No i jestem w szpitalu...
Mąż wraca za kilka godzin, rodzice przyjeżdżają w odwiedziny a mnie obudziła krew. Byłam w ciągu dnia na zakupach ale uważałam na siebie, nie wierzę że taka bzdura może tak zaszkodzić 
Krew wodnista ale czerwona, od razu prysznic i jazda na IP. Serduszko bije, przy zarodku krwiak. Dostałam cyklonamine, leżę, czekam na świt żeby zadzwonić do męża.
21dc.
Jestem z siebie prawie dumna. Po długiej nieobecności ruszyłam znowu mojego bloga. A taaak poootwooornie mi się nieee cheee. Ale lubię go pisać. Tylko jakoś nie mam kiedy.
Najchętniej to cały dzień bym przespała. I w sumie to zrobiłam. Położyłam się ok 1, bo jeszcze z Michałem film oglądaliśmy. Jakiś horror w necie znalazł, nawet niezły ale zabijcie, nie pamiętam tytułu. Ostatnie 20minut już myślałam, że nie dopatrzę, no ledwo oczy utrzymywałam. Wstałam przed 11, zrobiłam śniadanie, trochę się pokręciłam i o 13 padłam znowu jak śnięta ryba. O 17 wstałam znowu, bo trzeba do pracy. Gdyby nie to, spałabym dalej. W pracy nie minęły jeszcze 3h, a ja znowu nie umiałam oczu utrzymać. Do tego doszła zgaga i ból głowy. No tragedia. Ale jeszcze 3h i znowu będę mogła się położyć. Mam jakąś chroniczną śpiączkę.
Wczoraj dowiedziałam się, że moja siostra jest w ciąży... Ta, która dzieci mieć nie chciała. Przepełnia mnie ogromna złość i zazdrość. To normalne? Czy ja też się kiedyś doczekam?
31 dzień cyklu.
+3 spóźnienia.
Na termometrze 37,1. Co prawda nie mierzyłam temp. w trakcie całego cyklu więc mało mi to daje ale z doświadczenia wiem, że normalnie jest to coś koło 36,1 a 36,4.
Maks prierwszy raz przeszedł dziś cały salon! A salon mamy wielki!!! Kluczem do sukcesu okazuje się nie wołanie go chodź do mamy czy do taty tylko ognorowanie. Bo ja go wołam to strasznie się spieszy i wywraca a jak idzie sam to pomalutku
Aaaa któraś z nie fb czytelniczek chce zobaczyć story olo mnie i Adamie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2016, 13:14
15 dzień cyklu.
Chyba jesteśmy już po owu
Wczoraj bardzo bolało mnie podbrzusze, wyjątkowo - zastanawiam się czy to może pobranie śluzu do cytologii przedwczoraj miało na to wpływ?
W każdym razie byłam na wizycie u gina. Dostałam skierowanie na nfz do szpitala klinicznego na HSG. Przed tym skierowanie na cytologię, bo poprzednia była robiona 1,5 roku temu, dodatkowo skierowanie na stopień czystości pochwy i muszę jeszcze zrobić tylko grupę krwi już we własnym zakresie. W szpitalu potrzebują jeszcze wyniki badań nasienia z ostatniego roku, więc na szczęście to też mamy. Także zostaje mi wykonać te badania w przyszłym tygodniu i czekać na @
Mam nadzieję, że badania nie wykażą nic, co stanie się przeszkodą do zabiegu. I że zabieg wykaże coś konkretnego - wolałabym, żeby jajowody były drożne, ale po takim czasie starań boję się, że to może być właśnie powód naszych niepowodzeń.
Już w pracy chyba wszyscy mi kibicują, bo zostałam właściwie sama w dziale z moim kierownikiem - moi koledzy w tym miesiącu się zwolnili i we wrześniu zmieniają pracę... Z tego wszystkiego każdy się zaczął pytać czemu ja nie uciekam na zwolnienie, powinnam się bardziej postarać itp... Tak dla żartu oczywiście. Ale odpowiedziałam, że gdybym mogła to bym uciekała. Nie chodzi już nawet o to, że spadnie na mnie teraz więcej obowiązków - po prostu czuję już rozgoryczenie tymi niepowodzeniami. Ostatnie 3-4 miesiące nie przejmowałam się tym zupełnie, miałam wakacje itp. Ale co chwila przychodzi moment, np. gdy widzę koleżanki w ciąży, gdy moja koleżanka z pracy napisała mi, że nie wraca teraz do nas bo udało jej się zajść w drugą ciążę, gdy widzę zdjęcia małych bobasków... wtedy robi mi się smutno. Chciałabym zobaczyć mojego męża z dzieckiem na ręku, jak się nim opiekuje i kocha. Chciałabym zobaczyć moich rodziców, jak biegają za swoim pierwszym wnuczkiem i jak jest ono ich oczkiem w głowie
Chciałabym przytulać je wieczorami, porankami, widzieć jak się uśmiecha do mnie, jak mnie bezwarunkowo kocha... z wzajemnością
Chciałabym... dlatego nie poddaję się i walczę o to szczęście, które może nas spotkać.
Muszę zacząć pić jakieś ziółka na sen. Albo ograniczyć OF.
Śniło mi się, że wysikałam na teście dwie kreski. Nie dość, że nie mogłam uwierzyć, to latałam po całym domu, żeby aparat złapał ostrość i żeby móc wrzucić zdjęcie na forum, żebyście mogły potwierdzić, pomogły uwierzyć.
Tfu, tfu, tfu, żeby nie zapeszyć.
Jakoś dziwnie spokojna jestem po owulacji. Może dlatego, że wg wykresu serduszkowanie było w trakcie rzekomej owu. Nie, żebym doszukiwała się objawów (a może to robię?), ale mam przeczucie, że mogę być miło zaskoczona.
Oby.
Na mózg mi się rzuca.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2016, 08:20
Hejka. Jestem na wakacjach. Wachalam sie czy jechac. Biore 3dzien tabletki na opryszczke. Codziennie sprawdzam czy mnie bola piersi. Narazie tak wiec mysle ze ciaza sie rozwija. Dzis wkraczam w 4 tydzien. Staram sie nie robic wiekszych nadziei. Na wakacjach tak nie mysle o t wszystkim ale w glebi serca czuje strach. Jesli mam poronic to teraz. Nie chce skrobanki. Przeraza mnie my ze dziecko moze byc chore. Ehh czas pokaze co los dla mnie szykuje. Staram sie nie nadtawiac i nie planowac. W ogole nie zwaracam uwagi na wystawy sklepowe z artykulami dla.dzieci. ta ciaza jest inna niz poprzednia. Bez radosci. Ze strachem.
co prawda brzuszek dalej niewielki, ale po ubraniach zauważam, że jednak rosnę. kilka par spodni (szczególnie krótkich spodenek) już poszła w odstawkę, a w części jestem zmuszona odpinać guziki/rozpinać suwaki, co szczególnie w miejscach publicznych jest pewnym dyskomfortem.
ostatnio co prawda udałam się na "małe" zakupy, ale jakoś tak wszystko co kupiłam nie kwalifikuje się na ciążowe i za chwilę z tego wyrosnę. oczywiście nie muszę dodawać co na to mój Mąż i pozostała część rodziny, którym się wydaje, że jak już (w końcu) urosnę to taka zostanę na zawsze, a co za tym idzie, że wydałam pieniądze na marne, ale przecież od razu wiadomo, że są w błędzie co nie?
poza tym na swój sposób to mnie tak trochę łechce, że w ciąży, a jeszcze sobie spodnie w rozm. 36 kupiła. może po części dlatego, że nie zawsze byłam taka drobna (żeby nie przesadzić z filigranową) i jaram się swoją figurą, chociaż zabijcie mnie nie wiem skąd ta zmiana/spadek. na pewno schudłam po wyprowadzce z domu (jakieś 5 lat temu) i bynajmniej nie dlatego, że nic nie jadłam, ale fakt jadam inaczej. i nie żeby jakoś tam specjalnie fit, ale faktycznie jakoś mniej tłusto niż w domu. poza tym przez jakiś czas nosiłam aparat ortodontyczny i wtedy fakt zdarzało mi się jeść mniej, bo jedzenie to był ból. ale dla odmiany w Warszawie w ogóle nie jestem aktywna, a wcześniej to kilka razy w tygodniu biegałam, jeździłam rowerem, a zimą zaliczałam aerobik, więc jakby to wszystko zsumować ze sobą to logiki w tym żadnej.
oczywiście mam świadomość, że w końcu faktycznie będę większa, ale liczę, że przede wszystkim w brzuszku. a jak nie to trudno. znam siebie i wiem, że na pewno to sobie jakoś (filozoficznie i przekonująco) wytłumaczę. w końcu najważniejszy w tym wszystkim jest dzidziuś, a matka się jakoś ogarnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2016, 17:07
no i po wczorajszym plamieniu ani śladu dzis czysto na horyzoncie . we wtorek ide na bete bedzie przynajmniej wszystko jasne...
Mieliśmy z D. kryzys. Myślałam nawet o wyprowadzce do siostry na jakiś czas. Ale w skutek "działań" teściowej udało nam się wyprostować wszystko. Tzn działania teściowej nie były w celu poprawienia relacji mojej z D. Lecz w drugą stronę. Jak się okazało w opinii mojej teściowej jestem z natury: zła, niegospodarna, niezaradna, niedbająca o dom i nieodpowiedzialna. Do tego bezpłodna. No i niestety nie spodziewała się reakcji swojego Syna, który stanął za mną murem, zrobił potworną awanturę i zagroził teściowej,że zerwiemy z nią kontakt jeżeli nie zmieni swojego podejścia. No więc jej cicha nienawiść trwała 2 tyg.
Ale w sumie powinnam jej podziękować o relacje z D. zmieniły się o 180 stopni. Miesiąc miodowy trwa.
Bzykamy się jak 20-latkowie.
D. kupił mi nowy samochód. Moja audica już się sypała. Tera mam piękną subarynę. Cieszę się nią jak dziecko, choć ciągle uczę się ją prowadzić.
Mieliśmy we wrześniu lecieć do Hiszpanii, niestety nie uda się.
Ciąży nadal nie ma. Nie mierzę tempki. Nie wykupiłam premki, bo nie warto tracić kasy dla kolorowych kropek i bezsensownych nici nadziei. Nie zwracam nawet uwagi na owulację czy jej brak. Przestałam nawet żrić kwas foliowy. Za to nie żałuję sobie wina. Bardzo nie żałuję.
Schudłam 6 kg przez stres ostatnich tygodni. Wczoraj musiałam kupić spodnie bo wszystko leci mi z zada.
W pracy sporo pracy. Marzę żeby skończyły się te nieszczęsne wakacje.
Ciąże moich przyjaciółek mają się dobrze. Jedna rodzi we wrześniu, druga w grudniu. Długo unikałam spotkań z nimi. Ale że to dobre przyjaciółki nie odpuszczają. Mam szczęście, że je mam.
Cześć pamiętniku!!
To ja może zacznę od początku. Mam na imię Marta i mam 27 lat. Rok po ślubie. O dzidzię staramy się od 4 cykli. Ale z każdym kolejnym cyklem jest coraz gorzej. Dzień w którym przychodzi @ jest po prostu dla mnie dniem koszmarnym. Ryczę wtedy przez dwa dni. Dziś wypada mi 14 dzień cyklu. I według kalendarzyka owu powinna być jutro. Nie wiem czy jest już, czy bedzie bo nie sprawdzam szyjki, nie mierze temp., po prostu wiem mniej wiecej kiedy powinna być. Chociaż w zasadzie i tak nie ma to znaczenia bo z mężem kochamy sie caly miesiąc bez zabezpieczenia a i tak nic z tego nie wychodzi. Jak juz wspomnialam jestem 13 miesiecy po ślubie i pytań o dziecko jest coraz więcej. A dla mnie jest to tak mega drażlwiy temat że na niektóre osoby to po prostu warcze jak pies. Jezu czy ludzie naprawde maja tak nudne życia żeby zaprzątać sobie głowe tym czy ja spałam ze swoim chłopem czy nie. No kurde sory ale to jest chore! Nie daje rady z tymi tępymi ludzimi i ich jeszcze bardziej tępszymi pytaniami. Ehhh...oni nawet nie zdają sobie sprawy jaka to dla mnie ważna sprawa. Tymbardziej że przez 3 cykle sie nie udało. Boję się, tak strasznie się boję że tym razem będzie to samo...
Trochę się rozpisalam ale no po prostu musiałam gdzieś to z siebie wywalić.
Dobranoc.
Ostatni zastrzyk Gonasi 10000 IU zrobiony o 22.50. Jakos sie go balam, a byl zupelnie bezbolesny.
Punkcja we wtorek o 9.50, w klinice mamy byc o 7.30. Jutro na noc i z rana w dniu pobrania jajeczek wezme Lorazepam na uspokojenie.
Jestem po wizycie u docenta P. Właściwie nie dowiedziałam się nic nowego. Potwierdził słowa dr z kliniki, że starania przed szczepieniami limfocytami są bardzo ryzykowne i lepiej się wstrzymać.
Plan jest taki jak ustaliliśmy wcześniej: punkcja i zamrożenie zarodków, szczepienia, transfer. Teraz pozostaje czekać na pierwszą @ po poronieniu. Boję się, że to trochę potrwa.
Czekać, czekać, czekać.... to czego nienawidzę.
Pojawiło się plamienie więc w końcu coś zaczyna się dziać. W 18-20 dc mam iść na monit żeby upewnić się, że możemy rozpocząć stymulację. I tu niestety kolejna kłoda pod nogi 🙁 Wczoraj na usg pokazała się dorodna torbiel ok 4 mm. Nie ma szans żeby wchłonęła się w 3 tygodnie więc nie będę mogła rozpocząć procedury 😢 Co jeszcze stanie mi na drodze?
Dziś dzień matki... dzieciaki w przedszkolu śpiewały piosenki dla mam i przygotowywały niespodzianki. To trudny dla mnie dzień 🙁
Dzisiaj temperatura poszła w górę, ale na dwóch różnych termometrach inaczej. Na jednym skok o 1,6 st., na drugim tylko o 1 st. Wczoraj obydwa pokazywały identyczny wynik! Ktoś mi wyjaśni, o co tu chodzi? Czy ja gram w jakimś czeskim filmie? Oczywiście zatlił się we mnie promyk nadziei, że może jednak Pregnyl okaże się skuteczny i temperatura jutro pójdzie jeszcze bardziej w górę, ale z drugiej strony miałam już takie sytuacje, że jednego dnia był wzrost, a zaraz następnego dolina. Pozostaje tylko czekać na jutrzejszy monitoring - on prawdę ci powie... Wypłakałam się już wczoraj, więc cokolwiek się jutro zdarzy, wezmę to na klatę.
Oczywiście, jak na życiową pesymistkę przystało, zaczynam już rozważać alternatywne scenariusze. Co mi pozostaje, jeśli ta kuracja okaże się nieskuteczna. Nie łamię się, bo wiem, że żaden wyrok jeszcze nie zapadł, ale gdybanie i czekanie doprowadza mnie do szału.
Test owulacyjny i temperatura potwierdziły owulację. Podobno nawet serduszkowanie było jak trzeba - wstrzeliliśmy się
Pozostało tylko czekać 2 tygodnie i robić test...
Mam dylemat... Od dluzeszgo czasu jest na diecie bez cukrowej. Jem tylko prpdukty o niskim indeksie glikemicznym czyli zero cukru, słodyczy, makaronów itp. A w ten weekedn jade na wesele i nie wiem co robić! Czy złamać się na jeden dzień i pozwolić sobie na rozpuste czy przygotować sobie posiłki i pudeleczka i zabrać ze sobą? Z jednej strony wytrzymalam tak długo i jakoś mi szkoda zjeść cos "cukrowego", a z drugiej nie chce robić z siebie dziwaka i naprawdę ciąży mi ta dieta i marzę o jednym dniu bez czytania ulotek i liczeniu IG.
Pomozecie mi podjąć decyzje? Jak myslicie co robić?
Ostatnio nie pisałam, bo nie mamy póki co zbyt wielkich postępów w związku z wizytą w klinice. Niestety urlopy, praca i tylko jeden dzień, w którym można wykonać to rozszerzone badanie nasienia, spowodowały, że mój A. jeszcze tego nie wykonał. Już nawet nie mam siły się denerwować na to wszystko.. Jeśli chodzi o badanie w kierunku chlamydii to wynik wyszedł ujemny, więc ok. Natomiast AMH to 7,17 ng/ml. Mieści się on w widełkach, ale jest w górnej granicy i sama nie wiem, co mam o nim myśleć. Wolę chyba póki co już nic nie myśleć, dopóki nie dowiem się niczego konkretnego na ten temat od lekarza.
Ten cykl już mnie dobija. Nie chce się skończyć i znów wydłużyło mi się plamienie przed miesiączką
Codziennie jest mniejsze, ale dziś temp. już spadła, więc albo dziś albo jutro @. Ból miesiączkowy raz jest a raz wcale go nie ma. Wszystko to dziwne jakieś. No, ale wszystko mnie już drażni, więc to zwiastuje tylko jedno.
Chyba muszę zacząć oswajać się z myślą, że nigdy nie będę miała dziecka
32 dzień cyklu.
+4 spóźnienia.
Od kilku dni niesamowicie bola mnie sutki. Zauważyłam, że piersi są trochę większe i jakby pełniejsze. Co więcej mój ukochany stwierdził, że są jakby "sine". Czyli po prostu są całe w żyłkach.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.