostępniania dalej poniższego linka 
https://secure.avaaz.org/pl/petition/Prezydent_RP_Bronislaw_Komorowski_Wzywamy_Prezydenta_RP_do_podpisania_ustawy_o_leczeniu_nieplodnosci/?nTfXAjb!
Wczorajszy dzień spędziliśmy w szpitalu
W nocy z czwartku na piątek Michał spadł z łózka i złamał obojczyk. Pół małego ciałka zamkniętego w gips.. Znosi to nadzwyczaj dobrze. Gorzej ja...obwiniam się, że to moja wina
Spaliśmy, a mały przyszedł do nas. Położył sobie dwie poduszki i musiał się sturlać jak zasnął. No trudno, musimy to przetrwać
Całą noc czuwam, bo nie może się przekręcić sam.
Niestety, chyba musimy zawiesić starania na ten czas...
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2015, 15:33
deprecha dalej. wszystko mnie denerwoje. a maz najbardziej... staram sie tlumic swoje zlosci jak najbardziej sie da. ale nie moge go zniesc............................ czyli pewnie okres za tydzien jednak bedzie. Sama nie wiem,co piec minut mysle inaczej.
Dziś rano na czczo zrobiłam badanie krwi:
bHCG - 833,8
progesteron - 25,47
TSH - 4,48
O ile beta i prog. mnie bardzo cieszą, to wystraszyłam się tego tsh. Norma wynosi do 2,5. A ja niemal dwukrotnie przekraczam
Martwię się, ale staram odpędzić od siebie złe myśli. Kontaktowałam się natychmiast z lekarzem i w poniedziałek mam przyjechać po receptę na Euthyrox.
Takie tsh świadczy chyba o niedoczynności tarczycy. Przed ciążą było w normie. Skąd nagle taki wynik?
22dc 5dpo
Ledwo co wstalam a juz jestem padnieta. To byla ciezka noc
nie moglam zasnac bo brzuch mnie bolal. A najbardziej bolal, gdy lezalam wlasnie na brzuchu!
Nigdy tak nie mialam i nie wiem o co chodzi...
Czas sie isc napic kawki bo musze przyjsc do siebie...
No a jutro ide zrobic badanie progesteronu. Mam nadzieje, ze bedzie wysoki tzn taki jaki ma byc. W koncu biore Luteine i jezeli bedzie niski to przynajmniej bede wiedziala ze nie mam na co liczyc w tym cyklu.
Moj D. kolejny raz udowodnil mi jaki jest kochany. Zeszlo na czas przyjscia @ i ze pewnie bede miala malego peszka bo przyjdzie a on na to ze wierzy, ze wtedy dowiemy sie o naszym wspolnym szczesciu
On naprawde mocno wierzy ze sie udalo :-*
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2015, 14:10
Test czulosc 10. 12dni po pregnylu. Juz nie ma pregnylu. Ciazy tez nie widac. Tak tak za wczesnie. Mimo to wiem, ze nic z tego. Tempka stoi w miejscu. A jak jest ciaza to powinna isc do gory.
Dziś ovu wyznaczył mi @. Ale żyje nadzieją że rozstaniemy się na 9 m-cy...
Muszę i tak w tygodniu zatestować,bo w czwartek wyjeżdżamy na wakacje. W razie co to chciałabym się jeszcze widzieć z lekarzem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2015, 09:36
Miałam dziś dziwny sen... nie wiem skąd, po co, dlaczego. Ani o tym nie myślałam, ani nie czytałam, nie oglądałam żadnego filmu...
Motyw przewodni... adoptowaliśmy z mężem 3 dzieci, dużych dzieci... po jakieś 10 - 12 lat, dwie dziewczyny i jednego chłopca. Została jeszcze jedna dziewczynka, najmłodsza, tak płakała, a ja powiedziałam, że nie mogę jej zabrać! Działo się to tak realnie, bo trzymałam się za brzuch i miałam świadomość bycia w ciąży.
________________________________________________________
1. Kolejne wymioty rano.
2. Zmieniły mi się piersi, są inne, ciążowe.
3. Urósł mi trochę brzuch.
26dc.
Faza wysokich temperatur, a ja mam 36,6... I to po luteinie, która powinna podwyższać temperaturę! Ten cykl właściwie można uznać za nieudany. Nieudany pod względem ciąży, ale udany pod względem wakacyjnego odpoczynku. I spędziłam mnóstwo czasu z Mężem. Wspaniały miesiąc!
Zania masz racje, lepiej jest sie przebadac. Co miesiac zaklepuje sobie wizyte u lepszych lekarzy na "wypadek ciazy", wiec tym razem nie odwolam a wizyte mam 27 lipca. Ciekawa jestem czy mnie nie odesle z niczym.
A dzisiaj relaks ciag dalszy. Mezus zaraz jedzie do pracy. Z siostra jestem umowiona na basen. W koncu sie poplumkam
wczoraj zaczelam pic wiesiolka i te wstretne gluty z siemienia
ziolka nie dotarly w piatek ale pewnie w poniedzialek juz je bede miec. Moze tez zadzialaja jakos mimo ze zaczne 3dc. Zobaczymy
jestem pelna nadzieji na kolejny msc! Dziwne jak to szybko u kobiety sie zmienia...wystarczy ze konczy sie pms i od razu swiat staje sie piekniejszy i przychylniejszy 
Slonecznej niedzieli zycze!
wg mnie test owulacyjny poztywny wczoraj..czyli 14dc..jak myślicie??
więc chyba dziś powinna być owulacja...zobaczymy jutro rano jaka bedzie temp.

Niedziela... 11 dzień cyklu.
Ovu nie wyznaczył mi jeszcze owulacji, eh..
Ogólnie jest dobrze, zaczyna być... normalnie 
Dziś grillujemy z rodzinką moją i męża.
Za godzinę wpada teściowa, chyba najpierw wypijemy kawkę a potem pójdziemy zerknąć na festyn strażacki jak radzą sobie nasi mężowie. Jeszcze po drodze zgarniemy moich rodziców.
Jeszcze 5 dni i wizyta u lekarza and powrót do pracy ;/
Kurczę, rano było tak pięknie, a teraz spoglądam w okno i robi się szaro 
W głowie miałam ułożoną sporą notkę, a teraz nie wiem co pisać...
Aaaa i niecierpie tych starszych pań, które co niedziele od ponad roku gapią mi się na brzuch i próbują się czegoś doszukać ;/ Tym bardziej teraz mnie to drażni. No bo przecież jak to możliwe? Hajtała się mając 21 lat i nie była w ciązy... teraz rok po ślubie nadal nie jest... coś nie gra! ;/
no ale co zrobić, moze za jakiś czas znajdą sobie kogoś innego do obserwacji.
Będę kończyć, jeszcze trochę mam do ogarnięcia w mieszkanku i do przzygotwania.
Buziaki, miłej niedzieli ;**
___________________________________________________________________________________________________
http://www.photoblog.pl/xunacancionx
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.