i tak siedzę i myślę co mam robić... umówiłam się na 22ego lutego do innego ginekologa w moim mieście, który bierze aż 220 zł za wizytę i taki był plan.
ALE - dostanę tą darmową wizytę i zniżkę na AMH w Invictie... i teraz pytanie: czy to nie jest aby trochę bez sensu? tzn. na stronie internetowej INVICTY jest napisane, że na pierwszą wizytę powinno się wziąć badanie AMH, którego ja nie mam... a zniżkę na badanie dostanę dopiero na pierwszej wizycie.. gdzie tu logika? poza tym, nie miałam jeszcze robionego HSG...
1) lepiej zrobić badanie AMH na własną rękę i wziąć je ze sobą?
2) odwołać wizytę 22ego lutego i w to miejsce zrobić sobie np. AMH + coś jeszcze i jechać do do Wawy do INVICTY?
3) pójść 22ego na wizytę, zobaczyć co powie ten nowy gin, w marcu zrobić HSG a wizytę w INVICTA zaklepać sobie ale na jakiś późniejszy termin, typu marzec / kwiecień? nie wiem czy jest sens jechać do INVICTY bez HSG... i co z tym AMH...
4) tabletki anty odstawiłam w kwietniu 2015, gdzieś od lipca/sierpnia chodzę na monitoringi do ginekologa, mamy obecnie luty, dwa ostatnie cykle pod kontrolą lekarza były bezowulacyjne. nowy, który zacznie się pewnie gdzieś w weekend, będzie pierwszym zarówno na CLO jak i metformaxie plus duphaston i estrogen. mój mąź twierdzi, że przesadzam, że przecież wcale się aż tak strasznie długo nie staramy i żeby może jeszcze poczekać i na razie nie jeździć po żadnych klinikach niepłodności... dostałam ostatnio od gin receptę CLO na kolejne dwa cykle, tzn. na 4 i 5 na nim. myślę, czy nie lepiej wziąć może coś innego? te letrozole itp? może inne leki przepisałby mi ten drugi gin? przesadzam? co myślicie? doradźcie coś...
nie umiem już racjonalnie myśleć, myślę tylko o ciąży i o tym, żeby była jak najszybciej...
a tak w ogóle to na wizytę w INVICTA można się chyba też zapisać na NFZ??? bo coś tak czytałam na stronie, tylko pewnie kolejki są długie?
9+5
Dziś dzień wolny od pracy
Wyspałam się za wszystkie czasy. Bo mam wrażenie, że jak wstaję do pracy to niedosypiam. Mimo że przecież wcześnie kładę się spać.
Mdłości męczą dalej. Może nie z taką intensywnością jak wcześniej ale są jeszcze. Już niedługo mam nadzieję pójdą sobie w zapomnienie a ja będę w pełni cieszyć się z ciąży 
25 lutego wizyta z usg w kierunku wad genetycznych płodu. Bardzo boję się tej wizyty a jednocześnie nie mogę się jej już doczekać, żeby przekonać się czy wszystko ok. Ale staram się być dobrej myśli. Bo przecież musi być dobrze 
Niedawno byłam na wizycie z wynikami badań krwi i moczu. Wszystko w najlepszym porządku
Dodatkowo z tej wizyty mam też takie oto przecudne zdjęcie naszej Kruszynki 

A tak wyglądamy w 10tc w dwupaczku
Przed ciążą miałam już niestety "oponkę" :p więc część wyglądu to jej zasługa. Ale brzuszek już jakby trochę większy i twardszy 

Na dalszą część dnia plany na zakupy, trochę porządków w domu i obiad na dziś i najbliższe dni do pracy dla mnie i Ślubnego 
Czekając na dzisiejsze wyniki bHCG prawie zeszłam na zawał. Tętno miałam chyba ze 120 przez 2 godziny.
Dziewczyny kochane JEST DOBRZE.
Dzisiejsza bHCG wynosi 590,6, co daje 156% od bHCG sprzed 2 dni.

Cieszę się, trochę stres odszedł.
Za 2 dni znów powtarzam.
Boże dzięki Ci.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2016, 10:47
Ten trzeci cykl jest jakiś dziwny...od początku cyklu nie mierzyłam temperatury, nie liczyłam dni, aż do tego tygodnia, kiedy to zorientowałam się, że to jakoś już połowa cyklu, a ja nie czułam żadnych objawów owulacji, żadnego bólu, kłucia itp, zmierzyłam temp dwa dni temu, a żeby niby uzupełnić wykres, powstawiałam temperatury takie, jakie mam najczęściej w 1 fazie cyklu. Wiem, że to bez sensu, że mierzenie temp od 15 dc nic nie da, ale chciałam tak sprawdzić, na kiedy niby owu wyznaczyłby mi owulację ...i proszę, niby już była, więc chyba cykl bezowulacyjny:(Chociaż, biorąc pod uwagę poradę, którą wstawiłam wczoraj, wcale nie musiałam jej wyczuć...
A teraz z innej beczki... tak sobie dogadzam przy tych staraniach ciążowych, a to winko czerwone - bardzo często, w zasadzie cały okres okołoowulacyjny, orzeszki, migdałki itp ...nooo ćwiczę na orbitreku - biegam 3x w tyg tak po 30 - 40 min, pot się ze mnie leje, cukier - ten słodyczowo - ciastowo - czekoladowo - bułkowy - odstawiawiony aaaaaaa dupsko urosło!!!Co za szlag - noszszsz nie mogę się wziąć tak mega za odchudzanie no bo niby zaburzę cykl, a gdyby się ojkazało w którymś tam momencie, że już się udało, to żebym tym nadmiernym wysiłkiem nie zaszkodziła, więc chyba będzie to ostatni cykl, w którym dokarmiam endometrium czerwonym winkiem, nooo chyba, że rzadziej...No coś z tym muszę zrobić, żeby trochę zgubić z boczków i pupy, a po za tym muszę sprawdzić tsh, bo może znowu tarczyca szwankuje???
No a teraz więcej ruchu, czyli czas wziąć się za stertę prasowania, a wieczorem - orbitrek:)
Napiszę coś o tym jak wyglądały moje starania, bo niektóre z was pytają, a często nie mogę napisać, bo nie mam jak (nieudostępniony wykres, pamiętnik).
Staraliśmy się prawie 2 lata. Zaczęliśmy starania pod koniec kwietnia 2014, a udało się w styczniu 2016. Bardzo długi czas jak na moje możliwości psychiczne. Już od kilku miesięcy (od pierwszej nieudanej IUI) moja nadzieja, że kiedykolwiek się uda, prysła jak bańka mydlana. Nie miałam wiary. Przepełniona smutkiem i beznadzieją. W takim stanie zastał mnie pozytywny test ciążowy.
Jak to wyglądało po kolei.
Maj 2014 - czekamy na pierwszy efekt starań. Byłam pewna, że się uda, no dosłownie na 500%.
Czerwiec i Lipiec 2014 - po przeczytaniu forum, artykułów itp. robię pierwsze badania hormonalne na własną rękę: wszystko wychodzi w normie.
Lipiec 2014 - trafiam do lokalnego ginekologa prywatnie - od razu przepisuje Metformax 3x1 i zleca monitoringi.
Lipiec i Sierpień 2014 - monitoringi wychodzą cacy, owulacja jest, ciąży brak.
Wrzesień 2014 - zmieniam lekarza. Ten z kolei proponuje od razu stymulację CLO + Duphaston. Odmawiam. Twierdzę, że jeszcze popróbuję naturalnie.
Jesień 2014 - trafiam do ginekologa na NFZ - na moje obawy o płodność, lekarz stwierdza, że jeszcze mamy czas. Nic nie daje, żadnych badań, każe starać się naturalnie. Wychodzę ze łzami w oczach z gabinetu.
Styczeń 2015 - pierwsza wizyta u super pani ginekolog (prywatnie), robi posiewy, daje skierowanie do szpitala na HSG. Czekam do kolejnego cyklu.
Luty 2015 - HSG - jajowody drożne. Staramy się dalej.
Marzec - Czerwiec 2015 - wizyty u super pani ginekolog, pojawia się znów Metformax, w maju zastrzyki Clexane oraz Pregnyl (monitoring) i nic, pani sugeruje, że mogę mieć mutację genu MTHFR; dostaję od niej skierowanie do poradni leczenia niepłodności.
Lipiec 2015 - badam MTHFR - mam mutację.
Sierpnień 2015 - pierwsza wizyta w poradni leczenia niepłodności (na NFZ). Zalecenie do IUI. Ale musimy poczekać aż pacjentem poradni zostanie mój mąż. Zapisy na ostatni kwartał od września. Zapisujemy we wrześniu męża na 4.11.
Listopad 2015 - wizyta męża u androloga, badanie nasienia (w normie); moja wizyta w poradni leczenia niepłodności, decyzja: robimy IUI, ale muszę przynieść stos badań - zrobiliśmy tego samego dnia wszystkie wydając 400 zł.
Listopad 2015 - pierwsza nieudana IUI (naturalny cykl) na niepękniętym pęcherzyku
Grudzień 2015 - druga nieudana IUI (brałam na własną rękę po 0,5 tabletki CLO, ale nic to nie dało, pęcherzyki małe, IUI na pękniętym pęcherzyku
Styczeń 2016 - podejście do trzeciej IUI przerwane; lekarz na monitoringu w 9 i 12 dc nie widzi pęcherzyków, a endometrium tylko 5mm, cykl bezowulacyjny.....
.....ale właśnie w tym cyklu zachodzimy w ciążę naturalnie - w 26dc test sikaniec pozytywny, beta 230 
Co to był za szczęśliwy cykl?
*Pierwszy raz piłam zioła o. Sroki nr 3.
Podaję przepis:
ebiodka(oregano) 50 g
koszyczek rumianku 50 g
macierzanka 50 g
pokrzywa 50 g
dziurawiec 50 g
rdest ptasi 50 g
ruta 20 g
nagietek 20 g
nostrzyk 20 g
Ja kupiłam zioła każde oddzielnie w sklepie zielarskim, a w domu odważyłam i wymieszałam.
Jak stosowałam: Łyżeczkę (czubatą) zalewałam szklanką wrzątku, przykrywałam i naparzałam 30 minut. Potem odcedzałam i piłam powoli przed snem. Tę mieszankę stosuje się 3 cykle, a potem robi się 1 cykl przerwy. Mi się udało w pierwszym cyklu zajść w ciążę, ale nie wiem czy to od tego. 
* oprócz ziół biorę na stałe Euthyrox, Acard, Witaminę D3 2000, kwas foliowy i kompleks witamin B
* przez cały styczeń piłam codziennie siemię lniane - 1 łyżeczka zmielonego sieminia, zalewam wrzątkiem 3/4 szklanki, czekam aż trochę przestygnie i piję, pomaga mi to bardziej na trawienie niż na płodność, choć kto wie 
* mąż od listopada bierze codziennie 2x1 Mucosolvan (bo miał podwyższoną lepkość nasienia), Androvit Plus oraz od stycznia zaczął brać korzeń Maca.
I to właściwie tyle jeśli chodzi o suplementy i zioła stosowane w tym szczęśliwym cyklu.
Może to ich zasługa, ale ja myślę, że to CUD. Bóg otworzył moje łono. Po prostu.

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2016, 15:16
Pierwszy telefon do położnej i niestety wyjezdza na urlop w tym terminie 
Musze posprawdzać inne nazwiska.
Dziś zamówiłam w aptece gemini:
Oilatum 500 ml
bepanthen masc 100g
Femibion natal 2
i octanisept

Okej. Realizuję plan.
Zrobiłam aktualne badanie TSH i zapisałam się na piątek do ginekologa.
Podobno jest wesołym facetem, a ja potrzebuję wesołych ludzi.
W sumie to jestem ciekawa tej wizyty, czy wniesie coś nowego, i czy znajdzie się ktoś, kto zajmie się mną NA POWAŻNIE.
A nie stwierdzi, że jestem młoda, krótko się staram i mam czas.
PLAN GINEKOLOG:
1. Pokazać dotychczasowe wyniki badań
- może by podkręcić progesteron?
2. Omówić plamienia po miesiączce - 7-12 dc. krew w śluzie od kilku cykli.
3. Monitoring owulacji - czy coś tam w ogóle rośnie??
4. Skonsultować długość cykli - czasem 27, czasem 35 dni (faza lutealna stała).
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2016, 13:11
Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma własną nazwę. Nazywamy je nadzieją.
Znowu spać nie mogę ...a jutro pewnie wstanę o 12... Zaczęłabym brać jakieś tabletki nasenne ale boję się że może to wpłynąć na mój cykl . Na razie chyba muszę na siłę przestawić mój zegar chociaż to też nie jest dobre .
Dzisiaj już 9 dzień cyklu
te dni trochę jak by się dłużyły ale im się dłużej czeka na tą ważną chwilę tym lepiej smakuje
Idę spróbować zasnąć ..może mi się uda .
Dobranoc !
3 z rzędu bezsenna noc i właściwie sama nie wiem czemu nie mogę zasnąć. Dzisiaj zasnęłam przed 4 rano a obudziłam się przed 6 i niestety musiałam wstać, bo badania trzeba było zrobić przed wtorkową wizytą u endokrynologa. Wczoraj i przedwczoraj zasnęłam ok 3, tyle dobrze, że mogłam pospać dłużej, bo wzięłam sobie wolne w tym tygodniu. Tylko ile tak można?, w przyszłym tygodniu wracam do pracy i jeśli moje spanie się nie unormuje to chyba nie dam rady. Jeszcze chwila i będę wyglądać jak zombie
, nawet w dzień nie mogę zasnąć, a ostatnimi czasy drzemki przychodziły mi z łatwością. Mam nadzieję, że moja bezsenność szybko minie i już nie będę się przez prawie całą noc przekręcać z boku na bok, czekając na sen.
Co do spraw ciążowych, czuję się dobrze, malutka wierci się, oczywiście najintensywniej wtedy jak chcę odpocząć
. Uczucie niesamowite i oczywiście uspokajające
, dzięki temu nie odczuwam potrzeby latania ciągle na usg i prawdopodobnie na następne usg pójdę w okolicach 30 tygodnia.
Co tam jeszcze u nas? Zapisałam nas do szkoły rodzenia, startujemy jakoś pod koniec sierpnia, nawet nie pamiętam teraz kiedy dokładnie
.
Szukamy już rzeczy dla Julci. Mamy wybrany model wózka i fotelika do samochodu, jeszcze tylko nie możemy zdecydować się co do kolorystyki
, ale to taki tam szczególik. Łóżeczko weźmiemy od mojego brata. Zakupiłam już pościel i trochę ubranek i zaczynam się już gubić w tym co już mam, a czego jeszcze nie
. Przeraża mnie wybór ubranek dla dziewczynek. Gdzie nie pójdę na dział dla dziewczynek tam przeważają różowe ubranka. No ludzie czy nie ma innych ładnych kolorów, dlaczego jak dziewczynka to ma się ubierać cała na różowo?? Nawet się śmiałam do mojego M., że ja to wyrodna matka jestem, bo kupuję Julci ubranka chłopięce
, ale cóż poradzić ja różu nie lubię i dopóki ja decyduję w co będzie ubierać się moje dziecko różu w szafie nie będzie
.
No więc Młodzież postanowiła się ujawnić...
tak trochę wstydząc się, z paluszkiem w buzi...

jako idealnie zdrowy chłopaczek 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2016, 13:51
Coraz częściej się puszcza i robi kroczki. Potrafi ukucnąć ze stania i wstać z kucnięcia, ale jeszcze rzadko tego używa. Zaczęła zrzucać rzeczy na podłogę i patrzy gdzie spadły, a potem mamo pomóż
Jest ciekawska, wszystko musi zbadać, wszystko ugryźć, włączanie i wyłączanie światła opanowała już na poziomie zaawansowanym. Uśmiecha się prawie cały czas
śmieje coraz więcej w różnych sytuacjach, tak dużo rozumie, powtarza niektóre rzeczy, które robię (o papa nadal mogę zapomnieć). Coraz lepiej się komunikuje mową ciała. Potrafi przekazać niemal wszystko co chce. Jak nie idą zęby to je bardzo ładnie i z butli mlesio pije zawodowo 
Ja jestem jakaś nieogarnięta. Budzę się śpiąca i zmęczona. Ostatnio co chwilę mam wzdęcia i mi nie dobrze. Często boli mnie głowa. Nic mi się nie chce w sumie. W weekend nagotowałam obiadków na 10 dni i mam spokój z robieniem jedzonka Zosi. Nie mogę się zmotywować. Do sprzątania. Do ćwiczenia. Do diety porządnej. Chciałabym mieć fajną pracę, która pozwoliłaby mi nie oddawać nigdzie małej. Chciałabym mieszkać gdzie indziej. Na swoim. W ładnie, po mojemu urządzonym mieszkanku. Marzy mi się kawałeczek szeregowca. 4 pokoje, piętro, kuchnia, łazienka. Za dwa miesiące kończy mi się macierzyński, muszę znaleźć pracę jakąkolwiek. Muszę zdać ten głupi licencjat co nade mną wisi, żeby 3 lata nauki w dupę nie poszły. A potem?
A potem to zależy co mi powie pan doktor 15.02. Robię przegląd techniczny. Może antyki na chwilę? Może nie... I od majowego cyklu... może... A jak nie, to będę siedzieć w jakiejś biednej pracy, jeśli w ogóle coś znajdę na popołudnia, albo będziemy biedować jak nigdy. A moje marzenie odpłynie hen hen. No bo żeby wziąć kredyt potrzebna jest umowa o pracę na stałe
Aaaaaaaa, chyba potrzebuję jakiegoś kopa w dupę z rozpędu i muszę wszystko ogarnąć. Samo się przecież nie zrobi!!!!!
http://www.ivfpredict.com/index-1.html
moje szanse na ciążę wg kalkulatora wynoszą 25,5%
chyba nie tak źle...
tak tak czarujemy rzeczywistość
Dzisiaj jestem pełna strachu i nadziei, że będzie ok
Ale od początku, wczoraj kupiłam gazetę a tak dla poczytania i natknęłam się na artykuł dotyczący objawów i związanymi z nimi chorobami i tak czytając zdałam sobie sprawę, że mogę mieć problem z cukrem. Większość objawów się zgadza, ale dopiero teraz powiązałam je bo do tej pory tłumaczyłam je innymi rzeczami:
- swędzące nogi - zmianą wody (2 przeprowadzki)
- brak czucia w palcu u nogi - problemami z kręgosłupem, przepracowaniem
- utrata wagi i nie możność przytycia mimo normalnego jedzenia - odstawienie tabletek antykoncepcyjnych
- ostatnio ciągle chce mi się pić
- zmęczenie dopada mnie przy nie wielkim wysiłku
Dzisiaj pojechałam zrobić wyniki z krwi, mam nadzieję że będą ok. Bo jeśli nie to możemy zapomnieć że zostaniemy rodzicami:
PCO + niedoczynność tarczycy + cukrzyca (nie daj boże) = nie realne 
Wynik odebrany i jest wszystko w porządku...na szczęście, ale stracha miałam i to dużego
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2016, 18:52
37+5
My po wizycie!🥰
Rozwarcie 1.5cm.ale szyjka też jeszcze tyle ma. W każdej chwili może puścić i się zacząć,w razie W wizyta w piątek chociaż on stawia że nie dotrwam a ja odwrotnie ;p ale stan zapalny zęba może przyspieszyć porod
teź :o od wizyty mam skurcze :o
Pytał jeszcze raz o imię bo ostatnio podobno same Antki haha ;p
Ja mam brać antybiotyk na cholerna ósemkę ,ale spokojnie brać niż się męczyć i doprowadzić do gorszego stanu a juź i tak jest masakra .
Po wizycie jeszcze pisałam do dr odnośnie przeciwbólowych ale napisał że przed porodem tylko apap.
Są momenty,że jest masakra a teraz po apapie i okladzie jest lżej w końcu (może antybiotyk już dziala) . Oby wybrać 5 dni,we wtorek do ZUS i w sumie w kolejny weekend mogę rodzic ;p
Na plusie mam 9.8 kg.💪💪 Oluś ok.3 kg.
21 dc
we wtorek wizyta u nowego ginekologa juz sie nie moge doczekac. zapytam go czy pić nadal inofem bo pije już 4 miesiące i w sumie to nie wiem czy cos sie poprawilo ale chyba nie. Bo owulke raz mam w 10 raz w 20 dc. cykle zrobily sie nieregularne. miedzy 26-33 dc
Dzisiaj jakoś mi się zupełnie nie chce siedzieć przed tym komputerem , w sumie nic mi się dzisiaj nie chce ani sprzątać ani siedzieć bez czynnie . Od razu jak wstałam poleciałam myju , poleżałam w ciepłej wodzie ...i zamknęłam umysł i tylko leżałam z zamkniętymi oczami i nie myślałam o niczym . Polecam taki relaks . Chwila w której mózg się resetuje i otwierając oczy od razu widzisz wszystko w innych barwach . A rano jeszcze przed mym relaksem byłam nie wiem dlaczego taka jak by zestresowana , taki lęk przed czymś mnie dopadł a jak już weszłam do wody to odlot normalnie
hihi .
Dzisiaj 8 dnień cyklu , zaczynam co raz bardziej inaczej się czuć . Może to ta myśl że niedługo owulacja - sama nie wiem .. zrobiłam dzisiaj dwa testy owulacyjne . Jeden jak tylko wstałam i wyszły dwie kreski (testowa mniej widoczna) ale była gołym okiem zauważalna a drugi już po południu taka ostro blada że da się zobaczyć ale trzeba się przyjrzeć . Raczej oby dwa negatywy . Szyjki jeszcze dzisiaj nie sprawdzałam myślę by sprawdzić ją wieczorem . Wiem że powinno się o tej samej godzinie wszystko ale nie mam ani na to siły ani czasu , lepiej na spokojnie wieczorem
Temperatura zmierzona rano dzisiaj 37.0 od wczoraj spadła . Chce bardzo mieć moje maleństwo ale te temperatury , badanie szyjki itp. najlepiej wszystko raniutko o tej samej godzinie , ale na prawdę staram się jak mogę ale nie wiem czasem człowiek już albo sił na to nie ma a nawet ochoty . Powiem szczerze że będę i badać temp. i szyjkę ale tak bez żadnego wow ani nic . Tak by wpisać w wykres i niech się dzieje co ma się stać . I tak losu nie wybiorę wszystko biologia rozstrzygnie .
Dobra ! 
Mam taki syf na chacie że jednak zabiorę się za sprzątanie nie ma to tam to . ;p
Nie będę cały czas grzała tyłka na siedzeniu trzeba się ogarnąć ! 
Potem może jakiś spacerek z moim ukochanym i naszym " synusiem "
Synuś to nasz pies , zalepia on łatkę w naszych sercach i daję też dużo radości - jak i nerwów też czasem haha . Pogoda nie jest dzisiaj taka zła , dobrze że nie pada bo tak to całe dnie siedziała bym w domu a i w czterech ścianach człowiek może zgłupieć .
Lecem ogarniać dom ! ; * Pozdrawiam Was Cieplutko kochane 
32+1
Zrobiłam badania przed wizytą (poniedziałek).
Niestety wyniki z moczu nienajlepsze.
Białko 0,13g/l
Erytrocyty swieze 4-10 wpw
wyługowane 20-30 wpw
Aceton ++
Leukocyty 3-5-8 wpw
Dość liczne bakterie
Martwię się bardzo, któraś miała podobnie? Dzwoniłam do lekarza i kazał powtórzyć badania przed wizytą.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2016, 16:13
Wyniki odebrane - JUPI - JESTEM ZDROWA 
Jutro lecę do lekarki i pewnie skierowanie na upragnione HSG dostanę 
W końcu jedziemy dalej 
7t2d
Jest,jest, jest nasz ukochany kropeczek, serduszko bije, mierzy 11,2 mm i wszystko jest ok. Wiek ciąży z usg zgodny z tym z miesiaczki. Tak się cieszę. Dzisiaj pierwszy raz wymiotowałam rano. Kocham Cie kropusiu najmocniej na świecie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.