Nie zdołowałaś :) wbrew pozorom.
Dzięki, też się trzymaj.
Do mnie tak samo babcia mówiła, że jeszcze młoda, że jeszcze zobaczysz... Starsze pokolenia tego nie zrozumieją, w ich czas zachodziło się w ciąże od samego ściągnięcia portek.

Podejrzewam, że ludzie tak gadają, bo nie wiedzą co powiedzieć. Ktoś, kto tego nie przeżył, nie zrozumie.

Tak jak mówisz, cycki do przodu i trzeba się podnieść.

Balladyna Małe szczęście!! 9 marca 2017, 10:41

38t6d

Jutro znów lekarz. Już mu nie wierzę, od 3 tygodni mówi, że to lada moment...
Nie oszczędzam sił. Dużo sprzątam, nadal pracuję, codziennie obiad + deser. Wieczorami mam bóle, każdego wieczora coraz mocniejsze. Wczoraj w pewnym momencie myślałam, że to już. Nie pomógł nawet ciepły prysznic. Ale uspokajało się, uspokajało i w końcu zasnęłam.
Teraz znów czuję dyskomfort w podbrzuszu, może coś się kiedyś rozkręci. Trochę się boję jak to będzie, ale nie przeskoczę, choć bardzo bym chciała jednak przeskoczyć :D

3 DC

Miałam brać CLO, ale jednak zmiana decyzji.

Wczoraj rozmawiałam z mężem. Stwierdził, że jest tak chory że nie ma sił na starania. Stwierdził, aby poczekać miesiąc, że mnie to nic nie zbawi. A on wróci do pełni sił.
Długo nad tym myślałam.

Weszłam na ovu przeczytałam wpis mojej bliskiej koleżanki, która ostatnio poroniła

Nie ryzykuj z grypą. Ja nie miałam, a męża rozkładało. Wirus byl we mnie, zabił Zarodek, poszło zakażenie do macicy a w trakcie zabiegu na caly organizm. Nie warto ryzykować. Nie za taką cene. Bądźcie zdrowi.

I drugiej koleżanki

Czasami możesz sobie wszystko zaplanować na 100%, ale jeśli jest Ci przeznaczone coś innego, to choćbyś nie wiem jak się przygotowywała to plan nie będzie spełniony.
Widzę, że ryzykujesz, a mąż ma grypę. Radzę uważać, bo z grypą nie ma żartów.


To prawda z grypą nie ma żartów. Moja siostra też przez grypę poroniła, coś w tym jest :(
A jeśli w tym cyklu mi się uda zajść i poronię.
Te 3 sytuacje stanęły mi przed oczami. Lubię ryzykować, całe moje życie jest ryzykiem.
Ten kto nie ryzykuje nie ma nic. Ale czy w tym wypadku można aż tak ryzykować.


Nie mogłam wczoraj zasnąć, długo nad tym wszystkim myślałam.
Po raz pierwszy tak dumałam. Mąż już dawno spał, a ja nie. Rozważałam za i przeciw.
I nic nie wymyśliłam po raz pierwszy ja która jestem waleczna stałam się bezradna.

Z jednej strony bym chciała brać leki i już mieć dziecko. Ale nikt mi nie gwarantuje tego że po cyklu czy po dwóch się uda.
Zauważyłam, że mam cały czas przeszkody.
A to wszystko zaczęło się w styczniu - cykl bezowulacji, luty nowy gin, owulacja odbyta, wszystko miało iść dobrze, marzec- branie CLO , monitoring a tu error lekarz urlop.
ehhhhh
Widocznie tak musi być.
Zaczęłam dogłębnie wszystkiemu się przyglądać.
Jakbym teraz faktycznie wzięla CLO tą małą dawkę, to kolejny cykl będę też zaczynać z tą samą dawką. Bo przecież gin na urlopie nie zmieni mi dawkowania, nic oceni pęcherzyków jak reagują na lek.
A tak w kwietniu (pod warunkiem ze nie weźmie urlopu przed świętami) monitoring i w razie co będzie można zmienić dawkowanie.

Tak naprawdę nie stracę obecnego, nie biorąc CLO. Bo będę w tym samym punkcie co teraz.

Każda decyzja ma swoje plusy i minusy.

Czy żałuję decyzji....
Jestem neutralna, bo nie dowiem się czy lek by pomógł czy nie. Czy bym zaszla czy nie.
w tym cyklu. Ale jestem pewna tego że to nie jest mój czas.

Jeśli los sprzyja to zawsze stwarza okazje aby coś mogło się wydarzyć.
A umie są ciągle kłody. Nie ma sensu walczyć z wiatrakami bo się nie uda.
Wiele razy próbowałam walczyć i nigdy się nie udawało.
Coś mi mówi, to nie mój czas.

Mojemu powiedziałam zaczynamy walkę w 13CS a mój o nie 13.
Ja do niego przecież 13 Cię prześladuje, urodziłeś się 13 więc może ta 13 to właśnie czas na zmiany.
śmiałam się że uda nam się w 15 CS ;D Jakoś ta liczba bardziej do mnie przemawia.

A więc reasumując wszystko.

Zaufałam lekarzowi, ale wstrzymałam się. Dziwne ale kiedy byłam u lekarza i kiedy mówił że będzie na urlopie w czasie mojego zamierzonego monitoringu, coś mi mówiło, nie bierz CLO, poczekaj miesiąc.
I jednak ten głos wewnętrzny wygrał.

Widocznie tak musi być, to nie mój czas. Coraz bardziej utwierdzam się że potrzebna mi jest cierpliwość.
I wiecie co przyjęłam tą wiadomość nie ze smutkiem, nie ze wściekłością, lecz ze spokojem.
Tak jakbym pogodziła swoje emocje które były na TAK i NIE.

Mój czas dopiero nadejdzie. Czuję że Latem wszystko się rozstrzygnie i wtedy zostanę mamą.

To jest moja lekcja spokoju, cierpliwości, widocznie tak los chce.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2017, 13:49

Dżoana89 Rodzina w budowie 9 marca 2017, 10:57

Wróciłam z toalety - pojawiło się różowe zabarwienie na papierze toaletowym. To samo, które w poprzednich cyklach pojawiało się znacznie wcześniej. Gdzieś z tyłu głowy miałam nadzieję, że może w tym miesiącu plamienia nie wystąpią. Nie ma co się użalać nad sobą, chociaż serce pęka... Ewidentnie wszystko wskazuje na niedomogę lutealną, którą poprzedni ginekolog podejrzewał u mnie, jednak przepisał leki na "ślepo" nie dociekając przyczyny.
Nowy ginekolog podszedł do sprawy kompleksowo - przepisał serie badań, w różnych dniach cyklu. Jutro kolejne badanie, a kolejne po pojawieniu się miesiączki.
Tak bardzo chciałabym ruszyć na przód, usłyszeć "na pewno będziesz mamą", brakuje mi tej pewności i radości z życia. Na razie pozostaje mi bezsilność i wiele znaków zapytania.

Koralinka Wiara i zaufanie. 9 marca 2017, 11:56

20 dc.

Piersi bola wyjatkowo mocno. Inaczej niz zwykle. Poczatkowo myslalam,ze to uczulenie na nowy biustonosz. Sutki sa wyjatkowo czerwone i twarde,jak nigdy. Zwykle bola piersi,nie sutki. W tym cyklu swedzenie i bol sa nieznośne. Oczywiscie nie jest to wynik ciazy,ale Primolutu,ktory biore juz 5 dzien. Bol piersi jest jednak takim szczegolnym bolem..:) ktory lubie. Pewnie brzmi to dziwnie..ale zawsze daje jakis...malutki cien nadzieji. Kiedys przeczytalam w pamietniku jednej Dziewczyny,ze bardzo lubi druga faze cyklu...bo przez 2 tygodnie,co miesiac,moze bezkarnie myslec,ze jest w ciazy :) i chyba dzisiaj zaczynam ja rozumiec.
Czytam Wasze pamietniki i tak mi blisko do Waszych emocji,odczuc.. nie rozmawiam o swoich staraniach z Rodzina. Moj brak ma 2 dzieci,a Siostra 4. I wiem doskonal,ze nie zrozumieja. Bo wg nich, "przeciez to nie koniec swiata! " "przeciez nie kazdy musi miec dzieci.."
syty glodnego nie zrozumie. W sercu ogromna nadzieja. Ale mysle o tym. Oczywiscie,ze mysle.
Moj malenki sukces-zaczelam odnajdywac radosc i satysfakcje w mojej pracy.
Kupilam wczoraj mnostwo warzyw,pelnoziarnistych makaronow i owocow.. mam plan wprowadzic do Naszej diety zdrowe nawyki :)

elinkagd Starania o drugie dziecko 9 marca 2017, 20:43

Juz niedługo koniec cyklu. Pierwszego po usunięciu polipa. A ja już wariuje. A to ze napewno nie jestem w ciąży, że moje odczucie poplakiwanie, kiepski humor wskazują ze za 2-3 dni będzie @. Z drugiej strony coś mnie ostatnio wzięło ze jak będę w ciąży i potem macierzyński to z czego my się utrzymany. Jak juz teraz przy pełnej pensji i pieniądzach pod stołem ledwo dajemy rade z kredytem na karcie. Nie wiem co mnie wzięło na te rozmyślania. Z mężem j a kos nie mam ochoty rozmawiać i on tez się nic nie dopytuje co ze mną jest nie tak.
Nie chce mi się juz zabiegać o kolejną ciążę, starać i mam też wrażenie ze te nasze starania mas od siebie odsuwaja.

2DC

Ostanie dni bardzo szybko mi minęły.
W niedzielę miałam jechać do teściowej, ale mojemu się odechciało kiedy dowiedział się że jego brat przywiózł 4 letnią dziewczynkę do mamy. Ona jest okropna, rodzice źle ją wychowali. Wszystkich gryzie i bije, więc nie pojechaliśmy. Tej dziewczynki nie lubię. Jest bardzo rozpuszczona i uważa że wszystko jej wolno. Nie wiem gdzie są rodzice, jak ją wychowują. Ale to nie mój interes.

Jedynie co mnie wkurzało. To 2 dni przed @@ miałam plamienia. Obawiałam się że to @@@, ale jak się ucieszyłam kiedy zobaczyłam żywą krew.
Bo czasem nie wiem czy @@ to plamienie czy faktycznie okres. Tak jak skąpy.

No i od tego pechowego 13CS biorę CLO. Co mnie śmieszy 13 wizyta u gina szkoda że do kompletu godz 13 nie wzięłam, ale akurat jestem w pracy gdyby nie to 13 wzięłabym ;D

Z czym mi się kojarzy 13 z pechem z niczym innym.
13 w piątek jak chodziłam do szkoły tak biegłam do szatani, chciałam być 1 a wylądowałam ze schodów potłukłam się i byłam ostatnia.
I właśnie tak mi się kojarzy 13.
Mój urodzony jest 13 i ma pecha na każdym kroku.
Więc 13 wiadomo jaka będzie.

I tak myślę jakie plany na cykl.
Postaram się aby choć poprawić endo przy CLO zajadam orzechy, suszone śliwki morele, winko, i rybka codziennie. Czuję że po 12 dniach będę mieć dość.

Ciekawa jestem jak Clo upośledzi mi endo. Najbardziej obawiam się o 2 fazę.
Coś czuję że na 0,5 tabletce Clo się nie skończy, pewnie zakończy się na 1 tabletce albo na 2 aby wyhodować więcej pęcherzyków aby pogrubić endo. Tak mi gin na 1 wizycie powiedział.
Do tego w tym cyklu po grypie męża nastąpi spadek nasienia. Pewnie znów morfo będzie 1% ehhh czuję się jak Syzyf.

Ale serio nie mam sił już walczyć.

Gdzie mój zapał, moja siła walka, zaciętość dobiega końca.
Ostatnio czuję się bardzo zmęczona. Przydałby się odpoczynek.

I zaczynamy 19 tydzień ;)

Wczorajszy i dzisiejszy dzień nie należą do najlepszych :/
Wczoraj byłam jakaś nabuzowana, na dodatek mężuś totalnie olał dzień kobiet i nawet głupie"wszystkiego najlepszego" nie usłyszałam . Było mi bardzo , bardzo przykro, tym bardziej że od rana zadzwonił do mnie tata, dwóch wujków i brat. Nawet szwagier wysłał smsa ,a mężuś nic :/

W dupie tam... dzień kobiet to nie urodziny,czy rocznica, ale i tak chciało mi się ryczeć. Potem z nerwów rozwaliłam bambusową deskę do krojenia . Chciałam po prostu czymś walnąć.. nie wiedziałam że pęknie :/ , ehh.

Dziś taki sam dzień jak wczoraj. Zjadłam śniadanie, wypiłam kawusie i poczułam niemoc . Poszłam do wyra pod kocyk i nałożyłam słuchawki na uszy. Trochę sobie pobeczałam i nagle zadałam bardzo trudne pytanie do mojej osoby : "O co właściwie chodzi" ? nie wiedziałam . Ryczałam pod kocem, a w głowie myśl,że przecież wszystko mam. Wszystko się układa jak nigdy.

Wstałam, w końcu umyłam zęby, posmarowałam brzuch kremem przeciw rozstępom , pomyłam gary i zrobiłam sobie omlet biszkoptowy, który dawał jajkami...nie smakował mi,ale po nim poczułam się lepiej :)

Za 12 dni połówkowe.
Czuję że klinika na wszystkim naciąga :/ . Pytam się pani w rejestracji ile kosztuje usg połówkowe, a ona że 350 zł z echem serduszka, a bez chyba 200 . Oczywiście poleciła to droższe badanie i taką cenę zapisała mi na karteczce. Potem w necie przeczytałam że echo robi się, gdy są jakieś podejrzenia że coś może być nie tak.
W dupie... zrobię to za 200 . Nie dam się naciągnąć .

ma_pi Demotywator 9 marca 2017, 14:27

Dziś usg cycków, bo się przeterminowało. A z reszty badań to tylko cytologie mam ważną. Pozostałe do zrobienia. Idę jutro do labu i znów zostawię z tysiaka :/

plamienia przed @... myślałam że to normalne że tak się objawia okres, dwa dni, trzy dni zależy, i potem normalna żywa krew. ale teraz jak czytam internet, to nie jest normalne... w śr mam wizytę u gin i będzie wywiad na ten temat. ehh jednak nie jestem taka 100% zdrowa jak mi się wydawało :(

11 DC
Nie było wczoraj nic... Powstrzymałam się. Niby przeciwskazań do współzycia nie ma przed wizytą ale przed cytologią już tak. Więc odpuściliśmy sobie.

Ależ ja się denerwowałam przed tą wizytą...
A kiedy już tam dotarłam to same ciężarne, odniosłam wrażenie że to lekarz tylko dla przyszłych mam...
Czułam sie nieswojo, było mi tam źle i chciałam uciec. . .

Wizyta przebiegła bardzo dobrze.
Najpierw wywiad, badanie, pobranie do cytologii i usg...

Jama macicy z widoczną blizną po CC
Endometrium 3 mm
Jajniki obustronnie widoczne, prawy z pęcherzykiem dominującym 18 mm
Rozwarty kanał szyjki macicy

Owulacja tuż, tuż...

Zalecenie sex przez najbliższe 3 dni!!!

Dodatkowo mam wykonać konkretnie 21 dnia cyklu badania: morfologia, glukoza, insulina, kwas foliowy, progesteron, prolaktyna. Badania mają być na czczo i bardzo ważne żeby były po pokojnej, przespanej nocy.

Mój wniosek po wizycie...
Prawdopodobnie mogłam być w ciąży. Ostani cykl był inny od poprzednich. Różnił sie bardzo. Bóle w dolnej części brzucha, pojawiały sie skurcze, bolały jajniki mniej więcej od 10 DC do smaego końca. No i to krwawienie, dosłownie jakby kran się odkręcił i te skrzepy...

CDN...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2017, 17:22

Ciąża rozpoczęta 7 lutego 2017

1zdxi4z.jpg

Jestem w ciąży :)
Jak pięknie znów to powiedzieć!

Pierwszy test w 10 dpo pokazał nic, a dziś 12 dpo całkiem widoczne krechy :) To chyba dobrze nie? :)
Do @ jeszcze 4 dni a za mną już mdłości :)

Jestem dobrej myśli. Zamieniam się w oazę spokoju :)
Rośnij kruszyno ❤

P.S. napiszę co w tym cyklu robiłam inaczej :)
Po każdym ❤ najpierw leżałam z pupą do góry, ale na łokciach na podłodze a kolana na łóżku :D potem nogi w górze przy ścianie. Nie wstawałam więcej i myłam się dopiero nazajutrz.
Tym razem więcej szaleliśmy od tyłu.
Piłam jakąś mieszankę ziół, co opisałam gdzieś na górze.
Mój łykał jakiegoś "long Jacka".
Zamiast żelu Conceive kupiłam taki z Rossmana KinderWunsch. O wiele lepsza konsystencja moim zdaniem :)
Nie wiem czy to "szczęście" czy pomogły te rzeczy?
W każdym razie polecam :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2017, 00:04

Iw-onka Starania po 40-tce 9 marca 2017, 19:04

USG za 3 tygodnie nie wiem jak je przeżyję ....

An1 Mama dwòch aniołkòw 9 marca 2017, 19:21

17 dc. Choróbsko mija

An1 Mama dwòch aniołkòw 9 marca 2017, 19:28

Humor mi zaskakująco dopisuje. Wieczór zapowiada mi się samotnie. Moj mąż pojechał ciąć cegły poniemieckie żeby z nich zrobić płytki które położymy w kuchni nad blatem. Myślę ze wyjdzie tak jak sobie zamarzyłam,czyli drewniana podłoga, białe meble, drewniany blat który się olejuje w sal nie i ta widoczna cegła nad blatem...już się nie mogę doczekać kuedy meble przyjadą bo tylko tego brakuje do kuchni

Starając się Walka o 2 dziecko 9 marca 2017, 20:13

D dwóch dni mam jadłowstręt. Kolacja nie wchodzi, apetytu brak.. niby waga ładnie ostatnio mi poleciała i BMI się poprawiło, ale coś słabo się czuje...

elinkagd Starania o drugie dziecko 9 marca 2017, 20:43

Juz niedługo koniec cyklu. Pierwszego po usunięciu polipa. A ja już wariuje. A to ze napewno nie jestem w ciąży, że moje odczucie poplakiwanie, kiepski humor wskazują ze za 2-3 dni będzie @. Z drugiej strony coś mnie ostatnio wzięło ze jak będę w ciąży i potem macierzyński to z czego my się utrzymany. Jak juz teraz przy pełnej pensji i pieniądzach pod stołem ledwo dajemy rade z kredytem na karcie. Nie wiem co mnie wzięło na te rozmyślania. Z mężem jakoś nie mam ochoty rozmawiać i on tez się nic nie dopytuje co ze mną jest nie tak.
Nie chce mi się juz zabiegać o kolejną ciążę, starać i nam też wrażenie ze te nasze starania nas od siebie odsuwaja.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2017, 20:38

ma_pi Demotywator 9 marca 2017, 20:47

Tak sobie leżałam na tym usg i myślałam o niewiadomo czym. Babka jeździła mi po piersiach aparatem i sobie przeglądała obraz. Ja ogólna olewka, bo cóż może wyjść. I ona nagle pyta, czy ostatnio była torbiel, bo teraz jest taka mała. A ja na to, że nie było i dalej sobie leżę i myślę opierdołach. Zupełnie na to zdanie nie zareagowałam. Sama nie wiem, jak to możliwe, że można się tak wyłączyć.
Dopiero jak wstałam i lekarka zaczęła klepać w klawiaturę to to do mnie dotarło i zaczęłam wypywać. Na szczęście, to podobno nic niepokojącego.

Dziennik pokładowy:
153 dc, 22 tydzień kończy sięęę...


Ciąża to dla mnie jakaś próżnia czasowa, która zasysa mnie coraz bardziej. I w sumie nie wiem, co jest bardziej "śmieszne" - to, że na to pozwoliłam, czy może to, że myślałam, iż dam radę inaczej. Dni zlewają mi się w jeden. Zaraz kończymy 22 tydzień, w sobotę zaczynamy 23, a jak skończymy 23 tydzień, to zacznie się co? Szósty miesiąc! Whaaat? Ja dalej w to nie wierzę. I zamiast robić coś pożytecznego dla świata, to dalej czytam książki, śpię do bólu, łażę, marudzę i marzę, że może kiedyś zostanę sławną blogerką (haha - wiem, marzenia level "master", nie komentujcie). Oczywiście nic w tym kierunku nie robię. No bo po co?

Pisałam Wam jakiś czas temu, że zarejestrowałam się na stronie szkoły rodzenia Prenalenu i obiecałam podzielić się wrażeniami. No cóż… Tabletki i syropek dla ciężarnych mają świetne (btw - został nam tylko wodnisty katar, pojawiający się raz na jakiś czas, i wychodzimy z tego syfa!), ale ta szkoła… Nieporozumienie. Pierwsze wrażenie portal zostawia bardzo dobre, ale to koniec. Od strony technicznej kuleje. Wrzucone filmiki są w bardzo dobrej jakości, ale ich serwery ewidentnie nie dają rady z wysyłem - buforują się w nieskończoność, człowieka, zanim obejrzy do końca, to kurwica bierze. No ale dobra, to by jeszcze można przeboleć. Natomiast nie do przełknięcia jest dla ten fakt: Specjaliści. Czytają. Z. Kartki… <werble>... JAK TAK MOŻNA?! Bardzo ciężko na tych materiałach nie zasnąć, a najwięcej skupienia odnotowałam u siebie w momencie, kiedy jakaś położna źle coś przeczytała i widać było, jak, nie kryjąc nawet zażenowania, próbuje to wydukać z kartki pod kamerą jeszcze raz. No dobra, ooook - szkoła darmowa, nie wymagajmy cudów. Ale sama treść daje wiele do życzenia. Otóż według Prenalenu wszystkie kobiety rodzą naturalnie i bez komplikacji. No i ba - ja też bardzo bym tak chciała. Ale nie znalazłam tam ani jednego filmu na temat cesarskiego cięcia, potencjalnych problemów czy też znieczulenia farmakologicznego, co jest o tyle zabawne, że na łagodzenie bólu porodowego przeznaczyli cały osobny rozdział (który jest nudny jak cholera, tak nawiasem mówiąc), a tam… tadaaam! Specjalny odcinek o aromaterapii! No żesz jasny gwint! Mam nadzieję, że teraz wszystkie Panie, które naturalnie chcą łagodzić ból porodowy nie obrażą się na mnie, ale ja jakoś nie mogę sobie wyobrazić, jak przy rozwierającej się szyjce macicy i pocie spływającym po tyłku, w totalnym amoku, nie wiedząc, gdzie mam przód a gdzie tył, każę odpalić mojemu mężowi lawendowe kadzidła. No cóż. Także moja ocena w skrócie - nie traćcie czasu na to. W sensie tą szkołę.

Jeżeli mam być zupełnie szczera - jak dotąd najwięcej wiedzy na temat ciąży, porodu i połogu dostarczyły mi najzwyklejsze w świecie filmiki na youtube, nagrane w niewyreżyserowany sposób przez dziewczyny, które już same to przeszły (szczególnie Pati TV), a także książka "Ciężarówką przez 9 miesięcy". No ale w sumie dalej mam niedosyt, bo ja bym chciała podrzucić to i owo mężowi… Znalazłam w sumie niezły kanał na youtube, a mianowicie MamaZone. Obczajcie, jakie mają fajne playlisty! Dla mnie jakość materiałów przewyższa to, co proponuje Prenalen. No i są poruszone także te "mniej fajne" kwestie, na czym mi zależy.

Ruszyłam w końcu z moją rodzicielką tajemniczą szafę w domku gospodarczym, gdzie miały znajdować się rzeczy po moim siostrzeńcu (który notabene kończy w tym roku 9 lat!). Ciuszki nigdy nie były nikomu wydawane, więc obstawiałam, że wyjdę z prawie kompletną wyprawką. A tu zonk… Większość ubranek zżółkła i już po wstępnym praniu wiem, że nadawać się będą co najwyżej do mycia okien. Poza tym tych w rozmiarze 56/62 jest jak na lekarstwo - znalazłam może jedne bodziaki warte zachodu, bo zapinane w całości z przodu na napy i z krótkim rękawkiem. Cała reszta jakaś fikuśna - bez zapięć na dole (czyt. żeby przewinąć dziecko musisz je w całości rozebrać), wkładana przez głowę (już słyszę ten krzyk…), z wątpliwej jakości materiału (serio łapię się za głowę, że ktoś szyje ubranka niemowlęce z AKRYLU!!!) i generalnie nie moja bajka. Moja matka, jak zwykle zresztą, w opozycji do mnie, znaleziskami jest zachwycona i twierdzi, że jakby jej ktoś takie dał, to by zrobiła pod siebie ze szczęścia (trudno się dziwić, skoro ostatni raz rodziła 25 lat temu). Ja stwierdziłam od razu, że schowam je do szuflady jako backup, w razie, gdyby moja córka obsrała (ups) wszystkie swoje ubrania za jednym zamachem - modlę się, aby nie była aż tak zdolna. Na koniec marca umówiłam się z jeszcze jedną kumpelą na ciuszki, ale coś czuję, że bez zakupów się nie obędzie. Całe szczęście mam upatrzone na allegro, nawet Wam podlinkuję - bodziaki w rozmiarze 56 za 12,50 od sztuki (w internecie to chyba najniższa cena za ubranko). Ten sam sprzedawca ma też w miarę korzystnej cenie koszule nocne do karmienia.

Ych… moja aktywność fizyczna to jakieś dno dna i dwa kilometry mułu. Dwa tygodnie temu nie byłam na zajęciach, bo zasiedzieliśmy się u notariusza. W tym tygodniu nie byłam, bo przeziębienie. Nawet na spacery nie wychodzę. No flak się ze mnie robi i tyle. Ale dobra, basta! Zakładam spodenki, biorę piłkę i hantelki i jadę! Już, teraz, zaraz! Ja Wam mówię! Tylko jeszcze pranie rozwieszę i pokomentuję Wam pamiętniki…


Ach, no i ten… Jak na ilość łez, jakie wypłakałam Wam w ramię w związku z kredytem, to może poczujecie się zaskoczone objętością tekstu z kontynuacją historii, ale zaryzykuję. Uwaga! BANK PRZELAŁ KWOTĘ DEWELOPEROWI. Znaczy się dostał kasę. Znaczy się zaraz dostaniemy klucze.

… a ja nawet nie mogę wypić szampana!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2017, 22:34

Zosia lada chwila kończy dwa lata. Jak to? kiedy???
Bliźniaki:
Jesteś w 31 tygodniu ciąży
(30 tyg. i 5 dni)
Miesiąc: 8
Trymestr: 3

Wczoraj była wizyta i dzieciaki ważą po ok. 1.6 kg.
Takie już duże:) takie dzielne:) arytmii praktycznie ni widu nie słychu, wód płodowych ilość wystarczająca.
Tak się cieszę.
Dziś też kończę Nowennę Pompejańską którą zaczęłam w szpitalu, o zdrowie dzieci. No i są zdrowe!

31 tydzień ciąży. to mój wielki sukces. Jak trafiłam do szpitala w 24 tc byłam przerażona. miałam w pamięci historię Sosenki walczącej o każdy dzień. Myślałam że u mnie też tak będzie. Pamiętam, że na korytarzu oddziału patologii słyszałam rozmowę dwóch dziewczyn, jedna właśnie dowiedziała się że musi mieć jak najszybciej cesarskie cięcie, choć dzidziuś miał dopiero 1.400 kg. Ach, przeszło mi wtedy przez myśl że 1.400 to całkiem nieźle, moje dzieci miały wówczas po jakieś 500 g i żadnych szans na przeżycie w razie co. To było paraliżujące.
Na szczęście jestem nadal w trzypaku, dzieci rosną. Szyjka długa na 3 cm, więc poród się nie szykuje. Mąż dostał zielone światło na tygodniowy służbowy wyjazd do Chin. Kolejna kontrola po 10 dniach. doktórka chciała dwa tygodnie, ale ja znam siebie, jak tylko Męża nie ma jestem chora, czuję skurcze, czuję twardnienia brzucha, czuję się źlę, narasta panika... Jak tylko On jest obok wszystko jest dobrze. Jestem bezpieczna. Brzuch nie boli.
Wiem że to siedzi w głowie, ale nic nie poradzę. Więc skoro On będzie tak daleko, wolę mieć szansę uspokojenia się u lekarza, że wszytko jest dobrze.
Pani doktor wystawiła mi już skierowanie na cc.
A zatem postanowione. Będę krojona. Bałam się tego jak nie wiem. I sn i cc, nie miałam pojęcia co lepsze, chciałam żeby tę decyzję podjął ktoś inny, ktoś poza mną, żeby to nie było moje widzimisię, ale dobra decyzja, bezpieczna dla dzieci. bylebym ja dowiedziała się jaki to będzie poród chwile wcześniej niż w trakcie. No to mam. Wiem już że cc, młodzież leży sobie ni to główkowo ni to w poprzek, tak po skosie, ale bardziej w poprzek.
Najbezpieczniej będzie kroić.
Ok.
Muszę się oswoić z tą myślą.
Boję się cesarki bardzo.

w ostatni miesiąc przytyłam... 0.5 kg :/
słabo. brzuchal coraz większy, ja coraz słabsza, brak mi sił, brak apetytu, brak energii. No masakra.

Ale dzieci zdrowe, to najważniejsze. Na parę słów o Zosi nie mam już teraz sił, a o niej to by trzeba było co najmniej książkę napisać:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)