Do wizyty tydzień i jeden dzień :) już teraz praktycznie tydzień ;) tak sobie w niedzielę uświadomiłam że wizyta jest akurat w moje imieniny, chciałabym na prezent dostać receptę na leki i zielone światło po tej @. Liczyłam +- i niestety punkcja wypada mi bardzo blisko Świąt, zależy jak @ przyjdzie, może nawet wypadnie w Święta. Mam nadzieję, że klinika wtedy pracuje w takim trybie zabiegowym. Przecież jeżeli punkcja albo transfer wypadną w taki dzień to się tego nie będzie dało przesunąć. A może to będzie taka symboliczna data i najlepszy prezent jaki moglibyśmy dostać? :) Jestem pełna wiary i nadziei, że tak!
Musimy się z mężem przypilnować bo na wizycie robi też seminogram i żeby się nam czasem nie zapomniało o wstrzemięźliwości :P

Po 1,5 roku od ślubu wystawiłam też swoją suknię na sprzedaż :D Dzięki Adin za motywację :D
No i pierwszy rozdział pracy już skończony :) Wszystko pchamy do przodu :) Chociaż codziennie kończę korki o 19,20 i mało tego czasu jest, ale właściwie chyba robię więcej niż jakbym miała wolne całe dnie. Całe wakacje praktycznie miałam wolne i do niczego się nie zabrałam. Teraz mam nóż na gardle to się spinam.

Czekamy na wizytę :)

iwi87 Wyczekuje i mam nadzieje, ze wyczekam. 17 listopada 2015, 15:54

Wizyta przelozona na szybciej;) zaraz sie zbieram;) ale sie stresuje!

17dc

A więc tak jak przypuszczałam, jest to cykl bezowulacyjny. Ginka nic nie widziała na USG :( trudno się mówi ale już wiem na czym stoję. Mam przepisany Clostilbegyt, Inofolic i Luteinę.

Dawkowanie:

Clostilbegyt: od 5dc do 9dc (5dni)

Inofolic: 2 saszetki przez cały cykl

Luteina: 2x 1 tbl.


Ginka założyla (bo to nic pewnego nie jest), że @ powinnam dostać 30.11. Mam wtedy zażywać lekarstwa wg dawkowania jakie mi dała a wtedy koło 14/15 grudnia przyjść na monitoring. Będzie się starać, żeby cykl minimalnie mi się wydłużył ze względu na to abym mogła w grudniu wstrzelić się w potencjalną owulkę. Jak oczywiście te lekarstwa mi pomogą :/ Widziała, że byłam załamana ale wiem, że jestem pod naprawdę dobrą opieką i wierzę, że uda mi się spełnić marzenie... Ale kiedy? Czy potem będzie wszystko ok? Zapomniałam, że jeszcze mam problem z progesteronem. Ale tym lekarka się nie martwi bo najważniejsze aby unormować mi cykle.

Wniosek:

Moja kobieca intuicja działa prawidłowo. Teraz nic mi nie zostało jak się leczyć i walczyć o szczęście. Dziki wsparciu dziewczyn z forum MZ, mojemu D. a nawet mojej mamuśce - wiem, że teraz nie mogę się poddać. Nie teraz, kiedy już wiem mniej więcej co mnie czeka...

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 17 listopada 2015, 16:26

Etapy zapłodnienia, czyli kiedy poczęcie jest zakończone

Zanim dojdzie do zapłodnienia, organizm kobiety, co miesiąc, musi przejść skomplikowany cykl, na który składa się kilka faz. Jeżeli na którymkolwiek etapie tego cyklu coś zawiedzie - pojawią się problemy z poczęciem.

Cykl menstruacyjny zachodzący w organizmie kobiety jest wynikiem procesu wymiany informacji między podwzgórzem, przysadką mózgową, jajnikami i macicą. Typowy cykl trwa około 28 dni, choć jego czas trwania jest różny i indywidualny dla danje kobiety. Jendak cykl nie powinien trwać dłużej 35 dni i krócej niż 25 dni.
Cykl menstruacyjny składa się kilka faz - aby mogło powstać nowe życie, czyli dojść do zapłodnienia, każda z nich musi przebiegać bez zarzutu.

Przygotowanie organizmu

Początkiem cyklu jest dzień, w którym zaobserwujemy krwawienie. Wtedy następuje wydalenie wraz z krwią martwiczo zmienionej warstwy czynnościowej błony śluzowej macicy. Proces ten jest najintensywniejszy w pierwszych dwóch dniach krwawienia. Krwawienie zazwyczaj trwa 4-7 dni.
Po nim następuje faza folikularna (proliferacyjna). Mniej więcej po 5 dniach od rozpoczęcia nowego cyklu zaczyna odnawiać się śluzówka macicy, przygotowując się tym samym do ewentualnej ciąży. W fazie tej następuje rozrost błony śluzowej jamy macicy (endometrium) pod wpływem wydzielanych przez jajniki estrogenów, których stężenie we krwi stale wzrasta.
Trudno określić dokładnie, jak długo trwa ten proces - średnio jest to około 10-14 dni.

Powstanie komórki jajowej

Jajniki są gruczołami wydzielania wewnętrznego, mieszczącymi się w jamie brzusznej, poniżej pępka. Na powierzchni posiadają nabłonek płciowy, z którego jeszcze w okresie życia płodowego formują się pierwotne pęcherzyki jajnikowe. Nowo narodzona dziewczynka ma od 1 do 2 milionów komórek jajowych w jajnikach. W okresie dojrzewania będzie ich miała 300 000, ale ostatecznie dojrzeje tylko ok. 400.
Za rozwój niedojrzałych pęcherzyków w obu jajnikach odpowiada wzrastający we krwi poziom FSH. To dzięki temu hormonowi w jajnikach rozwija się z nich tzw. pęcherzyk Graafa, który zawiera komórkę jajową (oocyt) wielkości 0,24 mm. Pęcherzyk, którym znajduje się jama wypełniona płynem, stwarza dogodne środowisko do rozwoju jaja. Tylko jeden pęcherzyk osiągnie dojrzałość (możliwe jest jednak uwolnienie paru jajeczek z paru pęcherzyków). Bardzo istotne jest zachowanie dobrego stanu zdrowia przez trzy kolejne cykle miesiączkowe, aby wykształcić pełnowartościowy pęcherzyk, fizjologiczny stan zdrowia w sumie z 90 dni wpływa na możliwość wystąpienia owulacji bądź nie.

Dojrzewanie komórki

Kolejna faza, owulacyjna, trwa około 36 godzin. Po osiągnięciu dostatecznego stężenia estrogenów we krwi, wydzielanie FSH ulega zahamowaniu, co średnio przypada na 12-16 dzień cyklu. Estrogeny pobudzają za to wydzielanie LH, które umożliwia przekształcenie pęcherzyka Graafa w ciałko żółte, a przez to sekrecję progesteronu i estrogenów. Przysadka mózgowa jednorazowo wytwarza wysoką dawkę LH, która inicjuje końcowe procesy dojrzewania komórki jajowej, doprowadzając po 16-32 godzinach do jajeczkowania, czyli pęknięcia pęcherzyka Graafa (w tym czasie ma on ok. 20 mm) i uwolnienia komórki jajowej gotowej do zapłodnienia.
W ciągu jednego cyklu dojrzewa najczęściej zaledwie jeden pęcherzyk. Warto wiedzieć, że kobiety z jednym jajnikiem mogą mieć tyle samo owulacji w roku, ile panie z dwoma. W momencie utraty jednego z jajników, całą pracę przejmuje na siebie drugi.
USG robione na kilka dni przed owulacją może potwierdzić, z którego jajnika odbędzie się jajeczkowanie i czy w ogóle jest dominujący pęcherzyk.
W czasie owulacji może występować krwawienie do jamy otrzewnej z pękniętego pęcherzyka. To wywołuje podrażnienie i ból w dole brzucha. To tak zwany ból owulacyjny, a pojawia się na krótko przed, w trakcie lub po owulacji. Może trwać kilka minut, godzin, a nawet dni.

Najczęściej nie oznacza jednak samego momentu pęknięcia pęcherzyka. Ból nie informuje również, z jakiego jajnika odbędzie się czy odbyło jajeczkowanie. Jajniki mogą nabrzmiewać i boleć podczas indukcji owulacji lub z powodu poowulacyjnego ich powiększenia. Czasem dolegliwość ta jest także objawem endometriozy. Jednak bardzo wiele kobiet, które regularnie owulują, nie odczuwa żadnego bólu. Utrudnia to określenie czasu owulacji.

Brak synchronizacji - brak ciąży

Owulacja może być za wczesna albo za późna. Za zbyt wczesną byłaby uważana ta przed 10. dniem cyklu, za zbyt późną po 20. Przy regularnych późnych owulacjach kobieta ma możliwość zajścia w ciążę. Ale jeśli jajeczkuje późno, szanse na ciążę maleją. Dzieje się tak dlatego, że owulacje są rzadsze (np. przy cyklu wynoszącym 39 dni to tylko 9 jajeczek w roku, przy 28-dniowym - 13), możliwość produkowania nieprawidłowych jajeczek (dotyczy to także owulacji zbyt wczesnych). To oznacza, że są nieodpowiednie do zapłodnienia i implantacji. Poza tym poziomy hormonów nie są zsynchronizowane. Endometrium może nie być gotowe na implantację, jeśli zbyt dużo (albo zbyt mało) czasu upłynęło od ostatniego okresu. Jajeczko może być zapłodnione, ale zarodek nie może się właściwie zagnieździć.
Problemem może okazać się też tzw. zespół luteinizacji niepękniętego pęcherzyka. Zazwyczaj w ciągu 38 godzin od wyrzutu LH pęcherzyk pęka, ale oocyt nie zostaje uwolniony. Może to być spowodowane problemami hormonalnymi - złą pracą przysadki i zbyt niskim stężeniem LH. Przyczyną może być również zespół policystycznych jajników. Zaburzenie to wykrywa się dzięki badaniom USG i testom na LH. Czasem niepęknięty pęcherzyk przekształca się w ciałko żółte bez uwolnienia jajeczka, dlatego też testy na progesteron w drugiej fazie cyklu mogą nie wykazywać nieprawidłowości, a w przypadku mierzenia temperatury podstawowej ciała obserwuje się hipertermię. Leczenie polega na podawaniu HCG, jeśli problem spowodowany jest zaburzeniami hormonalnymi. Pomaga też laparoskopia i „nakłuwanie" jajników.

Kiedy najlepszy czas na zapłodnienie?

Wykształcone jajeczko wychwytywane jest natychmiast przez strzępki jajowodów. U kobiety z niedorozwojem czy brakiem jednego jajowodu, podobnie jak w przypadku jajników, całą aktywność przejmuje ten zdrowy. Możliwe jest wychwycenie jajeczka przez przeciwny jajowód, co do jajnika, z którego zostało uwolnione. Zapłodnienie może się dokonać w tzw. bańce jajowodu, jak też w każdym innym odcinku jajowodu. Są teorie, że komórka jajowa wydziela pewne substancje chemiczne, które powodują, że plemniki nie mają problemu z jej znalezieniem.
Jajeczko zwykle żyje 12-24 godzin, choć podejrzewa się, że do zapłodnienia zdolne jest tylko przez 6.
Badania wykazały, że stosunek tuż po owulacji bardzo ogranicza szanse na zajście w ciążę. Plemniki zwykle docierają do jajowodów w ciągu kilkunastu minut, ale nie są zdolne do zapłodnienia. Potrzebują około 6 godzin pobytu w szyjce macicy i przejścia przez proces tzw. kapacytacji, aby osiągnąć ostateczną dojrzałość. Dlatego najlepszy czas na stosunek to dzień przed lub dzień po jajeczkowaniu. Plemniki zdolne są do zapłodnienia średnio 24-48 godzin. W przyjaznych warunkach, w obecności śluzu płodnego w drogach rodnych kobiety, potrafią przeżyć nawet 5 dni. Płodnym okresem jest więc czas dwa dni przed owulacją i jeden dzień po. Ma to znaczenia w momencie, kiedy nie znamy dokładnego czasu uwolnienia jajeczka (owulacja nie jest u kobiety łatwo rozpoznawalna).
Jedną komórkę jajową zapładnia jeden plemnik. Następuje zbliżenie jąder obu komórek i ostatecznie zapłodnienie - połączenie materiału genetycznego rodziców. Powstaje jednokomórkowa zygota (zapłodniona komórka).

Wędrówka i zagnieżdżenie zapłodnionego jaja

Zapłodniona komórka (zygota) to jeszcze nie początek nowego życia. Teraz przez parę dni wędruje przez jajowód, nieustannie dzieląc się, przy czym jednocześnie nie zwiększa swojego rozmiaru. To etap bruzdkowania, którego efektem jest wielokomórkowy zarodek. Przesuwany jest ruchami rzęsek pokrywających nabłonek jajowodów i skurczami mięśniówki jajowodów. Wydzielina produkowana przez nabłonek ułatwia poślizg komórki. W ostatnim stadium bruzdkowania powstaje blastocysta, czyli jajo płodowe - pęcherzyk składający się z dwóch warstw. Trofoblast pełni funkcje ochronne i odżywcze, z embrioblastu powstaje ciało zarodka. Przez kilka dni pobytu w macicy zarodek odżywia się tzw. mleczkiem macicznym - substancją wydzielaną przez śluzówkę. Jednocześnie enzymy wydzielane przez jajo powodują nadtrawienie błony śluzowej macicy. Zarodek zagnieżdża się w wytrawionym zagłębieniu, endometrium je obrasta. Proces ten zwany implantacją lub zagnieżdżeniem rozpoczyna się mniej więcej po 6 dniach od owulacji, ale w zależności od tego, jak długo zarodek znajdował się w jajowodach, rozpocząć się może od 4 do nawet 12 dni od jajeczkowania.
Jajo płodowe usadawia się zazwyczaj w ścianie macicy niedaleko od ujścia jajowodów.
Endometrium jest przygotowane do implantacji w ściśle określonym przedziale czasowym tzw. oknie implantacyjnym, w cyklach naturalnych oznacza to 16-22 dzień cyklu, w stymulowanym egzogennymi gonadotropinami - dzień 16-19. Uwarunkowane jest to działaniem progesteronu i wpływem tego hormonu na strukturę, funkcjonowanie błony śluzowej macicy. Jednocześnie to endometrium odpowiada za wysyłanie sygnałów kontrolujących rozwój trofoblastu.

Ciałko żółte i produkcja hormonu utrzymującego ciążę

Z resztek pęcherzyka, z którego zostało uwolnione jajeczko, powstaje tzw. ciałko żółte (corpus luteum) - gruczoł wewnętrznego wydzielania. Następuje to ok. 28-32 godziny po owulacji. Ciałko żółte produkuje hormon potrzebny do utrzymania ewentualnej ciąży - progesteron - i w mniejszych ilościach estrogeny. Progesteron wstrzymuje dojrzewanie kolejnych pęcherzyków w cyklu, dlatego też niemożliwa jest podwójna owulacja, chyba że w tzw. 24-godzinnym oknie, kiedy występowały pęcherzyki o podobnej wielkości. Nawet jeśli pierwszy pękł, nie zostało nagromadzone wystarczająco dużo progesteronu, aby zablokować uwolnienie kolejnej komórki.
Progesteron działa na tkanki narządu rodnego (szczególnie na macicę), które uprzednio były pod wpływem estrogenów. Faza ta, z racji wpływu, jaki ma na endometrium, nazywana jest sekrecyjną (lutealną) lub wydzielniczą. Śluzówka macicy grubieje, ulega rozpulchnieniu, gruczoły i naczynia krwionośne powiększają się i rozszerzają, co jest konieczne dla odżywiania się rozwijającego zarodka. Następuje nagromadzenie w komórkach glikogenu, lipidów, polisacharydów oraz białek. Gruczoły uzyskują spiralny przebieg. Wzrasta dopływ krwi do śluzówki, tętniczki kręte wzrastają na długość, osiągając powierzchnię błony śluzowej; zwijają się też i skręcają, tworząc tętniczki spiralne. Mięśniówka macicy ulega przekrwieniu i rozpulchnieniu. Na obrazie USG endometrium staje się trójlinijne.
Faza lutealna trwa średnio 12 do 16 dni, jej długość jest stała u każdej kobiety. Maksymalna sekrecja progesteronu wypada na 7 dni po owulacji. Wzrost produkcji tego hormonu działa hamująco na wydzielanie LH i FSH, stąd pozostają one na niskim poziomie. 18 dni fazy lutealnej to już wysokie prawdopodobieństwo ciąży. Zarodek po implantacji zaczyna produkować hormon o nazwie ludzka gonadotropina kosmówkowa (HCG). Powoduje ona, że nie dochodzi do degeneracji ciałka żółtego, stymulując je do niesłabnącej produkcji estrogenów i progesteronu.


Prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka

Zapłodniona komórka jajowa musi się zagnieździć w macicy.

Jeśli faza lutealna trwa mniej niż 10 dni (niektórzy lekarze uważają, że poniżej 12), mamy do czynienia z tzw. niedomogą ciałka żółtego. Może stanowić to problem z powodu mniejszej szansy na prawidłowe zagnieżdżenie zarodka. Słabej jakości ciałko żółte będzie produkować niewłaściwą ilość progesteronu, powodując, że śluzówka macicy będzie niedostatecznie przygotowana na implantację. Na szczęście, fazę tą można skutecznie przedłużyć przez podanie kobiecie odpowiednich leków. Jeżeli niski poziom progesteronu spowodowany jest słabą pracą ciałka żółtego (przy dobrym rozwoju pęcherzyka), to właściwym rozwiązaniem jest podawanie gestagenów. Jeśli natomiast niski poziom progesteronu związany jest ze złym rozwojem pęcherzyka przed owulacją, to lepszym rozwiązaniem jest stymulacja jego rozwoju odpowiednimi lekami. Ogólnie: dobry rozwój pęcherzyka (ustala się to poprzez pomiary jego wielkości i poziom estrogenów) to dobra owulacja, a to także dobra praca ciałka żółtego.
Zdarza się, że błąd leży po stronie endometrium, które nie odpowiada właściwie za normalny poziom progesteronu we krwi. Implantacja prawdopodobnie nie powiedzie się, bo śluzówka nie będzie odpowiednio przygotowana. Niedomoga ciałka żółtego może pojawić się nawet, jeśli jakość pęcherzyka/ciałka jest dobra, a endometrium reaguje prawidłowo.
Z powodów do dziś niezrozumiałych faza lutealna czasem nie trwa tak długo jak powinna. Poziom progesteronu na 7 dni po owulacji może być niski, a nawet jeśli jest odpowiedni, spada nagle, prowadząc do zbyt wczesnego nadejścia menstruacji.

Ciąża biochemiczna i... kolejny cykl

Jeśli nie dojdzie do zapłodnienia, ciałko żółte powoli zaczyna zanikać (luteoza), przekształca się w ciałko białawe (corpus albicans). Produkcja progesteronu spada. Endometrium degeneruje się, nie jest już pobudzane do wzrostu. Tętniczki spiralne zamykają się, zatrzymuje się dopływ krwi do powierzchni śluzówki. Rozpoczyna się faza niedokrwienna. Dochodzi do zmian martwiczych i mechanicznego oddzielania warstwy czynnościowej śluzówki. Spadek hormonów doprowadza ostatecznie do menstruacji, czyli wydalenia narosłego endometrium w około 14 dni po jajeczkowaniu.
Gwałtowny spadek ich poziomów stanowi z kolei sygnał dla przysadki mózgowej do rozpoczęcia produkcji FSH, co tym samym zapoczątkowuje kolejny cykl hormonalny.
Czasem, mimo iż w organizmie kobiety nastąpiła implantacja, pojawia się okres (zła gospodarka hormonalna, nieprawidłowy rozwój zarodka, wady anatomiczne macicy itd.). O tym, że kobieta była w ciąży dowiaduje się dzięki testom na hormon HCG z krwi lub moczu. To tzw. ciąża biochemiczna, bo badanie ginekologiczne nie było w stanie jeszcze jej potwierdzić.
W rzadkich przypadkach może dojść do częściowego złuszczania endometrium, mimo ciąży.
Obserwuje się wówczas w czasie spodziewanych miesiączek plamienia czy krwawienia, lżejsze i krótsze jednak niż normalne menstruacje. Taki stan może trwać nawet przez kilka pierwszych miesięcy ciąży.


Co powinniśmy wiedzieć o plemnikach...

- Plemniki, czyli gamety męskie, powstają w jądrach mężczyzny.
- W czasie wytrysku, czyli ejakulacji, opuszczają jego narządy płciowe.
- Jednorazowa porcja nasienia wynosi średnio 2,5-6 ml, a w 1 ml prawidłowego nasienia znajduje się średnio 60-120 mln plemników, co w przeliczeniu na całą porcję nasienia daje astronomiczną liczbę 120-200 mln plemników.

...i komórkach jajowych

- Zwana jest gametą żeńską i powstaje w jajnikach mniej więcej w połowie cyklu miesięcznego.
- Zakończenie dojrzewania komórki oznacza, że dochodzi do pęknięcia ściany pęcherzyka.
- Owulująca komórka jajowa zostaje wychwycona przez strzępki jajowodu, a jednocześnie wzrost stężenia estrogenów powoduje, że dochodzi do upłynnienia czopu śluzowego zamykającego kanał szyjki macicy. Umożliwia to milionom plemników wniknięcie do środka.

Przydatne testy domowe

Test płodności - dostępny w aptece bez recepty. Dzięki niemu można ustalić czas owulacji. Określa bowiem stężenie hormonu luteinizującego LH (produkowanego przez przedni płat przysadki mózgowej) w moczu kobiety, które w przybliżeniu odpowiada jego stężeniu w surowicy krwi, a którego poziom jest najwyższy tuż przed jajeczkowaniem.
Test ciążowy - pozwala na wykrycie w moczu hormonu białkowego HCG, czyli gonadotropiny kosmów kowej. Stężenie tego hormonu rośnie od chwili zagnieżdżenia się zapłodnionego jaja w śluzówce macicy.


ZRODLO: http://www.ebrzuszek.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=236

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 17 listopada 2015, 17:21

To chłopak!!!!! To chłopak!!! Zdrowy i silny chłopak!!!! :) ależ jestem szczesliwa! Zrobie mężowi wieczorem wielką niespodziankę!

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 17 listopada 2015, 17:22

10dc
W niedzielę pierwszy odezwał się G... Nie wiem o co miał tego focha, ale każde powiedziało swoje racje i foch zażegnany.. Pojechaliśmy na zakupy remontowe.. Wszystko wybrane, musimy tylko skonsultować z wykonawcą, bo niestety ładne nie znaczy dobre..

Wczoraj dzień na mega obrotach, praca, lekarz, praca, joga, trening.. Pojechałam do mojego lekarza, bo do profesora nadal nie mogłam się dodzwonić.. Zrobił monitoring, pęcherzyk 15mm, znów w prawym jajniku.. Powiedział mi też, żebym pojechała do gabinetu profesora, zapytać o co chodzi.. Kochany powiedział, że będzie dobrze i skasował tylko 30zł.. Uwielbiam go:) Posłuchałam i pojechałam do gabinetu profesora od razu (dlaczego głupia wcześniej na to nie wpadłam??).. Okazało się, że profesor przyjmuje, chciałam umówić się tylko na kolejna wizytę, ale chciał zobaczyć co i jak i tym sposobem miałam drugi monitoring jednego dnia... Czułam się jak świr który kocha chodzić do ginekologa, ale profesor to typ, któremu trudno jest odmówić lub coś zasugerować.. Co do jego nieobecności, to miał kilka dni wolnego, a potem intensywne dyżury w szpitalu, a jak operuje itd to ma wyłączony tel.. Panie w poczekalni powiedziały mi, żebym była jeszcze bardziej zdeterminowana i dzwoniła częściej.. Jeszcze częściej?? A ja już myślałam, że jestem natrętem.. Profesor postanowił ostatni cykl przed laparo stymulować.. Dał mi femcoś tam na wzrost pęcherzyka, mówił, że to LH.. Proszek do rozpuszczenia i podania zastrzyku w brzuch.. Trochę bałam się robić to sama, wróciłam do pielęgniarki i ona mi pomogła.. Ale już umiem (z obserwacji) i następnym razem będę umiała sama.. Kolejne zalecenie to 11dc ovitrelle, a 12dc sprawdzenie czy pęcherzyk pękł i przenikalność plemników.. Bo ostatnio to była bieda, ale liczę na to, że przez to, że pęcherzyk nie pękł i nie było śluzu płodnego.. Przenikalność 0% mimo używania żelu conecive plus.. Oby było lepiej.. Cudowne marzenie, zajść w ciążę i uniknąć laparo, ale czuję, że nici z tego i będę musiała na swojej skórze przekonać się jak to jest..
Dziękuję dziewczyny za słowa pociechy.. Wiele z Was przeżyło laparo, przeżyje i ja:)

Dzisiaj nadal zapracowany dzień.. Rano dentysta, mam do zrobienia dwie małe dziurki i uzupełnienie plomb które wypadły, ale nic się tam nie dzieje.. Dzisiaj Pani stwierdziła, że zrobi tylko czyszczenie kamienia bo ponoć mam mega zawalone zęby (a przecież dbam), efekt mega, tylko trochę bolą mnie dziąsła, ale do zniesienia.. Potem nawał pracy.. Tym razem papiery.. I już było blisko opieprzu za nic od góry, ale się ładnie wybroniłam.. Rano miałam plan pójścia dzisiaj na jogę, ale im bliżej wyjścia tym bardziej mi się nie chce.. Nie wiem co zrobię, oczy się kleją, pracy jeszcze dużo:( a trzeba jeszcze choć trochę sił zostawić na serduszko.. Nie lubię staraniowych serduszek, zaplanowanych.. Ale im więcej czytam pamiętników tym bardziej wiem, że starania nie są przyjemne i spontaniczne.. A odwrotnie, okropnie zaplanowane:(

gosia89 udało się po 9 latach 17 listopada 2015, 17:41

3 dc

Coś mnie zastanawia. Otóż zawsze przed @ mam bóle piersi które mijały jak tylko @ zawitała. Dziś 3dc a one nadal bolą, dziwne to, mam tak pierwszy raz. A wy kobietki jak to jest u Was?

Zaczarowana917 Kiedyś dogonię marzenia... 17 listopada 2015, 19:34

Dawno nie pisałam... w sumie to niewiele się zmieniło. Dalej brak 2 kresek, więc dalej ciąży brak. Zmieniłam ginekologa, coś się w końcu ruszyło. Od 2 cykli biorę luteinę, gdyż prawdopodobnie owulacja u mnie nie występuje. Poza tym odkąd zmieniłam lekarza to co miesiąc mam torbiel na jajniku. Już sama nie wiem co o tym myśleć. Wszystkim wkoło się udaje, 1 siostra mojego męża zaszła w drugą ciążę, 2 właśnie co urodziła drugie dziecko, kuzyn mojego męża również się spodziewa ... tylko ja powoli tracę siły na to wszystko. Męczę się na rodzinnych imprezach gdyż już nie ma normalnych rozmów o `niczym` tylko wszystko skupia się na dzieciach i achach i ochach nad nimi... mam już tego dość. 10 grudnia mam wizytę o ginekologa, zapytam się go o laparoskopię gdyż w moim przypadku od tego trzeba by było zacząć. Po przebytej operacji w dzieciństwie niewykluczone, że są zrosty, bądz niedrożne jajowody. Dopóki tego nie sprawdzę to moje starania będą stały w martwym punkcie...

Zastanawiam się czemu u mnie wszystko idzie jak krew z nosa...
Już ponad dwa tygodnie szukam dla nas kotka. Niestety był to dość pracowity okres i to szukanie było trochę na drugim planie ale... Teraz mam dwa dni wolnego, będę mieć czas na szukanie kotka i przy okazji zasłon. Nie mogę się ostatnio ogarnąć. Wczoraj miałam do pracy na 13, całe przedpołudnie dla siebie- 3/4 przespałam. Tak trudno mi się zorganizować :/
Profertil dla męża też zamawiałam bardzo długo, dopiero dziś doszedł. Nie miałam weny na zrobienie zdrowego obiadu, kupiłam mrożoną pizzę. Wstyd :(
A i temperaturę miałam mierzyć. I nie mierzę.
Muszę koniecznie spiąć poślady bo w niedzielę wpada z wizytacją rodzina męża (rodzice i chyba babcia). Babcię bardzo lubię, kiedyś amatorka szybkiej jazdy na motocyklu ;)

Dowiedziałam się też, że kilka dni temu psy sąsiadów zagryzły kota mamy. Mama ma prawie że schronisko u siebie na wsi, przygarnia koty a ten był wyjątkowy. Przywieziony z miasta, bardzo długo się aklimatyzował i wszyscy wkładaliśmy dużo wysiłku by był bezpieczny w nowym środowisku.
Te psy biegają luzem, są wiecznie głodne. Najadają się chyba tylko raz w tygodniu, kiedy sąsiedzi wystawiają worki ze śmieciami. Wszyscy się wkurzają bo śmieci są rozwlekane po całej ulicy. Chciałam zadzwonić do Lubelskiej Straży Ochrony Zwierząt ale mi odradzono ten pomysł bo podobno oni i tak nie zainterweniują w takim przypadku. No sama nie wiem. Żeby psy były tak głodne że jadzą śmieci i koty...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2015, 17:45

Kolejny dzień oczekiwania... Dziś zaczął się Adwent, czas oczekiwania na narodziny Pana Jezusa. Ja też będę oczekiwać tylko ja na serduszko mojego dzieciątka <3 <3 <3

Maryjo Matko Pana Jezusa, która, tak bardzo na niego czekałaś z utęsknieniem wstaw się do naszego Pana za Nami...

Mimi86 No więc ivf 17 listopada 2015, 18:42

Bylam dziś na wizycie no i nareszcie zaczynamy :):):)

- do poniedzialu jem tabletki antykoncepcyjne i od wtorku (24.11) rano mam brac gonapeptyl i encorton przez 9 dni.
- po 9 dniach gonapeptylu krew i usg (ja sie zapisalam w 9 dniu bo to bedzie po 9 zastrzyku 02.12)
- w 10 dniu brania gonapeptylu mam zaczać brac dodatkowo menopur 75j i puregon 50j. przez 6 dni i znow krew i usg poki co tyle mam rozpisane ;)

iwi87 Wyczekuje i mam nadzieje, ze wyczekam. 17 listopada 2015, 19:24

Serduszko bije;D 8mm :) dostalam juz skierowanie na badania prenatalne. A jakie badania dostalyscie do zrobienia. Bo ja ich nie mam za wiele;/

Samara Oprócz błękitnego nieba... 18 listopada 2015, 11:57

Dziś - to z pewnością nie jest mój dzień. Nieprzespana noc, nerwy. Mąż również nie sypia ostatnio dobrze. Koniec roku zawsze jest taki dla nas. Jest to czas przetargów na usługi na kolejny rok. W piątek okaże się czy jego firma ma gdzie wykonywać usługi. Jeżeli nie to się nam świat posypie.
Wcale się nie dziwię, że mamy problemy z zajściem w ciążę. Wieczna i niekończąca się nerwówka.
Dobrze, że niedługo wszystko się wyjaśni. Powoli brakuje mi sił, aby trzymać nas oboje przy dobrej myśli. Ja trzymam jego, ale kto trzyma mnie?
Dziś to nie jest mój dzień.

@ się zbliża, czuję to :-( niby żadna nowość, ale mogłaby sobie w końcu odpuścić... no cóż... jak rozkręci się na dobre to pójdę chyba na badania krwi, w sumie dawno nie robilam, mam tylko nadzieję, że żadna torbiel się nie przypałętała, bo miałam ostatnio jakieś dziwne objawy...
jak nie urok to @! Wkurzona ja!

Niedawno zaczęłam nowy cykl. Tym razem miesiączka miała ostre wejście. W środku nocy dopadły mnie tak silne skurcze, że zwijałam się z bólu. Miałam mdłości, byłam blada jak ściana i cała się trzęsłam. Zanim zaczęły działać środki przeciwbólowe nie mogłam sobie nigdzie znaleźć miejsca...

Ale już wszystko przeszło - trochę mnie tylko niepokoją takie objawy. Mam nadzieję, że histeroskopia je rozwieje i nie będzie to żaden polip...

Teraz czekam na mojego M. Wyjechał za granicę, nadzoruje remont naszego mieszkania w DE.
I tak go nie ma po dwa tygodnie.
Mam nadzieję, że zdąży na TE dni pod koniec miesiąca :-)

Dodatkowo mam aparat ortodontyczny od czterech dni - zęby bolą, co nie wpływa dobrze na moje samopoczucie... za to wszystkim w pracy się podoba :-)
Ale w imię idei - chcesz być piękna - musisz cierpieć :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2015, 14:13

Wrzesień 2015.
Obudziło się we mnie wyraźne pragnienie.
Mądra i rozważna ze mnie osoba, więc umawiam się do Pani gin, którą znam.
Zawozi mnie Mąż. W końcu to nasza wspólna sprawa. Wchodzę, mówię: chcę się starać. Informuję, że w drugiej fazie cyklu występują u mnie plamienia.
Pani Gin mówi, że zleci mi badania TSH itd. itp. Porobię i z wynikami mam do niej wrócić. Serdecznie zaprasza. A dziś jeszcze będzie USG i oglądanie "komórki jajowej".
Oglądamy. Jest "komórka" wielkości 11 mm i bardzo ładne endometrium. "Właśnie tak to powinno wyglądać" - usłyszałam. Pani Gin mówi, że prawdopodobnie we wtorek pęknie, ale mam przyjechać na usg to ona mi powie, czy tak się stało. Ja akurat nie mogę, więc umawiam się na następny piątek. Mam się starać od wtorku do czwartku dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Jeśli "komórka" będzie pęknięta, a było współżycie to powinnam być w ciąży. Tak właśnie usłyszałam. No wiadomo.
Staramy się, tak jak Pani lekarz kazała. W piątek jadę na wizytę. "Komórka" jest pęknięta. Mam brać luteinę pod język i za 2 tygodnie zrobić badania krwi na HCG.
No więc już wiem, jako osoba mądra i rozważna, że jestem w ciąży. I jako taka osoba nie muszę już robić tych badań krwi, które Pani lekarz mi zleciła. Przecież jestem w ciąży. Wracając do domu autem czuję implantację i zaczyna mnie boleć w krzyżu. Jest to maksymalnie 3 dni po owulacji, ale u mnie zawsze wszystko bardziej i szybciej czuć niż u innych. Od następnego dnia zaczynam brać luteinę, a w niedzielę mam pierwsze zawroty głowy podczas, których uśmiecham się sama do siebie. Ciąża. Za parę dni zaczynają się mdłości. A w następny piątek padam z nóg o 20h i 3 godziny później budzę się z bólem głowy, gardła i przymuleniem.. Na drugi dzień mówię Mężowi, że chyba jestem chora. Mąż na to, że przecież wiem, że to nie choroba i mruga porozumiewawczo oczkiem. To ta ciąża. Parę dni później robię pierwszy czuły test. Jest minusowy. Zrobiłam go za wcześnie. Beta jeszcze nie wzrosła. Robię potem następny i znów negatyw. Beta jeszcze nie urosła. Pytam się Męża, jak zrobić, żeby w końcu zobaczyć te dwie kreski. Mam nie pić przed snem, całą noc nie odwiedzać wc i pierwszym szczochem zrobić test. Dobry pomysł. Jednak nie pamiętam już jak było z jego realizacją. Chyba nie wyszło, bo strasznie dużo piję w tej ciąży. Suszy mnie jak nie wiem co. Cały cza chodzę przymulona, mam mdłości lekkie, dużo piję. Cały czas biorę luteinę. Idę na betę. Wynik ujemny. W końcu pokojarzyłam jako osoba mądra i rozważna, że przecież biorę LUTEINĘ. Niedowierzania jeszcze. Dostaję okres. jest mi wstyd i smutno. Przecież było współżycie i była peknięta " komórka ". A ciąży nie ma.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 16:19

37 TC (36t5d)
Za Nami 92 % ciąży
Do TP pozostało wg. USG 19/22 dni/OM 23 dni

"Weź dupę w troki"

Zaczynając od tego co po kolei się działo... Spacerek z siostrą i siostrzeńcem po lesie udany. Nachodziłam się za całą ciąże chyba. Ja szczęśliwa, stopy opuchnięte,pogoda mroźna ale było super. Siostra próbowała wcisnąć mi żółwia zakupionego dwa lata wcześniej a na którego nie ma już u nich miejsca, a mały nie za bardzo się nim zajmuje.... Ta jasne ja w 9 mc ciąż zaraz dziecko się pojawi a mam skupiać uwagę na jakimś tam żółwiu. Tym bardziej że dla mnie ze zwierząt domowych liczą się tylko takie do pogłaskania, utulenia, pomiziania - włochate czyt. chomiki :-) Uwielbiam te małe zwierzaczki, ich aksamitną sierść, słodkie pyszczki i mokre noski, to że są tak bezproblemowe w "wychowaniu" i słodkie. Sama do niedawno byłam jeszcze posiadaczką takiego jednego Gustawa - który niestety zachorował, do dziś nie wiadomo dokładnie na co, bardzo cierpiał i z żalem serca musieliśmy go uśpić. Oj ile ja łez wypłakałam... Bo kim że jestem aby decydować o czyimś życiu/śmierci ??? Strasznie przeżyłam tą stratę teraz maluch spokojnie spoczywa na dnie mojego ogródka, zakopany z boczku, jest blisko ;-) Także tego wracając do tematu żółwia - No Way ;D Spacerując tak sobie razem, patrzyłam na siostrzeńca i zastanawiałam się jak ten czas szybko leci... niedawno był taki malutki a tu już na karku 8 lat i chłop jak dąb :D Ciekawe czy lata z Maksem też nam tak szybko miną... Oby nie... Chcę aby Jego dzieciństwo było pełne radości, uśmiechów i wspólnych zabaw, zamierzam łapać wspólne chwile garściami :-) ;-)

Z koleżanką ze SR nie udało mi się spotkać, miała jakieś tam plany, do kina też się nie wybraliśmy - mąż pomagał koledze z pracy przy aucie. Nic straconego w tą środę z orange się wybierzemy :D na Listy do M 2. Mam wrażanie że wszyscy już ten film widzieli, tylko nie ja :P Zapiekankowy plan uda się nam zrealizować dopiero dzisiaj - taki wypad na niezdrowe jedzonko :D Wyciągnę męża a co ! :) Ostatnio chodził jakiś takiś struty, smutny, chyba zmęczony. Myślę sobie - on zawsze mnie dopieszcza, skacze przy mnie, spełnia każdą moją zachciankę nie tylko w ciąży, często zmienia dla mnie swoje plany więc moja kolej ! Skoczyłam do sklepu po jakiś dobry alkohol ( oczywiście tylko dla mego mena). Po konsultacji ze szwagrem pt. "Jakiego whiskacza wybrałbyś dla siebie ???" Dostałam chronologicznie ułożoną listę tych " najlepszych" i tych z niższej półki i wybrałam coś pośredniego ale dobrego :P Jeszcze tylko produkty na specjalną kolację i hyc do auta. Nie wspomnę już o poświeceniu w postaci jego prowadzenia zważywszy na fakt iż kompletnie nie mieszczę się już za kierownicą. Nie pomaga ani regulacja kierownicy ani fotela :D Jestem po prostu za gruba :P Także tego mogę być z siebie dumna - prowadzę auto w 9 mc ciąży :D
W domu przyrządziłam lazanię, którą P. bardzo lubi, trunek barwy bursztynowej pięknie opakowałam, siebie też przyozdobiłam ładnymi ciuszkami i delikatnym makijażem i czekałam na P. Radość w jego oczach była jak balsam na me serce. Dobry humor u P. na szczęście wrócił po chwilowej nieobecności :)

Wczoraj był też bardzo fajny dzień. Ja miałam wychodne hehe i zrobiłam sobie wycieczkę do przyjaciółki z Gdańska. Jechałam skm trzeci raz odkąd jestem na zwolnieniu i zapomniałam już jak ja to lubię :P Taka zwykła rzecz a cieszy. B. odebrała mnie z dworca, ugościła u siebie, upiekła ciacho - tartę z serkiem mascarpone i jagodami - mmmm pychotka, a jaka słodka i kaloryczna... Dupy nam jeszcze bardzie przez to urosły :P Tyle że ona nie jest w ciąży :D Śmiałam się z przemeblowania w jej pokoju - że teraz jest miejsce na tańczenie i że już niedługo pójdziemy na imprezę razem :D Mężuś za to miał wychodne wieczorem. Zaopatrzony w browarki mój zapaleniec-amator MMA udał się do brata na galę KSW i zlądował mi do domu dopiero po północy. I choć nie miałam w kogo wtulić się w łóżku - nie żałuję Mu. Mężowi tez się coś od życia przecież należy. Nie tylko wieczne słuchanie o kocykach, smoczkach, opuchniętych kostkach i wierceniu Małego :)

Ostatnio czas mój też zapełnia pewna mama. A raczej jej wspomnienia z przed i wrażenia z bycia mamą. Trafiłam na tego bloga przypadkiem - makeonewish.pl. Dziewczyna jest w podobnym wieku i podobnie jak większość z Nas długo starała się o dziecko. I kiedy nadzieja zaczęła umierać po nierównej 2,5 letniej walce - pojawił się CUD :) Czytając jej wpisy, jakbym czytała moje myśli, emocje, złości i smutki z mojego ciężkiego- staraniowego czasu. Normalnie identiko. Zadziwiające jak teraz to wydaje się odległe. Ale nie, nie zapomniałam tego wszystkiego po prostu zepchnęłam gdzieś w daleką otchłań mojego umysłu i serca bo po co o tym rozmyślać - teraz mam w sobie Nasze Dziecko, Nasz Cud, ukochany, upragniony, wyczekany, wybłagany i wymodlony i tylko On się liczy. Nasz synek. Nasz Maks <3 Wspomniana wyżej blogerka doświadcza teraz swojego Drugiego Cudu :) i znów te emocje i uczucia kiedy odkrywasz na teście dwie kreski, kiedy biegasz na betę, kiedy z zapartym tchem oczekujesz na usg dźwięku serduszka i kiedy wreszcie ono tak mocne i silne się pojawia a Ty płaczesz łzami wielkimi... znów te emocje są mi bliskie. Tak, tak mimo, że jeszcze przecież jestem w ciąży, już tęsknię za TYM czasem. Chciałabym być w drugiej. Mieć drugie dziecko. Znów tak świadomie i z miłością :D Wszystkim życzę takich cudów i takiego szczęścia <3 <3 <3
A.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2015, 12:07

20dc

Grrr! Wkurzyłam się dzisiaj... Jutro mam dzień wolny ale idę wyrwać ósemkę. Co prawda dopiero o 17, ale skoro to mój dzień wolny to chciałam się zrelaksować. To nie moja wina, że mam taki a nie inny system pracy i to nie znaczy, że przez to muszę załatwiać wszystkie sprawy sama. I nie ważne ile robię w domu. Nie doczekam się jakiejkolwiek wdzięczności. Wkurza mnie to, bo urobię się, ugotuję, posprzątam, zrobię pranie, zakupy... I nie mówię, że ma mnie za to nosić na rękach, ale zwykłe: "Dziękuję za upranie mi majtek" raz na jakiś czas by wystarczyło :(
Ehh... niby wszystko już jest ok. Może był zmęczony i wyładował się na mnie. Ale tak jakoś mi przykro...

Jutro ta piekielna ósemka... Boję się :(

ma_pi Demotywator 17 listopada 2015, 21:35

W niedzielę dostałam zakwas żytni na chleb od koleżanki. Mój pierwszy wypiek leży już na blacie :) Teraz chlebek musi całkiem ostygnąć, żeby można było go rozkroić. No nic. Muszę poczekać do rana. Pachnie pięknie. I wygląda całkiem jak chleb ;)

ma_pi Demotywator 17 listopada 2015, 21:39

Za dwa dni widzę się z lekarzem, który wyciął mi tą nieszczęsną przegrodę. Sprawdzi, czy wszystko dobrze się goi. Bardzo bardzo bardzo boję się komplikacji.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)