Ech. Tonący brzytwy się chwyta. Już pewnie wymiotujecie tym moim marudzeniem. Ale naprawdę nie mam z kim porozmawiać.
Naszło mnie dziś takie przemyślenie, że ciąża, chociaż polega na przechowywaniu w swoim ciele drugiego człowieka, to jest bardzo samotnym doświadczeniem. No bo nie można nikogo zmusić do tej samej trwogi nad dzieckiem. Do tego samego strachu przed porodem. Nikt za nas nie czuje kopnięć, skurczów i puchnących nóg. Jesteśmy w tym doświadczeniu jak te przysłowiowe paluchy.
Im dalej w las, tym bardziej rozczula mnie Mała. Jej ruchy, filigranowość i dyskretne dawanie o sobie znać, gdy na chwilę zapomnę. I tym bardziej boli mnie, że jej drugi sprawca nie odczuwa tego samego. Ma swój świat.
Poryczałam się dzisiaj na poduszkę, a on myślał, że ją ośliniłam. Śmiał sie. Nie zaprzeczyłam.
To miał być trymestr bez kryzysu, ale jednak... Nawet nie wiedziałam, że to już ten słynny dziewiąty miesiąc.
Chcę tylko wsparcia...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2017, 23:17
25dc, oczekiwanie na @ po punkcji
Jeśli przyjąć, że @ nastąpi w podobnym czasie po punkcji jak przy 1 próbie to w niedzielę powinna już nadejść... Nie mogę się doczekać, by zacząć nowy cykl. Chcę zamknąć (na chwilę) etap in vitro i szukać cudu, czyli naturalnej szansy bez stymulacji. Tak, tak! Nikt się nie przesłyszał. Ilekroć człowiekowi wydaje się, że w nic już nie wierzy, po jakimś czasie nadzieja zaczyna się sączyć wąskimi stróżkami... Będziemy mieli 2 cykle naturalne bez żadnych leków, ale prawdopodobnie ze zwiększoną liczbą pęcherzyków dominujących, bo tak się dzieje w cyklach po stymulacji hormonalnej (po 1 IMSI, w następnym cyklu bez leków miałam aż 3 pęcherzyki, które doszły do ok. 20mm). Położne w klinice, lekarka i kto jeszcze się przytrafi pocieszają nas ciągle, że tyle przypadków miały z osobami, które już opłaciły procedury, miały krótką przerwę przygotowawczą albo miesiąc do transferu, a tu buch! Naturalna ciąża! To skoro tyle tych przypadków było - niech się piiiiiip choć raz nam trafi!
Niestety nadal nie mam pojęcia w jakiej formie zostały zamrożone nasze zarodki. Próbowałam się dodzwonić na komórkę do kliniki - nikt nie odbierał lub rozłączało. Nasza lekarka obiecała sprawdzić, ale mimo naszego przypomnienia się - milczy. Szukam więc w międzyczasie informacji o badaniach jakie mogę wykonać, żeby poznać przyczynę tak wielu zdegenerowanych komórek w moich jajnikach. Nie wierzę, iż jest to jedynie wina AMH. ka_tarzyna podsunęła trop dot. wysokiej dawki hormonów podczas stymulacji, którą przyjmowałam, a która może powodować uszkodzenia genetyczne. Chwilę później natrafiłam na podobną informację w Internecie. Niestety nic już nie wskóram odnośnie mrozaków. Chciałabym jednak wiedzieć, czy jeszcze coś w sobie noszę takiego, że komórki wychodzą nieprawidłowe. Gdyby któraś z Was wiedziała jakie badania mogę zrobić - byłabym wdzięczna za informację!
38 tydzień ciąży
21 dni do terminu porodu
6 dni do wizyty
CIĄŻA DONOSZONA!!! 
Dla mnie to tak wielki sukces, że mam łzy w oczach. Córcia jesteś dzieckiem donoszonym! Tak bardzo Cię kocham maleńka. Tyle walczyłyśmy razem i udało się. Ty i ja razem jesteśmy największą siłą na świecie. No i się poryczałam jak bóbr. Nikt nie zrozumie tego. Tylko matka, która codziennie modliła się o ciążę donoszoną. Nie wiecie jaki to ogromny ciężar na barkach. A teraz w końcu ktoś mi go zdjął, a ja mogę zaczerpnąć prawdziwy, głęboki oddech.
Oczywiście byłoby coś nie tak gdybym mogła się w pełni cieszyć z tego dnia. Trochę mi przykro, że mama i mąż nie rozumieją mojej radości. Mama oczywiście musiała mi dowalić, że jeszcze 3 tygodnie mi zostało i to jest dużo itd, a mąż miał w dupie mojego szampana pikolo i najzwyczajniej powiedział, że kiedy indziej sobie go kupię. Ale właśnie tak jak pisałam nikt tego nie zrozumie. Nieważne.
Córeczko kochana nikt nie zabierze nam tego dnia.
Chciałabym, żebyś jeszcze poczekała z tydzień, ale to już od ciebie zależy skarbie, mama się dostosuje 
Z innych wiadomości to w poniedziałek byłyśmy na wizycie. Sara nie będzie ogromnym kluskiem tylko typowym średniaczkiem. Mimo tego, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, mama po usłyszeniu, że Sara waży 2800 skwitowała to hasłem, że drobinka taka..i moja radość zdechła. Jak zawsze. W dupie mam już te komentarze. Aha z moją szyjką ok. Krótka, ale w dalszym ciągu zamknięta. Na następnej wizycie mamy już z ginką omówić poród, więc nie wychodz córeczko chociaż do środy żeby matka wiedziała w ogóle co i jak 
No to by było na tyle. Idę zrobić sobie domowe spa w ten piękny dzień.
9dpt nic nie czuję...
tzn. czuję, że się nie udało.
Dzisiaj temperatura trochę spadła - to nie jest typowa temperatura dla ciąży, wiem z dwóch poprzednich...
Wczoraj wieczorem na szyjce jakiś rozciągliwy, przeźroczysty śluz... Przeczytałam, że może to oznaczać spadek progesteronu przed okresem. A dzisiejszy spadek temperatury jeszcze to potwierdził.
Poczekam do jutra, może do soboty. Zrobię test sikany, jak nic nie wyjdzie, to pójdę to jeszcze potwierdzić betą z krwi i odstawiam leki.
Chyba nawet brzuch i plecy mnie już bolą jak na okres...
Cieszę się z każdego dnia, który spędzasz w moim brzuszku:)
Cieszę się najbardziej, kiedy dajesz znać o sobie kopiąc, turlając się czy przeciągając się w nim.
Mam nadzieję, że jest Ci w nim dobrze:)
Lubię, kiedy dotknę brzucha, a Ty swoją malutką stópką lub rączką podejmujesz ten dotyk.
Lubię, kiedy rano budzisz mnie swoimi ruchami.
Lubię, kiedy są one mocne i gdy leżę w bezruchu, Ty mną "poruszasz".
Lubię, kiedy masz czkawkę.
Lubię, kiedy reagujesz na głos mój i Twojego taty.
Tata uśmiecha się i cieszy, gdy słyszy bicie Twojego malutkiego serduszka.
Przepraszam, jeśli naraziłam Cię kiedykolwiek na stres, głośny hałas i niepotrzebne nerwy...
Jesteś częścią mnie... Tą najlepszą częścią...
Jeszcze się nie spotkaliśmy, a ja już Cię kocham:)
11t6d
Dzień dobry bardzo 
Od rana mam jakiś dobry humor, właściwie bez konkretnego powodu. Wróciliśmy po weekendzie mega zmęczeni ale i mega szczęśliwi.
Kapsel przyrobił urodzinowe prezenty od chrzestnych i dziadków i tak wracaliśmy z wywrotką tak wielką, że do środka spokojnie zmieści się noworodek w beciku
, warsztatem małego mechanika razem z wszystkimi możliwymi narzędziami (ponad 150 elementów), smart robotem grającym, chodzącym, mówiącym i świecącym jak policyjny radiowóz
, pięknym zbiorem bajek pisanych wierszem no i całą masą słodyczy. Mam nadzieję, że nikt nie będzie mu robił takich prezentów w przyszłym roku bo przy dwójce dzieci w aucie plus wózku nie ma mowy o takich łupach
Ale oczywiście mega się cieszę a moje dziecko wiadomo- nawet jeszcze bardziej
Oprócz całej góry zabawek i dla mnie znalazła się wielka siata "prezentów". Siostra dała mi ubranka dla maluszka z których wyrósł już jej synek. Zapomniałam tylko że on urodził się naprawdę malutki bo miał 49cm i 2500g mniejwięcej. A takie małe raczej mi się nie przydadzą. Ale na 56 też jest cała masa więc spoko napewno skorzystamy. Choć tłumaczyłam, że jeszcze nie wiem co to będzie i nie ma sensu brać tych ubranek już teraz to stwierdziła że w sierpniu dostanę następne dwie, niektóre są uniwersalne więc uda się napewno poużywać w obu przypadkach a jak coś zostanie to mogę ewentualnie przywieźć spowrotem. 
Co do meczu było mega mega mega. Normalnie super! Takie emocje... Nawet ten wrzask, zgiełk i jazgot mi nie przeszkadzały. Śmialiśmy się z P. że młode się wprawia
Oczywiście miałam małego stresa czy to się nie odbije na dzieciu- taki intensywny czas ale we wtorek miałam wizytę i na szczęście nadal wszystko jest super. 
No ale właśnie, przechodząc do wizyty:
Najpierw kwestia formalna. Zmieniamy tego lekarza dziewczyny, nie ma o czym mówić. Mieliśmy po prostu przymusowe oczekiwanie bo ten Polak akurat miał urlop i dlatego zapisy są dopiero od lipca. A że bardzo chciałam zobaczyć co z dzieckiem- nawet za cenę oglądania tej baby to postanowiłam iść ostatni raz do niej. A nawet dwa- ponieważ 3 lipca chce mi zrobić obowiązkowe w moim przypadku nadciśnienia- przepływy. Więc pójdę tam jeszcze i to by było na tyle. A wizyta u Polaka mam nadzieję jakoś tak w połowie lipca najpóźniej.
Co do samej wizyty. Był to 11t4d a wg usg pokazywało się 12t1/2d. Miałam usg wewnętrzne i zewnętrzne bo dzieć jest już na tyle duży, że dużo łatwiej było go zmierzyć od zewnątrz. Moim zdaniem o dziwo nawet wyraźniej było widać przez brzuch niż wewnętrznie. Maluszek cudownie się ruszał, machał rączkami i pakował je do buzi. Obracał się i ruszał nóżkami. No przecudowny widok. I ta machająca rączka mnie tak rozczuliła...
Ma 5,54cm!
Jest dobrze a ja jestem szczęśliwa... 
Co do lekarki... Od wejścia nie odezwałam się słowem- na pytanie czy zażywam regularnie leki na ciśnienie- odpowiedziałam tak 3x1. I potem na pytanie czy dawkę 125mg potwierdziłam. Podczas usg powiedziałam tylko do A. (tak tak, musiałam iść z nią...) że cudownie się rusza i że wow wgl. Oczywiście lekarka nie mogła odmówić sobie okazji do przy*ebania się do mnie. Z siostrą małża próbowałam rozmawiać normalnie- poniekąd wyświadczyła mi przysługę więc wypadało. Siedziałyśmy przed gabinetem 1,5h czekając na wizytę i rozmawiając. Lekarka wiele razy wychodziła bo to ona woła następne pacjentki po nazwisku. Zatrzymywała się nawet przy wózku bo A. przyszła z młodą. Szwagier był w dodatkowej robocie. Potem byłyśmy w gabinecie i nawet słowem się nie zająknęła. Ale po wyjściu usiadłyśmy spowrotem na te same krzesła i czekałyśmy aż pielęgniarka ustali następny termin a wtedy ona wyszła i kazała nam być cicho ponieważ ona potrzebuje spokoju i musi się skupić gdy przyjmuje nowe pacjenki i to jest miejsce gdzie powinna być absolutna cisza... No i w tym momencie myślałam, że posikam się ze śmiechu. No cóż, szwagierka przeprosiła, zaraz wyszłyśmy a ja pierwsze co opowiedziałam o tym małżowi nauczona doświadczeniem i pewna, że ta zołza znów wszystko zwali na mnie, a wtedy to już na 100% się odezwę. Ale na razie się jeszcze nie widzieli więc oczywiście nic nie mówiła. To już w sumie jest dość zabawne, bo aż razi po oczach jak ewidentnie wielki problem ma ze mną ta kobieta. Nawet moja mama kazała mi to olać i się nie przejmować, bo jest walnięta widocznie. No cóż, jeszcze tylko jedna wizyta.
Najważniejsze, że z Maleństwem w porządku. Zastanawiam się czy uda się zobaczyć płeć na następnej wizycie. To będzie jakoś 14t3d ale z usg może będzie nawet troszkę do przodu. No cóż, zobaczymy 
Poza tym wszystko ok w sumie. Męczą mnie jeszcze mdłości ale to pikuś w porównaniu do tego co było. Najgorzej jest zawsze gdy wchodzę do sklepu
To już właściwie pewien rytuał.
Innych dolegliwości właściwie jakoś bardzo nie odczuwam. Zdaża się mi poczuć piersi, czasami bolą mnie "jajniki". (Nie liczę tych ciągłych bóli pulsowania itp, bo to normalne i nie muszę brać na to leków). No i siusiam nadal ale do tego to już przywykłam. 
Dziś wybieramy się z Kapslem na basen bo piękna pogoda u nas, trzeba korzystać. 
Panie Boże miej nas w Swojej opiece. 

I po remontach:) Śpimy już w małym, wspólnym pokoju, który dla mnie jest najpiękniejszy na świecie:)
Łóżeczko pomalowane i prawie przygotowane na przyjście Malutkiego Huberta na świat. Zostało tylko założyć nową pościel i gotowe:)
Ubranka wyprane, wyprasowane i poskładane czekają.
Kosmetyki do pielęgnacji, pampersy i przybory dla dzieciątka czekają.
Wózek częściowo wyprany, tzn. pokrowce i części, które mogłam zdjąć są już wyprane.
Fotelik przygotowany czeka.
Na dniach spakuję torbę do szpitala. Czy o czymś zapomniałam?
Ostatnio Maluszek zestresował mnie bardzo. Normą jest u Niego to, że kopie jak szalony i to wyraźnie i mocno. Pewnego dnia czułam jego ruchy bardzo wyraźnie, ale tylko do południa. Po południu nic lub takie ledwo ledwo co. Wieczorem to samo. Znaków życia prawie w ogóle. Mąż sprawdzał, czy bije serduszko i biło i to było jedyną oznaką, że raczej jest wszystko dobrze. W nocy, gdy obracam się na któryś z boków Malutek zawsze zmieniał też swoją pozycję - czułam jego ruch. A tu zero! Ja na bok, a On jakby bezwładny "spadał" w brzuchu. Rano minimalne ruchy, bardzo bardzo słabe. Po śniadaniu zawsze figlował, a w ten dzień nic! Zestresowana nieziemsko poszłam na Izbę Przyjęć. Tam podłączono mnie do ktg. Wynik idealny! Badanie także potwierdziło wszystkie prawidłowe parametry. A Mały dalej leniwy. Lekarz stwierdził, że miał dzień leniucha i to na całego!
A matka cała w stresie...
Cieszę się, że wszystko okazało się w porządku. Wód jest wystarczająco, przepływy prawidłowe, waga Maluszka to około 2300 - 2500 g.
Często zdarza mi się twardnienie brzucha. To chyba macica przygotowuje się do porodu.
Ostatnio tak mnie zabolało, że nie mogłam zrobić kroku. Ból w środku, ciągnięcie do dołu i w dole takie uczucie rozpierania, rozrywania. Gdy położyłam się na boku przeszło. Wczoraj także czułam takie rozpieranie w dole. Chyba Hubert rozpycha się na całego i chce już wyjść, jak nie górą to dołem 
Z medycznego punktu widzenia lepszym rozwiązaniem byłby poród siłami natury., bo przy cesarskim cięciu mogłoby się okazać i pewnie okazałoby się, że po tych moich operacjach jest tam masakra. Poza tym kolejna operacja i kolejne zrosty, co jest niewskazane w przypadku mojej choroby zrostowej. Nie chciałabym, aby w przyszłości stało się to przeszkodą, jeśli Pan Bóg i Matka Najświętsza pozwoli, dla posiadania kolejnego dziecka.
Na razie jednak proszę o to, aby nasz Maluszek urodził się i był zdrowy, a my jego rodzice razem z nim:)
Postanowiłam zacząć pisać tu pamiętnik, żeby się wygadać nie sądziłam że kto kolwiek to przeczyta
fajnie że jednak pozytywnie się zaskoczyłam .
Pogoda dzisiaj bardzo ładna, cieplutko 
Jutro jadę na wieczór panieński do znajomej z pracy która utarla mi nosa . ;p
Nie wiem czemu, ale wolałabym umrzeć .
To chyba ta zazdrość że jej wyszło a mi nie .
Tak mnie to męczy ciągle, a staram się nie myśleć . Samo przychodzi .
Okres chyba się skończy szybciej niż sądziłam.
Znowu będę się zastanawiać czy wyszło czy nie . Próbuje się przestawić na tor 'Co ma być to będzie' Ale ciężko bardzo . Nie mogę wypersfadowac myśli że musi się udać, a przecież nie musi .
Wyobrażam sobie jakby to było mieć w brzuszku
Bobasa, ale zaraz druga myśl nakrywa tą pierwszą czarną płachta, że na pewno się rozczaruje kolejny raz ..
Nie wiem jak jej się udało.
Po pierwsze- przestać myśleć!!!
Po drugie-cieszyć się każdym dniem!- Nie myśleć
Po trzecie-cierpliwie czekać!-pod żadnym pozorem nie myśleć! .
Ciekawe ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2017, 13:38
10 DC
Pozmieniałam rodzaj śluzu na wykresie, bo raczej było to spowodowane
a nie jajkiem, wczoraj wieczorem dużo lepkiego, dziś po badaniu szyjki kremowy.
Ładny dzień, szkoda że sama siedzę
no ale cóż, widziały gały co brały...
Dobrze że jutro do pracy, dzień zleci. nie będę się nudzić. A w sob będę sprzątać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2017, 13:45
@sie rozkrecila....rycze
9 dc.
Od wczoraj robię testy ovu. Pojawiły się już całkiem ładne kreseczki. Wcześniej pokazywały się baaardzo blade dopiero około 10 dc. No nic... śledzimy owulkę, żeby wiedzieć, kiedy dokładnie wybrać się na monitoring
ceny w UK za USG z monitoringiem są horrendalne w porównaniu do polskich! £100 za jedną wizytę. No cóż... rynek dyktuje warunki.
Tutaj kobiety po prostu "robią" dzieci... zapewne nie mając wiekszego pojęcia jak to się dzieje... często nie pracują, żyją z benefitów. Np nasz forecourt cleaner ma ośmioro dzieci... na pytanie czy planuje więcej - cieszy się głupkowato 
i tacy ludzie są szczęśliwi... a człowiek sobie żyły wypruwa w pogoni za marzeniami.
Mam ambitny plan... ogarnięcia moich wszystkich dokumentów porozwalanych po szafkach, szufladach itp.
Idę do papierniczego po nowe segregatory.
Dzisiaj chodzi za mną szczawiowa.
Jutro późnym popołudniem jestem umowiona ze znajomym na kawę/ ew. piwko i jakieś żarełko
w końcu wyjdę z domu... ileż można siedzieć w czterech ścianach.
Miłego dnia :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2017, 15:10
10 czerwca 2017
Ksiezniczka konczy dzis 4 miesiace 
Jest takim malym smieszkiem. Zaczyna juz sie obracac na boki. Glowke trzyma tak stabilnie ze szok, jest bardzo silna 


Dziś bylismy na roczku Blanki. Urodziny byly na 15:30 . Podano krem pomidorowy potem drugie danie, potem kawa ciasto i o 19 kolacja. W miedzyczasie Tomus bawil sie w pokoju gdzie byl maly plac zabaw a niektorzy byli na kreglach.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2017, 22:32
35+4
do TP zostało 36 dni...
Co u Nas:
Od wczoraj leniuchujemy już w domku
staramy się przeżyć do końca przyszłego tygodnia a potem niech się dzieje wola Nieba!
Nikola zadowolona, że już w domku bo odkąd przeszłyśmy próg to świruje moja kochana łobuzica ;* 
I bardzo dobrze, przynajmniej mamusia wie, że wszystko jest dobrze. A i rodzinka już widzi jej wyczyny w brzuszku hehe
Niestety to w sumie koniec dobrych wieści bo dalszy wpis będzie raczej kontrowersyjny dla nie których osób. Wszystko przez ostatnie negatywne emocje, z którymi się spotkałam.
Zastanawiałam się kiedy ma powstać ten wpis i wydaje mi się, że dzisiejszy dzień sprzyja spisaniu wszystkich moich emocji.
Moje drogie Mamy i przyszłe Mamy.
MAM PRAWO mieć swoje zdanie...
MAM PRAWO popełniać błędy...
MAM PRAWO ukrywać prawdziwe uczucia za uśmiechem, głupimi żartami...
MAM PRAWO żyć swoim życiem...
MAM PRAWO mieć swój charakter, niedostosowany do obcych...
MAM PRAWO być nie oceniana przez Was.
TYLKO BÓG MNIE MOŻE OSĄDZIĆ!
Jestem tylko człowiekiem.
Potrafię być niekonfliktowa,
potrafię słuchać i w razie czego doradzić.
Potrafię zadbać o innych bardziej niż o siebie.
Nie jestem obojętna na krzywdę innych - ZNIECZULICY NIE POSIADAM!
Życie traktuję z żartem, z uśmiechem...
Mam 27 lat i nie zamierzam zachowywać się jak 80-letnia opryskliwa hetera, która wszystko wie najlepiej,
która najlepiej wychowała swoje dzieci,
która idealnie spędziła życie...
Otóż nie... NIE JESTEM taka jak Wy i być nie zamierzam...
Nie biorę udziału w wyścigu IDEALNYCH MAMUSIEK ROKU.
Chcę być i będę zwykłą mamą, która będzie chciała zrobić wszystko dla swojego dziecka ale wiadomo, że nic nie będę robić IDEALNIE bo tak się po prostu nie da!
Oceniacie kogoś pod siebie. Traktujecie innych z góry a tym bardziej, jak osoba ma inne zdanie od Was! Olaboga... wtedy lepiej uciekać 
Mogłabym jeszcze wiele napisać ale starczy tych emocji 
Nie każda z Was należy do Mamusiek Roku i być może, znajdą się osoby takie jak ja.
Choć przyznam, że ten wpis kosztował mnie spoooooro emocji i spodziewam się pod nim (albo gdzie indziej) gównoburzy ale wisi mi to 
swoje zdanie mam i nikt tego nie zmieni.
A jeżeli, stwierdzicie, że moje zachowanie jest lekkomyślne albo nie odpowiedzialne albo broń boże powiecie, że nie dbam o swoją córkę to powiem Wam tylko tyle:
Zajmijcie się swoim IDEALNYM życiem a cudze zostawcie 
Niestety, życie sprawia, że czasem trzeba być wredną suką dla co po niektórych 
Leniwy ciepły dzień bardzo .
Przesledzilam parę pamiętników.
Pamietnik jednej dziewczyny tak mnie zainteresował , że przeczytałam wszystkie jej wpisy .
Oczywiście koniec był szczęśliwy, aż mi się pyszczek uśmiechnął, cieszę się że jej się udało po tym wszystkim co przeszła no i trzymam kciuki, aby wszystko się udało!! .
Super.
Tez bym chciała tak się cieszyć ze swojego powodu .
)
Moja nadzieja bardzo urosła! . ❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2017, 18:30
hej, gdzie mój ostatni wpis... napisałam, że jak w tym cyklu sie nie uda to pieprze te wszytkie wynalazki i nie sprawdzam zadnych pasków ani temperatur... potem sobie pomyslałam że przecież płace za ten serwis... wiec ta temperature przynajmniej bede musiala. Dzis mój męzulek postanowił sobie 4 godziny ogladac film a potem zaproponpwał mi szybka pompke, nie zgodziłam się i stad jeszcze wiekszy mój wkurw. Zaraz pewnie dostane sms, że juz dojechał do pracy zeby mi udowodnić ze zdarzyłby jeszcze przed praca szybki numerek zrobić. Oczywisicie bedzie moja wina ze nie chcialam wiec nie mam prawa miec uwag. Jak widziecie tylko mi zależy. Zostaly mi jakies dwa miesiace przed rozpoczeciem awansu w pracy co oznacza przy moich cyklach moze góra jedna szanse.I jeszcze ostatnio kolejna rewelacyjna informacja - znów nawet nie pogratulowałam. I huj.
12 czerwca 2017
Rano pojechalismy na wycieczke do Gdanska
tatus musial zrobic badania do pracy, trzeba bylo o 5 wstac, obudzic nasze maluszki i sie ogarnac. Oczywiscie musialam czegos zapomniec i padlo akurat na torbe z rzeczami Tomusia. Myslalam ze Tomus moze sie jeszcze zdrzemnie w drodze do Gdanska ale to mi najbardziej chcialo sie spac 
Jak dotarlismy to Sebastian poszedl na pobranie krwi a my poczekalismy wszyscy w aucie
Nelusia sobie zjadla a Tomcio szalal na kolanach u cioci Oliwi, oczywiscie nie moglby usiedziec na miejscu. Ostatnio nauczyl sie sam rozpinac pasy takze jak tylko samochod gasnie Tomus sie rozpina. Po 8 tatus juz przyszedl i mielismy juz wszystko zalatwione wszystkie dokumenty dostal odrazu. Pojechalismy wiec do riviery, kupilam sobie sukienke sobie i Nelusi, bluzke Tomusiowi i jeszcze koszule.




13 czerwca 2017
Ten dzien zaczal sie pieknie
Tomcio po obudzeniu przyszedl jak zwykle do naszego pokoju, wlaczylam mu bajki a on po kilku minutach mowi mamo wiec pytam sie co a on mowi kocham
jejkuuu to bylo takie piekne
bezcenne 

Przejazdzka do Pucka na zakupy 

Dzis Nelka sprobowala pierwszy raz jabluszko
oczywiscie zaskoczona byla smakiem i takie same minki robila jak Tomus 



14 czerwca 2017
Dzis mala Ksiezniczka smakowala banana
rowniez zasmakowalo
rwala sie do tej lyzeczki ze hej az nie raz sama ja trzymala 


Wyjechałam z moim miśkiem i tatą na wieś trochę wypocząć. Wszystko byłoby cudownie gdyby nie ten ból u dołu brzucha który mnie dziś zerwał rano z łóżka. Jak się okazało było to tylko plamienie takie koloru jasnego różu, które trwało z 3-4 godzinki. Żeby nie myśleć o tym bólu zaczęłam szukać milionów innych rzeczy które mogłabym robić i postanowiłam wysprzątać na zicher kuchnie i ugotować jakiś obiad dla siebie i chłopaków którzy postanowili rozstawić w końcu basen 
Co do tego plamienia nie wiem czy mogę uznać to za @ czy nie. Poczekam do jutra i zobaczymy czy się coś rozwinie....
A teraz siedzę sobie z tatą, bo mój ukochany postanowił wybrać się nad wodę żeby powędkować. strasznie mnie namawiał na to, żebym z nim pojechała, ale że tak mi się nie chciało to zostałam w domku. Ciekawe czy przywiezie nam jakąś rybkę rano
W koncu biezaca data
jakos nie moge niestety dopilnowac by codziennie ten wpis zrobic no 
Dzis Boze Cialo wiec rano bylismy w kosciele. Taka oto fotke przed strzelilam tatusiowi i coreczce 


Po mszy poszlismy sobie na spacerek. Tatus zaszalal zjadl gofra a Tomcio oczywiscie "doda"
jego slownictwo oczywiscie sie coraz bardziej rozwija jego nowo utworzone slowa sa cudowne 




Dzisiejszym daniem byla gruszka 


Zrobilam taka spozniona sesje na te 4 miesiace 
Oj modelka to z niej extra
ciagle musiala zajadac swoje male syrki takze pozy ma swietne 











No i najwazniejsze od wczoraj jestesmy bez pampersa!
w koncu nadszedl czas by sie go pozbyc
pierwszy raz odrazu zawolal, wpadki oczywiscie byly ale jak troche nasiusia to odrazu pokazuje 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2017, 07:49
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.