Niby nie robiłam sobie nadziei, ale łezka w oku się kręci. Tym bardziej jeśli zaraz po obrobieniu @ widzę na fb pod rząd 3 zdjęcia maluszków koleżanek. Dodatkowo mega załamka. Bank pobrał mi 2 razy ratę kredytu...zadzwoniłam na BOK, gdzie "miła" pani oznajmiła, że przyjmuję reklamację. Pieniążki mi zwrócą do 30 dni...szok. Z ich winy zostałam z 200 zł do 10...z czego muszę jeszcze opłacić ratę za lodówkę...Wczoraj kupiłam na promocji worek marchewki...śmieję się przez łzy, że do do wypłaty będziemy jechać na marchewkach na wiele sposobów.
Niby nie robiłam sobie nadziei, ale łezka w oku się kręci. Tym bardziej jeśli zaraz po obrobieniu @ widzę na fb pod rząd 3 zdjęcia maluszków koleżanek. Dodatkowo mega załamka. Bank pobrał mi 2 razy ratę kredytu...zadzwoniłam na BOK, gdzie "miła" pani oznajmiła, że przyjmuję reklamację. Pieniążki mi zwrócą do 30 dni...szok. Z ich winy zostałam z 200 zł do 10...z czego muszę jeszcze opłacić ratę za lodówkę...Wczoraj kupiłam na promocji worek marchewki...śmieję się przez łzy, że do do wypłaty będziemy jechać na marchewkach na wiele sposobów.
Niby nie robiłam sobie nadziei, ale łezka w oku się kręci. Tym bardziej jeśli zaraz po obrobieniu @ widzę na fb pod rząd 3 zdjęcia maluszków koleżanek. Dodatkowo mega załamka. Bank pobrał mi 2 razy ratę kredytu...zadzwoniłam na BOK, gdzie "miła" pani oznajmiła, że przyjmuję reklamację. Pieniążki mi zwrócą do 30 dni...szok. Z ich winy zostałam z 200 zł do 10...z czego muszę jeszcze opłacić ratę za lodówkę...Wczoraj kupiłam na promocji worek marchewki...śmieję się przez łzy, że do do wypłaty będziemy jechać na marchewkach na wiele sposobów.
Niby nie robiłam sobie nadziei, ale łezka w oku się kręci. Tym bardziej jeśli zaraz po obrobieniu @ widzę na fb pod rząd 3 zdjęcia maluszków koleżanek. Dodatkowo mega załamka. Bank pobrał mi 2 razy ratę kredytu...zadzwoniłam na BOK, gdzie "miła" pani oznajmiła, że przyjmuję reklamację. Pieniążki mi zwrócą do 30 dni...szok. Z ich winy zostałam z 200 zł do 10...z czego muszę jeszcze opłacić ratę za lodówkę...Wczoraj kupiłam na promocji worek marchewki...śmieję się przez łzy, że do do wypłaty będziemy jechać na marchewkach na wiele sposobów.
Niby nie robiłam sobie nadziei, ale łezka w oku się kręci. Tym bardziej jeśli zaraz po obrobieniu @ widzę na fb pod rząd 3 zdjęcia maluszków koleżanek. Dodatkowo mega załamka. Bank pobrał mi 2 razy ratę kredytu...zadzwoniłam na BOK, gdzie "miła" pani oznajmiła, że przyjmuję reklamację. Pieniążki mi zwrócą do 30 dni...szok. Z ich winy zostałam z 200 zł do 10...z czego muszę jeszcze opłacić ratę za lodówkę...Wczoraj kupiłam na promocji worek marchewki...śmieję się przez łzy, że do do wypłaty będziemy jechać na marchewkach na wiele sposobów.
Dziękuję Kochane :*
U nas niestety nic już się nie da zrobić. Od sierpnia walczyliśmy o wyniki żeby nadawały się do inseminacji, modliliśmy się o te 10 mln ale się nie udało. Mamy koncentrację 1,7 mln/ml; morfologie 1% i ruch 10%. Najbardziej mi przykro że te dwa ostatnie parametry się pogorszyły. Na cud ciąży naturalnej też nie mogę liczyć bo nie mam swoich owulek, same wiecie. Nie wiem kiedy ten ciąg przykrych wydarzeń w naszym życiu się skończy... Wiem, że w końcu wyjdzie słońce i dla nas ale w tym momencie już mi wszystkiego za dużo, czuję że więcej już nie wytrzymam.
Już wiem, jak łatwo skasować sobei wpis. Trzecie podjeście będzie w Wordzie:)
Pierwszą wizytę mieliśmy 16.01.2017. Ja miałam usg. Byłąm krótko po owulacji, gin widział ciałko żółte. Przynajmniej coś pozytywnego i potwierdzenie, że moje obserwacje są słuszne. Zostałam wysłana na dodatkowe badania, wyniki już są. Amh 0,99, wit. D w dolnej granice normy. Prolaktyna (badałam ją nieco wcześniej) w górnej granicy normy, ale tym zajmie się w przyszłym tygodniu mój endo. P. miał badanie kariotypu. Na wyniki musimy czekać do 8 tygodni. Diagnozy lekarz nnie postawił jeszcze żadnej, bo to pierwsza wizyta, ale dał do zrozumienia, że wyniki są złe. Mamy tego świadomość.
Mam chwile, że szukam po necie jak obłąkana co zrobić, by poprawić parametry nasienia albo szukam historii z happy endem, ale potem sobie tłumaczę, że przecież jeśli kariotyp nie będzie prawidłowy to i tak d**pa.
Lekarz polecił Profertil. P. bierze od czwartku. Sceptycznie podchodzę, ale jestem , przynajmniej jeszcze teraz, na etapie próbowania wszystkiego. Poza Profertilem wiadomo – ruch, luźna bielizna. Zobaczymy. Tak sobie jeszcze myślę a akupunkturze, dla niego i dla mnie. Choćby po to, żeby się wyluzować.
Mi natomiast trochę coś się w cyklu namieszało. Zawsze niemal jak w szwajcarskim zegarku a teraz krótszy okres, owulacja ok. 9(!) dnia a nie jak zazwyczaj ok. 14, ergo wcześniejszy pms no i tak sobie popłakuję od wczoraj. Z drugiej strony patrzę na wykres na ovu i się łudzę. Chcociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią „no way”.
I raz sobie myślę, że może się nawet kiedyś naturalnie uda a potem, że jeśli wyniki będą złe, to nawet icsi i nie pomoże, no chyba, że z komórką dawcy. Ok., wiem , płynę no ale tak jest, w głowie tworzę dziesiątki scenariuszy, jak zawsze, niezależnie od sytuacji. Pewnie Wy też tak czasem macie, przynajmniej część z Was.
No i buuuuuuum... leżymy w szpitalu 
Obudziłam się o 4 rano i czułam że jest mokro, myślałam że może po prostu się spociłam, niestety na piżamie była już krew. Nawet dobrze torby nie spakowałam - tyle rzeczy nie wzięłam...
byłam spokojna i opanowana aż na IP pielęgniarka zapytała która ciąża - "trzecia i nie mam dzieci" i rozpłakałam się 
W ciągu paru minut podpaska była do wymiany - cała zalana. Leciało kiedy gin badał mnie na fotelu i leciało przy USG, wszędzie zostawiałam ślady...
Ale dzieć trzyma się dzielnie i mam nadzieję że tak zostanie! Żadnych krwiaków nie stwierdzono. Prawdopodobnie pękła gdzieś żyłka i stąd takie ilości. Od 6 na podpasce sucho, zostało brudzenie ciemno brązowe. Wyniki krwi i moczu dobre.
Oby to pierwsza i ostatnia awaria w tej ciąży!
Przed ciążą z Arturkiem starałam się 8 miesięcy, serduszkując po 20 razy w miesiącu... Więc teraz przy tych 4 serduszkowaniach kiepsko to widzę... Ale zobaczymy, czy jutro temperatura odbije w górę
Nie mogę się doczekać porannego mierzenia 
W pracy całkiem spoko się układa, ale mimo to nie zaprzestaję starań na razie... nie potrafię, tak bardzo gna mnie do macierzyństwa. Jak już będzie dwójeczka dzieci, to wezmę się za karierę 
Dziś zaczynam tydzień urlopu i Artur sprawił mi miły prezent: przespał całą noc w SWOIM łóżku z jedną tylko pobudką trwającą kilka sekund. Przyszedł do mnie do łóżka dopiero o 6 rano i spał dalej godzinę xD cud normalnie, a jak się wyspałam
w ogóle nie jestem połamana, czuję się zrelaksowana totalnie xD
Test PCT prawidłowy, zobaczymy co dalej.
I....przyszła @ ..... No nie umiem zajść w ciążę - to jest jedyne wytłumaczenie... ileż można starać się, zabiegać, pracować ? - efekty marne. Zamówiłam zioła o.Sroki, niestety nie dotarły jeszcze do mnie i chyba zacznę je pić od kolejnego cyklu (w tym nie zdążę, a szkoda, bardzo na nie liczyłam - moja ostatnia deska ratunku)...
Trzymajcie się dziewczyny !
26d.c. czekam na @, od czterech dni mam brązowe brudzenia - co się dzieje?! NIGDY czegoś takiego nie miałam przed okresem, nigdy!
W czwartek byłam na wizycie startowej do in vitro.
Będziemy robili ICSI z podłożem embryogen do hodowli zarodków, ze względu na wcześniejsze poronienia.
Odnośnie zarodków - do podajemy 1 lub 2 (dwa tylko wtedy jak będą słabe).
Było już tak późno, że nie odebrałam wyników kariotypów i badania nasienia. O lekarki wiem tylko, że kariotypy są OK, a nasienie 37mln/ml, a ruch słaby.
Odnośnie leków, to mam już odstawić DEHA, a kontynuować wit. D, B300, Q10.
Dodatkowo Encorton 1,5 dziennie.
Z hormonów dostałam na razie Gonal F 150jm, do wstrzykiwań od 2 do 6 dc.
Fajnie, bo dali mi też pojemnik na zużyte igły, aby je zbierać i im oddać po procedurze do utylizacji.
Kolejna wizyta w 5 lub 6 dc. Mam przed wizytą zrobić morfologię, E2 i progesteron.
Ale się wczoraj załatwiłam
Wzięłam poranną porcję antybiotyku, a kilka godzin później clo. Po jakiś trzech godzinach zimne poty, wybuchy gorąca, słabość, trzęsly mi się ręce. Masakra. Przypomniało to trochę przejścia z gwałtownymi spadkami insuliny, do tego potworny ból głowy . Szybko wypiłam słodki sok i po chwili było lepiej. Lekarka kazała odstawić już antybiotyk i zmniejszyć dziś dawkę clo. Bitter - miałaś rację
Antybiotyk i clo to nie jest dobry mix
Dziś już lepiej. Ale w przyszłym cyklu chyba podziękuję za clo. Ile to specyfików trzeba się najeść po drodze po upragnione dziecię. W poprzednim cyklu nie miałam żadnych skutków ubocznych clo, a wręcz przeciwnie. Ok niby po nitce do kłębka, to suniemy dalej.
Pierwsza wizyta u gina zakończona z entuzjazmem tak jak chciałam badania ginekologicznego nie było oboje z ginem byliśmy tego samego zdania ze jest za wcześnie , dostalam dokładne wytyczne co do dotychczasowej suplementacji i co do zmian jakie musimy wprowadzić witaminy tak jak były kwas foliowy wracamy do dawki 800 Duphaston zamiast 2 dziennie to 3 tabletki dziennie po jednej Clexane bez zmian .
Kolejna wizyta za 3/4 tygodnie gin powiedział ze wtedy powinno juz być widać serduszko 
Dostalam od razu L4 w poniedziałek muszę je zanieść do pracy jak na razie zwolnienie jest na trzy tygodnie jak będzie dobrze to potem przedluzamy
(Na zwolnieniu jest adnotacja ciąża zagrożona ) .
Za godzinke czeka mnie kolejny zastrzyk z Clexane makabra juz mnie trzacha na sama myśl a gdzie tu przez 9 miesięcy się kuc .... Ale chociaż taki plus ze dostalam refundacje bo tak to cena jest zabujcza
W czwartek byłam u ginekologa, twierdzi, że jak dla niego wszystko jest w porządku. zbadał mnie i w 9 dniu cyklu trzy pęcherzyki i jeden 10 mm
także mała nadzieja do mnie przyszła. na wszelki wypadek, chyba dla mojego spokoju psychicznego bardziej, doktor przepisał mi Miovarian do picia dwa razy dziennie.
czy któraś z Was Kochane piła może to cudo? Zobaczymy...
Dziś zaczyna mi się pojawiać płodny śluz, także od kilku dni z mężem działamy i miło spędzamy wieczorki razem
Jakoś w tym miesiącu spokojniej do tego podchodzę zobaczymy....
Dlaczego dzisiaj zaczynam pisać?? Bo skończyłam 34 lata i dostałam od losu "wspaniały" prezent urodzinowy...znowu okres...ile można. Co miesiąc to samo...nadzieja, oczekiwanie i potem @. Ehhh...już mam dosyć przepłakanych nocy, udawania przed wszystkim że nie myślimy o drugim dziecku. Wewnętrznie sie wypalam
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2017, 21:58
Wychodzi na to, że łowienie ryb idzie nam tak samo jak robienie dzieci, czyli na razie bez sukcesów
Może dzisiejszy dzień przyniesie coś nowego. @ się skończyła więc teraz czekamy na owulację, a że zawyczaj mam późno to jeszcze trochę poczekamy 
30dc, 12dpo...
Poza ciągłą sennością po dupku wszelkie inne objawy ustąpiły. Czasem boli podbrzusze, ale to akurat u mnie normalne, co miesiąc czuję takie bóle. Najlepszym objawem jest brak bólu piersi
Pierwszy raz od dawna po owulacji piersi nie stały się ciężkie, spuchnięte i nic a nic nie bolą
Taki efekt brania leków to ja rozumiem. Od tej pory chyba zaprzyjaźnię się z duphastonem
Już odstawiłam i czekam na @ lub na cud
W to drugie jakoś nie wierzę, zbyt piękne by to było, by mogło być prawdziwe.
Wczoraj byliśmy pochodzić po górach. Było pięknie
Przy zejściu częściowo zastosowaliśmy technikę zjazdu na dupie, a właściwie na dużym worku na śmieci, bo takowe wzięliśmy ze sobą.
Było ekstra i aż nie mogę się doczekać następnego razu. Kupiliśmy już z mężem dupoloty i za tydzień zamierzamy zrobić powtórkę z rozrywki
12 dpo
Na porannym teście 25 Facelle delikatny cień cienia. Mąz się zapierał początkowo że nic nie widzi, ale przyznał mi rację. Albo nas wykręciło tak od tego wpatrywania się i doznaliśmy halucynacji. Na razie nie wrzucam zdjęcia, bo nic na nim nie widać. Za oknem taka mgła i szarówa od kilku dni. Postaram się jutro wybrać na betę to będzie wiadomo co i jak.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2017, 08:52
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.