Sheis 2 niepowodzenia 17 marca 2016, 20:53

Dobry wieczór Pamiętniku!
Dziś się okazało, że nie mam zaśniadu i wyniki są dobre! :)) Wszystko już jest wyczyszczone. Jestem tylko zła, że za 1 razem mi lekarz wszystkiego nie wyczyścił i musiałam przez to wszystko przechodzić drugi raz. A było bardzo ciężko. Jak sobie przypomne ból brzucha to mnie oblewa zimny pot wrr...

Ale to już było. Trzeba myśleć o tym, co jest teraz, bo tylko na to mam jakiś wpływ. Myślałam, że dzisiaj dostałam okres, a to dopiero 18 dzień od zabiegu. Lekarz powiedział, że to za szybko i zapewne to jakies plamienia jeszcze, a okres mnie nawiedzi po ok. 4 tyg. od zabiegu. Oby przyszedł, odszedł i zaczynamy starania :)) Chciałabym na ten czas odizolować się od wszystkich. Nie wiem dlaczego, ale nie mam ochoty na spotkania towarzyskie. Tym bardziej, że dzisiaj sie dowiedzialam o ciazy mojej kolezanki :( A druga ma rodzić za miesiac. Ehh... Przygnebiaja mnie te informacje. Jestem jędzą :/ i zazdrośnicą :(

Ostatnie wydarzenia były najgorsze w moim życiu. Nigdy wcześniej nie czułam takiej bezradności, wściekłości i wewnętrznego bólu. Ryczałam, wyłam i chciałam zniknąć i obudzić się z koszmaru. Myślę, że poronienie zmieniło moje nastawienie. Nie wybiegam z planami w przyszłośc, wiem że nie warto planować szczegółowo, bo życie jest różne. Dotarło do mnie że życie w każdej sekundzie może się skończyć. Nabrałam dystansu do pewnych rzeczy. I lece do Włoch! Odważyłam się i zabukowałam bilety. To, co ze sie boje latac. Najwyzej! Zyje sie raz!
Papa!

ScarlettKate Czekając na cud 18 marca 2016, 13:19

Drogi pamiętniczku :D

Dziś mój pierwszy wpis. Zacznę od tego ,że Ten cykl jest ostatni przed nast stymulacją clo. Tez był spisany na straty a tu owu jednak była :D Dziś jestem 4 dni po owu. Mam bardzo bolesne sutki i piersi są nabrzmiałe i tkliwe. (wcześniej nie miałam aż tak bolesnych. Boli mnie krzyż i podbrzusze z jajnikami na zmianę ale tak jakoś inaczej niż na okres. jestem zmęczona i senna cały dzień i rozdrażniona. Chciałbym żeby w końcu to było TO.
Mam niedoczynność tarczycy ale jest w normie i biorę leki, a tak ten cykl jest niemalże naturalny, bardzo długi ale naturalny. Testowanie wypada 28 marca, tylko czekanie mnie wykańcza. Na szczęście dzisiaj wolne od pracy, obiadek zrobiony, pranie też a po południu kosmetyczka i trochę Relaxu:D
tera drzemka bo mnie strasznie łamie spanie. Oby do 28 marca :)

Mam koleżankę ze studiów, kilka lat temu wyszła za mąż i mieszka w innym mieście, na razie nie mają dzieci i tak między wierszami zrozumiałam, że mają z tym problem, ale nie wypytywałam, bo widziałam, że nie jest skora do mówienia. Czasami się odwiedzamy, parę razy w roku dzwonimy, wysyłamy kartki na święta. Dodam, że byłą moją świadkową na ślubie, a ja byłam gościem na jej.
W lutym zadzwoniłam do niej, bo już od lata nie mieliśmy wieści od nich i niestety, nie wytrzymałam i powiedziałam o mojej ciąży, pogratulowała mi. Rozmowa była miła, na przeróżne tematy, wcale nie ciążowe, bo zdaję sobie sprawę, że jej mogło być przykro, jak się dowiedziała, ale też bez sensu byłoby nie mówić nic, w końcu to nie moja wina, że u nich się nie udaje.
Tuż po poronieniu napisałam do niej sms, że straciłam dziecko, krótko napisałam co i jak. Odpowiedź, jaką od niej dostałam była... dziwna. Dosłownie taka, cytuję: " :( "

Właśnie otrzymałam list od niej, po grubości koperty domyśliłam się, że to życzenia świąteczne, ale oczekiwałam jakiegoś nawiązania, choćby zawoalowanych słów pociechy, wyrazów współczucia, czegokolwiek... A dostałam sztampowe życzenia smacznego jajka, bogatego zająca i mokrego dyngusa!
Kurczę, przecież byłyśmy tak blisko... zwierzałyśmy się sobie... To już koleżanki z pracy do mnie dzwonią i dopytują o samopoczucie, a nie nazwałabym ich swoimi przyjaciółkami, po prostu koleżanki, z dobrymi relacjami, ale jednak tylko w pracy. Przyznam, że odczułam przykrość. Próbuję ją tłumaczyć, może miała swoje powody, może przeżywa jakąś własną tragedię związaną z niemożnością poczęcia, ale większość kobiet tym bardziej (chyba) poczułoby się solidarnie i chciało to okazać, a tu... milczenie. Jak to rozumieć?


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2016, 22:35

malika89 Malikowe pamiętnikowanie 17 marca 2016, 22:00

Witam się z Wami wieczorową porą :)

Synek rośnie jak na drożdżach. Wg OM 20+5 tc a wg usg 21+6 tc :)
Podczas badania tylko piąstkami poruszył i chyba spał sobie smacznie :)
Szyjka w porządku - tyle wiem :)

Z okazji moich infekcji mam łykać Trivagin. Dodatkowo znowu dostałam Gynazol oraz Gynomed Active - tabletki dowcipne, które stosuje się raz na 4 dni.

Dupka mam dobrać do końca opakowania i finito - po 20 tyg już i tak nie działa.

Na moje obniżone czerwone ciałka i hemoglobinę dostałam Tardyferon-Fol - żelazo w tabletkach. Oprócz dawki z witamin, jeszcze mam brać dwie tabletki dziennie tego leku.... Masakra...

Połówkowe już w najbliższą środę :)

Zwykła wizyta 4 kwietnia i do tego czasu mam zrobić krzywą, aleee udało mi się kupić cytrynową glukozę :)

Cieszę się z rzeczy, które mnie wkurzają.
Cieszę się, że uciekasz przede mną i muszę Cię gonić, masz sprawne nóżki i poniosą Cię gdzie chcesz.
Cieszę się, że wsadzasz mi z rana palec w oko, w ucho, w nos, bo wszystko widzisz, a Twoje rączki są jeszcze sprawniejsze niż nóżki.
Cieszę się, kiedy krzyczę, że nie wolno, a Ty się obracasz i z uśmiechem robisz na przekór, bo wszystko słyszysz i masz własne zdanie na ten temat.
Cieszę się, kiedy nie chcesz zasnąć i się kręcisz, mogę Cię dłużej poprzytulać, za jakiś czas nie będziesz już chciała zasypiać z mamą.
Cieszę się, że plujesz obiadkiem i Cię to tak strasznie bawi, bo jesteś radosna i masz poczucie humoru.
Cieszę się, że co chwilę stoję w kuchni żeby robić Ci coś do jedzenia. Masz dobry apetyt, chętnie jesz i zdrowo się rozwijasz.
Cieszę się, kiedy rozwalasz wszystko co poukładam, uwielbiam patrzeć na Twój uśmiech, a psocenie cieszy Cię najbardziej.
Cieszę się, kiedy nie mogę czegoś zrobić, bo jesteś Ty. Mogę za to robić inne rzeczy tylko dlatego że... jesteś Ty.

Uwielbiam patrzeć jak się rozwijasz, jak rośniesz, jak się zmieniasz każdego dnia. Nic w życiu nie przynosi tak wiele satysfakcji. Nic.

Cieszę się, że zostałam Twoją mamą. Dziękuję, za każde postawione mi wyzwanie. Dziękuję, że jesteś. Że jesteś zdrowa. Że tak na prawdę jesteś super bezproblemowym maluchem. Że ładnie śpisz w nocy. Że ładnie jesz. Że grzecznie siedzisz w wózeczku na spacerach i nie protestujesz kiedy znowu Cię przypinam, bo musimy wracać. Że uwielbiasz się kąpać. Że bardzo często grzecznie leżysz jak zmieniam Ci pieluchę i ubieram. Że masz do mnie tyle cierpliwości...

Dopiero teraz rozumiem jak wiele razy trzeba upaść, żeby stanąć w końcu pewnie i samodzielnie na nogach. I że faktycznie z każdym upadkiem wstaje się silniejszym. Że wszystkiego można się nauczyć, wystarczy odrobina chęci. Że jeśli się czegoś bardzo chce, należy próbować do skutku. 10 razy. 100 razy. 1000 razy.

Zawdzięczam Ci tak dużo... córeczko <3

LucyM Jednak to nie takie proste. 18 marca 2016, 09:17

Narzekałam zawsze, że każdy mój wykres jest inny, to teraz będę narzekać, że mój wykres z tego miesiąca bardzo przypomina ten poprzedni. Eh ... Jeśli jutro temperatura wyskoczy w górę to już będę pewna, że czeka mnie powtórka z rozrywki.

Po za tym nic się nie dzieje specjalnego.

W końcu się przemogłam i zaczęłam łykać niepokalanek. Nie odczuwam jakoś specjalnie jego obecności w moim organizmie. Porzucę chyba na miesiąc mój związek z bromergonem. Inofem też mi się kończy, mam jeszcze zapas na jakieś 10 dni. Już chyba z 3 miesiące to piję (a niezbyt mi smakuje) i nie mam zamiaru kontynuować.

W związku z tym od przyszłego cyklu:
1. Obserwacja/może monitoring
2. Euthyrox
3. Niepokalanek
4. Witaminy prenatalne
5. 3 miesiąc z luteiną

Jeśli chodzi o ten cykl (w sumie szybko zleciał) to w niedzielę ostatnia tabletka luteiny i w poniedziałek testowanie.

Mam zamiar od przyszłego cyklu zająć głowę czymś innym, może nowa praca itp. i poczekać aż mój mąż bardziej się wczuje. Co ja mam się tylko gimnastykować? Koniec. Chcę mieć dziecko, oczywiście, ale na ten moment chyba nie za wszelką cenę. Nie to nie. Mam deadline do czerwca. Nie wyjdzie ... to przerwa i inne zajęcia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2016, 09:15

LaLuna Z nowym rokiem nowe życe? 18 marca 2016, 00:01

Kochane moje...
Jak tylko ogarnę trochę czasu to Was podczytam :*

Fabuś jest moim największym szczęściem, miłością mojego życia, moim promykiem słońca rano. Zazwyczaj o 5 biorę go do siebie a o 7 budzi mnie śmiech, otwieram oczy a milimetr przed moją twarzą odkrywam wpatrujące się we mnie niebieskie patrzałki :)

Jest mi tak bardzo wstyd że płakałam że nie jest dziewczynką... to najcudowniejszy synek na świecie, po co mi córka? mam mojego małego księcia!

chodzimy na basen, książe pływa jak rybka, rośnie jak na drozdzach, pije moje mleko plus butelkę pepti dziennie. Co dnia odciągam mu pokarm, siedzę z laktatorem po 3h dziennie żeby mały miał co jeść. Ale czego nie robi się dla maleństwa?

U nas etap prób raczkowania i wychodzących zębów które chcą ale nie umieją się przebić. Zaliczyliśmy już pierwszą wizytę na pogotowiu gdy nagła gorączka przekroczyła 42 stopnie a ibum i okłady nie chciały pomóc a dziecko zaczęło krzyczeć z bólu... do dziś nie wiem co to było ale mam wrażenie, że ząbki przebijały się przez okostną.

Za 3 miesiące wychodzę za mąż... kocham narzeczonego i nawet między nami ok tylko moja mama...
Nic się nie zmieniło, awantury, krzyki, jej płacz i przeogromny strach że zostanie sama. Już nawet nie chce mi sie o tym pisac... ide do psychologa bo nie daję rady.

Na szczęście moje serduszko rekompensuje mi wszystko, mam nadzieję, ze będzie miał mimo wszystko szczęśliwe dziecinstwo a rodzine wytrzymają to wszystko...

Muszę koniecznie zobaczyć co u Was, stęskniłam się za wami bardzo :)

a to mój skarb w wieku 5,5 mc ;)

87acffe4598d495cmed.jpg

https://youtu.be/OMiOa23VYLA

Bardzo mi sie spodobal idealny dobor pieknej muzyki do obrazu. Mam nadzieje, ze ten cud wlasnie sie odbywa w moim organizmie;-)

Co mam napisać że jest zajebiscie jak.ke jest
Wszytkiego z sali wstaly jak młode sarenki zapieprzaja przy tych dzieciach a ja co wije się z bólu rana ciągnie ( bo to przecież drugie cięcie musi usłyszałam) wszystko te dziewczyny Blizny ładne ja.ja czerwona mam więc na obchodzie już nie wytrzymując powiedziałam a lekarz na mnie z ryjem że czego ja się spodziewałam to drugie cięcie więc posłucham Przyszal mega położna o zaczęła mnoe oglądać blizna wygląda okropnie jest zakażenie jakieś dostałam antybiotyk leki przeciwbólowe i zabrali mała głodomorke do przedszkola tu w Szpitalu zajmą nią się dziś bo jak widać muszę dojść do siebie

Sara jest cudna by tylko cmokala cycka ale sutki już bolą jak piorun niestety wietrze wytrzymam trudno bym tylko miała pokarm
Jestem ciężko bardzo ani siedzieć na tylku ani leżeć boli ciągnie oddać mocz to poezja jakas :-(
Chyba dopada mnie baby blue ale tak wcześnie :-(

Wiem, że niektóre są przeciwne bromkowi, ale wczoraj zażyłam pół tabletki i czuję się jak na razie świetnie, jutro może też pół, a pojutrze już całą, muszę coś zażyć na tą prolaktynę(mam jej 64, a powinno być przynajmniej 20), a następną wizytę mam 6 kwietnia, więc muszę jakoś dotrzymać. Wczoraj znowu pojawiły się lekkie brązy, pewnie to za mało prolaktyny, wyszło mi to z krwi (13, chyba też powinno być 20), więc pewnie doktorka zmieni mi luteinę na większą dawkę. Dalej czekam na @ mam nadzieję, że te brązy się w nią rozwiną, dawno ich nie miałam, ale przynajmniej wiem co mi dolega, mąż się śmieje, że z moją wiedzą to powinnam iść na lekarza :) ;)

AJA_S Czy nadzieja matką głupich? 18 marca 2016, 06:03

Witam...
tak czytając moje wpisy stwierdziłam, że są strasznie haotyczne i skrajnie różniące od siebie...
Sama nie wiem jak interpretować wykres i chyba na prawdę wkręciłam sobie ciążę... Ale tak bardzo mi na tym zależy...

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 18 marca 2016, 06:51

36+2

Magiczny 37 tydzien ;) gdy sie skonczy, mozemy sie zobaczyc w kazdej chwili <3 wczoraj bylismy na wizycie Maksiu nadal glowka w dol i raczej juz sie to nie zmieni bo mala kluska z niego i wazy 2900g :) po przelaczeniu na usg3d synus sie do nas usmiechnal! Udalo sie nawet zrobic zdjecie, widac ze brode ma po tatusiu :D z malym wszystko nadal w jak najlepszym porzadku, wszystkie przeplywy sprawdzone, rosnie prawidlowo, serduszko pieknie bije, no po prostu ksiazkowa ciaza ;)
U mnie rozwarcia brak i do swiat raczej posiedzimy w dwupaku, ja sie ciesze chcialabym zobaczyc nasza kluseczke na poczatku kwietnia najwczesniej :) z frontu ciazowego nadal skurcze co jakis czas, twardnienia, bole okresowe, pachwin i calego "podwozia" ale bardziej mnie to cieszy niz martwi czy dreczy bo to znaczy ze wszystko sie przygotowuje ;) jedyna rzecz ktora mnie martwi to blizna po przepuklinie ktora mialam operowana w dziecinstwie, czasami bardzo boli i doktorek stwierdzil ze moze byc wskazaniem do cc jezeli nie dam rady wytrzymac bolu... no zobaczymy poki co tragedii nie ma ;)

Promyczku spokojnie nie kazda ma te skurcze przepowiadajace i cala reszte moze sie okazac ze Kacperek pojawi sie szybciej niz Maksiu wszystko zalezy od ich gotowosci ;) dokladny termin to 13.04 :)

Do zobaczenia wkrotce synku, poki co na wizycie, a juz za chwile na swiecie :*

Jestem w poczekalni u gina,ma mi przedluzyc zwolnienie do świąt. Pokaże mu najnowsze wyniki i zapytam co dalej.

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 18 marca 2016, 08:21

"Dobrze mamo"
Tak powiedzial do mnie kolega wczoraj a ja sie rozsypalam. Myslalam ze jest lepiej ale najchetniej bym polozyla sie tam gdzie stoję i rozwyla na glos.
Probowalam stlumic placz zeby nikt nie slyszal ale to na nic.

W nocy snilo mi sie ze wszyscy wokol mnie umieraja. W pustym pokoju stalo kilka manekinow ktore byly ubrane w ciuchy moich bliskich. Kazali mi sie ze wszystkimi pozegnac..z dziadkami, z mama...tak sie rozwylam przez sen. Nawet kiedy maz mnie obudzil nie moglam przestac szlochac. Wysiadam. Nie mam sil.

"Prosze pomoz..bo brakuje mi juz sil.
Jak z dramatu ten wredny dzien.
Taki w którym wyczuwam niewidzialny twardy mur. Nie pokonam go sam, nie ma szans. Nie rozbije go w pyl. Bez pomocy zloze bron..."


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2016, 08:18

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 18 marca 2016, 08:30

Wynik badań:

TSH - 2,440 (norma 0,27 - 4,2)
Prokatyna - 237,8 (noma 102 - 496)
Testosteron - 28,84 (norma 8,4 - 48,1)

Czyli nie mam powodu do obaw. Chyba.

moja "kochana @" mnie posluchała i zawitała do mnie rowno 28 dni po odstawieniu Visanne! wracamy do starań!! jutro badamy nasienie i w poniedzialek idziemy do gina z wynikami. oby to byla przed ostatnia lub ostatnia @. nie bez powodu nie zdazyłam dzis siknąć na test ciażowy. :)

Kolejny cykl na pewno nie będzie owocny.
Wczoraj była owu - dość wcześnie, bo w 13 d.c.
A my, zamiast się starać, kłuciliśmy się o starania.
Atmosfera chłodna, seksu nie było od 3 dni... :-(

I co ja mam odpowiedzieć na pytanie czy staramy się regularnie...?
Wg mojego M - tak regularnie i coś jest u nas nie w porządku.
Wg mnie - nie - nie celujemy z seksem w TE dni. Zwylke 3 dni przed lub dzień po. I nic z tego nie wychodzi. Uważam, że jak tylko pojawi się śluz płodny powinniśmy współżyć codziennie, a moj M uważa chyba, że w dzień owu wystarczy. I nie da mu się tego w żaden sposób przetłumaczyć. Nie mam już do tego siły.

Jestem wkurzona i smutna.
Nie chcę IVF - to dla mnie ostateczna ostateczność, nie wierzę też do końca w skuteczność IUI.
A niestety obawiam się, że z takim podejściem na IVF się skończy...

Marlena Szukając motyla. 18 marca 2016, 10:41

Tak sobie myślę że warto by zapisać tutaj opis mojego porodu.. Może kiedyś wydrukuje sobie te wszystkie wpisy z Pamiętnika i pokaże Roszpunce ;-)

Coś zaczeło się już dziać w sobotę 12.03 koło 2 w nocy. Wybudziły mnie skurcze które trwały ok 1minuty i były co 8-11 minut. No i od samego początku bóle krzyżowe przy skurczach. Ale pomyślałam sobie że nie ma co za szybko świrować, może jeszcze się uspokoi. Koło 3.00 zauważyłam po wizycie w wc troszke więcej śluzu podbarwionego na brązowo, no ale brąz więc jest ok. I tak sobie leżałam w łóżku do 8 rano ze skurczami i bólami krzyżowymi co 5-10 minut. Koło tej 8.00 czas mięczy skurczami zaczął się wydłużać, myślę: to jeszcze nie teraz. Poszłam do wc a tam wylało się ze mnie mwga dużo czysto żywej krwi, i wypadło coś przypominające kurzą wątróbkę. Byłam mega przerażona, szybko sie ubrałam i decyzja że jedziemy do najbliższego szpitala a nie do Poznania jak zaplanowaliśmy.

W szpitalu po sprawdzeniu pulsu małej troche sie uspokoiłam, przyjeli mnie do szpitala i pojechałam na porodówke. Później usg, wszystko ok. Szyjka zgładzona, widocznie z niej to kewawienie. Podłączamy pod ktg i obserwujemy. Chyba do 13 cały czas leżałam z tym ktg, a skurcze stawały się coraz rzadsze. W końcu decyzja że to jeszcze nie dziś, przenosimy na patologię ciąży i obserwijemy. Już byłam gotowa się wypisać i jechać do Poznania. Tymbardziej że lekarze sypali docinkami odnośnie posiadania lekarza z Poznania, q i twierdzili że mam jeszcze dużo czasu i nawet jeszcze z tydzień mogę w ciąży pochodzić. W końcu stwierdziłam że poczekam do poniedziałku, jak nie zechcą wywoływać to wypisuje się na własne rządanie i hop do Poznania.
W między czasie podłączali mnie czasem pod ktg, raz mała grasownica znowu miała puls 180+, więc przed 24 powtórzyli zapis. A tam skurcze na 120! No ale jak mówiłam lekarzowi że mam te bóle krzyżowe to stwierdził że to normalne bo ciało się przygotowuje.
Około 00.30 byłam na porodówce z Łukaszem. Na badaniu chwilę wcześniej wyszło że jest 4-5 cm rozwarcia. Zrobili mi lewatywę, usiadłam na piłce a Łukasz masował plecy. Po chwili rozwarcie na 5-6 cm. Później podali mi gaz, jejku jakie to fajne :-D Czułam ból ale czułam się też jakbym za dużo wypiła, może nawet troche przesadziłam z tym gazem ;-)
W końcu po 2:30 zaczełam czuć parte, jakieś 5 parć i Milenka była poza brzuchem :-)
Podobno poród ekspresowy jak na pierworódke. Zważyli i znierzyli Milenę, dali mi ją na brzuch a ja automatycznie zapomniałam o całym bólu. Coś niesamowitego!
Później kontakt skóra do skóry, moje mdlenie w łazience i przejazd na sale poporodową :-)
A Milena to takie prześliczne dziecko <3 i nie mówię tak bo to moje dziecko, naprawde w takich sprawach jestem obiektywna.
Jest mega ładna, coraz bardziej ją poznaje i coraz bardziej sie wysypiam :-)
Mamy małego baby bluesa ale mam nadzieje że szybko minie.

Od taka historia :-)

28t -7 miesiąc - III trymestr :)

Nie wiem kiedy to minęło ...

We wtorek byliśmy na wizycie. Moja glukoza po obciążeniu jest w normie 72/114/112. W moczu też trzyma się na podobnym poziomie.

Synuś waży 1013 g :) ślicznie pokazał buźkę :) Pani doktor mówi że rzadko tak dobrze widać dziurki w nosie. No i potwierdziło się że nos po tacie :) wszyscy się śmialiśmy i nawet synuś się uśmiechał - boski widok :) Kocham go nad życie :) Zdjęcia będę musiała oprawić i powiesić nad łóżkiem :) O żebra zapomniałam zapytać, ale ostatnio czułam w tej okolicy kopniaka :)

Nasz śmiejący się skarbek :)
10ykjuh.jpg

Wczoraj zaliczyliśmy pierwsze zajęcia szkoły rodzenia :) Bardzo fajnie było. Na koniec oglądaliśmy oddział ginekologiczny wraz z salami porodowymi. Oczywiście trafiłam na tego lekarza który mnie przyjmował na IP. Znając życie gdybym tu rodziła to też by był on :)

Oczywiście Bąbel przez całe 2,5h robił dyskotekę w brzuchu, aż się śmiałam. Ale takich uderzeń jeszcze nie czułam i tylko wyobrażałam sobie co on tam robi. Dostaliśmy kilka upominków ( nawet smoczek i butelkę), jakieś próbki, ulotki.

Jutro impreza się szykuje. Robimy niespodziankę mojej mamie na 65 urodziny. Tort zamówiony, zrobimy jakieś sałatki, może upiekę ciasto, ale nie wiem jakie :( Chyba sernik :)

Ja już tydzień choruje :( Tzn nie rozebrało mnie do końca, tylko gardło ciut czerwone i doszedł katar. Dobrze że przynajmniej słońce wyszło, bo mój dół już sięgał skrajności. Najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Teraz znowu choróbsko i boję się wyjść na dłużej, bo ciepło nie jest.

Co do mojego jedzenia sprzed ciąży - to ja wcale mało nie jadłam. Jeszcze w szkole dziwili się kiedy ja to wszystko zjem i gdzie się mieści:) A pizza mnie zapycha po prostu. Chyba że jest na cienkim cieście:) Mam za szybką przemianę materii.

Moja praca mgr raczej nie napiszę się przed porodem. Za cholerę nie mogę jej skończyć. Myśl że na obronę muszę wydać 800 zł też mnie przeraża. Przecież wózek musimy kupić i tyle rzeczy! No i ten stres na obronie. Nie wiem czy to dobry pomysł żeby bronić się teraz. No ale później będzie jeszcze gorzej i muszę wrócić na semestr studiów... Jaki to życie jest ciężkie...

Adine w oczekiwaniu na dziecko...:) 18 marca 2016, 11:48

OF wyznaczyło mi owulację na 12 dc bo wtedy był spadek temperatury, ale nie wiem czy jest to poprawna interpretacja :P dziś boli mnie podbrzusze, szczególne jak chodzę i sutki jak dotykam to bolą okropnie...

przeliczyłam sobie wyniki badań tarczycy na procenty:

FT4 6.90% [ wynik 0.95, norma (0.89 - 1.76)]

FT3 69.47% [ wynik 3.62, norma (2.3 - 4.2)]

Chyba jest zbyt duża rozbieżność...ale jutro może Gin powie mi coś więcej bo ja się na tym nie znam :>

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)