kas:) mój i tylko mój 22 stycznia 2016, 23:01

Ciąża zakończona 22 stycznia 2016

kas:) mój i tylko mój 22 stycznia 2016, 23:02

Na świecie pojawił się Filip Michał Kowalczyk

Shafuli Z pamiętników trzydziestolatki 22 stycznia 2016, 23:15

Dawno nie pisałam. Kolejny cykl i nic .
Właśnie mnie nawiedziła wredna i to bolesna na maxa - 2 dni na przeciw bólach.
Mam wrażenie że jest coraz gorzej.
Zmieniam pracę . Trzymałam się umowy ale już mi nie zależy. I tak nic z tego nie będzie a kasa się bardziej przyda. Bedzie co ma być.
Jutro robię pas na płodność a ten cykl zaczynam z niepokalankiem i ch**.

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 23 stycznia 2016, 15:08

W nocy tak mi zimno że nie jestem w stanie spać. Dzisiaj spałam w szlafroku a,i tak się trzęsłam.
Zrobiłam test, negatywny. Dzisiaj dopiero 9 dpo, wiem że to za wcześnie, a jednak nie mogłam się powstrzymać.
Wieczorem wychodzę. Wieczór panieński. Mój.

Wizytę u innego ginekologa uznaję za porażkę. Już na wstępie babka powiedziała mi, że w ogóle nie zna się na hormonach, że zajmuje się raczej kobietami w ciąży, a do tego lekarka, do której chodziłam wcześniej, jest jej przyjaciółką o.o

Jedyne, w czym mi pomogła, to zrobiła USG, które potwierdziło, że poprzedni cykl trwał po prostu 13 dni, a ten zaczął się 14 dnia. Moje endometrium jest linijne, na jajnikach nie ma żadnych zmian, brak pęcherzyka dominującego. Niepotrzebnie brałam ten głupi duphaston. Najpierw krwawienie, potem plamienie i dzisiaj znów zamiast mniej plamić zaczynam mocniej, przechodząc do lekkiego krwawienia (10 dzień!). Jej kolejne rady:

1. Jest Pani młodziutka.
2. Niepotrzebnie się Pani denerwuje. Trzeba wyluzować.
3 Musi Pani odbyć przynajmniej 100 stosunków, by działać medycznie.
4. Najlepiej proszę udać się do endokrynologa.

Zapewniła, że krwawienie ustanie, mam wziąć dużo wit. C na zwężenie naczyń krwionośnych. "Nie ma już z czego krwawić, więc na pewno Pani przestanie". Krwawię dalej. Pewnie zablokowałam estrogeny, biorąc duphaston za radą pierwszej lekarki.

Odkładam te cholerne leki i skupiam się na obserwacji cykli bez nich. Wezmę dupka, tylko jeśli zauważę skok w cyklu. Kolejne jakiekolwiek działania po HSG. Miałam mieć 7-03, ale nie wiem nawet, kiedy będę miała kolejny cykl. Prawdopodobnie wszystko się przesunie, więc mam jakieś 3 lub 4 miesiące.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2016, 12:58

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 23 stycznia 2016, 11:22

4t2d (5tydz)

Wczoraj udalo sie dostac do lekarza. Oczywiscie pierwsza poranna wizyta nie wyszla bo pani doktor. .zaspala godzine :-) tylko ja mam takiego farta. Podjechalan na wizyte dopiero o 20.

Ciaza potwierdzona a Duszka podgladamy 8.02 :-) Za tydzien mam jeszczr jedna wizyte u swojego lekarza wiec mam nadzieje ze rozwieje wszelkie moje watpliwosci.

Co sie znienilo w ciagu tych paru dni...

Mam problemy ze snem. Nie wiem czy to kwestia emocji ale budze sie w srodku nocy i nie moge zasnac.

Od 3 dni punkt 12.30 i zwala mnie z nog

Wczoraj troszkę popoludniu mnie mulilo ale szybki przeszlo

Odrodzila sie we mnie miłość do soku pomidorowego :-D

Poza tyn nastroj super z energia tez calkiem ok :-)
Za 1.5tyg zamierzamy powiedziec rodzinie. Akurat bedzie zjazd rodzinny na urodziny siostry wiec nikogo nie bedziemy wyróżniać powiemy wszystkim na raz :-)

Caly czas dociera do mnie świadomość ciazy. Wszystko wydaje mi sie abstrakcyjne i nie realne...pewnie jak uslysze serduszko watpliwosci sie rozwieja.

Nastepny cykl Miną I tak sie zastanawiam nad sprawidliwoscia tego swiata I co takiego zrobilam ze nie zasluguje na ten maleńki cud ... Ktos pragnie I nie moze a inni na śmietnik wyrzucaja.
I te sny prawie codziennie w ktorym widze moje nie istniejące dziecko I ciesze sie ze sie udalo.. a to wszystko sen..

Czuję, że jest po wszystkim, brak jakichkolwiek objawów ciąży, złapała mnie depresja. Zaczekam do 3 lutego na USG i wtedy zobaczymy...
Przed pierwszym USG miałam sen - prowadząca badanie w czasie jego trwanie mówi: "ale przecież tutaj nic nie ma", teraz to sobie znów przypomniałam... Nic teraz czekam do tego cholernego badania.

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 23 stycznia 2016, 12:31

Prezentu na dzień babci nie będzie...

Beta <2...

Odstawiam luteinę i czekam na nowy cykl...

Oby był lepszy...

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 23 stycznia 2016, 12:34

23.01.2016r. Dzień 81, sobota
Dzięki Dziewczyny za rady. Wczoraj jednak Rodzice wezwali pogotowie, bo zaczęłam tracić przytomność. Dostałam jakąś kroplówkę na wzmocnienie, coś na zbicie gorączki. Nadal karmię. W nocy przyjechał też K. do mnie. Dziś czuję się dużo lepiej. Chociaż biegunka nie odpuszcza.

A Mała? Dziś zaczęła chwytać zabawki i wkładać je do buzi. Moja zdolniacha!


Edit.
Tak, biorę smectę i orsalit.

IMAG2444.jpg
upload a picture


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2016, 13:54

18 d.c.
jakieś takie delikatne skurcze w podbrzuszu odczuwam od wczoraj...
Rozpinam guzik w spodniach i nic nie mówię na razie.
Trochę się obawiam.
Temperatura nie skoczyła jakoś bardzo, 0,1 stopnia. To niewiele...

A poza tym dzień jak co dzień :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2016, 13:15

12 tydzień

Po usg super. Z dzidzią wszystko ok, machała do nas rączkami, serduszko cudnie biło, coś pięknego :) Pani doktor dała mężowi nadzieje na synka :P Pokazała mu wypustek płciowy ale mówiła żeby się nie nastawiać :P Jak wszystko dobrze pójdzie dowiemy się na prenatalnych pod koniec marca :) Dzidzia z usg 13 tydzień, poród przesunął nam się z 8.08 na 29.07. Taki sam termin miałam z córką :P

28dc 12dpo

Od rana czuje lekkie bole menstruacyjne. Przeczuwam, ze @ przyjdzie lada chwila. Termin wypada za 4 dni.

Dzisiejszy dzień cudowny cały dzień z Misiem u jego babci z teściami :) dzień pełen wrażeń i śmiechu :) <3 humor od rana wyśmienity :) jestem coraz bardziej luźno nastawiona :) <3
I wiecie co chyba naprawdę odpuściłam i jest mi z tym dobrze :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2016, 21:18

33dc
plamienie ? sama nie wiem jak to nazwac, malenkie brazowe niteczki. Tylko kilka. juz nie moge, chce juz ten okres.............................................
dzieki dziewczyny, ze jetescie .. <3

Wczoraj minął tydzień po zabiegu (15.01), czekaliśmy tydzień, ale niestety nic samo się nie zadziało i trzeba było oczyścić, chociaż wolałam tą opcję, bo bałam się, że coś zobacze, a nie chciałabym... Oczywiście naczytałam się strasznych hitorii w internecie rodem z horroru, na szczęście mienbyło tak źle. Mieszkamy w Szwajcarii i tu w szpitalu wszystko się odbyło.
W czwartek zadzwonili, że w szpitalu musimy stawić się na 15.15 na czczo(o 13 musiałam wziąć 2 tabletki od lekarza) nie musiałam nic swojego zabierać. Przyjęcie do szpitala, szpitalna koszlua taka prawie do ziemi z tylu zapinana na jeden guziczek i majteczki z siateczki. Dostałam swoje lóżko i pielęgniarka się mna zajeła, wywiad, ciśnienie, puls itp. Powiedziała, że zabieg ma odbyć sie dopiero o 18.30, ale na szczęscie o 16.40 przyszła, że już idziemy. Zawiozła mnie na łóżku, gdzie anestezjolog zrobił ponownie wywiad,zmiana łóżka, przykryli mnie ciepłymi kocami i ubrali ciepłe skarpetki i rozebrali z koszuli, ale wszystko tak mega dyskretnie pod kocem. Znowyu ciśnienie, puls naklejki na serce itp., wjazd do kolejnej sali, tam kolejny wywiad ten sam o chorobach, operacjach itp. Wkłuli mi welflon w rękę, jakaś kroplówka(tak się denerwowałam, że strasznie skoczył mi puls)
Z tamtąd wjazd na sale operacyjną, dostałam narkozę i taka maskę i o 17.06 zasnęłam. Obudziłam się już ubrana, na tym łóżku co mnie przywieźli o 17.40. Zawieźli mnie do sali po zabiegowej. Pielęgniarka pytała jak się czuję, sprawdzała czy bardzo krwawie, oczywiscie ciśnienie, puls. Powiedziałam, że trochę boli mnie to dostałam dożylnie patacetamol i cos tam jeszcze, ale niedojrzałam. Poleżałam 40 min, całkiem nieźle się czułam dostałam kolację (chlebek, ser, dżemy, jogurt, gorąca kawę i ciepłe mleko, wode niegazowana) byłam taka głodna, bo bez jedzenia od dnia poprzedniego. Przyjechał mój mąż z mamą, bo nie chciałam żeby tyle czasu czekali. Poszłam do łazienki z pielęgniarka, bo musiała sprawdzić czy mocno krwawie, dała mi nowe podkłady, czyste majteczki siateczkowe. Odłączyła kroplówki, dostałam do domu tabletki przeciwbólowe. Chciałam juz uciekać, bo mi się nudziło, dobrze się czułam, wieć moglam sie ubrać i iść do domu. Nie do końca nie wiedziałam czy mam czekać na lekarza, bo byliśmy umówieni na wizyte w gabinecie wiec poszliśmy.
W sobotę rano po zabiegu, lekarz zadzwonił do domu zapytać jak się czuję, czy wszystko ok, bo był u nas po zabiegu zanim doszedł to juz od 10 min nas nie było ;) kazał odebrać receptę, powiedział, że jak wszystko będzie ok to juz po 1 okresie bedzie można próbować znowu. Czekamy na wizyte 28.01. W Polsce nigdy mi się nie zdarzyło, żeby lekarz sam z siebie dzwonił do domu !
Nie było tak strasznie jak myślałam, a jeśli chodzi o szpital i obsługę jestem mega mile zaskoczona !!
Wogóle przed i po czułam się calkiem nieźle, ale teraz mam jakiegoś doła :(

Hemoglobina urosła ma na 13, cudownie! Toż jak, że organizm przyswaja żelazo i wychodzę z anemii oraz, że to jego brak był jej przyczyną.
Narazie ferrytyny i pozostałych żelazowych badań nie zrobiłam bo po morfologii widać, że się poprawia. Reszta parametrów może potrzebować więcej czasu.
I tak póki co odstawiłam suplementację duzymi dawkami żelaza żeby nie miało negatywnego wpływu na implantację.
Wspomagam.sie sokiem z buraka i dużą ilością mięska.

Progesteron po transferze dobry. Albo cyclogest lepiej się wchłania niż utrogestan albo dołożył się mój naturalny progesteron i to jakiś działa.

Tsh 1,5.

Nic nie zmieniam, czekam 🙏

Siniaki po helarynie robią mi się duże jak zawsze.
Dziś niby wbiłam się łatwo ale po wyciągnięciu igły jak zawsze pokazała się krew.
W ciągu 3h wyszła śliwa i gula pod skórą wielkości mandarynki. Narazie na 5 zastrzyków tylko jeden mam z ładną kropeczka, reszta to siniaki wielkości 5 zł i dzisiaj ta śliwka.

Ogólnie takie śliwki nie zeszły mi jeszcze od transferu sprzed 2 miesięcy. Gdzieś pod skórą są takie krwiaki że wciąż widać wielki cień, gulę i tam nawet się nie wbijam.
Nie wiem kiedy to zejdzie.

Ale ciągle biorę acard to powinno jakoś rozpuścić a to chyba się nie wchłania.

23 CYKL STARAŃ
16 Dzień cyklu.

Trochę mnie tu nie było, ale już jestem :D
Tak jak widać-nowy cykl :( niestety ...
Ale! Wydaje mi się że jestem juz po owulacji, chyba dzisiaj w nocy była bo nie mogłam uleżeć
jajnik to myślałam ze eksploduje, głowa mnie mega bolała...
Dopiero dzisiaj przed 15 mi przeszlo ... ;-)



Ogólnie to tak- byłam w szpitalu od poniedziałku do środy na badaniach hormonów .
Nie wiem jak wyszły bo dopiero za tydzień w sobote jade do swojego gina po wyniki :)
Mam najlepszego Ginekologa na świecie!
Wkońcu ! ( odpukać ) :P


Z ostatniej chwili !
Mój mąż jak mył garnek po rosołku to poczaskał talerzyk :( z kompletu :(
Eh ale co tu go wyzywać skoro sam zrobił rosołek i jeszcze garnek umył :D :)


Miałam jechać do gina gdzie indziej 4 lutego ale zrezygnowałam bo dostałam namiary od znajomego mojego faceta na Gina który leczy ich z niepłodności . :)
Więc mówimy a co tam zaryzykujemy :D
i jak narazie strzał w 10 ! :-D


Jutro jedziemy pojeździć po babciach i dziadkach złozyć życznia na ich święto :D
Prezenciki uszykowane czekają :D


idę spać bo późno :)
Dobranoc laski <3

Dobra paskudna @! Masz ostatnią szansę aby się pojawić!

Znacie te sytuacje kiedy @ zaskakuje Was w najmniej oczekiwanym momencie? Zastosowałam kilka "wywoływaczy" :

- białe majtki
- białe, a na dodatek stringi!
- jasne spodnie,
- nie wzięłam z domu tamponów, podpasek, ani wkładek,
- jestem w pracy do 14, bez możliwości wyjścia wcześniej
- nie wzięłam nic na przebranie
- umówiłam się dzisiaj na bieganie z kuzynką,
- a wcześniej idziemy na basen,
- później piekę ciasto marchewkowo-buraczkowe (nie wiem, czy słyszałyście, ale jest takie porzekadło, że kobietom w trakcie miesiączki wychodzi zakalec)
- a wieczorem do kina - wszędzie bez jakichkolwiek "zabezpieczeń"

Czekam na @ :D Wobec tylu "wywoływaczy" musi się poddać :D To się dopiero nazywa "kusić los" :D

Dziś całkowicie się zgodziłam z powiedzeniem " nie chwal czegoś przed zachodem słońca".
Pochwaliłam się, że przeziębienie mi minęło i od wczoraj mi wrócił ból gardła i totalne rozbicie :(
Pochwaliłam się, że nie mam już siniaków na brzuchu po zastrzykach- no i mam już 2 :/

Znów nawiedził mnie mój nie przyjaciel strach... zapukał do mych drzwi wczoraj i powiedział halo ja tu jestem... do wizyty coraz bliżej, jutro zadzwonię i potwierdzę wtorkową wizytę.

Jestem już ok 2kg na minusie. Chyba znów kilogram od ostatniej wizyty mi ubył... będzie lanie od lekarza ;) a raczej mały ochrzan.
Moje mdłości powoli zaczynają ustępować, choć czasem jak dowalą... ale apetytu nadal brak.
Zmuszam się do jedzenia nic mi nie smakuje, na nic nie mam ochoty.

Powoli zbliżają się moje urodziny, najpiękniejszy prezent już dostałam, niech trwa <3
Drugim prezentem jest detektor ... codziennie słucham serduszka dzidzi.

Codziennie też pamiętam o moich Aniołkach- bardzo je kocham i nigdy o nich nie zapomnę.
Moje kochane Dzieci czuwajcie nad mamą i rodzeństwem malutkim.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)