17 DC temp. 36,7
Ani konkretnego spadku ani wzrostu, choc OVU nadal nie wyznaczyl owulacji i pokazuje dzien plodny, to ja juz wiem ze tym razem tez sie nie udalo. Poprostu mam takie przeczucie.
W glebi duszy probuje oszukac sama siebie i na sile doszukuje sie wszystkiego co mogloby sygnalizowac jakies zmiany.
Jedyne co to brzuch. Czuje brzuch niby dretwienie, klucie... takie dziwne uczucie. No i jajniki. Klucie i ból.
Czekam do badañ w poniedzialek, potem wyniki i wizyta. Zobaczymy co za pomysl ma pani ginekolog. Mam nadzieje ze nam pomoze bo jestem juz zmeczona. Ale zeby nie bylo - CHECI MAM OGROMNE:-)
Wczoraj zaserwowalam sobie dzien warzywny ( nie glodzialm sie .. nie, nie
)i zrobilam SKALPEL II
Kondycji to ja nie mam wcale. Tyle sie dowiedzialam.
Natomiast marwi mnie to ze jestem caly czas napuchnieta. Rano ledwo zdielam obraczke z palca. Wczoraj ledwo wcisnelam buty po pracy. Czasem zdarzaja mi sie konkretne zawroty glowy.
W badaniach mam do zrobienia glukoze, moze to cos pokaze... mam nadzieje ze to nie cukrzyca.
10t5d
Czuje sie spokojniejsza. Mdlosci jak zniknely tak ich nie ma. Mniejsza ochota na jedzenia,piersi pobolewaja ale tylko leciutko. Jak sie poloze w nocy soac to czuje ciagniecie w biodrach. Zauwazylam zaokraglony brzuch,nie wiem czy to od dzidzi czy moze od jedzenia
w sumie przytulam tylko pol kilograma od 2tygodni.
Chodze wczesniej spac,co raz ciezej jest ni sie obudzic,wieksza ochota na kwasne ,od slodkiego zgaga.
Ale ciaza jest piękna. Czekam cierpliwie na genetyczne I mam nadzieje ze bedzie wszystko dobrze. Chce zaczac juz sie w pelni cieszyc ciaza.
22 dc of przesunęło mi owulację na 17 dc. Wczoraj malowałam kuchnię no i stwierdziłam że jest za dużo niebieskiego także stwierdziłam ze trzeba kupić nową farbę. Tylko jaka pasyje do niebieskiego?
Dziś pierwszy dzień po @. Pierwszej od poronienia. Cieszę się, że ma to już za sobą. Dopiero dziś fizycznie czuje się jak przed ciążą...a może tylko mi się tak wydaję. Czekam na wizytę u gin, zobaczymy jak to wszystko wygląda i kiedy możemy podziałć z serduszkowaniem. Po cichu liczę, że wszystko będzie dobrze i dostaniemy zielone światełko. Tak pragnę zapełnić pustke po moim utraconym okruszku...
Zaczęłam ładnie obeserwoać swoje ciało mierzę temp. sprawdzam śluz...hym nie jestem jeszcze mistrzynią w odczytywaniu tego co moje ciało mówi, ale wprawa czyni cuda. Nawet zaopatrzyłam się już w testy owu. Tak myślę, że gdybym robiła to wszystko już od września, może uchroniła bym moje maleństwo. Ominelibyśmy ten ciężki cykl i od stycznia próbowali dalej, może maleństwo byłoby bezpieczne.
no i mamy wyniki kariotypów
są ok
więc wiem, że dalej nic nie wiem
Czekamy teraz na kolejne wyniki z dna - ok 8 tyg
wykończy mnie to czekanie!
Od kilku lat nic innego nie robię, tylko czekam i czekam 
34t5dz
37dni do tp
Wczoraj wieczorem, dzis rano i teraz wieczorem mam bol przypominający jak na okres.
Mam nadzieję że corcia poczeka jeszcze conajmniej 2 tygodnie z przyjsciem na swiat.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2017, 20:03
Nosz, zaraz oszaleję. W Synevo wynik CMV IgM z wczoraj zdecydowanie negatywny, czyli według tego laboratorium w ogóle nie ma żadnej choroby. Według ich skali choroba zaczyna się od 0,80 a ja mam 0,13 czyli zdecydowanie ujemny. I co teraz, nie wiem. Generalnie trzymam się zaleceń, czyli powtarzam za tydzień we wtorek, a w środę jadę na wizytę startową.
Czuje sie fatalnie, ale to przez zatoki, ktore mi zycie zatruwają. Co jakis czas musza o sobie dać znać. 4 dni do okresu. Tli sie we mnie iskierka nadzieji jak zawsze na koniec kazdego cyklu. Jednak mam wrazenie, ze nie moze sie udac, bo owu byla z lewego jajnika na ktorym sa torbielki, a w zwiazku z tym jest podejrzenie, ze moze byc niedrozny. Jedynie nieco inna rzecz w tym cyklu jest taka, ze zazwyczaj w 2 fazie mam ochote na kwaśne, a w tym raczej na słodkie. Jednak to nie zmienia faktu, ze mam duzo wewnetrznych lekow i boje sie, ze to glowa utrudnia mi zajscie w ciaze, a dokladnie demony przeszlosci. 4dni wiecznosci przede mna. Na szczescie w pracy mam co robic, wiec nie bedzie czasu na rozczulanie sie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2017, 17:36
Beta negatywna
10 dpo
Bóle podbrzusza ustały. Dziwnie mieć bóle miesiączkowe, które nagle się ucięły.
Wykres ma dziwny kształt, temperatura nie robi nadziei, ale.. w nocy marznę, bo Mąż mnie ciągle odkrywa, w nocy się budzę i nie jestem pewna czy są te 4 h snu wymagane do prawidłowego pomiaru. No i mam porąbaną tarczycę, jutro idę zbadać tsh żeby sprawdzić czy coś się łaskawie poprawiło.
Ogólnie im bliżej terminu @ tym bardziej nie mogę się doczekać werdyktu natury. Jak dziecko wyczekujące na upragniony prezent.
Poprzedni wynik dodatniej bety sprawił, że czułam się o niebo lepiej, niż po zdaniu jakiegokolwiek egzaminu czy wygranie w totka.
A jak będzie negatywny to przynajmniej wiadomo, że jest jak jest.
I skapłam się, że jak teraz nie pyknie to nie wszystko stracone - mam jeszcze szansę począć berbecia, który urodzi się w tym roku 
Jestem po rozmowie z dr Lewandowskim. Lekarz powiedział, że prawdopodobnie jest to aktywacja wirusa, który mam już w sobie. Koniecznie mam sprawdzić, czy IgM maleje, czy nadal rośnie. Musiałam szybko szukać po pracy laboratorium, które robi badanie CMV w klasie IgM ilościowo, a nie jakościowo, jak w diagnostyce, w której badałam się do tego momentu. No i znalazłam Synevo. Pojechałam po pracy i oddałam krew do badania. To samo mam zrobić we wtorek, dzień przed wizytą startową. Jeśli IgM będzie spadać, to zaczynamy. Jeśli rośnie, to na razie przerwa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2017, 18:25
6t5d
Jutro wizyta. Boję się. Boję się tej wizyty i jednocześnie cieszę się na nią. Musi być dobrze. po prostu musi. Wierzę że zobaczę jutro moje serduszko.
15cm żywego szczęścia 
Niestety nie udało się. Zdecydowaliśmy się podejść do in vitro. Gdyby któraś z Was korzystała z in vitro gyncetrum to mialabym kilka pytań
Dajcie znać.
Wczoraj popłakałam trochę. Dzisiaj już lepiej. Dariusz jest olbrzymim wsparciem.
Dziś byliśmy u ginekologa z wszystkimi badaniami i następujące rzeczy wiemy:
1. Posiew nasienia wykazał obecność Garberrella i Ureaplazma. Będzie to leczyć antybiotykami.
2. Ze względu na to, że mój mąż ma te bakterie to u mnie też jest robione badanie mikrobiologiczne i mam zacząć brać antybiotyki (jeśli u mnie też będą).
3. Po dwóch tygodniach od zakończenia leczenia mamy zbadać się czy dalej są te bakterie czyli mąż robi posiew z nasienia a ja badanie mikrobiologiczne.
4. Ponadto mój mąż ma zrobić badania: test ROS i chromatynę plemnikową (może to zrobić za jednym zamachem razem z posiewem).
5. U mojego męża urolog wykrył żylaki powrózka nasiennego- trzeba wykonać zabieg ich usunięcia. Ale nad tym będziemy myśleć na następnej wizycie. Najważniejsze jest teraz wyleczenie tej bakterii.
6. Endokrynolog u którego byłam zwiększył mi dawkę Glucophage do 1500 (jeszcze do tej dawki nie doszłam bo to trzeba stopniowo zwiększać), zleciła mi dietę i ćwiczenia. Dziś ginekolog powiedział mi, że gdzieś za pół roku powinno być widać efekty dlatego do tego czasu musimy poprawić nasienie męża.
Także u nas badania nadal trwają i jak na razie usuwamy jedną przeszkodę w staraniu o dzidziusia czyli bakterie. Mam nadzieję, że do końca tego roku usuniemy już wszystkie i będziemy się cieszyć ciążą
.
PS. A propo dentysty to zmieniłam na innego (tańszego) i on sam mówił, że miał przypadek pacjentki, która przyznała mu się, że trzy lata starała się z mężem o dziecko a po wyleczeniu zębów zaszła w ciążę (nic mu nie wspominałam, że my się staramy tylko tak zgadaliśmy się o ciąży). Dlatego też ja w międzyczasie nie odpuszczam dentysty i wyleczę wszystkie zęby
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2017, 21:44
6 tyg. 0 d.
No to zaczęliśmy 7tc
kurcze, ciężko jest mi zmienić moje dotychczasowe nawyki żywieniowe...zwłaszcza to, że nigdy nie umiałam zjeść śniadania z samego rana. 5:00 to stanowczo za wczesna pora jak dla mnie... no ale muszę zacząć stopniowo zwiększać porcje... tylko żeby się ze wszystkim wyrobić muszę wstawać o 4:20, a to boli niemiłosiernie...
Dzisiaj już nie plamiłam, ale pobyt w pracy dał mi ostro popalić. Przed wyjściem do domu czułam takie jakby ciągnięcia (niekoniecznie ból) w macicy, rozpychanie od środka??? Po nospie przechodzi jak ręką odjął. Muszę zapytać mojego lekarza, czy to jest normalne...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2017, 22:56
nie zebrałam się jeszcze do wpisu o Zosi a tu nowe rzeczy do utrwalenia.
Ustalony mam już termin cesarskiego cięcia - 21 kwietnia.
Szczerze? Mam obawy że nie dotrwam do tego czasu.
Nie daję już rady, brzuch jest gigantyczny, dzieciaki kopią mega boleśnie, nie mam sił a na dodatek wczoraj w nocy miałam jakieś pierwsze bóle!
Ależ ogarneła mnie panika i paraliżujący strach.
Miałam silne bóle jak na okres, przychodziły i odchodziły, ale nie śmiałam liczyć czasu bo jakbym sobie uświadomiła że to są skurcze urodziłabym ze strachu! a mąż w Chinach!
Jedyne co mnie trzymało w pionie to zapewnienie ginki że w tym tygodniu na bank nie urodzę. więc czekałam aż przejdzie. wzięłam nospę i magnez. i luteinę.
i modliłam się żarliwie.
w końcu przeszło.
do terminu cesarki jeszcze 40 dni.
ojejku.
Juz jest dosyc ciezko.
Sapie dysze mecze sie i juz dojrzewam do tego ze wole i chce urodzic niz tak sie tu meczyc.
Waze 68,9
W pasie 100
Z mlodym i jego sercem podobno wszystko w porzadku.
Lubie siebie w ciazy i powtorze, ciesze sie kazdym dniem.
Mlody duzo sie przemieszcza, kopie, wywija i choc to nieco irytujace bywa, jakos z tym zyje 
Dzis mnie rozbolal brzuch po udanym seksie i wystapily skurcze, ktore mi uswiadomily co mmnie czeka.
To sie wszystko wydarzy samo, ja tylko haha musze wspomoc proces. Latwo nie bedzie, ale dam rade.
Dzis bezsenna noc. Ineska do mnie napisala.. och wspolczuje, jednak mam nadzieje ze jej synek lagodzi kazdy bol.
Moj wlasnie sie zaczal ruszac!
Ostatnia wizyta w pl byla udana i teraz juz nie pojade przed porodem. Zbyt ryzykowne.
22+3 55% ciąży za mną 
Powiem Wam, że ten czas leci coraz szybciej. W niedziele zacznę już 24tc (23+0)!
Szok! Normalnie szok!
Niespodziewalam się, że kiedykolwiek będę mieć szanse tego doświadczyć 
Siedzę na L4 praktycznie od 4tc i myślałam, że bedzie mi się czas dluzyc ale odkąd czuję malutką to tak jakby czas przyspieszył. Niby nie tak dawno byłam na połówkowych a tu za 2,5 tygodnia kolejna wizyta 
Żeby tak było do lipca 
A mała? Jak Ona wczoraj brykała
uwielbiam gdy daje mi znać o sobie. Wtedy momentalnie sie uspokajam 
Wczoraj rano sie przebudzilam i mysle sobie " a jeszcze 5 minut" i leze sobie, leżę a tu nagle takie "puk... puk..." oho, mała wstała. "No dobra - wstaje juz"
i takim sposobem wstalam o 6:30 hehe
Potem w dzien tez dosc czesto dawala znac a na wieczor jak sie znowu położyłam to chyba czkawke dostala albo bylo jej niewygodnie bo położyłam się prawie na brzuchu i wtedy czulam takie "puk,puk"
Ona jest cudowna 
Nie wiem jaka Ona bedzie, jakie bedzie miala wloski, oczka ale wiem jedno - już ją kocham nad zycie 
Od zawsze marzylam o takim malenstwie. Ba, nawet o coreczce. I nagle stal sie cud. Mam jedno i drugie 
Teraz tylko nasuwa sie pytanie czy bede dobra matka? Czy juz nia jestem? Pewnie kazda z Nas zadaje sobie to pytanie. To juz chyba ta pora na takie przemyslenia...
Boje się tego co bedzie po narodzinach Niki, boje sie przeprowadzki do swojego, boje sie tego braku wsparcia u niego w domu... Tłumaczę sobie, że jak bedzie zle to bede miec na tyle sily aby wrocic do rodzinnego domu ale... czy aby na pewno?
Staram sie odrzucac wszystkie te mysli na dzien dzisiejszy bo Niki w tym momencie jest dla mnie najwazniejsza 
Pożyjemy... Zobaczymy...
Kocham Cie Skarbie calym sercem

Święta, święta i po świętach. Dziś dzień na odpoczynek. Temperatura na wykresie skacze, nie do końca umiem ją interpretować. Tak bardzo chciałabym zostać mamą, tak tęsknie za upragnionym "mamo"....
Staram się jednak nie wariować. Po pierwsze ze względu na mnie, po drugie mojego ukochanego męża.
Dobrego dnia
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.