Rozglądałam się dziś za siemieniem lnianym i widziałam tylko takie małe brązowe ziarenka,czy to,to jest to,co może na śluz pomóc?
wróciłam
przerwa od ovu bardzo dobrze robi..
zauważyłam dużo nowych osób, dużo się pozmieniało
chciałabym napisać coś pocieszającego i wesołego, żeby nie było, że cały czas narzekam. Napiszę więc, że kocham mojego męża, że jakoś się trzymamy. Z innych informacji niestety muszę napisać, że każda nowa sprawa, problem, kwestia, nie tylko bezpośrednio związana ze staraniami od jakiegoś czasu jest cały czas pod górkę..cokolwiek by nie powstało, czegokolwiek byśmy nie załatwiali.. nie wiem dlaczego tak jest, ale jest wybitnie ciężko. Już nawet nie spodziewam się dobrych i szybkich rozwiązań, wszystko nam sie komplikuje, powoli się przyzwyczajam. Jest ciężko, często po nocach piszę tą moja pracę i płaczę, myślami jestem gdzie indziej - ale to każda z nas zna.
To wszytko na dziś, nie chce mi sie więcej pisać, choć myśli natłok..
miłego długiego weekendu!
Hmm nie wiem sama co myśleć i o czym myśleć 
Prowadzę pamiętniki od kilku lat i dobrze mi z tym ale ten mój prawdziwy nic mi nie poradzi ani nie odpowie na to co piszę...
Chciałabym mieć w końcu małą iskierkę pod moim serduszkiem i cieszyć się że udało 
Mój narzeczony tylko twierdzi że to jest kwestia czasu hmm ale sama nie wiem ;/ ?
Mama ciągle mi powtarza, że jestem rozdrażniona poddenerwowana na wszystkich się wyżywam i że mam jakiś dziwny brzuch... Taka czarownica z niej bo jakiej znajomej by nie widziała to mówi że jest w ciąży i okazuję się że są..
Jak ona to robi moja kochana czarownica ;*
Dnie mijają bardzo szybko a ja tak pragnę zobaczyć 2 kreseczki..
Kiedy dostanę te szansę i poczuję że to jest właśnie to mój mały kochany Aniołeczek. ? ;*
Nocną porą zebrało mi się na refleksje. Natchnął mnie szczególnie tytuł pamiętnika Inessy: „Pan Bóg nie gra w kości, On ma plan”. To prawda. Wierzę, że wszystko w naszym życiu zmierza do jakiegoś celu i ma sens, którego być może teraz jeszcze nie dostrzegamy. Nic nie dzieje się więc przypadkowo, a już z pewnością przypadkowa nie jest obecność każdej z nas na tym forum. Trafiłam tu w poszukiwaniu informacji o cudownej mocy oleju z wiesiołka. Hmmm…. Trafiłam, a w zasadzie pokierował mnie tu wujek Google Nie mniej jednak, była to jedna z najlepszych rzeczy, jaka mnie spotkała w ostatnich, dość trudnych miesiącach mojego życia. Pytamy się Pana Boga o sens tego wszystkiego, o to, dlaczego nas tak mocno doświadcza i co takiego zrobiłyśmy, że nie pozwala nam na to, co dla innych jest przecież tak łatwo dostępne. Tyle wokół wpadek, niechcianych dzieci, aborcji, a nawet morderstw. A my wszystkie borykamy się z tymi problemami, pocieszając się wzajemnie na tym forum. I może właśnie o to chodzi? Może nie jesteśmy tu dla siebie, ale dla kogoś innego? Może Pan Bóg specjalnie pokierował naszą rękę, by trafić w to miejsce, gdzie inni potrzebują może jeszcze więcej pomocy aniżeli my same? Może gdzieś pod jakimś nickiem kryje się osoba, która oczekuje wsparcia, zrozumienia i zwyczajnej akceptacji? Może mamy zrozumieć, jak wiele nam dano i ile mamy, podczas gdy inni Jednego jestem pewna: cieszę się, że tutaj jestem. Zrozumiałam, że macie większe problemy i nie można się tak łatwo załamywać. Trzeba iść naprzód pomimo tych trosk i spełniać swe marzenia. Życie nie jest niestety takie proste. Dostałyśmy białą kartkę, którą musimy zapisać i tylko od nas zależy ile znajdzie się na niej upadków, a ile dowodów walki z przekornym losem…
a moze ja naprawdę jestem nienormalna starając sie o dziecko? Znowu usłyszałam ze sobie bez sensu wymyśliłam ta ciąże, a po cholere, a jak będzie na sylwestra,ze impreza do dupy..bez alkoholu to jak..a w ogole to powinnam sie napic piwa i wyluzować..albo z innej strony..poczekaj nam mnie 3 lata - ja tez sobie wtedy zajde i będziemy obie..
czemu mi mowia takie glupie rzeczy..nikt nie rozumie ze ja juz nie mogę czekać..tym bardziej na kogoś..z ciąża?..
gorąco.. nie chce mi się nic..kompletnie..spałabym cały czas albo klikała w sieci..nie chce mi się z nikim gadać, strzępić język..po za tym nerwowo..łatwo wpadam w złość..gdyby nie kot to nie wyem..chyba wybuchłabym z tych emocji..PMS jak nic i pewnie w ciąży nie jestem..
Po za tym nażarłam się chili wczoraj..i o tak o.
Ten mnie jeszcze ciągnie na plażę dzisiaj..
Nuda i zastój.
Ale dziś jestem zła ..tak bez powodu.. idę na spacer ochłonąć. Bo wszystkim się obrywa.
No i mamy wyniki! Są bardzo szczegółowe i ciągle jeszcze je analizujemy. Poniżej wpiszę parametry. Proszę was ovu-koleżanki o analizę i mądre sugestie (mile widziane uzasadnienie lub komentarz)
Z góry dziękuję za pomoc :*
dzis starałam się ze swoim M i co mysle teraz tylko o tym ze moze tym razem uda sie ostatnio zauwazylam ze patrzac na dzieci kolezanek zaczynam plakac wiec unikam kolezanek nie wiem czy to dobry pomysl ale nie mam juz sily na walke z tym mam prace dom psa kota a tego czego naprawde potrzebuje nie mam czemu to tak jest
WSTĘPNA OCENA MIKROSKOPOWA
abstynencja: 4 dni
upłynnienie: całkowite norma: całkowite
objętość ml: 4,2 norma: 1,5 - 6,0 ml
pH: 7,9 norma: >7,2
lepkość: + norma +
wygląd: prawidłowy norma: prawidłowy
aglutynacja (-,+,++,+++): + norma -
leukocyty i komórki okrągłe: 2-4
RUCHLIWOŚĆ PLEMNIKÓW
w % (norma: a+b>=32% lub a+b+c>=40%
ruch postępowy szybki a: 19,3%
ruch postępowy wolny b: 16,8%
ruch niepostępowy c: 18,5%
nieruchome d: 45,4%
w ml (norma łącznie >15)
ruch postępowy szybki a: 5,5
ruch postępowy wolny b: 4,8
ruch niepostępowy c: 5,3
nieruchome d: 12,9
w ejakulacie (norma łącznie >39)
ruch postępowy szybki a: 23,1
ruch postępowy wolny b: 20,1
ruch niepostępowy c: 22,1
nieruchome d: 54,2
LICZBA PLEMNIKÓW
liczba plemników: 100%
liczba plemników ml: 28,5 norma: >15
liczba plemników w ejakulacie: 119,5 norma: >39
MORFOLOGIA PLEMNIKÓW
plemniki o prawidłowej budowie: 9,0% norma: 4%
plemniki o nieprawidłowej budowie: 87,0%
- główki 87,0%
- wstawki 10,0%
- witki 0,0%
- krople cytoplazm 2,0%
nieprawidłowości pojedyncze
- tylko główki 81,0%
- tylko wstawki 4,0%
- tylko witki 0,0%
morfologia ogólna
- prawidłowa 9,0%
- nieprawidłowa 91,0%
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2013, 15:22
Zapewne większość Forumowiczek już zna tę opowieść, ale co tam - uwielbiam ją.
Jak Bóg stworzył mamę
Dobry Bóg zdecydował, że stworzy… Matkę. Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał: - To na nią tracisz tak dużo czasu, tak? Bóg rzekł: - Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie? Posłuchaj, ona musi nadawać się do prania, lecz nie może być z plastiku… powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna… żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia… umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko – od bolącej nogi aż po złamane serce… no i musi mieć do pracy sześć par rąk. Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową. – Sześć par? – Tak, ale cała trudność nie polega na rękach – rzekł dobry Bóg. Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu , które musi posiadać mama. – Tak dużo? Bóg przytaknął: Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi zamiast pytać: „Dzieci, co tam wyprawiacie?”. Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi, który wpadł w tarapaty: „Rozumiem to i kocham cię”. – Panie – rzekł anioł – połóż się spać. Jutro też jest dzień. – Nie mogę – odparł Bóg – a zresztą już prawie skończyłem. Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego mięsa oraz jest w stanie utrzymać pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca. Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki, przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął: - Jest zbyt delikatna. – Ale za to jaka odporna! – rzekł z zapałem Pan – Zupełnie nie masz pojęcia o tym ile potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna mama. – Czy umie myśleć? – Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek oraz dochodzić do kompromisów. Anioł pokiwał głową, podszedł do modelu matki i przesunął palcem po jej policzku. – Tutaj coś przecieka – stwierdził. – Nie. Tutaj nic nie przecieka – uciął krótko Pan. – To łza. – A do czego służy? – Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę. – Jesteś genialny! – zawołał anioł. – Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę – westchnął melancholijnie Bóg. (autor: Bruno Ferrero).
17dc i znów nie potrafię być spokojna. Obiecuję sobie, że wyluzuję, bo co ma być to będzie, ale nie daję rady. W tym cyklu starania były na minimalnym poziomie, a ja wmawiam sobie, że może jednak się udało. Mam jakieś takie przeczucie, ale to pewnie bardziej chęć, żeby już w końcu ta wyczekana ciąża się pojawiła. To jest jak jakiś obłęd. Kompletnie nie potrafię wyluzować. Normalnie uzależniłam się od Ovufriend. Zaglądam tu kilka razy dziennie, czytam pamiętniki, oglądam wykresy... to chyba nie jest tak do końca normalne.
Oficjalnie ogłaszam, że nasze społeczeństwo jest po prostu CHORE!
W trakcie świąt było źle - zwłaszcza, że było dwoje małych dzieci (2 latek i 2 miesięcznik). Aluzje, pytania, dowcipy, wszystko wokół jednego tematu - kiedy wy będziecie mieć malucha. Jakimś cudem to przeżyłam.
Ale dziś... cóż okres się zbliża, a więc staje się płaczliwa i bardziej wrażliwa... I właśnie dziś w pracy odwiedziła mnie koleżanka z 2 miesięcznym synem, zachwalając macierzyństwo i dopytując się kiedy ja będę miała swoje. Potem u rodziców (dziś ich odwiedziłam po pracy) wysłuchałam jak to koleżanka mamy z pracy dostała cudowny prezent pod choinkę od swojej zamężnej córki - zdjęcie usg wnuka przewiązane karteczką z podpisem "mam tylko 2 cm a już sprawiam mamie problemy". I na koniec... koleżanka dzisiaj urodziła...
A ja siedzę i czekam na okres... i mam ochotę po prostu strzelić sobie w łeb...
Czemu wszyscy uważają, że to coś dziwnego, że 4 miesiące po ślubie nie jestem jeszcze w ciąży?! Czemu nie mogą dać mi spokoju?! I kto im dał prawo wtrącać się do mojego życia i mojej sypialni?!
Mam dość... gdyby nie to, że jutro (jak co dzień zresztą) jadę autem do pracy, to poszłabym się upić... A tak... po prostu wszystko pierd**e... nie mam siły się uczyć do kolosów//egzaminów. nie wiem jak jutro znajdę siłę by wstać... Mam po prostu wszystkiego dość...
Dziwnie... nawet nie chciało mi się dziś mierzyć temateratury... mój pierwszy wykres na Ovu. wydaje się być w porządku, ale odezwały się piersi a one jak na złość zawsze bolą dobry ponad tydz. przed @. Dzień wyjątkowo spokojny- postanowiłam prawie nic nie robić :] w tym nie wmawiać oznak ciąży... (zdarzało się parę razy:/)
Poza kwasem foliowym i paroma witaminkami nie biorę niczego. Lekarz kazał czekać do roku a później udać się na szczegółową diagnostykę--> to słowo mnie przeraża. Poza tym nie stwierdził po usg żadnych torbieli itp, ogólne wyniki krwi i TSH są idealne... ale i tak mnie to nie uspokoiło... myślę, żeby dla spokoju zrobić badania hormonów (obiecuję sobie to od zeszłego mies.) tylko od czego by tu zacząć...
Kochane czytałam Wasze wpisy... tak bardzo są mi bliskie, trzymajcie kciuki może w końcu się uda... ja trzymam za każdą z Was.
...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2013, 13:35
Jestem strasznie nie cierpliwa bo tak bardzo bym chciała. W sumie to dziś nic mi niema. A szkoda bo przez to moja nadzeja gasnie.. Wiem ze wykres jest idealny ale za pare dni może się zmienić. Bo zbliza się okresisko!!! CZy jest nam dane aby ten miesiąc nadal był naszym szczewsliwym??? NA to pytanie nie długo dostane odpowiedz. Oczywiście wczoraj już myslalam nad imionami bo nie mogłam zasnąć. Za dużo mysle i ja to wiem. Nie mam osoby która moglaby mnie zrozumieć
( Procz Was oczywiście!!!
Moja ciąża jest po prostu jakaś spóźniona mam wszystkie objawy później - np mdłości dostałam dopiero w 7 tygodniu a dopiero dziś (jutro zaczynam 8 tydzień) przemaglowało mnie tak, że nic nie tknęłam do 18.00. Dziś wieczorem zaczęłam też wymiotować 
Wieczorem mam za to zachcianki - chyba za wcześnie o kilka miesięcy
ale mam!!! - teraz mam fazę włoskiego jedzenia - czyli dokładnie tego czego tu nie ma - jechaliśmy dziś specjalnie do makro po bagietkę, ser żółty, frytki i przecier pomidorowy - majątek tu wydam na zachcianki bo np kg najtańszego sera żółtego kosztuje tu 50zł.
Pobolewa mnie też brzuch i jest mega napięty ale nie panikuję bo czytałam, że macica się teraz powiększa do rozmiarów grapefruita wiec ten ból chyba jest normalny. No i nie mogę brzucha wciągnąć - piłeczka podbrzusza zostaje 
Nie mam też kondycji - poszliśmy na spacer i po 20 minutach byłam wykończona...
To tyle sprawozdania - piszę, bo same zaraz będziecie to przechodzić wiec się przygotujcie - np zróbcie już zapasy jedzenia na wszelką ewentualność 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2013, 16:08
I znowu te myśli...
Te cholerne myśli..
Męczy mnie już to ale nic na to nie poradzę tak mam i tak mi chyba zostanie dopóki nie będę mamą..
Już umówiłam się do lekarza i mam nadzieję że mi pomoże 
Byłam już u ginekologa ale żadnych badań ani usg mi nie zrobił choć mama mi mówiła że na 1 wizycie powinno tak być ale nie było...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2013, 18:43
Dziewczyny, na pewno macie porównanie i większe doświadczenie w analizie. Na moje oko jest raczej ok, ale czy to są bardzo dobre, dobre, czy średnie wyniki to nie wiem
Problem jest z aglutynacją bo +, ale z tego co czytałam to jest pierwszy stopień więc nie aż tak źle?
Należy otaczać się pozytywnymi ludźmi, którzy rozumieją sens i chęć bycia mama.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.