Po kilku godzinach to już nie jestem taka pewna ostatniego zdania...
Na pocieszenie kupiłam dwie czerwone żarówki. Bo tak. powiedzmy że pasują mi do czegośtam.
Po włączeniu salon wygląda trochę w klimacie "bordello", przynajmniej ja prezentuję się w tym świetle o niebo lepiej 
Zrobiłam zdjęcie na pamiątkę. Przecież pasują mi do moich dziwacznych ufo-lamp !
[zdjęcie usunięte]
[zdjęcie usunięte]
Dziwnie jakoś to pierwsze zdjęcie wygląda... Trudno, tak to jest jak się robi zdjęcia cegłofonem zamiast naładować aparat 
Sąsiad chyba korzysta z taniości prądu i tłucze pralkę już z dwie godziny
Mój biedny sufit...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2016, 18:05
Dziś jest 29 dc. Wczoraj wieczorem zrobiłam test i to co zwykle.Negatywny...Nakręcam się bez sensu. Robię sobie nadzieję. Moje hormony wariują,wczoraj robiłam też test owulacjny i nie było już dwóch wyraźnych kresek. A no bo zapomniałam napisać, że dwa dni temu wyszedł mi pozytywny test owulacjny DWIE GRUBE KRECHY, z niedowierzaniem zrobiłam drugi i wyszedł tak samo.A wczoraj już wyszedł negatywny. Raz przed @ bolą mnie sutki,raz nie bolą ileż można przecież mój organizm to jakaś mieszanka wybuchowa, ciągle tylko się domyślam, domyślam a może w końcu się udało, a okazuje się że mój organizm włączył sobie nowe objawy. Nie wiem co mam pisać już, jestem nerwowa i rozdrażniona tą sytuacją.
8dc
Czy ktoś mi wyjaśni co odpierdziela ta moja temperatura, drugi dzień jest tak wysoka jak po owulacji.. A wczoraj był pęcherzyk i owulki nie było! Dzisiaj bardzo boli mnie brzuch, nie wiem czy pęcherzyk pęka czy co to.. Ostatnio nic nie czułam, wcześniej tez bardzo bolało, ale inaczej..
29t3d
Diabetolog wczoraj trochę mnie postraszył - kazał bardziej się pilnować - znaczy dietę trzymać. Bo jeśli nadal będą słabe pomiary cukru, to za 3 tygodnie dostanę insulinę. Nie no - będę grzeczna. Przecież kilka tygodni (czyt. max 11 do porodu) wytrzymam, tak!?
Za godzinkę mam wizytę położnej środowiskowej - bardzo jestem ciekawa tej wizyty. Idę się zatem ogarnąć, co by choć trochę przypominać człowieka 
wg owu 12t2d
Jutro wizyta u gina, a w piątek usg. Czas płynie teraz błyskawicznie.
Uznałam, że do porodu nie kupię żadnych rzeczy dla dziecka. Do wózka, fotelika i pieluch wielorazowych chcę malucha przymierzyć. Na powrót ze szpitala coś się pożyczy, ciuchów jest multum, łóżeczko też po kimś mamy, cała reszta po porodzie.
No i powinnam się skupić na pisaniu pracy! AAAaaa!
Minęły prawie dwa miesiące i dupa.Nadal nie jestem w ciąży. Czy będę ?? Któż to wie. Z dobrych informacji to że tsh spadło w końcu. Może teraz się uda?? Ja już chyba starciłam nadzieję. Nawet liczyć mi się już nie chce. Wiem kiedy powinna być owulacja, ale już nie szaleje tak jak szalałam. Jak będę miała zajść to zajdę a jak nie to trudno. Niektórych rzeczy się nie przeskoczy.
Dzis byl wyznaczony termin badania nasienia. 3 dni abstynencji, 100 km dojazdu. Tutaj probke trzeba "zrobic" w domu i w ciagu 2 h dowiezc do szpitala.
Zobaczymy, wynik badania nasienia w Polsce byl dobry.
Jadac ze szpitala poczulam ten dyskomfort chodzenia po lekarzach.
Nowy lekarz, nowa sytuacja i mam poczucie rezygnacji.
Poprzednimi razami wstepowala we mnie szalona nadzieja, ze nowy lekarz, cos poradzi, lepiej sie zajmie a teraz nie mam na to juz specjalnie sily.
Opowiadac ta cala moja historie po angielsku....
Ok, przejde to wszystko, inseminacje, badania, spokojnie. A potem mam nadzieje na ifv.
Plan maja zrobic mi inseminacje. Ciekawa jestem czy ze wspomaganiem i jak to tu wyglada w skandynawii poczekamy zobaczymy.
Czas pczekiwania na wynik.... Do 14 dni, wynik idzie prosto do lekarza rodzinnego, ktory kieruje na inseminacje, takie tutaj jaja.
Milego dnia wszystkim i sobie zycze.
27dc
Uff... Dziś trochę lepiej u mnie, bo mam wolne i siedzę w domu. Ale wczoraj w pracy to myślałam, że albo mnie szlag trafi albo się popłaczę... Moja koleżanka jest w ciąży. Bardzo się cieszę i życzę jej jak najlepiej i duuuuużo zdrowia dla niej i dla maleństwa ale... no właśnie, ale. Rozumiem ją, że się cieszy bo to jej pierwsza ciąża, ale doskonale wie że ja też się staram i że mam problemy, to ona "biedna" mówi ile to ona na ginekologa musi wydać... Też bym chciała tak kasę wydawać a nie na leki, żeby się udało... No serce mi pęka po prostu... Brzuszek pokazuje, dziewczyny jej gratulują a ja w duchu płaczę. Dlaczego nie potrafię tego ignorować? Dlaczego to jest takie trudne? 
I jeszcze dziś po południu mam dentystę. Oby to nie było kanałowe leczenie. Bo już chyba bym wolała wyrwać, bo to siódemka więc z tyłu jest a kupę kasy leczenie by kosztowało.
No i czekam na @... Jutro powinna przyjść...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 10:46
1 dc, którego z kolei nie liczę już 
Mimo, że bardzo liczyłam iż @ w tym cyklu nie przyjdzie, cieszę się jakoś na ten początek. Nowy początek. Kolejne nadzieje. A optymizm mnie jakoś dziwnie zalewa dzisiaj 
Czuję, że w końcu się uda. Na nic się nie nastawiam- na już, na za miesiąc, za pół roku. Przyjdzie, jak będzie
To jest czas dla mnie, dla nas- mnie i męża. Czemu tego nie wykorzystać? Trzeba działać, próbować i cieszyć się z tego, co już mamy. A mamy przecież tak wiele! 
Potrzebujecie trochę optymizmu i dobrej energii? Bierzcie ile Wam potrzeba: ja czuję, że mam tego niewyczerpane pokłady od dzisiaj 

Pamiętam o Wszystkich Starających i tym którym się udało :* Za wszystkie trzymam kciuki!!! 
13 dzień cyklu.
Jenyy, nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje...
Ostatnio, gdy znajoma na facebooku oznajmiła całemu światu oficjalnie, że zostanie matką, umierałam z zazdrości... nie potrafiłam sie cieszyć, po prostu umierałam... Tak bardzo tego nie chce, nie chce zazdrościć innym
ale już coś we mnie pękło.
Chyba odpuściłam sobie starania, nie mam ochoty iść póki co do lekarza żadnego, nie pamiętam, by brać kwas foliowy... jedyne co to wróciłam do mierzenia temperatury po dwóch cyklach przerwy.
Nie wiem co dalej robić, chyba sobie trochę odpocznę od tego wszystkiego, a później ewentualnie zaczne szukać jakiegoś innego lekarza...
Jest mi smutno. Mojego kochanego męża też chyba co raz bardziej przygnębia nasza sytuacja...
Dobry Ojcze, dziękując Ci za dar sakramentu małżeństwa, za łączącą nas miłość, oddajemy w Twoje dłonie naszą przyszłość. Z całego serca pragniemy wypełnić nasze małżeńskie i rodzicielskie powołanie. Ty widzisz nasz ból spowodowany brakiem dzieci. Czujesz ciężar krzyża, który dźwigamy. W tej trudnej dla nas chwili chcemy trwać przy Tobie.
Święty Jan Paweł II powiedział, że "wydając na świat dzieci, małżeństwo osiąga pełny rozkwit: w nich dokonuje się uwieńczenie owej całkowitej wspólnoty życia, która czyni małżonków jednym ciałem. Dzieci nie są dodatkiem do życia małżeńskiego. Nie są opcją, ale najcenniejszym darem, wpisanym w samą naturę związku małżeńskiego".
Za wstawiennictwem św. Jana Pawła II, papieża, który umiał Tobie zaufać, prosimy Cię Boże, nasz Ojcze, o dar dzieci. Podczas liturgii sakramentu małżeństwa ślubowaliśmy, że przyjmiemy potomstwo, ktorym zechcesz nas obdarzyć. Jesteśmy na to gotowi. Usuń wszelkie przeszkody-zdrowotne, ekonomiczne i każde inne. Pozwól nam cieszyć się rodziną, pozwól zobaczyć owoce naszej miłości. Amen.
Św. Janie Pawle II módl się za nami.
Św. Marto módl się za nami.
Św. Rito módl się za nami.
Na razie dni płyną powoli
a chciałabym, żeby już przyspieszyły
25.11 mam usg piersi + wizyta z usg u ginekologa i wtedy jeśli wszystko będzie ok to dostanę receptę na leki do stymulacji
Póki co kupiłam sobie femibion 1 bo chciałam mieć tabletki dla planujących + na pierw2szy trymestr ale jak skończę to opakowanie to wrócę do classica. Cena dwa razy wyższa a skład bardzo podobny, nawet trochę uboższy o witaminy i mikroelementy.
No i za moje permanentne zmęczenie odpowiadał najprawdopodobniej bromergon. Kiedyś byłam po prostu cały czas zmęczona, na korkach miałam ochotę spać, jak miałam w ciągu dnia wolne 30min to nie mogłam się za nic zabrać. A teraz jakbym miała śmigiełko no, wiadomo gdzie
Bardzo długo ten bromek zażywałam i chyba sobie nie zdawałam sprawy że to on tak wpływa. A teraz inna ja
No i myśl o tym że ivf już tak blisko też mnie uskrzydla 
W tym miesiącu zaczęłam brać dupka wcześniej, od 16 zamiast 19dc. Jeśli @ przylezie wcześniej to w następnym cyklu powtórzę ten proceder. A potem mam nadzieję już tej zołzy nie oglądać przez słodkie 9 miesięcy 
Razem z mężem już trochę wariujemy
Rozmawiamy już czasami o imionach, gdzie wstawimy łóżeczko itp
Jesteśmy do tej sprawy bardzo pozytywnie nastawieni i mamy mnóstwo wiary że nam się uda
widzę, jak bardzo mój ukochany jest podekscytowany tą sytuacją i jestem tym faktem przeszczęśliwa 
Opowiem jeszcze jak dzisiaj z rana podnieśli mi ciśnienie w moim miejscowym szpitalu. Od jakiegoś miesiąca (!!!) nie mogę się doleczyć z zapalenia gardła. Nie mam temperatury ani nawet dużego bólu tylko czerwone gardło + taką jakby wydzielinę, która powoduje kaszel. Spróbowałam chyba już wszystkich domowych sposobów a teraz mnie zaczęło naglić żeby się wyleczyć. Co dzień jakoś tak nie miałam czasu iść do lekarza, a dzisiaj z rana byliśmy z M załatwiać takie sprawy w urzędzie i zostało mi jeszcze ponad pół godziny do pracy więc stwierdziłam że to dobry moment. Była 7.30, wchodzę na opiekę całodobową (czynna od chyba 18 do 8 ) i mówię, że chce iść do lekarza. A kobieta do mnie, że 7.30 to nie jest godzina o której się przychodzi na całodobówkę tylko mam czekać aż po 8 zacznie przyjmować rodzinny! W całej przychodni ani jednego pacjenta, lekarz siedzi sam w otwartym gabinecie i ja nie mogę zostać przyjęta bo co?! Dowiedziałam się, że na całodobówkę to ja powinnam przyjść z NAGŁYM zachorowaniem a jak nie jest tragicznie to mam czekać na rodzinnego. WTF?! Oczywiście powiedziałam, że mam zostać przyjęta tu i teraz i z wielką łaską pani mnie zarejestrowała. No ludzie, proszę. Po to jest opieka całodobowa żebym mogła iść wtedy kiedy potrzebuję. Wizyta z 10 min, szybko do apteki i mogłam normalnie iść do pracy. A po pracy pewnie bym musiała spędzić z godzinę w kolejce do tego rodzinnego. Swoją drogą dostałam leki odczulające, bo lekarz powiedział, że to nie jest infekcja ale raczej reakcja alergiczna jakaś. Jak po tych lekach nie przejdzie to mam pomyśleć o wizycie u laryngologa żeby zobaczył czy w tchawicy jest ok. Ale myślę, że po tych lekach przejdzie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 11:43
Od kilku dni odmawiamy z wiara razem z mezem (o ile mozliwe bo on pracuje na zmiany) taka modlitwe rano i wieczorem:
Modlitwa dla tych, którzy nie mogą mieć dzieci
Dobry Ojcze, Stworzycielu wszechświata, uznaję, że wszystko, co uczyniłeś, było dobre i pobłogosławiłeś mężczyznę i kobietę, aby byli płodni i zaludnili ziemię. Dziękujemy Ci za pragnienie posiadania potomstwa, które włożyłeś w nasze serce. Oddal od nas niepłodność i wszelką chorobę, która nie pozwala nam cieszyć się swoimi dziećmi. Daj nam, tak jak rodzicom św. Rity, radośc z narodzin dziecka. Panie, Boże życia, udziel swojego światła naukowcom, by wynaleźli sposób leczenia bezpłodności i pomóż im traktować z wdzięcznością i szacunkiem tajemnicę ludzkiego życia. Panie, Boże Abrahama, który tak wiele razy dałeś rodzić niepłodnym, pobłogosław nasze małżeństwo i daj nam radość, tak jak św. Ricie, widzieć nasz dom przepełniony szczęściem z obecności dziecka. Ojcze, przyjmujemy chętnie Twoją wolę. Bądź błogosławiony teraz i na wieki. Amen.
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu...
W: Św. Rita, patronka spraw trudnych i beznadziejnych. Modlitewnik, wyd. IV, Augustianie - Kraków.
Witajcie.
Mam 39 lat. Nie mam jeszcze dzieci. Rok temu zakonczylam 10letni zwiazek, w trakcie ktorego byly dwa poronienia. Rozstanie spokojne, po prostu nie bylo nam juz po drodze.
Tak wiec w wieku 38 lat zaczelam ukladac zycie na nowo. Zmienilam prace, zmienilam mieszkanie. Po kilku miesiacach okazalo sie, ze mozna cos zaczac od nowa.
Poznalam D. Szybko zamieszkalismy razem, po dwoch miesiacach sie zareczylismy i chcielismy miec dziecko.
Moje cykle - zawsze byly 28dniowe, z zegarkiem w reku. Ostatnimi czasy byly 26 dniowe.
Cykl czerwcowy 41dni. Tona testow ciazowych, kazdy negatywny, zawod okropny, glupie mysli, bo moja Mama rak szyjki macicy i piersi, wiec pewnie u mnie tez cos nie halo.
Jak sie w koncu zdecydowalam 4 sierpnia isc do lekarza, to dostalam okres.
Nie monitorowalam jakos specjalnie mojej owulacji, wiedzialam bardziej wiecej niz mniej kiedy jest.
Od poczatku dni plodnych D. maltretowany seksualnie
Niestety po 24 dniach przyszedl okres ;/ Drugi cykl 24 dniowy. NIe powiem, podlamalo mnie to, znow mysli, moze to za pozno, moze ze mna cos nie tak.
Cykl wrzesniowy - okres po 24 dniach, od poczatku dni plodnych przytulanko co drugi prawie dzien.
Dzien przed owulacja, w dniu owulacji niestety nie, az bylam zla na D., ale byl u nas w odwiedzinach nasz brat i on stwierdzil, ze to nie wypada.
BRat wyjechal dzien pozniej, wiec bez wiekszych nadziei zmolestowalam. Potem jeszcze kilka razy, ale tak bez zadnej nadziei.
Nastepna @ miala byc 17.10. Tydzien wczesniej (choc obiecalam sobie, ze nie bede tak wczesnie) test ciazowy - negatywny. Podlamanie. Sutki mnie bolaly, ale kladlam to na karb przyszlej @.
17.10 - szczerze ot tak zrobilam test. Wyszedl cien cienia. WYslalam mmsa do mojej przyjaciolki, bo moze ja jakies przywidzenia mam. Tez to widziala. Wieczorem kolejny test cien. TO byla sobota, w nd kolejny (co za kretynka robi tyle razy!) nadal slabe. Zaniepokoilo mnie to, bo powinno chyba byc mocniejsze.
Przekopalam forum, przekopalam internet - czekac.
19.10 - dzwonie zarejestrowac sie do gina. Pani do mnie, ze wolny termin na styczen 2016. WIec mowie jej, ze to chyba moze byc troche pozno, bo podejrzewam, ze jestem w ciazy. Kazala przyjsc, moze Pan doktor przyjmie. Nie mialam akurat pieniedzy a prywatna wizyte. Doktor przyszedl, wyblagalam go, zeby mnie przyjal. Zrobil mi USG, nic nie zobaczyl. Stwierdzil, ze w sumie to wyglada jak koniec cyklu. Zalamka. Kazal sie umowic, na 27go i brac kwas foliowy profilaktycznie (bralam go juz miesiac wczesniej). Przed sama wizyta u niego zrobilam kolejny test - bladzioch, wiec lzy w oczach. Gin powiedzial tez, ze nie jestem az tak stara, bo u nas w przychodni najstarsza pani ma 46 lat, powiedzial, ze konieczne beda badania genetyczne.
20.10 - stwierdzilam, ze zrobie bete. U nas wyniki niestety dopiero na drugi dzien, wiec te godziny byly dla mnie koszmarem. Wchodze do zabiegowego po odbior wynikow i poprosilam pielegniarke, zeby odczytala, bo sie balam. WYnik 776,7 wkazujacy 5t ciazy. Poryczalam sie. oczywiscie zrobilam kolejny test, teraz juz kreski wyrazne.
Kolejna beta po 48h, nie moglam sie doczekac wynikow, dzwonie do zabiegowego wczesniej, pani powiedziala, ze sa. Ja cala w nerwach, a ze pielegniarka kojarzyla moje nazwisko, to zerknela i powiedziala, ze jest dobrze. Polecialam odebrac i wbilam sie do gina, zeby swoim okiem zerknal. Mowi jest dobrze, moze we wtorek juz cos pokaze. Druga beta to 1728.
To byl piatek. Przede mna 3 dlugie dni oczekiwania na wizyte. Bety stwierdzilam, ze nie bede robic, bo sie tylko cholernie stresuje.
27.10 - dzien wizyty. Nie moge spac, a wizyta dopiero na 13.45. Przed czasem czekam i czekam. Sporo Pan, wiec weszlam dopiero o 14.15.
Wg OM to 5t2d. Pan doktor szuka szuka szuka, ja juz mam lzy w oczach, naciska mi macice z gory, zeby lepiej widziec. Cos tam dojrzal, poprosil, zebym sama trzymala reka. Jest pecherzyk 10,2mm!!! poprosilam o zdjecie, choc niewiele widac. Wg USG termin na 29.06, wg OM 27.06. Nie widac narazie w pecherzyku nic wiecej, moze to kwestia sprzetu, moze mlodej ciazy, bo pokazalo na USG 4t6d. Kazal przyjsc na kolejna wizyte 25.11 na zalozenie karty ciazowej. Jak ja mam tyle czasu czekac?!?!?!?!
Wciaz jak idiotka czytam forum, gdzie juz u dziewczy bylo widac cialko, a gdzieniegdzie zarodek i dostraje w glowe, bo moze z moja ciaza cos nie tak. Korci mnie, zeby zrobic kolejna bete, ale ten stres nie bedzie chyba dobry dla mnie ani Malenstwa.
Dzis nastroj podly, moje kociaki sie do mnie przytulaja, ale ja juz bym chciala wiedziec, czy sie zarodek rozwija czy nie... Boje sie bardzo, D. mnie uspokaja, ale kobieca psychika jest pokretna.
Moj Maluszek:

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 11:52
Waga 58,5 kg wiec moze wszystko wraca do normy. Tylko, ze zaczelo sie swedzenie i co ja teraz zrobie? Wysmarowalam sie olejem z dodatkie olejku herbacianego. Mysle aby Ac rzucic w cholere.
Poklocilam sie z mezem i z seksu nici. Choc tak prawde mowiac, wogole nie mam ochoty. Chyba Ac na mnie dziala negatywnie. Mam tez do d.. nastroj. Przeciez do miesiaczki daleko. Takich cudow to nie mialam w polowie cyklu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2015, 18:50
13 dc. Patrząc na swój wykres zastanawiam się czy jest prawidłowy. Nie ma zbytnich skoków temperatury, cały czas jest w granicach 36,4-36,5 czy to jest normalne? Porównuję wykresy innych kobiet i prawie wszystkie mają duże skoki i spadki. Poszukam na necie ile kosztuje taki termometr do owulacji może zmienię bo używam zwykłego.
Jutro chce skoczyc jeszcze raz na bete. Czy wszystko ok. Nie trzeba jej juz powtarzac po 48h? wystarczy ze bedzie adekwatna co do tygodnia ciazy. I w porownaniu z wynikami ostatnimi. Niewiem czy tez powtorzyc progesteron.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2015, 20:53
1dc
Wczoraj już mnie zaskoczyły plamienia, a dzisiaj się rozkręciła jej wysokość wredzizna
Weszła z hukiem i z całej epy dowaliła mi w podbrzusze. Bolało, a nawet boli cały czas
Poprzedni cykl miał całe 24 dni? Szaleństwo! Odniosłam wrażenie, że bez zażywania Luttagenu pewnie miałabym idealnej długości cykl- 28 dni. A tu taka niespodzianka. Ale są plusy tej sytuacji, bo za tydzień w sobotę idziemy na Andrzejki i przynajmniej będę się już spokojnie mogła bawić, bez uczucia duszy na ramieniu, że za moment pocieknie mi po nogach i koniec zabawy, bo mnie będzie skręcać
Co to, to nie! No i przynajmniej już taka spuchnięta nie będę, pryszcze z twarzy znikną i samopoczucie o niebo lepsze!
Dzisiaj wieczorem zaparzę już sobie ziółka Ojca Sroki. Inofem też dzisiaj wypiję, a jak tylko skontaktuje się ze mną mój ginekolog (z wynikami ostatnio zrobionych wymazów) zapytam mu się czy mam brać metforminę, bo naczytałam się o tym leku i boję się, żeby sobie jednak nie zaszkodzić. Albo jeszcze lepiej- pójdę do endokrynologa z tym. O! 
Z frontu codziennego życia- zmieniam miejsce pracy
Czyli nowy zespół, nowy menadżer, nowe, bardziej ekskluzywne miejsce
Trzymajcie kciuki, żeby mi się podobało i dobrze wiodło 
Z ostatnich zakupów wiele nie wyszło
Ależ oczywiście, że pieniądze wydałam
choć nie mam jeszcze wszystkiego z mojej listy marzeń...
Jenny, chwalę się
Kupiłam dla siebie kozaki w CCC. O takie:

Ładnie do nogi przylegają a i mają meeeega wygodną platformę. Póki w ciąży nie jestem będę śmigała na moich ukochanych obcasach 
A poza tym zrobiłam rozeznanie w karniszach, zasłonach i firanach, plus przeróżnych pudełkach i ozdobnikach- pierdólnikach
i kupiłam piękne, niebieskie, matowe rolety na okno! Wypoczynek mamy w popielatym melanżu, więc ten niebieski odcień na szybach wygląda super
Oczywiście nie mogę się zdecydować na kolor zasłon, i to jaką mają mieć strukturę? Ileż to kobieta ma dylematów w życiu 
Gdybym tylko mogła się rozhulać z wydawaniem kasy, to pół chaty bym wymieniła
Ale, na całe szczęście- nie mogę!
Natomiast mogę sporo rzeczy zrobić sama- DIY pełną parą! Postanowiłam, że zrobię szydełkową pufę dla synka mojej przyjaciółki jako prezent gwiazdkowy, albo może uda mi się wyrobić na Mikołajki
Młody uwielbia moją pufę, którą już jakiś rok temu udziergałam i wiem, że będzie to taki praktyczny prezent, z którego Maluch zrobi użytek 
Całuję Was! I bardzo, bardzo dziękuję za to, że jesteście
Woman Power górą!
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2015, 22:41
Przymierzam się do wizyty u ginekologa. Tu ,gdzie mieszkam jest dobry lekarz, ale cholercia... nie wiedziałam ,że będzie to dla mnie takie trudne. Wiem, dziwne jest to że staramy się 3 lata, a ja jeszcze nie poszłam do ginekologa. Niedługo Misiek kończy witaminy, pójdziemy powtórzyć badanie nasienia i zabieramy się do roboty. Teraz na mnie pora. Przemek miał odwagę zbadać nasienie, to ja muszę mieć odwagę pokazać wszystko jakiemuś facetowi
.
Z dnia na dzień coraz bardziej pragnę być matką . Wyobrażam sobie małą, kruchą istotkę w moich ramionach..to musi być uczucie nie do opisania
ehh. Te wszystkie ubranka dla dzieci są tak piękne,że ostatnio będąc w pepco chciałam coś kupić, naprawdę
.Pomyślałam że niedługo na pewno się przyda.
Trochę mi się przytyło. 6 z przodu się zbliża. 59, 4 kg. Tak to jest jak się żre wszystko bez zastanowienia. Nie żałuję że weszłam na wagę bo to, co zobaczyłam zmotywowało mnie do ograniczenia jedzenia. Nie będę się katować. Po prostu zanim coś zjem, zastanowię się czy naprawdę tego potrzebuję. I schudnę, tak sądzę
. Zapisuję wszystko co jem. To pomaga nie wsunąć cukierka, który wygląda całkiem sympatycznie i nie jest groźny dla figury . Na kartce zajmuje kolejną linijkę więcej ,co nie jest fajne . Polecam zapisywanie 
Zamówiłam koło poporodowe
a co tam warto spróbować może pomoże
może nie przyda mi się w tej ciazy to może przy następnej
a nawet jak się nie przyda to te 20 zł to rzaden majątek
O Boże,ale rano miałam nerwa!
Wstaje,i patrze, i co?! jakieś plamienia.. chyba do 10 dzwoniłam gdzie sie da aby mnie przyjeli,ale niestety,nie dało rady.. Na szczescie ok 8 rano, plamienie ustąpiło,i naczytam się troszkę, podzwoniłam do koleżanek.. i mnie uspokoiły.. Takze,jest ok. 
Na 4.11 umówiłam się na wizytę, niestety musiałam groźbami się dostać bo babka mnie na grudzień chciała zapisać, oo nie ,ja tak sie nie bawie. Wole szybciej, niż pózniej...
Jutro rano powtórze,test by wszystko zobaczyć czy jest ok, 04.11 zrobią mi betkę, takze spokojnie.. 
Uff . Najgorzej to w pracy.. stojaca praca,nerówka dzwiganie.. i na dodatek, jestem przed podpisniem umowy.. takze,słabo...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.