Panie Boże proszę Cię tylko o jedno... o siłę... pomóż mi wstać w momencie w którym świat zapadł mi się pod nogami, pomóż mi żyć, zabierz ode mnie tą okropną pustkę, tęsknotę i ten żal który zabiera mi powietrze, pomóż mi uciec przed nicością która mnie dotknęła, po prostu pomóż...czy ja proszę o zbyt wiele w momencie gdy zabrałeś mi osobę, którą kocham ponad życie, proszę Cię o lepsze jutro w chwili w której nie mam nawet ochoty tego jutra doczekać, lecz mimo wszystko proszę...
Dziś dopadł mnie dołek.Dowiedziałam się, że znajoma stara się o dziecko, ona która zawsze mówiła, że dzieci nie chce, że ich nie lubi , że dzieci są fe i nie dla niej. Pomyślałam , że pewnie będzie szybciej w ciąży niż ja, taka przewrotność losu. Jakoś nie wytrzymałam i się rozryczałam. Płakałam pierwszy raz od czasu kiedy zaczęliśmy starania, wszystkie negatywne emocje, rozczarowania i smutek wezbrały się i pękłam. Może to i lepiej niedobrze jest tłumić wszystkiego w sobie. Myślałam że jestem silna ale chyba każda kobieta pragnąca dziecka, czekająca na ten cud prędzej czy póżniej pęka... Słowa mojego męża, kochanie nie można się tak tym przejmować, to i tak nie pomoże... Żeby to było takie proste, facet i tak nigdy nie zrozumie tego co my kobiety czujemy i przeżywamy w takich chwilach......
Boooosz, jaka jestem spiaca... nie klade sie jeszcze do lozka, ale czuje sie jakbym ledwo co w nocy spala, a spalam wystarczajaco. Mam duzo pracy na kompie i juz szukam sobie wymowek, zeby skoczyc do lozka. Eh.
Jutro maraton w miescie:) Ulice beda zamkniete i z m bedziemy kibicowali szwagierce, ktora biegnie... zeby nie to, iz juz o 9 musimy wyjsc z domu, to bym sie bardzo tym cieszyla. A tak to klops. Mniej czasu na sen.
Ciągle chodzi mi po głowie ... http://www.youtube.com/watch?v=JRlROHvH_SQ
Nie zawsze możesz mieć co chcesz
Choć gonisz tak że brak ci tchu
Gdy wszystko nagle traci sens
Wciąż może być dobrze dobrze dobrze!
Ja to znam
Wciąż może być dobrze dobrze
Gdy nie boisz się nie
Popłyniesz dalej z każdym dniem
Gdzieś gdzie nic nie będzie już dziwić cię
I z każdą chwilą twoje dni coraz mniej realne są
Nie dziwisz się
Tatuaż zdobi twoją pierś
I w twojej głowie pełno tatuaży
Gdy w jednej chwili zmieniasz się
I jest ci tak dobrze dobrze dobrze
I ja to znam
Jest ci tak dobrze dobrze
Gdy nie boisz się nie
Popłyniesz...
A kiedy nagle kiedy
Nagle zbudzisz się
To nie będziesz wcale ty
To nie jesteś już ty...
Popłyniesz...
Zbliża się upragniony weekend tylko we dwoje ...Pozdrawiam i do napisania
Dziś jest mój 10dpo, zwykle moja faza lutealna trwa ok. 12 dni.
Jako że nie wierzę zbytnio w to, że doświadczę niepokalanego poczęcia (w tym cyklu mało okazji do serduszkowania - patrz wpis powyżej...), szukam już fajnego przepisu na sangrię owocową, którą mam zamiar obalić z m w pierwszym tygodniu mojego następnego cyklu. A na następne cykle obiorę nową strategię... Trzeba brac d... w troki i wziąć się do konkretnej pracy! Skoro już mierzę temperaturę, obserwuję śluz, badam szyjkę i robię testy owulacyjne, muszę zwiększyć częstotliwość serduchowania! Dotychczas byłam wierna zasadzie, że w dni płodne lepiej co dwa dni, bo jest więcej "materiału".
Ale co jeśli ten "materiał" jest taki słaby (lub jeśli mój śluz nie jest na tyle superpłodny - tzn. o konsystencji białka jaja), że nie przetrwa prawie 2 dni w moim wnętrzu..?
Dlatego wprowadzam nowość - czasem codziennie, a poza tym jeszcze dzień lub dwa dni po skoku temperatury, tak na wszelki wypadek.
Taką obrałam nową strategię.
Zobaczymy, czy się sprawdzi.
dziś rano zrobiliśmy razem test, ja sikałam, on sprawdzał
- dwie mocne kreski:) jutro umawiam się do ginekologa i endokrynologa...cały czas zmęczona jestem i posypiam w ciągu dnia, no ten nadwrażliwy węch - więcej objawów na razie chyba nie mam
Dziś 24 dzień cyklu, w sobotę wypada 1 dzień okresu. Piersi zaczęły dziś boleć po boku przy dotyku, zawsze tak samo co miesiąc. Raczej nadziei w tym cyklu nie ma:(
Wczoraj miałam ciężki dzień. Można powiedzieć, że to była próba wytrzymałościowa dla mnie i mojego męża. Koleżanki przyjechały do mnie w odwiedziny a ja jakoś nie potrafiłam się tym cieszyć. Wybrałyśmy się do galerii handlowej. Kiedy przechodziłyśmy obok sklepu smyk i zobaczyłam te dziecięce ciuszki na wystawie, te łóżeczka nagle coś mnie w środku ukłuło, poczułam wielki smutek i pustkę i nagle nawał myśli w głowie
A co będzie jak w tym cyklu nam też się nie uda, co ja zrobię, ja się chyba załamie.
Uświadomiłam sobie wtedy jak bardzo pragnę dziecka. Potem humor miałam zepsuty już do końca wieczora. Do tego te objawy ból piersi, mdłości ból w podbrzuszu, ale powtarzałam sobie, że to tylko moja wyobraźnia płata mi figla. Pomodliłam się w duchu i nagle ustało.
Objawy przeszły jak ręką odjął. Jednak najgorsze było w nocy. Nie wytrzymałam, popłakałam się z smutku, żalu. Cały czas nie mogłam się odpędzić od myśli co wtedy jak znowu nam się nie uda.
Może gdybym pracowała, chodziła do pracy inaczej by to wyglądało, może bym tyle nie myślała.
Nie zajmowała sobie głowy takimi głupotami, Nigdy nie przypuszczałam, że instynkt macierzyński będzie u mnie aż tak silny, aż do tego stopnia.
Dawno nie pisałam, ale właściwie nie było o czym. Owulację zaznaczyło na 5 listopada i od tej pory temp rośnie z dnia na dzień. Ale ja jakoś nie dopuszczam do siebie myśli ze mogłoby się udać. Jakoś brak mi wiary. Nastrój od wczoraj też mam podły, ciągle chce mi się ryczeć. Narzyczony ciągle obrywa za coś przez moje humory. Ale jest bardzo cierpliwy. W domu mam bałagan a nawet nie chce mi się sprzątać. Nawet moja mama mi powiedziała,ze jak się tak będę nakręcać to nigdy się nie uda. Ale jej jest łatwo powiedzieć bo zawsze chciała mieć dużo dzieci no i urodziła nas pięcioro i to bez problemu. Mam nadzieje ze mi się humor poprawi. Bardzo mi pomaga pisanie tutaj.
Mdlosci, moja nowa dolegliwosc od jakis 4 miesiacy, towarzyszaca mi w fl. Jesli mdli mnie teraz, to nie wyobrazam sobie, jak to bedzie, gdy juz mi pokaze te dwie kreski. No coz. Wszystkiego miec nie mozna;)
Pozbylam sie juz zludzen, ze cialo mi pokaze wczesniej, ze to jest TEN miesiac... juz mnie oszukalo w ostatnich miesiacach uzywajac roznych sposobow. Raz @ spozniala mi sie tydzien (ale wtedy nie mierzylam, wiec nie wiem, kiedy byla owu, moze to ona sie przesunela), potem tempka pieknie rosla, i byla caly czas na wysokim poziomie, a @ przyszla. W ostatnim miesiacu juz zludzen nie mialam, opadla mi po 5 dniach, zeby juz pozostac na nizszym poziomie.
Jedyne co pozostalo, to czekac. Jesli nie wyjdzie w tym miesiacu, ide na badania. Tak dla swietego spokoju. Lubie miec wszystko pod kontrola. Nawet jesli jest to kontrol pozorna.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2012, 12:41
36 dzień cyklu - ciąży brak @ też... chyba się załamię...
Dawno mnie nie było, ale nie miałam jak pisać... strasznie mnie mdli, na szczęśćie nie wymiotuje. Po wizycie dobrze serduszko biło a to najważniejsze :)Teraz odliczamy dni do kolejnej wizyty 
Uwielbiam ten czas kiedy czuję się najważniejsza<3
Kobieca intuicja...ciekawe zjawisko.Od kilku dni coś nie dawało mi spokoju.Dzis poszłam kontrolnie zrobić bete i progesteron...Gdy odebrałam wyniki zrobiło mi sie ciemno przed oczami...Beta na pograniczu normy, a progesteron poniżej...Dwa tygodnie temu wynik prawie 30, dziś nieco ponad 9.Czułam, że to zbyt piękne żeby mogło trwać...Zadzwoniłam do mojej gin. chłodnym głosem powiedziała że musze zrobić usg.Od razu zadzwoniłam do lekarza, który akurat dziś przyjmuje.Siedziałam w poczekalni z duszą na ramieniu...W gabinecie poryczałam się oczywiście, mimo to że przez godzine tłumaczyłam sobie że musze być dzielna.Nie zadziałało. Lekarz okazał się wspaniałym człowiekiem przede wszystkim, zaczął pocieszac, a raczej uspokajać. Opowiedziałam mu o swoich dotychczasowych wątpliwych sukcesach na polu ciążowym.Wysłuchał, przejrzał wyniki,zrobił badanie i ...zobaczyłam bijące serduszko;) wciąż bije. nie wiem jakim cudem i jak długo jeszcze, ale wciąż żyje.Powiedział, że jest mały, jak na ten tydzień.Nadzieja nie umarła, choć wchodziłam do tego gabinetu ze świadomością, że wchodzę po wyrok.Dzwoniłam do mojej gin,żeby się doradzić co mam teraz robić, ale cały czas rozłączało połączenie, potem nie odbierała, napisałam do niej sms, ale nie odpowiedziała.Nie wiem co o tym myśleć...Muszę być gotowa na najgorsze, wiem to, ale wiem też,że jeszcze nie wszystko stracone.Jutro idę do szpitala, gdzie pracuje lekarz u którego dziś byłam.Powiedział,że naradzi się z innymi lekarzami,że stanie na rzęsach żeby mi pomóc, że dziś pomodli się za mnie....
Boże nie zapominaj o mnie i moim dziecku...
Ustaliliśmy, że na razie nikomu nie powiemy. Dziś umówiłam sie na wizyty- w środę ginekolog, w poniedziałek za tydzień endokrynolog , a jutro lecę rano do laboratorium- zrobię B hcg, TSH, progesteron, morfologię, mocz, glukozę- by mieć już na wizytach wyniki.
Mam nadzieję, że wszytko będzie dobrze, za każdym razem gdy jestem w toalecie z obawą spoglądam na bieliznę...Co do objawów-włączył mi się chyba słynny częstomocz, często czuję potrzebę sikania:)ach, no i dołączyło takie uczucie rozpierania w piersiach- jeśli moje 75 e jeszcze urośnie- to nie wiem w co je będę ubierała??? 
Dziewczyny co myślicie o moim wykresie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2012, 08:20
No i nadal czekam. Mam jakies tam rozne nowe objawy, a jak, tyle ze staram sie je ignorowac. Czasem mam "przeczucie", ze sie udalo, innym razem "przeczucie" mi mowi, ze nic z tego jednak nie wyszlo, zebym przestala sie oszukiwac.
Ciesze sie, ze mam troche zajec na ten tydzien, rozne terminy mnie gonia, wiec tylko w przerwach moge sie nakrecac, by potem znow wracac do normalnego zycia;)
Moj m codziennie rano pierwsze co robi to prosi o raport z temperatur i objawow... on chyba tez czeka.
Oby do niedzieli...
kurcze co ja mam z tą tempką....? raz bardzo rośnie a za chwilę drastycznie spada.... co jest....???? A żeby bardziej się dobić to jeszcze dziś testowałam i oczywiście przeklęta jedna krecha.... szlak by trafił.........
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2012, 16:17
Dzisiaj mam juz lepszy humor, ale noc nieprzespana. Najpierw bolał mnie brzuch i czułam jakby takie ciągnięcie od jajników. poszłam wziąć ciepła kąpiel i zapchał mi się odpływ od wanny. A ja jak głupia zaczęłam ryczeć. Wiem, ze to głupie, ale nerwy mnie zżerają przez to czekanie i ten dziwny bol znów dopadł mnie po południu. A temp lekko spadla dziś wiec pewnie znów nic z tego. Ciężko mi nadal wierzyć.
szkoda, ze dzisiaj nie jest 13 ale w piatek. 6:45 wizyta i usg. informacja, że torbiel jajnika i prawdopodobnie bezpłodność <szok> rozczarowanie, płacz, depresja natychmiastowa. Nie mogłam się pozbierać po tych słowach ale trzeba było. Poszłam prywatnie do innego lekarza i całkiem nowe spojrzenie. Prawdopodobnie długi cykl i wszystko jest w miare, torbieli nie widać, troche mały pecherzyk ale poza tym ok, zalecenie dalszych kontroli temperatury i głowa do góry i do dzieła... i jak tu wierzyć i komu ?? cieżki dzień... mam nadzieje, że chociaż u Was jest dobrze .... Polubiłam ten pamiętnik tu nikt nie ocenia nikt nie daje złudnych głupich nadziei i nie komentuje poczynań ... Dziekuje za wsparcie :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2012, 19:28
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.