Wróciłam :) .
Byliśmy na mini podróży poślubnej. Raz było dobrze, raz źle i chciałam jak najszybciej wracać do domu. Ciężko porozumieć się z moim mężem. No cóż, sama takiego wybrałam :).

Wróciliśmy do rzeczywistości. Ja zabieram się za szukanie pracy, Przemek rozgląda się za inną. Jego szefowa chce, aby Przemek poszedł na inny zakład od listopada. Miało być od października,ale coś się pozmieniało. Wszystko ekstra super, ale Przemek nie chce tam pracować no i nie wiemy co robić. W ogóle mam już dość tych zmian. Chciałabym stabilizacji, spokoju , pewności że wszystko będzie dobrze. Namawiam Miśka żeby poszedł do wojska albo policji, no ale wiadomo że początki nie są super... jakieś szkółki Bóg wie gdzie. Chodzi mi tylko o to,żeby była stała, pewna praca. Nie musi być nie wiadomo jak dobrze płatna, chociaż Misiek ze swoim wykształceniem mógłby awansować na wyższe stanowiska .. No nic, On i tak się nie widzi w wojsku, więc nie będę mu truła dupy.

Po ślubie jeszcze bardziej zapragnęłam zostać matką. Taka jest kolej rzeczy.. ślub, potem dziecko . Czasem jest odwrotnie, bywa i tak :) . Tak czy siak już czas, a my nie wiemy co zrobić z życiem, jaki kolejny krok zrobić.

27+3

Już chciałabym dobić w końcu do tego 30 tyg :-D
Bo nie mogę doczekać się tych wizyt...<3

Nie wiem już jak zabijać czas żeby szybciej leciał..Wojtek jest przez wszystkich tak wyczekiwany, a jeszcze MUSI co najmniej 10 tyg wysiedziec w apartamencie :-)
Ja jestem coraz większa, Mały podejrzewam dobił juz do 1 kg jak nie więcej. Jeszcze oszczędza moje żebra, ale czasem jego kopanie jest baaardzo silne i widoczne,aż miło :-) Tylko jak chce nagrać go jak sie rusza to tak jakby wiedzial i przestaje :-P :-P

A za oknem??? Pada śnieg !! :-D A my dzisiaj z moim Kamilkiem jedziemy do Biedronki, bo akurat jest termometr bezdotykowy od dziś w promocji - 50 zł, a w sklepie za taki trzeba dać okolo 100 zł. :-\
A jak wrócimy oboje bierzemy się za placek <3 Sernik na zimno z twarogiem i mascarpone z bitą śmietaną i musem truskawkowym na spodzie z ciastek HIT <3 Tak dawno nic nie robiłam, że nadszedl czas :) No i trochę dnia mi zleci :-)

Wczoraj byliśmy u koleżanki na kawie a ona nam niespodziankę zrobila i kupila kocyk dla Wojtka i body B-) Taka to ciotka ;) A od kuzynek nie dostaniesz tylko musisz kupić hehe RODZINA :-)

Przez mojego narzeczonego czuje sie tak kochana... nie macie pojęcia. Traktuje mnie jak księżniczkę doslownie, ale to dziala w dwie strony i może dlatego tak jest.On nie odmawia mi niczego i ja mu nie odmawiam. Dba o mnie jak najlepiej można i nie tylko teraz jak jestem w ciąży.Ani razu jeszcze sie nie poklocilismy. W sobotę powiedzial, ze ma dla mnie niespodzianke i zabrał mnie na obiad, zakupy i na deser do restauracji.<3 W życiu nie piłam takiej dobrej gorącej czekolady... mniam

Na przyszly weekend jedziemy do teściów na nocke, bo się za nami stesknili. Tak rzadko sie teraz widujemy i tesknia za nami a my za nimi.
Jak wyjdzie nam dzisiaj ten placek to taki sam zrobię na sobotę. <3

Przeraziłam się, jak moja kuzynka w 32 tyg ciąży poszla na zwykla wizytę do ginekologa a ten jej powiedzial ze ma dwa cm rozwarcia juz i to stalo sie calkiem bezobjawowo. Dostala skierowanie do szpitala do Wroclawia, tam dostawala przez tydzień dożylnie leki na podtrzymanie, ale po tygodniu wody odeszly i urodzila dziewczynkę. 5 pkt Apgar, 1500 g i 44 cm
Malutka karmiona jest sondą i oddycha przez maseczke. Nie jest źle.
Kuzynka mowila, ze ona pewnego dnia jak dowiedziala sie, ze jej mezowi spalila sie praca strasznie sie stresowala i może to bylo przyczyną rozwarcia..
I ja sie boje porodu przedwczesnego tyle, ze nie stresuje sie, bo nie mam czym..
Z kolei moja druga kuzynka dowiedziala sie ze nie nosi pod sercem bliźniąt a trojaczki ;D Taka to radość <3 W domu ma juz synka to jak trojka sie urodzi to będzie w każdym kątku po dzieciatku :-) :-)

Tyle na dziś ide cos jeść :P

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 12 października 2015, 11:29

Powiem tak: O,MASAKRA!!!! Młody nie zdecydował się na ewakuację wczoraj - na szczęście,bo miasto było totalnie zablokowane. Stres związany z tym,że nie mogę dojechać do szpitala jest mi totalnie zbędny... Natomiast moje samopoczucie od wczoraj jest bardzo wątpliwe. Po pierwsze, Michał urządził sobie taką imprezę w brzuchu wczoraj wieczorem,że już nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić,bo miałam wrażenie,że moja osoba i moje ciało mu przeszkadzają i go ograniczają. Walił mnie po bebechach równo, ciągle podskakiwałam. Adrian na początku się ze mnie śmiał,ale po jakimś czasie próbował to nasze dziecię uspokoić, kładąc mi rękę na brzuchu. Podziałało połowicznie - Michaś po prostu przeniósł się na drugą stronę... Wiercił się, kręcił i kopał nieprzeciętnie, aż się trochę zmartwiłam. Ale też nie było to aż tak drastyczne,żeby pomknąć na IP. Po drugie, nie wiem, czy to Michał, czy samo mi się tak zrobiło, ale od wczoraj bolą mnie wnętrzności. Mam tak niesamowity ucisk na odbyt i miednicę, że aż ciężko mi to wyjaśnić. Przez to czuję się nie tylko mało komfortowo, ale wręcz mnie to boli. Powiedziałabym,że bolą mnie jelita - ale to chyba niemożliwe...(?) Do tego dostałam wczoraj skurczy, bóli miesiączkowych i bóli krzyżowych - CAŁY PAKIET NA RAZ! Skurcze, bóle, ucisk na miednicę, parcie na pęcherz - zastanawiałam się,jak mam wyjść z mojego ciała,żeby trochę odpocząć. Oczywiście, przyszła mi też myśl,że rodzę, bo w tej sytuacji kto by tak nie pomyślał???? Ba! Nawet mój Mąż zaczął się zastanawiać i jak mnie poobserwował,to rzucił się do internetu i zaczął sprawdzać objawy rozpoczynającego się porodu. I co? I NIC!! Poród się nie zaczął, szybko dało się to zweryfikować,a to cudowne samopoczucie z uciskiem miednicy na czele zostało mi na całą noc. Dosłownie spałam, śniłam i czułam skurcze przez sen... A rano obudziłam się obolała. Ucisk na miednicę i odbyt ma konkretny efekt, bo toaletę odwiedziłam dzisiaj już 3 razy... Jestem zmęczona fizycznie i mam dość tego stanu. Bardzo chciałabym,żeby się już w końcu zaczęło i skończyło (z naciskiem na SKOŃCZYŁO...).
Mój Mężulo kochany ma jutro urodzinki. Nie będę piekła mu torta, bo wiem,że dużo bardziej ucieszy się z chruścików :D Więc zaraz idę na zakupy i mam nadzieję,że uda mi się je dzisiaj zrobić :) I nie mam na myśli,że boję się,że nie zdążę,bo będę musiała jechać na porodówkę...boję się,że poczuję się na tyle źle,że nie będę w stanie ich zrobić tak po prostu... A chruścików zawsze robię dużo, bo z potrójnej porcji ;) Część Adrian weźmie jutro do pracy razem z ciastem, które mu później upiekę :) Prostym ciastem - lista składników,które trzeba wrzucić do miski i zmiksować razem,a jak się upiecze, przełożyć powidłami i tyle. Na nic bardziej skomplikowanego nie jestem w stanie się zdobyć :/

Dobra, idę zanim znowu poczuję się gorzej...

EDIT:

A! Na bardziej pozytywną nutę, obrobiłam parę zdjęć z naszej "sesji" :) Podobają mi się,więc wrzucę :)

082f81e8d55c7376med.jpg

bbec8bc17acca10cmed.jpg

6c45ee96e516577fmed.jpg

beadbf0d886b025fmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2015, 11:33

i po ..... inseminacji w tym cyklu nie bedzie... niestety ... pecherzyki sie wchlonely....

Wizyta dzis na 16:40...

Oj dawno nic nie pisalam, nie ma o czym? Ciazy jak nie bylo ak nie ma! mija kolejny miesiac wszytstko po staremu! czy ja zobacze kiedys pozytywny test ciazowy?

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 12 października 2015, 12:23

6 dc. Dzisiaj byłam w klinice. Bardzo dobrze, że zdecydowałam się na wcześniejsze usg. Pęcherzyk dominujący 18mm endometrium 9mm. Jutro z rana o 7:30 kolejne usg i decyzja o terminie inseminacji. Mam nadzieję, że będzie to środa, aby mąż dojechał :). W związku z taką reakcją na puregon na ten cykl starczy go, a więc były tylko 2 zastrzyki po 50jm.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2015, 21:53

zouza Jak zaciążyć i nie zwariować .. ? 12 października 2015, 12:26

Skuteczne metody na ból gardła?? Noż tak mnie dziś w nocy wzięło że masakra ..

A tu jeszcze rano badania, mocz, glukoza, morfologia i padający śnieg o.O

Ratuje sie herbatą z miodem i cytryną, herbatą z imbirem i sokiem z cebuli i mam nadzieje że szybko mi przejdzie.

dzabuch moja terapia 12 października 2015, 12:53

37+4
Chyba dopada mnie jakieś przeziębienie. Deprecha i wszystko po kolei. Wypiłam mleko z masłem i miodem i jakoś ciepło mi nie jest. Koc na głowę i idę spać.
Bartek ma w nosie, że proszę go by wyszedł. Chyba będziemy razem aż do osiemnastki.
Tatusiek jeszcze prosił bym do szpiatlowej wyprawki dorzuciła kocyk dla Bartka i jakoś zwlekam. Zaraz podniosę tyłek i wrzucę do szuflady. Wszystko mnie boli, chce mi się płakać, hormony dają mi popalić.

W KOŃCU MAM I JA <3
d4f91e35d083c444med.jpg

moja nowa myśl życiowa
"nie czekaj na kłamliwe komplementy zrób coś by słyszeć prawdziwe"

paznokcie zrobione, włosy rozjaśnione... kolejne dni kolejne wyzwania ;) byle tylko znów się nie zaniedbać...

JennyXS Żyć tak jakby jutra miało nie być 12 października 2015, 12:58

Witam się po takiej nieobecności!

Kurczę nie myślałam że wytrzymam 3 miesiące! Jestem z siebie dumna :)

Dużo się działo przez ten czas, trochę się zdystansowałam do wszystkiego. Na przedostatniej wizycie u mojej ginki okazało się że w poprzednim cyklu nie było owulacji- pęcherzyk nie pęknął i zrobiła się torbiel. Na następnych wizytach sprawdzałyśmy czy w ogóle pękają. Okazało się że tak!
Nie spodobało mi się to że kazała dalej brać CLO mimo że kończyłam z nim 6 cykl. No i upomniałam się o wymazy do drożności. Miały odbyć się na początku kolejnego cyklu, którego nie będzie!

Dzisiejsza beta 137,70!


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2015, 13:08

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 12 października 2015, 13:04

27t1d

Szpital nr 2 niestety też nie okazał się miejscem, gdzie chciano by mnie zbadać. Posiedziałam sobie kolejne 2h w poczekalni, żeby chwilkę tylko z lekarką pogadać. Wszyscy się chyba boją mojej ciąży, traktując mnie jak śmierdzące jajo. Tak więc czeka mnie jeszcze nasiadówka w szpitalu nr 3 (gdzie rodziłam S. - Szpital Uniwersytecki), skąd nie mają mnie już gdzie odesłać. Dziś lekarka w szpitalu nr 2 zasugerowała, że w szpitalu nr 3 na pewno mnie zostawią na obserwacji. Ale przezornie nie zamierzam brać torby z rzeczami - najwyżej się umówię, że przyjadę kolejnego dnia ...

Już mnie trochę bawi ta sytuacja. Na szczęście wiem, że nic nie zagraża na razie życiu ani A., ani mojemu, więc mogę sobie tak spokojnie od Annasza do Kajfasza dreptać :P

Najgorsze, że dziś w Krakowie spadł śnieg, a odśnieżanie samochodu nie należało nigdy do moich ulubionych sportów :P A do tego jazda na letnich oponach też jest jednym z ekstremalniejszych przeżyć jednak.

No nic - pewnym jest, że tę ciążę będę dłuuuuugo wspominać. Na pewno nie powiem, że minęła gładko, lekko, przyjemnie i szybko :)

MoNa_2603 Walka o Cud 12 października 2015, 13:29

I spadł pierwszy śnieg tej jesieni, dziwne uczucie...nie lubię śniegu, ale jakoś tak świeżo jest. Dzisiaj wizyta u lekarza, kolejny stres. Chciałabym w końcu się nie stresować tymi wizytami! Przecież musi być wszystko dobrze, nic się nie dzieje! Więc czemu tak się boję? Może to normalne, w zasadzie straciłam już 2 dzieci więc mój strach i obawy są uzasadnione, ale tak bardzo chciałabym z radością chodzić na te wizyty.

Bąbelku wszyscy Cię kochają i oczekują z niecierpliwością, więc zostań z nami! <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2015, 13:02

Dzisiaj już jestem spokojniejsza i próbuję twardo nie rozważać czarnego scenariusza. W końcu w tej chwili i tak jest nieźle! :)

Opcja 1 - za tydzień na teście pojawią się 2 kreski - anuluję wypowiedzenie i przechodzę w listopadzie na ciążowe L4 albo najpierw wykorzystuję urlop, a w czerwcu witam na świecie moje maleństwo :)

Opcja 2 - przychodzi @, odchodzę z mojej starej pracy i zaczynam nową :) Starania wstrzymujemy do wiosny, żebym zdążyła trochę popracować i zrobić dobre wrażenie. W tym czasie oboje z mężem bierzemy się za dietę, ćwiczenia i łykanie suplementów, żeby w dobrym stanie wrócić do gry :)

Opcja 3 - o której staram się nie myśleć! - zaczyna się jak pierwsza, 2 kreskami na teście i odrzuceniem oferty nowej pracy, ale kończy się jak poprzednie ciąże... No cóż, wracam po prostu do punktu wyjścia i szukam pracy od nowa. Przynajmniej mam zaktualizowane CV.

Ale, jak sobie powtarzam, nie ma co koncentrować się na opcji 3. Wszystkie badania jak do tej pory wyszły mi dobrze. Mam z moją ginką ustalony plan leków na kolejną ciążę. Już teraz łykam acard i od dzisiaj zaczęłam luteinę żeby wspomóc tą moją krótką fazę lutealną. Mam umówioną kolejną wizytę u hematologa, żeby omówić jeszcze raz sprawę clexane. Cokolwiek się wydarzy, tym razem musi być dobrze!

100krotka:) Czekając na druga kruszynkę... 12 października 2015, 14:21

Dzieki Aga:)

Tata chory pojechal do pracy ;/ mowi ze czuje sie lepiej ale wcale lepiej nie wyglada ;/ mam nadzieje ze leki ktore mu kupilam mu pomoga oby:)

Kolejne ubranka sie piora :) zaraz biore sie za skladanie ubran trzeba zrobic miejsce na suszarce:) Do prania zostaly pieluchy kocyki i to cojeszcze trzeba kupic :)

A oto biedronkowe bodziaki :)

xlzfxi.jpg

23dc, 5dpo

Wczoraj zaczela cmic mnie glowa, w nocy bol rozkrecil sie na maksa. Do pracy poszlam, ale zwolnilam sie w polowie dnia.
Wczoraj wieczorem wymiotowalam. Chyba za duzo jedzenia pomieszalam. Nie bede sie tu nakrecac, bo 4 dni po owulacji to za wczesnie na objawy ciazowe. Zauwazylam, ze podczas tych moich charakterystycznych bolow glowy zdarza mi sie zwymiotowac.
Leze i wypoczywam, czuje sie nieco "polamana", miesnie, plecy bola.

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 12 października 2015, 16:49

14dc 3dpo
Profesor potwierdził, pęcherzyk pękł, jest ciałko żółte i teraz tylko trzymać kciuki.. I mam taki dziwny stan, z jednej strony chciałabym mieć nadzieję, bo po co się starać skoro od razu skreślam możliwość powodzenia... A z drugiej strony nie chce się nakręcać i sama siebie siebie powstrzymuje przed wszystkimi pozytywnymi myślami.. takie moje głupie rozkminy..

kolejna sprawa ten profesor to poważnie jest zakręcony, ostatnio mówił, że mam się zastanowić nad laparoskopią, żeby wszystko sprawdzić i może znaleźć powód niepowodzeń, dzisiaj mówi, że zastanowimy się następnym razem, że może w nowym roku (a mówił, że szybko, że listopad!) i że następny cykl stymulowany gonadotropinami i jeżeli dobrze rozumiem to ma być coś na pękanie pęcherzyka (kurde profesor już w tym cyklu było ovitrelle).. I znów nie wiem co dalej.. A nie lubię tak na bieżąco.. Dobry plan nie jest zły:)

a jak na złość ostatnio wokół mnie nic się nie dzieje i trudno na czymś innym skupić myśli..

Postanowienie, oderwać się od myśli, dzisiaj joga, jutro chce naciągnąć G. i iść pobiegać:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2015, 16:54

NovaM Małe Lwiątko 12 października 2015, 16:51

Pierwsza wizyta na monitoringu owulacji.

Ogólne wrażenia masakra...

Zacznę od początku:

Skierowanie dostałam z informacją że w 11 - 12 dc mam się zgłosić do przychodni na badanie.
Na skierowaniu instrukcja jak przygotować się do badania:

1. dzień przed dieta lekkostrawna + Espumisan po 2 tabl. 4 razy
2. w dniu badania rano na czczo + 2 tabletki Espumisanu a na godzinę przed badaniem wypić 1,5 litra wody niegazowanej wypełnić pęcherz, nie oddawać moczu...

Okazało się że te zalecenia były zupełnie niepotrzebne bo były jak dla USG przez powłoki brzuszne a nie do USG owulacji... i przy takim jak ja miałam USG pęcherz powinien być pusty a Espumisan zupełnie niepotrzebny.

Oczywiście efekt był taki że ponieważ bardzo zależało mi na tym żeby nie spóźnić się do pracy w szpitali byłam już o 7 rano, rejestracja otworzyła się dopiero ok 7:30, a Pan Doktor wykonujący badanie spóźnił się godzinę...!!!

Efekt był taki że pomimo że byłam pierwsza w kolejce a badania powinny zacząć się o 8 ja weszłam do gabinetu o 9

Nie był to mój lekarz prowadzący tylko przypadkowy który w tym dniu wykonywał USG.
Nie odzywał się ani słowem, zapytał tylko czy ja u niego pierwszy raz, wykonał badanie w milczeniu, wydrukował i wydał zdjęcia i kazał przyjść w środę.

Ani be ani me żadnej informacji jak zinterpretować zdjęcie... nic nie wiem :(

Pójdę w środę ale na pewno nie wyjdę już tak bez słowa po prostu dopytam o wszystko.

Ale to tak jest że jak trafiasz co chwila do innego lekarza to traktują Cię tak z buta totalnie... :(

No nic zobaczymy co będzie dalej...

Jutro mogę się wyspać a w środę znów walka o pierwsze miejsce w poczekalni....



Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2015, 16:53

NovaM Małe Lwiątko 12 października 2015, 16:51

Pierwsza wizyta na monitoringu owulacji.

Ogólne wrażenia masakra...

Zacznę od początku:

Skierowanie dostałam z informacją że w 11 - 12 dc mam się zgłosić do przychodni na badanie.
Na skierowaniu instrukcja jak przygotować się do badania:

1. dzień przed dieta lekkostrawna + Espumisan po 2 tabl. 4 razy
2. w dniu badania rano na czczo + 2 tabletki Espumisanu a na godzinę przed badaniem wypić 1,5 litra wody niegazowanej wypełnić pęcherz, nie oddawać moczu...

Oczywiście efekt był taki że ponieważ bardzo zależało mi na tym żeby nie spóźnić się do pracy w szpitali byłam już o 7 rano, rejestracja otworzyła się dopiero ok 7:30, a Pan Doktor wykonujący badanie spóźnił się godzinę...!!!

Efekt był taki że pomimo że byłam pierwsza w kolejce a badania powinny zacząć się o 8 ja weszłam do gabinetu o 9

Nie był to mój lekarz prowadzący tylko przypadkowy który w tym dniu wykonywał USG.
Nie odzywał się ani słowem, zapytał tylko czy ja u niego pierwszy raz, wykonał badanie w milczeniu, wydrukował i wydał zdjęcia i kazał przyjść w środę.

Ani be ani me żadnej informacji jak zinterpretować zdjęcie... nic nie wiem :(

Pójdę w środę ale na pewno nie wyjdę już tak bez słowa po prostu dopytam o wszystko.

Ale to tak jest że jak trafiasz co chwila do innego lekarza to traktują Cię tak z buta totalnie... :(

No nic zobaczymy co będzie dalej...

Jutro mogę się wyspać a w środę znów walka o pierwsze miejsce w poczekalni....


RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 12 października 2015, 17:56

9 tydz., 5 dz.

Coś mi sie wydaje,ze zamiast pięknego, okrągłego brzuszka bede taka rozlazła żaba. To dopiero trzeci miesiac a ja juz sie nie mieszczę w spodnie z przed ciazy... Nawet ostatnio zdarzyła mi sie taka oto sytuacja pomiędzy mną i koleżanką z pracy:

- Na kiedy masz termin?-
- Słucham?-
- Kiedy rodzisz?-
- Mam termin na 12 maja... A skąd Ty wiesz,ze jestem w ciazy???-
- No przeciez widzę. Zawsze miałaś płaski brzuszek a teraz masz wyraźny bump (brzuszek ciążowy).-

Nie chciałam nic mowić,ze to zapewne brzuszek bardziej jedzeniowy, poniewaz jestem zmuszona zajadać co pół godziny ze względu na mdlosci...chociaż powiem szczerze,ze trochę mi ta uwaga poprawiła humor :) W spodnie pomalutku przestaje sie mieścić (pozatym w staniki też...), ale wstrzymam sie z zakupami do następnej wizyty, ktora jest juz za dwa tygodnie.

Wczoraj byłam uczestniczką pierwszego w swoim zyciu baby shower. Impreza odbyła sie w ogromnym domu i było mnóstwo gości. Dziewczyna dostała tyle prezentów (w tym wózek, fotelik samochodowy, bujaczek, podgrzewacz do chusteczek i wiele wiele innych), ze tak naprawde niewiele jej zostało do kupienia. Całością imprezy zajęła sie siostra meża, ktora obiecała - i tu uwaga!- wyprawić rownież i dla nas podobna imprezkę! :) jejku, to byłaby cudowna pomoc z jej strony. Po imprezie pojechaliśmy odwieść jej córkę spowrotem na uczelnie do stanu Delawere. Wróciliśmy bardzo pozno w nocy, dlatego tez jestem dzisiaj poprostu wykończona... Ale placki sie same nie zrobią wiec biorę sie za gotowanie :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)