4147 
czułam to naprawdę czułam...
12 dc
jestem po wizycie w klinice. Oddałam rekordową ilość krwi do zbadania - 7 ampułek i zapłaciłam rekordową jak dotąd kwotę ponad 1000zł.
usg zadowalające
3 potencjalne pęcherzyki, na razie jeszcze nie za duże bo od 11 do 14mm ale są
Kolejna wizyta za 4 dni. Liczę, że ładnie choć jeden podrośnie i bedzie soczysta owulacja 
Zapytałam panią doktor co robimy dalej jeśli 4 cykl także nie przyniesie efektu, a wyniki badań bedą dobre.
Zajrzała w historię i stwierdziła, że
badanie nasienia wyszło bardzo dobrze. testu po stosunku (na wrogość śluzu) nie bedziemy powtarzać, bo był rewelacyjnie dobry. aż 90% żywych plemników po 8 godzinach po stosunku. Doktor stwierdziła, że inseminacja w takim przypadku nie ma sensu i bede nadal stymulowana do naturalnych starań.
Już wiem, że część wyników badań nie miesci sie w normach, bo mejlowo sprawdziłam wyniki, część jest już do wglądu.
Dużo tego... około 30 pozycji (wyników)
Znalezione są jakieś nieprawidłowości.
Liczba limfocytów B (CD19+) 0.06 norma 0.10 - 0.43
stosunek limfocytów
% limfocytów T (CD3+) 90.7% norma 59.0 - 85.0
% limfocytów B (CD19+) 2.5% norma 6.4 - 23.0
Białko S 129% norma 60.1 - 113.6
Białko C 141% norma 70 - 140
czekam jeszcze na wyniki
Detekcja mutacji Leiden w genie Proakceleryny - czynnik V - krew
Detekcja mutacji w genie MTHFR - krew
Detekcja mutacji G20210A w genie Protrombiny - czynnik II - krew
Detekcja 2 mutacji w genie CFTR - krew
Posłuchała, migreny nie ma. Po 2 zastrzyku spoko więc coraz więcej nadziei że tym razem obędzie się bez przygód. Trochę za szybko się rozgrzewam ale samopoczucie dużo lepsze niż przy CLO. Oby tak dalej 
Dzisiaj jedziemy do moich rodziców, maja 40.rocznicę ślubu, wieziemy im kuchenkę. Niech tylko pogoda się uspokoi bo grillowania w burzy jeszcze nie praktykowałam.
J przechodzi kryzys. Współczuję mu, staram się uspokajać, ale nie pozwolę na trzaskanie drzwiami i epitety pod byle pretekstem. A później przeprosiny i tak w kółko.
Byleby wytrwać do punkcji i transferu, to już niedługo. A później będzie dobrze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2016, 14:07
29+0
My dziś po wizycie u ginki
Wszystko w najlepszym porządku. Szyjka twarda i zamknięta, tętno Małego 140. I moje ciśnienie też się uspokoiło na szczęście, bo przy ostatniej wizycie było zdecydowanie za wysokie. Tylko Młody chyba stwierdził, że ma wszystko w dupce, bo cały czas ułożony jest miednicowo. Gin stwierdziła, że jeszcze ma sporo miejsca, żeby się odwrócić i mam nadzieję, że tak też zrobi, bo jeśli nie to czeka nas cesarka. Ale najważniejsze, że z Jaśkiem wszystko oki 
Jutro wyjeżdżamy na wakacje. Wreszcie! Mam tylko nadzieję, że pogoda się poprawi bo dziś przeszła cudowna burza przez Warszawę. Miejscami gradobicia i poprzewracało drzewa o.0 No w każdym razie słyszałam, że mają wrócić upały. Dobrze, bo będziemy wylegiwać się nad jeziorkiem na Kaszubach
Tak więc dziś ogarniam, robię prania i pakuję nas. Jutro z rana wyjazd 
Disiaj mam juz mega dola
mąż w delegacji i dalej nic sie nie dzieje... Wiedziałam zeby nie planować bo los zawsze ma dla mnie swój własny plan, tylko tak trudno mi nie planować, to wbrew mojej naturze. Aj jakie to wszytko słabe...juz mi sie nawet nie chce o tym wszystkim myślec...
Odrzucam od siebie takie myśli bo są dosyć absurdalne... Ale zrobię dziś test. Noszę się z tym od dawna, kolejne osoby sugerują mi taki krok i chyba chcę się Przekonać mimo niemal stu procentowej pewności, że nie...
Ale siedzę i już sama się nakręcam, no wariatka.
Nakręcam się bo, miałam owulację na sto procent, bardzo bolały mnie jajniki, musiałam co chwilę korzystać z łazienki, miałam idealnie płodnych śluz, a na dodatek po tych wydarzeniach, dokładnie 24 maja miałam na papierze śluz zabarwiony krwią. Więc albo to była owulacja albo... No widzicie jak się nakręcam. W każdym razie od 24 mają minęło wiele dni, jakby nie było owulacja była dawno a @ brak.
Achh no i zapomniałam dodać że dodatkowo swiruje bo od około tygodnia bolą mnie sutki, chodzę nerwowa, a dziś przywitałam dzień biegunką, no coś mi to przypomina... Ale dobra, spokój przecież wiesz że to na okres głupia babo!
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2016, 15:56
Jeszcze tydzień. Jaki wynik obstawiacie;) ?
10 dc
USG nr 2 zaliczone! Pęcherzyki podrosły. Endometrium podrosło. Teraz sytuacja przedstawia się następująco:
Prawy jajnik - 1x18mm
Lewy jajnik - 1x16mm, 1x18mm i 1x19mm
Endometrium - 6.7mm, w środę było 5.9mm (ponoć jak jest powyżej 6.5 w dniu owulacji to jest ok, a tu jeszcze ma kilka dni, więc się uspokoiłam).
No ale właśnie. Były 3 pęcherzyki dominujące, a tu na ostatecznym protokole, gdzie skreślili całą resztę - wypisali już 4. Co prawda nasza dr mówiła, że pewne są 2 i może ten 3 da radę, a o 4 się nie zająknęła, ale jednak na wszelki wypadek go wpisali... Pewnie chodzi o to, że nie zdąży już dojrzeć przed zastrzykiem, który mamy zaaplikować w nocy z soboty/niedzielę. Z jednej strony boję się kolejnego dźgania, a z drugiej - nie mogę się doczekać! Chciałabym, żeby już był poniedziałek po IUI... Tymczasem czekamy!
bylismy na prenatalnym , stres niesamowity ale szybko odszedł po zobaczeniu na monitorze mojego dziecka 
Wszystkie wyniki w normie i bardzo zywe i energiczne dziecie
odkrecało sie brykało skakało
az ciezko bylo zdjecie zrobic ^^

jestem prze szczesliwa !! pod koniec lipca dowiem sie co w moim brzuszku mieszka 
mąz caly czas mowi do brzuszka jak do córeczki
moze jego czary mary podziałają i Kubus bedzie mial mlodsza siostrzyczke??!
Zabobony u mnie sie nie sprawdzaly w 1 ciazy
a w drugiej ciekawe jak to bedzie.
Cere mam okropną wlosy kondycje tragiczna
i narazie tyle 
Jak to możliwe, że dziś jest już 9 dc?! Przed chwilą robiłam test i wyczekiwałam małpy, a dziś już 9dc? Szkoda, że druga faza cyklu tak szybko nie leci 
My już po ślubie
W końcu jestem żoną mojego Ukochanego. W sumie, to nic się między nami nie zmieniło, jest jak było, ale o ślubie marzyłam od dawna. I był przepiękny, dokładnie taki, jaki chciałam
Skromny, w towarzystwie najbliższych.
Od tygodnia przepełnia mnie takie szczęście. Mam kochanego Męża, dom, pracę, którą lubię... Tylko maleństwa mi brakuje... Ale mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać. Niestety jestem osobą baaardzo niecierpliwą, jak coś sobie wymyślę, to muszę mieć to JUŻ, NATYCHMIAST. Tak samo z dzieckiem. Staramy się, ale na razie nie wychodzi. Nie mogę tego zrozumieć, skoro jest seks w dni płodne, to czemu nie ma ciąży? Ja wiem, że to dopiero 3 cykl, że statystycznie po roku 90% par zachodzi w ciążę, ale ja już nie mogę się doczekać. Podziwiam osoby, które starają się kilkanaście, bądź kilkadziesiąt cykli. Ja bym chyba przestała wierzyć w to, że kiedykolwiek zostanę mamą i odpuściłabym wszelkie starania.
Na ślubie wszyscy życzyli nam oczywiście dziecka
Moja Mama również, choć ze smutkiem głośno wszystkim mówiła, że ja na pewno tak szybko się nie zdecyduję. A ja już przecież jestem zdecydowana! I chciałabym wszystkich niedługo zaskoczyć.
Negatyw.
Nie potrafię odgonić czarnych myśli... eh... Ja się chyba żegnam z tą ciążą tylko dlaczego ? Tak na wszelki wypadek? To nie fair.
16dc
ten cykl bez mierzenia temp bo chcialam odpoczac od tego bo mnie to meczylo. teraz niewiem kiedy mialam owulke czy juz byla czy jestem przed. kurcze no nie potrafie wyluzowac i nie myslec o owulce...
wiem, ze serduszka sa co 2 dni ale szczerze mowiac ja juz nie mam ochoty tak jak kiedys i robie to bo musze, masakra co sie dzieje. sa dni kiedy mam wielka ochote ale to chyba po dniach plodnych ;d
20+6
Czas leci a ja wiele nie pisze bo tez sie wiele nie dzieje. Ot leci dzien za dniem brzusio rosnie dzieciaki tez a pogoda w kratke i raz slonce jest a raz pada. Tydzien temu bylismy na fajnym wiejskim festynie gdzie Maximilian wrescie pojezdzil sobie na koniku. Meczyl nas o to juz od kilku tygodniu ale jak na zlosc nie moglismy znalesc zadnej takiej atrakcji a tu ogloszenie z przedszkola o festynie dorwalam i koniki zaliczone
Julianek uczy sie samodzielnego jedzenia i idzie mu bardzo dobrze
Arek byl dwa dni na rybach wiec ja sama z dziecmi sie ogarnialam ale tak ciezko nie bylo ba chlopcy byli bardzo grzeczni za to dzisiaj jak tatus wrocil to daja w kosc jakby chcileli odreagowac te grzeczne dni. Zwlaszcza Maximilian wychodzil z siebie ale to chyba z tej tesknoty za tata a teskil okropnie. W lipcu chce z chlopcami posiedziec dwa tygodnie w pl u rodzicow i troche sie martwie jak on taka dluga rozlake bez taty wytrzyma bo Arek niestety nie ma urlopu wiec z nami byc nie moze. Zreszta podczas naszej nieobecnosci chce wziasc sie za malowanie pokojow i lazienki... No i przemeblowanie ich bo teraz chlopcy dostana duzy pokoj a w malym pokoju bede narazie ja z malenstwem a potem bedzie to nasza mala sypialnia. Chcemy kupic 4 szafy i wersalke bo loze musze zlikwidowac. Kupilismy juz malenstwu kolyske. Mialam kupic uzywana ale nic fajnego nie moglam dorwac a jak byly to w cenach nowych wiec zdecydowalismy ze kupimy nowa. I juz mamy ja rozlorzona i czeka na wlasciciela chociaz jeszcze 5 miesiecy jest do porodu. Wszystko inne juz mam dla malucha po za drobiazgami ale za to wezme sie po wakacjach
Za tydzien chcemy wziasc sie za salon. Bedziemy zmieniac w nim panele bo stare sa juz dosyc zniszczone i malujemy go. Kupimy tez szafe dla nas i tam ja postawimy i komode po Julianku. Bo w pokoiku nie zmiescimy szafy na nasze ubrania wiec musi byc w salonie ale zle nie bedzie
Nadal glowimy sie nad imieniem dla maluszka i nic fajnego nie mozemy wymyslec. Tyle niby imion a jakos zadne nas nie chwyta za serce. Wstepnie mamy Christan czyli Krystian ale czy tak zostanie to nie wiem bo Arek jakos nie do konca jest przekonany. Niby ok ale ...Czekam wiec co tez innego wymysli bo ja juz wyczerpalam swoje pomysly 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2016, 19:54
Od 9 maja z mężem jesteśmy na diecie zaleconej przez dietetyka. Ja mam 7kg mniej a mąż prawie 9kg on ma bardziej ruchliwą pracę więc ze zdrową dieta jest mu łatwiej a ja pracuję w biurze, cały dzień siedzę za biurkiem, po powrocie z pracy staram się chodzić na spacery po około 3km z gimnastyką bywa trudniej. Ale mimo tylu wyrzeczeń i trudu jestem dumna z tych kilku kg mniej. Jak zejdę do poniżej 100 będę szczęśliwa.
Witam się w marcu.
Jakoś nie miałam o czym pisać. Dzień ucieka za dniem i za chwilę ruszamy z malowaniem mieszkania i kompletowaniem wyprawki. Tak jest! Nic jeszcze nie mam... A jestem już prawie w 31 tyg.
Wczoraj Stasiek był mało ruchliwy, nawet bałam się, że coś jest nie tak, ale dziś nadrabia tak, że nie wiem jak mam siedzieć.
Brzuchu rośnie, problemem stało się zakładanie skarpetek.
Tak bardzo chciałabym już maj. Te ostatnie tygodnie nie zapowiadają się zbyt komfortowo. Już teraz mam problemy ze znalezieniem wygodnej pozycji.
Jak kiedyś usłyszę, że ciąża to magiczny okres to go wyśmieje.
Drugi trymestr był nie taki najgorszy. Miałam dużo energii i właściwie robiłam wszystko. Teraz chodzenie sprawia mi problem, bo Staś dosłownie leży mi na pęcherzu i jak chodzę to mam wrażenie jakby miał mi wypaść.
Ogólnie jednak nie narzekam! Czekałam na niego 3 lata i zniosę wszystko, nawet 20 h poród.
28 dc. Pewnie okres mi się przesunie, albo i nie..
Dziś prawidłowo powinnam iść zbadać progresteron, ale przez to ,że owulka mi się mocnawo spóźniła i nie wiedziałam kiedy przyjdzie okres,zbadałam chyba 4 dpo, a nie 7. W kolejnym cyklu powtórzę tak jak powinnam. Wyników nie mam...szłam wczoraj ponad 2 km do szpitala po wyniki, a pani mi mówi że nie ma i czy nikt mnie nie poinformował,że na te wyniki czeka się kilka dni ...
Serio ? facetka od pobrania powiedziała,że dzień . Spociłam się jak pedofil w disneylandzie. Pewnie spaliłam z 500 kcal
i wracałam z mocno wkurzoną miną...
Dziewczyny, jest szansa że dostaniemy warunki zabudowy na działkę. P był u prawnika ,który rzucił pomysłem... na początku tak kręcił,że myśleliśmy że załatwi to na "lewo" , w sensie łapówka dla jakiegoś gościa z urzędu...no tak dawał do zrozumienia. Zapytał się Przemka ile jest w stanie zapłacić. P powiedział że max 10 tys. Okazało się,że ten pomysł jest LEGALNY , nie jakieś kręcenie, wszystko zgodnie z prawem, tylko trochę kombinacji. Wkurzyłam się, bo tyle dostanie ten prawnik. A co gdyby P powiedział np 5 tys ? pewnie też by było ok..
No nic. Ważne żeby się udało.
Niedługo zostaniemy bez kasy, bo wizyty w klinice też kosztują, a dopiero wszystko się rozkręca.
Mimo wszystko cieszę się,że coś zaczyna się dziać 
Dzięki bardzo dziewczyny za wsparcie ale już raz to przechodziłam. Też miało być dobrze bo przecież beta rosła jeszcze lepiej.
Nie liczę na cud, chyba trochę się z tym liczyłam od początku co oczywiście nie umniejszało radości - bo jak się nie cieszyć?
Na czytałam się o wielu przypadkach kiedy bHCG nie rosło extra a mimo to było dobrze. Jednak ja to po prostu czuję. Znacie to? Kiedy nie wiecie czemu ale zwyczajnie intuicja podpowiada. Tak właśnie mam. Nie tracę całkiem nadziei bo bardzo chciałabym się mylić.
Wiem że jeśli nadejdzie najgorsze to może za rok wrócimy po mrozaczki i na tym będzie koniec.
Zawsze byłam twarda ale te 7lat i strata ciąży zmieniła wiele.
Boże dlaczego mi to robisz?
Nerw mam dzisiaj na imię. Dosłownie wszystko doprowadza mnie do histerii, dobrze że jestem w domu sama z kotem, który zresztą poszedł spać. Może ja też powinnam...
25+1
Młody śpi a ja nie mam sił smażyć naleśników, więc coś tu może naskrobię.
Generalnie u nas wszystko dobrze, ja się czuję całkiem nieźle, stresów żadnych tfu tfu raczej nie mamy, tylko ta ciąża przelatuje jakby 2x szybciej niż ta pierwsza! Ostatnio się skapłam, że jestem w 6 mc a zaraz chyba 7 będzie! Trochę się boję tej końcówki bo czytałam pamiętnik i kalendarz z 1. ciąży i do końca 2018 wszystko było cacy, a nagle od stycznia problem z małowodziem, z wagą Bruna, jakaś infekcja, w lutym szpital itp, itd. Teraz póki co też jest wszystko ok i ciekawa jestem czy takie chociażby małowodzie lubi się powtarzać w kolejnych ciążach, czy nie..
Za dwa dni robię krzywą i co śmieszne z Brunem krzywą też robiłam 10.12 😉 Ciekawe jak wyjdzie bo ostatnio kompletnie nie umiem się opamiętać jeśli chodzi o słodycze.. No a pamiętam, że jak wtedy mnie tak ciągnęło to się okazało, że się jakaś grzybica przyplątała. No nic, zobaczymy. Generalnie ta ciąża jest mocno podobna, w sensie mam podobne objawy, że o terminie nie wspomnę, szyjka tak samo - ok. 35 mm, ale równocześnie jest zupełnie inna. Wszystko odczuwam mocniej - mdłości dużo gorsze, zgaga już mocno mi doskwiera, kopnięcia młodej - szacun, ma moc dziewczyna. Do tego czas leci zdecydowanie szybciej, ja mam wrażenie, że jestem słabsza, nie mam sił aż tak emocjonalnie jej przechodzić i mam z tego powodu wyrzuty sumienia 🙈 No i ten Covid.. Niewiadoma gdzie się będzie rodzić i jakie będą wytyczne.. Staram się o tym nie myśleć, zresztą tak mało mam czasu na sam na sam ze swoimi myślami.. Trochę mnie martwi, że jestem taka zdechła. Ledwo z domu wychodzę. A praktycznie już wcale z Brunem sama nie wychodzę bo 4. piętro i już spory brzuch to wyzwanie. Mały chce tylko na rękach schodzić i wchodzić. No i tak się trochę męczę w tym wszystkim. Na serio nie wyobrażam sobie trzeciej ciąży. Na szczęście ta dwójka to dla mnie spełnienie wszystkich marzeń. Nie mogę się doczekać aż wszyscy będziemy już w komplecie ❤️ Ale grzecznie poczekam do połowy marca! Nie śpiesz się maluchu! Ale też nie zwlekaj dłużej niż do 20. Przecież nie możesz ominąć urodzin brata! 😊
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.