Dziś dostałam @. Po 33 dniach. To był pierwszy cykl po porodzie. Tak wierzyłam, że tym razem się uda - a tu nic. Będę dalej dzielnie walczyć. Choć psychicznie jestem strasznie słaba.
Wczoraj byłam u pani psycholog. Coraz bardziej uświadamiam sobie, że jej pomoc jest mi potrzebna. Odizolowałam się od wszystkich znajomych. Gdyby nie praca nie miałabym kontaktu z nikim. W pracy jak przypomnę sobie o Gabrysi łzy mi lecą. Dziewczyny w pokoju widzą, że nie nadaję się za bardzo do pracy. Lecz nic nie mówią. Tylko patrzą na mnie jakbym przyleciała do nich z Marsa. Myślałam, że jak wrócę do pracy moja głowa nie będzie tak ciągle zaprzątnięta myślami o dziecku. A ja nie potrafię na niczym się skupić.
Gdy widzę kobietę w ciąży tak jej zazdroszczę. Ale czy tak powinnam reagować na widok ciężarnej? Przecież nie wiem czy ta kobieta bez problemu zaszła, a może tak jak ja bardzo długo czekała na maleństwo. Teraz byłabym w 34tc. Ja chyba oszaleję przez swoje myśli.
Jednego co jestem pewna - zrobię i przetrwam wszystko by zajść w ciążę i donosić ją do końca.
A teraz pomalutku zbieram się by odwiedzić moją ślicznotkę na cmentarzu. Boże jak to boli.

coliberek Działania..działania... 22 maja 2013, 17:41

Ufff :) i już po wszystkim.

W rezultacie wyszedł caaały dzień w szpitalu bo przy okazji załatwiliśmy też wycinanie takiego guzeczka na mamy plecach no i dopiero wyszliśmy we 3jkę (mama, ja i mąż) ze szpitala ok 15 a jak wróciliśmy to z wrażenia padłam i odespałam wszystkie braki ostatniego tygodnia.

Najgorsze z tego wszystkiego było oczekiwanie na sam zabieg. Im dłużej czekaliśmy pod pokojem rentgenowskim tym bardziej się nakręcałam. Kochany mąż mnie uspokajał, opowiadał jak to dokładnie będzie, mówił że wypytał wszystkiego lekarki i mówiła, że na kilkanaście lat praktyki jeszcze jej się nie zdarzyło żeby kogokolwiek bolało tak, żeby trzeba było podawać znieczulenie. Ważne żebym się rozluźniła, nie napinała i nie ruszała podczas całego procesu.

No i przyszedł moment, zawołali mnie , przebrałam się w fartuszek i zaczęło się układanie na stole rentgenowskim. Oczywiście nie gołym tylko pyszniutkim, mięciutkim z poduszeczką pod głowę. Więc od samego początku nie było tak źle. Pielęgniarka i..nawet fajny pielęgniarz ;) przygotowali mnie, ułożyli, ustawili helikopterek, ustawili cały osprzęt do przeglądu i przyszła lekarka wykonująca zabieg. Cały czas mówiła co będzie i upewniała się, że czy nie boli.
I na prawdę!!! NIE BOLAŁO

Wyobrazałam sobei, że będzie jakaś igła (aaaaaa) wielkości dlugopisu czy niewiadomo co się będie działo a tutaj nic. Owszem, dziwne trochę uczucie, takiego lekkiego rozpierania ale absolutnie nie ból, na który caly czas na wszelki wypadek bylam przygotowana.

Co najciekawsze!!!! Na początku kontrast nie chciał wejść!! Czyli moim genialnym, autodiagnostycznym tokiem myślenia wywnioskowałam, że pewnie jednak było coś przytkane i może właaasnie dlatego cały czas byl guzik zamiast fasolki. I może dlatego testy owulacyjne wychodziły negatywne. Jutro lub pojutrze będzie opisany wynik, ale na pierwszy rzut, przelotem już wiemy , że wszystko jest ok i jest drożne. hurra !

Tak jak pisałam, jeżeli chodzi o kwestie mojego ciała, jestem trochę..a może nawet bardzo panikarą. I to tylko jeżeli chodzi o mnie, jak widzę "obcą" krew lub innym coś się przdyarza typu gwóźdź w palcu, rana cięta lub otwarte zlamanie zachowuję przytomnosć umyśly i nie ma problemu, ale jeżeli chodzi o mnie...to już jest nieco inaczej. Dziwię się, że krew @ nei powoduje u mnie zawrotów glowy lub zasłabnięć hiihi

Więc jak już bylo po wszystkim, pani gin powiedziala, że może trochę pokrwawić ale dostanę kompresik i będzie dobrze. Wyciągnęła oprzyrządowanie i poczułam że wypływa ze mnie dużo, dużo ciepłego płynu no i oczywiście - jazda w głowie : O Boze, o Boże! Tyle krwi! Co to się stało i co teraz.. Posadzili mnie, dali gabeczkę i ręczniczek na drogę do łazienki..Ja przygotowana zapobiegawczo na najgorsze, zamrożone emocje żeby nei spanikować i nei robić męzowi wstydu :D a tu zaledwie kilka kropelek krwi. Okazało się że ten plyn...to byl pewnie kontrast.

I tak to właśnie było. :) Ciekawe doświadczenie.

Leżąc i patrząc na lampy na suficie w tym pokoju rentgenowskim, rozmyślałam sobie jak to będzie cudownie jak się uda zajść w ciążę, jak to będzie cudownie czuć dzieciątko rosnące w brzuchu, .......potem strach .... a potem jak to będzie cudownie móc je tulić do piersi, kochać, głaskac, uczyć życia, przewijać, kochać, tulić itp

Zatrzymując się jednak w tym odcinku "strach" to na prawdę nie mam pojęcia jak to ze mną będzie w okresie okołoporodowym. Na samą myśl o tym już mnie boli brzuch z nerwów i ze strachu :) Ale nie ma nic czego nie można będzie przeżyć. Mama mówi, że podczas ciązy takie następują zmiany hormonalne, zmienia się podejście do wszystkiego że nawet ja taki autopanikarz da radę ze wszystkim. hihi

:*

Dawno mnie nie było, dużo zmian u mnie
Po podjęciu nowej pracy, odłożyliśmy starania
jednak mimo wszystko chciałam przebadać siebie i męża, by wykluczyć ewentualne problemy które mogą się przytrafić gdy zaczniemy ponownie starania.
Mąż zrobił badania... wyniki kiepskie, załamało mnie to, rozbiło na drobne cząsteczki... nie wiem co robić... była z tymi wynikami u ginekologa, przepisał antybiotyk i witaminki, za miesiąc kolejne badanie męża. Mam małą nadzieję, że wyjdzie choć trochę lepsze niż poprzednie.

Szukam też androloga dla męża, niestety w moim mieście nie ma takich lekarzy!;/
Na początek wyśle go do urologa, może chociaż prześwietlenie mu zrobi.

Nie wyobrażam sobie tego, że nie będę mamą. Wierzę, że w końcu się uda!

Jak na razie dobija mnie widok ciężarnych kobiet i małych dzieci, tak bardzo bym chciała mieć swoje maleństwo.

Nie wiem co robić, czarne myśli chodzą mi po głowie.
:(:(

Dzisiaj chodze jakas taka nerwowa wszystko mnie drazni a z drugiej strony smutno mi najchetniej to bym usiadla i plakala bez powodu. Wszystko mnie dobija ten cykl bedzie dluugi przez branie duphastonu, nie moge przerwac jak juz zaczelam brac to wytrzymam do ndz ja chce juz zaczac kolejny cykl, chce juz wybrac sie na badanie droznosci jajowodow wiem, ze to okropne badanie ale chce wiedziec co mi jest bo niedlugo zwariuje. W takich sprawach czas tak wolno leci. Odpuscilam ale nie na dlugo myslalam, ze wyluzuje ale chyba tak zrobie dopiero wtedy gdy bede wiedziala dlaczego nam sie nie udaje a teraz cala wielka niewiadoma. Przydalby mi sie psycholog tylko gdzie, u mnie w miescie to wszyscy odrazu by trabili gdzie mnie widzieli. Sama nie poradze sobie z myslami a maz nie zrozumie mnie. Wczoraj powiedzial "no przeciez mowilas, ze juz sie nie starasz, ze juz ci tak nie zalezy" no tak tylko, ze ja czesto tak mam. Szkoda, ze faceci nie potrafia tego zrozumiec a moze rozumieja ale na swoj sposob...

dzisiaj rano obudzil mnie okropny bol lewego jajnika tak jakby klucie-wzielam nospe ale nie pomoglo i kluje caly czas- nie wiem moze to ta Luteina? ale zaczynam sie martwic zeby nie byl to wyrostek choc ostatnio mnie przeciez porzadnie zbadali...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2013, 18:17

Amelia w oczekiwaniu na..... 17 maja 2013, 18:46

jestem już głupia i zwyczajnie nie wiem już nic im dłużnej siebie obserwuje tym zupełnie tego nie rozumiem...

Gdzie ta owulacja?? Testy wychodzą negatywne no i nie mam zadnych objawow ze ma się zjawic.. Oby się nie okazało ze cykl bezowulacyjny:-((
Jutro do lekarza (gin) nie mogę się doczekać!!!!! MAm tyle pytan..

W poniedziałek jade do domu...do mojego rodzinnego domu.Nie będzie mnie przez kilka dni. Nie wiem czy będe miała czas zajrzeć o tu ale na pewno będę myślami.

Dolegliwości mineły...tzn. troche mnie mdli ale to sprawka kawy naczczo....może troszke rzeźbi w podbrzuszu ale to też typowe na okres.



Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2013, 08:12

W nocy nie moglam spac bo tak strasznie czulam lewy jajnik- wzielam Nospe po raz kolejny- dzisiaj doszedl jeszcze bol piersi- nie rozumiem juz swojego organizmu- plata mi co miesiac figle...

No wlasnie czyms zajac mysli musze pomyslec czym a aerobik nie powiem bo nawet dobry pomysl. Tyle, ze pewnie jesli chodzi o wzmocnienie miesni brzucha to nie wiem czy to cos da bo po pierwszej ciazy mam rozstep miesni i to tylko leczy sie operacyjnie. Czesto poprostu wciagam brzuchol, zeby nikt nie potrzebnie nie snul domyslow czy aby nie jestem w ciazy bo maly brzuszek mi zostal, ale nie przeszkadza mi to jakos szczegolnie. Takie uroki ciazy ;)

Dzis jest mi jakas tak ciezko w sensie duszno, slabo nie wiem czy to na pogode czy przez branie duphastonu, wczoraj zaczela mnie bolec noga i tak szlo do gory plecy pozniej reka balam sie czy to nie cos z zylami czasem ale przeszlo tylko to samopoczucie dziwne, jak sie kladlam wczoraj spac tak sie kiepsko czulam, ze myslalam ze nie dozyje do dzis...

Jutro moje urodzinki nie wiem czy jest sens testowac poraz trzeci skoro dwa testy wyszly negatywnie chyba nie ma sensu moze i za wczesnie robilam ale jednak nie wierze, ze moglo by sie teraz udac a z drugiej strony jakie piekny bylby to prezent gdybym w urodzinki zobaczyla dwie kreseczki. Zbyt piekne zeby moglo byc prawdziwe...

Dżastin Moje początki 18 maja 2013, 12:15

Właśnie dostałm @, cykl trwał 39 dni. Kurcze dlaczego nie mogę mieć "standardowych" 28?? byłoby chyba prościej, ale nie zawsze pod górkę.
Kupiłam testy owulacyjne może one choć troszke podpowiedzą kiedy wystapi u mnie owu, oczywiście jeśli wystąpi, bo od pewnego czasu mam podejrzenia, że moje cykle w ogóle magą byc pozbawione owulacji :(
Kurcze powiało deprechą jak nic

Witam
dzisiaj byłam u gina
wszystkie moje hormony są w normie
dostałam skierowanie na FSH oraz na drożność jajowodów, FSH mam zrobic w 3 dniu cyklu, a na dronosc ide 7 czerwca
zalecone zostało rowniez badanie nasienia męża, ale z tym czuje ze bedzie wiekszy problem, bo oporny w tej kwestii

Chiang Mai Starania i ciąża w Tajlandii... 25 listopada 2013, 10:02

Ech... Musiałam odpuścić sobie dzisiejszą wycieczkę - znów kiepsko się czuję - ból głowy, mdłości, zmęczenie, ból karku i kompletny brak sił :(

coliberek Działania..działania... 18 maja 2013, 13:52

Jak tylko mam chwilę czasu, w czasie pracy albo jak robię sobie przerwę to czytam sobie tutejsze historie. Z jednej strony bardzo mi przykro, że macie taki sam problem jak ja, a z drugiej strony cieszę się, że to nie tylko ja tak mam. Wcześniej cały czas sobie wyrzucałam, ze jestem dziwna, niepełna, niestandardowa z moimi problemami. Wszędzie jak grzyby po deszczu wyrastają kobiety w ciąży, wszędzie maszerują kobiety z wózkami a ja ciągle nic i nic. Z Wami jest o wiele raźniej i łatwiej. Dziękuję za to! :*

A wracając do tematu głównego. @ zawitała w czwartek rano, z początku nieśmiało a teraz szaleje...Ale najważniejsze że mam już termin na HSG - czwartek 22.05

Czuę, że jakoś wypaliło się moje całe comiesięczne podniecenie, że "huurra pewnie się tym razem udało". Ileż można ślepo ufać losowi, a potem gorzko się rozczarowywać. Zawsze byłam do wszystkiego super optymistką, ale teraz, po mimo że jak wiecie bardzo, bardzo , bardzo bym chciała być w końcu w ciąży to jakoś brak mi sił na nakręcanie się. Ale dzięki temu jest lżej, przynajmniej chwilami. Może tak się właśnie przejawia wrzucanie na luz? Nie wiem. Ale wiem że jest jakoś inaczej w porównaniu do kilku miesięcy wstecz. Wciąż tak tego pragnę że aż boli, ale wygląda na to że boję się dopuścić do tego, żeby nakręcić się a potem rozczarować.

Teraz też się super nie ekscytuję tym badaniem, ale mam głęboką nadzieję że wszystko mam drożne i nie trzeba będzie z tym walczyć. Badanie może boleć, nie ma sprawy! Byleby wszystko było ok, albo chociaż do sprawnego naprawienia. Tak jak głęboka nadzieja że wszystko będzie ok, tak i silne przeczucie że jednak nie jest ok. Przecież gdzieś musi być w końcu przyczyna nie zachodzenia w ciążę...

Dzieki dziewczyny za zyczenia, imprezke to jutro bedzie na uczelni od 8 do 20 hehe i zaliczenie na ktore jeszcze nic nie umiem ale to szczegol. Co do tego bolu to juz dzis mnie nic nie boli wiec nie wiem nic mi nie spuchlo, nic nie zsinialo.

moje wyniki z dzisiaj
- jestem strasznie zaskoczona wynikiem tsh bo w grudniu był na poziomie 2,790

co do ft3 i ft 4 -proszę Was o interpretację ale wydaję mi się że jest w normie bardzo?
co do anty tpo atg wyniki dopiero do 2-3 dni
i teraz pytanie czy ja mam iśc do endo mam po co? czy te wyniki są ok?

Badanie Wynik JednostkaL H Norma
TSH 1,74 µIU/ml 0,280 4,300 N
FT3 3,15 pmol/l 3,10 6,80 N
FT4 1,16 ng/dl 0,93 1,70 N

Prolaktyna Prolaktyna 10,22 ng/ml 4,79 23,30 (te 2 ost cyfry to normy)

Coś jestem niedopieszczona :P mam ochotkę na sexik ale mój mówi,że go zamęczę ... to mówię,że po transferze znów będę miała abstynencję ... :( i koło się zamyka... nawet dziwne rzeczy mi się śnią ... matko co się dzieje ....

wydaję mi się że zioła klimuszki działają na mnie nie tak jak trzeba, po 1 dostałam okres wcześniej a zaczęłam je pić pod koniec poprzedniego cyklu.....
po drugie dzień dostania okresu był tak straszny jak nigdy, dostałam w dzien zamiast w nocy jak to zwykle i to w pracy i oblewały mnie poty, bolał brzuch i jajniki ni eumiałam wytrzymać z bólu i podnieść się z podłogi, myślała że to wina poprostu okresu ale teraz myślę czy to czasem jednak nie wina ziół.
i po 3 wczoraj lub dziś powinna być owulka jak to zwykle co miesiąc a tu ani widu ani słychu ani nawet bólu jajników
hmm zobaczymy no dziwne :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)