pati87 kolejne starania, czy warto? 25 września 2015, 20:09

Już pół godziny mam krwawienie. 10 minut temu dostałam kolejne leki. Ginekolog powiedział ze Szyjka mi się skraca. Prawdopodobnie dziś urodze aniołka mojego kochanego

pati87 kolejne starania, czy warto? 25 września 2015, 20:13

Placze.
Ból psychiczny jest nie do wytrzymania. Fizycznie na razie daje rade.

Byłam dziś na wycieczce i zostawiłam moich facetów w domu na 3,5h! Jestem z siebie dumna :P i z nich też. Wprawdzie odciągnęłam z bólem trochę pokarmu, który nie został dziecku podany bo mój mąż twierdzi że mały obudził się z takim głodem, że tak krzyczał że on już myślał że to może kolka i nie było czasu lekko podgrzać odciągniętego pokarmu który był w lodówce i musiał wziąć gotowca w buteleczce który można podać bez podgrzania. No dobra, niech mu będzie ;] najważniejsze, że sobie poradzili :)

A co to była za wycieczka, wspominałam że po porodzie wyszły mi hemoroidy? Masakra z tym była, choć teraz już jest dużo lepiej i tak zdecydowałam że chcę żeby to zobaczył lekarz. Na początek dowiedziałam się, że to co mi polecono w szpitalu na tę przypadłość nie powinnam stosować karmiąc piersią bo zawierały te globulki sterydy, to by tłumaczyło dlaczego w pierwszym tygodniu mały tak genialnie przytył a w 2 tak średnio... no nic co się stało to się nie odstanie... a jeżeli o mnie chodzi to lekarz zalecił tylko błonnik, powiedział że sytuacja nie jest zła i powinno to się samo po wchłaniać byle bym dbała o regularność wypróżnień i konsystencje stolca, no więc będziemy błonnikiem dbać :)

Trzymajcie kciuki za karmienie jak mały wstanie, bo po butli może mu się nie chcieć ssać ;)

czarne+%252815%2529.png

Boże... czemu tyle niesprawiedliwości jest na tym świecie?
Kolejna mama przeżywa swój dramat... życiową tragedię, która pozostanie traumą do końca życia...
Nie potrafię sobie wyobrazić, nie chcę nawet spróbować sobie wyobrazić co musi przeżywać, jaki ból... jakie cierpienie...
Pati87 myślami jestem przy Tobie i wspieram modlitwą...


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2015, 20:55

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 26 września 2015, 02:41

7 tydz., 2 dz.

Tęskniłam za mdlosciami, no to mam. Calutki dzien mnie meczyly, dopóki nie przypomniałam sobie o mleku. Mleko zdecydowanie pomaga. Polecam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2015, 00:36

jjjjjjjjjj.gif

Ks. Adam Skwarczyński – Modlitwa rodziców po poronieniu dziecka.
Opublikowano 11 Sierpień 2012 by wobroniewiary

Boże nasz Ojcze, czas upływa, a nam łzy napływają do oczu, w sercu mamy wielki ciężar… Ty dobrze wiesz, jak bardzo czekaliśmy na urodziny tego dziecka, cieszyliśmy się każdym jego dniem w łonie matki. Świadomie i dobrowolnie nie robiliśmy niczego przeciwko niemu ani przeciw jego życiu, a jednak… stało się…! Umarło, zanim mogliśmy je zobaczyć, przytulić, nakarmić; zanim mogło ono zobaczyć świat i twarze swoich rodziców.
Wierzymy jednak, że to dziecko żyje u Ciebie i jest szczęśliwe. To powinno nas uspokajać, tym bardziej, że nie było w tej śmierci naszej winy, bo nie mieliśmy złej woli.
Jednak szatan korzysta z naszego smutku, próbuje uderzać w nasze serca i wchodzić między nas a Ciebie, nasz Ojcze Niebieski! Chce koniecznie wzbudzić w nas wyrzuty sumienia, że może czegoś zaniedbaliśmy, że może za mało jego matka się oszczędzała, nie podjęła jakiegoś leczenia… Przez to chce wejść między Ciebie i nas, wzbudzić lęk, rozgoryczenie, poczucie życiowej pustki, chce nas odciągnąć od modlitwy. Boże, nie pozwalaj mu na to!
Przezwyciężając tę „chmurę”, która nas otacza i dusi, z pewnym wysiłkiem modlimy się do Ciebie:
Dziękujemy Ci, Boże, za tak krótkie życie ziemskie tego maleńkiego dziecka. Przecież było wystarczające do tego, by zdążyło sobie ono zasłużyć na szczęście wieczne! Wielbimy Cię w wypełnieniu się Twojego Ojcowskiego planu wobec niego i w Twojej decyzji, by właśnie w tej, a nie w innej godzinie, posłać Anioła Śmierci po jego duszę. Ty wiedziałeś, co jest dla niego najlepsze, i to właśnie otrzymało z Twej miłości i dobroci. Umierając, uniknęło okazji do grzechu i pokus szatana. Jest święte.
To dziecko jest nasze – ziemskich rodziców, bo nam je dałeś, ale o wiele bardziej jest Twoje, nasz Ojcze i Dawco Życia. Czym jest nasza miłość do niego wobec Twojej? Ty je kochasz milion razy bardziej! U Ciebie jest bezpieczne i szczęśliwe, i będzie bez końca. Ufamy Tobie!
Pozwól nam, Boże, spotkać nasze dziecko w chwale Nieba, a teraz wysłuchaj jego modlitw, które zanosi do Ciebie za swoimi bliskimi. Na jego prośbę napełnij nasze serca swoim pokojem. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

[*]


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2015, 19:36

helutka droga do zielonej kropki 25 września 2015, 20:56

Chyba trochę ochłonęłam - ostatnie 6 dni wywróciło moje życie do góry nogami.
W niedzielę już czułam, że się udało. Cały weekend przespałam i przesmarkałam. W niedzielę Mąż pojechał po test ciążowy. Dwie grube krechy. W tygodniu dwie bety, żeby się upewnić i zobaczyć czy rośnie. Rośnie :)

Dzisiaj wizyta u gin. 5t2d. Pęcherzyk jest zagnieżdżony w macicy - więc już mały sukces. Teraz pozostaje mi czekać na serduszko..

Ezia90 Akcja bobas! 25 września 2015, 21:05

Juz prawie miesiąc pracy za mną. Daje rade :) Dzieciaki czasem dają w kosc, czasem są nieznośne, nieposłuszne, no po prostu niegrzeczne. Ale mimo to uwielbiam je ;) Praca w przedszkolu z dziecmi jest przynajmniej wdzieczna, bo dzieci przyjdą i sie przytulą... :):) to wtedy złośc na nich przechodzi:) Troszke choruje ostatnio, bo a to pecherz, a to zapalenie gardła, ale juz przechodzi.

Miałam dzis SEN, ze szwagierka oznajmiła mi ze jest w ciązy, wytuliłam ją z gratulacjami, ale w tym snie poczułam taaaaaką ogroooomne ukłucie zazdrosci, że masakra! MOwią ze sen jest odzwierceidleniem naszej duszy, obrazuje to czego pragniemy i chyba to prawda... Chciałabym zacząc planowac, ale Ku*wa zycie jest taak drogie ze nas nie stac na dziecko :(:(:(

10 dzień Cyklu.

Kobitkii jestem po wszystkim ! ..

wszystko jest okk! Jajowody są drożne ! ;-)
Lekarz twierdzi ze tylko i wylacznie w poczęciu dziecka pomoże nam mniej stresu i nerwów.
Bo wszystko inne jest ok!

Ahhh jestem troszke zmeczona i ręka mnie boli od zastrzyków ;P

Ide spaciu <3

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 20 grudnia 2015, 20:34

Wczoraj tatus poczul wreszcie kopniaki :) byl taki szczesliwy! Synus rozpycha sie solidnie i czasem na brzuchu mam wielka gorke ktora podejrzewam ze jestpupa :D to zjawisko tez zaobserwowalismy we dwojke ;) przygotowania do swiat ida pelna para, dzis kolejna partia piernikow jutro uszka i sos grecki, oj nudzic to sienie bedziemy ;)

llallka Kolejna runda- przegrana... 16 maja 2016, 20:30

11dc, 8ds
Jajka rosną. Trochę ich mam, ale mają dopiero po 10, 14mm. Dalej biorę gonapeptyl i menpur i kolejna wizyta w środę. Znowu kłucie, znowu monitoring. I ta niepewność...


Dziś wstałam wcześniej, od kilku dni źle śpię, mąż wczoraj poszedł do pracy na 24 godz... zrobiłam test dziś i negatyv ... nie liczyłam na zbyt wiele w tym cyklu... eh...
Dziś zacznę dzień z kawą, ot tak mam ochotę przed śniadaniem, zwłaszcza, że pogoda za oknem nie nastraja pozytywnie... jesień daje znać o sobie... :)

Zastanawiam się nad planem dnia... sprzątanie, obiad, ciasto, może domowe spa...?
Dziś wrócę do swoich ziółek, nie piłam ich, bo brałam leki diclo...

Dziś pobolewa mnie w krzyżu i ogólnie czuję się osłabiona :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2015, 13:40

Po dwóch tygodniach od zabiegu wróciłam do pracy. Te dwa tygodnie w domu były dla mnie koszmarem. Tylko łóżko się dla mnie liczyło i to żeby z niego nie wychodzić. Wszyscy byli ze mną i przy mnie na zmianę, ale ja chyba byłam w innym świecie. Postanowiłam wrócić do pracy, żeby nie dostać w głowę. Dom mnie przytłaczał.
Po miesiącu od zabiegu wyjechaliśmy do Chorwacji na wakacje, no cóż były prawie udane. Mój nastrój nie pozwalał nam się oderwać i zapomnieć o tym co przeżyliśmy. Ale były momenty gdzie jakoś udało się odciągnąć moja uwagę. Po mału zaczęło wszystko wracać do normy, o ile można nazwać takie życie normą. Minęły 3 miesiące, zdecydowaliśmy się spróbować. Pamiętam jak dziś, 1 września jestem w pracy wszystko jest ok. Nagle wstałam od biurka podeszłam do szafki i coś poczułam. Zdążyłam tylko wziąć ręcznik i pobiec do toalety. Było już za późno, zaplamiłam całą podłogę biegnąc do łazienki. Koleżanki były przerażone. Przybiegły za mną pytając co się dzieje bo na sali jest mnóstwo krwi. Pojechałam do lekarza dostałam tabletki na zatrzymanie krwawienia. Cóż się okazało, polip.
Dostałam skierowanie na histeroskopię, z wyników pani doktor odczytała, że pozostawiono resztki płodu i na tym zrobił się polip. Kolejny koszmar, strach i złość , że lekarze poprzednio spaprali robotę a ja musiałam przechodzić wszystko od nowa.

Później byłam poddana 3 miesięcznej kuracji hormonalnej, żeby już nic się nie działo. W lutym tego roku mogliśmy zacząć się starać.
Mój mąż zrobił wszystkie potrzebne badania. Jest zdrowy i nie ma problemu. Niestety co miesiąc jest rozczarowanie i płacz , złość. Jesteśmy oboje zdrowi a ciąży jak nie ma tak nie ma.
Ale nie tracimy nadziei i staramy się dalej.

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 26 września 2015, 07:58

<3 8 tydzień 0 dzień ciąży <3

<3 20% ciąży <3

<3 Do drugiej wizyty zostało: 12 dni <3

Dzień Dobry :) Witamy się w 9 tygodniu, kurcze jak to szybko leci, nie dawno test robiłam a tu już 9 tydzień :)

Dzisiaj za oknem pogoda brzydka, od rana pada czyli dzień który nie będzie nastrajał do pracy :)
DO pracy nie trzeba było iść, zostało mi dzisiaj sprzątanie domku, gotowanie, pranie, zajmowanie się córką itp. czyli sobota hehehe :)
Noga dalej spuchła ale jest coraz lepiej, wczoraj okład z kapusty był, także może coś pomógł :)

Zaczynam coraz bardziej martwić się o maluszka, nie wiem czemu, starałam się odpędzać złe myśli od siebie, ale boję się :( Tak bardzo go kocham <3

Do wizyty jeszcze 12dni czyli bardzo dużo. Za tydzień w sobotę wykonam wszystkie zlecone badania, mam nadzieję że wyniki będą ok, bo nie chce kolejnych stresów w tej ciąży. Chciałabym żeby ta ciąża była spokojna, bezstresowa i bezpieczna dla mnie i mojego maleństwa <3
60dd3d2a62283a86med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2015, 06:55

M rano zapytał jak wyszedł test...
Później chyba widział, że smutna i zamyślona jestem... Przyszedł, zapytał się czy się przejmuję bardzo tym negatywnym testem i przytulił... Łzy mi same poleciały... Tak mimowolnie...

U mnie niestety jest tragicznie -zaczely mi się saczyc wody.a crp podwyższone.Leżę bez ruchu i liczę na cud.Proszę o modlitwę i mocne kciuki.

pati87 kolejne starania, czy warto? 26 września 2015, 09:41

W nocy skurcze zmalały. Czekam na założenie cewnika który mechanicznie rozwiera szyjkę macicy.

Jeju... tyle się dzieję, że nie wiem o czym pisać.

Nie mam w tym cyklu za bardzo ani czasu ani ochoty na jakiekolwiek obserwacje, mierzenie temperatury itd... nawet kwas foliowy zapominam brać.

Przez ostatnie dwa tygodnie jeździłam do Jastarni, do biedrony i Wam powiem, ze wracałam do domu padnięta... w międzyczasie jeszcze wyprawiałam urodzinki męża, ale i gości mieliśmy przez trzy dni.
Udało nam się sprzedać mój stary samochód, zatem zwróciły nam się koszty kupna innego i wyszliśmy na zero :D
No i najważniejsze!
Udało mi się zmienić pracę ! Je, jee ;D co prawda nie jest to praca moich marzeń, (bo do tego jeszcze trochę muszę się pouczyć to i owo i zaliczyć kurs, ale to z czasem), ale na pewno lżejsza i przyjemniejsza :D Ta się cieszę i jednocześnie boję, w sumie jak każdej zmiany.
Oczywiście jest mi trochę żal i szkoda, jednak w biedronce miałam umowę już na stałe i będę tęsknić za dziewczynami, ale nie ja pierwsza i nie ostatnia.
Oficjalnie zaczynam od listopada, bo do końca października jestem na okresie wypowiedzenia,ale mam wpasć na parę dni, aby ogarnąć co i jak.

Wczoraj byłam u lekarza... i w sumie nie wiem nic.
Opowiedziałam jej o moim dziwnym cyklu i o tym, ze okres miałam niecałe dwa dni itd itd... zrobiła USG i stwierdziła, ze dziwnie jej to wygląda i mam przyjść koniecznie za dwa tyg jeszcze raz. A co do wyników to są w granicach normy i póki co nie ma się czym stresować, ale prawdopodobnie będę miała jeszcze wpaść do szpitala na powtórkę.

W sumie to tyle moje drogie, udało mi się trochę ponadrabiać waszych wpisów.. stęskniłam się w sumie ;) Trzymajcie się i życze owocnych starań :*

18+5
No i nie może być tak, żeby było cały czas dobrze...
Po ostatnim wpisie trafiłam do szpitala z silnymi skurczami macicy. Zatrzymali mnie na dobę, wlewając kilka kroplówek i wszystko udało się wyciszyć. Ale strachu się najedliśmy. Teraz jest dobrze i mam nadzieję, że tak będzie dalej.

Maluszek rośnie i jest cudowny. Kopie mamusię chociaż nie tak często jak wcześniej. Brzuszek coraz większy i nawet pępek zaczął się pomału uwypuklać. Niedługo będzie na wierzchu :)

Za 3 dni wizyta po zwolnienie i pewnie kontrola po pobycie w szpitalu. Może podejrzymy Synusia...

15 dni do połówkowych...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)