Znowu mi urwało kawałek wpisu
26 marca 2016 rok!! Moje urodziny i wtedy zaczęła się akcja porodowa
Zaczął odchodzić czop śluzowy, a o 4 nad ranem 27 marca zaczęły odchodzić wody w 35 tygodniu ciąży urodziłam mój wywalczony CUD!
27.03.2016 rok godzina 22.50 - najpiękniejsza chwila w moim życiu, tyle starań, wylanych łez i nerwów, ta chwila to wszystko zrekompensowała! Wtedy pierwszy raz usłyszałam płacz swojego SYNKA, wtedy pierwszy raz tuliłam go w ramionach. Mój SYN! Mój Mikołajek! KOCHAM NAD ŻYCIE!
A dziś ma już ponad 15 miesięcy...15 miesięcy karmiłam piersią, od tego cyklu już nie karmię i staramy się o drugi CUD.
Walka znowu trwa i mam nadzieję, że i tym razem WYGRAMY!
Urlop. 
Jedziemy, jedziemy
Władysławowo wita
mam nadzieję, że wrócę w dwupaku. Zapowiada się super tydzień 
33 DC, 16 DPO.
Hej kochane 
nie robię testu bo tempka dziś spadła, co prawda poszłam spać o 2 w nocy no ale jednak jest już niższa więc @ będzie pewnie jutro. Spodziewałam się tego raczej, musi się franca spóźnić... ehh to mnie wkurza bo w sam środek urlopu. Z mężem myśleliśmy że na urlopie uda się trafić w jajko a tu raczej się nie uda 
Nie wiem czy brać od gina receptę na dupka na kolejny cykl bo skoro znowu mam plamienia to po co mi on? skoro nie pomaga? nie wiem sama...
Wczoraj wzięłam nawet luteinę dopochwowo bo przez chwilę myślałam że może się udało. Ale zeszłam dziś na ziemię. Ale przyjmuję to na chłodno, bo nie nastawiałam się, nie wiem kiedy dokładnie była owulka a
było mało.
Aby szybko się @ skończyła i trochę z mężem sobie
na luzie 
Teraz się wstrzymywaliśmy przez te plamienia, przed wczoraj po
poleciało trochę krwi, potem już czysto.
Wczoraj byliśmy na meczu!
ale było super! jaki klimat ale śpiewałam 
Było super
:*
Dzisiaj krwawienie jakby mniejsze. Nie wiem, czy co miało to się już wykrwawiło czy to zasługa dupka.
Moja Mama już oszalała z radości. Już zaplanowała, że przyjedzie w marcu na "czas porodu". Tym bardziej mnie wszystko przeraża.
Powiedziałam wczoraj D. o moich obawach co do ciąży pozamacicznej. Wyśmiał mnie. Mam nadzieję, że ma rację. Z resztą doszłam do wniosku, że może beta nie rosłaby aż tak prawidłowo 
Nadal jestem kłębkiem nerwów, ale staram się myśleć, że teraz już nie mam wpływu na nic. Skoro Czerwińska powiedziała, że widzi pęcherzyk, to się cieszę i mam nadzieję, że nie kłamała.
11.07 mam kolejną wizytę bo chciałabym kontynuować L4.
Czy ja już pytałam jak wklejać tu zdjęcia?
Jakaś dobra dusza niech podpowie.
Test 1:
https://naforum.zapodaj.net/c2ec86e98bf2.jpg.html
Test 2:
<a href=https://naforum.zapodaj.net/c2ec86e98bf2.jpg.html><img src=https://naforum.zapodaj.net/thumbs/c2ec86e98bf2.jpg alt=hosting zdjęć zapodaj.net /></a>
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2017, 13:20
test zrobilam wczoraj wieczorem. totalna biel. w tym dniu cyklu cos juz powinno byc widac. mialam zrobic jeszcze dzisiaj rano, ale bylam taka zaspana, ze zapomnialam. jutro zrobie. wizyta w poniedzialek. ciekawe co mi powie. umowilam sie do jakiegos nowego lekarza w mojej starej przychodni. ma bardzo dobre opinie. oni wszyscy maja bardzo duzo dobrych opinii, na zdrowych kobietach sie w koncu znaja.
z pozytywnych rzeczy zapisalam sie na fitnesy
wczoraj mialam pierwsze zajecia i bylo bardzo fajnie. jednak kilkuletnie siedzenie na tylku dalo sie we znaki. kiedys skakalam jak fryga, a teraz masakra. no ale bedzie lepiej. przyszle lato jest moje 
No troche czasu minelo od ostatniego wpisu do wirtualnego pamietnika 
Wyniki tarczycy ksiazkowe jestem zdrowa, wiec wypadanie rzes jest raczej zwiazane z klejami w pracy .
Po 1,5 tygodniowym wolnym powrot do pracy przepracowalam ledwie 3 dni i nastal dramat .
Jak zwykle co rano pobudka, kawka i papierosek odpalam internet, a tu spam wiadomosci 'nie idz do pracy spalila sie hala' nie uwiezylam od razu mimo ze dorzucili film z wielkimi plomieniami, ale szefowa podtwierdzila. Hala splonela doszczetnie wiec oddelegowali nas na przymusowy urlop do konca lipca . I nie wiem czy sie cieszyc czy plakac polowa pracownikow ma teraz nie pewna prace w tym ja .. obawiam sie ze moga nas zwalniac ...
Co zrobic mamy byc pod telefonem i czekac na informacje .
Ten cykl byl traktowany bardzo lajtowo
.
Zawsze okres dawal o sobie znac bardzo subtelnie, a teraz jakos dziwnie cycki bola praktycznie 2 dni po domniemanej owulacji, okres za 5 dni cycki wariacja ... i ja wariuje razem z nimi .
Nie wiem co myslec sutki wydaja sie jakby ciemniejsze, bordowe sama nie wjemzylki srednio widoczne, ale nachodza na ostoczki sutka.. jakies takie dziwne .. bola po bokach, od spodu i w ogole po nocy gdy wstane przezywaja dramat ... nigdy piersi nie bolaly mnie tak dlugo, przed okresem dzien dwa i to bardzo delikatnie .. a w tym cyklu takie cos ... nie wiem co myslec zostaje czekac do dnia @.
Patryk ma rok 5 miesięcy i tydzień
O mamo ile nas tu nie bylo.
Ostatni wpis widze ze byl ze szpitala wiwc wyszliśmy do domu i bylo wszystko ok mamy już polowe września i synek byl chory raz i to bylo coś lekkiego w porównaniu z rym co bylo wczesniej. 1 wrzesnia byl Chrzest Święty chłopaków wszystko się bardzo dobrze ułożyło pogoda byla przepiękna 🙂
Z nowosci to mamy juz jwdnego zeba lewa dolna jedynka 😍💖🤗druga juz sie przebija 🙂Synek znosi to bardzo dzielnie 🙂W miedzy czasie byl tez zlot kwietniowych mam i ich dzieci i bylo super 💖co jeszcze moge napisac hmmm a i w domy mamy maly remont 🙂z tych gorszych info to corka jest chora ma angine ropna😷🤒😞
Reszta dzieco poki co zdrowa chociaz najstarszego synka cos rozkłada...
Okresu nadal nie mam,więc nie wiem kurczę boję się mieć jakąkolwiek nadzieję.Szyjka nisko lekko rozpulchniona i otwarta co wskazywało by jednak na @.Wczoraj żółty śluz dziś go już nie ma.Jeśli mam dostać @ to wolę jak najszybciej bo bym już miała nowy cykl i byłabym bliżej ovulki a ta to muszę czekać ten cykl i tak już niczemu nie służy...
Chyba miałam już za dużo radości - stwierdził świat - bo dzisiaj dostałam telefon z kliniki ze wyniki histopato po biopsji wskazują na przewlekłe zapalenie.. jakieś komórki plazmatyczne czy coś.. 
Nie zaczynam antykoncepcji w kolejnym cyklu tylko kolejne antybiotyki.. teraz doxycykline.. może to w końcu pomoże. Potem chwile przerwy i ponowna biopsja... conajmniej miesiąc w plecy... dlaczego tak się dzieje...?
;(
Tak czasami podczytuje pamietniki innych staraczek i jest tam tyle bolu i cierpienia... Zdarzaja sie cuda, ale jest tez duzo cykli, ktore maja liczbe powyzej 12... To takie niesprawiedliwe... Najgorsze jest to, ze jak tutaj mozna zapomniec o staraniach, kiedy trzeba brac ta tone lekow, zastrzyk w odpowiednim czasie, progesteron itd.
W wakacje robie badanie mutacji, to juz postanowilam. Mam nadzieje, ze wyniki bede dobre...
Dziennik pokładowy:
275dc, 39+2 (40 Tc)
Piękną mieliśmy sobotę. Na mieszkaniu pojawiła się ekipa z prawdziwego zdarzenia. Elektryk i spec od spraw różnorakich, czyt. tu wyburzyć, tam wstawić, tam dosztukować. Matulu, ale to będzie rozpierducha! Ale ja już wiem, że będzie pięknie. Nie mogę przestać myśleć o momencie, kiedy tam wejdziemy, a tam wszystkie pstryczki, kontakty i światełka będą na swoim miejscu, opatrzone spójną ramą niewybebeszonych ścian, z podziałem pomieszczeń takim, jaki wyznaczyliśmy. Dostaniemy do rąk własnych niezamalowane płótno. Wtedy dopiero zacznie się zabawa w urządzanie!
Tak, zwariowałam - za parę dni mam termin, a ja się jaram remontem, ale wiecie co... Pomaga mi to. Zaczynam cykać się porodu. Nie miałam tego praktycznie całą ciążę, a teraz rzeczywiście się pietram. Odkąd zobaczyłam dwie kreski mówiłam sobie, że ból to pikuś, no i hohoho... Zmieniłam zdanie. Ych, chciałabym znać swoją wytrzymałość. Cóż - niedługo się dowiem. W każdym razie, do czego zmierzam - znowu w tak zwanym "międzyczasie" pchnęłam marzenia do przodu. Elektryk skorzysta z moich rysunków. Naniosłam idealnie wszelkie wymiary. Jaram się tym jak Rzym za Nerona i pomaga mi to odwrócić myśli od rosnącej paniki.
Czy poród lada moment? Matko, nie wiem. Z moim ciałem dzieją się rzeczy różnorakie, oczywiście w większości obrzydliwe. Latam do kibelka chyba sto razy na dzień. Do jedynek doszły dwójki, które większość przyszłych mam pewnie wzięłaby za oczyszczanie przed wielkim dniem, a ja nie wiem, czy to aby nie przez zwiększoną podaż błonnika - latem zmieniam się we frutariankę i rąbię chore ilości owoców, na śniadanie, obiad i kolację. Kolega Stefan chyba się rozrósł i boję się na niego spojrzeć w lusterko - wystarczy, że go czuję coraz dotkliwiej i chyba poród na maksa go wykończy. Nawet nie chcę myśleć, jak ja będę siedzieć... Parometrowe spacerki doprowadzają mnie do ostrej zadyszki i robi mi się od nich słabo, więc cała wizja aktywnej fazy porodu przy piłce zamienia się w mojej głowie w science ficton. Ach, no i pocę się okrutnie. W szczególności w miejscu, gdzie dojki dotykają brzucha. Całe ciało w sumie mi się przegrzewa i czuję się tak cholernie nieświeżo, ale wiecie jak? Tak, jakbym się obudziła na kacu, wzięła prysznic i zjadła śniadanie, ale i tak zero poprawy. Brzuch raczej ciągle w swoim miejscu, żadnych czopów ani podejrzanych śluzów. Miewam jakieś brzucho-spinki, ale cholera wie, co to jest... Okresowe ćmienie - zdarza się. Ale gorsze są takie bezbolesne napinania... Naczytałam się, że pod koniec ciąży powinno się lepiej oddychać, bo macica nie napiera już na płuca po zejściu dziecka niżej. No i uuuuj. Ja podczas tych napinek czuję, poza ogromnym naciągnięciem skóry na brzuchu, coś jakby ktoś mi usiadł na tchawicy. Zaczynam wtedy mówić jak Darth Vader. Teorię mam taką, że to żadne straszaki, a raczej Miśka, niczym Cleo u Donatana, śpiewa w moim brzuchu "My Słowianie" i próbuje urabiać masło. Stopami. W moich płucach. Ech. Tak. Clue jest takie, że nie rozróżniam totalnie żadnych objawów jako te "znaczące". Intuicja podpowiada mi, że moje ciało szaleje z prostej przyczyny - Miśka chyba będzie czterokilowym klopsikiem. I jak patrzę na moje dwukilowe hantelki w ilości sztuk dwie i zwizualizuję sobie, że je połknęłam i trzymam w żołądku, to ja się kuźwa nie dziwię, że się czuję tak, jak się czuję.
No nic. Odkąd zostaje się ciężarną, to świat fizjologii robi się otwarty jak nigdy dotąd. Sama czytam multum opisów - niestraszne mi biegunki, śluzy z pochwy, hemoroidy i szczegółowe opisy skurczy. Mam nadzieję, że Wam też.
... Cholera, może mogłam Was tym tekstem ostrzec zanim opisałam Wam ze szczegółami, jak kwitnąca jestem w czterdziestym tygodniu?
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2017, 12:19
I to byłoby na tyle wielkiej radości 
59 dni do porodu i raczej spędzimy je w szpitalu
1 lipca pojechaliśmy na IP raczej żeby się uspokoić że to nic takiego a skończyło się na transporcie karetką do innego szpitala z potwierdzonymi sączącymi się wodami 
Jesteśmy po sterydoterapii i Junior rośnie, bardzo dobrze czuje jak nabiera sił bo ruchy coraz wyraźniejsze. I dobrze, niech rośnie i staje się silniejszy!
Nie ma skurczy, żadnych boli... do końca 34tc musimy wytrzymać, teraz jest jeszcze za wcześnie.
Tym sposobem niestety nie będę rodzić tam gdzie chciałam
ale to młody jest najważniejszy w tym momencie.
W domu zostało pranie i prasowanie. Mężuś będzie musiał jakoś to ogarnąć... A może jakiś cud i wyjdę przygotować dla Mr.B wszystko???
49 dc
Okresu brak
Idę dzisiaj z wynikami do ginekologa. Boję się dzisiejszej wizyty i jednocześnie chcę wiedzieć ns czym stoję. Zrobiłsm sobie także badanie grupy krwi( kuedyś też robiłam ale zapomnuałam jaką mam a nigdzie nie miałam zapisanej) no i mam najrzadszą z możliwych którą na świecie ma 0,6% ludzi do tego jeszcze gdybym zaszła w ciąże to byłabym narażona na konflikt serologiczny.
2dc
@ już się rozkręciła na dobre boli mnie brzuch i dosłownie mnie zalewa.Nadal czekam na zamówione przez allegro testy owulacyjne plus 15 ciążowych które w piątek zamówiłam mam nadzieję że dzisiaj przyjdą
29 DC / 13 DPO
Weekend spędzam samotnie
Mężowi nie udało się zjechać do domu. Jeszcze do tego klimatyzacja w samochodzie mu padła, a tam gdzie teraz przebywa jest aktualnie 38 stopni! Ja lubię słońce i wysokie temperatury, a on wręcz przeciwnie, więc nie wiem jak on teraz wytrzymuje w tej kabinie. Porażka.
W piątek wieczorem zrobiłam test i wyszedł negatywnie niestety
Teraz czekam z założonymi rękoma na okres. Temperatura jeszcze nie spada, ale piersi bolą tak jak co miesiąc. Ogólnie temperatura chyba też robi mnie w balona, bo od 5 dni utrzymuje się na jednakowym poziomie - 36,68, co jest raczej niemożliwe żeby ani drgnęła w górę lub w dół. Myślałam nawet, że termometr się popsuł, ale zmierzyłam raz po raz i była o 0,01 wyższa. Cuda i dziwy 
"Kogo to obchodzi kiedy boli, tylko Ciebie kiedy idzie źle..." - Gdzie są przyjaciele moi / Maciej Maleńczuk 
32dc 13dpo
@ nadal nie przyszła,śluz żółty nadal więc czekam spokojnie na nowy cykl,w którym pokładam bardzo duże nadzieję
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2017, 18:10
32dc i 11dpt
W pt (7.07) wróciłam z wakacji ale urlop mam jeszcze do wtorku (11.07) ogólnie plamienia o których mówiłam w 8dpt utrzymywały się przez 2 dni i były takie brązowawe ale już jest ok i miałam przy tym takie dziwne kłucia w podbrzuszu, takie jak na @. Dzisiaj też mnie chwilami kłuje ale to tylko chwila i przechodzi. W sob 10dpt poszłam na Bete może za wcześnie bo lekarz kazał mi iść w 12dpt okaże się jutro. Kurcze ta ciekawość już bym chciała wiedzieć
Ogólnie zrobiłam wczoraj test i dzisiaj powtórzyłam i wychodzą dwie kreseczki ale to może przez te tabletki co biorę, przez hormony tak sobie tłumacze bo nie chce się nakręcać bo lekarz mówił, że test nic nie wykaże w 12dpt... także nie wiem...
Ps. 11 lipca mam urodziny... może będę miała wspaniały prezent
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2017, 18:52
21dc, 4dpo?
Ani się obejrzeliśmy, a nastało lato! Czas mija nam strasznie szybko. Odpoczywamy kolejny raz od medykamentów, wizyt i ciągłego pilnowania się. Jeszcze ok. 1.5 miesiąca do pierwszego transferu, jeśli wszystko dobrze pójdzie. Póki co szykujemy się już powoli na nasz długi urlop. Nie możemy się go doczekać! Szczególnie m. jest wykończony pracą i bardzo tej chwili wytchnienia potrzebuje. Gdzieś z tyłu głowy tli się po cichu nadzieja na cud naturalnej ciąży... Nie nakręcam się jakoś strasznie, ale jakby się zdarzyła to byłoby wspaniale! Dzisiaj wg Ovufrienda jest prawdopodobnie 4dpo, ale tak słabo w tym roku zaznaczam objawy na wykresach, że nie specjalnie miał z czego wyliczać - stąd jedynie linia przerywana. Jakaś szansa na cud jednak jest, bo spontanicznie serduszkowaliśmy akurat kiedy należało...
Za kilka dni czeka nas jeszcze wizyta w klinice, celem ustalenia planu działania przed transferem, potem 2 tygodnie urlopu i zaczną się na nowo scratchingi, kroplówki, medykamenty, kłucia... Brr! Chyba, że... niee, to raczej niemożliwe...
Znalezione na stronie INVICTY (notuję na później):
Przyczyny niepowodzeń programów in vitro:
(...)
14% - Niska jakość uzyskanych komórek jajowych
Na jakość komórek jajowych najistotniejszy wpływ ma wiek kobiety, a także poziom jej rezerwy jajnikowej (im starsza pacjentka, im niższy poziom AMH tym mniejsza zdolność komórek do zapłodnienia i prawidłowych podziałów). Jednocześnie zaburzenia jakości gamet mogą wynikać również z niedoborów różnych substancji takich jak DHEA, hormon wzrostu, testosteron. Mogą być też związane z nieprawidłową funkcją proteasomów (odpowiedzialnych za degradację niepotrzebnych cząstek w komórce).
Niska jakość komórek jajowych oznacza gorsze rokowania w zakresie uzyskania zapłodnień i prawidłowego rozwoju zarodków.
(...)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.