11 dzień cyklu.
Uff, HSG za mną... Bolało jak cholera
Uczucie, jakby mnie coś rozsadzało od środka, ze sto razy bardziej bolesne niż okres. Na szczęście to krótkotrwały ból, najpierw zakładanie tego całego wziernika, naciąganie, przesuwanie i potem ten kontrast... Brr, dobrze że mam to już za sobą.
Oprócz bólu baaaardzo długi czas oczekiwania na swoją kolej, chociaż byłam chyba jedyna na HSG dziś na Karowej. Głodna, zmęczona, ciągle przepytywana w końcu dostalam się do sali rentgenowskiej i chyba tylko dlatego, że jakiś lekarz zgodził się wykonac zabieg w swoim okienku, bo cały oddział ginekologii dziś zabiegany jak sie masz. Po wszystkim dali nawet obiad i kazali czekać na wyniki a potem wypis.
Ale najważniejsze - JAJOWODY DROŻNE.
I to uspokoiło mnie na resztę dnia.
Juz po wizycie u gina jednak strach ma wielkie oczy gin nie pytal sie o szczegoly cytologi tylko zapytal sie o wynik ktorego nie mialam zrobil mi usg stwierdzil ze jestem po owulacji co tylko potwierdzilo moj wykres i przeszedl do ogladania wynikow meza stwierdzil ze nie jest najlepiej no ale w ciaze zajsc mozna tylko bedzie to trwalo dluzej zylaki sa trzeba je usunac a po trzech miesiacach ponowne badanie nasienia jak zapytalam sie o nadania hormonow dla mnie to stwierdzil ze nie ma takiej potrzeby gdyz przyczyna tkwi w mezu i na nim trzeba sie skupic mam przyjsc za pol!!!! roku albo jak zajde w ciaze wczesniej
Wizyta lepsze niz u poprzedniego gina chociaz usg ma no ale ja bym chciala dzialac juz badac sie drazyc przyczyne a tu moj m juz sie wykreca od zabiegu usuniecia zylakow twierdzac ze musi zmienic diete a piwsko chla no i nie wierze ze dieta usunie mu zylaki
Ja chcialabym juz dzialac ale nie przeskocze bariery mezowej 
Umówiłam się do tego lekarza.. Z głosu brzmiał na bardzo miłego i konkretnego faceta.. Znalazł dla mnie termin za 3 tygodnie.. Przyjmie mnie w przychodni w szpitalu.. Fakt, muszę jechać dość daleko, ale lepsze to niż wizyta blisko domu w przyszłym roku..
Poza tym jestem zniechecona.. Wszystkim.. Obiecuję sama sobie, że umówię się do psychologa.. Dzisiaj pomyślałam, że tak naprawdę nie chce mi się już starać, że nie chce dziecka.. A przecież to nie prawda 
Brzuch boli jak na okres. Ciągle tak boli, ale dzisiaj to już dość mocno. Więc... @ nadjeżdżaj -.- zachciało mi się dzisiaj... kakao ... i kupiłam sobie- choć nienawidzę mleka, a kakao mi nie służy na trądzik. Więc przedokresowy śmietnik już jest. Czyli już wszystko jasne.
Dni są takie puste, bezsensowne
nie umiem się skupić w pracy, tracę kontrolę nad wszystkim,
patrze na męża i tak bardzo mi żal... wiem że tak jak ja pragnie dziecka- co ze mnie za kobieta.
Mam tylko jedno marzenie- chce stworzyć ciepły dom, kochającą się rodzinę- TAK RODZINĘ... ] czy to tak wiele??????
Zaraz trzeci dzien tej nie dobrej sie kończy i czas zaczynac dalsze starania... sama sie dziwie że jestem taka silna i sie nie załamuje... trzeba walczyć o mała fasolke. Dzisiaj dzwoniłam do gine... ale dopiero wizyta 28 listopada a moze akurat do tego czasu cos sie wydarzy...
"nie jest możliwe, aby nagle wszystkie światła na twojej drodze zaświeciły na zielono" - dosłownie i w przenośni
Siedze sama w domu.. i tak mnie naszło bynajmniej czuje się wolna jak nie ma męża tak to udaje przy nim ze sie nie przejmuje..podejrzewam ze on ma to samo. Czekam z niecierpliwością na wyniki nasienia do jutra najpewniej oboje je zobaczymy kolo 18 dobrze ze można takie sprawy teraz sprawdzać przez internet.Mąż uważa ze dalej bez zmian. Dzis byl tez u rodzinnego nie sypia od prawie roku w nocy..ma mega skurcze pomimo brania magnezu..dostał jakiś mocniejszy magnez i skierowanie na podstawowe badania. Ogolnie do tej pory ciężko było go zaciągnąć do lekarza rodzinnego, ale wczoraj sam powiedział ze trzeba się zabrać sam za siebie i tak juz 3 miesiac leci na l katyrynie macca bierze oraz magnezie i salfazin..jeszcze przez dwa miesiące brał clo. coraz częściej mówimy o klinice ale jak podołać z tym finansowo? i przede wszystkim z praca..to pogodzić..cala sytuacja mnie dobija..bo boje sie co bedzie kredyt zaciagac a jak z tego nic nie wyjdzie. Przy poprzednich wynikach wchodziło tylko invitro w gre..a to wiadomo taki koszt..
Dziś był dzień "ojojania" zbliżam się do terminu miesiączki i jestem strasznie tym przybita. Co miesiąc przed owulacją-pełna optymizmu , zaangażowana w starania a przed końcem cyklu tracę zapał, jestem ospała, taka depresyjna. Niestety od jakiegoś czasu zajadam te nerwy i wskaźnik wagi pokazuje +4kg ;/ Mam ogromną tendencję do tycia. po 2-3 tyg zaniedbania i objadania się waga skacze mocno w górę ale niestety poźniej nie chce spadać ;( Niewiem kiedy miałam owu, niewiem jak teraz testować i jak długi będzie ten cykl. po 3 miesiącach z castagnusem wszystko mi się posrało w cyklu.
Przesunelismy impreze na 8 pazdziernika, mialo byc tak pieknie, napracowalam sie, napieklam, super, ale oczywiscie sasiadka z rana tak mi dala do wiwatu ,ze az gotowalam sie ze zlosci, nie wiem, co za ludzie mieszkaja obok mnie, szkoda gadac.. ale coz to nie koniec, na naszej wyczekanej rocznicy, meza brata zona ,u ktorych nie dawno bawilismy sie na weselu mowi,ze chce mi cos powiedziec..no i mowi,ze jest w ciazy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Na mojej rocznicy, wie doskonale,ze sie staramy, ale coz zaszla w 2 cyklu w wieku 36 lat wiec skoad niby ma rozumiec moje emocje.. to juz 8 tydzien.. wiemy tylko ja i maz, nikt z rodziny nawet rodzice, rozumiem ,ze chciala sie podzielic radoscia z kims zaufanym, bo zyjemy w bardzo dobrych relacjach. Nawet im nie zazdroszcze, bo wiem,ze "nalezalo im sie" tylko zwyczajnie mi przykro,ze wszystkie moje wazne daty sa szczesliwymi dniami dla wszystkich procz mnie. Dlaczego tak jest? Dlaczego musze to znosic i cierpiec? Faszeruje sie kolejny cykl clo i licze na cud,modle sie by wkoncu ukrucic to cierpienie i znow poczuc w sercu radosc i bicie serca pod moim sercem...
Nie umialam,juz sie cieszyc ta impreza, bo to ja mialam byc w ciazy na rocznice.
Chociaz Tescio powiedzial mi cos "milego uszom", ze abysmy zyli dalej tak w takiej zgodzie jak zyjemy z mezem, bo on jeszcze nie widzial tak zgodnego malzenstwa zyjacego w takiej zgodzie od tylu lat,ze to naprawde zadkosc. Wiec wiem,ze chyba lubi synowa:)
Stran ciag dalszy..
oby owocnych ..
i oby wiecej pozytywnych wpisow..
10dc. Moje ciało przygotowuje się do owulacji! Już po tych 6 miesiącach wiem to. W tym cyklu zmieniamy taktykę
Serduszkujemy tylko rano. W zasadzie od początku starań ❤ tylko wieczorami gdzie zazwyczaj oboje byliśmy padnięci. A jeśli chodzi poranne ❤ to jesteśmy przede wszystkim wyspani
No i od razu lepiej wstać do pracy
! Być może to będzie ten klucz do pozytywnego testu ciążowego! Taaak na pewno to to! A tak pozatym. Wczoraj dowiedziałam się że siostra mojego męża będzie mieć drugą dziewczynke! Powiem szczerze że cieszę się że będzie dziewczynka. A no i jak ja jej zazdroszcze tego brzuchola!! Też taki chcę mieć! I będę miała choćbym miała sobie go kuźwa narysować!! Filipku przebijaj się tam jak najszybciej bo cała rodzina na Ciebie czeka a my najbardziej! ;*
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2016, 10:35
Dziękuję za odwiedziny i krzepiące wpisy. Dziś mdłości wróciły i to dość mocne. Wiążę to ze stresem, powrotem do pracy po weekendzie. W ciąży z córką miałam podobnie, na zwolnieniu ustawały wymioty po paru dniach odpoczynku (głównie chodzi o odpoczynek psychiczny), a po powrocie do pracy po kilku dniach wymioty wracały i to takie po ok 10 razy dziennie. Znów na zwolnienie szłam i znów było po paru dniach lepiej. Tak jakby cały organizm wyganiał mnie z pracy. Teraz jest tak, że muszę brać na czczo lek na tarczycę, ale nie utrzymam go w żołądku z rana, bo ledwo się obudzę muszę coś zjeść, bo inaczej wymiotuję na pusto. Do tego źle śpię (znów tylko w dni pracowe), budzę się i nie mogę zasnąć godzinę i dłużej, ale chociaż idę na siku i wezmę tabletkę, koło 3-4 w nocy to już jest na czczo. A zaraz po pobudce mam takie odruchy, kaszel szarpiący na wymioty i muszę szybko zjeść, choć suchego chleba.
Dziś chciałam po pracy podzwonić po gabinetach i umówić się gdziekolwiek na uspokajające usg (mam nadzieję, że uspokajające), ale tylko zrobiłam obiad i zjedliśmy z rodziną zasnęłam na kanapie i spałam 2 godziny i już mi się nie chciało wieczorem dzwonić. Teraz też bym najchętniej szła spać, ale muszę sprawdzać klasówki, zaszyć córce spodenki na wf, wydrukować coś do pracy.
Gdybym była religijna, powiedziałabym: modlę się, żeby z dzieckiem było wszystko dobrze, żeby zleciał ten I trymestr, żeby badania prenatalne wyszły dobrze, i żebym mogła pomachać L4 w szkole i zająć się sobą. No, ale do tego czasu jeszcze trochę i sporo pracy, między innymi 2 imprezy szkolne na mojej głowie. Dziś wypada 8t1d. Jeszcze choć 4 tygodnie wytrzymać.
32dc, 14dpo
Każda zbliżająca się miesiączka od czasu poronienia wiąże sie z pytaniem - czy jak zajdę znowu w ciążę to będę miała takie same objawy jak wtedy czy inne?
Logicznie podchodząc do temuatu chyba lepiej by było zeby objawy były inne - w końcu tamta ciąża zakończyła sie szybko niepowodzeniem, ale mniej logicznie podchodząc do tematu, wtedy miałam szybko dużo objawów. Objawów typowych dla ciazy - bardzo bolące piersi, wrażliwość na zapachy, gesty biały śluz przed terminem @. Z jednej strony wiem, ze będę sie bała jeżeli objawy sie powtórzą bo będę sie bała powtórki z rozrywki, z drugiej strony tamte objawy były takie typowe dla ciąży, że ich brak też mnie zmartwi. I tak źle i tak niedobrze eh..
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2016, 22:56
9t6d
Mam nadzieje, ze nie zapesze tym wpisem. Dzis kolejny z lepszych dni bez mdlosci. I ten dziwny posmak nareszcie przeszedl.
Jutro zaczynam 11 tydzien.
Ciąża zakończona 7 kwietnia 2017
Czuję się ostatnio jakaś taka...samotna
Mimo zabiegania w pracy i mnóstwa obowiązków. Z mężem dużo się mijamy, jak ja wracam z pracy on wychodzi i odwrotnie. Wiem, że po kilku latach związku już nie ma tych fajerwerków, ale chciałabym, żeby chociaż raz na jakiś czas bardziej pokazał, że mu na mnie zależy. Wiem, że codzienne sprawy, praca, zabieganie, kłopoty, stresy sprawiają, że czasem trudno o romantyzm, ale tego romantyzmu czasem bardzo mi brakuję. Ale tak to jest z facetami, czasem zapominają, że o nas trzeba się starać cały czas, że my bardzo tego potrzebujemy. Muszę z nim porozmawiać, szczera rozmowa jest dobra na wszystko.
Brakuje mi też rozmów i spotkań z przyjaciółkami. Rozumiem, że są bardzo zabiegane, wszystkie pracują, mają dzieci i swoje kłopoty. Nasze spotkania i rozmowy są w biegu i niestety coraz rzadziej się spotykamy, bo zawsze coś. Smutne to jest, że świat wariuje, że ciągle gdzieś biegniemy, gubiąc po drodze to, co najważniejsze. Tak bardzo brakuje mi dzieciątka, które wypełniłoby tą pustkę i samotność w moim sercu. Tak bardzo chciałabym być w zdrowej ciąży...
No nic tak to jest, dobrze, ze tu na Ovu mam wsparcie i zawsze mogę się wygadać. Zawsze znajdzie się ktoś, kto doda siły w najtrudniejszym momencie. I to jest piękne, za to jestem wdzięczna.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2016, 23:20
24 dc 11 dpo robic test ??? Czy poczekac na france ???
Od kilku dni chodze wciaz nie wyspana mimo ze spie duzo . Jak tylko wstane z lozka mam ochote natychmiast tam i wrocic i pewnie zasnela bym bez problemu.... a aplikacja w telefonie pokazuje zebym ruszyla dupsko bo ostnio nie wyrabiam dziennej normy 10 tys. krokow..
Witajcie
Długo mnie tu nie było.
Miałam dużo pracy i w ogóle jakoś mnie to przytłoczyło.
Dziecka dalej nie mam... Postanowiliśmy się wziąć i się postarać tym razem tak na serio.
Tyle się wydarzyło odkąd skończyłam moje pierwsze wpisy.
Od czego by tu zacząć.....
Może od tego, że kiedy dowiedziałam się, że mam pcos a było to jakoś 4 lata temu
nie przejęłam się tym aż tak bardzo.
Wiedziała co się z tym wiąże, że będę miała problemy ale nie myślałam o dziecku.
Wiecie jak to jest nie ma się męża to nie myśli się o rodzinie.
Dopiero odkąd wyszłam za mąż dotarło do mnie że chce mieć dziecko.
I tu pojawił się problem... 
Po kilu miesiącach starania wiedziałam że to nie będzie takie proste.
Ale jak zwykle mój kochany mąż powiedział że nie szkodzi i że będzie wszystko dobrze. 
Byliśmy na badaniach nasienia...
Niby jajników jest dużo i dużo zdrowych ale za mało ruchliwych
Mój endokrynolog radzi abyśmy powtórzyli badanie i udali się do kliniki leczenia niepłodności. Nie wiem czy to taki dobry pomysł.
Przecież można powtórzyć badanie i może być wszystko ok.
eh.. chyba muszę zmienić lekarza..
Co myślicie o tym...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2016, 04:05
Jednak w rodzinie siła...
Wszyscy w mojej rodzinie nas wspierają nie ma głupich uwag że powinniśmy mieć dzieci.
Trochę się załamałam..
Moja młodsza siostra jest w ciąży a wcale się o to nie starała.
Trochę mi głupio bo powinnam się cieszyć z tego ale jej trochę zazdroszczę, że ona może a ja nie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.