Dziś chyba ostatni dzień mojego cyklu, który miał być tym szczęśliwym...Temperatura spadła, więc jutro pewnie czeka mnie @...znowu to samo...Dni będą znów wlekły sie niemiłosiernie.Jestem już tym taka zmęczona...Mój mąż dziś poprosił żebym urodziła mu córeczkę...widział dziś piękną małą dziewczynkę i tak mu się zamarzyło...Nie zdaje sobie sprawy ile mnie to wszystko kosztuje, ze nie ważne jest dla mnie czy urodziłabym chłopca czy dziewczynkę...byleby tylko urodzić dziecko.Czasami myślę, ze miał pecha, że trafił na mnie.Z inną miałby już pewnie rodzinę w komplecie...
Mam ochotę zniknąć, nie czuć nic choć przez chwilę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2012, 23:12
Dziś 21 dc i 4 dzień fl temp. 37,06 więc pięknie wzrosła z resztą wczoraj też była piękna bo 37,12 tak bardzo marze o tym żeby już nie spadła żeby została na tym poziomie a teraźniejszy cykl okazał się tym szczęśliwym. Serce pełne nadzieji że może sie udało, jednak rozum podpowiada że musze się nastawić psychicznie na klinikę, musze być gotowa bo jesli teraz sie nie udało to musimy tam iśc i sprawdzić co jest nie tak. Cholernie się boję, że okaże się najgorsze, że badania wyjdą źle i odbiorą mi całą nadzieje, najbardziej boję się o wyniki mojego M. bo męską niepłodnośc znacznie trudniej wyleczyć, a z drugiej strony czuje ulgę, że wkońcu zrobimy jakiś poważniejszy krok, że dowiemy się co jest przyczyną niepowodzeń i że nie będe sobie pluła w brodę ze nic nie zrobiłam, żeby nam pomóc. Czekam i czekam na zakończenie tego cyklu lub na potwierdzenie że okazał on się szczęśliwy, do końca jeszcze 9 dni- to przecież cała wieczność.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2012, 11:08
Bardzo krótko spałam, bo do 4:00 siedzieliśmy przy piwie z naszymi przyjaciółmi, omawiając pewien cwany plan zemsty na pewnym idiocie, który złamał mojej przyjaciółce serce. No więc od dzisiaj moja przyjaciółka wie, że jest w ciąży, a dupek dostanie za swoje. Zabawę mamy z tym niezłą.
Dzisiaj teściu wskazał mi, co mogę zrobić, żeby mu zaplusować - popilnować Ali przy pianinie. Bo tak się składa, że jestem z zawodu muzykiem i te 12 lat ćwiczeń są przydatne po to, żeby użerać się z dzieckiem, które nienawidzi grania, ale rodzice chcą, żeby chodziła do muzyka. Jakbym widziała siebie 11-12 lat temu.
Dowiedziałam się również, że wszyscy, kogo znam, uważają moją mamę za chorą psychicznie. I że powinnam jak najszybciej wyprowadzać się z tego nowego mieszkania, bo gość, z którym będę mieszkać, będzie mnie molestował.
KOniec mam bunta, chyba przestanę mierzyć tempkę i będzie co ma być bo zwariuję.... 
Nowy dzień i nowe nadzieje, ze może jednak się udało, a może jednak nie? Na to pytanie zna odpowiedz tylko jedna osoba
ten na górze. Mozę będzie w tym cyklu łaskawszy i pozwoli mi cieszyć się macierzyństwem zobaczymy. Jutro się wszystko wyjaśni no chyba ze temp bardzo spadnie i będzie czekać na mnie wredota @. Staram się o tym dziś nie myśleć, nawet pozwoliłam sobie kopic już male buciczki, jeśli okaże się jutro ze są 2 kreseczki na teście
. Dziś żadnych objawów jak na razie nie mam dzień mija spokojnie, dobrze ze idę dziś do pracy wiec nie będę myśleć tyle o tym. Jutro dzień pokarze co będzie dalej.
Wzięłam się za szukanie kliniki, poszperałam po necie, poczytałam opinie, odwiedziłam stronki pobliskich klinik i się załamałam. Jedyne uczucie które mi teraz towarzyszy to przerażenie. Dopadł mnie jakiś lek związany z tymi wszystkimi badaniami jakimiś IUI dla mnie to przecież czarna magia nic z tego nie wiem, nic nie rozumiem, ale brzmi to wszystko straszne nie wspominając już nawet o kosztach.....ehhhh
Dziękuję
Dziś to zrobię jak Alesiu pozwoli 
Wczorajszy wieczór... czytamy bajkę, moja 7- latka uwielbia jeszcze chwilę poleżeć ze mną w łóżku...zawsze wtedy przytulamy się i mówię do niej często jak bardzo ją kocham, jak bardzo cieszę się, że ją mam. Ją jedyną wyczekaną i wystaraną... Nagle moje dziecko mówi do mnie, że jej życie jest złe, puste, smutne... zbystrzałam, usiadłam i pytam ...kochanie ale dlaczego tak mówisz??? Na co ona z ogromnym smutkiem i łzami w oczach mówi: "Mamo, wszyscy mają rodzeństwo tylko nie ja" . Jestem sama i samotna...
Jest świadoma tego, co nas spotkało...dużo z nią rozmawiałam, mówiłam, że mam chory brzuszek, że muszę się leczyć, być na specjalnej diecie, że być może nigdy maleństwa nie będzie... Teraz zrozumiałam jak bardzo ciężko jest naszej całej trójce...
że ten ból i smutek z powodu braku tego jeszcze jednego maluszka dotyczy nie tylko mnie, nie tylko męża ale i jej...
Popłakałam się... chociaż obiecałam sobie, że nie będę, że wytrzymam, że będę kochała moje życie i sytuacje taką jaka jest...że zaakceptuję ten los, tą dolę...ten Plan... Nagle moje dziecko mówi: "Mamo nie chcę już nigdy o tym mówić, bo być może wtedy zapomnę...że nie możesz mi dać braciszka"... Brakuje mi słów, brakuje mi myśli, brakuje mi zakończenia tego w taki sposób aby wiedziała, że to nie może być koniec świata, że na tym rodzeństwie wiat się nie kończy...a być może to, że ja tak bardzo pragnę dziecka, że ja tak bardzo pragnę tego drugiego życia sprawia, że ona czuje się jeszcze bardziej samotna???
Ogrom pytań ogrom myśli, co robić, jak myśleć, jak postępować ...JAK DALEJ Z TYM ŻYĆ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2012, 07:56
Dziś wielki dzień testowanko. Jak się dziś czuje do dupy, test okazał się negatywny
. Kiedy zobaczyłam wynik testu łzy napłynęły mi do oczu. Nie wiedziałam ze to będzie aż tak bolec, znów powróciły dawne wspomnienia, smutki i rozczarowania. Nie czuje się teraz 100% kobieta. To straszne. Sama już nie wiem co się ze mną dzieje, jak zawsze miałam bolesne piersi kilka dni przed wredna @ a tu nic żadnych boli i temp wysoka. Za to pojawiły się inne symptomy: dziwne klucia, ból jajników, kreska na brzuszku, wczoraj ból pleców. Do dziś odczuwam plecy wiec pewnie to zwiastuje, że za rogiem czai się wredna @.
. Poczekam do końca tygodnia jeśli się nie zjawi za testuje ponownie. Choć jak znam życie to pewnie nie zdążę.
. Najbardziej boli mnie widok męża który się już w myślach cieszy i ma nadzieje, widać to w jego oczach. On wie kiedy mniej więcej powinnam dostać okres, czasem zerka na wykres jak zaznaczam w nim coś i jak widzi że jeszcze nie zaznaczyłam wrednej @ to pewnie sobie już myśli i iskierkę nadziei ma. A tu nic dupa. Co za życie, bywa bardzo okrutne i niesprawiedliwe. 
Ostatnio pisałam 30 kwietnia. Detektor płodności wtedy właśnie zaznaczył owulkę
Dzis 34 dc. 14 dpo. Niby czas na testowanie, ale przy moich długich i nieregularnych cyklach to sama nie wiem ... Boję się. Ta niepewność jest straszna ale mimo wszystko lepsza niż kolejne rozczarowanie. Jeszcze nigdy nie zobaczyłam na teście dwóch kreseczek. A tak bym chciała. Kurcze nie mam już czasu, nie odmłodzę się, nie cofnę lat. Najgorsza jest właśnie świadomość że z tym juz nic nie moge zrobić. Wiek nie sprzyja staraniu się o dziecko. Wiem to doskonale. Ale z drugiej strony moja bratowa urodziła 2 i 3 dziecko w wieku 37 i 39 lat. To pocieszające, ale zarazem przerażające. W sierpniu z moim Najdroższym ruszamy z budową domu. Jest szansa że na I rocznicę naszego ślubu w październiku będziemy już oglądali nasze ściany, może nawet już przykryte
Tak mnie to cieszy... tylko tak bardzo chciałabym żebyśmy mieli KOGO zabrać do tego naszego mieszkanka. Żebyśmy nie musieli być tam zupełnie sami. Chociaż te że mamy siebie to naprawdę dużo, to wielkie szczęście spotkac w życiu swoją miłość. Nie każdy ma to szczęście. Ja na to Moje Szczęście na pewno nie zasłużyłam. Każdego dnia dziękuję Panu Bogu że mogę budzić się obok Niego, że jest, że tęskni, że kocha, że jest mój.
14 dpo. Ewentualnej. Tempka dziś poszła w górę. Ale mój wykres jest dziwny. Nie wygląda na ciążowy, chociaż ciążowe są bardzo różne. Na szczęście nie ma reguły. To pozwala dłużej się łudzić. Cieszę się że nie mam ochoty na słodkie (a dziś termin planowanej @) a zawsze przed wredną miałam straszna ochotę. Zawsze byłam rozdrażniona, a teraz bardzo spokojna, przyjaźnie nastawiona do wszystkich. Zawsze też tuż przed traciłam ochotę na przytulanki z mężem, a teraz tęsknie za nim nawet w pracy. No własnie, znowu się nakręcam 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2013, 14:54
Korci mnie od rana żeby pójść na bete...nadzieja która się we mnie tli jest coraz wieksza.Z drugiej strony tak bardzo boje sie rozczarowania...kolejnego.Może poczekać do niedzieli lub chociaz soboty i zrobic domowy...?wpadam chyba w paranoję...Idę do pracy.
i jak tu nie zwariować. Ginka się rozchorowała i nie przyjmuje. Mój chłop po zabiegu wycinania guzka ma na plecach 3 szwy i nici z seksu. Można założyć, że ten cykl jest stracony. Od kilku dni mam takiego agresora, że szok. Chyba mnie rozerwie ze złości.
Jutro jesteśmy umówieni do kliniki z mężem. Prozmawiamy o tym cyklu, co robimy. Zapewne zdecydujemy się na inseminacje. Ale mumsimy też rozpocząć jakieś leczenie męża. Przez te dni poczytałam trochę i niestety nie jest różowo. Mężczyzn leczy się trudno i zazwyczaj to dlugo trwa. Bardzo bym nie chciała żeby mąż zaczął miec wyrzuty sumienia, że coś nie wychodzi przez niego. Staram się przed nim nie poakzywać, że tak mnie to załamało. A wrecz zaczęłam mówić więcej o moich problemach...zresztą co to za różnica kto? jedynie taka, że męska niepłodność jest bardziej permanenta od kobiecej...Jutro do razu zobacze na usg u lekarza czy pecherzyki rosną, to bedzie mój 10 d.c, trochę wcześnie, w szczególności jak na mnie. Ale może coś da się już zauważyć, moze Letrozole coś przyspieszy. Moja przyjaciółka urodziła wczoraj cudowną, zdrową córeczkę!
Dzieś 22 dzien cyklu i 5 dzień fazy lutealnej tempka troszke spadła 36,98 ale i tak w sumie wysoka, pobolewa mnie lewy jajnik pozatym czuje się tak jak zwykle przed @ choć do niej mam jeszcze trochę czasu. Jakos nie potrafie uwierzyć w to że mogłoby się udać, wiec już dziś najchętniej zadzwoniłabym się umówić do kliniki, ale M. chce czekać do końca cyklu, wierząc, ze moze stanie się cud i nie będziemy musieli nigdzie dzwonić. Jak narazie trzymam sie ok staram się nie myślec i nie zastanawiac nad tym co będzie za tydzien czy @ przylezie czy nie, bardziej dołuje mnie fakt, że kończy się lato, a to wywołuje u mnie jakiś depresyjny nastrój.
miałam racje, powiedział ze czekamy do końca cyklu
jak ja go znam
Ochłonęłam trochę, popłakałam sobie i jest mi troszkę lżej
. Przekopałam internet i poczytałam że nie zawsze test ciążowy pokaże odpowiedni stan faktyczny. Tak że zaczęła się we mnie tlić jeszcze nadzieja, że muzę jednak ktoś zamieszkał pod moim serduszkiem. Poczekam do końca tygodnia i za testuje ponownie, chyba ze temp ponownie zacznie spadać to wtedy nie będzie sensu testować. Czas pokarze. Dziękuję dziewczyny za dobre słowa i wsparcie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2012, 13:28
Ta siedze sobie w pracy i rozmyślam od czasu do czasu nad dzisiejszym dniem. I zastanawia mnie jedno dlaczego serce ciągle podpowiada mi że się udało, choć rozum i oczy widziały wynik testu. Może dlatego że w nocy śniły mi się dwie kreski na teście, a może jest tak rzeczywiście? Dowiem się w najblizszym czasie. Kurcze jak dzisiaj boli mnie kolo nerek żeby tylko się nie okazało że je przeziębiłam. Poprawił mi się już humor
wiec przez resztę wieczoru będę miala dobry
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2012, 00:01
Dziś 12 dzień cyklu. Weszłam w fazę płodną, jajnik prawy daje znać i dobrze
Zapewne weekend spędzimy miło starając się o maluszka 
Tak bardzo chciałabym wierzyć, że tym razem się uda...
Przed chwilą natknęłam się na bardzo ciekawy artykuł http://dzieci.pl/chgid,14938506,cid,1024107,title,6-powodow-dla-ktorych-nie-warto-decydowac-sie-na-dziecko,fototemat_dzieci.html?smgputicaid=6f7f6 . Najlepsze jest zdanie: Dlaczego nie masz dzieci?”. Jednak czy komukolwiek przyszło kiedyś do głowy zapytać o coś odwrotnego: „A dlaczego ty masz?”. Może to będzie recepta na sąsiadki pytające: A my tak z Zosią patrzymy patrzymy a Ty dalej nie w ciąży 
Słodkich snów i owocnych starań
Dziś piątek
...ostatni dzień w pracy i mam dwa dni wolnego. Moje jedyne dziecię idzie do 1 klasy. Czas nieubłaganie mija ... jak pomyślę o tym jak się urodziła, przecież to była nie tak dawno...chwila temu...
Cykl miał być afirmacją życia i będzie...jadąc do pracy widziałam znowu cudowny wschód słońca...piękny i pomyślałam to musi być dobry dzień, to będzie dobry dzień 
Wbrew wszystkim, wbrew złym emocjom...wbrew wszystkiemu...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.