kot_bury Czekając na cud... 1 sierpnia 2016, 20:17

Ciąża zakończona 1 sierpnia 2016

5 tyg. 0 d.

Mąż się ucieszył z niespodzianki, dzisiaj przyszykował mi śniadanko oraz jedzonko do pracy - solidne porcje :) dostałam również opr od szefa, że mam wolniej chodzić i siedzieć na tyłku zamiast stać :) oczywiście powiedziałam mu wczoraj o ciąży, jak wyszłam zaryczana z toalety to zaczął coś podejrzewać. Cieszę się, że moj szef przyjął tą wiadomość z ogromnym entuzjazmem i nie pozwala mi się przemęczać... tak jak pisałam wcześniej, bardzo dobrze zna moją historię i zawsze mi kibicował :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2017, 21:52

Czas robi swoje.. Teraz strata mniej boli,może dlatego,że pogodziłam się już z tą całą sytuacją,a dziecko zostanie w moim sercu na zawsze nie zależnie od tego czy będę miała jeszcze gromadkę dzieci czy nie. Natomiast ostatnio nasuwa mi się w głowie mnóstwo pytań, a przede wszystkim co było przyczyną ciąży pozamacicznej i czy kolejna moja ciąża będzie prawidłowa.. Analizując swój wykres ovufriend wykazał mi,że mam za małą fazę lutealną. Muszę się wybrać do gin.,a po tych przeżyciach boję się wizyt u lekarzy-zniechęca mnie ich obojętność i podejście do pacjenta, boję się też złych wiadomości.
Za kilka miesięcy ślub,chciałabym w tym dniu nosić swoje maleństwo pod sercem ,stworzyć rodzinę. Strata odbiła się strasznie na mojej psychice,teraz z jednej strony pragnę maluszka z drugiej boje się niesamowicie zajścia w ciąże , boję się że znowu pójdzie nie tak,a wtedy chyba nie będę miała już siły walczyć. Wiem,że jestem młoda i że "jeszcze jest czas" ,ale jednak niepokoi mnie to wszystko w szczególności,że była to moja pierwsza ciąża.

No nic.. jutro powinnam dostać @ i zaczynamy starania, pierwszy raz będę sobie mierzyła temp.i postaram się być systematyczna (co jest ciężkie u mnie ). Czytam wasze pamiętniki i widzę,że po burzliwych przejściach w większości z was kończy się wszystko dwiema kreseczkami i szczęśliwie donoszoną ciążą.Mam nadzieję,że i ja wam się kiedyś pochwalę swoim skarbem , na razie jestem mamą aniołka.

Dziś wykres pokazał ovu...i niby się idealnie wszystko nałożyło ze sobą...i niby wszystko ok...jednak... No właśnie JednAK jest coś co sprawia że cała drżę:) i sama nie wiem czy z tego wiecej złego czy dobrego... W ogóle tak mi jakoś dziwnie dzisiaj wyjatkowo...

Torbiel sama się wchłonela i nic po niej nie zostało. Jest 8 dc. Nic jeszcze nie rośnie, chociaż lekarz delikatnie widzi ze coś zacznie rosnąć. Wizyta kolejna w ten czwartek. Mam zamówione na ten dzień zastrzyk ovittrelle. Mam nadzieję że cykl będzie owulacyjny, i owocny :)
No dzisiaj to miałam wpływ na dalszy bieg leczenia, bo lekarz proponował usg w 14 dc ale mu przypomniałam że 2 miesiące wczesnej wystąpiła owulacja książkowoo w 14 dc więc wytargowalam przyjście wcześniej :) na szczęście 50 zł za taki mobitoring nie więcej ;)

Po dwóch pozytywnych testach i dodatniej becie musiałam aż tydzień czekać na wizytę u swojego lekarza. Wiem, że wcześniej nie byłoby sensu, ale ten tydzień był dla mnie straszny. Niby wszystko jest ok, ale pomału chyba zaczynam wariować. Jak boli- martwię się, że coś jest nie tak.. jak nie boli, boję się jeszcze bardziej, że je tracę. Każda wizyta w toalecie jest strachem czy nie zobaczę krwawienia. Od momentu dwóch kresek przyjmuję Acard, duphaston, euthyrox i siofor, z resztą brałam te leki już przed ciążą, tylko w odpowiednich dniach i dawkach.

Na wizytę szłam z ugiętymi nogami. Obiecaliśmy sobie z mężem, że na razie czekamy na potwierdzenie, nie chcę się nakręcać po to, by później znów się rozczarować.. choć wiem, że nie da nie nastawiać, nie przyzwyczajać, nie da się nie kochać od momentu dwóch kresek. Jak bym się nie nastawiała i tak zawsze może boleć. Pierwsze usg. Cała się trzęsłam. I już przy pierwszym usg powstał niepokój. Wg kalendarza zaczął się 7 tydzień, wg pomiarów badania 5t5d. Dlaczego tak mało? Wiem, że ostatnie dwa miesiące @ była nieregularna i łudzę się, jak zapewnia lekarz, że to na pewno dlatego. I znów strach , że coś jest nie tak, znów ta niepewność.. Znów obawa, że historia się powtórzy.. Kolejna wizyta za tydzień. Nie wiem,czy wytrzymam.
Błagam Cię skarbie ŻYJ!!

Cześć znów. Jestem mamą prawie 9 miesiecznej córeczki. Ostatnio targaja mną emocje typu dlaczego innym tak łatwo przychodzi ciąża. My staraliśmy się o nasz skarb około 2 lat. Kiedy w końcu okazało się że jestem w ciąży, zapanowała taka radość że mało nie zglupielismy. Te 9 miesięcy minęło tak bardzo szybko, pod koniec miałam dość kiedy mała tak mocno kopala mnie po zebrach. Ale wytrwałam wszystko i urodziłam zdrowa śliczna dziewczynkę. Wracając do moich emocji. Kiedy moja córeczka miała kilka tygodni okazało się że mojego M brata dziewczyna jest w ciąży i wcale tego nie chciała. Dziewczyny nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak ale mam tak wielki żal do świata że my , MY starajace sie i gotowe oddać wszystko za dziecko musimy tyle przejśc i tyle wyczekać na swoje szczescie a taka gowniara jedna z drugą ciach pach i jest. I jeszcze powie ci taka "ja to nie wiem jak sobie poradze jak dziecko mi zacznie plakac" na usta nasunely mi sie slowa. No nie wiem rzuć tym malenstwem o sciane bo jesteś nieporadna. Jak mnie to zlosci to sobie nie zdajecie sprawy. Czy ja podswiadomie chcę być znów w ciąży i jej zazdroszcze? Czy to mój mózg wysyła mi jakieś sygnały że mam nie równo pod sufitem? Nie zdawałam sobie sprawy z tego ile jest we mnie frustracji i złości do momentu kiedy dziś mój M musiał zawieść swoja niedoszla bratowa do szpitala. Nie pytał co się dzieje wiec nic nie wiem. W tym momencie jestem tak zla na ten świat ze az spac mi się odechcialo. Przygladam sie mojej kochanej córce i szepcze pod nosem ze jest wszystkim co mam. Możecie mnie zlinczowac lub nie. Powiedzcie tez tak macie. Ciezarne mnie rozczulaja. Tęsknię za tym stanem ale jak widzę tą dziewczynę to automatycznie włącza się we mnie instynkt mordercy. I pomyśleć że nasze dzieci będą kuzynkami. Never! Nie dopuszcze do kontaktu z tak pusta gowniara! (20 lat nawet nie ma)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2016, 21:53

Dziękuję Za miłe słowa i trzymanie kciukow :) wczoraj udało się nawet pozartowac z doktorem a jest on przez prawie każda kobietę uznawany za gbura i dziwaka ale kobiety chodzą bo jest skuteczny :) wczoraj wczoraj jak go zapytałam dlaczego po pregnylu nie pękł ostatni pęcherzyk to powiedział z e miał prawo nie peknac skoro miał 26 mm. No to ja na to że to ładnego smoka wychodowalismy ;). Lekarz

Lekarz


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2016, 07:25

Wczoraj byłam na wizycie u gina - torbiel na prawym jajniku jeszcze jest - ale niewielka, 12mm, prawdopodobnie się po okresie wchłonie.
I można by podejść do IUI w tym miesiącu - nawet posiewy wczoraj pobrałam.
Ale niestety owu wypadnie mi prawdopodobnie w okolicach 15 sierpnia - święto w PL, od 12dc. nie będzie możliwości obserwacji wzrostu pęcherzyków, a na wariata i w ciemno też nie ma co tej IUI robić.
Tak strasznie się cieszyłam, że będziemy mogli w końcu wrócić do starań, a tak przymusowy miesiąc czekania.
Niby naturalnie starać się można, ale nam naturalnie nigdy nie wyszło, to dlaczego teraz miałoby się udać...?

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 2 sierpnia 2016, 09:34

2 dc
za tydzień powrót T.Nie wiem czy powinniśmy nadal się starać.Zaczynam myśleć:czy nie jest już za późno na kolejne macierzyństwo.Najśmieszniejsze jest to,że trudno mi sobie wyobrazić stosunek z "zabezpieczeniem" po tych wszystkich staraniach.To teraz wydaje się takie abstrakcyjne:).
Przez dietę,ćwiczenia i kilka spraw na których byłam mocno skupiona oddaliłam się od "zachodzenia w ciążę".Na ovu zaglądam codziennie,czytam wszystkie Wasze posty(rzadko komentuję,taka moja natura-nie do końca lubię mówić "zrób tak a tak".Czasami nawet coś napiszę i skasuję.Myślę sobie:po co mam komuś mieszać w głowie,przecież do końca nie znam jej sytuacji).Teraz gdy moja ciąża jest gdzieś daleko jeszcze bardziej Wam kibicuję i czekam z utęsknieniem kiedy Nika napisze;udało się,Rutelka ogłosi narodziny synka,Zabayonne przedstawi optymistyczne wieści………
T ma kontrakt przedłużony o 2 tygodnie(w poprzednim powinien być już w domu) i najzwyczajniej w świecie stęskniłam się już za byciem razem.Cieszę się,że nie będę kolejnych stu wieczorów spędzać sama.Ze poza córką będzie się do kogo odezwać i wypić lampkę wina.Nastawiam się pozytywnie i tego Wam życzę:)

Wczorajsza wizyta u gina była ok poza tym ze kosztowała mnie 500zl:/ ale to mały szczegół. Na usg wszystko bardzo dobrze,czysciutko i nawet piekny pecherzyk ktory lada dzień pęknie no ale niestety się zmarnuje bo na starania dostaniemy zielone światło od gina po moich wynikach z wymazow na mycoplasme, ureaplasme,chlamydie i usg piersi takie wymagania ma moj nowy pan gin;)także poczekam cierpliwie i narazie będę się go słuchać. Natomiast moje wszystkie badania które poprzednio mi zlecił sa w porządku także generalnie jestem zadowolona i jakas bardzo optymistyczna ze jak tylko dostaniemy to zielone światło to się uda;) obym się tylko nie rozczarowała...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2016, 09:40

Dziś jakoś nie mogłam spać ,obudziłam się wcześnie rano. W nocy powinnam dostać @ ale jej jeszcze nie dostałam.Mdli mnie od jakiegoś czasu,ale to chyba niemożliwe abym w ciąży była,no chyba ,że owulacja mi się przesunęła. Sama nie wiem, chyba już sobie wszystko wmawiam... tak bardzo chce dziecka.
Ostatnio mój organizm płata figle co do miesiączki . Jeśli teraz spóźni mi się o kilka dni to chciał czy nie chciał będę musiała sobie porobić badania . Może mam za niski poziom progesteronu albo innego hormonu. Jejku wszystko się człowieka na raz czepia .

Malunia Marzenia się spełniają! 2 sierpnia 2016, 09:50

Wykres dziwny, takich raczej nie miałam. Zastanawiam się czy to nie przez dostinex.
Cykl miał być bezowulacyjny, a takich temperatur jeszcze nie miałam, więc poszłam na bete i już wszystko wiem:
Beta- 2,98 (tylko dlaczego "coś" wykryło)?

progesteron - 35 (wysoki?)

Jestem głupia, znowu miałam nadzieję :(




ps. kupiliśmy szczeniaka! :D
wczoraj jak go wzięliśmy do domu to trochę smutno mi się zrobiło, miałam trzymać w rękach dziecko a nie pieska..

etola Runął mi świat... 2 sierpnia 2016, 10:12

Już sierpień a ja wciąż czekam n telefon Co jakiś czas dzwonię w mojej sprawie ale lekarz albo na urlopie albo zapomina... Zeźliłam się wczoraj bardzo Poszło mało o płacz...Niby się już tak nie przejmuję że raczej nie będę mamą, ale w głębi serca jest mi najpierw żal że w opowieściach znajomych to nie ja ale one zaciążyły Jest ze mną lepiej aniżeli wcześniej ale wciąż jeszcze czegoś mi brakuje...Ostatnio trochę imprezuję - dobry sposób, żeby się wyskakać, wytańczyć, pobawić i zatopić smutki;)Przez mur mojej głowy zaczyna dobijać się myśl, że jestem kaleką i fizyczną i psychiczną...

Katjaa Że niby mi sie nie uda? 2 sierpnia 2016, 10:26

Dziś badania prenatalne na 17:30! Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze! <3

etola Runął mi świat... 2 sierpnia 2016, 10:39

Jednak laparoskopia... Telefon niedawno zadzwonił i lekarz po konsultacji oznajmił że trzeba zobaczyć co tam się dzieje W czwartek wizyta więc dowiem się czegoś więcej W końcu się ruszyło:)

boli mnie brzuch ..kuje mnie w tak nisko ze czyje prawie w pachwinach raz z jednej raz z drugiej ....
dziwne uczucie ..durne sny mi sie snia juz od 2 dni ..na wycieczki gorskie z pazdanem chodze..tak z Pazdanem :)))))) itd..mysle ze po 2 latach jestem troche zmeczona tym staraniem sie ...co miesiac czekam, przeliczam , co miesiac mam objawy ..nawet w tych czestych nieowulacyjnych cyklach ..boje sie ze zwariuje ..chciałabym o tym nie myslec nie mierzyc tem 6 razy dziennie (jakby to mialo cos pomoc ), nie siedziec na ovu w kazdej wolnej chwil ..nie przegladac wykresow szukac podobienstw ..nie czytac odpowiedzi na pytania na ktore odpowiedz znam ...moze ja juz zwariowalam ...

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 6 sierpnia 2016, 11:07

Mąż przyjechał i odjechał, pusto w domu. Zapakowałam mu świeże koszule i obiady w słoikach, dołożyłam ciasto kruche do kawy, smacznego. Porozmawialiśmy od serca, wiemy że jeszcze dużo przed nami, dużo może się wydarzyć. Co ma być to będzie, na niektóre rzeczy nie mamy wpływu... Nie powiedziałam mu o planowanej na środę wizycie, prawdę mówiąc zastanawiam się czy w ogóle iść. Zadecyduję we wtorek.
Zwierzaczki nie opuszczają mnie na krok, w chwili obecnej po lewej stronie wtula się we mnie kot, po prawej - pies. Oddziela je komputer i mój brzuch ;)
Jem więcej warzyw i owoców, staram się nie patrzeć w stronę słodyczy i słonych chipsów. Bardzo zwolniłam tempo, wczoraj większość dnia leżałam, dzisiaj też planuję. Plamienia ustały, jak zawsze, przychodzą i odchodzą. Objawy ciążowe pełną parą, po kilku dniach ciszy. Śniadanie jeszcze nie zdecydowało czy zostaje w moim żołądku czy też jednak się ewakuuje. Ciężka decyzja ;)
Dziewczyny dziękuję za Wasze wpisy. Tylko z Wami dzielę się swoimi wątpliwościami.

Zaczelam wczoraj diete bezglutenowa i ogolnie duzo bardziej zdrowa (zawsze uwazalam, ze dosc zdrowo sie odzywiamy no ale...) zalecana przy mutacji MTHFR.

Wczoraj na sniadanie platki owsiane z orzechami, jagodami, flaxeedem i sokiem z zurawiny. Na lunch salatka z brokulami, lososiem gotowanym i awokado a w przerwach duzo owocow i sok z marchewki. Na obiad ryba, mlode ziemniaki i salatka z roznego rodzaju fasoli. Dzisiaj menu podobne tylko zrobilam sushi na lunch i lososia na obiad.

Do tego zaczelam brac methylowy folik w wiekszych dawkach i wiecej witamin b, mam wizyte w szpitalu w czwartek wiec zobacze czy oni sie przejma ta mutacja. Przez to ze wyniki meza sie znacznie poprawily zobacze czy uda mi sie naklonic ich do 2 inseminacji przed IVF. No i wybiore sie do mojej lekarz w Novum ale tez do mojej ginki po jakies rekomendacje co do tego MTHFR. Chcialabym tez przejsc na Dostinex z tego codziennego Norprolacu. Nigdy nie myslalam ze bede jezdzic do PL po porade w takich sprawach a tutaj zawiodlam sie bardzo chodzac prywatnie i wydajac kupe kasy a panstowo to ogolnie niczym sie nie przejmuja. Wiec chodze rownoczesnie do 4 lekarzy - gin panstwowo tutaj plus prywatnie, w PL do mojej ginekolog plus tej z kliniki. Do tego jeszcze androlog i endokrynolog tutaj I na akupunkture, istny obled.

Maz tez mnie ostatnio wkurza, chodzi obrazony na caly swiat, to zawsze on ma pod gorke, do wszystkiego trzeba przymuszac lacznie z seksem, jeszcze takiego to go nie widzialam...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)