Wizyta 11 stycznia 
według USG 8tydz 0dni Fasolka ma 1,59cm i bijące serduszko♥♥
Zalecenia : zwiększona dawka dhupastonu do 3*1 i magneb6 do 3*1 ( pojawił się śluz z krwią brązową)nakaz leżenia , ciśnienie podwyższone (wizyta kardiolog i zakup ciśnieniomierza)

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2017, 08:45
Teoretycznie miesiączka powinna być wczoraj...Od 3 dni plamię, najpierw różowy śluz tylko w środku, wczoraj rano brunatny na papierze toaletowym, potem czysto, a wieczorem nitka żywo czerwonej krwi. Spodziewałam się, że dziś rano mnie zaleje @, ale póki co cisza. Śluz brunatny, szyjka lekko rozchylona. Pewnie jutro okres. Nie chce się łudzić, skoro szyjka otwarta. Jeśli jutro rano nic się nie stanie to zrobię test. Jeszcze jakiś czas temu już bym szalała bo SIĘ SPÓŹNIA!!! a teraz boję się rozczarowania i odwlekam testowanie
Tak z rozbawieniem wspominam początki, kiedy padały słowa "Gościu owulacyjny pozytywny, więc chodź...zróbmy sobie dziecko"
A teraz?
-Pobzykamy się?
-Nie chce mi się. Jutro rano mnie obudź wcześniej 
-A owulka?
-Nie zając nie ucieknie.
Przynajmniej wróciliśmy to seksu jako seksu, a nie jako rozmanażania 
NOWY TESTAMENT
1 List do Koryntian
Hymn o miłości
13
1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów1,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie2,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
9 Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
11 Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany3.
13 Tak4 więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.
ZRODLO: BIBLIA
(http://www.biblia.deon.pl/widget/rozdzial.php?id=298)
32t0d
Siedzę i wegetuję. Mam trzy dni koszmaru. Wraca wszystko z pierwszego trymestru. Męczy mnie nawet mruganie. Jakby mi ktoś założył na mózg zasłonkę. Nie mam motywacji, nie mam koncentracji, nie mam siły. Nie wiem czy to tymczasowe i wystarczy przeczekać, czy już będzie tak do końca?
Puściliśmy wczoraj małej piosenkę, żeby się ukulturalniała. Ale Maciek wybrał piosenkę o paleniu zioła. Od tej pory się tak rozkręciła, że trzymam laptopa na brzuchu i muszę go ręką powstrzymywać, bo istne szaleństwo.
11dc. Wizyta u gina. Szyjka gladziutka, idealnie na srodku, Endo z linia po srodku, super, ok 10,5mm.
Dwa pecherzyki w prawym jajniku, ok 18mm (20x16mm) i ok 12mm (16x8mm).
Dzialamy. owu pewnie za 2 dni w niedziele. a w poniedzialek wizyta sprawdzajaca czy pecherzyk pekl.
Badania krwi do in vitro zrobione po mojej stronie, czekam na wyniki. M pojdzie w przyszlym tygodniu na badania. Mi pozostaly wymazy do zrobienia, ale najpierw musze doleczyc lekka infekcję.
19 dc.
Ovf przesunal mi owulacje z 13stycznia na 17stycznia chociaz wydaje mi sie bardziej prawdopodobny pierwszy termin, wtedy piekny sluz byl teraz sucho no i wtedy serduszkowalismy. Mam jakies skurcze dzis
Nie no szaleństwa na siłowni nie było:-) trochę orbitreka i rozciąganie;-)
Koniec złudzeń, nadziei, planów i nierównej walki.
Mąż odebrał wyniki, są najgorsze ze wszystkich do tej pory, morfologia posypała się na 1% o ruchu nie wspomnę. Leki nie pomagają. Czuję się okropnie, jakby cały świat sprzysiągł się przeciwko nam... wszystko się nam sypie... a już najbardziej sypie się moja psychika. Z tego stresu znowu schudłam... za niedługo zostanie ze mnie szkielet obciągnięty skórą.
30 dc. 3 dpo.
Ovufriend wyliczył mi owulację na 27 dzień cyklu... w sumie wszystko by się zgadzało... zobaczymy, czy dostanę okres w ciągu najbliższych 14 dni i kiedy to nastapi tzn. ile dni po owulacji.. w przeciągu dwóch tygodni wszystko się wyjaśni
nie nastawiam się na dwie kreseczki, ponieważ ten cykl był jakiś nieogarnięty
jeśli jednak się pojawią bedziemy przeszczęśliwi ♡
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2017, 01:35
Ostatni tydzień…masakra… Okazało się, że koleżanka z pracy była w ciąży i poroniła. Nasza praca jest dość specyficzna, dużo potencjalnych zagrożeń dla ciężarnych… Mam do niej trochę żal, że mi o tym nie powiedziała (inaczej zorganizowały byśmy pracę), a tak wyglądało to w ten sposób, że wróciła na 1 dzień po urlopie i poroniła.
Jestem już po wizycie u lekarza. Ogólnie oceniam ją dobrze. Po pokazaniu badań lekarz stwierdził, że są cacy i kolejnym krokiem jest badanie HSG. Dał mi na nie skierowanie, więc w kolejnym cyklu do szpitala. Naczytałam się dużo o HSG i trochę panikuję.
Lekarz powiedział, że może boleć gdy jajowodu okażą się niedrożne, wtedy przy wytrwałych pacjentkach próbują je przetkać. Pani położna, która zapisywała mnie na badanie stwierdziła, że kolejnej @ po HSG już pewnie nie będzie, bo będę już w ciąży. Bardzo miło z jej strony
Też w to wierzę 
A tymczasem przed badaniem mamy jeszcze 1 cykl starań także czas brać się do roboty
Jajniki czuję bardzo intensywnie, w lewym rośnie jajco. Śluz też już zmienia się pomału na rozciągliwy… także do dzieła!
Jednak @ przyszła i można zaczynać od nowa. Dzisiaj już 8 dc mam nadzieję,że owulka nadejdzie w odpowiednim terminie.
Zakupiłam sobie zioła Klimuszki nr 1 , nie wiem czy dobrze zrobiłam bo doktorkowi o tym nie wspomniałam. Ale spróbuje może mi nic nie pogorszą a nawet polepszą. Zobaczymy.
U doktora byliśmy przed świętami, dał nam listę badań do zrobienia.Znowu mam ph nie takie jak trzeba, mam brać Iladian.
Akurat jak weszliśmy do poczekalni to jakaś dziewczyna w ciąży wyszła od lekarza i pokazywała swojemu mężczyźnie zdjęcia z usg : tu ma rączki ,tu nóżki.Obok nas stali.Pomyślałam,że jakbym nie poroniła to też już bym mogła Fumowi takie zdjęcia pokazywać i płakać mi się zachciało. Widziałam,ze Fumowi też się wydłużyła mina. Już bym była dzisiaj w 15 tygodniu.
Dobrze,że doktorek mnie podniósł na duchu i wyszłam od niego uśmiechnięta.
Może w tym cyklu się uda.
Dziennik pokładowy:
105dc, jutro wchodzimy w 16 tydzień
No tak. Za szybko się cieszyłam brakiem problemów. Jakieś świństwo wyskoczyło mi na grażynie. Sama nie wiem, od czego - bakterie? Odparzenie (śluziasta jestem od kilku tygodni strasznie)? Obtarłam se? Nie wiem, wygląda brzydko i jedyne szczęście w nieszczęściu jest takie, że mogę to Wam napisać, bo tylko w takim miejscu, jak to, tego typu zwierzenia przechodzą. Generalnie miałam zalecenie dodatkowej cytologii, bo pierwsza coś nie wyszła wzorcowo, ale tym miałyśmy z Panią doktor się rozprawić w najbliższym czasie, jak już organizm trochę ochłonie po lekach przeciwko plamieniom. No i szlag... Modlę się, żebym jutro mogła wejść do mojej ginekolog, jak nie, to nie wiem, co... Przejrzałam parę wątków, oczywiście wszędzie lament i płacz, już od samej opryszczki na ustach. Wolę nie wiedzieć, co ja mam tam na dole, ale wolę nie panikować i nie czytać. Zresztą... Bakłażan nie takie cholerstwa już przeszedł. Było TSH przekroczone dwukrotnie ponad normę, krwiak wielkości dziecka, przeziębienie... Nie damy się jakiejś kroście!
... sorry za takie szczegóły.
W sumie pierwotną intencją tego wpisu było dać Wam znać, jak żyję. Od dwóch tygodni na zwolnieniu - miodzio. Śpię do bólu, nadrabiam wszystkie zaległe sprawy jakie miałam, głównie dotyczące magazynowanych na kompie zdjęć. W końcu po latach należycie je porządkuję i zadbałam o backup. Część może wywołam.
Z rodzicami ucichło, chociaż rodzinnie... nie powiedziałabym, że jest spokojnie. Zaliczyłam jeden dzień totalnego płaczu. Nie chcę wchodzić za bardzo w szczegóły, ale generalnie - ktoś z dalszej rodziny zmarł, naskoczył na moich bliskich ZABRANIAJĄC przyjść na pogrzeb, co obstawiamy głównie jako chęć odgrodzenia nas od spadku (na którym w sumie nikomu z nas nie zależy), padło wiele niemiłych słów, a sama byłam tak zawiedziona czyjąś postawą, że bardzo to przeżyłam i dosłownie wyłam cały dzień. Naskoczono też zupełnie bezpodstawnie na moją mamę i urochomiła się we mnie lwica - stanęłam w jej obronie i chyba jako jedyna miałam odwagę powiedzieć, że to, że ktoś jest w żałobie, nie daje mu przywileju do obrzucania kogoś groźbami. Pomijając sam fakt, że to niezbyt miłe doświadczenie, to tak, dobrze czytacie - broniłam mamy, tej, którą tak namiętne obsmarowałam w pamiętniku. Cóż... każdy ma swoje za uszami, ale gdy ktoś się pluje na moich bliskich... to niech lepiej uważa.
Przyznać Wam się do czegoś muszę tak w ogóle... miewam chwile zwątpienia. Tak. Dopada mnie nagle taka myśl - czemu mi się wydaje, że będę dobrą mamą? Może nie dam rady? Po co mi to było? Może tak naprawdę jestem introwertycznym snobo-egoistą i nie powinnam mieć dzieci? Wiem, głupota. Ale atakuje mnie to głównie, gdy poraz kolejny śni mi się moja trenerka z siłowni, u której nie byłam już... huuhu, długo. Strasznie tęsknię za pełnią sprawności mojego ciała - chciałabym ponawalać tyle przysiadów, żeby zakwasy piekły mnie tydzień. Albo ponapieprzać jakieś brzuszki. A teraz? Teraz walnę 20 minutowy spacer i odchorowuję to przez jeden dzień śpiąc jak nienormalna. A od wejścia po schodach mam zadyszkę. I tak, wiem - nie powinnam tak pisać, mówić, myśleć. Uspokoję Was tylko i powiem, że doskonale zdaję sprawę z tego, jaki cud noszę pod sercem, i sama myśl o tym, że kiedyś będę mogła go przytulić, usłyszeć jego śmiech i zgadywać, czy usta ma moje czy taty sprawia, że totalnie resetuję tego typu dylematy.
Trzymajcie kciuki za to, żeby to świństwo zniknęło... Tfu!
Pa. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2017, 19:45
Wczoraj dowiedzieliśmy się,że jesteśmy w 4tyg ciąży! BetaHCG wyniosła 137,2, czyli to jakiś 4tydzień,a progesteron wyniósł 28,12,czyli odpowiedni dla 1go trymestru ! Nie mogę w to uwierzyć!!! Cholernie się boję,że coś może być nie tak...w ndz idę powtórzyć badania krwi.Chyba się udało,choć boję się,że to za wcześnie na takie stwierdzenia...po usg 7.02 dowiemy się czy wszystko ok.
27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
9 dc
2 kolejne monitoringi za nami!
Pani dr bardzo się przykłada, jesteśmy z niej naprawdę zadowoleni i ufamy jej jak mało komu. Jedynym elementem, który może trochę nawalać to mój organizm, ale mam nadzieję, że ONA coś na to poradzi!
W ostatnich wpisach nieźle namieszałam odnośnie pęcherzyków. Tyle o nich myślałam, o poziomach hormonów i całej reszcie, że w końcu wszystko mi się pomieszało, a ja nawet nie zauważyłam... Normalnie wariatka ze mnie! Dobrze, że m. przywołał moją głowę do porządku! No i Wy oczywiście;)
Dzisiejsze "podglądanko" ujawniło, iż chyba nie będzie więcej niż 10 konkurentów w wyścigu, którego główną nagrodą jest dłuższy pobyt w moim miejmy nadzieję wypaśnym "hotelu". Staram się jak mogę. Podkarmiłam endometrium do rozmiaru 6,9mm. Może powinnam jeść więcej orzechów? Czerwonego wina pić już nie mogę, bo sterydy (eh!)...
Pęcherzyki nadal mają ok 10-12mm. Jeden trochę wymięka i trzyma się poniżej 10mm - podobno marna szansa, by coś z niego jeszcze wyrosło. Zostaje nam więc 9 pęcherzyków: 5x12mm,2x11mm,2x10mm. Mam nadzieję, że do samego końca będą szły łeb w łeb.
Estradiol póki co niewiele się poprawił. Jak dla mnie wygląda trochę słabo, ale nasza lekarka nic nie zmienia w kwestii dawkowania Gonalu, więc postanowiłam jej zaufać, iż tak właśnie powinno być. Uspokajała mnie wczoraj, że idziemy w jakość, a nie ilość i że podczas stymulacji do in vitro rosną zupełnie inaczej niż przy wcześniejszej stymulacji letrazolem do IUI. Przyjmuję zatem do wiadomości i nie zamierzam się zamartwiać! Na wszelki wypadek przed snem łyknę sobie ziołową tabletkę na spokojność i powinno być dobrze;)
Jestesmy jz zdrowi tylko Christianek jeszcze sie meczy. Niby tylko przeziebiony jest ale przez katarek co mu splywa wewnatrz jest gardzo niespokojny. Okropnie placze wrecz wyje, malo je i mocno kaszle jakby sie dusil. Dwa razy bylismy z nim u lekarza i osluchowo czysty wiec jestem spokojna ale lekko nie jest....
A ja szaleje z dodatkami do chlopcow pokoju. I tak kupilam im nowe polki do ksiazek, nowy dywan, narzuty na lozko, ramki i jeszcze szukam fajnych firan. Mysle tez nad regalem kallax z ikei albo jakims fajnym stolikiem lub juz biurkiem...Wzielam sie tez za przemalowywanie ramek do zdjec bo mialam brazowe a potrzebowalam czarne. Pomalu mysle nad przemalowaniem regalu na ksiazki ale chyba z tym poczekam do wiosny....
Bylismy z Maximilianem na bilansie 5- latka i wrescie dostalismy skierowanie do logopedy. Juz na bilanskie 4- latka O tym mowilismy ale doktorek twierdzil ze on ma czas na poprawna mowe jako ze jest dwujezyczny. Teraz jak za rok ma isc do szkoly to nagle czasu juz nie ma :evil: Zla jestem ale doktorek twierdzi ze spokojnie sobie z tym poradzimy bo niby tylko trzy literki zle wymawia...no zobaczymy. W sumie tu to jeszcze jestem spokojna bo rzeczywiscie nie wyglada to tak zle ( chociaz nic by sie nie stalo jakby wczsniej dostal skierowanie) ale wsciekla jestem bo dopiero za pol roku mlody dostanie tez skierowanie na ergo terapie jako ze ma nadal problemy ruchowe. Juz rok temu bylo kiepsko ( Maxim nie umial skakac czy stac na jednej nodze) to doktorek kazal na sport zapisac chociaz mowilsmy ze mlody chodzi na karate. A na karate instruktorka nam mowila ze karate jest ok ale to nie jest jak na takiej specjalnej terapi. Bo na karate to ni cwicza ale nie konieczne to co mlodemu jest potrzebne...No i teraz wrescie dostanie skierowanie ale za pol roku bo jak powiedzial lekarz nie chce zeby Maxim robil wszystko na raz tj. Lokopede i ergoterapie. Wiec najpierw logopeda bo mowa do szkoly wazniejsza a potem sprawy ruchowe bo to nie takie wazne :twisted: A ze moj synek jest coraz bardziej swiadomy swojej kiepskiej fizycznosci i bardzo to przezywa ( bo np. Koledzy nie chca z nim sie bawic czy grac w pilke ) to doktorka Nie ochodzi :twisted: Poki co wiec zdecydowalismy ze mlody bedzie chodzil z mezem co tydzien na basem i uczyl sie plywac bo to podobno bardzo pomaga przy koordynacji reka- noga z czym mlody ma wlasnie problemy 
Skora u Christianka wrescie ladnie zagojona. Pomoglo olilatium 
Pochwale sie ze mam smale dzieci. Z czego jestem dumna bo sama bylam dzika ze szok. Arek tez nalezal do niesmialych wiec bylam pewna ze nasze dzieci napewno tez takie beda a tu prosze niespodzianka. Maximilian i Julian ikogo sie nie wstydza i nie boja. Jak bylismy na bilansie to Maximilian bez problemow zostal sam z pielegniarka ktora zbadala mu wzrok i sluch bo my w tym czasie poslismy z Christiankiem do innego pokoju. Danieli Marcin to taki dzikus ze nawet na placu zabaw matki na krok nie zostawi, paluszka od nas nie wezmie tylko mama ma mu wziasc i podac itd.... Julian jakos pol roku temu mial faze lekkiego wstydzenia sie ale z tego wyrosl. Na jedno pomoglo przedszkole a na drugie nasza podstawa nie zawstydzania i niańczenia dziecka jak to czesto robia rodzice no bo przeciez ono takie malutkie, bezradne. Tak wlasnie robila Daniela (i moja mama tez ) a potem problem byl bo dziecko wszystkiego sie balo. Daniela sie mnie radzila co ma robic. To jej mowie zeby tak za dzieckiem krok w krok nie chodzila tylko dala mu swobode. Na odleglosc mozna obserwowac co dziecko robi i jak sie bawi z innymi dziecmi ( ja uwielbiam tak obserwowacu moje dzieci) a interweniować tylko w waznych wypadkach np. Gdy maluch leci na ulice czy wspina sie gdzies gdzie moze spasc. NIe zawstydzac dziecka, nie odpowiadac za nie...Niech dziecko samo wychodzi do ludzi. Czym predzej tym kepiej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2017, 00:48
Twoje łóżeczko stoi już w sypialni. Tatuś składał je dziś pół dnia. Jest piękne. Leżę w łóżku wpatrując się w nie i nie potrafię zatrzymać łez..Twoje "być" staje się już tak bardzo realne.. Czekamy na Ciebie Kruszynko. Już tak niedaleko..
28 TYDZIEŃ !!!
3-ci TRYMESTR !!!
90 dni do naszego spotkania !!
31 dc. 4 dpo.
Pózna noc: nie mogę spać, a za 4h muszę wstać do pracy 
20dc.
Temperatura wg mnie nadal taka ..nijaka..
Plus ze podskoczyla ,niewiele ale zawsze cos ..z wczorajszych 36.3 dzis zrobilo sie 36.4
Do okresu 2tygodnie
Ból piersi dziś i widoczne żyłki na oiersiach. Zwiastun nadchodzącej @ czy kropka. Bardziej mi się podoba druga opcja:p wiem ,wiem..nie robic sobie nadzei,nie robic sobie nadziei ale podobno wiara czyni cuda 
13dpo
Temp o dziwo nie poleciała mocno. Brzuch nie boli, przez co nadzieja jeszcze nie umarła... takze jutro bedzie ten dzien - spadek na łeb na szyje i dół malpowy. No i sama szanowna Pani @ powinna tez przyjść...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.